No cóż ostatnio nawet Olga Tokarczuk przyznała, że korzysta z AI. To dlaczego my mali nie mamy z tego korzystać? Przynajmniej będą przez nas zlecone, reżyserowane i tego się tutaj trzymajmy.
Zaczynam pierwszy ejajowy poemat. ![]()
Cygańska wróżba
Wróżka siedziała przy oknie,
noc miała kolor herbaty zbyt długo parzonej.
Za szybą deszcz rozmazywał ludzi,
jakby wszystkich można było jeszcze poprawić.
— Powiedz mi — pytam —
czy ona mnie kocha?
A wróżka spojrzała tak zwyczajnie,
jak patrzy kobieta zmęczona życiem,
co już widziała i powroty, i walizki przy drzwiach,
i mężczyzn mylących tęsknotę z miłością.
Potem rozłożyła karty.
Jedna była ciemna od wina,
druga pachniała dymem,
a trzecia miała w sobie coś z samotności.
— Kocha — powiedziała cicho. —
Ale nie ciebie całego.
Kocha to, że jesteś spokojny,
że przy tobie nie trzeba się bać jutra.
Że umiesz słuchać.
Że nie tłuczesz talerzy i drzwi.
Bo tamten — ach, tamten —
to nocny ptak z rozdartą koszulą,
co wraca pijany nad ranem
i jeszcze potrafi rozpalić jej serce
jednym niedobrym słowem.
I choć przy tobie jest cisza,
ciepła lampa i herbata,
to kiedy znowu usłyszy jego kroki,
pójdzie.
Tak po prostu pójdzie.
Bo są kobiety,
które wybierają burzę,
nawet kiedy mokną od niej całe życie.
A ty zostaniesz przy stole,
z pytaniem trochę za późnym
i z nocą, która nie umie
powiedzieć prawdy delikatnie.