Jestem z chłopakiem od 5 lat od półtora roku mieszkamy razem mamy maleńkie dziecko , ale on jest chorobliwie zazdrosny doszła do tego choroba psychiczna on twierdzi ze nic mu nie jest ale już który raz z kolei trafia do szpitala .
Jest tak bardzo o mnie zazdrosny choć nie daje mu żadnych powodów przez 4 lata już to znoszę nie mogę wyjść do sklepu nawet z dzieckiem na spacer a już nie mowie żebym się jakoś bardziej wyzywająco ubrała jeżeli idę z nim ulica pilnuje się na każdym kroku żeby tylko się ktoś do mnie nie uśmiechnął czasem lub żebym czasem nie spotkała nikogo znajomego bo nie daj boże ktoś by mi powiedział "cześć"i już awantura gotowa jednym słowem to jest zazdrość , jak bym miała go zdradzić odpowiadajac komuś dzień dobry lub cześć a jezeli juz sobie cos uroi bo zbyt dlugo mnie nie bylo jest przy tym agresywny bo juz z kims bylam......... Nie boje sie o siebie lecz o dziecko teraz jest narazie w porzadku bo jestem sama a on w szpitalu ale i tak mnie kontroluje pisząc dzwoniąc .
Rozmawialam nawet o tym z psychologiem powiedziala mi zebym sie zastanowila czy chce zyc z takim czlowiekiem poniewaz tak juz bedzie dopóki nie zacznie sie porzadnie leczyc , lecz niestety on zawsze obiecuje ze bedzie chodzil na terapie i bral leki , ale mija 2 tygodnie od wyjscia ze szpitala odstawia leki wszystko i twierdzi ze jest zdrowy i nikt mu choroby nie wmówi .
Lecz tym razem naprawde sie zastanawiam czy chce dalej z nim byc bo nikt nie zasluzyl na takie traktowanie , tylko ze jest problem bo naprawde go kocham i chce zeby dziecko mialo ojca .
Doradzcie co mam robic juz sama nie wiem jak o tym myslec czy moze czekac i miec nadzieje moze bedzie lepiej .
1 2010-07-27 08:37:25 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-07-28 07:35:23)
Podobne tematy
Choroba psychiczna musi być leczona, nie leczona przynosi wiele szkód, z czego chory sobie nie zdaje sprawy. Nie wiem na ile jego choroba jest poważna, ale musi sie znaleźć ktoś kto do niego w końcu trafi. Może powiedz mu, że bardzo go kochasz i chcesz zebyście byli rodziną, ale on musi uwierzyć w swoją chorobe i podjąc leczenie. Postaw takie ultimatum. Powiedz, że jesli tego nie zrobi, dla Ciebie, dla waszego maleństwa, odejdziecie. Słuchaj ja nie wiem jak postepować z tak chorymi ludzmi, może poradz sie dokładnie specjalisty, bo to nie jest zwykły problem, ten wymaga konkretnej fachowej opieki.
Doskonale cie rozumie,mam to samo.Żałuję tylko że nie posłuchałam dobrych rad zanim za niego wyszłam.Od ślubu wydaje mu się że jestem jego własnością.Teraz tylko pragnę uciec od niego i powiem szczerze, że nie jest mi łatwo.Też mamy małe dziecko,ale już mam dość .Chce żyć jak inni,odwiedzać kolezanki,robić zakupy itd..Zrobisz jak zechcesz,ale z własnego doświadczenia wiem że jak nie zostawisz go teraz to pózniej będzie jeszcze gorzej.Z takim zazdrosnym człowiekiem co dzień przechodzisz przez piekło.Pomówienia,oskarżania o zdrady itd.z tego tylko są kłótnie i więcej nic.
iziaaaaak ma racje powinnas postawic jakis warunek mozliwe ze wtedy sie otrzasnie.....musi sie leczyc dla własnego dobra no i oczywiscie dla Waszego.
Dzięki za odpowiedz ,ale niestety boję się mu postawić warunki ponieważ pod przymusem to on już wtedy nic nie zrobi a jeżeli nie będzie się leczył ja od niego odejdę ponieważ nie będę znosić już tych upokorzeń wyzwisk ........itp.szkoda mi dziecka żeby na to patrzyło ja tata bije mame i wygaduje r?żne bzdury.
Ja już sama ledwo to wytrzymuję wiec czemu jeszcze inni maja sobie psuc psychike przez wymysły.
tylko czy ja dobrze robię jak by mi mógł to ktoś jeszcze powiedzieć ![]()
Na logikę - jeśli jesteś zdecydowana od niego odejść jak się nie będzie leczył, to chyba lepiej jest mu wcześniej postawić warunek, bo odejście bez uprzedzenia stanowczo byłoby gorsze.
A dla dziecka z pewnością nie jest lepiej jak widzi takie układy. Chcesz, żeby za kilka lat myślało, że tak mają wyglądać relacje między ludźmi?...
masz racje tak zrobię postawię mu ultimatum albo leczenie albo nas nie będzie .
Boję się tylko jego reakci bo on tak łatwo mi nie odpusci rozstawalismy sie nie raz pakowal mniei wywozil do matki ale potem przyjezdzal i zabieral spowrotem jak swoja wlasnosc a ja niestety sie podpozadkowywalam ,ale teraz mysle ze bedzie po mojemu musze byc silna i temu sprostac .
Narazie jest w szpitalu jest wszystko ok jezdze do niego on bieze leki to jest spokojny jesli dalej nie bedzie kontynuowal to ja juz nie dam rady zyc z takim czlowiekem tylko potrzeba na to czasu zeby zobaczec czy bedzie tak jak mowi czyli sie bedzie leczyl........
Juz mam dosyc tego strachu i leku przed kazdym kolejnym dniem ![]()
Obyś dała radę. Żeby nie odsuwać decyzji w nieskończoność. Może porozmawiaj z nim o tym na spokojnie teraz, kiedy jest w szpitalu, bo teraz, jak bierze leki, nie tylko jest spokojniejszy, ale pewnie też bardziej sobie zdaje sprawę ze swojej choroby i będzie umiał trzeźwo na to spojrzeć. Zdarza się czasami tak, że jak jest ostra faza choroby psychicznej, to żadnymi rozsądnymi argumentami nie przemówisz do człowieka, że jest chory, bo dla niego to wszystko, co dostrzega, jest rzeczywiste. Tak więc korzystaj z okazji. A przy okazji, co to za choroba?
I czego byś tak naprawdę chciała? Żeby się leczył, żebyś miała wreszcie spokój, czy żeby się leczył, bo go kochasz i martwisz się o niego?
A następnym razem, jak Cię będzie chciał wyprowadzić od matki i będzie naciskał, to wezwij policję.
9 2010-07-27 21:36:35 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-07-28 07:36:50)
to jest zespól otella (chorobliwa zazdrosc) plus do tego schizochrenia urojeniowa ja bym chciala byc z nim i mu pomoc bo poprostu go kocham i niewidze dalszego zycia bez niego ale z drugiej strony nie wiem czy bede miala sile i czy dam rade mu pomoc bo to naprawde potrzeba wiele cierpliwosci znoszenia wiele uwag wyrzutow z jego strony.
Nawet rozmawialam z psycholog o tym powiedziala cytuje "dziewczyno jestes mloda dobrze sie zastanow bo z takim czlowiekiem nie bedzie normalnego zycia",ale to nie jest jego wina to choroba szkoda mi go bardzo bo jest mlodym chlopakiem .
Ja juz sama nie wiem co mam myslec o tym wszystkim przerasta mnie juz towszystko.
To, że to nie jego wina, wcale nie zmniejsza krzywd, które Ci wyrządza. Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chcesz je znosić dalej na oczach dziecka, czy nie. Odsuwając winę, tu chodzi o Wasze - Twoje - dobro.
Piszesz, że chcesz mu pomóc. W takim razie zrób wszystko, żeby się leczył, bo to jest jedyna pomoc, jaką możesz mu dać. Jeśli nie będzie przekonany do leczenia, nawet jak dostanie leki, nie będzie ich brał. pomyśl, co wtedy będzie. I co będzie za kilka lat. Jeśli się będzie leczył, ma szanse wrócić do społeczeństwa, żyć w miarę normalnie. Jeśli nie, to nie tylko Ciebie i dziecko spotka koszmar, ale i jego stan jeśli nawet nie będzie się pogarszał, to mała jest szansa, że się samoistnie polepszy. Jeżeli jedynym środkiem, który go zmusi do leczenia, jest groźba odejścia, to mając na uwadze jego dobro, powinnaś moim zdaniem najpierw wyraźnie mu powiedzieć co i jak, a jeśli się nie zgodzi lub nie dotrzyma obietnicy, odejść.
racja to ze choroba ale boli tak samo
zastanowie sie porozmawiam z nim i zagram w otwarte karty