netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie mowi mi komplementow....

48 odpowiedzi39 129 wyświetleńzałożony przez Vanilla, 12.07.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie mowi mi komplementow....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 49 ]

1

Temat: Nie mowi mi komplementow....

Czesc dziewczyny!

wiem ze takie tematy byly juz poruszane w przeszlosci na forum, ale chcialam Was prosic o rade bo moj problem nurtuje mnie juz od dluzszego czasu i czuje sie z tym coraz gorzej.

jestem w zwiazku z facetem od roku i odkad sie poznalismy moje poczucie wlasnej wartosci caly czas maleje. A to za sprawa tego, ze on prawie wogole mi nie mowi komplementow. Nie chce zebyscie myslalay ze jestem prozna. Po prostu jak kazdy mam jakies swoje kompleksy i potrzebuje raz na jakis czas potwierdzenia od mojego faceta ze mu sie podobam. Kiedys mi powiedzial: Jakbys mi sie nie podobala to bym z Toba nie byl" Ale czy ja mam to uznac za komplement???Przeciez to oczywiste ze skoro jestesmy razem to sie sobie podobamy i nie o to mi chodzi. Chcialabym uslyszec ze ladnie wygladam, ze np pasuje mi ten kolor itp. Chyba kazda kobieta tego potrzebuje?
On czesto mi mowi ze np jestem jego kochanym sloneczkiem i ze jestem taka fajna i kochana. Ale takie cos to mi moze powiedziec przyjaciolka. Wiem ze ogolnie podobam sie facetom, zawsze mialam duze powiedzenie i czesto slyszalam komplementy pod swoim adresem. Ale teraz czuje sie coraz gorzej i widze jak slabnie moje poczucie wlasnej wartosci.

Na dodatek moj facet czasem wspomnina ze np jego kolezanka z pracy jest bardzo ladna i kiedy pytam jak wyglada on mowi ze jest wysoka, szczupla i ma blond wlosy. A ja jestem szatynka, sredniego wzrostu i normalnej budowy. On wogole czesto mowi ze lubi blondynki i ze zawsze mial chudziutkie dziewczyny. A ja chudziutka nie jestem.... Jak jem slodycze to widze ten jego wzrok mowiacy "nie przesadzaj z tymi slodkosciami" Kiedys mnie sie zapytal: " Obiecaj ze nie przytyjesz"..... przez niego wpadlam w jakas obsesje na punkcie mojej wagi. Nie jestem gruba - waze 58 kg a mam 169 wzrotsu- wygladam normalnie!

Probowalam z nim o tym rozmawiac ale on wtedy kwituje rzecz slowami w stylu: "jak bys mi sie nie podobala to bym z Toba nie byl"...

Smutno mi jest dziewczyny i nie wiem jak podreperowac to poczucie wlasnej wartosci.???

Pozdrawiam i bede wdzieczna za rade!

2

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Może po prostu powiedz mu ze było by Ci bardzo miło jakby od czasu do czasu powiedzial ze ładnie wygladasz itp.Powinnaś mówić wprost.Faceci juz tacy sa ze do nich trzeba prosto z mostu;)

3

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Taa.. ja też swojemu facetowi to mówie, a on wtedy odpowiada "przeciesz wiesz, że nie jestem wylewny", "przeciesz wiesz, że nie mam takiego charakteru", albo po prostu sie denerwuje że mowie mu o pierdołąch :[ Więcej komplementów usłysze od chłopaków na uczelni, to jest miłe ale chyba wiadomo, że wolałabym je usłyszeć od mojego mężczyzny..... Kiedyś jak mi coś miłego powiedział, to od razu byłam szczęśliwa , uśmiechnieta, zadowolona że mu się podobam. Jestem z nim 4,5 roku i jest co raz ciężej ;/ zreszta nie tylko pod tym względem ale w ogole starania się, okazywania uczuć , szacunku itd.

4

Odp: Nie mowi mi komplementow....

To ja w takim przypadku kilka razy zrobiłabym tak, że powiedziałabym np. przeglądając się w lustrze, że ostatnio usłyszałam od kolegi, że ładnie wyglądam lub, że bardzo pasował mi ten sweterek, po czym dodałabym komentarz "Ten Krzysiek to jest bardzo miły chłopak, lubię go". Spróbujcie może poskutkuje smile

5

Odp: Nie mowi mi komplementow....
zakochana__85 napisał/a:

To ja w takim przypadku kilka razy zrobiłabym tak, że powiedziałabym np. przeglądając się w lustrze, że ostatnio usłyszałam od kolegi, że ładnie wyglądam lub, że bardzo pasował mi ten sweterek, po czym dodałabym komentarz "Ten Krzysiek to jest bardzo miły chłopak, lubię go". Spróbujcie może poskutkuje smile

Wypróbuję ten trik na moim facecie, bo mam tak samo. Szczególnie to "Ten Krzysiek to jest bardzo miły chłopak, lubię go"
Nie słyszę od niego komplementów, ale to wynika z tego, że on nie potrafi coś takiego z siebie wykrzesić sad
Przykre, ale już się z tym pogodziłam i jak większość rzeczy zaczęłam to olewać smile
Niedługo oleję cały ten związek jak tak dalej pójdzie wink
A my kobiety bardzo tego potrzebujemy, dlatego doskonale Cię rozumiem Vanilla wink

Nawet wczoraj pokazałam mojemu Twojego posta na ten temat, byłam ciekawa jego reakcji... Przeczytał i zapytał czy my kobiety nie mamy większych zmartwień, że się takimi drobiazgami zadręczamy...
A ja dodałam, że czytając to mam siebie przed oczami wink a on tylko zdziwiony pokiwał głową  wink
FACECI TEGO NIE ROZUMIEJĄ!!! TAKIE TYPY JAK NASZE SĄ ODPORNE NA WSZELKIE SUGESTIE wink
I taki nic nie rozumie wink

Głowa do góry, dobra rada, olej to!!!!
Ciesz się komplementami od innych i mów Swojemu o tym jak inni Cię "słodkościami" obsypują wink
Nawet dodaj coś od siebie wink

6

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Dziekuje za wypowiedzi:) wiecie co Wam powiem? przeprowadzilam z moim chlopakiem rozmowe na ten temat. I powiedzialam mu ze wpedzil mnie w kompleksy tymi swoimi zartami na temat mojego wygladu. I ze przez niego zaczynam tracic poczucie wlasnej wartosci. On byl strasznie zdziwiony ale tez widzialam ze sie przejal..... od tamtego czasu minal tydzien i musze Wam powiedzieciec ze chyba cos podzialalo bo ostatnio mowi mi komplementy srednio co drugi/trzeci dzien smile ale takie przemyslane - w sensie nie "ladnie wygladasz" tylko np pasuje Ci kolor tej bluzki, albo Slicznie pomalowac oczy pasuje do koloru itp smile a najlepsze jest to ze powiedzial kiedys ze uwielbia moje wlosy!!! hahah troche mnie to rozsmieszylo bo wiem ze on lubi kolor blond i dlugie, ale niech mu bedzie! Duzy plus za starania:)
Podczas tej naszej rozmowy powiedzialam mu tez ze chce byc pewna siebie, seksowna kobieta ale on musi mi w tym pomoc i zamaist zartow i docinek moglby czasem cos milego powiedziec. Powiedzialam tez ze nawet najbardziej pewna siebie osoba o roku sluchania takich nieprzyjemnych rzeczy i niczego milego tez zaczelaby watpic w swoje poczucie wartosci....

Chyba podzialalo wiec probujcie!:)

Pozdrawiam!

7

Odp: Nie mowi mi komplementow....

A ja mam Dziewczyny inny problem: ja chyba nie lubie komplementów. Mój facet często mi prawi komplementy, i to nie takie puste na odwal się, tyko konkretne które generalnie wydaja sie ok i raczej szczere. Ale ja nigdy nie ufałam ludziom którzy prawili mi komplementy. Tutaj czytam że Wy chcecie usłyszec od swoich facetów jakieś miłe słówko, a jak ja usłysze to go zbywam i mówię ''no jasne, daj se spokój'' czy coś w tym stylu. Nie wiem czemu, ale jak mi mówi coś miłego, to ja myślę że chce sie tylko podlizac albo coś:P I wkurza mnie to. Co jest ze mną nie tak? W końcu sprawie że juz przestanie mi mówic jakikolwiek kompelement, i moze wtedy za nimi zatęsknie... Dziwna jestem, no nie?:P

8

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Heh miałam tak jak Ty nie lubiłam komplementów bo tez to uwazałam za podlizywanie i w ogóle nie naleze do osób słodzących i sama nie lubie zabardzo jak mi ktos zabardzo słodzi ,mój facet w końcu przestał mi słodzić tylko ,ze  mi tego brakuje ;P więc wiesz...

9

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Kardio - wierzysz w siebie? w swoją atrakcyjność?
Komplementy trzeba umieć dawać jak i przyjąć.
Chciałabyś coś zmienić czy dobrze jest jak jest?

10

Odp: Nie mowi mi komplementow....

hmmm moze powinnas odejsc??:)

11

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Odejść bo jej nie komplementuje? Trzeba by mieć niezłe kompleksy żeby się posunąć do takiego kroku.

Mój punkt widzenia-sam osobiście nie prawie swojej dziewczynie komplementów, jeżeli już to baaardzo rzadko, na tyle że o tym nie pamiętam. Dlaczego? Bo mi się zwyczajnie nie chce. Też mi czasem to wypomina, jeżeli natrętnie to mnie tym tylko wkurza.

12

Odp: Nie mowi mi komplementow....

alaclaude - wierze w siebie i mam dobre zdanie o sobie. No właśnie facet tez mnie pyta czy w to nie wierze i czy mam niska samoocene, ale to nie chodzi o to. Ja po prostu nie odczuwam potrzeby komplementowania innych, wiec jak ktos mnie komplementuje to jakies nienaturalne mi sie to wydaje. Zwlaszcza facet. On ma potrzebe komplementowania mnie? Po co?:P

13

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Oj Oni chyba po slubie przestaja sie starac, co nie znaczy, ze przestalas Mu sie podobac, przeciez to Ciebie wybral za zone. Napewno Mu si podobasz. Porozmawiaj z Nim jeszcze.

14

Odp: Nie mowi mi komplementow....

A mnie się wydaje, że w komplementach jak we wszystkim warto zachować umiar. Nie ma co kilkanaście razy dziennie słodzić drugiej osobie, bo jak wiadomo zbyt często wypowiadane słowa tracą swoją wartość. Jednak powiedzieć coś miłego co jakiś czas bezwzględnie nalezy. Taki drobiazg, a przewaznie strasznie cieszy drugą stronę.

15

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Kardio- kwestia obycia z tym zjawiskiem. Zrobisz lepsze wrazenie gdy po otrzymaniu takiej informacji się usmiechniesz czy podziękujesz.
Komplement- to jest miły gest słowny.
Kamil- nie stracisz na swojej męskości jak czasem (czesciej) jej coś powiesz. Czasem jedno miłe słowo ma dużą moc sprawczą.

16

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Tu nie chodzi o męskość ale o zwykłą próżność smile

17

Odp: Nie mowi mi komplementow....
Kamil napisał/a:

Odejść bo jej nie komplementuje? Trzeba by mieć niezłe kompleksy żeby się posunąć do takiego kroku.

Wcale nie trzeba mieć kompleksów. Co z tego, że znam swoją wartość, że wiem, że podobam się facetom, skoro ja chcę się podobać TEMU KONKRETNEMU facetowi? Wiadomo, że są różne gusta i guściki i miłe słowo od TEGO KONKRETNEGO faceta utwierdza mnie w przekonaniu, że jemu też się podobam i nie muszę snuć domysłów "po co on ze mną jest".

Kamil napisał/a:

Mój punkt widzenia-sam osobiście nie prawie swojej dziewczynie komplementów, jeżeli już to baaardzo rzadko, na tyle że o tym nie pamiętam. Dlaczego? Bo mi się zwyczajnie nie chce. Też mi czasem to wypomina, jeżeli natrętnie to mnie tym tylko wkurza.

To już jest podstawa do zakończenia związku. Ale wcale nie sam fakt prawienia czy nie prawienia komplementów, tylko Twój stosunek do Twojej dziewczyny. Nie chciałabym być z facetem, któremu się "nie chce" zrobić mi przyjemności i który ma w 4 literach moje potrzeby. Zapewne w innych kwestiach też Cię wkurza tym, że jakiekolwiek potrzeby ma. Cudownie egoistyczne podejście...

Rafix napisał/a:

A mnie się wydaje, że w komplementach jak we wszystkim warto zachować umiar. Nie ma co kilkanaście razy dziennie słodzić drugiej osobie, bo jak wiadomo zbyt często wypowiadane słowa tracą swoją wartość. Jednak powiedzieć coś miłego co jakiś czas bezwzględnie nalezy. Taki drobiazg, a przewaznie strasznie cieszy drugą stronę.

Faktycznie cieszy bardzo. A przecież w związku powinno sprawiać przyjemność sprawianie przyjemności drugiej osobie.
Komplementowanie bez umiaru przejada się, staje się codziennością i traci urok. Za to od czasu do czasu rzucone miłe słowo dodaje skrzydeł. A czym jest związek bez skrzydeł?

18

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Jeżeli jesteś pewna swojej wartości to nie potrzebowałabyś żadnego potwierdzenia, ew. wystarczyło by Ci gdy powie to raz smile Ktoś tu się gubi w zeznaniach smile
I jak widzę jesteś wyrocznią która wie że mój związek się sypie, choć ja wiem że jest zupełnie odwrotnie, tyle że Ty nie rozumiesz dlaczego ta kobieta jest ze mną. Jestem egoistom? Wcale nie, chyba że fakt nie mówienia komplementów jest dla Ciebie wystarczajacy do wyciągania takich wniosków. Ogarnij się smile

19

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Nie, nie wystarczy mi raz. Nie widzę powodu, dla którego mój związek miałby opierać się na rozumowym analizowaniu typu: powiedział 5 miesięcy temu, że mam ładny uśmiech to znaczy, że dalej tak myśli, skoro ze mną jest to znaczy, że mu się podobam itp. Miłe słowa, komplementy sprawiają kobiecie wielką przyjemność i utwierdzają w przekonaniu, że facet myśli o niej tak samo jak w czasach, kiedy była dla niego nowością. Są potwierdzeniem, że facet dalej swoją kobietę dostrzega, a nie jest, bo jest, bo mają wspólnego pilota do telewizora, robi obiadki, pierze skarpetki i temu podobne argumenty.

Jestem pewna swojej wartości, ale też wiem, że nie cały świat musi się mną zachwycać. Słuchając komplementów od mojego mężczyzny wiem, że on należy do grona tych, którzy się zachwycają i takich zapewnień potrzebuję. Świadomość, że się spowszedniało kochanej osobie do najprzyjemniejszych nie należy.

Jesteś egoistą. Żeby ocenić jak dużym - potrzeba więcej faktów. Po prostu podejrzewam, że podejście jak do komplementów masz też do innych potrzeb swojej dziewczyny (zwłaszcza do tych, które Tobie nie sprawiają przyjemności). Faktycznie nie wiem, dlaczego ona z Tobą jest, więc nie mogę się wypowiadać na temat "sypania" się Twojego związku - czego też jak dotąd nie uczyniłam.

20 Ostatnio edytowany przez Kamil (2010-07-25 18:05:30)

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Miłe słowa, komplementy sprawiają kobiecie wielką przyjemność i utwierdzają w przekonaniu, że facet myśli o niej tak samo jak w czasach, kiedy była dla niego nowością. Słuchając komplementów od mojego mężczyzny wiem, że on należy do grona tych, którzy się zachwycają i takich zapewnień potrzebuję

Wymagasz tego żeby Twój facet się Tobą zachwycał oraz prawił komplementy. Wymagasz aby sprawiał Ci przyjemność, do tego stopnia że jeżeli ich brakuje to może być to podstawą do zakończenia związku. Kto tu jest egoistą?

Nie chce mi się rozpisywać apropo tego czemu ta kobieta jest ze mną mimo iż jestem taki "brzydki, zły i szczery" bo wałkowałem ten temat na tym forum już chyba kilkukrotnie więc może przypadkiem wpadniesz na moje posty. Może też poszerzy to Twoje horyzonty.

Są potwierdzeniem, że facet dalej swoją kobietę dostrzega, a nie jest, bo jest, bo mają wspólnego pilota do telewizora, robi obiadki, pierze skarpetki i temu podobne argumenty.

O ile są szczere.

21

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Wcale nie, chyba że fakt nie mówienia komplementów jest dla Ciebie wystarczajacy do wyciągania takich wniosków.

Ale ty chyba nie zrozumiales, o jaki fakt chodzi tongue Chodzi o ten:
'' Dlaczego? Bo mi się zwyczajnie nie chce. Też mi czasem to wypomina, jeżeli natrętnie to mnie tym tylko wkurza.''
To, ze czegos jej brakuje, tylko cie wkurza i nudzi. Gdzie ty masz jej uczucia? W d..pie wink Jak to rokuje dla jakosci zwiazku? Bardzo kiepsko. I tyle.

PS EgoistĄ, nie ''om''.

22

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Tak, popełniłem błąd w pisowni i mam gdzieś jej uczucia.

Co rozumiesz pod pojęciem "jakość związku"?

23 Ostatnio edytowany przez vinnga (2010-07-25 20:56:33)

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Nie napisałam nigdzie, że fakt nie prawienia komplementów jest wystarczający do zakończenia związku...
Nie oczekuję, że facet będzie mi non stop słodził - to też wyżej napisałam...
Nie chcę nieszczerych komplementów... Czy to oznacza, że aby facet powiedział kobiecie coś miłego to musi zmyslać?

Jakość związku (mimo, że pytanie nie do mnie) to bliskość, szczerość i trwałość relacji między dwojgiem ludzi...

24

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Nie napisałam nigdzie, że fakt nie prawienia komplementów jest wystarczający do zakończenia związku...

Sam nie, ale ma jakoby z niego wynikać wiele innych rzeczy.

Nie oczekuję, że facet będzie mi non stop słodził - to też wyżej napisałam...

A kto napisał że oczekujesz non stop? Ogólnie wymagasz od partnera zachwytów i komplementów.

Nie chcę nieszczerych komplementów...

A skąd wiesz które takie są?

Czy to oznacza, że aby facet powiedział kobiecie coś miłego to musi zmyslać?

To już zależy od podmiotu komplementowanego. Aczkolwiek często tak bywa.

Ja osobiście twierdze że jeżeli ktoś jest prawdziwie pewny siebie to komplementów nie potrzebuje. Są przyjemne, to fakt, też lubię jak mnie dziewczyny komplementują, ale BZDURĄ jest że kobiety mają jakąś tam "potrzebe". Potrzebe to można mieć w drodze do toalety, a to jest po prostu mocno zakorzenione tłumaczenie sobie poczucia bycia nie tak bardzo atrakcyjnym jakby się chciało w oczach tej osoby. Masz to swoje zapewnienie o atrakcyjności dla partnera, zwiększa to poczucie własnej wartości-człowiek pewny siebie ma to gdzieś bo wie co jest wart, zna swoje zalety jak i wady i to akceptuje, jego pewność siebie jest niezachwiana toteż nie trzeba jej podbudowywać. Powyżej macie przykład koleżanki która wcale nie potrzebuje komplementów, może nie jest kobietą? Wcale nie, po prostu ta Wasza kobieca potrzeba jest imaginacją. Może czas otworzyć oczy?

Wedle Twojej definicji mój związek ma przyzwoitą jakość, choć pewnie wydaje się to być dla Was abstrakcyjne.

25 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2010-07-25 22:31:16)

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Wg mnie jakosc zwiazku oznacza to w jakim stopniu obie strony sa zadowolone z relacji (Twojej dziewczynie na pewno nie podobaja sie niektore, wazne jego aspekty - sam o tym pisales), jak bardzo partnerom na sobie zalezy i jak blisko ze soba sa.

Poza tym tez uderzyl mnie fakt, ze zakladasz,  ze komplementy beda nieszczere. Twoja dziewczyna ci sie nie podoba czy co? Nie uwazasz, ze jest fajna/ladna/madra?

Kamil napisał/a:

Nie napisałam nigdzie, że fakt nie prawienia komplementów jest wystarczający do zakończenia związku...

Sam nie, ale ma jakoby z niego wynikać wiele innych rzeczy.

Nie z faktu nieprawienia kompelmentow, a z faktu olewania uczuc drugiej osoby (ja wlasnie tak rozumiem nic nie robienie sobie z jej ''trucia'') i oczekiwania, ze bedzie zawsze idealnie pewnym siebie czlowiekiem. A czy okazujesz jej czulosc? Bo jesli tez nie, to tu nawet nie chodzi o poczucie wartosci, tylko zwykla bliskosc..

No i co do twojego wywodu - faktem jest, ze ktos znajacy swoja wartosc i ceniacy sie bardzo wysoko nie bedzie potrzebowal komplementow. Ale ilu jest takich ludzi? Czlowiek jest z natury istota spoleczna i malo kto potrafi oderwac sie od spolecznych ocen. Poza tym kobiety maja INNĄ psychike od mezczyzn pod wieloma wzgledami. To jest wrecz naukowo udowodnione wink W zwiazku z tym jestem sklonna stwierdzic, ze wiekszosc z nich naprawde adoracji potrzebuje.

Inna sprawa  - zdrowa samoocena nie beirze sie znikad, czasem trzeba pomoc komus ja zbudowac. Szczegolnie w mlodym wieku czesto jest to trudne i ludzie dopiero w maire dojrzewania zaczynaja patrzec na siebie z dystansem. Czy tobie juz udalo sie zbudowac stabilny obraz siebie, taki, ktorego nic by nie zachwialo?

PS Jeszcze jedna sprawa - jesli zwiazek trwa dlugo, to co bardziej pomoze podsycic milosc, namietnosc niz okazanie, ze druga osoba wciaz nas bardzo interesuje..? wink

26

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Kamil - każda kobieta jest inna i potrzebuje innych rzeczy. Ogólnie nie odkryję Ameryki, jeśli powiem, że u kobiet są bardzo aktywne wszystkie zmysły, więc także słuch. Więc kobieta chce także SŁYSZEĆ, że jest atrakcyjna, nie tylko potwierdzać to patrzeniem na własne odbicie w lustrze... Kobieta chce SŁUCHAĆ miłych rzeczy, bo to sprawia jej przyjemność. Przyjmując Twój tok myślenia wynikałoby, że 99% kobiet jest zakompleksionych, bo potrzebuje czasem usłyszeć od partnera coś miłego. A takie statystyki są raczej mocno zawyżone.

Dlaczego kwestionujesz kobiece potrzeby? Potrzeba czułości, przytulania też jest wyimaginowana i tylko wydaje nam się, że potrzebujemy być przytulane, a w rzeczywistości potrzebujemy iść do toalety?

Koleżanka powyżej tez potrzebuje komplementów. Sama napisała, że ma ich na co dzień sporo, ale mogę się założyć, że by się czuła nieswojo i zastanawiała co jest nie tak gdyby nagle tych komplementów zabrakło.

Skąd wiem, które komplementy są szczere? Bo zakładam, że ludzie są szczerzy i nie kierują się żadnymi dziwnymi pobudkami

27

Odp: Nie mowi mi komplementow....

ja jestem w stanie zrozumiec punkt widzenia kolegi poniewaz ngeneralnie nie zwracam uwagi na slowa za bardzo a na czyny. komplementy fajna sprawa ale osobiscie wole nie slyszec zadnego a miec u swojego boku spoko faceta,ktory kwiatka przyniesie,pojdziemy do kina itp

28

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Poza tym tez uderzyl mnie fakt, ze zakladasz,  ze komplementy beda nieszczere. Twoja dziewczyna ci sie nie podoba czy co? Nie uwazasz, ze jest fajna/ladna/madra?

Ale co do tego mam ja i moja dziewczyna (która apropo jest bardzo ładna i inteligentna, co nie jest tylko moją opinią)? Ja tylko stwierdziłem że komplementy często są nieszczere, tyle kropka.

Nie z faktu nieprawienia kompelmentow, a z faktu olewania uczuc drugiej osoby (ja wlasnie tak rozumiem nic nie robienie sobie z jej ''trucia'') i oczekiwania, ze bedzie zawsze idealnie pewnym siebie czlowiekiem

Ale ja niczego nie oczekuje, pisałem przecież że mi się nie chce.

bedzie potrzebowal komplementow. Ale ilu jest takich ludzi? Czlowiek jest z natury istota spoleczna i malo kto potrafi oderwac sie od spolecznych ocen. Poza tym kobiety maja INNĄ psychike od mezczyzn pod wieloma wzgledami. To jest wrecz naukowo udowodnione  W zwiazku z tym jestem sklonna stwierdzic, ze wiekszosc z nich naprawde adoracji potrzebuje.

A gdzie ja napisałem że kobiety i faceci mają taką samą psychikę? Mają inną pod wieloma względami i tak samo podobną pod wieloma. Chociażby sposób zakochiwania jest dokładnie taki sam, endorfiny działają u każdego tak samo. Wg. mnie jest tak jak mówię co potwierdzają komentarze kobiet które jednak nie mają jakiś tam "potrzeb", to już nie są wyjątki od reguły a dowody na moją teze.

Inna sprawa  - zdrowa samoocena nie beirze sie znikad, czasem trzeba pomoc komus ja zbudowac. Szczegolnie w mlodym wieku czesto jest to trudne i ludzie dopiero w maire dojrzewania zaczynaja patrzec na siebie z dystansem. Czy tobie juz udalo sie zbudowac stabilny obraz siebie, taki, ktorego nic by nie zachwialo?

Choć to nieco nie skromne ale skoro pytasz to tak, mam do siebie dystans, znam swoje wady ale i zalety, potrafie bronić swoich racji.

PS Jeszcze jedna sprawa - jesli zwiazek trwa dlugo, to co bardziej pomoze podsycic milosc, namietnosc niz okazanie, ze druga osoba wciaz nas bardzo interesuje..?

Napisałbym sporo przykładów, głównie zachowań romantycznych, jednak romantyczność na tym forum jest zwykle błędnie postrzegana toteż daruje bo wywodów już dość.

każda kobieta jest inna i potrzebuje innych rzeczy.

Niektóre istotne aspekty naszego umysłu jak i ciała są wspólne dla gatunku. Każdy człowiek reaguje podobnie na bodźce zewnętrzne, w sposób podobny działa jego gospodarka hormonalna, zachodzące w ciele procesy są takie same. Inny można mieć charakter, z niego może wynikać siła osobowości czy pewność siebie i przez to może zachodzić ubzdurana większa lub mniejsza potrzeba komplementów.

Dlaczego kwestionujesz kobiece potrzeby? Potrzeba czułości, przytulania też jest wyimaginowana i tylko wydaje nam się, że potrzebujemy być przytulane, a w rzeczywistości potrzebujemy iść do toalety?

Mówimy o komplementach więc nie manipuluj moją wypowiedzią.

Skąd wiem, które komplementy są szczere? Bo zakładam, że ludzie są szczerzy i nie kierują się żadnymi dziwnymi pobudkami

W takim razie jesteś naiwna, i to okropnie, biorąc pod uwagę świat jaki nas otacza w którym kłamstwo jest na porządku dziennym.

29

Odp: Nie mowi mi komplementow....

niestety,ale komplementy moga byc nieszczere. wystarczy zerknac na taktyki manipulacji kobietami w szkolach uwodzenia,czy innych poradnikach dla don juanow. sa tam opisane sposoby jak rozpalic kobiete i wiekszosc opiera sie na zagraniach slownych.a czasami jest tak,ze poza pieknymi slowkami dziewczyna nie otrzymuje nic i to jest smutne.

30

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Dobry przykład. Oczywiście panie zaraz się obrażą że na nie takie "tanie chwyty" nie działają, ale to będzie wynikało jedynie z ich nie wiedzy w materii bo siła słów jest bardzo duża. Aha, zapomniałem tego skomentować wcześniej:

Ogólnie nie odkryję Ameryki, jeśli powiem, że u kobiet są bardzo aktywne wszystkie zmysły, więc także słuch. Więc kobieta chce także SŁYSZEĆ, że jest atrakcyjna

Prawda, ale gubisz się w pojęciach. Zmysł słuchu pobudza się nie tym co się mówi tylko JAK się mówi. Chodzi o ton, barwe głosu, szybkość, akcenty na głoski/słowa/pauzy. A że kobieta która nie jest do końca pewna czy jest atrakcyjna chce to słyszeć ustaliliśmy już dawno.

31

Odp: Nie mowi mi komplementow....

jestem atrakcyjną kobietą. wiem to. od zawsze podobam się mężczyzną; gdy idę ulicą oglądają się za mną, koledzy, znajomi prawią mi komplementy... ale mój facet tego nie docenia! mam podobnie jak ty - gdy coś mu wspominam na ten temat on odpowiada, "że przecież nie byłby ze mną jakbym mu się nie podobała". okej ja to rozumie,ale nie dość, że on NIGDY naprawdę, chyba NIGDY nie powiedział mi jakiegoś komplementu, takiego nawet na "odwal się" to jeszcze ciągle mnie krytykuje - a to brzydka sukienka,a to tapeta na twarzy,a to za długo się maluję, a to nie ugotowałam coś jak jego mama... naprawdę wpędził mnie w kompleksy! jeszcze większe niż miałam dotychczas (jak to każda kobieta). cieszę, że ci się poprawiło, ale nie wiem co ja mam zrobić, bo na niego nie działa żadna rozmowa. może spróbuje powiedzieć coś o tym krzyśku, że "jest taki miły" i w ogóle... może to pomoże?
nie rozumiem tylko jednego: dlaczego innym się podobam, a facetowi, z którym jestem - nie?? sad

32

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Dokładnie o to mi chodzi, natia... Że kobieta, której facet nie mówi czasem komplementów zaczyna odnosić wrażenie, że podoba się wszystkim, tylko nie jemu...

Kamil, najbardziej spektakularna technika podrywu, słynna NLS, nie opiera się na komplementach akurat. Wywiera taki wpływ na psychikę kobiety, że ona się nie orientuje w tym, że jest manipulowana. Tymczasem wiązka komplementów od nieznajomego lub słabo znanego faceta zawsze zapala światełko ostrzegawcze i trzeba być naiwną gąską, żeby je tak po prostu łyknąć.

Ton głosu liczy się jak najbardziej, ale też treść. Nie da się tego wytłumaczyć komuś, kto nigdy nie byl kobietą. W dodatku nie wykazuje minimum chęci, żeby owe kobiety zrozumieć.

Jestem w stanie pojąć, że są mężczyźni, którzy nie umieją prawić komplementów, jestem w stanie pojąć, że są kobiety, które tych komplementów nie potrzebują. Jeśli się dwa takie przypadki spotkają - wtedy żyją długo i szczęśliwie. Jeśli nie - któraś strona cierpi i gubi się w domysłach, dlaczego tak jest.

33 Ostatnio edytowany przez Szczurunia (2010-07-26 20:36:17)

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Po prostu pewnego pięknego dnia zjawi się jakiś pan, który dziewczynie Kamila powie to, czego Kamilowi się nie chce wink a później sprawy potoczą się szybko hehe wink

34

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Kamil, najbardziej spektakularna technika podrywu, słynna NLS, nie opiera się na komplementach akurat. Wywiera taki wpływ na psychikę kobiety, że ona się nie orientuje w tym, że jest manipulowana. Tymczasem wiązka komplementów od nieznajomego lub słabo znanego faceta zawsze zapala światełko ostrzegawcze i trzeba być naiwną gąską, żeby je tak po prostu łyknąć.

A gdzie ja napisałem o wiązce komplementów? Wręcz przeciwnie, nie należy (za wiele lub wcale, zależy od przypadku) komplementować podrywanej dziewczyny a działać w ten sposób aby obniżyć jej poczucie wartości. NLSa nie lubie choć mam znajomych osiągających dzięki niemu niezłe wyniki. Ja osobiście wole klasyczną "gre", na czym to polega pisać nie będę bo nocy by mi nie starczyło. Jak którąś z pań interesuje temat polecam książke pt. "The Game" Neil Straussa, lub "The Mystery Method". Nawet nie dlatego że opisują sposoby podrywu ale dobrze opisują mechanizmy ludzkich zachowań.

Po prostu pewnego pięknego dnia zjawi się jakiś pan, który dziewczynie Kamila powie to, czego Kamilowi się nie chce  a później sprawy potoczą się szybko hehe

Mało wiesz na temat stosunków damsko-męskich. (tak się składa że moja dziewczyna często słyszy to wszystko od innych i jakoś nic się nie dzieje, dziwne? Wcale nie.)

35 Ostatnio edytowany przez coffini (2010-07-26 21:51:20)

Odp: Nie mowi mi komplementow....

vinnga dlaczego uwazasz ze idealny uklad to taki gdy kobieta nie potrzebuje komplementow i facet ktory nie potrafi ich prawic/badz na odwrot? bo inaczej jest cierpienie i bol. ja sie nie zgadzam bo dla mnie miedzy tak dwubiegunowym spojrzeniem jest cala przestrzen osobowosci i ukladow damsko-meskich.
kamil,ja nie wiem jak potrzeba komplementow ma sie do atrakcyjnosci.natomiast  zgadzam sie z teza ze kobiety zaprogramowane sa bardziej na slowa,emocje a faceci na dzialanie. w zwiazku z tym latwo da sie wytlumaczyc dlaczego babeczki tak ostro reaguja na krytyke a faceci nie chca sie przyznac ze np zrobili blad:) oczywiscie kazdego to indywidualna kwestia na ile ma potrzebe sie odprogramowac i wracajac do tych komplementow traktowac je jako warunek zwiazku,dodatek,zbednik itd.

36 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2010-07-27 00:08:26)

Odp: Nie mowi mi komplementow....

coffini, a gdzie vinnga napisala,ze to 'idelany uklad'? Podala to jako przyklad, takiego 'ukladu bez konfliktow'.

Kamil - mam wrazenie, ze niby odpowiadasz na posty, ale jednak nie odpowiadasz..bo nie nawiazujesz do meritum.. Moze to jest ta slynna 'gra' wink

''Ale co do tego mam ja i moja dziewczyna (która apropo jest bardzo ładna i inteligentna, co nie jest tylko moją opinią)? Ja tylko stwierdziłem że komplementy często są nieszczere, tyle kropka.''
To ma do tego, ze rozmawialismy wlasnie chyba o twojej dziewczynie ;p Jesli nie, to ok. Co do szczerosci komplementow - ja uwazam, ze w dobrym zwiazku ludzie sa wobec siebie uczciwi. Nie zgadzasz sie z tym?


''    Nie z faktu nieprawienia kompelmentow, a z faktu olewania uczuc drugiej osoby (ja wlasnie tak rozumiem nic nie robienie sobie z jej ''trucia'') i oczekiwania, ze bedzie zawsze idealnie pewnym siebie czlowiekiem.

Ale ja niczego nie oczekuje, pisałem przecież że mi się nie chce.''
Jak to - niczego nie oczekujesz? Od partnera przeciez zwykle czegos oczekujemy, chocby bycia na odpowiednim poziomie, posiadania odpowiednich cech. Jesli nie, to czemu akurat  z nim bysmy byli? No wiec jesli nie oczekujesz W OGOLE, ze brak komplementow bedzie dla niej nieznaczacy, to czemu cie denerwuje jej trucie? Denerwuje, bo oczekujesz, ze bedzie 'dawala ci spokoj'' kiedy tego chcesz. Gdybys nic nie oczekiwal, to moglaby ci truc calymi dniami, a po tobie by to splywalo jak po kaczce.

Jesli liczylbys sie z tym, ze moze nie byc pewna siebie, miec kompleksy, to wykazywalbys wiecej zrozumienia dla jej potrzeb.

I nurtuje mnie jedna rzecz: jak to jest, gdy ma inne potrzeby, cos jej sie nie podoba albo i podoba, to co - przejmujesz sie tym? Troche nie umiem sobie wyobrazic, jak wyglada dialog w waszym zwiazku.

37

Odp: Nie mowi mi komplementow....
Kamil napisał/a:

Po prostu pewnego pięknego dnia zjawi się jakiś pan, który dziewczynie Kamila powie to, czego Kamilowi się nie chce  a później sprawy potoczą się szybko hehe

Mało wiesz na temat stosunków damsko-męskich. (tak się składa że moja dziewczyna często słyszy to wszystko od innych i jakoś nic się nie dzieje, dziwne? Wcale nie.)

Oczywiście, że mało wiem, a ty po jednym poście jesteś w stanie to ocenić smile
Po pierwsze: jesteś pewny, że nic się nie dzieje? Po drugie: jeśli nie umiesz czytać między wierszami - chodziło mi o to, że jeśli nie zaspokajasz jakiejś potrzeby tylko dlatego, że ci się nie chce to z czasem dziewczynę może to irytować. Od zaniedbywania małych rzeczy się zaczyna... a kończy na przystojnym pocieszycielu smutnej dziewczyny.

38

Odp: Nie mowi mi komplementow....

mam wrazenie, ze niby odpowiadasz na posty, ale jednak nie odpowiadasz..bo nie nawiazujesz do meritum.. Moze to jest ta slynna 'gra'

Szczerze to nie wiem skąd u Ciebie to wrażenie, aczkolwiek z "tą grą" nie ma to nic wspólnego.

To ma do tego, ze rozmawialismy wlasnie chyba o twojej dziewczynie

No raczej nie, bo ja nie mówie jej nie szczerych komplementów.

Co do szczerosci komplementow - ja uwazam, ze w dobrym zwiazku ludzie sa wobec siebie uczciwi. Nie zgadzasz sie z tym?

Zgadzam się.

Jak to - niczego nie oczekujesz?

Źle mnie zrozumiałaś, moje stwierdzenie było po prostu negacją (może nieco przebarwioną) do zdania "oczekiwania, ze bedzie zawsze idealnie pewnym siebie czlowiekiem.", nic więcej.

I nurtuje mnie jedna rzecz: jak to jest, gdy ma inne potrzeby, cos jej sie nie podoba albo i podoba, to co - przejmujesz sie tym?

Musiałabyś dać konkretny przykład, inaczej wyjdą jakieś niedomówienia.

Troche nie umiem sobie wyobrazic, jak wyglada dialog w waszym zwiazku.

Chciałbym żeby wszystkie pary potrafiły rozmawiać tak otwarcie na ciężkie tematy jak my, myślę że byłoby wtedy znacznie mniej rozbitych związków czy też rodzin.

Oczywiście, że mało wiem, a ty po jednym poście jesteś w stanie to ocenić

No, cieszę że się zgadzamy smile

Po pierwsze: jesteś pewny, że nic się nie dzieje?

Tak, umiem dostrzec zmiany w zachowaniu kobiety jeżeli dzieje się coś nie tak.

Po drugie: jeśli nie umiesz czytać między wierszami - chodziło mi o to, że jeśli nie zaspokajasz jakiejś potrzeby tylko dlatego, że ci się nie chce to z czasem dziewczynę może to irytować.

Bardzo dobrze Cie zrozumiałem, i nadal twierdzę że się mylisz.

Od zaniedbywania małych rzeczy się zaczyna... a kończy na przystojnym pocieszycielu smutnej dziewczyny.

Jeżeli umie się kontrolować związek (pisałem trochę na ten temat w innym wątku, tak więc nie proś o tłumaczenie) to nic takiego nie ma miejsca. Poza tym nieco przejskrawiacie sytuacje, to że mi się nie chce jej prawić komplementów nie oznacza że totalnie nic nie robie dla nas, wręcz przeciwnie. Zamiast zajmować się zasypywaniem słodkimi słówkami organizuje nam czas, staram się abyśmy go spędzali w możliwie "fajny" sposób. To ma wiele większą "siłe rażenia" niż gadanie a i ja czerpie z tego korzyści.

39 Ostatnio edytowany przez Szczurunia (2010-07-27 22:24:57)

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Poza tym nieco przejskrawiacie sytuacje, to że mi się nie chce jej prawić komplementów nie oznacza że totalnie nic nie robie dla nas, wręcz przeciwnie. Zamiast zajmować się zasypywaniem słodkimi słówkami organizuje nam czas, staram się abyśmy go spędzali w możliwie "fajny" sposób. To ma wiele większą "siłe rażenia" niż gadanie a i ja czerpie z tego korzyści.

Przejaskrawiamy bo dziwi nas, że można nie chcieć powiedzieć swojej kobiecie kilku miłych słów od czasu do czasu.
Mnie dziwi twoje ostatnie zdanie - ze wszystkiego co robisz musisz czerpać korzyści? Poza tym pomyśl czy nie czerpałbyś korzyści czasem komplementując swoją kobietę - choćby takie, że nie 'czepiałaby się' o to, nie mówiąc już o jej lepszym samopoczuciu (co w sumie przede wszystkim powinieneś mieć na względzie w kwestii komplementów).

40

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Mnie dziwi twoje ostatnie zdanie - ze wszystkiego co robisz musisz czerpać korzyści

Jakby się zagłębić w to co napisałaś. Tak robi każdy. Przykład: bogaty człowiek daje duże pieniądze anonimowo na fundacje charytatywną. Teoretycznie nic z tego nie ma, żadnej korzyści. W praktyce poprawia się jego stan emocjonalny, czuję się spełniony itd., daje pieniądze aby to odczuć. Różnimy się tym co dla nas jest korzyścią, dla jednego będzie to możliwość uszczęśliwienia innej osoby i związane z tym korzyści co opisałem wyżej, dla innego możliwość wykorzystania jakiejś osoby aby się wzbogacić. Korzyści są zupełnie inne, jednak powiedzenie że ktoś robi coś "bezinteresownie" nie jest do końca słuszne, no chyba że postrzegamy je tylko przez pryzmat pieniędzy.

41

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Dziewczyny dajcie mu spokój wink
Jeśli swoimi czynami, zachowaniem okazuje jej to co dla człowieka w związku jest ważne- jest ok.
Kamil pewnie i tak Cię nie przekonam. Czyny sa najważniejsze - to juz wiesz i wykorzystujesz w praktyce.
Jednak słowa też są ważne. Kobiety są stworzeniami nieco próżnymi i po prostu miło im usłyszeć coś miłego na swój temat.

42

Odp: Nie mowi mi komplementow....

To było pytanie do ciebie Kamilu, a nie stwierdzenie faktu, a twoja odpowiedź wymijająca. Zresztą Alaclaudie ma rację, nic cię nie przekona, ale i tak proponuję przemyśleć czy nie warto czasem powiedzieć swojej kobiecie czegoś miłego, skoro jej tego brakuje...

43 Ostatnio edytowany przez coffini (2010-07-28 13:59:10)

Odp: Nie mowi mi komplementow....

paulina,jestem zdziwiona troche Twoja interpretacja bo ja nie pisalam o zadnym idealnym ukladzie (btw wierzysz w ogole jeszcze w cos takiego? ), zrozumialam wypowiedz  vinngi jako albo/albo,cytat:

vinnga napisał/a:

Jestem w stanie pojąć, że są mężczyźni, którzy nie umieją prawić komplementów, jestem w stanie pojąć, że są kobiety, które tych komplementów nie potrzebują. Jeśli się dwa takie przypadki spotkają - wtedy żyją długo i szczęśliwie. Jeśli nie - któraś strona cierpi i gubi się w domysłach, dlaczego tak jest.

44

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Aż się zalogowałam, żeby rozwiać Twoje wątpliwości coffini smile

Ja też widzę tryliony możliwości. Zacytowana wypowiedź znaczyła mniej więcej tyle, że jeśli dobiorą się osoby o podobnym podejściu do danej sprawy to będzie im łatwiej żyć bezkonfliktowo, jeśli natomiast partnerzy się bardzo podejściem do tej samej kwestii różnią - mogą pojawić się konflikty i niezadowolenie jednej ze stron lub obu.

45

Odp: Nie mowi mi komplementow....

dzieki vinnga,a ja wlasnie zrobilam edit:) zgadzam sie,widzisz ja np uwazam klotnie za normalna czesc mimo wszystko satysfakcjonujacego zwiazku (nie mam oczywiscie na mysli awantur codziennych) ,oczywiscie ktora ma jakis cel. rozumiem tez,ze ktos moze nie lubic klotni i dla niego fajny zwiazek jest bezkonfliktowy. a tak poza tym przygladajac sie tej dyskusji wlasnie sobie pomyslalam,ze naprawde wszystko jest megasubiektywne:)

46

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Coffini, sama napisalas: ''vinnga dlaczego uwazasz ze idealny uklad to taki gdy..'' wiec sprostowalam, ze vinnga nie nazwala zadnego ukladu idealnym. Chyba zapomnialas co pisalas tongue

Kamil -a jakie sa np te 'ciezkie tematy''? Jakos mi to nie pasuje, ze w jednym przypadku puszczasz mimo uszu co mowi, a w innym bardzo przejmuejsz sie problemami. Wydaje mi sie, ze jesli jedynie jej cos nie pasuje, to to olewasz, a jesli tez tobie, to dopiero sie za to bierzesz. Te ciezkie problemy, o ktorych piszesz, musza pewnie dotyczyc was obojga.
Oczywiscie, nie wiem czy mam racje - ale to jedyne logiczne wytlumaczenie, jakie mi sie nasuwa. Przeciez czlowiek nie mzoe byc w jednej sprawie siaki,w drugiej owaki smile

A przyklad? No, taki trywialny: chce, zebys ja czesciej przytulal, a ty nie czujesz takiej potrzeby. Co wtedy? Rozmawiasz z nia (tlumaczysz, rekompensujesz jakos), przytulasz czesciej czy sluchasz jej 'biadolenia'?

PS Aha, i ja moze mam inny ''cel'' niz vinnga i szczurunia. Mi nie 'zalezy' na tym, bys zaczal mowic swojej dziewczynie kompelmenty, bo to twoj zwiazek. Jestem po prostu ogolnie ciekawa jak to wszystko wyglada,bo na razie wydaje sie w pewnych dziedzinach sprzeczne.

47 Ostatnio edytowany przez vinnga (2010-07-29 14:38:07)

Odp: Nie mowi mi komplementow....

Paulina - mi też nie zależy, żeby Kamil zaczął mówić swojej dziewczynie komplementy smile
To ich sprawa, a właściwie tej dziewczyny - czy zgadza się na to, czy nie i jak bardzo jej tego brakuje.

Mnie po prostu irytuje podejście Kamila, który mówi, że nie mówi komplementów "bo mu się nie chce", mimo, że jego partnerka informuje go o tym, że jej by to sprawiło przyjemność. Jeszcze bardziej irytuje mnie punkt widzenia Kamila, który twierdzi, że komplementów potrzebują tylko kobiety zakompleksione i wmawia mi, że na pewno jestem chodzącym kompleksem skoro bardzo lubię komplementy. A już najbardziej irytujące jest twierdzenie przytoczonego kolegi, że kobiety, które mają potrzebę słuchania komplementów wcale nie mają takiej potrzeby tylko sobie wmówiły...

A ponieważ Kamil na każdą próbę uzasadnienia, że komplementy są potrzebne i, że nie mówienie ich dziewczynie, której są potrzebne jest egoistyczne - reaguje tupaniem uszami, twierdzi, że rozmówca jest zakompleksiony/nie czyta uważnie/jest nieogarnięty/zaprzecza sam sobie - stąd ta dyskusja, która powinna zakończyć się już na poprzedniej stronie...

48

Odp: Nie mowi mi komplementow....

paulina zgadzam sie,zapomnialam

Posty [ 49 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie mowi mi komplementow....

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026