A wiec tak, mieszkamy razem 1 ponad rok. Ja mieszkam u mojego faceta w domu. Ostatni msc prawie non stop z nim jestem bo wczesniej tylko na noc, wieczory a w dzien wyjezdzalam do siebie do domu, mialam tam psiaka i omijalam Jego mame. Jest on 2 synem Pani A. 1szy syn mieszka ze swoja kob9ieta ale ona klocila sie non stop z nia i juz sie nie odwiedzaja. Zostal jej tylko moj facet, nie ma ona nikogo innego.
I teraz nie wiem jak z nia postepowac. Mam cierpliwosc , potrafie byc mila na sile ale wkoncu pekam, potzrebuje 0porady jak postepowac, czy wogole jej nie olac, bo mam dosc. Napewo sie Was poslucham
Pani A robi dobre wrazenie, mila , sympatyczna. Bylam dobrze nastwiona, nie mam kontaktu z moja mama to bylam zadowolona jak fajnie:) Nie raz probowala sie mieszac ale syn zawsze mowil daj spokoj, koniec tematu. kiedys zostalysmy same, bo moj facet wyjechal i jechalam do sklepu nie zamknelam bramy do domu, a to 5 minut dorgi, w domu byli pracownicy, zreszta zostawiamy otwarta to zaczela strasznie sie madrzyc co ja zrobilam, ok ustapilam.
2 sytuacja- wchodze do domu, gdzie mieszkam, ona oczywiscie robi synowi jedzenie itd ( nie mam nic przeciwko) i pukam do lazienki, bo widze drzwi zakmniete. Ona- nie widzisz ze jak sa drzwi zamkniete to oznacze ze ktos jest, Ja- nie zawsze jak sa drzwi zamkniete musi to oznaczac Ona Ty zawsze taka madra jestes? i mowi to takim tonem unioslym. Zachowuje sie jak wielka Pani, naparwde nie przesadzam, nie mozna nawet np o polityce miec innego zdania , np wybory bo sie obraza. Jak wpada mowi to wyrzuc nie zdrowe, tego nie dawaj pic synowi, psy trzeba im zrobic to i tamto, tego nie kupuj. Wpada oczywiscie bez zapowiedzi(to mi nie przeszkadza) ale tlumaczenie ma takie- To jest moj kochany synow ktorego wychowalam i jestem Jego matka i moge robic co chce. Ja np nie gotuje za bardzo, mamy tu osobe ktora gotuje, to ona ma pretensje ze ile rzeczy ona robila jak byla w moim wieku itd.
Nie wiem moze ja wyolbrzymiam, staram sie byc mila bo to mama mojego faceta, ale teraz moj znowu wyjezdzam na 2 tyg, juz mysle co to bedzie jak ja juz tu mieszkam non stop, a ona wpada 2 razy dziennie, nie mozna jej bron boze zwrocic uwagi bo obraza sie. Najgorzej mnie wkurza ten uniosly ton, glupi usmiech sztuczny. tak bardzo bym chciala miec przyjaciolke w takiej osobie a tak sie nie da.
Teraz mi sie przypomnialo. Do tego jeszcze, bo tutaj sa pracownicy podpytuje ich jaka to ja jestem, i narzeka ze ona nie ma sczescia do synowych, ze te mlode to tylko na kase ich synow patrza...Dowiedzialam sie od dwoch fachowcow...
1 2010-08-26 22:12:59 Ostatnio edytowany przez ilonkaaa (2010-08-26 22:16:11)
Podobne tematy
2 2010-08-26 22:26:55 Ostatnio edytowany przez Alexytymia (2010-08-26 22:27:42)
Może pogadaj ze swoim chłopakiem by wyjaśnił matce, aby zmieniła swoje zachowanie bo jest wam przykro...jak nie poskutkuje to może czas pójść na swoje?
Ona z nami nie mieszka, tylko 15 km dalej:) Ale jest codziennie, jak Jego nie ma a jak jest co 2 dni. Nie ma mowy zeby on z nia porozmawial, bo ma juz tak jej dosc ze 8 na 1o takich przyjazdow konczy sie tak ze mowi jej ze nigdy nie ma nic wesolego do powiedzenia, tylko same dramaty i wiecznie cos sie czepia, ona swoje i on wychodzi np z pokoju, domu na dwor bo nie chce sie z nia klocic a ja zostaje i ona mi truje. On naparwde nie ma cierpliwosci jej tlumaczyc.
Kobita jest zazdrosna i chce zwracać ciągle na siebie uwagę (może boi się samotności..no nie wiem, nie znam)...i wydaje mi się że choć byś jej nieba uchyliła ona i tak się o coś przyczepi, taki typ
Może czas żeby twój facet z nią poważnie pogadał w 4 oczy, że takie "naloty" są nie na miejscu, że czas z tym skończyć, bo jest to wkurzające, że nie muszą się widywać co 2 dzień bo jest już dorosły, na swoim i nie potrzebuje ciągłego wtrącania się w jego życie.
Można też załatwić sprawę na chama ...i jak przyjdzie to ostentacyjnie ubrać się i wyjść, mówiąc by następnym razem zadzwoniła, bo wy też macie plany...Ona musi zrozumieć , że tak zachowując się tylko psuje wasze kontakty...ale to musi załatwić już twój facet...inaczej zawsze z butami będzie wchodziła w wasze życie.
Wiesz to jest Jego mama, staram sie byc mila caly czas ale juz wiem ze sie nie da na serio. nie mam nic do jej prezyjazdow, bo to wyglada tak ze np ona przyjezdza, kloci sie z synem jak gdzies specjalnie znikam, to bierze psy i chodzi z nimi na spacer kolo domu, ale wpada i my wychodzimy to jej wcale nie przeszkadza. Powiem Wam, mieszkam tak w sumie u mojego faceta, wiec nie bede sie wtracac w to kiedy ona ma przyjezdzac itd. Akceptuje. Ale jak z nia rozmawiac? czy szkoda juz zebym sie wysilala? Czym ja jestem mila, tym ona gorsza dla mniee. Ostatnio pierwszy raz mialam z nia jechac na zakupy bo oczywiscie miala mi pokazac co gdzie, najlepsze, ok Mowie to bedzie pewnie ciezkie to pomoge, a ona tonem naprawde krolewskim no chyba sobie nie wyobrazasz ze ja to wezme.
ALEXYTYMIA Rozmawiam mowi ze jest jego matka i ma prawo i ona nie bedzie sie umawiac z synem. OK. A faktycznie, ona ma 65 lat, jest calkiem sama. Nie ma nikogo oprocz drugiega syna i kontaktu z nim telefonicznego. Jak moj kupil jej psa to go oddala, bo cos tam jej nie pasuje. Wiec ma za duzo czasu....:) Mysle jak teraz moj wyjedzie a ja zostane u Niego a ona zacznie mi mowic, jak mam spac, co jesc jak sprzatac, jak nie ma jej syna jeszcze gorsza jest, bo jak mi cos mowi w Jego obecnosci on nie pozwoli. Choc teraz uslyszalam tekst od mojego faceta, ok to zostaniesz tutaj to i tamto i tylko nie kloc sie z moja mama, pamietaj ze ona jest w hierarchi(ups nie wiem czy dobrze napisalam, prosze o poprawke
) Wiec juz sama nie wiem.
7 2010-08-27 00:02:46 Ostatnio edytowany przez Alexytymia (2010-08-27 00:04:54)
Wydaje mi się, że to twój facet powinien tu zadziałać...wyjaśnić mamusi, że ty nie jesteś jej wrogiem i że skoro ty się starasz, jesteś miła to też mogła by się wysilić. Myślę, że ciągle uległa postawa nic nie zmieni, musisz być bardziej asertywna wobec niej...lub wprost jej zwróć uwagę, że takie komentarze są nie na miejscu i nie mówię tu o kłótni...rozumiem starsza pani...samotna...ale ileż można taką upierdliwość znosić
A dzis byla taka sytuacja. nDzwon na komorke do syna, ja odbieram, bo moj facet nie przywiazuje wagi do tel, odbieranm tez zawsze obce nr itd dzwoni juz 3 raz, odbierAM, MOWIE dziendobry, nie ma syna oddzzwoni jak bedzie, ona ale ja chce juz teraz z nim rozmawiac. rozlaczyla sie. Dzwoni 2 raz co ty takiego robisz ze nie mozesz mi go dac do tel, ja mowie 2 raz ze nie ma go, jest zajety, jak wroci za 3 minuty, zadzwoni. Dzwoni potem jeszcze raz nie odbieram juz. Wraca syn, odddzwania, chodzilo w sumie o cos waznego, boczy ma odebrac list czy nie, ale czasami wyglada tak rozmowa bo ma do powiedzenia zeby np nie jesc czegos czy cos. teraz po tej rozmowie bedzie wielce obrazona na mnie. jak powinnam ja do niej sie zwracac? czy ja wolbrzymiam? czy poporstu nie odbierac tego tel, unikac kontaktu? bo mi to niepotrzebne. A Wy jakie macie mamy Wasszych facetow?
To przypomina moja sytuację. Śpie tu ale dzień spędzam u siebie. Jak gotuję, to wszystko robię źle, mimo, że ja robię jak umiem bo tak mnie mama nauczyła. Pościelę łóżko rano, wieczorem jest inaczej zaścielone bo się nie podoba, ja posprzątam później jest inaczej wszystko poukładane. Niestety ja placzę, nie wojuje.
tylko rozmowa - nic więcej nie pomoże .
Wydaje mi się, że tutaj musisz poradzić sobie sama. Twój mężczyzna jest między młotem a kowadłem. Nie może przecież powiedzieć samotnej mamie żeby go nie odwiedzała, żeby nie dzwoniła tak często, bo to też może obrócić się przeciwko Tobie. Mama na pewno wzniesie temat, że pewnie to Ty mu kazałaś własną matkę przegonić itd.
Ja bym przede wszystkim zmienił nastawienie. Zacząć myśleć o mamie jak o osobie z emocjami i zachowaniem dziecka. Bo ona panikuję, że przestaje być potrzebna. Syn ma Ciebie, więc próbuje pokazać jaka to jesteś nieodpowiednia, by ona wciąż miała co robić w życiu syna. Jak z dzieckiem - czyli trzeba być przyjaźnie nastawionym, miłym, bo po prostu wiemy lepiej, a od dziecka nie można aż tak dużo wymagać. Jednocześnie nie można pozwolić sobie wejść na głowę, bo to dla dziecka zgubne. Czyli jak podałaś przykład wspólnych zakupów, gdy powiedziała, "chyba sobie nie wyobrażasz ze ja to wezmę"- odpowiedziałabym że oczywiście że nie, przecież to za ciężkie dla którejkolwiek z nas, więc Ty złapiesz za ten róg, ja za tamten i razem sobie poradzimy" - jak z dzieckiem. Przecież nie może pójść na skargę do syna, że nie chcesz być jej osobistym tragarzem. W ogóle nie przyjmować takich propozycji. Nie potrzebujesz by CI pokazała gdzie wszystko jest w sklepie... sama sobie znajdziesz. Oczywiście jej z uśmiechem powiedzieć, że bardzo dziękujesz za ofertę. ale jesteś już duża dziewczynka i musisz umieć sobie radzić sama. Unikać rozmów pyskówek. Jak z tymi drzwiami - zapukałaś, a ona CI tłumaczy że skoro zamknięte to znaczy że ktoś jest. Ty wiesz że są inne opcje, ale ona chce CI tylko dopiec, więc z uśmiechem mówisz oczywiście i zostawiasz to.
Gdy dzwoni, a syna nie ma w pobliżu, nie odbierać bo ona się wyżyje. Zdystansować się troszkę. Jak przyjdzie do domu, zająć się sobą, ona przecież do syna przychodzi. Jeśli będzie chciała z Tobą kontaktu to niech go zainicjuje. Bo teraz wykorzystuje sytuację, że to Tobie zależy by wszystko było ok. Bo to Ty nie jesteś jeszcze legalnie rodziną. Jednocześnie nie pozwolić by to szukanie kontaktu było jedynie możliwością do pokazania jak niewiele wiesz. Więc nie chcesz od niej żadnej pomocy. sama musi dojść do tego, że może lepiej będzie dla niej, jak się z Tobą skumpluję.
To Ty tam mieszkasz, Ty wiesz lepiej i trzeba swoją pozycję przyjaźnie, acz dobitnie zaakcentować.
12 2010-08-27 13:17:07 Ostatnio edytowany przez Alexytymia (2010-08-27 13:20:12)
Asertywność + rozmowa twojego z matką. Jej obawy, lęk przed samotnością nie są usprawiedliwieniem dla jej braku szacunku dla ciebie- nie pozwól sobie żeby ci ciągle dopiep...ła i w sposób kulturalny jej dawaj do zrozumienia, że nie będziesz tego tolerować.
poslucham sie Was :0 myslalam ze moze ja troche przesadzam:) A Wy jaki macie kontakt z matkami pratnerow/mezow?
Mojego mama to fajna babka, mogę z nią gadać, jest miła, nie wtrąca się do nas ![]()