Liwia wlasnie w tym problem, jestesmy dobrym malznestwem, wspieram go w jego rozwoj, aby sie rozwijal kupuje mu prezenty(garaz mu wyposarzylam) zdejmuje z jego obowiazki aby mial wiecej czasu na prace(nie ma go w domu, tylko tu spi) w niedziele tez jest milo, rozmawiamy, nadrabiamy caly tydzien oddzielnie, nie stoi pod klatka z kolegami, oddaje cala wyplate dla mnie, mowi czesto ze kocha, mamy wspole marzenia ale poza tym wszystkim moje sflustrowanie rosnie kazdego dnia... ja mam wsadzona spirale, maz zawsze dochodzi do konca, wiec napewno nie martwi sie dzieckiem, tym bardziej ze chcialby jeszcze jedno, napewno nie ma kochanki, nawet gdy ma pare dni wolnego i tak nie zwieksza to czestotliwosci sexu, wiem ze jak juz dojdzie do sexu to jestesmy w 100%spelnieni(maz moze ze mna robic wszystko co tylko wpadnie mu do glowy)
oststnio rozmawialam czy nie boi sie rozwodu? powiedzial ze absolutnie on nie zlozy pozew o rozowd, spytalam wiec czy moge ja zlozyc ale z jego winy, np przez brak sexu, przez brak wiezi fizycznej-on mi na to ze on mi sex dozuje aby sie nie znudzil, smial sie przy tym i mowil ze zartuje ale kto wie, moze o to chodzi, tylko jak moze sie znudzic co za kazdym razem jest inne? no i cholera jasna przeciez wiem ze on dochodzi wiec mam namacalne dowody ze mu dobrze!! wiec nie rozumiem.
ja zastanawiam sie nad czyms innym, i to jest chyba problem. maz jest blacharzem i kocha auta-slowo kocha nie jest przesadzone. jestem pewna ze gdybym i ja sie nie interesowala autami to bysmy nie zaczeli byc razem, od tego sie zaczelo ze rozmawialismy nie tylko o sprawach terazniejszych ale przede wszystkim rozrozniam blotnik od zderzaka...
no i wlasnie, takie przyklady, jedziemy przez miasto, a on zamiast widziec piekna, dlugonoga kobiete, mowi np "zobacz jaki model BMW, rocznik ..... i ..... takie i takie silniki byly produkowane, takie i takie wyposarzenie w tym jest...." albo gdy ogladamy film romantyczny, ja prawie placze jak jest uroczo w filmie a on mowi "zobacz jaka bryka podjechal..." w rozmowie ze znajomymi tez nie mowi o niczym innym, pracuje od 8 do 17 w serwisie samochodowym, potem odrazu do garazu od 17.30 do...no i wlasnie, do ktorej da rady a nie jest zmeczony praca, kocha auta, woli je macac niz mnie, pracuje do 23 ale i czesto do 2 w nocy a kiedys i do 4 rano, spal 3h i znow wsatwal do pracy, wstawal bez zadnego ale, jechal i znow robil to samo.
podejrzewam pracoholizm, po prostu te auta bardziej kocha niz mnie, poswieca im caly dzien(i nie chodzi tylko o kase, bo robi i auta za darmo)
ostatnio corka w przedszkolu spiewala na dzien mamtki piosenke dla taty w niej mniej wiecej chodzilo o to ze tata jest jej potrzebny, a konczyla sie "tato, tato co wazniejsze ja czy praca?" plakalam jak to sluchalam, maz nie wiedzial o co chodzi.
nigdy maz nie wraca na czas, nawet nie mowie ze tata powiedzial ze wroci wczesniej bo bedzie czekala corka, zeby choc dac busi tacie, nigdy nie wraca wczesniej....jest dobrym czlowiekiem, ale chyba zupelnie nie w rodzinie, zyje autami i garazem ktory rok temu zostal zakonczony wlasnie wczoraj kupilam mu osostnia maszyne do garazu, jest juz wszystko...ewidentnie jest ciagle w jego glowie to czym sie zajmuje, praca, nawet w niedziele tak jest-gielda czy allegro...
nie jest dobrze...
mysle o zdradzie, pewnie ze to nie sposob, ale widze ze nie jestem brzudka(sporo schudlam i dalej sie staram) jestem inteligentna i obrotna, dlaczego niechcem mnie maz, gdy inni panowie czesto sie za mna ogladaja?? dlatego mysle o zdradzie, to nie bylo by trudne.
kiedys probowalam, spotkalam sie z kims kto mi sie podobal, do niczego nie doszlo, ucieklam-widocznie zdradzic nie moge.
dziewczyny a ja chcem jednego, byc szczesliwa. nie moge byc szczesliwa, gdy nie czuje tego ze maz mnie chce, gdy sie ze mna kocham, moze w tym jest paranoja, ze w sexie widze satysfakcje, ale to nie tylko to, to jak z ciastem, jak ktos lubi to czesto je je, tak samo ja z sexem, jest wspanialy moment orgazmu w mej szarosciach dnia jest chwilami najpeikniejszymi, dlatego chcem to powtarzac, po prostu to jest cudowne i to logiczne co jest mile chce sie jaknaczesciej powtarzac.
i owszem byc moze nie zdradze, ale obaiwam sie ze odjede, mimo ze go kocham. kurcze wszystko to takie zakrecone 