Witam.Mam problem z moją dziewczyną...
Izoluje mnie od kolegów,nie mam dla nich w ogóle czasu.Gdy nie widzę się z Nią,muszę siedzieć w domu.
W szkole,gdy 3 minuty na przerwie spędzę z kolegą to Ona mnie z tego rozlicza.Z żadnymi innymi dziewczynami nie mam kontaktu,ani nie miałem.
Obwinia mnie,że za mało za nią latam,że to ja powinienem do niej zawsze podchodzić,a nie ona do mnie.
Głupio mi podejść jeżeli w szkole stoi i rozmawia z koleżankami,a Ona każe mi podejść,zażartować,przytulić Ją.Czasami tak robię,ale w szkole wszyscy się o to czepiają,że się "obściskujemy",cały czas mi to wypomina,uświadamia jaki jestem beznadziejny,do pupy i robi mi łaskę,że ze mną jest,że to gdyby nie Ona,to już nie bylibyśmy razem.Nigdy Jej nie wyzwałem,nawet w żartach,nigdy nie podniosłem na Nią ręki.
Ona:
Ma świetny kontakt z chłopakami,często z nimi rozmawia,ma przyjaciółkę,która ma na Nią zły wpływ,z którą spędza dużo czasu,tym bardziej w szkole,często mnie ignoruje,udaje,że mnie nie widzi,nawet gdy do Niej podejdę.Robi mi na złość.Skarży się,że jesteśmy ze sobą już kilka miesięcy,a ja jestem mendą,że Ona wychowała się z chłopakami,którzy latali za dziewczynami,jeden Jej telefon i każdy chłopak za 5 minut stał pod Jej domem,mimo,że mieszka z 2km od centrum miasta.
Mówi,że jest gruba,ma brzydkie.krzywe nogi itp.(a to jest wcale nie prawdą!),a w ciągu 4 lat miała 17 chłopaków i uważa,że bardzo wielu chłopaków chciałoby z Nią chodzić,ze względu na Jej charakter(co do wyglądu,jak już wspomniałem,jest samokrytyczna).
Ona cały czas płacze.Wyjeżdzam na 3 dniową wycieczkę,to Ona płacze...,a potem robi mi wyrzuty,że pojechałem(czasami nie mam na to większego wpływup[rodzice]).
Co mam z tym zrobić?
Co powinienem w sobie zmienić?
Co mam Jej powiedzieć?
Proszę,doradźcie mi....zaeży mi na Niej,bardzo.
Często się o to kłócimy,a nawet praktycznie tylko o to.
;(