Chciałam zapytać osoby wierzące o sprawę przystąpienia do I Komunii dziecka intelektualnie mocno niepełnosprawnego.
Znajoma ma takie dziecko, prawie już pełnoletnie.
Dziecko nie czyta, nie pisze, mało mówi, właściwie tylko kilka słów, zachowuje się jak młodszy przedszkolak.
A może jeszcze mniej niż tenże przedszkolak rozumie bo nie interesuje się niczym.
Nawet nie chce aby mu czytać książeczki, opowiadać bajki.
Jedynie lubi oglądać bajki w telefonie lub telewizorze I to też nie wszystkie.
No i ta kobieta sobie wymyśliła bo jest bardzo religijna, że dziecko przystąpi do I Komunii i potem regularnie co niedzielę.
Uzyskała pozwolenie od proboszcza i ten sakrament będzie wkrótce dziecku udzielony.
Nie wiem w jaki sposób dziecko ma przystąpić do spowiedzi, pewnie będzie bez bo nie da się z nim logicznie porozmawiać.
Na pewno też nie rozumie takich pojęć jak grzech, Pan Bóg i innych.
Natomiast znajoma twierdzi, że rozumie bo z pomocą innej osoby potrafi się przeżegnać przed świętym obrazkiem, z własnej woli całuje obrazek Jezusa w żłóbku.
A także, że mu opowiada o Panu Bogu, Matce Boskiej i na pewno cos z tego przyswoiło.
Jestem zaproszona na tę uroczystość.
Jeszcze nie wiem czy pójdę bo uważam, ze to niepotrzebne, bez sensu.
Może ktoś mi pomóc zmienić zdanie?
Zrób to dla znajomej. To przykre bardzo, w moim odczuciu ona walczy o resztki "normalności" w życiu swojego dziecka. Ta kobieta na co dzień ma naprawdę ciężko i rzadko ma okazję świętować cokolwiek jak "normalna" matka. Ja to widze tak - ona chce przez chwilę poczuć, że ma normalne dziecko. Jeśli nie przyjdziesz, bo uznasz to za „bezsensowne” zrobisz jej po prostu ogromną przykrość. Po co to w ogóle oceniać? Nie musisz analizować sensu tego co ona robi. Idź tam po prostu dla niej, jako koleżanka, która chce ją wesprzeć, posiedzieć przy stole i pokazać, że nie jest w tym wszystkim sama.
Mam nadzieję że pomogłam.
Zrób to dla znajomej. To przykre bardzo, w moim odczuciu ona walczy o resztki "normalności" w życiu swojego dziecka. Ta kobieta na co dzień ma naprawdę ciężko i rzadko ma okazję świętować cokolwiek jak "normalna" matka. Ja to widze tak - ona chce przez chwilę poczuć, że ma normalne dziecko. Jeśli nie przyjdziesz, bo uznasz to za „bezsensowne” zrobisz jej po prostu ogromną przykrość. Po co to w ogóle oceniać? Nie musisz analizować sensu tego co ona robi. Idź tam po prostu dla niej, jako koleżanka, która chce ją wesprzeć, posiedzieć przy stole i pokazać, że nie jest w tym wszystkim sama.
Mam nadzieję że pomogłam.
Oj, to trochę nie tak.
Sama nie będzie bo ma być ze 30 osób.
Ma jeszcze starsze dzieci już z partnerami, wnuki, dużo znajomych z też niepełnosprawnymi dziećmi bo działa w stowarzyszeniu dla takich dzieci.
Ona pracuje, ma własny dochodowy biznes.
Dziecko uczęszcza do placówki specjalnej, ma też nianię.
Kobieta ma czas zadbać o siebie, na hobby, a nawet randki z nowym partnerem.
Rodzina mocno ją wspiera w opiece nad dzieckiem.
Ciągle organizuje jakieś imprezy, urodziny, imieniny, grille, sporo podróżuje.
Jestem jedną z wielu jej znajomych, ma bogate życie towarzyskie.
Zakładając wątek chodziło mi o zupełnie cos innego.
O stronę religijną.
Czy dziecku z dużym deficytem intelektualnym potrzebny jest ten sakrament?
Gdy go zupełnie nie rozumie teraz i raczej nigdy nie zrozumie.
Czy sam chrzest nie wystarczy?
KoralinaJones napisał/a:Zrób to dla znajomej. To przykre bardzo, w moim odczuciu ona walczy o resztki "normalności" w życiu swojego dziecka. Ta kobieta na co dzień ma naprawdę ciężko i rzadko ma okazję świętować cokolwiek jak "normalna" matka. Ja to widze tak - ona chce przez chwilę poczuć, że ma normalne dziecko. Jeśli nie przyjdziesz, bo uznasz to za „bezsensowne” zrobisz jej po prostu ogromną przykrość. Po co to w ogóle oceniać? Nie musisz analizować sensu tego co ona robi. Idź tam po prostu dla niej, jako koleżanka, która chce ją wesprzeć, posiedzieć przy stole i pokazać, że nie jest w tym wszystkim sama.
Mam nadzieję że pomogłam.
Oj, to trochę nie tak.
Sama nie będzie bo ma być ze 30 osób.
Ma jeszcze starsze dzieci już z partnerami, wnuki, dużo znajomych z też niepełnosprawnymi dziećmi bo działa w stowarzyszeniu dla takich dzieci.
Ona pracuje, ma własny dochodowy biznes.
Dziecko uczęszcza do placówki specjalnej, ma też nianię.
Kobieta ma czas zadbać o siebie, na hobby, a nawet randki z nowym partnerem.
Rodzina mocno ją wspiera w opiece nad dzieckiem.
Ciągle organizuje jakieś imprezy, urodziny, imieniny, grille, sporo podróżuje.
Jestem jedną z wielu jej znajomych, ma bogate życie towarzyskie.
Zakładając wątek chodziło mi o zupełnie cos innego.
O stronę religijną.
Czy dziecku z dużym deficytem intelektualnym potrzebny jest ten sakrament?
Gdy go zupełnie nie rozumie teraz i raczej nigdy nie zrozumie.
Czy sam chrzest nie wystarczy?
Jestem zaproszona na tę uroczystość.
Jeszcze nie wiem czy pójdę bo uważam, ze to niepotrzebne, bez sensu.
Jeżeli twoja obecność ma zależeć od tego, czy to wydarzenie pasuje do twojej wewnętrznej hierarchii wartości i na ten moment się w niej nie mieści- nie idź, według zasady nie twój cyrk, nie twoje małpy.
Gloria, jeżeli to kłóci się z Twoimi wartościami, Twoimi poglądami, to lepiej jak odpuścisz tą uroczystość. Robić dobrą minę do złej gry to kiepski pomysł. Jeżeli jednak uważasz, że nie ma żadnego wewnętrznego konfliktu to jak najbardziej weź udział w tym święcie.
6 2026-06-11 19:59:50 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-06-11 20:00:40)
Gloria, poruszyłaś ciekawy temat. Religia nie zabrania pierwszej komunii dzieciom niepełnosprawnym, tyle, że nie wymaga się od nich tyle, ile od dzieci w pełni sprawnych intelektualnie.
Są nawet specjalne katechezy dla takich dzieciaków. Wg Kościoła te braki nie przeszkadzają w rozwoju duchowym. Dziecko ma tylko rozumieć, że przyjmuje Chrystusa pod postacią opłatka.
Jak to się ma do realiów? Nie wiem.
Przypominam sobie, że kiedy odwiedzałam kiedyś Laski, to tam dziecko niedowidzące miało opiekunkę, która modliła się w imieniu takiego dziecka tak jakby była odpowiedzialna za jego rozwój duchowy. To jest przecież cały ciąg modlitw.
Gdyby takie dziecko sprawiało problemy, nie byłoby dopuszczone do pierwszej komunii.
Moim zdaniem bez problemu możesz iść na taką uroczystość.
Są nawet specjalne katechezy dla takich dzieciaków. Wg Kościoła te braki nie przeszkadzają w rozwoju duchowym. Dziecko ma tylko rozumieć, że przyjmuje Chrystusa pod postacią opłatka.
Dziecko nie rozumie, że przyjmuje "Chrystusa pod postacią opłatka" , nawet to całkowicie sprawne intelektualnie. Nie ten poziom rozwoju poznawczego. To jest wyższa szkoła jazdy jeśli chodzi o dogmaty wiary.
8 2026-06-11 20:21:42 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2026-06-11 20:22:14)
Tamiraa napisał/a:Są nawet specjalne katechezy dla takich dzieciaków. Wg Kościoła te braki nie przeszkadzają w rozwoju duchowym. Dziecko ma tylko rozumieć, że przyjmuje Chrystusa pod postacią opłatka.
Dziecko nie rozumie, że przyjmuje "Chrystusa pod postacią opłatka" , nawet to całkowicie sprawne intelektualnie. Nie ten poziom rozwoju poznawczego. To jest wyższa szkoła jazdy jeśli chodzi o dogmaty wiary.
Byłam na takiej katechezie i wyglądało na to, że jednak rozumie. Jednak katechetką nie jestem, to się nie będę upierać. Dzieciom się podaje wszystko w innej formie.
9 2026-06-11 20:23:37 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2026-06-11 20:25:30)
KoralinaJones napisał/a:Tamiraa napisał/a:Są nawet specjalne katechezy dla takich dzieciaków. Wg Kościoła te braki nie przeszkadzają w rozwoju duchowym. Dziecko ma tylko rozumieć, że przyjmuje Chrystusa pod postacią opłatka.
Dziecko nie rozumie, że przyjmuje "Chrystusa pod postacią opłatka" , nawet to całkowicie sprawne intelektualnie. Nie ten poziom rozwoju poznawczego. To jest wyższa szkoła jazdy jeśli chodzi o dogmaty wiary.
Byłam na takiej katechezie i wyglądało na to, że jednak rozumie. Jednak katechetką nie jestem, to się nie będę upierać. Dzieciom się podaje wszystko w innej formie.
Otóż to , słowo klucz "w innej formie" - w formie dla dzieci. Strawnej dla ich kilkuletnich umysłów. Z pewnością nikt tam nie używa słowa transsubstancjacja i umie sprawnie odpowiedzieć na pytanie o ewentualny kanibalizm
.
Tamiraa napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Dziecko nie rozumie, że przyjmuje "Chrystusa pod postacią opłatka" , nawet to całkowicie sprawne intelektualnie. Nie ten poziom rozwoju poznawczego. To jest wyższa szkoła jazdy jeśli chodzi o dogmaty wiary.
Byłam na takiej katechezie i wyglądało na to, że jednak rozumie. Jednak katechetką nie jestem, to się nie będę upierać. Dzieciom się podaje wszystko w innej formie.
Otóż to , słowo klucz "w innej formie" - w formie dla dzieci. Strawnej dla ich kilkuletnich umysłów. Z pewnością nikt tam nie używa słowa transsubstancjacja i umie sprawnie odpowiedzieć na pytanie o ewentualny kanibalizm
.
To tylko nie wierzący mogą to wymyślić. Tutaj w ogóle nie ma o tym mowy i nikt tak nie myśli.
KoralinaJones napisał/a:Tamiraa napisał/a:Byłam na takiej katechezie i wyglądało na to, że jednak rozumie. Jednak katechetką nie jestem, to się nie będę upierać. Dzieciom się podaje wszystko w innej formie.
Otóż to , słowo klucz "w innej formie" - w formie dla dzieci. Strawnej dla ich kilkuletnich umysłów. Z pewnością nikt tam nie używa słowa transsubstancjacja i umie sprawnie odpowiedzieć na pytanie o ewentualny kanibalizm
.
To tylko nie wierzący mogą to wymyślić. Tutaj w ogóle nie ma o tym mowy i nikt tak nie myśli.
Dziecko w tym wieku nie jest w stanie pojąć pełnej teologicznej złożoności tego dogmatu, jest w stanie zrozumieć jego istotę na swoim poziomie emocjonalnym i pojęciowym. W niczym nie umniejsza to założeniom dogmatów wiary. Ograniczone zrozumienie człowieka nie wpływa na wartość samego dogmatu.
Gloria, może zerknij tutaj
https://pl.aleteia.org/2017/05/19/komun … ie-ze-tak/
13 2026-06-11 21:01:16 Ostatnio edytowany przez paslawek (2026-06-11 21:02:26)
Przede wszystkim to sakrament z tak zwanej łaski w niektórych przypadkach uświęcającej
niepełnosprawność jest tu nieistotna kompletnie .
Dziecko zrozumie tyle ile może i jest w stanie - resztą zajmuje się wedle wiary Bóg a nie durne ludzie
14 2026-06-11 21:09:20 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-06-11 21:46:37)
Z punktu widzenia osoby wierzącej, sprawa wygląda w ten sposób, że takie dziecko nie ma grzechów, bo nie ma świadomości ich czynienia. Dlaczego zatem takie dziecko, ma nie przystępować do sakramentów? Dlaczego odcinamy go od Boga? Czynimy kimś gorszym?
Mnie się akuratnie postawa tej pani bardzo podoba. Jest za to dziecko odpowiedzialna i jako osoba wierząca, postępuje prawidłowo. Zgodnie ze swoim światopoglądem.
Edit: taki ciekawy fragment z Biblii mi się nasunął:
Przynosili Mu również niemowlęta, żeby na nie ręce włożył, lecz uczniowie, widząc to, szorstko zabraniali im. Jezus zaś przywołał je do siebie i rzekł: «Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie i nie przeszkadzajcie im: do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego».
Jeszcze nie wiem czy pójdę bo uważam, ze to niepotrzebne, bez sensu.
Może ktoś mi pomóc zmienić zdanie?
Jestem antyklerykałem, ale w tej sytuacji nie widzę niczego niewłaściwego. To ciężka sytuacja życiowa, a skoro wiara im pomaga, to czemu nie? Rodzice mają prawo wychować dziecko w swojej wierze. Księża i KK zrobią tak czy siak wszystko jak się odpowiednio posmaruje także nie ma tu żadnego problemu.
Jeśli jesteś przeciwna lub masz wątpliwości to możesz odmówić uczestniczenia w obrządku religijnym, ale możesz przyjść na obiad po.
Dziękuję za odpowiedzi. Macie rację.
W sumie to dzieci sprawne umysłowo też nie zawsze rozumieją istotę tego sakramentu, mimo że zdały egzamin z pacierza, zdołały wyuczyć się na pamięć różnych formułek z katechizmu, odbyły spowiedź mniej czy bardziej szczerą i bardziej cieszą się z przyjęcia komunijnego i prezentów niż z przyjęcia Pana Jezusa do swych serduszek.
W sumie to dzieci sprawne umysłowo też nie zawsze rozumieją istotę tego sakramentu ...
Z tego co piszą w Biblii, to Boga nie trzeba rozumieć, ba nie da się go zrozumieć. Największe kanalie, to właśnie uczeni w Piśmie, którym się wydawało, że pozjadali wszystkie rozumy.
Często się zdarza argument "odwrotny", po co ktoś niewierzący uczestniczy w uroczystościach religijnych? No właśnie z tego samego powodu. ![]()
18 2026-06-12 16:01:58 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-06-12 16:04:46)
Dziękuję za odpowiedzi. Macie rację.
W sumie to dzieci sprawne umysłowo też nie zawsze rozumieją istotę tego sakramentu, mimo że zdały egzamin z pacierza, zdołały wyuczyć się na pamięć różnych formułek z katechizmu, odbyły spowiedź mniej czy bardziej szczerą i bardziej cieszą się z przyjęcia komunijnego i prezentów niż z przyjęcia Pana Jezusa do swych serduszek.
Dokładnie i nie tylko dzieci. Bo i nie da się zrozumieć, inaczej by nie nazywało się wiarą.
19 2026-06-12 18:32:42 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-06-12 18:35:30)
Jeśli można spytać, Glorio, co w takim razie postanowiłaś?
Jeśli można spytać, Glorio, co w takim razie postanowiłaś?
Postanowiłam pójść, i do kościoła i na przyjęcie.
Kupiłam okolicznościowa kartkę, uzupełniłam kopertę, upiekłam w nocy sernik.
Ale uroczystość kościelna odwołana, dziecko niepełnosprawne intelektualnie jest nieprzewidywalne.
Nie chce współpracować.
Dziś rano podjęte zostały próby techniczne spożycia opłatka.
Zostały wycięte kółeczka aby poćwiczyć przyjmowanie.
I nie udało się.
Dziecko nie chciało by mu coś do ust wkładano, chciało samo sobie włożyć.
Zaciska usta, mimo że opłatek lubi. i zjadło te kółeczka, ale samo.
Przyjęcie będzie bo wszystko przygotowane, niektórzy goście z dalsza już przyjechali.
Będzie miłe spotkanie rodzinne.
Ja do rodziny nie należę więc jednak nie idę.
Alessandro napisał/a:Jeśli można spytać, Glorio, co w takim razie postanowiłaś?
Postanowiłam pójść, i do kościoła i na przyjęcie.
Kupiłam okolicznościowa kartkę, uzupełniłam kopertę, upiekłam w nocy sernik.
Ale uroczystość kościelna odwołana, dziecko niepełnosprawne intelektualnie jest nieprzewidywalne.
Nie chce współpracować.
Dziś rano podjęte zostały próby techniczne spożycia opłatka.
Zostały wycięte kółeczka aby poćwiczyć przyjmowanie.
I nie udało się.
Dziecko nie chciało by mu coś do ust wkładano, chciało samo sobie włożyć.
Zaciska usta, mimo że opłatek lubi. i zjadło te kółeczka, ale samo.
Przyjęcie będzie bo wszystko przygotowane, niektórzy goście z dalsza już przyjechali.
Będzie miłe spotkanie rodzinne.
Ja do rodziny nie należę więc jednak nie idę.
A to dziecko nie mogło samo? Przecież praktykuje się komunię do ręki…
GloriaSoul napisał/a:Alessandro napisał/a:Jeśli można spytać, Glorio, co w takim razie postanowiłaś?
Postanowiłam pójść, i do kościoła i na przyjęcie.
Kupiłam okolicznościowa kartkę, uzupełniłam kopertę, upiekłam w nocy sernik.
Ale uroczystość kościelna odwołana, dziecko niepełnosprawne intelektualnie jest nieprzewidywalne.
Nie chce współpracować.
Dziś rano podjęte zostały próby techniczne spożycia opłatka.
Zostały wycięte kółeczka aby poćwiczyć przyjmowanie.
I nie udało się.
Dziecko nie chciało by mu coś do ust wkładano, chciało samo sobie włożyć.
Zaciska usta, mimo że opłatek lubi. i zjadło te kółeczka, ale samo.
Przyjęcie będzie bo wszystko przygotowane, niektórzy goście z dalsza już przyjechali.
Będzie miłe spotkanie rodzinne.
Ja do rodziny nie należę więc jednak nie idę.A to dziecko nie mogło samo? Przecież praktykuje się komunię do ręki…
To pewnie ich decyzja, a z takimi dziećmi różnie bywa. Z sernika by się pewnie ucieszyli.
A to dziecko nie mogło samo? Przecież praktykuje się komunię do ręki…
Dokładnie. Taka forma stała się już powszechnym zwyczajem i nikogo nie dziwi.
Po pierwsze, szkoda, że ta uroczystość kościelna została odwołana. Po drugie, można było wcześniej pomyśleć o przeprowadzeniu takiej próby czy prób.
wieka napisał/a:A to dziecko nie mogło samo? Przecież praktykuje się komunię do ręki…
Dokładnie. Taka forma stała się już powszechnym zwyczajem i nikogo nie dziwi.
Po pierwsze, szkoda, że ta uroczystość kościelna została odwołana. Po drugie, można było wcześniej pomyśleć o przeprowadzeniu takiej próby czy prób.
Przecież to dziecko nic z tego nie rozumiało.
25 2026-06-13 19:51:53 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-06-13 19:54:52)
Alessandro napisał/a:wieka napisał/a:A to dziecko nie mogło samo? Przecież praktykuje się komunię do ręki…
Dokładnie. Taka forma stała się już powszechnym zwyczajem i nikogo nie dziwi.
Po pierwsze, szkoda, że ta uroczystość kościelna została odwołana. Po drugie, można było wcześniej pomyśleć o przeprowadzeniu takiej próby czy prób.Przecież to dziecko nic z tego nie rozumiało.
Miałem na uwadze słowa Glorii:
Dziecko nie chciało by mu coś do ust wkładano, chciało samo sobie włożyć.
Zaciska usta, mimo że opłatek lubi. i zjadło te kółeczka, ale samo.
Dlatego zgodziłem się ze stanowiskiem wieki. Ponadto z wypowiedzi Glorii wynika jednoznacznie, że to był jedyny problem, który, jak sądzę, legł u podstaw odwołania całej uroczystości.
KoralinaJones napisał/a:Alessandro napisał/a:Dokładnie. Taka forma stała się już powszechnym zwyczajem i nikogo nie dziwi.
Po pierwsze, szkoda, że ta uroczystość kościelna została odwołana. Po drugie, można było wcześniej pomyśleć o przeprowadzeniu takiej próby czy prób.Przecież to dziecko nic z tego nie rozumiało.
Miałem na uwadze słowa Glorii:
GloriaSoul napisał/a:Dziecko nie chciało by mu coś do ust wkładano, chciało samo sobie włożyć.
Zaciska usta, mimo że opłatek lubi. i zjadło te kółeczka, ale samo.Dlatego zgodziłem się ze stanowiskiem wieki. Ponadto z wypowiedzi Glorii wynika jednoznacznie, że to był jedyny problem, który, jak sądzę, legł u podstaw odwołania całej uroczystości.
Ja natomiast zwróciłam na inne słowa:
Ale uroczystość kościelna odwołana, dziecko niepełnosprawne intelektualnie jest nieprzewidywalne.
Nie chce współpracować.
W takim układzie żadne próby nie mają sensu. Ogólnie to jakoś tak przykro i niezręcznie w takiej sytuacji.
To prawda. Szkoda, że nie wyszło.
Dlatego zgodziłem się ze stanowiskiem wieki. Ponadto z wypowiedzi Glorii wynika jednoznacznie, że to był jedyny problem, który, jak sądzę, legł u podstaw odwołania całej uroczystości.
IHMO słaba wymówka.
Włożenie sobie do buzi, wyjęcie, przyklejenie do języka i wystawienie go aby pokazać, że jest przyklejone, odklejenie, znowu włożenie...
Tak czasami jedzą małe dzieci.
Może stanie się cud i kiedyś to się zmieni.
Odpieluchowanie i odsmoczkowanie trwało 7 - 8 lat, więc nadzieja jest.
30 2026-06-14 16:56:28 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-06-14 17:08:51)
Włożenie sobie do buzi, wyjęcie, przyklejenie do języka i wystawienie go aby pokazać, że jest przyklejone, odklejenie, znowu włożenie...
Tak czasami jedzą małe dzieci.
Może stanie się cud i kiedyś to się zmieni.
Ale to przecież można zrobić bez opłatka jak dziecko niepełnosprawne nie jest w stanie tego ogarnąć. Wystarczy porozmawiać o opcjach z księdzem/proboszczem.
GloriaSoul napisał/a:Włożenie sobie do buzi, wyjęcie, przyklejenie do języka i wystawienie go aby pokazać, że jest przyklejone, odklejenie, znowu włożenie...
Tak czasami jedzą małe dzieci.
Może stanie się cud i kiedyś to się zmieni.Ale to przecież można zrobić bez opłatka jak dziecko niepełnosprawne nie jest w stanie tego ogarnąć. Wystarczy porozmawiać o opcjach z księdzem/proboszczem.
Matka dziecka z porozumieniu z księdzem doszła do wniosku, że to jednak jeszcze nie teraz.
Gdyż mogłoby dojść do profanacji.
Jej się wydawało, że nie będzie problemu z przyjęciem opłatka i będzie to możliwe odtąd już zawsze w niedzielę, święta.
Jest coś takiego jak komunia duchowa, ale to niemożliwe przy takim deficycie intelektualnym dziecka.