tt
1 2010-09-21 23:38:45 Ostatnio edytowany przez ewelkaa (2010-12-13 01:18:15)
Podobne tematy
nie mozesz wymagac od meza, ze pokocha to dziecko... powinnas byc szczesliwa, ze je akceptuje...
potrafisz sie postawic w jego sytuacji...? patrzac na to dziecko widzi twoja zdrade... myslisz ze jego to nie boli? ze zapomnial? mezczyzni nie zapomniaja o zdradach, a zwlaszcza takich- bo nie powiem, zrobilas spektakularna jazde...
dla mnie twoj maz to wielki czlowiek. wybaczyl, pozwolil wrocic, akceptuje dziecko, a ty wymagasz, zeby je pokochal, nie myslac, ze dla niego moze to byc po prostu cos nie do ogarniecia i nie do przeskoczenia.
ja takiemu mezczyznie bylabym wdzieczna do konca zycia...
Mówi się że co z oczu to i z serca, a on ma dowód twojej zdrady ciągle przed oczyma, mimo iż dziecko nie jest niczemu winne, może z czasem będzie lepiej a może byłoby dobrze porozmawiać z kimś innym np. psychologiem ?
ja tez bym poroadzilam psychologa albo jakas poradnie malzenstak...
nie wiem czy to da sie zeby sie udalo, mysle ze zarowno jemu jak i tobie jest ciezko, zgodzil sie zebys wrocila i co liczysz ze bedzie czary mary i wszystko bedzie super?? byc moze on sam nie spodziewal sie ze sobie nie poradzi z tym....
tak jak dziweczyny mowia to dowod zdrady ktory jest ucielesnione. to ciezkie i obawiam sie ze bez pomocy nie poradzicie sobie.
a co do poworotu...napewno nie bedzie juz nigdy tak jak bylo
ja moge sie postawic w sytuacji odwrotnej- ja bym nie wybaczyla... a przeklinałabym partnera do konca zycia za to co mi zrobil.
postaw sie w innej sytuacji, odwrotnej- maz opuszcza cie po slubie, idzie do innej, mieszka z nia, ma cie gdzies. ona zachodzi w ciaze z nim (mowi mu ze nie chce tego dziecka i ze jak urodzi to on sie nim musi zaopiekowac). i oto on staje w twoich drzwiach i przyprowadza ci dziecko ze swego zwiazku z inna. kaze ci je nie dosc ze zaakceptowac, to pokochac. bo jak nie pokochasz, to on sie bedzie zle z tym czul...
czy ty to widzisz oczami wyobrazni? czy ty bylabys gotowa zrobic dla niego w podobnej sytuacji tyle co on zrobil dla ciebie?
Kolejny dowód, że serce nie sługa ehh:( Trudna sprawa, lecz decydowanie się na brak szczęścia też nie jest zbytnio dobre, więc trzeba spojrzeć w lustro i zadać sobie kilka ważnych pytań.
oj tak , serce nie sługa, a emocji trzymać nie da się zawsze na postronku. A jeżeli już to nie weszłaś dwa razy do tej samej rzeki, a jedynie zbliżyłaś się w te okolice. Jeśli każda rozmowa kończy się kłótnią, to może czas odwrócić kolejność. Kurcze jakiś taki nieswój jestem gdy to teraz tak piszę. Myśli gdzieś mi ulatują i nie mogę się skupić.
może zacznijcie się spotykać z kimś kto da mu wzór godzien do naśladowania. Towarzystwo w którym poczuje że nie robiąc czegoś czego od niego oczekuje jest hmmm, dla niego niewygodne.
8 2010-09-22 16:35:02 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-10-13 10:28:55)
Trudne to Twoje małżeństwo, nie najłatwiejsze. Chore dziecko to wielkie wyzwanie i nie jedna para nie przeszła przez to wyzwanie. Zajrzyj na spam może tam znajdziesz kobiety, które miały, czy mają tak trudną psychologicznie sytuację.:)
Tę "klapę" sama zrobiłaś.
Wystawiłaś męża w perfidny sposób do wiatru.
Ciesz się, że jeszcze chce z Toba być i wspierac Cie w wychowaniu dziecka niepełnosprawnego.
To dobry facet, ale nie żądaj za duzo, bo sie przejedziesz...
10 2010-09-22 22:56:51 Ostatnio edytowany przez ewelkaa (2010-12-13 01:18:45)
tt
to idz sam jesli to potrzebujesz
jak rozumiem zawsze mozesz worcic do kochanka...
ja i tak sie dziwie ze wrocilas do meza z ciaza.... moze nie powinnas do niego wogole wracac stalo sie
i odpowiedz sobie sama na pytanie"chcem ratowac malzenstwo czy planowac rozstanie i sie rozstac"?
bedzie latwiej tobei radzic jak bedziesz wiedziec co ty chcesz
Nie wiem, może to tylko taki styl pisania masz ewelkaa, ale ja to odbieram jako bardzo luźne podejście do sprawy...
Moje małżeństwo trochę przeszło w sumie przeze mnie...
Poczucia winy w tym nie widać. Raczej stwierdzenie neutralnego faktu. Coś w stylu "dzisiaj na śniadanie jadłam bułkę z dżemem".
postanowiłam wrócić do męża...ale jak w ciąży z innym?a co dalej?kiedy on tak czeka na to dziecko a ja odejdę....zatrę po sobie ślad...i czy mąż się zgodzi na mój powrót...tysiące pytań...bez odpowiedzi....
Jak widać do kochanka też wielkich uczuć nie było. Wszystko u Ciebie jest jakieś takie zimne i wyrachowane...
nie układa się,,...nie możemy się dogadać jednak....mąż ma inne priorytety inne problemy...nie spędza z Cyprianem wiele czasu....może by i chciał ale nie umie....nie wiem jak do niego dotrzeć...co zrobić żeby więcej czasu spędzał z synem....mówi, że go kocha...ale to słowa...martwi się gdy chory...owszem...kupuje dla niego wszystko...ale nie ma między nimi relacji....
Jak już dziewczyny napisały - wielki podziw dla tego człowieka, że w ogóle Cię do domu wpuścił. Budowanie więzi z cudzym dzieckiem nie zawsze jest proste. Jeśli to cudze niepełnosprawne dziecko - jeszcze trudniej tę więź zbudować. A jeśli to cudze chore dziecko jest owocem zdrady - to na szacunek zasługuje w ogóle próba akceptacji tego dziecka... Masz bardzo mądrego męża - wie, że dziecko nie jest niczemu winne więc próbuje o nie dbać, ale najwyraźniej głębsze relacje go w tej sytuacji przerastają. I trudno mu się dziwić.
Cyprian ma Zespół Downa....dla mnie to był szook..po nim tak jakby to spłynęło nie wiem ... trudno powiedzieć...ja jestem od jazdy na rehabilitację...od doczytywania dowiadywania się...czasem wysiadam...a on zamiast coś poczytać choćby na ten temat..on ogląda samochody na allegro....
Owszem, Ty jesteś od tego wszystkiego, bo to Twoje dziecko, nie jego. On może Ci pomóc, ale nie ma takiego obowiązku. To, co napiszę będzie brutalne, ale Ty na pewno zdajesz sobie z tego sprawę - niepełnosprawne dziecko w społeczeństwie jest postrzegane jako pewien wstyd czy ciężar. Matki niepełnosprawnych dzieci zmagają się ze stereotypami, uczą się być odporne na ludzką ciemnotę w tym względzie, uczą się odpowiadać na trudne pytania i chronić swoje dzieci przed głupotą innych. Być może Twój mąż nie chce się pokazywać z tym "wstydem", boi się pytań w stylu czy w jego rodzinie zdarzały się przypadki zespołu Downa? Być może Twój mąż podświadomie patrzy na Cypriana jak na karę za Twój grzech? Może uważa, że Ty ten "problem" sama zrobiłaś, więc dlaczego on ma się czuć odpowiedzialny? Ludzka psychika jest niezwykle skomplikowana.
Tymczasem Ty uważasz, że to takie oczywiste - wróciłaś do męża, więc on powinien niebiosom za ten dar dziękować i stanąć na uszach, żeby stworzyć rodzinę z Twoich wyobrażeń. Powinien traktować Cypriana jak swoje dziecko, powinien Cię wspierać w jego leczeniu, powinien budować relacje z małym. Tylko dlaczego wszystkie "powinien" są skierowane w stronę Twojego męża, skoro to Ty zepsułaś Wasze małżeństwo?
13 2010-09-23 13:46:05 Ostatnio edytowany przez ewelkaa (2010-12-13 01:19:18)
tt
Twój mąż i tak duzo dla Ciebie zrobił, a skoro nie wychodzi to odejdź od niego i daj mu być szczęśliwym z kimś, na kogo zasługuje.
Witam. chciałam si również poradzic, poniewz mniesttey nie mam z kim porozmawiac o mojej ciezkiej sytuacji. Moj clopak byl mkochany i dobry znalismy sie batrdzo dlugo, potem zamieszkalismy razem na studiach. zaczelo sie zle dziac. zaczal imprezowac jakies dziewcdzyny sie zaczely bardzo zl mnie traktowal, bardzo to przezylam rozstalismy sie i bardzo slugo walczylam z dolem psychicznym, po czym on sie odezwal do mnie a ja glupia zgodzilam sie z nim spotkac eby pogadac. chcialam ta jakos zrozumiec jego zachowanie poczuc sie lepiej. oczywiscie podczas tego spotkania przespaam sie znim. wiem ze zle zrobilam ale poprostu zglupialam i wylaczylam myslenie. potem zdalam sobie sprawe ze tak byc nie moze i zakonczylam te spotkania, ni potrafilam wybaczyc tych klamstw zlego traktowania, nie moglam w nocy spac, mialam nawet w pewnym stopniu depresje. potem okazalo sie ze jestem w ciazy po tym spotkaniu ostatnim. zalamalam sie bo juz sobie zaczelam ukladac zycie na nowo. Niestety koncze studia i jstem na utrzymaniu rodzicow pdjeli decyzje szybki slub. bylam w takim szoku nie wiedzialam co sie dzieje wzielam ten slub, czego dzis niettety badzo zaluje, ale malo mialam do powiedzenia w tej kwestii, bo rodzice bardzo naciskali. pomagaja mi finansowo nie moge sie im sprzeciwic, pomagaja mi wychowac dziecko. ostatnio spotkalam kolege mojego chlopaka, obecnie meza, i opowiedzial mi jeszcze wiele rzeczy o ktorych nie wiedzialam, ze zrobil, klamal mi w zywe oczy ze do niczego nie doszlo na tych imprezach i tylko pod tym warunkiem zgodzilam sie z nim spotkac ( i wtedy zaszlam w ciaze). slepo mu wierzylam, wypomnialam mu ze wiem wszystko zeby juz nie klamal, ale on dalej swoje. wrocily dawne urazy i znow nie moge spac po nocach. nie odeszlam tylko ze wzgledu na dziecko, poza tym rodzice by mi nie pozwolili, bo twierdza ze jak sama sie w to wpakowalam uprawialam seks to powinnam ponosic tego konsekwencje, wiem ze maja racje, ale kaza mi z nim byc ze wzgledu na dobro dziecka. poza tym moj maz opowiedzial o intymnych naszych srawach temu koledze, o czym mi ten kolega powiedzial. on dalej twierdzi ze nic nie mowil. do slubu zmusili go tez rodzice wiec mysle ze jest ze mna tylko ze wzgledu na dziecko, wczesnie tak dobrze sie bawil na imprezach wiec raczej nie chcial by ze mna byc gdyby nie dziecko. wiem ze zachowquje sie irrcjonalnie jednak nie mam z kim pogadac ten czlowiek sprawil ze stalam sie nerwowa, placze, wiem ze nie moge odejsc, bo rodzice tez beda miec do mnie pretensje a narazie to nas utrymuja wiec nie mam nic do pwoiedzenia. nie mam wspacia, kolezankom jakos nie moge opowiadac takich rzeczy nie wiem udaje ze wszystko jest ok, jednak nie ufam temu czlowiekowi, zrobil mi wielka krzywde emocjonalna, wiem ze jestem sama sobie winna bo jszcze sie z nim spotkalam po tym wszystkim i skonczylo sie to seksem, nie zauje bo mam cudownego syna, ale nie moge zniesc tego ze nie mam nawet gdzie sie wyniesc i za co zyc, bo jestem na utrzymaniu rodzicow a na ddatek mieszkamy z moimi rodzicami, ktorzy go bardzo lubia i twierdza ze sama jestem sobie winna i mam to teraz znosic. zawodlam sie na nim i nie jestem w stanie juz z nim byc , ybaczalM MU WIELE RAZY TERAZ NIE JESTEM JUZ W STANIE. przepraszam ze tak pisze ale staram sie pisac szybko. z gory dziekuje za odpowiedz., zalamana.