Ejajowe wiersze i poematy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » KULTURA » Ejajowe wiersze i poematy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Ejajowe wiersze i poematy

No cóż ostatnio nawet Olga Tokarczuk przyznała, że korzysta z AI. To dlaczego my mali nie mamy z tego korzystać? Przynajmniej będą przez nas zlecone, reżyserowane i tego się tutaj trzymajmy. smile  Zaczynam pierwszy ejajowy poemat. smile

Cygańska wróżba

Wróżka siedziała przy oknie,
noc miała kolor herbaty zbyt długo parzonej.
Za szybą deszcz rozmazywał ludzi,
jakby wszystkich można było jeszcze poprawić.

— Powiedz mi — pytam —
czy ona mnie kocha?

A wróżka spojrzała tak zwyczajnie,
jak patrzy kobieta zmęczona życiem,
co już widziała i powroty, i walizki przy drzwiach,
i mężczyzn mylących tęsknotę z miłością.

Potem rozłożyła karty.
Jedna była ciemna od wina,
druga pachniała dymem,
a trzecia miała w sobie coś z samotności.

— Kocha — powiedziała cicho. —
Ale nie ciebie całego.
Kocha to, że jesteś spokojny,
że przy tobie nie trzeba się bać jutra.
Że umiesz słuchać.
Że nie tłuczesz talerzy i drzwi.

Bo tamten — ach, tamten —
to nocny ptak z rozdartą koszulą,
co wraca pijany nad ranem
i jeszcze potrafi rozpalić jej serce
jednym niedobrym słowem.

I choć przy tobie jest cisza,
ciepła lampa i herbata,
to kiedy znowu usłyszy jego kroki,
pójdzie.
Tak po prostu pójdzie.

Bo są kobiety,
które wybierają burzę,
nawet kiedy mokną od niej całe życie.

A ty zostaniesz przy stole,
z pytaniem trochę za późnym
i z nocą, która nie umie
powiedzieć prawdy delikatnie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ejajowe wiersze i poematy

Koniec świata

Na ulicy pachnie chlebem i deszczem,
tramwaj przecina wieczór spokojnie,
ktoś podlewa pelargonie na balkonie,
ktoś szuka zgubionych kluczy w kieszeni płaszcza.

I tylko niebo, zbyt jasne jak na wrzesień,
stoi nieruchomo nad dachami.

Staruszka niesie siatkę jabłek,
dziecko zasypia w autobusie,
pies przeciąga się leniwie przy kiosku,
a sprzedawca gazet układa jutro
w równe stosy papieru.

Nie będzie huku.
Żadnych aniołów z płonącymi mieczami.
Tylko zegary na chwilę zapomną
o swoim tykaniu.

Ktoś jeszcze zdąży powiedzieć „wrócę”,
ktoś odstawi herbatę niedopitą do końca,
ktoś zamknie książkę palcem pośrodku zdania,
jakby wszystko miało trwać dalej.

A przecież już wtedy
świat będzie odchodził cicho
między śmiechem w otwartym oknie
a światłem ostatniego sklepu.

I może właśnie tak wygląda wieczność —
nie jak ogień,
lecz jak zwyczajny dzień,
który nie wie,
że jest ostatni.

3 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-05-30 09:47:44)

Odp: Ejajowe wiersze i poematy

Ballada o wygodnych lustrach

Na rynku stały lustra dwa,
każde z ramą ze złoconych słów.
Jedno szeptało: „skrzydła mam”,
drugie: „to tylko ciężar snów”.

Ona, gdy nocą zgubił się
wspólny płomień pod domowym dachem,
poszła za śpiewem obcych gwiazd,
nazywając drogę własnym ptakiem.

Mówiła wiatrom: „wolność to ja,
nie zamkniesz rzeki w brzegów prawie.
Jeśli zakwitłam gdzieś indziej dziś,
to tylko dowód, że żyję ciekawiej.”

A lustro kiwało srebrnym szkłem,
aż metafory pęczniały jak żagle,
i nawet cień, co znał prawdziwy ślad,
udawał, że nic nie widzi nagle.

On zaś wędrował przez mglisty bruk,
niosąc naręcze męskich westchnień.
Trafił do domu, gdzie kupić można
uwagę na godzinę i uśmiech wcześniej.

Przyszedł podobno wyłącznie po słowa,
by wylać żal jak deszcz z chmury ciężkiej.
Lecz pech był wielki, świat się zachwiał,
i zdarzył się romans... całkiem przypadkiem ziemskim.

„To nie zdrada” — mruczało lustro —
„to tylko rozmowa zboczyła z trasy.
Jak liść nie zdradza drzewa dlatego,
że spadł na chwilę w sąsiednie lasy.”

Więc stali oboje pod własnym szkłem,
czyści jak śniegi w opowieściach zimy.
Każde niewinne, każde wzniosłe,
każde ofiarą własnej przyczyny.

A prawda siedziała opodal cicho,
bez transparentów, bez wielkich racji.
Patrzyła tylko, jak ludzie haftują
aureole z nici usprawiedliwień.

Bo człowiek jest mistrzem osobliwej sztuki:
gdy sam się potknie — to taniec losu,
gdy bliźni upadnie — to znak charakteru,
i tak od wieków, słowo słowu nierówne.

https://suno.com/s/1r1l6LKddpWQZUwC

4

Odp: Ejajowe wiersze i poematy

Nie zachwyca

Mówią:

to ważne,
to modne,
to będzie przyszłość.

Mówią:

patrz,
podziwiaj,
nadążaj.

Więc patrzę.

Na twarze oświetlone ekranami,
na ludzi biegnących
od powiadomienia do powiadomienia,
na nieustanny szmer rzeczy pilnych.

I nie czuję zachwytu.

Wtedy zapada niezręczna cisza.

Jakby ktoś powiedział coś niestosownego.

Bo można się mylić,
można nie wiedzieć,
można nawet nie rozumieć.

Ale nie zachwycać się?

To już brzmi jak sprzeciw.

Więc kiwam głową,
uśmiecham się czasem,
milczę częściej.

A jednak gdzieś pod tym wszystkim
trwa uporczywa myśl:

że może życie
nie jest po to,
by zachwycać się tym samym
co wszyscy.

5

Odp: Ejajowe wiersze i poematy

Noc zachowa

Są wieczory, gdy wiatr zna moje imię,
a milczenie siada obok bez pytania.
Miasto gaśnie powoli jak niedopalona gwiazda,
a ja liczę światła, których nie da się zatrzymać.

Nad dachami płyną ciężkie chmury,
jakby niosły cudze historie.
Patrzę za nimi długo,
choć wiem, że żadna nie wróci.

Rankiem znów przywdzieję kamienny płaszcz
i będę szedł pewnym krokiem przez hałas ulic.
Lecz noc zachowa dla siebie
to, czego nie powiedziałem nikomu.

6 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-06-01 14:45:19)

Odp: Ejajowe wiersze i poematy

Dzień Dziecka

Czerwiec rozpiął nad światem jasne niebo,
a wiatr niesie zapach trawy i rozgrzanej ziemi.

Wyszedłem na zewnątrz
i znów poczułem ten sam nurt —
cichy, niewidzialny,
przepływający przez gałęzie, ulice i ludzkie twarze.
Nie pyta o zgodę.
Nie zawraca.

Każdy dzień odpływa jak łódka z papieru,
coraz dalej od brzegu dzieciństwa.

A jednak właśnie dziś,
gdy świat należy do dzieci,
czas wydaje się mniej surowy.

Słychać śmiech na podwórkach,
piłkę odbijającą się od chodnika,
rowery pędzące ku wieczorowi,
głosy lekkie jak skrzydła jaskółek.

Nie wiedzą jeszcze,
jak kruche są godziny.
I dobrze.

Bo może po to istnieje dzieciństwo —
aby przez chwilę wierzyć,
że lato jest nieskończone,
że zmierzch zawsze poczeka,
że wszystko, co piękne, będzie trwało.

Patrzę na nich i myślę,
że kiedyś nasza pamięć rozpłynie się w czasie
jak ślad stopy po deszczu.

Lecz pozostanie ten śmiech.
To zdumienie światem.
To pierwsze spojrzenie ku niebu.

I może właśnie dlatego
w Dzień Dziecka łatwiej pogodzić się z przemijaniem:

bo choć odchodzą lata,
życie nieustannie zaczyna się od nowa
w oczach dziecka biegnącego przed siebie,
jakby przyszłość była tylko kolejną zabawą.

https://suno.com/s/muanH78MhurwAJTr

7

Odp: Ejajowe wiersze i poematy
Legat napisał/a:

No cóż ostatnio nawet Olga Tokarczuk przyznała, że korzysta z AI. To dlaczego my mali nie mamy z tego korzystać? Przynajmniej będą przez nas zlecone, reżyserowane i tego się tutaj trzymajmy. smile  Zaczynam pierwszy ejajowy poemat. smile

Cygańska wróżba

Wróżka siedziała przy oknie,
noc miała kolor herbaty zbyt długo parzonej.
Za szybą deszcz rozmazywał ludzi,
jakby wszystkich można było jeszcze poprawić.

— Powiedz mi — pytam —
czy ona mnie kocha?

A wróżka spojrzała tak zwyczajnie,
jak patrzy kobieta zmęczona życiem,
co już widziała i powroty, i walizki przy drzwiach,
i mężczyzn mylących tęsknotę z miłością.

Potem rozłożyła karty.
Jedna była ciemna od wina,
druga pachniała dymem,
a trzecia miała w sobie coś z samotności.

— Kocha — powiedziała cicho. —
Ale nie ciebie całego.
Kocha to, że jesteś spokojny,
że przy tobie nie trzeba się bać jutra.
Że umiesz słuchać.
Że nie tłuczesz talerzy i drzwi.

Bo tamten — ach, tamten —
to nocny ptak z rozdartą koszulą,
co wraca pijany nad ranem
i jeszcze potrafi rozpalić jej serce
jednym niedobrym słowem.

I choć przy tobie jest cisza,
ciepła lampa i herbata,
to kiedy znowu usłyszy jego kroki,
pójdzie.
Tak po prostu pójdzie.

Bo są kobiety,
które wybierają burzę,
nawet kiedy mokną od niej całe życie.

A ty zostaniesz przy stole,
z pytaniem trochę za późnym
i z nocą, która nie umie
powiedzieć prawdy delikatnie.

To o mnie? tongue ladne, ladne

8 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-06-02 13:08:42)

Odp: Ejajowe wiersze i poematy
Gosiawie napisał/a:

To o mnie? tongue

Przecież Ty wybrałaś inną drogę. Nie mów, że byłaś u wróżki?

9

Odp: Ejajowe wiersze i poematy

Pod ścianą

Idę tam, gdzie muzyka rozlewa się po sali,
Gdzie wirują sukienki i błyszczą męskie buty,
A ja stoję przy ścianie, jak stali odlew trwały,
Jak strażnik cichych marzeń, trochę smutny, trochę dumny.

Patrzę, jak kroki splatają się w taneczne opowieści,
Jak dłonie znajdują dłonie pośród śmiechu i gwaru,
I choć nie jestem królem parkietowych przestrzeni,
To w sercu noszę własną melodię i własny żar.

Ściany znają me sekrety, bo często je podpierałem,
Gdy odwagi brakowało, by wejść między tańczących,
Gdy zazdrościłem tym, którzy już dawno odnaleźli
Swoje miejsce pośród świateł, rytmów i spojrzeń gorących.

Lecz los bywa figlarzem i lubi zmieniać role,
Przesuwa pionki nagle na nieznanej planszy świata.
Wystarczy jedno zderzenie, jeden przypadek na sali,
By samotność się zachwiała, by odwróciła się karta.

Więc stoję jeszcze pod ścianą, lecz już trochę inaczej,
Bo wiem, że nawet milczący może zostać zaproszony.
A kto dziś tylko podpiera, jutro może tańczyć walca,
Gdy przypadek albo serce wskażą właściwą stronę.

10

Odp: Ejajowe wiersze i poematy

Uwaga będzie religijnie. smile

Boże Ciało

Idą ulicą chorągwie i śpiew,
a lato rozsypuje światło po trawie.
Brzozy szumią jak dawna modlitwa,
kwiaty pochylają głowy w łagodnym powiewie.

Potrzebujemy obrzędów -
nie dlatego, że zamykają tajemnicę w słowach,
lecz dlatego, że uczą patrzeć.
Pokazują, że zwykła droga może stać się święta,
a codzienny krok - pielgrzymką.

Dywany z płatków, zielone gałązki,
zapach ziemi po porannym deszczu.
Wszystko zdaje się mówić językiem,
którego nie zapisano w żadnej księdze,
a który rozumie serce.

I myślę czasem:
może Bóg nie jest dalekim blaskiem za gwiazdami,
lecz objawia się także tak -
jak kwiaty kołyszące się na wietrze
w pełnym świetle słońca.

Może jest w ich cichym tańcu,
w barwach tak żywych, że aż niewiarygodnych,
w złocie dnia, które spływa po płatkach
jak niewidzialne błogosławieństwo.

Procesja mija, śpiew powoli cichnie,
lecz pozostaje zachwyt.
Bo obrzęd nie kończy się przy ostatnim ołtarzu -
trwa dalej w polach, ogrodach i drzewach,
gdzie Stwórca ukrywa swoje ślady.

A człowiek, patrząc na piękno świata,
odgaduje je przez chwilę:
że za światłem jest jeszcze większe Światło,
a za każdym kwiatem poruszonym wiatrem
kryje się Miłość, która dała mu rozkwitnąć.

11

Odp: Ejajowe wiersze i poematy

Tym razem będzie króciutkie opowiadanie.

Byłem pewien, że między mną a Pauliną coś się rodzi. Te spojrzenia, które trwały odrobinę za długo. Uśmiechy rzucane ukradkiem. Rozmowy, które ciągnęły się do późna. Wszystko wyglądało jak początek czegoś pięknego.

A jednak od początku czułem dziwny zgrzyt. Paulina nigdy nie była sama. W pracy, po pracy, na spotkaniach ze znajomymi — zawsze obok niej była ta sama koleżanka. Traktowałem to jako zwykłą przyjaźń. W końcu ludzie mają bliskich przyjaciół.

Pewnego lata nadarzyła się okazja. Wspólny wyjazd na weekend do domków nad jeziorem. Grill, muzyka, śmiech i ciepłe wieczory. Atmosfera była tak lekka, że wydawało mi się, iż wreszcie będę mógł powiedzieć Paulinie, co do niej czuję.

Drugiego wieczoru, gdy impreza powoli przenosiła się z tarasu do środka, poszedłem poszukać jej nad jeziorem. Widziałem, jak wcześniej oddaliła się z grupy.

Znalazłem ją za jednym z domków.

Siedziała na kolanach swojej koleżanki. Ich twarze były tak blisko, że przez chwilę nie rozumiałem, na co patrzę. A potem zobaczyłem, jak całują się namiętnie, jakby na świecie nie istniał nikt poza nimi.

Zamarłem.

W jednej chwili wszystkie długie spojrzenia, wszystkie uśmiechy i gesty nabrały nowego znaczenia. Może nigdy nie były tym, czym chciałem, żeby były. Może widziałem w nich coś, czego tak naprawdę nie było.

Cicho się wycofałem. Nie zrobiłem sceny. Nie miałem nawet do kogo mieć pretensji. Bardziej niż zazdrość czułem dziwne rozczarowanie sobą — że tak bardzo uwierzyłem we własną wersję tej historii.

Wieczorem siedziałem przy ognisku ze wszystkimi, również z Pauliną. Uśmiechała się jak zwykle, a ja po raz pierwszy patrzyłem na nią bez nadziei.

I choć bolało, poczułem też ulgę. Wreszcie wiedziałem, skąd ten dystans, którego wcześniej nie potrafiłem zrozumieć.

12

Odp: Ejajowe wiersze i poematy

Klucz

Była jak dom o zapalonych oknach,
którego drzwi od lat pozostawały zamknięte.
Światło płynęło na zewnątrz,
lecz nikt nie znał kształtu pokoi.

Szła przez lata za cieniem miłości,
niosąc w dłoniach jej imię
jak kruche naczynie z porcelany.
Pragnęła, by ktoś je odebrał,
lecz gdy zbliżały się czyjeś dłonie,
cofała własne.

Więc wybierała wiatr.

Przychodził bez pytań,
tańczył w jej włosach,
rozrzucał pościele i obietnice,
a potem znikał za horyzontem,
zanim zdążył dostrzec
jak bardzo była samotna.

A ona zostawała
wśród cichnących fal,
zbierając muszle słów,
których nigdy nie wypowiedziała.

Ci, którzy umieli budować ogrody,
omijali jej ścieżki.
Nie dlatego, że nie byli blisko,
lecz dlatego, że rosły tam
zbyt wysokie żywopłoty milczenia.

Wiedziała o tym.

Nocami dotykała własnych murów
i rozumiała,
że nie chronią już przed burzą,
lecz przed słońcem.

Lecz niełatwo zdjąć z serca zbroję,
która przez lata
stała się drugą skórą.

Dlatego wciąż wyglądała przez okno,
gdy kolejne pory roku
przemijały pod jej parapetem.

A miłość —
ta prawdziwa —
nie pukała gwałtownie.

Czekała cierpliwie
po drugiej stronie ogrodu,
aż któregoś dnia
odważy się przekręcić klucz
i pokazać komuś
nie światło w oknach,

lecz cały dom.

13

Odp: Ejajowe wiersze i poematy

Granica światła

Nie każdy słyszy,
jak rośnie las.

Dla jednych jest w nim
szmer wieków,
dla innych tylko wiatr
uderzający o liście.

Nie każdy widzi głębię rzeki.
Niektórzy patrzą na wodę
i są przekonani,
że poznali jej dno.

A potem mówią.

Mówią lekko,
jakby słowa nic nie ważyły.
Jakby można było zmierzyć ocean
patykiem zanurzonym przy brzegu.

Nie ma w tym nawet złośliwości.

Jest tylko ten stary błąd człowieka:
uznać granice własnego rozumienia
za granice rzeczy.

Więc gdy spotykają coś większego od siebie,
nie pytają.
Nie słuchają.
Nie wchodzą głębiej.

Mówią tylko:

„Nic tam nie ma”.

Jak nocny wędrowiec,
który zgasił lampę
i uwierzył,
że wraz z jej światłem
zniknęły gwiazdy.

14

Odp: Ejajowe wiersze i poematy

Dwie drogi

Szli przede mną wydeptaną drogą,
więc mówili:
„Idź tędy.
Tu jest bezpiecznie.
Tu kwitną róże.
Tu nie kaleczą stóp kamienie.”

Patrzyłem na swoją ścieżkę —
wąską,
pełną korzeni,
prowadzącą przez mgłę,
jakby sama nie wiedziała,
dokąd zmierza.

A tamta lśniła.
Szeroka, jasna,
obsadzona cudzym zachwytem.
Rodzice wskazywali ją dłonią,
otoczenie stawiało przy niej drogowskazy,
a ja,
z każdym krokiem,
uczyłem się nazywać ich pragnienia swoimi.

Chciałem tego, czego chcieli oni.
Marzyłem o tym, o czym kazali marzyć.
Pragnąłem pochwał,
które miały znaczyć szczęście.

Więc szedłem.

Ubierałem cudze wymagania
jak własną skórę.
Nosiłem je tak długo,
że przestałem pamiętać,
gdzie kończą się ich głosy,
a zaczyna mój.

Lecz każda róża na tej drodze
nie pachniała mną.
Każdy wygodny krok
oddalał mnie od siebie.

I choć mówiono:
„Patrz, jak pięknie.
Patrz, jak łatwo.
Patrz, jak dobrze wybrałeś.”

Czułem pod stopami pustkę.

Bo nawet najpiękniejsza droga
jest ciężarem,
gdy prowadzi do cudzego celu.

A moja —
ta gorsza,
krzywa,
pełna błota i zwątpienia —
wołała mnie z daleka.

Nie obiecywała wygody.
Nie obiecywała zachwytu.
Nie obiecywała niczego.

Poza jednym:

że będzie moja.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » KULTURA » Ejajowe wiersze i poematy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024