Witam wszystkich na tym forum,
znajduje sie obecnie w bardzo ciezkiej sytuacji partnerskiej i moze ktos mi bedzie umial udzielic rady.
Moja zona jest dla mnie pierwsza i prawdziwom miloscia. Od 1987 roku jestesmy razem a znamy sie od dziecka. Nasi rodzice juz sie przyjaznili. 20 lat temu przyjechalismy wspolnie do Niemiec. Pobralismy sie i mamy dwojke dzieci.
Jednak w 1999 roku rozeszly sie nasze drogi i zylismy 3 lata w separacji (z mojej winy). Kazdy z nas mial innengo partnera. Ale tak naprawde nigdy nie przestalismy sie kochac i w roku 2002 znowu zamieszkalismy razem. Myslalem, ze jestemy szczesliwi. Wszystko ukladalo sie wspaniele, w rodzinie, w pracy, finansowo, dzieci dobrze sie ucza. Wlasciwie wszystko cudownie.
Ale od maja tego roku moja zona zaczela spedzac coraz wiecej czasu w internecie ("Nasza klasa"). Pod koniec sierpnia oznajmila mi nagle, ze na weekend wyjezdza na szkolenie z pracy, czego nigdy nie robila. Nie powiedziala gedzie, z kim, poprostu nic.
Jak sie okazalo, pojechala do innego mezczyzy, ktory pochodzi z naszej miejscowosci, z Polski i mieszka tez w Niemczech.
Jak przyjechala z powrotem, powiedzialem jej o tym, ze wiem, gdzie byla. I wiem, ze sie w kims innym zakochala. Zona byla wsciekla ale nic nie zaprzeczala.
Byl to dla mnie szok. Dostalem sie z powodu depresji do szpitala, schudlem 20 kilo i nie moge sie pozbierac do dzisiaj.
Zonie bylo jednak wszystko obojetne, byla zafascynowana, zakochana...
Ja probowalem ratowac wsztystko. Powiedzialem jej, ze ja kocham i wszystko jej wybacze, dam jej czas ale niech wroci z powrotem do mnie. I ze nikomu nic nie powiem, co zaszlo. Bo do tej pory nikt o niczym nie wie. Z nikim o tym nie rozmawialem, co jest dla mnie jeszcze trudniejsze.
Nie wiele to pomoglo. Dla niej liczyl sie tylko internet (Nasza klasa) i telefon.
Wreszcie powiedzialem jej, ze ma czas do konca pazdziernika, zeby zdecydowac, z kim chce zyc dalej i ze powiem moim tesciom o jej "przygodzie"
Nagle cos sie zmienilo, zona zaczela pokazywac mi, ze ze sie o mnie martwi, ze chce znowu cos robic razem, (np. kupno auta).
Myslalem, ze naprawde cos sie zmienilo. Jedyny problem, ona nie pokazuje mi zadnych uczuc. Spimy nadal od miesiecy w oddzielnych lozkach. Jak jestesmy w domu, to unika internetu i nigdzie nie dzwoni.
Ale naprawde jest inaczej. Wiem (nie chce pisac skad), ze moja zona probowala zakonczyc te "zwiazek". Napisala mu, ze chce byc jego przyjaciolkom. Ale wiem, dziennie telefonuja z soba 1-2 godziny, rozmawiaja przez "nasza klase". Ona pisze mu, jak bardzo chciala by sie do niego przytulic, bo jako przyjaciele wiecej nie moga. Zyczy mu pieknego dnia, ze ma na siebie uwazac, itd. On pisze do niej, jak do pierwszej milosci (oszczedze wam szczegolow).
Ja zachowuje sie jak kochajacy maz.
Co o tej sytuacji myslicie? Czy mam je dac czas? Czy to ma jakis sens?
Pomocy!
Jerzy