Jestem tu nowa i nigdy nie prosiłam o porade na forum ale poprostu już sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć i co robić.
Sprawa wygląda następująco: Wyszłam za mąż w 2008 roku, kochaliśmy się bardzo i dlatego postanowilismy wziąść ślub, staraliśmy sie o dziecko, i rok po ślubie urodziła nam się córka. Niestety gdy córka miała miesiąć, mój mąż od nas odszedł. dowiedziałm się ze że miał romans, który rozpoczął krótko po ślubie. wiem również że rozstał się z ta kobietą krótko po tym jak wyprowadził się odemnie. Ale fakt faktem, nie utrzymywał ani ze mna ani z córką zadnego kontaktu, nie dawał żadnych pieniędzy na dziecko. Złozyłam pozew o rozwód i o alimenty. Na pierwsza rozprawe się nie stawił. Ale miesiąc temu odezwał sie do nas, powiedział że nie dzwonil ani nei przyjezdzał bo było mu głupio przez to co zrobił, ale że chce to wszystko naprawić. napisał nawet pismo do sądu że zgadza się na rozwód z jego winy, i ze bedzie płacił 500zł alimentów. codziennie przyjeżdżał, przywoził pieniądze, bawił się z córką - ona coprawda ma 13 miesięcy i wogóle go nie zna, wiec troche sie go bała, ale ale wszystko było na dobrej drodze. Nawet zaczełam z nim rozamiawac tak jak kiedyś. Oczywiście powiedziałm mu ze ja nie wycofam pozwu, bo juz mu nie ufam, i nie zapomne tego co mi i dziecku zrobił, ale on stwierdził że bedzie o nas walczył.
W niedziele tydzień temu, zadzwonił do mnie, i powiedział, że jedzie do aresztu. zatrzymali go za dawne przwinienia, za to ze nie spotykał sie z kuratorem i wogóle. Prosił żebym przyjechała na widzenie. I pojechałam. Chce abym mu pomogła, i pojechała porozamiawac z kuratorem, bo to że ma dziecko moze go z wiezienia wyciagnąć. Zaczął płakać i mnie prosić aby dała mu szanse i sie z nim nie rozwodziła, żebym najwyzej wystapiła o separacje.
Dodam że ma do odsiedzenia 18 miesięcy, po połowie może sie starac o wczesniejsze wyjscie.
nie mam z kim o tym pogadać, bo mieszkam z rodzicami, a oni są na niego wsciekli za to co mi zrobił i jeszcze spłacają kredyty które były zaciągniete jak jeszcze "żyliśmy jak małżeństwo".
Co mam zrobić?? nie chce wycofywać pozwu, ale niechce też zeby się załamał.
Co wogóle myślicie o tej sytuacji?>