Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

Temat: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?

Mam na myśli relacje damsko-męski.

Załóżmy, że jest facet A. Ma ponad 30 lat jest niepoprawnym romantykiem, który szanuje kobiety, ale niestety nie ma szans nawet takiej za rękę złapać.
Jeśli chodzi o relacje z kobietami, jest osobą przegraną, cuckoldem, praktycznie całe życie bez kobiety. Za złapanie za rękę kobiety oddałby wiele.

I jest facet B, trochę młodszy, ale też blisko 30. Załóżmy, że jest ekstrawertykiem, jest dosyć przystojny. Nie ma problemu z podrywaniem kobiet w sklepie, na ulicy, żartowania z dziewczynami. Ma za sobą z pewnością stosunki seksualno-erotyczne z bardzo dużą ilością kobiet. Czasami bywa trochę chamski dla dziewczyn.


I teraz zakładamy, że jesteś facetem A i masz możliwość zadawania się z facetem B. Co robisz?

Z jednej strony to ogromny ból, że takie bydle klepie dziewczyny po pupach, żartuje z nimi a na koniec one dają mu numer telefonu lub idą do niego. Dla faceta A który to widzi, jest to bardzo przykre. Nie chce on tego widzieć.

Ale z drugiej strony zadawanie się z osobą obytą i doświadczoną w stosunkach damsko-męskich może pomóc zmienić się facetowi A z przegranego człowieka w podrywacza i zdobywać kobiety.

Pytanie, czy nie zdołuje bardziej. Co przeważy.

Pytanie czysto teoretyczne, takie tam.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?

Nie chciał bym patrzeć na kolege który podrywa kobiety bez problemu a samemu stać obok i się na to patrzeć

3

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?

Pomyśl jak to brzmi... masz negatywne postrzeganie tego faceta, wręcz odtrąca cię jego zachowanie co do kobiet, a mimo wszystko i tak imponuje Ci tym, że zalicza panienki... W końcu myślisz, że zadawanie się z nim Tobie też pozwoli Ci zbliżyć się do kobiet...
Naprawdę jesteś aż w takiej desperacji?

4

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?

Z całą pewnością to zdołuje jeszcze bardziej. Facet A na pewno nie stałby się podrywaczem bo kimś taki nie da się stać. Do tego są wymagane pewne cechy, z których spora część jest wrodzona. Romantyk szanujący Kobiety nie stanie się swoim przeciwieństwem bo to sprzeczne z jego naturą. Nawet gdyby mu się udało zachowywać tak jak facet B to cały czas musiałby udawać i nie czułby się sobą.

Ja osobiście nie chciałbym mieć nawet w znajomych człowieka, który nie szanuje innych i jest chamski niezależnie od płci.

5 Ostatnio edytowany przez Legat (2026-05-15 08:47:32)

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?

Już samo to, że się porównujesz do kogoś innego, jest złe dla ciebie.
Nie masz predyspozycji do bycia casanovą, trzeba to przyjąć do wiadomości. Nie wiem dlaczego nazywasz go bydlakiem. On jest inny od ciebie i tyle.
Do tego sprawiasz wrażenie człowieka toksycznego, zgorzkniałego, tak jakby te tabuny kobiet ci się należały. big_smile
Z boku to może wygląda bardzo imponująco, ale gdybyś temu się przyjrzał bliżej, to większość tych kobiet jest nieciekawa i pusta. Nie chciałbyś żadnej z nich. Dlatego on ma tego tak dużo, a w rzeczywistości nie ma nic i to może na swój sposób on jest przegrywem.
Myślę, że zakolegowanie się, obu by was dużo nauczyło. Tylko musisz odrzucić myśl o swojej wyższości, bo to głupie. smile

6

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?

Naucz się od niego jak podrywać i sam zacznij zaliczać panienki.

7

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?

I o tym wlasnie mialem napisac. Dobrze miec kumpla, ktory jest odważny i umie podrywac dziewczyny. Wlaśnie dzieki takiemu kumplowi latwiej bedzie poznać fajną dziewczynę. Taką okazje trzeba wykorzystać. W czasach licealnych mialem mlodszego od siebie kumpla, ktory był pies na baby. Namawiał mnie na chodzenie z nim na podryw. Ja za kazdym razem tchórzyłem i odmawialem mu, więc on sam podrywal dziewczyny na dyskotekach czy pod kościołem. Ja wciaż bylem sam, a on co chwilę z inna dziewczyną sie oprowadzał. Dopiero po kilku latach dojrzalem do tego aby chodzic na podrywy. Robilem to juz z innym doswiadczonym kumplem. Sam niczego bym nie zdzialal. Bylem zbyt niesmialy i niedoswiadczony. Przyszedl jednak czas gdy to sie zmieniło. Zawdzieczam to mojemu doswiadczonemu kumplowi podrywaczowi.

Farmer napisał/a:

Naucz się od niego jak podrywać i sam zacznij zaliczać panienki.

8 Ostatnio edytowany przez kamil555x (2026-05-15 16:31:34)

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?

Według mnie zdecydowanie się to opłaca. Można dużo więcej zyskać niż stracić.

Wyjdziecie gdzieś we dwójkę i być może, mimo że nie potrafisz podrywać, to on "nagra" dwie dziewczyny i jedna pójdzie z Tobą. Stworzy Ci szanse na znajomość/seks/związek. Czasem dziewczyny chodzą we dwie i nawet jak Ty w teorii będziesz tą słabszą partią to i tak masz wtedy dużą szansę skorzystać.

Do tego może dzięki temu sam zostaniesz podrywaczem.

9

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
kamil555x napisał/a:

Według mnie zdecydowanie się to opłaca. Można dużo więcej zyskać niż stracić.

Wyjdziecie gdzieś we dwójkę i być może, mimo że nie potrafisz podrywać, to on "nagra" dwie dziewczyny i jedna pójdzie z Tobą. Stworzy Ci szanse na znajomość/seks/związek. Czasem dziewczyny chodzą we dwie i nawet jak Ty w teorii będziesz tą słabszą partią to i tak masz wtedy dużą szansę skorzystać.

Do tego może dzięki temu sam zostaniesz podrywaczem.

Serio myślisz, że to by tak zadziałało? Czy nie byłoby tak, że ten kolega czyli facet B miałby obie te dziewczyny, a facet A nadal nie miałby żadnej i tylko jeszcze bardziej by się sfrustrował? Jedyne przypadki o jakich słyszałem, że coś takiego działało to tylko jeśli facet A też był atrakcyjny tylko na przykład nieśmiały i wycofany. Wtedy obecność chada pomagała mu się otworzyć i wykorzystać atrakcyjność, którą miał od początku.

10

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
Shinigami napisał/a:

Serio myślisz, że to by tak zadziałało? Czy nie byłoby tak, że ten kolega czyli facet B miałby obie te dziewczyny, a facet A nadal nie miałby żadnej i tylko jeszcze bardziej by się sfrustrował? Jedyne przypadki o jakich słyszałem, że coś takiego działało to tylko jeśli facet A też był atrakcyjny tylko na przykład nieśmiały i wycofany. Wtedy obecność chada pomagała mu się otworzyć i wykorzystać atrakcyjność, którą miał od początku.

Myślę, że każda sytuacja jest inna, i osoby są opisane bardzo ogólne, ale wydaje mi się, że to może zadziałać. A nawet jakby miało nie zadziałać, to czemu nie dać sobie szansy?

Ale jeśli facet A nie ma poniżej 165 cm wzrostu, nie jest skrajnie otyły, potrafi cokolwiek powiedzieć do kobiety, nie ma garba itp to uważam, że szansa na to, że obecność przystojniaka przyciągnie kobiety z którymi normalnie nie miałby większych szans jest duża.

To jest podobnie jak facet ma piękną kobietę. Nagle zyskuje powodzenie którego nie miał wczesniej, bo inne myślą "jak ona z nim jest, to on coś musi mieć w sobie".

11

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
kamil555x napisał/a:

Myślę, że każda sytuacja jest inna, i osoby są opisane bardzo ogólne, ale wydaje mi się, że to może zadziałać. A nawet jakby miało nie zadziałać, to czemu nie dać sobie szansy?

Ale jeśli facet A nie ma poniżej 165 cm wzrostu, nie jest skrajnie otyły, potrafi cokolwiek powiedzieć do kobiety, nie ma garba itp to uważam, że szansa na to, że obecność przystojniaka przyciągnie kobiety z którymi normalnie nie miałby większych szans jest duża.

To jest podobnie jak facet ma piękną kobietę. Nagle zyskuje powodzenie którego nie miał wczesniej, bo inne myślą "jak ona z nim jest, to on coś musi mieć w sobie".

Ja nigdy nie miałem żadnego kolegi chada-podrywacza więc mogę odpowiedzieć tylko tak jak mi się wydaje. W tym przypadku nie zadziałanie kojarzy się z trwałymi szkodami na zdrowiu psychicznym. Pogłębienie frustracji i poczucia bycia przegrywem do dość wysokiego poziomu.

No dobra, to co opisujesz brzmi sensownie ale wciąż jedna rzecz mnie zastanawia. Szansa na przyciągnięcie kobiety faktycznie zwiększa się w obecności atrakcyjnego faceta tylko co potem? Ktoś nieatrakcyjny kto nigdy nie miał powodzenia lub nawet żadnej uwagi ze strony kobiet nie będzie potrafił nawet z nimi rozmawiać. Tacy faceci zwykle też mają dość niskie poczucie własnej wartości, o pewności siebie nie wspominając. Nawet jeśli dzięki obecności chada kobiety znajdą się w pobliżu to ten nieatrakcyjny nie będzie w stanie nic z tym zrobić. To one musiałyby wykonać nawet więcej niż pierwszy krok i w pewnym sensie przekonać tego faceta, że zainteresowanie nim jest w ogóle możliwe.

Rozumiem do czego zmierzasz ale obawiam się, że to raczej tak nie działa. O ile fakt posiadania dziewczyny przez faceta czyni go atrakcyjniejszym to na odwrót raczej nie działa. A przynajmniej jeszcze nie słyszałem by kiedyś zadziałało.

12 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-05-16 02:18:39)

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
kamil555x napisał/a:

Ale jeśli facet A nie ma poniżej 165 cm wzrostu, nie jest skrajnie otyły, potrafi cokolwiek powiedzieć do kobiety, nie ma garba itp to uważam, że szansa na to, że obecność przystojniaka przyciągnie kobiety z którymi normalnie nie miałby większych szans jest duża.

To jest podobnie jak facet ma piękną kobietę. Nagle zyskuje powodzenie którego nie miał wczesniej, bo inne myślą "jak ona z nim jest, to on coś musi mieć w sobie".

Nie porównywałabym do siebie tych dwu sytuacji, bo choć na pierwszy rzut oka mogą wydawać się podobne, w rzeczywistości opierają się na innych mechanizmach społecznych i psychologicznych.

W przypadku mężczyzny z atrakcyjną partnerką rzeczywiście może pojawić się efekt "społecznego dowodu słuszności”, czyli założenie, że skoro ktoś został wybrany przez osobę postrzeganą jako atrakcyjna, to sam musi posiadać określoną wartość. Ale nie jest to reguła uniwersalna ani mechanizm działający automatycznie, bardziej skrót myślowy niż stała zasada rządząca relacjami.

Z kolei sprowadzanie "szans u kobiet" do spełnienia kilku cech fizycznych i minimalnych umiejętności społecznych jest znacznym uproszczeniem. W rzeczywistości atrakcyjność i relacje międzyludzkie zależą od wielu czynników: osobowości, stylu bycia, emocjonalnej dojrzałości, kontekstu społecznego czy zwykłej kompatybilności między ludźmi.
W każdym razie, jak pamiętam z okresu licealno-studenckiego, to jeśli podchodziło czy przysiadało się do nas dwóch chłopaków, bo ja albo koleżanka zainteresowałyśmy któregoś z nich, to raz, że nie zawsze w ogóle działało to na zasadzie wzajemności, a dwa - ta druga "para" jeszcze rzadziej automatycznie była sobą zainteresowana.

Dlatego takie porównania często prowadzą do zbyt prostych wniosków o tym, jak działa atrakcyjność i zainteresowanie między ludźmi.

13 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-05-16 02:20:04)

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
Melanie93 napisał/a:

Pomyśl jak to brzmi... masz negatywne postrzeganie tego faceta, wręcz odtrąca cię jego zachowanie co do kobiet, a mimo wszystko i tak imponuje Ci tym, że zalicza panienki... W końcu myślisz, że zadawanie się z nim Tobie też pozwoli Ci zbliżyć się do kobiet...

Słuszna uwaga. Zadawanie się z kimś, o kim ma się tak niskie zdanie (pomijam przy tym racjonalizacje), tylko dlatego, że ma się w tym określony interes, w moim odczuciu jest słabe, żeby nie napisać paskudne.

Takie kumpelstwo ma oczywiście rację bytu, ale tylko wtedy, gdy obaj panowie różnią się między sobą otwartością, temperamentem, umiejętnościami społecznymi, ale równocześnie akceptują się, lubią i wzajemnie szanują. Tylko wtedy to jest fair.

14

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?

Autor ma podejście do kobiet z romantycznych filmów.
Sam pisze:

Ja mam 31 lat i jestem duszą romantyka. Chciałbym zasypywać kobiety kwiatami i bombonierkami. Pracuje w biurze, wszystkie kobiety mnie uwielbiają. Na dzień kobiet zawsze organizuje kwiaty i mini-bombonierki dla wszystkich Pań z pracy.

Jak to w życiu. Każdy dostaje to czego chce. Darek dostaje od kobiet uwielbienie. Jest narcyzem, który chce być podziwiany. Nie skupia się na jednej dziewczynie, chce podziwu całego kobiecego grona.
Jest w klatce, którą sam sobie stworzył.
Nawet tutaj nie pyta jak zbliżyć się do konkretnej kobiety. Jest zdziwiony, że jego romantyczny i narcystyczny sposób podejścia do kobiet, przegrywa z tym wg niego niskim i samczym zdobywaniem, zaliczaniem kobiet.
Wydaje się, że gdyby nawet udało mu się zbliżyć do 1 kobiety, to ona musiałaby go podziwiać, a on obsypywałby ją prezentami - bez zniżania się do tego zwierzęcego seksu.

15

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
Legat napisał/a:

Autor ma podejście do kobiet z romantycznych filmów.
Sam pisze:

Ja mam 31 lat i jestem duszą romantyka. Chciałbym zasypywać kobiety kwiatami i bombonierkami. Pracuje w biurze, wszystkie kobiety mnie uwielbiają. Na dzień kobiet zawsze organizuje kwiaty i mini-bombonierki dla wszystkich Pań z pracy.

Jak to w życiu. Każdy dostaje to czego chce. Darek dostaje od kobiet uwielbienie. Jest narcyzem, który chce być podziwiany. Nie skupia się na jednej dziewczynie, chce podziwu całego kobiecego grona.
Jest w klatce, którą sam sobie stworzył.
Nawet tutaj nie pyta jak zbliżyć się do konkretnej kobiety. Jest zdziwiony, że jego romantyczny i narcystyczny sposób podejścia do kobiet, przegrywa z tym wg niego niskim i samczym zdobywaniem, zaliczaniem kobiet.
Wydaje się, że gdyby nawet udało mu się zbliżyć do 1 kobiety, to ona musiałaby go podziwiać, a on obsypywałby ją prezentami - bez zniżania się do tego zwierzęcego seksu.


Mylisz sie, to ze uwielbiam widziec usmiech kobiet w pracy i wszedzie jak dostają kwiaty i bombonierki nie oznacza nic wiecej niż to, że szacunek do kobiet jest moją główną zasadą w życiu, przed wszystkim innym.

Kobieta nie musi mnie podziwiac, ja jestem zwykłym chłopakiem, przy kobiecie jestem nikim. Więc to ja jestem od podziwiania kobiet nie odwrotnie.

Jeden czas kiedy czuje sie super to jak kobieta z pracy po otrzymaniu laurki śmieje się i żaruje ze mna i ona też jest szcześliwa. Ciesze się że ją uszczęsliwiam.


I dlatego bardzo denerwuje mnie, że taki ktoś, jak Facet B tytułowy, nie stara się tak bardzo a "korzysta" z kobiet w sposób fizyczny. Ja się bardzo staram, uszczęsliwaim kobiety a od kilkunastu lat nie "skorzystałem" z kobiety. Oczywiście z pełnym szacunkiem, jeszcze raz to podkresle i zawsze będe podkreslal.

Dlaczego tępy, ale przystojny śmieszek dostaje od kobiet to co mają dobrego, a facet który się ogromnie stara. Dzień kobiet to u mnie 2 tygodnie przygotowań, sentencji, laurek, kwiatów wszystkiego i zawsze kończe z niczym. A taki "bydlak" powie coś głupiego i bierze dziewvczyne na mieszkanie w wiadomym celu.

To nie jest sprawiedliwe. I w żadnej dziedzinie życia nie jest, że ten co sie stara nie dostaje nic a ten co sie nie stara dostaje.

16

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
DarekFDD napisał/a:

I dlatego bardzo denerwuje mnie, że taki ktoś, jak Facet B tytułowy, nie stara się tak bardzo a "korzysta" z kobiet w sposób fizyczny. Ja się bardzo staram, uszczęsliwaim kobiety a od kilkunastu lat nie "skorzystałem" z kobiety. Oczywiście z pełnym szacunkiem, jeszcze raz to podkresle i zawsze będe podkreslal.

Dlaczego tępy, ale przystojny śmieszek dostaje od kobiet to co mają dobrego, a facet który się ogromnie stara. Dzień kobiet to u mnie 2 tygodnie przygotowań, sentencji, laurek, kwiatów wszystkiego i zawsze kończe z niczym. A taki "bydlak" powie coś głupiego i bierze dziewvczyne na mieszkanie w wiadomym celu.

To nie jest sprawiedliwe. I w żadnej dziedzinie życia nie jest, że ten co sie stara nie dostaje nic a ten co sie nie stara dostaje.

Powtórzę, co napisałam w Twoim poprzednim wątku:

Wiesz, że to jest nieszczere i zwyczajnie manipulacyjne, a przy tym po prostu wstrętne? Nie dajesz tych prezetów i kwiatów, bo czujesz, że chcesz kobiecie sprawić przyjemność, ale żeby "sobie zasłużyć".

To jest postawa tzw. miłego faceta, który jeśli coś robi, to wbrew pozorom nie robi tego bezinteresownie, ale żeby mieć u drugiej osoby dług i ona mu się czymś odwdzięczyła. Kiedy jednak okazuje się, że to tak nie działa, bo zwykle nie działa, to pojawia się frustracja, a potem złość.
(...)

Twój powyższy wpis już tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że mam rację.
Pomijając przy tym, że sam widzisz, że Twoje "starania" nie działają, a mimo to jak ten uparty osioł robisz ciągle to samo i dziwisz się, że to nie przynosi innych rezultatów.

17

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
DarekFDD napisał/a:



I dlatego bardzo denerwuje mnie, że taki ktoś, jak Facet B tytułowy, nie stara się tak bardzo a "korzysta" z kobiet w sposób fizyczny. Ja się bardzo staram, uszczęsliwaim kobiety a od kilkunastu lat nie "skorzystałem" z kobiety. Oczywiście z pełnym szacunkiem, jeszcze raz to podkresle i zawsze będe podkreslal.

Dlaczego tępy, ale przystojny śmieszek dostaje od kobiet to co mają dobrego, a facet który się ogromnie stara. Dzień kobiet to u mnie 2 tygodnie przygotowań, sentencji, laurek, kwiatów wszystkiego i zawsze kończe z niczym. A taki "bydlak" powie coś głupiego i bierze dziewvczyne na mieszkanie w wiadomym celu.

To nie jest sprawiedliwe. I w żadnej dziedzinie życia nie jest, że ten co sie stara nie dostaje nic a ten co sie nie stara dostaje.


Też byś chciał tak korzystać z kobiet jak twój znajomy, więc  nie zasłaniaj się jakąś metafizyką czy czymkolwiek jeszcze.

18

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
DarekFDD napisał/a:

Dlaczego tępy, ale przystojny śmieszek dostaje od kobiet to co mają dobrego, a facet który się ogromnie stara. Dzień kobiet to u mnie 2 tygodnie przygotowań, sentencji, laurek, kwiatów wszystkiego i zawsze kończe z niczym. A taki "bydlak" powie coś głupiego i bierze dziewvczyne na mieszkanie w wiadomym celu.

To nie jest sprawiedliwe. I w żadnej dziedzinie życia nie jest, że ten co sie stara nie dostaje nic a ten co sie nie stara dostaje.

Jesteś brzydkim, nudnym przegrywem nie wzbudzającym u kobiet zainteresowania.

Co z tym zrobisz, bo kobiet nie zmienisz?

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
Farmer napisał/a:
DarekFDD napisał/a:

Dlaczego tępy, ale przystojny śmieszek dostaje od kobiet to co mają dobrego, a facet który się ogromnie stara. Dzień kobiet to u mnie 2 tygodnie przygotowań, sentencji, laurek, kwiatów wszystkiego i zawsze kończe z niczym. A taki "bydlak" powie coś głupiego i bierze dziewvczyne na mieszkanie w wiadomym celu.

To nie jest sprawiedliwe. I w żadnej dziedzinie życia nie jest, że ten co sie stara nie dostaje nic a ten co sie nie stara dostaje.

Jesteś brzydkim, nudnym przegrywem nie wzbudzającym u kobiet zainteresowania.

Co z tym zrobisz, bo kobiet nie zmienisz?

Skond wiesz, że jest brzydki?

20

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
DarekFDD napisał/a:

I dlatego bardzo denerwuje mnie, że taki ktoś, jak Facet B tytułowy, nie stara się tak bardzo a "korzysta" z kobiet w sposób fizyczny. Ja się bardzo staram, uszczęsliwaim kobiety a od kilkunastu lat nie "skorzystałem" z kobiety. Oczywiście z pełnym szacunkiem, jeszcze raz to podkresle i zawsze będe podkreslal.

Dlaczego tępy, ale przystojny śmieszek dostaje od kobiet to co mają dobrego, a facet który się ogromnie stara. Dzień kobiet to u mnie 2 tygodnie przygotowań, sentencji, laurek, kwiatów wszystkiego i zawsze kończe z niczym. A taki "bydlak" powie coś głupiego i bierze dziewvczyne na mieszkanie w wiadomym celu.

To nie jest sprawiedliwe. I w żadnej dziedzinie życia nie jest, że ten co sie stara nie dostaje nic a ten co sie nie stara dostaje.

Nie tylko ciebie denerwuje coś takiego ale z tym nic nie możesz zrobić. Nie istnieje coś takiego jak sprawiedliwość, nigdy nie istniała i raczej nie będzie istnieć. Ten kto nie powinien czegoś mieć lub na to nie zasługuje ma aż nadto, a ten kto zasługuje nie ma nic. Tak zawsze było i zawsze będzie. Jeden się rodzi w bogatej rodzinie i ma wszystko od urodzenia. Drugi rodzi się w rynsztoku i w nim pozostaje. Podobnie to działa w przypadku relacji. Jeden się rodzi z wyglądem i zestawem cech umożliwiających takie, a nie inne traktowanie ludzi. Drugi wręcz przeciwnie i nie może się odnaleźć w świecie, który jest pełen sprzeczności. Jedyne co można z tym zrobić to walczyć i starać się choć trochę pokonać lub nagiąć te zasady.

Dodam jeszcze, że fakt iż te dziewczyny dają się wziąć na mieszkanie w wiadomym celu nie świadczy o nich najlepiej. To raczej nie powinny być osoby znajdujące się w twojej strefie zainteresowania.

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?

Czy jeśli ktoś chce mieć własny biznes, ale mu nie wychodzi, powinien zwracać uwagę na tych którym też nie wychodzi, czy na tych którzy są skuteczni?

Nie ma obowiązku przejmować dyskusyjnych moralnie postaw.
Wskazane byłoby przekonanie się na własnej skórze, że kobiety nie gryzą. Są takimi samymi ludźmi jak my.
Jedzą, piją, chodzą do toalety, chcą rozrywki, bliskości, seksu, chcą bliskich relacji.
Dla niektórych to może być eureka, odkrycie że mają do czynienia tylko i aż z człowiekiem.

Dystans i humor, bez tego nie wyrwiecie nawet nieboszczki na najbardziej okazałe znicze.

22

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
Shinigami napisał/a:

Nie tylko ciebie denerwuje coś takiego ale z tym nic nie możesz zrobić. Nie istnieje coś takiego jak sprawiedliwość, nigdy nie istniała i raczej nie będzie istnieć.

Powinni wprowadzić reglamentację na kobiety. smile

23 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2026-05-18 12:11:54)

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Czy jeśli ktoś chce mieć własny biznes, ale mu nie wychodzi, powinien zwracać uwagę na tych którym też nie wychodzi, czy na tych którzy są skuteczni?

Nie ma obowiązku przejmować dyskusyjnych moralnie postaw.
Wskazane byłoby przekonanie się na własnej skórze, że kobiety nie gryzą. Są takimi samymi ludźmi jak my.
Jedzą, piją, chodzą do toalety, chcą rozrywki, bliskości, seksu, chcą bliskich relacji.
Dla niektórych to może być eureka, odkrycie że mają do czynienia tylko i aż z człowiekiem.

Dystans i humor, bez tego nie wyrwiecie nawet nieboszczki na najbardziej okazałe znicze.

Na żadną z tych grup. W przypadku pierwszej to mu nie pomoże tylko będzie utwierdzać w negatywnych przekonaniach. W przypadku drugiej będzie na tych ludzi patrzył, porównywał się i tylko zwiększał swoją frustrację. Tu nie ma dobrego rozwiązania, a przynajmniej ja go nie znam.

To wszystko co napisałeś jest prawdą tyle, że właśnie trzeba się o tym przekonać na własnej skórze. Wielu facetów nawet do czegoś tak pozornie prostego nie ma możliwości bo już od najmłodszych lat są niewidzialni dla płci przeciwnej. Skąd mają się dowiedzieć, że kobiety też są po prostu ludźmi skoro nie mają z nimi prawie żadnego kontaktu lub mają ale jest on niezbyt pozytywny, a dodatkowo jeszcze są bombardowani ze wszystkich stron tym, że kobieta to księżniczka, anioł, bogini itd? Jak ktoś nigdy nie miał nawet koleżanek lub te relacje koleżeńskie były płytkie to nie ma możliwości by to wiedzieć. Nawet ja po wejściu w ten jedyny związek dowiedziałem się paru dla mnie całkowicie nowych rzeczy, które dla większości ludzi byłyby totalnie oczywiste.

O dystansie nie wiem za bardzo ci powiedzieć ale humor też nie zawsze jest w ogóle możliwy. Jak ktoś całe życie był samotny, nie miał z kim pożartować, nie nabył tego humoru to skąd miałby go wziąć? Szczególnie jeśli mowa o kimś kto na przykład był dręczony w latach szkolnych lub doświadczył jakichś traum i musi się leczyć z tego powodu. Ktoś kto nigdy nie doświadczył pozytywnych emocji lub było ich bardzo niewiele nie ma możliwości by samemu je wyrażać na zewnątrz. A życie ma jedno i raczej nie chciałby poświęcać go całego tylko na leczenie, które mogłoby się całkowicie skończyć na przykład w wieku 60-70 lat lub nigdy całkowicie się nie skończyć.

Legat napisał/a:

Powinni wprowadzić reglamentację na kobiety. smile

Na kobiety nie bo to nie ma prawa się udać. Ale w jakiś nieokreślonej przyszłości na wysoko zaawansowane androidy lub roboty o humanoidalnej budowie ciała w modelu żeńskim w tym przypadku już mogłoby się udać. Stworzyć taką jednostkę specjalnie do celów rodzinnych i zaprogramować ją do okazywania bliskości, wsparcia i opiekuńczości. Ciało skonstruować i wyposażyć w możliwości okazywania tej bliskości, przytulania, seksu i wszystkiego podobnego. Oczywiście to wciąż byłaby jedynie iluzja miłości i całego życia pseudo rodzinnego ale podejrzewam, że wciąż byłoby to lepsze od samotności. Dla kobiet oczywiście tak samo tylko w formie męskiej. Jest jedno anime pokazujące taki scenariusz. Co więcej coś takiego już zaczyna się dziać tyle, że na razie w formie jedynie AI. Niedawno oglądałem jakiś reportaż, że kobiety w USA coraz częściej zakochują się w chatach, piszą z nimi dniami o nocami, a kiedy dany czat dostaje aktualizację i traci pamięć to jest dla tych kobiet tragedia na poziomie śmieci członka rodziny. Co jeszcze ciekawsze one sobie same ustawiają tego czata by był dokładnie taki jak chcą. Dość częstym zjawiskiem było, że ustawiały go by był jak najbardziej toksyczny.

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
Shinigami napisał/a:

Skąd mają się dowiedzieć, że kobiety też są po prostu ludźmi skoro nie mają z nimi prawie żadnego kontaktu

Czy Ty umiesz czytać po polsku, nie widzisz o czym jest ten temat?

Skąd?
Kompetencji których się nie ma, zmiany postawy, najlepiej się nauczyć od tych, którzy to mają.
Czyli ruszyć dupę zza ekranu, wychodzić do ludzi I obserwować tych, którzy się kobiet nie boją i potrafią normalnie z nimi rozmawiać.
Stont.

Przeczytałem do cytowanego fragmentu, z rozpędu. Kolejny Twoj post gdzie jest jeden wielki PROBLEM na każde rozwiązanie.
Idę stąd, impotencji dostaję czytając Twoich postów. Jedno wielkie rakowisko.

25

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?

Większośc nieprzyjemnych słow jest od kobiet tutaj, niestety.

Kobiety chyba nie rozumieją sytuacji do końca. Wystarczy proste wyjaśnienie.

Ile kobiet po 30 jest dziewicami?  pewnie jakiś bardzo maly procent i jeszcze z tego procenta to jest wybor, czyli po prostu bo nie chce a nie moze dziewczyna

Ilu jest po 30 prawiczkow facetow? nie wiem ile procent ale napewno duzo, moze nawet wiekszosc. Pewnie jakies 0,0001% z wyboru, reszta z przymusu

Jak pomyśle o swoich znajomych facetach, oczywiscie nie wiem kto jest prawiczkiem oficjalnie ale wydaje mi sie tak:

Znam 3 facetow typu casanowa, czyli zrobili juz mase dziewczyn przez lata przez ich łozka przeszły duze ilosci kobiet

Potem tak na oko z 8 - 10, którzy maja dziewczyny wyłacznie dlatego ze mieli szczescie typu ze znali te dziewczyny od dziecinstwa i jakoś tak wyszło.

Nastepna grupa najwieksza to sa prawiczki, a przynajmniej tak mi sie wydaje.


Jest ogromna liczba facetow gdzie złapanie dziewczyny za ręke nie jest i nie bedzie mozliwe nigdy.
U kobiet nie ma takiego zjawiska.

26

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
Shinigami napisał/a:

Nie tylko ciebie denerwuje coś takiego ale z tym nic nie możesz zrobić. Nie istnieje coś takiego jak sprawiedliwość, nigdy nie istniała i raczej nie będzie istnieć. Ten kto nie powinien czegoś mieć lub na to nie zasługuje ma aż nadto, a ten kto zasługuje nie ma nic. Tak zawsze było i zawsze będzie. Jeden się rodzi w bogatej rodzinie i ma wszystko od urodzenia. Drugi rodzi się w rynsztoku i w nim pozostaje. Podobnie to działa w przypadku relacji. Jeden się rodzi z wyglądem i zestawem cech umożliwiających takie, a nie inne traktowanie ludzi. Drugi wręcz przeciwnie i nie może się odnaleźć w świecie, który jest pełen sprzeczności. Jedyne co można z tym zrobić to walczyć i starać się choć trochę pokonać lub nagiąć te zasady.

To, że ktoś rodzi się w rynsztoku wcale nie znaczy, że do końca życia w nim pozostanie. Tak samo nic nie znaczy, że ktoś nie rodzi się z najbardziej pożądanym zestawem cech. W tym miejscu pojawia się słowo-klucz: praca, bo żeby zmienić swoją sytuację, trzeba wykonać pracę.

I tak na marginesie, cechy charakteru i osobowości mają to do siebie, że w większości nabywamy je podczas życia i naprawdę ogromnie dużo możemy zmienić. Co prawda jeśli chodzi o wygląd, to akurat tu nie wszystko da się zrobić, ale wciąż naprawdę wiele. Można jednak nie robić nic i udawać, że to wzrost czy inne fizyczne "niedoskonałości" powodują brak zainteresowania ze strony płci przeciwnej, a nie braki w charakterze.

Musiałam big_smile, ale uprzedzam, że nie dam się wciągnąć w tę samą dyskusję po raz tysiąc osiemset dziewięćdziesiąty piąty wink

27

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
Julia life in UK napisał/a:
Farmer napisał/a:
DarekFDD napisał/a:

Dlaczego tępy, ale przystojny śmieszek dostaje od kobiet to co mają dobrego, a facet który się ogromnie stara. Dzień kobiet to u mnie 2 tygodnie przygotowań, sentencji, laurek, kwiatów wszystkiego i zawsze kończe z niczym. A taki "bydlak" powie coś głupiego i bierze dziewvczyne na mieszkanie w wiadomym celu.

To nie jest sprawiedliwe. I w żadnej dziedzinie życia nie jest, że ten co sie stara nie dostaje nic a ten co sie nie stara dostaje.

Jesteś brzydkim, nudnym przegrywem nie wzbudzającym u kobiet zainteresowania.

Co z tym zrobisz, bo kobiet nie zmienisz?

Skond wiesz, że jest brzydki?

Gdyby był ładny, to od kobiet by się nie mógł opędzić.

28 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-05-18 19:08:34)

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
DarekFDD napisał/a:

To nie jest sprawiedliwe. I w żadnej dziedzinie życia nie jest, że ten co sie stara nie dostaje nic a ten co sie nie stara dostaje.

W życiu liczy się efekt, a nie praca jaka za tym efektem stoi. Koleś wie czego chce i idzie jak po swoje. A ty się płaszczysz przed całym gronem i dziwisz, się żadna babka nie traktuje cie poważnie?


DarekFDD napisał/a:

Większośc nieprzyjemnych słow jest od kobiet tutaj, niestety.

Kobiety chyba nie rozumieją sytuacji do końca.

Rozumieją.


Po prostu nikt nie lubi mazgajów.

29

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
DarekFDD napisał/a:

Jak pomyśle o swoich znajomych facetach, oczywiscie nie wiem kto jest prawiczkiem oficjalnie ale wydaje mi sie tak:

Znam 3 facetow typu casanowa, czyli zrobili juz mase dziewczyn przez lata przez ich łozka przeszły duze ilosci kobiet

Potem tak na oko z 8 - 10, którzy maja dziewczyny wyłacznie dlatego ze mieli szczescie typu ze znali te dziewczyny od dziecinstwa i jakoś tak wyszło.

Nastepna grupa najwieksza to sa prawiczki, a przynajmniej tak mi sie wydaje.

Jeśli tak jest, to zmień otoczenie. To wyraźnie ściąga Cię na prawiczkowe dno wink Faceci potrzebują silnych męskich wzorców, a jeśli ktoś stale przebywa w takim towarzystwie jak Twoje, to nabiera tej samej mentalności, ograniczeń, kompleksów i podejścia do życia. Z kim przystajesz, takim się stajesz wink


Oczywiście zakładając, że faktycznie są tylko Casanovy, związkowi szczęściarze i trzydziestoletni prawiczkowie, bo przecież ludzie nie poznają się i ze sobą nie związkują tak po prostu, w trakcie życia tongue

30 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-05-19 12:25:00)

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
DarekFDD napisał/a:

Kobieta nie musi mnie podziwiac, ja jestem zwykłym chłopakiem, przy kobiecie jestem nikim. Więc to ja jestem od podziwiania kobiet nie odwrotnie.

Chłopie, kto Cię tak skrzywdził?
Omawiałeś to kiedyś ze specjalistą?

DarekFDD napisał/a:

Dzień kobiet to u mnie 2 tygodnie przygotowań, sentencji, laurek, kwiatów wszystkiego i zawsze kończe z niczym.

Uciekałabym gdzie pieprz rośnie, gdybym się dowiedziała, że chłopak, który zabiega o moje względy, przez dwa tygodnie szykuje prezenty dla wszystkich dziewczyn z pracy, żeby "zobaczyć ich uśmiech". OMG.

31 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-05-19 12:52:32)

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
Shinigami napisał/a:

Na żadną z tych grup. W przypadku pierwszej to mu nie pomoże tylko będzie utwierdzać w negatywnych przekonaniach. W przypadku drugiej będzie na tych ludzi patrzył, porównywał się i tylko zwiększał swoją frustrację. Tu nie ma dobrego rozwiązania, a przynajmniej ja go nie znam.

Bo porównujesz się w sposób DOSŁOWNY. Ten coś ma, a ja nie mam. Jemu się udało, a mi nie. On jest lepszy, a ja gorszy. Ja takie porównywanie się, o jakim mówił Rozrabiaka, postrzegam bardziej jako INSPIROWANIE SIĘ kimś. Przykładowo taki śp. poseł Łukasz Litewka inspirował tysiące ludzi do tego, by pomagali. Gdyby się z nim porównać, to ciężko byłoby go doścignąć, ale gdy podejść do tego na zasadzie "kurczę, facet zrobił tyle dobrego, ja też chcę komuś pomóc" i może nie poświęcić wielu lat życia na intensywną pomoc, nie założyć fundacji, nie organizować ogólnokrajowych zbiórek, ale za to wpłacić raz w miesiącu parę groszy na wybraną zbiórkę. Zgłosić się na wolontariat w schronisku. Pomóc staruszce zanieść zakupy do domu. W ten sposób wchodzisz na konkretną drogę. Tę samą, którą kroczy osoba, która Cię zainspirowała do działania, nawet jeśli robisz mniejsze kroki od niej.

Podobnie jest z inspirowaniem się kimś, kto osiągnął sukces w prowadzeniu biznesu. Jeśli widzisz, że inwestuje dużo w kampanie marketingowe i dzięki nim ma coraz większy odzew, to siadasz i zastanawiasz się, jakie rozwiązania z zakresu marketingu mógłbyś wprowadzić u siebie. A nie kulisz się w kącie i zawodzisz, że tamten ma więcej kasy, więc może sobie opłacić tysiąc takich kampanii, dlatego Twoja jedna, nawet jeśli idealnie dopracowana, nic nie zmieni.

32

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
Mrs.Happiness napisał/a:

Chłopie, kto Cię tak skrzywdził?

Nikt, koleś sobie trolluje w najlepsze smile

33

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?

Pamiętam że lata temu sam miałem taką znajomość z kolegą który miał bardzo duże powodzenie u kobiet.
Ja byłem tym facetem A z tego wątku i wówczas sądziłem że przy doświadczonym koledze uda mi się nabyć potrzebne doświadczenie aby stać się bardziej atrakcyjnym facetem, niekoniecznie mi zależało aby mieć dokładnie takie samo powodzenie co ów kolega ale żeby cokolwiek w temacie relacji damsko-męskiej ruszyło.
Jak się kończyło?
Ano tak że jak byłem przezroczysty dla kobiet tak jestem do dziś.
Uważam że nawet będąc w towarzystwie znajomego o aparycji Brada Pitta nic nie zdziałamy jak sami w ogóle nie podobamy się kobietom.
Ja pamiętam jak kolega kiedyś zagadał dwie dziewczyny i te dwie dziewczyny zainteresowane były tylko nim, pomimo tego że ja bierny nie byłem.
Nie każdemu jest po prostu dane być szczęśliwym i ci którzy z uporem maniaka będą mówić że twoja wina jest taka i sraka to tak naprawdę gówno wiedzą o życiu, no ale prawda jest taka że syty nigdy nie zrozumie głodnego.
Osoba która w każdym momencie życia może mieć partnera nie zrozumie tej osoby która od urodzenia taką możliwość ma zabraną.

34

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
Tom94 napisał/a:

Nie każdemu jest po prostu dane być szczęśliwym i ci którzy z uporem maniaka będą mówić że twoja wina jest taka i sraka to tak naprawdę gówno wiedzą o życiu, no ale prawda jest taka że syty nigdy nie zrozumie głodnego.
Osoba która w każdym momencie życia może mieć partnera nie zrozumie tej osoby która od urodzenia taką możliwość ma zabraną.

O ile nie masz zębów wyżartych próchnicą, garba na plecach i nie jebiesz kwaśnym szczynem to nie jest tak, że magicznie się nikomu nie podobasz tylko sam się ustawiasz w takiej pozycji mniej lub bardziej świadomie i celowo zniechęcając do siebie innych. Aby tylko wyszło na to, że masz rację w narracji "nie podobam się kobietom i nic z tym nie zrobię".

Sam miałem wielu takich kumpli - przystojni, a takie meczydupy, że absolutnie nikt nie był w stanie z nimi wytrzymać. I odwrotnie - nie grzeszących urodą, a mogących przebierać, bo dbających o siebie, oczytanych, z pasjami i otwartych na ludzi (nie myl tego z byciem ekstrawertykiem).

35

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
Jack Sparrow napisał/a:

Nikt, koleś sobie trolluje w najlepsze smile

Oby, bo jeśli jednak nie, to jest srogo odklejony big_smile

36

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
Tom94 napisał/a:

syty nigdy nie zrozumie głodnego.
Osoba która w każdym momencie życia może mieć partnera nie zrozumie tej osoby która od urodzenia taką możliwość ma zabraną.


To akurat jest prawda.
Kiedyś usłyszałem od kobiety coś w stylu a idź sobie w weekend zabaw się (seksualnie) z jakąs sąsiadka/kolezanka, rozerwiesz sie.

Dla niej takie coś, że jak ona chce seksu, to go ma od kolegi, sasiadia czy kogo tam chce było tak oczywiste, ze nie rozumiała, ze u kogoś moze to działac zupelnie inaczej.


To głownie kobiety są oderwane od rzeczywistosci.

37

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?

DarekFDD a jak ci wsadzę palec w dupe, to kto będzie miał palca w dupie? Ja czy ty? Bo uprawiasz filozofie mniej więcej na tym poziomie smile

38

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
Priscilla napisał/a:

To, że ktoś rodzi się w rynsztoku wcale nie znaczy, że do końca życia w nim pozostanie. Tak samo nic nie znaczy, że ktoś nie rodzi się z najbardziej pożądanym zestawem cech. W tym miejscu pojawia się słowo-klucz: praca, bo żeby zmienić swoją sytuację, trzeba wykonać pracę.

I tak na marginesie, cechy charakteru i osobowości mają to do siebie, że w większości nabywamy je podczas życia i naprawdę ogromnie dużo możemy zmienić. Co prawda jeśli chodzi o wygląd, to akurat tu nie wszystko da się zrobić, ale wciąż naprawdę wiele. Można jednak nie robić nic i udawać, że to wzrost czy inne fizyczne "niedoskonałości" powodują brak zainteresowania ze strony płci przeciwnej, a nie braki w charakterze.

Musiałam big_smile, ale uprzedzam, że nie dam się wciągnąć w tę samą dyskusję po raz tysiąc osiemset dziewięćdziesiąty piąty wink

No dobra, skoro nie dasz się wciągnąć w dyskusję o tym samym to zapytam o coś innego. Sądzisz, że ci wszyscy mężczyźni będący w niezbyt ciekawej sytuacji znajdują się w niej bo nie pracują nad tym by się zmienić?

Teraz ja muszę i na to odpowiem. Nie miałem cech, które da się nabyć tylko właśnie te wrodzone. O ile poszczególne cechy da się zmienić to całego typu osobowości czy charakteru już nie. Tak jak introwertyk nie stanie się ekstrawertykiem tak samo romantyk nie stanie się casanovą.

Mrs.Happiness napisał/a:

Bo porównujesz się w sposób DOSŁOWNY. Ten coś ma, a ja nie mam. Jemu się udało, a mi nie. On jest lepszy, a ja gorszy. Ja takie porównywanie się, o jakim mówił Rozrabiaka, postrzegam bardziej jako INSPIROWANIE SIĘ kimś. Przykładowo taki śp. poseł Łukasz Litewka inspirował tysiące ludzi do tego, by pomagali. Gdyby się z nim porównać, to ciężko byłoby go doścignąć, ale gdy podejść do tego na zasadzie "kurczę, facet zrobił tyle dobrego, ja też chcę komuś pomóc" i może nie poświęcić wielu lat życia na intensywną pomoc, nie założyć fundacji, nie organizować ogólnokrajowych zbiórek, ale za to wpłacić raz w miesiącu parę groszy na wybraną zbiórkę. Zgłosić się na wolontariat w schronisku. Pomóc staruszce zanieść zakupy do domu. W ten sposób wchodzisz na konkretną drogę. Tę samą, którą kroczy osoba, która Cię zainspirowała do działania, nawet jeśli robisz mniejsze kroki od niej.

Podobnie jest z inspirowaniem się kimś, kto osiągnął sukces w prowadzeniu biznesu. Jeśli widzisz, że inwestuje dużo w kampanie marketingowe i dzięki nim ma coraz większy odzew, to siadasz i zastanawiasz się, jakie rozwiązania z zakresu marketingu mógłbyś wprowadzić u siebie. A nie kulisz się w kącie i zawodzisz, że tamten ma więcej kasy, więc może sobie opłacić tysiąc takich kampanii, dlatego Twoja jedna, nawet jeśli idealnie dopracowana, nic nie zmieni.

Wiem i zgadzam się z tym. Dlatego wcześniej napisałem, że moim zdaniem to o co pytał autor skończyłoby się tak, a nie inaczej. W moim przypadku właśnie tak by się skończyło. Ja nie mam możliwości by się kimś zainspirować bo moje porównywanie się zaszło o wiele za daleko. Ja widziałbym to dokładnie tak jak piszesz. Taki poseł ma możliwość by pomagać ludziom właśnie dlatego, że jest tym posłem. Ja w porównaniu do kogoś takiego jestem nikim i nie mogę nikomu pomóc. Mogę co najwyżej wysłać SMS za 5 czy 10 zł na pomoc rannym zwierzakom. Ewentualnie pójść na ten wolontariat.

Niestety tak jak pisałem dla mnie inspirowanie się kimś jest niemożliwe. Porównywanie się jest zbyt silne, podświadomość w kilka chwil stworzy kilka lub więcej wytłumaczeń czyjegoś sukcesu i nie pozwoli mi nawet pomyśleć w stylu "może ja też powinienem tak zrobić".

39 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2026-05-20 23:53:38)

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
DarekFDD napisał/a:
Tom94 napisał/a:

syty nigdy nie zrozumie głodnego.
Osoba która w każdym momencie życia może mieć partnera nie zrozumie tej osoby która od urodzenia taką możliwość ma zabraną.

To akurat jest prawda.
Kiedyś usłyszałem od kobiety coś w stylu a idź sobie w weekend zabaw się (seksualnie) z jakąs sąsiadka/kolezanka, rozerwiesz sie.

Dla niej takie coś, że jak ona chce seksu, to go ma od kolegi, sasiadia czy kogo tam chce było tak oczywiste, ze nie rozumiała, ze u kogoś moze to działac zupelnie inaczej.

To głownie kobiety są oderwane od rzeczywistosci.

Właśnie o tym wcześniej pisałem. Byłoby dokładnie tak jak opisał Tom. Kiedy chad bierze przegrywa na podryw kończy się to tym, że chad zgarnia wszystkie ofiary tego podrywu, a przegryw dalej jest sam.

Ja kiedyś usłyszałem coś podobnego tylko od faceta. Mówił to tak pewnie i spokojnie jakby opisywał oddychanie, a ja patrzyłem na niego z niedowierzaniem. Dla niego to było coś prostego i oczywistego, a mi nie mieściło się w głowie. Samo słowo "zabawa" w zestawieniu z "seksem" brzmi dla mnie jakoś dziwnie.

Z tym niezrozumieniem potrafią być na prawdę ciekawe sytuacje. Ja kiedyś już ładne parę lat temu rozmawiałem z jedną dziewczyną. Rozmowa zeszła na temat związków. Powiedziałem prawdę, że nigdy w żadnym nie byłem. Dziewczyna zbierała szczękę z podłogi. Była młodsza ode mnie i miała kilka związków za sobą. Podejrzewam, że większość mężczyzn z niewielkim lub zerowym doświadczeniem związkowo-seksualnym miało podobną sytuację.

40

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
Shinigami napisał/a:

Sądzisz, że ci wszyscy mężczyźni będący w niezbyt ciekawej sytuacji znajdują się w niej bo nie pracują nad tym by się zmienić?

Tak jest w 99,999% przypadków.

To jak z twoim nieustającym biadoleniem o chujowej robocie i niskich zarobkach. Odkąd tu jesteś na to narzekasz, a jednak przez ten czas nie wysłałeś nawet ani jednego CV, nie zrobiłeś ani jednego kursu czy szkolenia. Nigdy nie spróbowałeś. I podobnie jest z twoimi poczynaniami na polu randkowym. Milion wymówek i zero działania.


Nie miałem cech, które da się nabyć tylko właśnie te wrodzone. O ile poszczególne cechy da się zmienić to całego typu osobowości czy charakteru już nie. Tak jak introwertyk nie stanie się ekstrawertykiem tak samo romantyk nie stanie się casanovą.

To klasyczne pierdolenie. Intro czy ekstra to nie ma absolutnie żadnego znaczenia w powodzeniu. A dla ludzi aspołecznych są treningi umiejętności interpersonalnych. Bo wbrew pozorom większości rzeczy da się nauczyć tak samo jak małpę da się nauczyć języka migowego, a psa czy konia różnych komend.


Niestety tak jak pisałem dla mnie inspirowanie się kimś jest niemożliwe.

Oczywiście, że nie jest możliwe, bo mieszasz w XII wiecznej wsi pańszczyźnianej na zadupiu świata gdzie psy dupami szczekają, słońce kijem podpierają, a ptaki startują pionowo w górę. A nie....czekaj.....urodziłeś się w końcówce XX wieku tak, że do podstawówki szedłeś już w XXI wieku i erze internetu. W dodatku mieszkając na skraju stolicy kraju w środkowej europie, w miejscu, w którym połowa mieszkańców to i tak w niej pracuje, a twoje koleżanki ze szkoły jeździły do niej na imprezki. Ale dla ciebie to oczywiście niemożliwe, aby znaleźć kogoś, kim można by się było inspirować. Bo nie miałeś dostępu do gazet/TV/internetu, książek ani nie chodziłeś do szkoły, ani na żadne zajęcia pozaszkolne.

41

Odp: Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?
Shinigami napisał/a:

Z tym niezrozumieniem potrafią być na prawdę ciekawe sytuacje. Ja kiedyś już ładne parę lat temu rozmawiałem z jedną dziewczyną. Rozmowa zeszła na temat związków. Powiedziałem prawdę, że nigdy w żadnym nie byłem. Dziewczyna zbierała szczękę z podłogi. Była młodsza ode mnie i miała kilka związków za sobą. Podejrzewam, że większość mężczyzn z niewielkim lub zerowym doświadczeniem związkowo-seksualnym miało podobną sytuację.

Zbierała szczękę z podłogi nie ze względu na treść, ale ze względu na formę przekazania tej informacji. Celowo i z premedytacją torpedujecie jakiekolwiek zainteresowanie, aby tylko wyszło na to, że macie rację. Bo z bycia odrzuconym zrobiliście sobie sposób na życie, który usprawiedliwia absolutnie wszystko, a przede wszystkim brak starań i jakiejkolwiek pracy na tym polu.



Samo słowo "zabawa" w zestawieniu z "seksem" brzmi dla mnie jakoś dziwnie.

Nie ze względu na brak doświadczenia (hola, hola - niby chodziłeś na płatne masaże kutasa i niby miałeś dziewczynę?), ale ze względu na uzależnienie od porno i masturbacji.

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Czy osoba "przegrana" powinna się zadawać z wygrywami?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024