netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

nie pociągam go już...?

38 odpowiedzi22 125 wyświetleńzałożony przez ifonly, 30.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » nie pociągam go już...?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

1

Temat: nie pociągam go już...?

Jestem z chłopakiem ponad 2 i pół roku. Nasze życie seksualne zawsze było bardzo udane, zawsze mieliśmy na siebie ochote, kochaliśmy sie prawie codziennie, czasem po kilka razy... jakos pól roku temu zaczelo sie to zmianiac, stopniowo. Teraz kochamy sie raz w tygodniu jak dobrze pójdzie. On mi prawie za każdym razem odmawia... to naprawde dosyć upokarzające, czuje sie przez to mało atrakcyjna.. czuje, ze go nie podniecam. Kiedyś było zupełnie inaczej... Jestem raczej atrakcyjną kobietą, dosyc szczupłą blondynką, dbam o siebie.... Zawsze podobało mu sie moje ciało, patrzył na mnie z takim pożadaniem, uwielbiał mnie rozbierac, pieścic, całować...Kochalismy sie w różnych miejsach jak tylko byla okazja. Naprawde mi tego brakuje. Nie wiem, moze jestem jakas nienormalna. On tak chyba uważa. Tzn rozmawiałam z nim ostatnio o tym wszystkim. Kiedy odmówił mi seksu 4 raz z rzędu, polecialy mi łzy. Nie moglam ich powstrzymac. Tzn to bylo tak, ze siedzielismy i polozylam powoli ręke w okolicy jego rozporka, zaczęłam go delikatnie pieścić a on spojrzał na mnie takim dziwnym wzrokiem i powiedział ,,zostaw"(często sie tak ostatnio zachowuje). Sprobowalam jeszcze raz to wręcz sie oburzył, ze chyba nie rozumiem co sie do mnie mowi. Powiedzialam ze chce o tym porozmawiac, bo ostatnio w ogole nie ma ochoty na seks i chce wiedziec dlaczego. On stwierdził, ze chyba tylko na seksie mi zalezy. To nieprawda! Poprostu ciezko mi sie przestawic, przyzwyczaił mnie do częstego seksu. A teraz musze sie prosić o każdą pieszczotę czy pocałunek. Ostatnio przestałam sie juz prosic bo czuje sie jak idiotka. Po jego slowach odpuscilam, polozylam sie na lozku i oglądalam tv, chociaz w oczach mialam lzy. Jak zauwazyl ze placze, wkurzył sie strasznie. Zapytał o co mi chodzi. Powiedzialam, ze nie chodzi mi o sam seks, tylko o ta bliskosc jaka jest miedzy nami kiedy sie kochamy, bo po za tym nie dostaje chyba od niego żadnej czułosci. Wkurzył sie jeszcze bardziej. Powiedziałam mu ,ze w naszym związku cos sie zepsulo od jakiegos czasu, ze nie okazuje mi już milosci, jest dla mnie chłodny... i zapytalam czy tego naprawde nie widzi, ze sie bardzo zmieniło na gorsze.. odparł, ze nie i ze nie wie o co mi chodzi. Że niby dalej mnie kocha itp, ale ze nie każdy jest taki czuły.. Ale przeciez kiedys byl!. . Pogadalismy jeszcze troche i juz było niby w porządku.. na drugi dzien starał sie, był miły, kochany... w dodatku sam pierwszy zainicjował seks co mu sie ostatnio rzadko zdarzało(w porownaniu do tego, co bylo kiedys...). Poczułam, ze moze cos zrozumiał... Bardzo poprawił mi sie nastrój. Niestety, tylko przez jeden dzien. Potem znowu bylo i jest to samo. Nie wiem juz co mam robić. Nic nie daje bardziej wyzywając ubiór i ładna bielizna. Staram sie go kokietowac itp, ale on i tak woli siedziec przy komputerze i grac w jakies gry, zajmuje sie wszystkim tylko nie mna. Mówi , ze nie ma ochoty ciagle lezec na lozku i ze niby ja bym sie tylko przytulała albo kochała. To nie jest tak... Boli mnie to wszystko. Co mam robić? pomóżcie.. Dodam ze rozstanie nie wchodzi w gre... Kocham go najmocniej na świecie
PS: mam 19 lat on jest 2 lata starszy, jesli ktoś pytałby sie o wiek. Nie mieszkamy razem, każde z nas z rodzicami,ale mieszkamy blisko siebie. A i biore tabletki antykoncepcyjne od poltora roku, wiec w gre nie wchodzi obawa o ciąże.



Dodam też, ze np jak zaczynam go pieścić normalnie mu staje, czyli jednak jest podniecony... ale jak juz rozpinam mu spodnie to mowi ze nie chce, albo ze jest zmęczony, ze nie ma ochoty itp... A jak sie normalnie zapytam czy sie pokochamy to prosto z mostu odpowiada ,,nieee". Kiedys nigdy nie bylo takiej sytuacji ze mi odmawiał. Czuje sie z tym strasznie

2

Odp: nie pociągam go już...?

Albo ma kogoś,albo, juz go nie podniecasz tak jak dawniej,albo zaczęłas za bardzo nalegać,naciskać,za dużo o tym rozmawiać. Faceci tego nienawidzą. 
Powiedziałas mu o co Ci chodzi.On nie jest upośledzony,wiec to zrozumiał i jezeli nie ma poprawy to znaczy że jest jakis powód,no ale ja nie wiem jaki?
Odpuść sobie całkiem rozmowe z nim na ten temat. Zacisnij zęby i nogi,nawet jak by Cie miało poskręcać i czekaj co bedzie.
Nie podchodz do niego,nie całuj,nie przytulaj,nie rób  kompletnie nic. Jezeli mu sie po miesiącu nie odmieni,albo dalej bedziecie sie kochac raz na 3 tygodnie,to zastanowiła bym sie nad takim zwiazkiem?

3

Odp: nie pociągam go już...?

Moim zdaniem możliwości jest kilka. Najmniej prawdopodobną wydaje mi się, że znudził mu się seks. Nie w tym wieku.. nie mając atrakcyjną partnerkę u boku...
Może ma jakieś problemy, o których ci nie powiedział (Jego gwałtowna reakcja by to potwierdziła.Moim zdaniem gdyby chodziło o znudzenie wyłącznie byłby zdziwiony twoimi uwagami, a nie zirytowany.). Może naprawdę coś się dzieje w rodzinie albo ma trudności na studiach/w pracy etc. Albo dręczą go jakieś stany depresyjne. Mężczyzna częściej próbuje z problemem zmierzyć się sam i może dlatego nic o tym nie wiesz. Jeśli faktycznie tak jest, to nic dziwnego, że nie ma ochoty na seks.
No i ta najgorsza z możliwości - ma kogoś.

4 Ostatnio edytowany przez Kami90 (2010-10-30 12:45:44)

Odp: nie pociągam go już...?

Uważam jak Kobietka48 że musisz na jakiś czas przestać na cokolwiek nalegać, oschłość nie całuj nie proś, po prostu zajmij się czym chcesz skoro on też to robi.
No i najgorsza opcja że ma kogoś... co kilka rzeczy na to wskazuje.

Po drugie jak mówi Szczurunia, może faktycznie ma jakiś problem i nie chce na razie o nim mówić i potrzebuje czasu.

A teraz z mojego doświadczenia. Nie bierz tego za bardzo do siebie... Ja byłam z chłopakiem 2 lata. Na jakis czas przed zerwaniem, chyba 5 miesięcy przed był krysys ja byłam gotowa odejść ale zmnił się, było fajnie miło pięknie... i zawsze po wszelkich rozmowach o tym ze sie już nie stara że się nudzimy, że tylko szybki seks i nudy to zaczął zawsze na krótki czas wszytko zmniac... przez jakiś czas ja też próbowałam go się prosić o uwagę, ale nie zawsze to dawało skutki bo czasem było widać zniechęcenie... późnij przyszło rozstanie... dowiedziałam sie że ukrywał przede mną swój brak uczuć swoje gasnące związanie ze mną i chęci do bycia blisko....
I w naszych sytuacjach różnica jest ta że u mnie seks był chodź też już nie był fajny taki spontaniczny, czasem brakowało mi czegoś... ale tak jak u Ciebie nie było już tego przymilania się czułości.
Może to wynikać z długiego stażu i że po prostu już się mocno przyzwyczaił i wasz związek się stabilizuje lub niestety mu się powoli odechciewa, co mam nadziję że jednak nie jest prawdą.

Na razie faktycznie bądź trochę oschła zaciśnij zęby i się nie proś jak po jakimś czasie to nic nie da, znów pogadaj bądź silna i powiedz że tak być nie może, użyj słów takich jak gdybyś była gotowa odejść, może oprzytomniej...
Bo u mnie właśnie te słowa pomogły na trochę a późnij i tak okazało się to co pisałam tongue
trochę zagmatwałam sorry. Ale piszę na szybko, a chciałam odpisać smile

5

Odp: nie pociągam go już...?
Kami90 napisał/a:

Uważam jak Kobietka48 że musisz na jakiś czas przestać na cokolwiek nalegać, oschłość nie całuj nie proś, po prostu zajmij się czym chcesz skoro on też to robi.
No i najgorsza opcja że ma kogoś... co kilka rzeczy na to wskazuje.

Po drugie jak mówi Szczurunia, może faktycznie ma jakiś problem i nie chce na razie o nim mówić i potrzebuje czasu.

A teraz z mojego doświadczenia. Nie bierz tego za bardzo do siebie... Ja byłam z chłopakiem 2 lata. Na jakis czas przed zerwaniem, chyba 5 miesięcy przed był krysys ja byłam gotowa odejść ale zmnił się, było fajnie miło pięknie... i zawsze po wszelkich rozmowach o tym ze sie już nie stara że się nudzimy, że tylko szybki seks i nudy to zaczął zawsze na krótki czas wszytko zmniac... przez jakiś czas ja też próbowałam go się prosić o uwagę, ale nie zawsze to dawało skutki bo czasem było widać zniechęcenie... późnij przyszło rozstanie... dowiedziałam sie że ukrywał przede mną swój brak uczuć swoje gasnące związanie ze mną i chęci do bycia blisko....
I w naszych sytuacjach różnica jest ta że u mnie seks był chodź też już nie był fajny taki spontaniczny, czasem brakowało mi czegoś... ale tak jak u Ciebie nie było już tego przymilania się czułości.
Może to wynikać z długiego stażu i że po prostu już się mocno przyzwyczaił i wasz związek się stabilizuje lub niestety mu się powoli odechciewa, co mam nadziję że jednak nie jest prawdą.

Na razie faktycznie bądź trochę oschła zaciśnij zęby i się nie proś jak po jakimś czasie to nic nie da, znów pogadaj bądź silna i powiedz że tak być nie może, użyj słów takich jak gdybyś była gotowa odejść, może oprzytomniej...
Bo u mnie właśnie te słowa pomogły na trochę a późnij i tak okazało się to co pisałam tongue
trochę zagmatwałam sorry. Ale piszę na szybko, a chciałam odpisać smile

Dziękuje za odpowiedzi, tak chyba zrobie.. postaram sie byc oschla, chociaz to trudne dla mnie, bo z reguly jestem czuła osobą:(. jesli to sie nie zmieni to tez zaczne myslec o rozstaniu, chociaz staram sie to wykluczac bo chyba nie dalabym rady bez niego..:( bede walczyc o ten związek do konca:(. Mam tez takie pytanie.. czy moze tez tu chodzic o jego problemy z pieniedzmi? Od mniejwiecej pół roku on ma tak jakby problemy z kasa. Pracuje jako pracownik fizyczny, zarabiał prawie 2 tys a teraz zarabia marne 1000 zł... i nie starcza mu na nic. Tzn niby mieszka z rodzicami, ale musi im oddawać 300 zł na życie, 400 zł idzie na raty(bo wzial sobie na raty samochod i kino domowe), za pozostale pieniadze musi oplacic telefon, kablowke, neta.. i zostaje mu marne 100 zł na paliwo na caly miesiac do pracy. Takze naprawde ma ciezko.. stara sie nie pokazywac tego, ale ja widze ja chyba go to przytlacza, bo często mysli skad tu wziasc kase itp.. mi to nie przeszkadza bo dla mnie pieniadze sie nie licza i wiele razy mu to mowiłam, ale moze w tym tkwi problem? Tzn moze dlatego sie tak zachowuje? Oo jakiegos czasu ja mu stawiam dużo rzeczy, moze czuje sie z tym niezrecznie? ale w sumie co to ma do seksu...

6

Odp: nie pociągam go już...?

To też bardzo możliwe, dla faceta pieniądze to pewnego rodzaju duma... czuje sie lepiej gdy może zabrać kobietę gdzieś, i gdy w ogóle stać go na niektóre zachcianki.
Może myśli dużo nad tym co zrobić by dorobić, albo próbuje grami i kompem odreagować.
Ale tak jak mówię, chodź nie łatwo, pobądź oschła, później rozmowa, a jak nic nie daje skutku to altyreria typu "wiesz ja naprawdę Cię bardzo kocham, ale to zaczyna się walić jak czegoś nie zrobisz, nie zrobimy to to dłużej nie ma sensu... bo po co..." zobaczysz jego reakcje... mój mimo że po 5 miesiącach od tego mnie zostawił to powiedział że mnie kocha i ze mu zalezy i zmnił się na jakiś czas.
Więc bierz sprawy w swoje ręce, i trzymaj się kobieto bo jesteś wilele warta i żaden facet nie może Ci odbierać radości życia i Twojej wartości smile

7

Odp: nie pociągam go już...?

współczuje... dla mnie to ponizające...jestes bardzo cierpliwa skoro po tylu odmowach jeszcze kładzisz się z nim do jednego łóżka.
Wg mnie rozwiazań jest kilka... albo ma jakis problem, o ktorym nie chce Ci owiedzieć ( to moga byc problemy na róznym tle), albo kogos ma (sypia z inna kobietą), albo jest gejem.
Uważam, że powinnaś porozmawiać z nim spokojnie, o tym co się dzieje, bo jesli on po 2,5 roku znajomości nie potrafi cie zaspokoic to co bedzie za kilka lat. Byc może macie rózne temperamenty, ale to lepiej wyjaśnic teraz bo teraz jest jescze czas na podjecie kroków do rozwiazania tej sprawy.

Tutaj chcialabym zwrócic uwagę forumowiczek, które uważaja że zwiazek z dużo straszym facetem moga skonczyc się takimi problemami...jak widać niekoniecznie zalezne jest to od wieku.

8

Odp: nie pociągam go już...?

Hmm skąd ja to znam...Nie tak dawno miałam to samo "zostaw","nie dotykaj", "nie mam ochoty" ,"jestem zmęczony", "głowa mnie boli". Rozmowa tu raczej nic Ci nie da, faceci tak jak i kobiety w pewnym momencie przechodzą kryzys seksualny i nie czują potrzeby by uprawiać seksu tak często jak kiedyś, nie chcą się przytulać ani nawet całować..Nie ma innej możliwości jak po prostu to przeczekać i któregoś dnia wszystko wróci do normy:)

9

Odp: nie pociągam go już...?

A ja stawiałabym na rozmowę, oschłość nie jest najlepszą metodą, a raczej stawianiem kogoś pod murem, a raczej tobie o to nie chodzi. Z tego co piszesz tu nie chodzi o inną kobietę, o to, że go nie podniecasz czy tym bardziej mu się znudziłaś. Wydaję mi się, że problem tkwi w tym, tak jak sama pisałaś, pieniądze, co jak co, ale dla faceta jest to dość istotny detal.
Facet ma to do tego, że nie potrafi czytać w myślach, trzeba go delikatnie naprowadzić na właściwą drogę, a więc wytłumacz mu, że w całej tej sytuacji można znaleźć jakieś rozwiązanie, skoro w tej pracy mało zarabia, niech zmieni na inną. Musisz mu uzmysłowić, że nie powinien na tobie wyładowywać swoje niezadowolenie, że jesteś z nim nie tylko dla seksu ale również po to by go wspierać.

10

Odp: nie pociągam go już...?

Gejem na pewno nie jest i na pewno nikogo nie ma.
Owszem, zdaje sobie sprawe, ze juz nie bedzie jak kiedys, ze nie bedziemy siebie tak pragnąć i kochac sie kazdego dnia(chociaz ja bym chciala;p), ale gdyby bylo to chociaz 3 razy w tygodniu to juz byloby ok.. nie chce zebysmy byli jak stare, znudzone sobą malzenstwo, ale nie wiem jakie podjąć działania, zeby sie tak nie stalo.. wiem, ze moza powinnam sie troche od niego oddalic, ale boje sie tego bo tak naprawde jest on jedyną osoba na ktora naprawde moge liczyc...
A jesli chodzi o prace, to nie zmieni jej, bo po pierwsze w naszym miescie jest cholernie cięzko o prace., a po drugie mimo malych zarobów lubi swoja prace.

Ale wracając do tematu..Chodzi mi o to, ze zle znosze zmiany. Jak dla mnie o wiele rzadszy seks to powazny sygnał, ze cos psuje sie w związku...
Wczoraj kochalismy sie po 9 dniach przerwy. Było cudownie, bo wiadomo, po takiej przerwie odczuwa sie jeszcze wieksza przyjemnosc. Jednak po niecalych 5 minutach sie skonczyla bo doszedl(zawsze po dluzszej przerwie TŻ dochodzi bardzo szybko). Takze nie czuje sie zbyt zaspokojona, a ciekawe kiedy znowu dojdzie do zbliżenia.. za tydzien?;]

11

Odp: nie pociągam go już...?

Hej dziewczyny dołączę się do dyskusji bo w sumie mam podobny problem i nie mam juz pomyslu jak sobie z tym poradzic.
Więc jestem z facetem rok ... mieszkamy razem ... no i ja aktualnie jestem z nim w ciąży. Przed ciążą nasze zycie seksualne było względne ... moze nie idealne bo on jest starszy ode mnie o 13 lat i nie ma juz tak duzych potrzeb jak ja ... no ale tak co 3 dni sie kochalismy ... niekiedy czesciej. Potem zaszlam w ciaze ... i przez pierwsze 4 miesiace wszystko bylo normalnie ... seks rzadziej bo raz w tyg ... no ale byl ... troche na poczatku sie bal zeby z dzieckiem bylo wszystko ok , ale wzielam go za reke do swojego ginekologa i mu wytlumaczyl ze nie ma zadnych przeciwskazan. Niestety ostatnio cos sie zmienilo ... ostatni raz kochalismy sie jakis miesiac temu .... zaznaczam , ze jestem osoba atrakcyjna i nie mam jeszcze duzego brzucha ... bo zawsze bylam szczupla wiec te kilogramy u mnie dochodza baaardzo powoli. Tak jak wspomnialam kochalismy sie miesiac temu jakos ... potem jego zlapalo silne przeziebienie ... i stwierdzil , ze nie bedzie mi kaszlal w twarz podczas stosunku wiec nie nalegalam i spokojnie czekalam , juz przerobilam ta rade o ktorej mowiliscie czyli oschlosc ...on wyzdrowial po tygodniu ... i po cichu liczylam ze w koncu dojdzie do stosunku tymbardziej , ze teraz mam wysokie libido ... wiele kobiet w tym okresie ciazy ma zwiekszona ochote na seks ...  no ale jak seksu nie bylo tak nie ma ... on jest czulym facetem ogolnie caluje mnie i przytula ale na tym koniec ... i uwierzcie mi ze czuje sie jak jakas trendowata w tej ciazy albo jak czlowiek specjalnej troski ktorego trzeba calowac w czolko. Nie czuje sie kobieta ...porzadana... itp. Rozmowe na ten temat przeprowadzilam z nim juz dawno temu jak jeszcze seks byl raz na tydzien bo juz to mnie wkurzalo ... i powiedzialam ze chce sie czuc kobieta a nie matka polka no to troche sie poprawilo ... no ale od miesiaca to juz w ogole tragedia. No i nie wiem z czego to wynika .. jak myslicie ? Nawet ostatnio bylam u fryzjera zeby jakas odmiana byla ... ale nic ... Nie chce wyjsc na idiotke i wychodzic z inicjatywa i boje sie odtracenia. Moj facet jest dosc zapracowany ... ale zawsze bylam wyrozumiala i kochalismy sie z reguly wtedy kiedy on byl wypoczety itd. Bywaja dni kiedy on ma cale 2 dni luzu na przyklad ... ale nie pozytkuje tego na pol godzinki seksu ze mna. Nawet ostatnio zaczal spac oddzielnie bo twierdzi ze ze mna sie nie wysypia ... i ze woli spac sam...wiec nawet nie mam sie do kogo przytulic w nocy ... sad
Co myslicie ?

12

Odp: nie pociągam go już...?

Witam jestem mężatką od dwuch lat wsumie jesteśmy ze sobą dziewięć lat kiedyś sex dla nas był frajdą potrafiliśmy się kochac nawet po 4 razy dziennie dziś niestety jest to inaczej dwa razy w miesiącu mąż twierdzi że nie ma ochoty lub jest zmęczony kiedyś było na odwrut potem razem pragneliśmy sexu niewiem może niema już pociągu do sexu a może ktoś ma jakąś rade?

13

Odp: nie pociągam go już...?
Ivee napisał/a:

Hej dziewczyny dołączę się do dyskusji bo w sumie mam podobny problem i nie mam juz pomyslu jak sobie z tym poradzic.
Więc jestem z facetem rok ... mieszkamy razem ... no i ja aktualnie jestem z nim w ciąży. Przed ciążą nasze zycie seksualne było względne ... moze nie idealne bo on jest starszy ode mnie o 13 lat i nie ma juz tak duzych potrzeb jak ja ... no ale tak co 3 dni sie kochalismy ... niekiedy czesciej. Potem zaszlam w ciaze ... i przez pierwsze 4 miesiace wszystko bylo normalnie ... seks rzadziej bo raz w tyg ... no ale byl ... troche na poczatku sie bal zeby z dzieckiem bylo wszystko ok , ale wzielam go za reke do swojego ginekologa i mu wytlumaczyl ze nie ma zadnych przeciwskazan. Niestety ostatnio cos sie zmienilo ... ostatni raz kochalismy sie jakis miesiac temu .... zaznaczam , ze jestem osoba atrakcyjna i nie mam jeszcze duzego brzucha ... bo zawsze bylam szczupla wiec te kilogramy u mnie dochodza baaardzo powoli. Tak jak wspomnialam kochalismy sie miesiac temu jakos ... potem jego zlapalo silne przeziebienie ... i stwierdzil , ze nie bedzie mi kaszlal w twarz podczas stosunku wiec nie nalegalam i spokojnie czekalam , juz przerobilam ta rade o ktorej mowiliscie czyli oschlosc ...on wyzdrowial po tygodniu ... i po cichu liczylam ze w koncu dojdzie do stosunku tymbardziej , ze teraz mam wysokie libido ... wiele kobiet w tym okresie ciazy ma zwiekszona ochote na seks ...  no ale jak seksu nie bylo tak nie ma ... on jest czulym facetem ogolnie caluje mnie i przytula ale na tym koniec ... i uwierzcie mi ze czuje sie jak jakas trendowata w tej ciazy albo jak czlowiek specjalnej troski ktorego trzeba calowac w czolko. Nie czuje sie kobieta ...porzadana... itp. Rozmowe na ten temat przeprowadzilam z nim juz dawno temu jak jeszcze seks byl raz na tydzien bo juz to mnie wkurzalo ... i powiedzialam ze chce sie czuc kobieta a nie matka polka no to troche sie poprawilo ... no ale od miesiaca to juz w ogole tragedia. No i nie wiem z czego to wynika .. jak myslicie ? Nawet ostatnio bylam u fryzjera zeby jakas odmiana byla ... ale nic ... Nie chce wyjsc na idiotke i wychodzic z inicjatywa i boje sie odtracenia. Moj facet jest dosc zapracowany ... ale zawsze bylam wyrozumiala i kochalismy sie z reguly wtedy kiedy on byl wypoczety itd. Bywaja dni kiedy on ma cale 2 dni luzu na przyklad ... ale nie pozytkuje tego na pol godzinki seksu ze mna. Nawet ostatnio zaczal spac oddzielnie bo twierdzi ze ze mna sie nie wysypia ... i ze woli spac sam...wiec nawet nie mam sie do kogo przytulic w nocy ... sad
Co myslicie ?

hmmm.. Mysle, ze jemu chodzi wlasnie o tą ciąze, ze boi sie ze cos moze sie stac dziecku. Mimo, ze ginekolog mu powiedzial ze nie ma przeszkód, on moze podczas seksu zwyczajnie nie moze sie na tym skupic bo mysli o dziecku itp. Chociaz to i tak troche dziwne jak dla mnie. A moze chodzi tez o jego wiek? W dojrzalym wieku mężczyznom podobno często spada libido... ile on ma lat?  Ale najdziwniejsze jest to ze nie chce z Toba spać w jednym łozku:\ gadalas z nim o tym szczerze?

14

Odp: nie pociągam go już...?
samotna12 napisał/a:

Witam jestem mężatką od dwuch lat wsumie jesteśmy ze sobą dziewięć lat kiedyś sex dla nas był frajdą potrafiliśmy się kochac nawet po 4 razy dziennie dziś niestety jest to inaczej dwa razy w miesiącu mąż twierdzi że nie ma ochoty lub jest zmęczony kiedyś było na odwrut potem razem pragneliśmy sexu niewiem może niema już pociągu do sexu a może ktoś ma jakąś rade?

Monotonia związku z długim stażem:(. tak wlasnie najczęściej sie dzieje.. u mnie, mimo ze jestem z chlopakiem dopiero 2 i pol roku tez juz tak sie zaczyna wlasnie robic.:( mysle ze to czas robi swoje, ze zna sie juz druga osobe na wylot, nie ma zandego zaskoczenia i seks staje sie monotonią..:(. Nie wiem co Ci moge poradzic bo sama mam ten problem:(. Na pewno przydałoby sie jakies urozmaicenie...

15

Odp: nie pociągam go już...?

Myślę że tu masz rację może jakaś mała podpowiedż bo naprawde nie mam już żadnego pojęcia?bardzo mnie to boli że tak się dzieje w naszym związku wolała bym by było inaczej tak jak kiedyś byśmy się pragneli obojga na wzajem

16

Odp: nie pociągam go już...?

Ifonly ... on ma 37 lat więc jakimś wielkim starcem nie jest... i wszystko ma jak najbardziej sprawne i na miejscu. Hmm nie wiem w czym rzecz ... możliwe , że w ciąży ale jakos wczesniej mu ciąża nie przeszkadzala i się normalnie kochaliśmy. Tymbardziej , ze wspominałam .. nie mam brzucha prawie w ogole , nie zapuściłam się... nie chodzę w podartych swetrach. Przez ten miesiąc jeszcze z nim nie rozmawialam o tym szczerze no bo tak jak mowilam byl chory ... wiec nie mial sily sie kochac ... a potem czekalam na jego pierwszy ruch ... ale nawet okazji nie bylo bo spi w salonie hmm

17

Odp: nie pociągam go już...?

Ivee, powiedz swojemu partnerowi o tym, nie czekaj aż on się domyśli. Przestałaś nalegać, nie inicjujesz seksu, więc on może pomyśleć, że po prostu ci przeszła ochota. A że jesteś w ciąży to on też nie wie może jak się zachować.
To wasze pierwsze dziecko? Jeśli tak, to nic dziwnego, że facet będzie się do ciebie zabierał jak kot do jeża... po prostu może czuć się zagubiony i nie wie co wypada a co nie smile

To moje zdanie na ten temat.

18

Odp: nie pociągam go już...?

Szczurunia pewnie masz racje ... ale on juz od poczatku naszego zwiazku szybko sie zorientowal ,ze ja bardziej lubie seks niz on .... no ale nimfomanka nie bylam nigdy ...mi by wystarczalo 3 razy w tyg ... a tydzien ma 7 dni ... wiec to nie jest jakas wariacja.
A on nawet nie chcial 2 razy w ciagu tego samego dnia bo juz uwazal ze to chore i przezywal mnie od zboczencow. Ale nie ukrywajmy jak ludzie sie rzadziej kochaja to potem jak juz dojdzie do tego to facet za dlugo nie moze i szybko dochodzi .. jesli nie zdradza na boku. I potem nie dosc ze jest rzadko to jeszcze malo efektywnie ze kobieta zostaje z fantem niedopieszczona odpowiednio. No i opisalam sytuacje sprzed ciazy ... a teraz to juz w ogole jest masakra ... mi sie non stop sni seks z nim ktorego nie ma w realu i budze sie w orgazmie ... normalnie przez sen dostaje orgazmu ... dobre co hehe ... to jakis prezent od Pana Boga chyba dla mnie smile

19 Ostatnio edytowany przez lool2 (2010-11-02 18:18:32)

Odp: nie pociągam go już...?

nie wiem jak to jest naprawdę, ale myślę, że to nie inna kobieta ani nuda przysparzają łóżkowych problemów tylko ciąża.. tak jak poprzedniczki uważam, że być może ma lęki, aby nic nie zrobić dziecku, mimo wizyty u lekarza..
natykając się na ten wątek, o niskim popędzie seksualnym chciałabym opisać swój problem, który jest baardzo zbliżony do tematu. w tym przypadku nie chodzi o niechęć faceta do seksu lecz o moją. jesteśmy razem od 1,5 roku. różnica wieku wynosi 5 lat. przez jakieś pół roku współżycia nie zawsze kończyłam rozkoszą, ale się zdarzało. (jesli nie w srodku, to rączką.) to mi wystarczało. od pewnego czasu, od dłuższego- już w ogóle nie dochodzę. on sie stara, ostatnio zrobilismy sobie lekcje anatomii i po tym mialo byc lepiej, bo dokladniej poznalismy miejsca które nas pobudzają, a które nie. ale dla mnie bez skutku. on ma do mnie teraz lekki żal, bo coraz rzadziej mam ochote, coraz rzadziej to robimy. dodam, że częste zbliżenia(np co dzień) trochę zaczynają boleć tzn cos w srodku.(ale teraz jak pisze rzadko kiedy to sie zdarza bo juz nie robimy tego tak jak wczesniej.)   pytalam ginekologa o to, ale dostalam informacje, że partner ma być po prostu delikatny- a on nie jest brutalem! dostosowuje się do mnie i pyta czy nie boli. chcialabym zwiekszyc swoj poped, ochote a przede wszystkim móc osiągać wyznaczony cel;) staramy się oboje o urozmaicenie i dostosowanie potrzeb, ale mnie zaczyna denerwować brak oragzmu. wczesniej nawet potrafiły popłynąć łzy już po.. dodam jeszcze, że jest pociągający, przystojny i kochany więc to nie chodzi o brak popędu do niego.
i co Wy na to??

20

Odp: nie pociągam go już...?

lool2 - mi tez ciezko osiągnąc orgazm i przewaznie musze sobie pomagać ręką podczas stosunku.. A dojsc potrafie czasem podczas minetki albo pieszczot. Przy samym seksie bez swojej pomocy nie doszlam nigdy bo nie potrafie osiągnąc orgazmu pochwowego poprostu, tylko łechtaczkowy.. podobno wiele kobiet tak ma.. Podsumowując, nie zawsze mi sie zdarza dojsc podczas zblizenia z moim parnterem, ale mimo wszystko nawet jak nie dojde to sprawia mi to wszystko wielka przyjemnosc, nie musze dochodzic za kazdym razem.
Ja mysle ze moze powinniscie wiecej uwagi wlasnie poświęcic pieszczotom, grze wstępnej.. moze na Ciebie podziala np seks oralny? A moze podświadomie wstydzisz sie swojego parntera czy cos w tym stylu i to Cie blokuje w pewnym sensie? Nie mam pojecia... ale uwazam ze nie powinnas zniechęcac sie do seksu, tylko probowac i probowac..:) ja bym na Twoim miejscu korzystala, bo potem juz nie wiadomo jak bedzie z JEGO ochotą...( tak jak w moim przypadku:()

21

Odp: nie pociągam go już...?

tylko o to chodzi, że ja chcę i często mam ochotę, która nie wiem z jakiego powodu szybko mija- tak szybko, że nie zdążę się nawet zorientować. jeśli o wstyd chodzi to było na początku, wiadomo że zastanawiałam się nad tym jak wyglądam (jak każda kobieta.) teraz juz tego nie ma, tylko tej ochoty wtedy kiedy trzeba  i orgazmu brak:) no ale może rzeczywiście masz rację, że trzeba korzystać póki on jest chętny.
ifonly- dodam, że mieliśmy z partnerem kryzys w związku i wiesz co pomogło?? moja obojętnośc i stanowczośc. w pewnym momencie powiedziałam mu coś co wskazywało na to, że to chyba koniec i od razu nie ten facet się stał. sam przyznał, że docenia się coś/kogoś w momencie utraty. przełam się i daj Wam (sobie) trochę czasu, a zobaczysz że będzie jak w moim przypadku i wielu innych tu pań. sama taką radę (obojętność) dostałam na tym forum a teraz jestem wdzięczna za nią!

22

Odp: nie pociągam go już...?
lool2 napisał/a:

tylko o to chodzi, że ja chcę i często mam ochotę, która nie wiem z jakiego powodu szybko mija- tak szybko, że nie zdążę się nawet zorientować. jeśli o wstyd chodzi to było na początku, wiadomo że zastanawiałam się nad tym jak wyglądam (jak każda kobieta.) teraz juz tego nie ma, tylko tej ochoty wtedy kiedy trzeba  i orgazmu brak:) no ale może rzeczywiście masz rację, że trzeba korzystać póki on jest chętny.
ifonly- dodam, że mieliśmy z partnerem kryzys w związku i wiesz co pomogło?? moja obojętnośc i stanowczośc. w pewnym momencie powiedziałam mu coś co wskazywało na to, że to chyba koniec i od razu nie ten facet się stał. sam przyznał, że docenia się coś/kogoś w momencie utraty. przełam się i daj Wam (sobie) trochę czasu, a zobaczysz że będzie jak w moim przypadku i wielu innych tu pań. sama taką radę (obojętność) dostałam na tym forum a teraz jestem
wdzięczna za nią!

ja wiem ze taka obojetnosc pomaga. Ale czasem moze zaszkodzic;D ...
Chociaz wiem, ze powinnam tak zrobic bo to by pewnie odświeżylo nasz związek.. wiesz co, my tez mielismy kryzys, ponad rok temu. Zerwał ze mna na 2 tyg, przeżywalam strasznie... ale takie to bylo zerwanie ze prawie codziennie sie widywalismy, ale on sie ciagle wahal czy wrocic.. az w koncu nie wytrzymalam i powiedzialam mu ze to juz nie ma sensu chyba bo mam dosc tego czekania i traktowania mnie jak zabawke i nie wiem czy dalej mi na nim zalezy.. ze juz chyba go nie kocham(chociaz oczywiscie bardzo go kochalam), ale chcialam sprawdzic jego rekacje. Wystraszyl sie wtedy, byl mega zdziwiony i od razu do mnie wrocil. I wtedy przez jakis czas naprawde sie starał... ale nie wiem czy teraz znowu bym sie odważyla na taki krok. a jak pokazywalas mu swoja obojetnosc????

23

Odp: nie pociągam go już...?

no widzisz?? trochę zmiany i wstrząsu a proszę jakie efekty!! tu mi zainponowałaś, bo ten krok był rzeczywiście decydujący no a skutów nie można przewidzieć.. zrób więc i teraz podobnie, a mam nadzieję, że nie pożałujesz!! trzymam kciuki:)
no a jeśli chodzi o moją oziębłość to tak- kiedyś cały czas dawałam mu buziaki, przytulałam, mówiłam o uczuciach itd. w czasie kryzysu tego nie robiłam. więc czuł się tak jak ja wcześniej. jestem bardzo uczuciowa, chyba jak każda kobieta więc dlatego mu cały czas tłumaczyłam, że brakuje mi tego i tego, w końcu przestałam. nie mam pojęcia skąd wzięłam na to siłę, ale przyznam szczerze, że nie żałuję! sam wtedy przyznał, że się zmieniłam i to on mi okazywał czułosci i był taki kochany jak NIGDY. do tej pory się stara i mam nadzieję, że nie przestanie.
pamiętaj, że faceci to mechanizm b.prosty. mają mniej potrzeb, mniej rozumieją (nie obrażając panów), trzeba do nich mówić konkretnie ze szczegółami, jednak czasem właśnie jest potrzebny szok i mała zmiana -tak dla odmiany chociażby. tylko musisz też wyczuć moment żeby nie przekroczyć granicy tej oziębłości:)

24

Odp: nie pociągam go już...?
lool2 napisał/a:

no widzisz?? trochę zmiany i wstrząsu a proszę jakie efekty!! tu mi zainponowałaś, bo ten krok był rzeczywiście decydujący no a skutów nie można przewidzieć.. zrób więc i teraz podobnie, a mam nadzieję, że nie pożałujesz!! trzymam kciuki:)
no a jeśli chodzi o moją oziębłość to tak- kiedyś cały czas dawałam mu buziaki, przytulałam, mówiłam o uczuciach itd. w czasie kryzysu tego nie robiłam. więc czuł się tak jak ja wcześniej. jestem bardzo uczuciowa, chyba jak każda kobieta więc dlatego mu cały czas tłumaczyłam, że brakuje mi tego i tego, w końcu przestałam. nie mam pojęcia skąd wzięłam na to siłę, ale przyznam szczerze, że nie żałuję! sam wtedy przyznał, że się zmieniłam i to on mi okazywał czułosci i był taki kochany jak NIGDY. do tej pory się stara i mam nadzieję, że nie przestanie.
pamiętaj, że faceci to mechanizm b.prosty. mają mniej potrzeb, mniej rozumieją (nie obrażając panów), trzeba do nich mówić konkretnie ze szczegółami, jednak czasem właśnie jest potrzebny szok i mała zmiana -tak dla odmiany chociażby. tylko musisz też wyczuć moment żeby nie przekroczyć granicy tej oziębłości:)

Dziękuje za rady, postaram sie skorzystać;D:**
Widze, ze orientujesz sie jacy są faceci...:D ehh;p
A jak sprawa z Twoim zyciem seksualnym? Dalej nie masz ochoty?:(

25

Odp: nie pociągam go już...?

trochę przeszłam stąd chyba moja wiedza;)
niestety, ale ochota nie przychodzi.. raz może byłam chętna w przeciągu kilku dni, po napisaniu swego postu i do tej pory nie czuje potrzeby..:(
a Twoje sprawy poszły już do przodu???

26

Odp: nie pociągam go już...?

Słuchaj ja mam wrażenie, ze jest coraz gorzej w naszym związku... Juz anwet nie chodzi o sprawy seksu ( w środe i czwartek kochalismy sie ale z mojej inicjatywy, ale nie bylo za dobrze, tak jakos jakby z przymusu... - juz nie mam zamiaru nalegać). Ale chodzi tez o to, ze on rani moje samopoczucie psychiczne w roznych sytuacjach. Np.. On zawsze na mnie krzyczy jak płacze(wiadomo, zdarza mi sie plakać, zwlaszcza ze jestem raczej wrażliwą osobą), np jak sie pokłocimy, lecą teksty w stylu ,, czego ryczysz! zaraz Cie na chate odwioze! bedziesz sie nad soba teraz użalać?". I tym podobne. Tylko zobaczy, ze mi łza poleciała to juz sie wścieka... Albo wczoraj. Bylam u niego i zle sie czułam bo przewiało mi nerki i mnie bolały, ledwo moglam sie ruszać. A on widząc jak sie męcze zaczął sie na mnie drzeć, ze zaraz mnie do domu odwiezie, ze jak sie jest chorym to sie w domu siedzi itp ... Mi to sie zdaje ze w takich sytucjach chlopak powinien byc przy dziewczynie... Ostatnio nie wiem co sie z nim dzieje, ale mam wrażenie ze jakos tak wyładowuje na mnie zlosc Potem sie zdarzy, ze polozy sie obok i staje sie nagle milutki, ale ogolnie o byle glupote podnosi na mnie głos i slysze jakies niemile słowa... naprawde nie wiem co z tym zrobic ale od jakiegos czasu czuje ze przestal mnie szanowac...

27 Ostatnio edytowany przez nika22 (2010-11-06 17:52:01)

Odp: nie pociągam go już...?
ifonly napisał/a:

od jakiegos czasu czuje ze przestal mnie szanowac...

to co powiem moze zabrzmi drastycznie, ale zostaw go. Jesli facet Cie nie szanuje, co chwile sprawia Ci przykrosc, nie przejmusie sie Twoim kiepskim stanem i dodatkowo jeszcze na Ciebie krzyczy to nie ma sensu sie z nim meczyc. W zwiazkach bywa różnie ale szacunek do drugiej osoby musi byc zawsze. Cos tu jest bardzo nie tak. Jeśli on Cie nie szanuje, uszanuj sie sama. Wiem, że to nie łatwe ale po co się meczyc z kimś w kim nie masz oparcia? dużo siły życze :-)

28

Odp: nie pociągam go już...?

Zdaje sobie z tego sprawe ale ja go bardzo kocham, jestesmy razem ponad 2 i pól roku, codziennie sie widujemy i on chce sie widywac, zawsze ma dla mnie czas itp... Ciagle mi sie zdaje ze ten okres co jest teraz to jakis okres kryzysowy i mam nadzieje ze on w koncu minie... to nie jest tak ze ciagle jest zle, bo bywają dobre chwile... nie wyobrazam sobie zebym miala to skonczyc:( Zyje praktycznie tylko dla niego.. wiem, ze to wyglada jak toksyczny związek ale mysle ze mimo wszystko sie kochamy, przeciez gdyby mnie nie kochal nie bylby ze mna...:( Mowilam mu, ze jesli mu przechodzi to zeby mnie zostawil a on sie wtedy denerwuje i mowi ze nie przechodzi mu i ze mnie nigdy nie zostawi, ze zawsze bedziemy razem.. mamy plany zeby razem zamieszkac, zeby zalozyc rodzine... nie wyobrazam sobie byc z kims innym:(

29

Odp: nie pociągam go już...?

wiem o czym piszesz i wcale nie uważam tego za -jak to określiłas- toksyczny związek. kolejny przypadek mamy podobny:) mój też traktował mnie podobnie przez pewien czas. ciężko jest mi przytoczyć teraz jakiś sensowny i odpowiedni przykład, ale tak jak w Twoim przypadku- za głupoty. zmienił go ten wstrząs, o którym Ci pisałam wcześniej. zagróź że jeśli nie zmieni swojego stosunku do Ciebie JAKO KOBIETY, na dodatek jego kobiety to będziesz się MUSIAŁA zastanowić nad sensem waszego związku- ja dokladnie tak powiedziałam swojemu R*. i zadziałało, bo się przestraszył. a ja byłam gotowa już to zrobić, bo siły sie wyczerpały i nie mogłam tak dłużej. teraz jest lepiej, aczkolwiek nie tak jakby to być powinno. za płacz i tak narzeka, ale podobno oni tak mają, że tego nie lubią;)
a no i oczywiście muszę wspomnieć o tym, że jak teraz się denerwuje na mnie to staram się nie odzywać. potem, za jakąś chwilę mówię, że jeśli ma jakieś uwagi to trzeba normalnie powiedzieć, jak cywilizowani ludzie i na spokojnie, a nie wpadać od razu w nerwice! mówię Ci- to działa! zrób tak kilka razy, tak jakbyś ignorowała jego krzyki, ale słuchaj zeby potem wykorzystac jego slowa i za jakiś czas powiedz na spokojnie, że tak byc nie moze:)

30

Odp: nie pociągam go już...?

Ale jaki jest sens zakladac rodzine z kims, kto ci nie daje oparcia kiedy jest ci zle.. W zlych chwilach masz liczyc sama na siebie? Bezsens.

''Z tym placzem'' to wcale tak nie maja, moj chlopak zawsze byl przy mnie i mnie rozumial, staral sie pocieszyc. A kiedy juz czasem ten placz wkurzal (bo ja tez jestem troche niestabilna, a on po roku regularnych dolow zaczal wymiekac..) to po prostu milczal. Jakby mial sie na mnie drzec kiedy mi zle to na pewno bym mu podziekowala, wole byc sama i nie zycze sobie psychicznej przemocy. Moze wlasnie dlatego tez nie mam takich doawiadczen jak wy? Mamy to na co pozwalamy, na co sie decydujemy itd.

31

Odp: nie pociągam go już...?

odświeżenie wątku - rozmawialam z nim. Powiedzial, ze dla niego to jest nudne tak ciagle uprawiac seks. Ja do niego, ze jeszcze pare miesiecy temu mowil ze to nie moze sie znudzic i ze sprawia mu to wielka przyjemnosc... a on zaczal mowic ze ile mozna, zaczal wysmiewac naszych znajomych ktorzy kochaja ze pare razy dziennie ze dla niego oni sa dziwni i nienormalni, ze jak mozna tak czesto, ze on by nie mogl....(jakos kiedys mogl - pozatym mi by 3 razy w tyg starczyly...). A dla mnie to nie jest normalne zeby chlopak dzien w dzien odmawial dziewczynie seksu i godzil sie łaskawie raz w tyg... potem zaczal mi mowic ze nie ma w ogole na nic ochoty przez ta prace, bo jest teraz kryzys i zarabia malo kasy(ale innej znalezc nie chce). Mieszka z rodzicami... fakt, musi im pomagac i splacic swoje 2 raty, ale bez przesady... rodziny nie ma na utrzymaniu przeciez...
I powiedzial ze ciagle jest zmeczony po pracy itp (jak chcialam sie kochac przed jego praca to mowi zawsze, ze nie bo potem w pracy bedzie zmeczony). Jakos kiedys tak nie bylo... Powiedzialam mu ze rozumiem, ze mogl wczesniej powiedziec, ze chodzi o prace itp (tak naprawde staram sie to zrozumiec, ale do konca tego pojac nie moge....) On zawsze m jakas wymowke, jak juz tylko zaczne sie do niego ,,kleić" to albo mowi ze go cos boli, albo zabiera mi reke, albo ucieka na fotel, albo mowi ze nie ma ochoty, albo ze jest zmeczony, albo ze nic mu sie nie chce i nie ma sily... Zdaje mi sie ze w ogole stracil zainteresowanie seksem(kiedys raz na jakis czas wchodzil na strony porno, albo ustawial sobie na tapecie jakies wyuzdane laski (co mi sie nie podobalo, ale co zrobic). A od paru miesiecy w ogole nic z tych rzeczy. W ogole nie interesuje go nic co zwiazane z seksem. Nie rozumiem tego naprawde bo uwazam sie za atrakcyjna dziewczyne(tzn uwazalam, teraz moja samoocena upada...) Mowilam mu zeby mi ie zabieral tego seksu, ze potrzebuje tego, ze jestesmy przeciez mlodzi a on zachowuje sie czasem jakby mial 50 lat... a on sie smieje i mowi ze jestem zboczona albo niewyzyta, ze on nie ma takiego zapotrzebowania. Czasami jak sie kochamy po tym tygodniu bez seksu to zamiast czuc ze od niego bije wieksza chęć to czuje troche jakby to robil dla mnie, jakby sie jednak troche zmuszal... nie wiem moze poprostu tak mi sie wydaje...sad tzn ciezko go rozpalic ale jak juz sie uda to jest dobrze.
Mam glupie mysli. OStatnio nawet zaczelam sobie myslec ze moze on nie chce sie ze mna kochac bo mam nadzerke(stwierdzono mi tydzien temu), ale juz od pol roku podczas kochania doslownie lało sie ze mna...(tzn bylo bardzo duzo sluzu, tzw. sokow). Niby na poczatku to bylo fajne, bo extra nawilzenie, ale potem zostawaly strasznie zolte plamy na lozku ktore nie chcialy zejsc i TŻ byl zly... sama juz nie wiem, moze nasz seks potrzebuje urozmaicenia, ale przeciez zmieniamy czesto pozycje, ja podczas seksu jęcze, mowie do niego zeby go podkrecic i wtedy rzeczywiscie jest podniecony, ale jak juz dojdzie to klapa, tydzien moze sie nie kochac. Co do urozmaicenia nie mam juz pomyslow, bo on raczej nie jest z tych ktory lubi jakies gadzety z sexshopu. Poradzcie co mam robic bo naprawde przez to wszystko przestalam cieszyc sie zyciem..sad ciagle mnie to meczy...

32

Odp: nie pociągam go już...?

witam ponownie!:)
znudził mu się sex?? nie do wiary!!! któremu facetowi nudzi się sex? może on orientację zmienił. mozę go zaczęli pociągać faceci? bo juz nie widzę innego wytłumaczenia...

33

Odp: nie pociągam go już...?

Przez przypadek przeczytałem to sobie smile

hm dorzucę 3 gr

W tak młodym wieku seks się nie nudzi smile

34

Odp: nie pociągam go już...?

Wiesz no ja rozumiem, że można nie mieć ochoty codziennie, że można mieć dużo na głowie i w ogóle, ale no bez przesady... żeby facet w ogóle się seksem nie interesował? to jest dziwne...
Z tego co piszesz trwa to już dłuższy okres czasu, a czy w innych sferach związku też tak jest? Może warto się zastanowić, czy na pewno chcesz takiego partnerstwa? Męczysz się, jest Ci źle a jesteś młoda jeszcze i nie wiem czy jest sens trwać w takim nijakim układzie... Może zastanów się nad tym. Wiadomo jak się kocha można dużo znieść, zrozumieć, wybaczyć i przeczekać, ale jeśli to jest tylko jednostronne to bezsensu...
Może zagroź mu separacją tongue

35

Odp: nie pociągam go już...?

Ifonly, na pierwszym miejscu doradzilabym ci go kokietowac, uwodzic i sprawic, zeby sam mial mega opchote na seks i nie mogl sie powstrzymac, ale piszesz, ze tego juz probowalas. na drugim miejscu doradzilam Ci szczerze pogadac, ale te rozmowe tez juz macie za soba i chyba nic nie wskazuje na to, zeby sytuacja miala sie zmienic.
doskonale cie rozumiem, seks to zajebista i sprawa i w tak mlodym wieku to normalne, ze masz taki temperament. dziwie siie, ze Twojemu facetowi, nagle po dwoch latach tak bardzo zmniejszyla sie ochota na seks.
nie chce byc zla wrozka, ale ja mysle, ze jest cos powazniejszego na rzeczy. jestes pewna, ze nie ma nikogo innego?

36

Odp: nie pociągam go już...?

Podejrzana sprawa. Jest młody i watpie żeby seks mu sie znudzil. To raczej kobiety wymiguja sie od seksu gdy w zwiazku cos nie gra, nie uklada sie, ale moze i faceci tez.....Moze to jest przyczyną, ze się coś psuje między Wami w sferze emocji, albo pojawil sie na choryzoncie ktos inny....

37

Odp: nie pociągam go już...?

hej dziewczyny,mam podobny problem jestem z moim narzeczonym 2 lata za 5 miesiecy mamy sie pobrać,dotychczas nasze zycie seksualne było udane nawet lepiej niz udane,super sie rozumieliśmy w łózku:) jednak od jakiegos czasu moj partner ciagle mi odmawia seks jest bardzo żadko wykreca sie a to że niema humoru i ze problemy w firmie bardzo go przytłaczają..może faktycznie tak jest.. bo sa tam problemy finansowe juz sama niewiem.Napisze tez ze inna nie wchodzi w grę bo każdą chwile wolna spędzamy razem..

38

Odp: nie pociągam go już...?

A ten stan to jak długo trwa?

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » nie pociągam go już...?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026