Odrzucona, samotna...:( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Odrzucona, samotna...:(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Odrzucona, samotna...:(

Dziewczyny... Muszę się wygadać, bo już mnie zjada od środka.
Problem pojawia się, później na jakiś czas "cichnie" gdy przetłumaczę sobie niektóre rzeczy, ale niestety często powraca ☹️ Nie wiem jak głupio to zabrzmi, ale... Czuję się mega odrzucona przez znajomych. Straciłam kontakt ze wszystkimi koleżankami, przyjaciółkami (albo baaardzo mocno został on ograniczony). Stało się tak w zasadzie od momentu urodzenia dziecka (a w zasadzie od momentu zajścia w ciążę) i wyprowadzki do innej miejscowości. Tak naprawdę prócz męża nie mam żadnej bratniej duszy z którą mogłabym pogadać. Wiem że to i tak dużo, bo niektóre kobiety raczej nie rozmawiają ze swoimi partnerami na wszystkie tematy. No i właśnie. W niektórych kwestiach chciałoby się pogadać po prostu z koleżanką, w końcu któż nas zrozumie lepiej jak nie druga kobieta? Jest mi bardzo przykro, gdyż najczęściej to ja inicjuję rozmowę z "dawnymi przyjaciółkami" (dziwnie to brzmi). One raczej nie garną się do tego by pierwsze zagadać. Tak bardzo mnie to smuci ☹️ kiedyś najlepsze przyjaciółki a dziś prawie obce osoby. W miejscu zamieszkania nie mam zbyt wielu znajomych... Z trudem przychodzi mi zawieranie nowych znajomości. Jestem osobą wstydliwą, dość nieśmiałą więc pewnie dlatego. Bardzo często odczuwam tą samotność i odrzucenie. Obecnie nie pracuję, więc nawiązanie kontaktu z kimś w pracy odpada. Ja wiem że po urodzeniu dziecka wszystko się zmienia, nie ma się tyle czasu co wcześniej. Ale te relacje zmieniły się praktycznie po poinformowaniu że jestem w ciąży. Koleżanki jeszcze wtedy nie miały dzieci, nie były w ciąży (przez minimum rok) więc to nie tak że nagle zostały pochłonięte macierzyństwem. Ja też nie dawałam do zrozumienia że teraz się odcinam, czy coś... Myślałam że wszystko będzie jak dawniej. Ale bardzo się pomyliłam. Rozumiem że kontakt osobisty stał się utrudniony, ze względu na dzielącą odległość (choć dla mnie to nie jest duża przeszkoda)...lecz napisanie wiadomości naprawdę nie zajmuje tak dużo czasu. Zawsze można wygospodarować kilka minut, żeby napisać, zapytać co słychać (tym bardziej się w tym utwierdzam gdy widzę że "przyjaciółka" codziennie udostępnia posty na FB lub coś komentuje). Ja nie chcę być ciągle tą osobą która zagaduje pierwsza, gdyż czuję się po prostu odrzucona i zapomniana...
Druga sprawa, to że również przez rodziców czuję się odsunięta... Rzadko się widujemy (raz na dwa tygodnie, przy czym to ja ich odwiedzam gdyż oni u mnie są może raz na dwa miesiące). Z moją siostrą widzą się kilka dni w tygodniu. Czuję że przez to również cierpi mój syn, gdyż dziadkowie mają o wiele lepszy kontakt z dziećmi siostry, można powiedzieć że "lepiej ich znają".
Przepraszam, że tak długo ale chciałam z siebie to wyrzucić, może mi choć trochę ulży.
Pozdrawiam cieplutko

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-04-07 12:36:20)

Odp: Odrzucona, samotna...:(
Odrzucona_90 napisał/a:

Czuję się mega odrzucona przez znajomych. Straciłam kontakt ze wszystkimi koleżankami, przyjaciółkami (albo baaardzo mocno został on ograniczony). Stało się tak w zasadzie od momentu urodzenia dziecka (a w zasadzie od momentu zajścia w ciążę) i wyprowadzki do innej miejscowości.

Spotkało mnie niemal to samo smile I wierz mi, nie jesteśmy w tym odosobnione. Wszystkie moje dobre koleżanki i przyjaciółka żyły jak ja- były wolne i bezdzietne i na jakiejś podstawie uznały, że teraz na pewno interesują mnie już tylko inne rzeczy i co innego mi zajmuje głowę i się odsunęły. A mi się nie chce szukać po raz któryś kontaktu, skoro reakcje były zdawkowe i może nie wiem o co tak naprawdę chodzi, mimo, że pytałam i mówiłam, że tak się czuję. Został mi przyjaciel, siostra i znalazłam nowe osoby do towarzystwa: sąsiadki, żony przyjaciół partnera, które okazały się turbo serdeczne i otwarte. O dziwo przyszło to dość łatwo, bo "baza wyjściowa" i etap życia podobny.

Wiem, że pisałaś, że jestem nieśmiała i wstydliwa, ale musisz się jakoś przełamać. Czy Twoje miasto/miasteczko/wieś/osiedle ma np. na facebooku lokalną grupę mieszkańców? Tu gdzie mieszkam jest taka grupa i ludzie wrzucają posty typu "mam szczeniaka, czy ktoś chętny na spacery z psami, o 18 ruszam z ul. tej i tej" i wiesz, że były chętne osoby? Podobnie z młodymi mamami, bo zawsze raźniej spacerować z wózkiem mając z kim porozmawiać, niż samej. Wiem, że były też organizowane przez stowarzyszenie sołeckie np. akcje sprzątania miejscowości zakończone ogniskiem, by ludzie się poznawali, bo praktycznie sama nowa zabudowa i mało kto się zna i inne takie rzeczy. Może warto przełamać wstyd i nieśmiałość i wrzucić taki post, że poznasz inne młode mamy, pospacerujesz czy coś? Za samo pytanie nikt Ci ręki nie odetnie, a przynajmniej będziesz wiedziała, że próbujesz coś zmienić?

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

3

Odp: Odrzucona, samotna...:(

Niestety ale bardzo szybko się zniechęcam. Mam tutaj dwie "znajome". Z jedną już praktycznie nie utrzymuje kontaktu (ale w sumie to nigdy jakoś szczególnie nie łapałyśmy wspólnego języka), z drugą jest lepiej. Fajnie się rozmawia itp, ma dziecko w tym samym wieku. Ale... No właśnie. Bardzo trudno jest się umówić. I znowu sprawa taka że to ja przeważnie wychodzę z inicjatywą. I niestety bardzo często i tak nic z tego nie wychodzi. Gdy zaproponuję wspólny spacer, wyjście na plac zabaw itp spotykam się z odpowiedzią "Nie ma nas w domu, jestemsy u moich rodziców", albo "My właśnie wróciliśmy ze spaceru", albo "Mój X właśnie śpi". Ja wtedy mowie "To daj znać następnym razem jak będziecie wychodzić", ale niestety czas mija i jakoś tej wiadomości nie ma. Zdarza się że spotkamy się przypadkiem, i właśnie tylko wtedy dochodzi do spotkań. Nie wiem, mam wrażenie że może ze mną jest coś nie tak sad Czasami po prostu mam dość tego wszystkiego...mam ochotę uciec. Choć wiem, brzmi to dziecinnie

4

Odp: Odrzucona, samotna...:(

Może po prostu za bardzo się starasz? Rozumiem, że chciałabyś już, tu i teraz mieć kogoś z kim można pogadać, pójść na spacer itp. ale jak będziesz szukać kogoś na siłę, to chyba nic z tego nie będzie. Nie znam cię, więc nie wiem czy z tobą jest coś nie tak, ale chyba nie smile Wydajesz się miłą, rozgarniętą babką. Jeśli te dwie dziewczyny z twojego sąsiedztwa nie palą się do kontaktów z tobą, to rozejrzyj się szerzej, a je sobie chwilowo odpuść. Co do rodziców, to chyba możesz im wprost powiedzieć, że chciałabyś widywać ich częściej, bo zależy ci na tym, aby twoje dziecko miało z nimi dobry kontakt?
Czasem wydaje nam się, że ktoś nas unika, a później okazuje się, że druga strona nie chciała się narzucać, bo coś tam...

5

Odp: Odrzucona, samotna...:(

Chyba największy problem ze mną jest taki, że nie umiem tak jak tutaj wyrzucić z siebie tego co czuję. Nie umiem rozmawiać o uczuciach. Nigdy w moim domu nie mówiło się o uczuciach, emocjach, i teraz w dorosłym życiu widać tego skutki. Z mężem już jakoś bardziej umiem rozmawiać, jest to teraz najbliższą osobą dla mnie i zna mnie najlepiej ze wszystkich. Tak myślę. Rodziców często zapraszam, pytam kiedy przyjadą ale często odpowiedź brzmi po prostu " nie wiem", albo "trzeba było się tak daleko wyprowadzać?". Hmm...daleko, czy nie..jest to 50km więc myślę że tragedii wielkiej nie ma (tym bardziej że jest idealne wręcz połączenie PKP). Staram się nie myśleć o tym wszystkim, ale ostatnimi czasy te myśli bardzo mnie atakują i męczą. Przez to czuję się jak zagubiona nastolatka, a nie dorosła kobieta

6

Odp: Odrzucona, samotna...:(
Odrzucona_90 napisał/a:

Chyba największy problem ze mną jest taki, że nie umiem tak jak tutaj wyrzucić z siebie tego co czuję. Nie umiem rozmawiać o uczuciach. Nigdy w moim domu nie mówiło się o uczuciach, emocjach, i teraz w dorosłym życiu widać tego skutki. Z mężem już jakoś bardziej umiem rozmawiać, jest to teraz najbliższą osobą dla mnie i zna mnie najlepiej ze wszystkich. Tak myślę. Rodziców często zapraszam, pytam kiedy przyjadą ale często odpowiedź brzmi po prostu " nie wiem", albo "trzeba było się tak daleko wyprowadzać?". Hmm...daleko, czy nie..jest to 50km więc myślę że tragedii wielkiej nie ma (tym bardziej że jest idealne wręcz połączenie PKP). Staram się nie myśleć o tym wszystkim, ale ostatnimi czasy te myśli bardzo mnie atakują i męczą. Przez to czuję się jak zagubiona nastolatka, a nie dorosła kobieta

50 km to niby nie jest daleko, ale dla kogoś kto nie jest już najmłodszy i musi korzystać z komunikacji publicznej, to może być niełatwe.
Możesz np. sama się do nich wybrać w odwiedziny, wtedy będziesz się widzieć z nimi częściej, a i z kimś z dawnych znajomych pewnie też mogłabyś się spotkać. Odległość nie wpływa dobrze na przyjaźnie i w ogóle relacje międzyludzkie, ale ja np. mimo lat i odległości (ponad 1000km.) wciąż utrzymuję bliskie kontakty z kilkoma osobami. Wystarczą komunikatory, czasem odwiedziny, czy wspólny wyjazd na urlop.
Może zaproś jakąś dawną koleżankę do siebie? Kiedy odwiedzi cię raz, to może jej się spodoba i będzie częsciej chciała cię odwiedzać? Jakaś okazja, np. urodziny twoje lub dziecka? Teraz jest pandemia, ale dużo ludzi już jest zaszczepionych i czują się przez to bezpieczniej.

7 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-04-07 15:03:52)

Odp: Odrzucona, samotna...:(
Odrzucona_90 napisał/a:

Chyba największy problem ze mną jest taki, że nie umiem tak jak tutaj wyrzucić z siebie tego co czuję. Nie umiem rozmawiać o uczuciach. Nigdy w moim domu nie mówiło się o uczuciach, emocjach, i teraz w dorosłym życiu widać tego skutki. Z mężem już jakoś bardziej umiem rozmawiać, jest to teraz najbliższą osobą dla mnie i zna mnie najlepiej ze wszystkich. Tak myślę. Rodziców często zapraszam, pytam kiedy przyjadą ale często odpowiedź brzmi po prostu " nie wiem", albo "trzeba było się tak daleko wyprowadzać?". Hmm...daleko, czy nie..jest to 50km więc myślę że tragedii wielkiej nie ma (tym bardziej że jest idealne wręcz połączenie PKP). Staram się nie myśleć o tym wszystkim, ale ostatnimi czasy te myśli bardzo mnie atakują i męczą. Przez to czuję się jak zagubiona nastolatka, a nie dorosła kobieta

No to już całkiem sporo o sobie wiesz wink Znasz źródło problemu i ich efekt końcowy, przeszkadza to Tobie więc... wystarczy zacząć działać by iść ku lepszemu. Tak tylko dopytam- poinformowałaś tamte przyjaciółki z przeszłości, że tak czujesz czy to nie ten poziom zażyłości? Uważam też, że te nowe znajome to dobra okazja do trenowania własnych umiejętności społecznych, przełamywania wstydu i nieśmiałości, przekraczania tych granic szybkiego "zniechęcania się". Wiem, łatwo się mówi wink Ale mi się udaje, choć na innych polach mam problemy z komunikacją z ludźmi, bo teraz uczę się w pogawędki o niczym itd. Kto chce- szuka sposobu wink Może Twoje zniechęcenie jest odczuwalne i po prostu zniechęcasz ludzi do siebie przez taką a nie inną energię?

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

8

Odp: Odrzucona, samotna...:(

Ja też zawsze uważałam się za nieśmiałą. Jestem sama i nie mam dzieci i po ukończeniu studiów (co było już dość dawno) w przeciągu 1-2 lat znajomi ze studiów gdzieć poznikali, pozakładali rodziny lub pochłonęła ich kariera oraz partner. Od tego czasu wiele razy szukałam sobie nowych znajomych i zrozumiałam, że nie można być pewnym, że ci sami ludzie będą ze mną przez całe życie, bo w życiu zbyt wiele się zmienia, a też kontakt zdalny np nie zastąpi normalnego kontaktu, spotkań, robienia wspólnie rzeczy. Musisz wypracować sobie sposoby na poznawanie ludzi. Jeśli masz dziecko to od razu nasuwa się możliwość poznawania ludzi we wszystkich miejscach, gdzie chodzi się z dziećmi, place zabaw, zajęcia, spacery z dziećmi, zajęcia dla matek... Robisz przyjęcie dla syna  lub piknik dla dzieci w parku i zapraszasz też rodziców. Zapraszasz sąsiadkę na kawkę i ciastko. Znajdujesz sobie hobby, dzięki któremu można nawiązać znajomości (to jest najlepszy sposób) To jest na prawdę proste.
Kiedy wiem, że ktoś lubi ze mną spędzać czas, ale np jest nieogarnięty lub mocno zajęty to sama częściej inicjuję kontakt i się nie przejmuję. Inaczej na pewno nie miałabym teraz kontaktu z kilkoma dziewczynami, które teraz uważam za przyjaciółki i które też z czasem zaczęły wykazywać więcej inicjatywy kiedy zrozumiały, że mi zależy. Niektórym musiałam kilka razy uświadamiać, że lubię ich dzieci i odpowiada mi spotykać się z dziećmi.

Wydaje się, że masz skłonność do czucia się odrzuconą i to może być wpływ jakiegoś doświadczenia z dzieciństwa/ dorastania, kiedy czułaś się odrzucona.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

9

Odp: Odrzucona, samotna...:(

Dziękuję dziewczyny za rady :* postaram się je zastosować, przynajmniej w jakimś stopniu.
Co do tej energii, myślę że to nie ma wpływu, bo ona pojawia się w domu. W towarzystwie raczej jestem osobą uśmiechniętą, pozytywną, nie zamulam. Muszę zacząć od zmiany swojego myślenia o sobie, nastawienia. Ale łatwo powiedzieć, trudniej zrobić

10

Odp: Odrzucona, samotna...:(

Ja mam niemalże identyczna sytuacje z tym, że ja jestemw 6 mieisau ciąży. Do pracy juz nie chodze i jedynym towarzystwem w ciągu dnia jest moj partner. Znajomi bezdzietni jak dowiedzieli się o mojej ciąży mam wrażenie ze trajtuja mnie juz inaczej. Tzn oczywistym dla mnie jest to , że ja mam wiecej czasu niż oni i znoszę to z pokora. Ze dosc późno zdecydowalam się na dziecko ( 33 lata) mam tez znajonych z bardziej odchowanymi dzieciakamki sytuacja sie powtarza. Raczej z mojej inicjatywi i nie dochodzi do spotkan i tak. Autorko jedyna rada jaka mam dla Ciebie to nie poddawac sie i probowac poznawac nowych ludzi. Moze jakas lokalna grupa nafb ? Albo plagc zabaw. Na swoim przykladzie powiem ze ja dolaczylam do zajec jogi dla ciezarnych i szkoly rodzneia. Moze nie zdobylam tam od razu przyjaciół na cale zycie , ale chociaz przebywam wsrod ludzi. U nas jest taka grupa mamy- wroclaw gdzie dziewczyny umawiaja sie na spacerki z wózkami. Mzoe cos podobnego u Ciebie jest?

11

Odp: Odrzucona, samotna...:(

Pipolinka87 cześć, napisałam do Ciebie poprzez formularz forumowy na mail smile

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Odrzucona, samotna...:(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021