Od pewnego czasu często kłócimy się z mężem ogólnie to nie jest dobrze jednak najgorsze jest to że ostatnio nasz 4 letni syn wparował pomiędzy nas w trakcie takiej kłutni. Najgorsze jest to że widział nasze przepychanki. Oczywiście od razu przestaliśmy jednak on bardzo to przeżył do tego stopnia że teraz nagle bez niczego wraca do tamtej sytuacji co gorsza do obcych osób. Staramy się mu tłumaczyc i rozmawiac ale to nie pomaga i co tu zrobic.
Podobne tematy
Przede wszystkim zmienic swoje zachowanie. Rozmowy już nie pomogą.
Dziecko widziało dla niego coś strasznego - dwie najbliższe osoby sprawiają sobie przykrośc i ból.
Jak Ty byś zareagowała ?
Moim zdaniem nic się nie zmieni do czasu, kiedy syn nie będzie widział poprawy stosunków między Wami.
Rozmowy i tłumaczenia nic nie dadzą, dzieci są cwańsze niż nam się wydaje.
Dzieci są lepszymi obserwatorami niż nam się wydaję. To, że dziecko wcześniej nie ingerowało w Wasze kłótnie nie znaczy że ich nie słyszało. Dzieci słyszą wszystko nawet wtedy gdy są zajęte czymś innym, np: swoją zabawą. Jesteście dla dziecka najważniejszymi osobami. Macie OBOWIĄZEK (prawny i moralny) zapewnić Mu bezpieczeństwo. W sytuacji gdy dziecko jest świadkiem kłótni, awantury czy przepychanek jako przemocy fizycznej, jego cały świat zostaje zagrożony. Fakt, że dziecko rozmawia o tym zajściu z obcymi, pokazuje skalę jego przeżyć, tego jak bardzo cała sytuacja wpłynęła na jego poczucie bezpieczeństwa i tego jak bardzo czuje się niepewny, zagrożony. Dzieci bardzo często,w swojej świadomości postrzegają siebie jako źródło problemu, tzn: rodzice się kłócą lub rozwodzą przeze mnie.
Czasu nie cofniesz i sytuacji nie zmienisz bo wasza kłótnia zaistniała i jest dla synka czymś realnym z czym nie może się pogodzić i czego nie może zapomnieć. Musicie Mu poświęcać dużo czasu, i to wspólnie. Wasz synek musi zobaczyć, że zagrożenie minęło, że wszystko wraca do normy. Jednak żeby móc prawdziwie wspólnie przebywać z dzieckiem musicie rozwiązać swoje problemy. Jeśli będziecie udawać synek wcześniej czy później odkryje Waszą grę .... i jak wtedy spojrzysz Mu w oczy ? Wiem, że może się wydawać że to tylko dziecko ale to jest AŻ dziecko i cały wasz świat powinien sie kręcić wokół niego.
Żaden nasz problem nie jest wart tego by ranić dziecko. A szczęśliwe dziecko to szczęśliwi rodzice.
Życzę powodzenia.
Wszystko się zgadza jednak oboje nie jesteśmy w stanie z nim spędza czasu a już nie wspomne o rozwiązywaniu problemów.
kłótnie były,są i będą. Nie ma małżeństwa,które przykładnie żyje. U nas też była taka sytuacja,że pokłociliśmy się z mężem. Oczywiście o pierdołę,ale kłótnia była. W pewnym momencie do pokoju wpadła nasza córusia i powiedziała tak: Podajcie sobie ręce i nie krzyczcie na siebie,bo jesteście duzi!!!
Dało nam to do myślenia i oczywiście rozładowało atmosferę. Jak mamy sie kłocić,to kulturalnie i nie w domu. Wiecie co my robimy. Małą do Babci ,a my w górki. Wspinamy się i wymieniamy zdania. Za dużo sie ich nie powie,bo zadyszka i po kłotni. Czaem nawet żartujemy sobie,że chyba trzeba się w górki wybrać.
Życie jest zbyt krótkie na kłotnie, trzeba cieszyć się każdym dniem. A my zrozumieliśmy to po śmierci naszego znajomego,który zostawił żone i niestety nie wrócił.Pozostal tylko żal. Dlatego unikajmy spięć dziewczyny,choć nie jest to łatwe. Wiem coś o tym:)