Konserwatyzm kobiet - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Konserwatyzm kobiet

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 53 ]

1 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-09-01 17:56:55)

Temat: Konserwatyzm kobiet

Troche temat zaczepny.
Jednoczesnie pisze go bo moze przestawi uzyteczna perspektywe na zwiazki meskiej czesci uzytkownikow.

Uwazam, ze o ile kobiety w naszym spoleczenstwie czesciej identyfikuja sie z liberalizmem a mezczyzni z konserwatyzmem, to w rzeczywistosci ich myslenie jest dokladnie odwrotne.
Tzn. mezczyzni sa dzis bardziej liberalni a kobiety konserwatywne.

Konserwatywne spojrzenie na role kobiety w zwiazku jest mniej wiecej takie, ze mezczyzna jest obywatelem i tym, ktory dba o byt rodziny, podczas gdy kobieta jest zwyklym towarem luksusowym jak samochod czy kawa ze Starbuksa.

Liberalna perspektywa ma swoje zrodlo chyba w romantyzmie - rozni biedni pisarze, Don Juani, muzycy itp. ktorych nie bylo stac na utrzymanie kobiety (lub chcieli utrzymac wieksza roznorodnosc cial otaczajacych pochwe) nawijali niewyksztalconym Marysiom makaron na uszy o wyzszosci emocji nad ich interesem i bezpieczenstwem.

Symbolem liberalizmu zatem byla walka o to aby to nie ojciec wydawal za maz swoja corke w zaleznosci od finansowych interesow rodziny tylko aby kobieta miala mozliwosc sama wybrac sobie takiego partnera jakiego obdarzy "prawdziwym uczuciem".
Aby powyzsze bylo mozliwe, kobiety oczywiscie potrzebowaly zdolnosci do zarabiania pieniedzy samemu i nie bycia zaleznymi az dokonaja wlasnych wyborow dotyczacych partnera - na podstawie ich uczuc.

Obecna sytuacja wyglada tak, ze czesc bardzo mlodych kobiet nadal rzeczywiscie dazy za "uczuciami", romantyzmem i Don Juanami, ktorzy dobrze nawijaja makaron.
Natomiast myslenie o sobie w postaci dobra luksusowego i znalezienie mezczyzny, ktory w ten sposob kobiete potraktuje staje sie miara wlasnej wartosci dla coraz wiekszej grupy kobiet (zwlaszcza 20+).

I ja wcale nie uwazam, ze taki oglad kobiet (widzenie siebie jako towaru luksusowego) jest bledny - wrecz przeciwnie.
Kobiety nigdy w historii naszej cywilizacji nie pokazaly talentu w bycia powaznymi partnerami w zwiazku.
Wybor partnera na podstawie romantycznych uczuc umiejetnie wzniecanych w kobiecie przez biednego Don Juana tez nigdy nie skonczyl sie dla nich inaczej niz strata czasu i zdrowia psychicznego.

Kobietom bardzo dobrze wychodzi natomiast nabywanie uczuc do majetnego mezczyzny, ktory traktuje je jako towar luksusowy, dba o nie ale jednoczesnie krotko trzyma.

Rada, ktora chce przekazac z tego calego monologu dla mezczyzn brzmi nastepujaco:
1. Skup sie na pracy i nauce
2. Partnerstwa szukaj w przyjazni i biznesie z innymi mezczyznami
3. Jesli czujesz, ze mozesz sobie pozwolic na kobiete to sobie wybierz taka, ktora podoba Ci sie najbardziej (a nie taka, ktora wyraza zainteresowanie), powiedz jej konkretnie co jej oferujesz i korzystaj z niej tak jak z dobrego samochodu (zamiast oczekiwac jakis komunistycznych partnerskich ukladow z rownym wkladem w przyszlosc) - bo to jest drogie zobowiazanie, za ktorym musi stac duza przyjemnosc. Przyjemnosc, ktora nie jest zalezna tylko od kobiety ale tez tego na ile Ty potrafisz sie nia cieszyc.

I tyle. Oboje bedziecie szczesliwi.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez kecev (2025-09-01 18:13:15)

Odp: Konserwatyzm kobiet

Moim zdaniem zarówno mężczyźni jak i kobiety są tak samo konserwatywni i liberalni jednocześnie, tylko każdy rozumie to po swojemu.

Przeciętny, młody facet ruchałby bez opamiętania, najlepiej za każdym razem inną modelkę, ale na żonę czy matkę swoich dzieci to już raczej wybierze porządną, skromną, kobiecą.


Podobnie u kobiet. Przeciętna kobieta chce mieć nieograniczone prawa i swobody, chce robić karierę, chce być samodzielna, chce sypiać z tym z kim ma ochotę... ale jednocześnie chce, żeby to mężczyzna był opiekunem, żeby był tym silniejszym, żeby wziął odpowiedzialność za nią i za związek, bo ona nie do końca czuje się na siłach i jeżeli mężczyzna nie weźmie odpowiedzialności lub tego mężczyzny nie ma to oczekuje, że zrobi to państwo. Ogólnie ktokolwiek może być odpowiedzialny tylko nie ona, ale ona chce być zaopiekowana, chce się czuć bezpieczenie... a to się trochę kłóci z niezależnością i samodzielnością.

Raczej nie da się tego pogodzić, stąd coraz większy rozjazd w oczekiwaniach i coraz większe niezrozumienie.

Odp: Konserwatyzm kobiet

Ide do zakonu na 100%

4

Odp: Konserwatyzm kobiet
Julia life in UK napisał/a:

Ide do zakonu na 100%

big_smile

5

Odp: Konserwatyzm kobiet

Jula litości.Znowu.A tak zaczepnie,kiedy z poprzedniego wystąpiłaś?A i co z córką?Tatusiowi porzucisz.

6

Odp: Konserwatyzm kobiet

z dedykacją dla autora:

Odp: Konserwatyzm kobiet
Selkirk napisał/a:

Jula litości.Znowu.A tak zaczepnie,kiedy z poprzedniego wystąpiłaś?A i co z córką?Tatusiowi porzucisz.

Przecież pójdę dopiero, kiedy córka będzie pełnoletnia i samodzielna, więc tak dopiero po 40

8

Odp: Konserwatyzm kobiet

No to świat odetchnął z ulgą.Do 40 to Ty że 4 razy w kosmos polecisz,ze dwa lata pomieszkasz na dnie Rowu Mariańskiego albo w kraterze Wezewiusza.No i jeśli ludzie w takim tempie  będą odchodzić od Kościoła to zakonów może już nie być

Odp: Konserwatyzm kobiet
Selkirk napisał/a:

No to świat odetchnął z ulgą.Do 40 to Ty że 4 razy w kosmos polecisz,ze dwa lata pomieszkasz na dnie Rowu Mariańskiego albo w kraterze Wezewiusza.No i jeśli ludzie w takim tempie  będą odchodzić od Kościoła to zakonów może już nie być

big_smile
Duzo ludzi wraca do Kościoła Katolickiego

10

Odp: Konserwatyzm kobiet

Julka ja mam inne doświadczenia w tym temacie.Wielu znajomych czy osoby z rodziny obraziło się na p.Boga.Ale to ich decyzja i konsekwencje wyboru.

11 Ostatnio edytowany przez Palec Boga (2025-09-01 23:19:13)

Odp: Konserwatyzm kobiet
JohnyBravo777 napisał/a:

Troche temat zaczepny.
Jednoczesnie pisze go bo moze przestawi uzyteczna perspektywe na zwiazki meskiej czesci uzytkownikow.

Uwazam, ze o ile kobiety w naszym spoleczenstwie czesciej identyfikuja sie z liberalizmem a mezczyzni z konserwatyzmem, to w rzeczywistosci ich myslenie jest dokladnie odwrotne.
Tzn. mezczyzni sa dzis bardziej liberalni a kobiety konserwatywne.

Konserwatywne spojrzenie na role kobiety w zwiazku jest mniej wiecej takie, ze mezczyzna jest obywatelem i tym, ktory dba o byt rodziny, podczas gdy kobieta jest zwyklym towarem luksusowym jak samochod czy kawa ze Starbuksa.

Liberalna perspektywa ma swoje zrodlo chyba w romantyzmie - rozni biedni pisarze, Don Juani, muzycy itp. ktorych nie bylo stac na utrzymanie kobiety (lub chcieli utrzymac wieksza roznorodnosc cial otaczajacych pochwe) nawijali niewyksztalconym Marysiom makaron na uszy o wyzszosci emocji nad ich interesem i bezpieczenstwem.

Symbolem liberalizmu zatem byla walka o to aby to nie ojciec wydawal za maz swoja corke w zaleznosci od finansowych interesow rodziny tylko aby kobieta miala mozliwosc sama wybrac sobie takiego partnera jakiego obdarzy "prawdziwym uczuciem".
Aby powyzsze bylo mozliwe, kobiety oczywiscie potrzebowaly zdolnosci do zarabiania pieniedzy samemu i nie bycia zaleznymi az dokonaja wlasnych wyborow dotyczacych partnera - na podstawie ich uczuc.

Obecna sytuacja wyglada tak, ze czesc bardzo mlodych kobiet nadal rzeczywiscie dazy za "uczuciami", romantyzmem i Don Juanami, ktorzy dobrze nawijaja makaron.
Natomiast myslenie o sobie w postaci dobra luksusowego i znalezienie mezczyzny, ktory w ten sposob kobiete potraktuje staje sie miara wlasnej wartosci dla coraz wiekszej grupy kobiet (zwlaszcza 20+).

I ja wcale nie uwazam, ze taki oglad kobiet (widzenie siebie jako towaru luksusowego) jest bledny - wrecz przeciwnie.
Kobiety nigdy w historii naszej cywilizacji nie pokazaly talentu w bycia powaznymi partnerami w zwiazku.
Wybor partnera na podstawie romantycznych uczuc umiejetnie wzniecanych w kobiecie przez biednego Don Juana tez nigdy nie skonczyl sie dla nich inaczej niz strata czasu i zdrowia psychicznego.

Kobietom bardzo dobrze wychodzi natomiast nabywanie uczuc do majetnego mezczyzny, ktory traktuje je jako towar luksusowy, dba o nie ale jednoczesnie krotko trzyma.

Rada, ktora chce przekazac z tego calego monologu dla mezczyzn brzmi nastepujaco:
1. Skup sie na pracy i nauce
2. Partnerstwa szukaj w przyjazni i biznesie z innymi mezczyznami
3. Jesli czujesz, ze mozesz sobie pozwolic na kobiete to sobie wybierz taka, ktora podoba Ci sie najbardziej (a nie taka, ktora wyraza zainteresowanie), powiedz jej konkretnie co jej oferujesz i korzystaj z niej tak jak z dobrego samochodu (zamiast oczekiwac jakis komunistycznych partnerskich ukladow z rownym wkladem w przyszlosc) - bo to jest drogie zobowiazanie, za ktorym musi stac duza przyjemnosc. Przyjemnosc, ktora nie jest zalezna tylko od kobiety ale tez tego na ile Ty potrafisz sie nia cieszyc.

I tyle. Oboje bedziecie szczesliwi.



Johny mam fajny i prosty przepis na placki po węgiersku:


Przygotować i podgrzać porcję gulaszu węgierskiego, wg przepisu:

    Mięso pokroić w kostkę ok. 1,5 cm. Boczek pokroić w małą kostkę. Cebulę obrać i pokroić w kosteczkę. Marchewkę obrać i pokroić na plasterki. Paprykę pokroić w kostkę.
    W szerokim garnku rozgrzać łyżkę oliwy, dodać boczek i cebulę, zeszklić ją. Dodać drugą łyżkę oliwy, włożyć marchewkę i paprykę i mieszając podsmażać wszystko przez kilka minut.
    W międzyczasie na oddzielnej patelni rozgrzać smalec (lub oliwę) i obsmażyć kawałki mięsa. Doprawić je solą i pieprzem i przenieść do garnka z warzywami. Jeśli mamy można całość podlać ok. 1/3 szklanki wina (czerwonego lub białego) i na większym ogniu chwilę odparować.
    Zawartość garnka doprawić mieloną papryką i jeśli mamy czosnkiem niedźwiedzim. Wlać gorący bulion (lub rosół) w ilości aby zakryło składniki. Dodać sos sojowy - jeśli chcemy go dodać, następnie ziele angielskie i listek laurowy, przykryć i dusić na małym ogniu ok. 1 i 1/2 godziny, do miękkości mięsa. Na koniec dodać koncentrat pomidorowy i podsmażone na złoto pokrojone pieczarki.
    Na patelni dobrze rozgrzać masło, dodać mąkę i chwilę podsmażyć mieszając. Przełożyć do garnka, dokładnie wymieszać i zagotować.

Same placki:

    Ziemniaki obrać i zetrzeć na tarce o małych oczkach. Zostawić je na ok. 5 minut bez mieszania po czym w dłoniach dokładnie odcisnąć z soku. Do odciśniętych ziemniaków dodać mąkę, drobno startą cebulę, jajko oraz dwie szczypty soli, wymieszać.
    Rozgrzać patelnię (śr. 20-22 cm), wlać 3 łyżki oleju. Wyłożyć całą masę ziemniaczaną na rozgrzany olej i rozprowadzić ją na równy placek. Smażyć na średnim ogniu przez ok. 4 minuty na złoty kolor, przewrócić na drugą stronę, dodać pozostałe 2 łyżki oleju i powtórzyć smażenie (ok. 3 minuty).
    Przełożyć na talerz, nałożyć gorący gulasz i złożyć na pół. Po wierzchu polać gęstą śmietaną i posypać natką.



sos pieczarkowy / sos grzybowy / ajwar / gulasz / cukier lub cukier + oddzielnie gęsta śmietana


Ma ktoś jeszcze podobne przepisy?

12

Odp: Konserwatyzm kobiet
JohnyBravo777 napisał/a:

Troche temat zaczepny.
Jednoczesnie pisze go bo moze przestawi uzyteczna perspektywe na zwiazki meskiej czesci uzytkownikow.

Uwazam, ze o ile kobiety w naszym spoleczenstwie czesciej identyfikuja sie z liberalizmem a mezczyzni z konserwatyzmem, to w rzeczywistosci ich myslenie jest dokladnie odwrotne.
Tzn. mezczyzni sa dzis bardziej liberalni a kobiety konserwatywne.

Konserwatywne spojrzenie na role kobiety w zwiazku jest mniej wiecej takie, ze mezczyzna jest obywatelem i tym, ktory dba o byt rodziny, podczas gdy kobieta jest zwyklym towarem luksusowym jak samochod czy kawa ze Starbuksa.

Liberalna perspektywa ma swoje zrodlo chyba w romantyzmie - rozni biedni pisarze, Don Juani, muzycy itp. ktorych nie bylo stac na utrzymanie kobiety (lub chcieli utrzymac wieksza roznorodnosc cial otaczajacych pochwe) nawijali niewyksztalconym Marysiom makaron na uszy o wyzszosci emocji nad ich interesem i bezpieczenstwem.

Symbolem liberalizmu zatem byla walka o to aby to nie ojciec wydawal za maz swoja corke w zaleznosci od finansowych interesow rodziny tylko aby kobieta miala mozliwosc sama wybrac sobie takiego partnera jakiego obdarzy "prawdziwym uczuciem".
Aby powyzsze bylo mozliwe, kobiety oczywiscie potrzebowaly zdolnosci do zarabiania pieniedzy samemu i nie bycia zaleznymi az dokonaja wlasnych wyborow dotyczacych partnera - na podstawie ich uczuc.

Obecna sytuacja wyglada tak, ze czesc bardzo mlodych kobiet nadal rzeczywiscie dazy za "uczuciami", romantyzmem i Don Juanami, ktorzy dobrze nawijaja makaron.
Natomiast myslenie o sobie w postaci dobra luksusowego i znalezienie mezczyzny, ktory w ten sposob kobiete potraktuje staje sie miara wlasnej wartosci dla coraz wiekszej grupy kobiet (zwlaszcza 20+).

I ja wcale nie uwazam, ze taki oglad kobiet (widzenie siebie jako towaru luksusowego) jest bledny - wrecz przeciwnie.
Kobiety nigdy w historii naszej cywilizacji nie pokazaly talentu w bycia powaznymi partnerami w zwiazku.
Wybor partnera na podstawie romantycznych uczuc umiejetnie wzniecanych w kobiecie przez biednego Don Juana tez nigdy nie skonczyl sie dla nich inaczej niz strata czasu i zdrowia psychicznego.

Kobietom bardzo dobrze wychodzi natomiast nabywanie uczuc do majetnego mezczyzny, ktory traktuje je jako towar luksusowy, dba o nie ale jednoczesnie krotko trzyma.

Rada, ktora chce przekazac z tego calego monologu dla mezczyzn brzmi nastepujaco:
1. Skup sie na pracy i nauce
2. Partnerstwa szukaj w przyjazni i biznesie z innymi mezczyznami
3. Jesli czujesz, ze mozesz sobie pozwolic na kobiete to sobie wybierz taka, ktora podoba Ci sie najbardziej (a nie taka, ktora wyraza zainteresowanie), powiedz jej konkretnie co jej oferujesz i korzystaj z niej tak jak z dobrego samochodu (zamiast oczekiwac jakis komunistycznych partnerskich ukladow z rownym wkladem w przyszlosc) - bo to jest drogie zobowiazanie, za ktorym musi stac duza przyjemnosc. Przyjemnosc, ktora nie jest zalezna tylko od kobiety ale tez tego na ile Ty potrafisz sie nia cieszyc.

I tyle. Oboje bedziecie szczesliwi.

I znowu nasz kochany pod szafą chowany pseudofilozof objawił światu swoją jedyniesłuszną prawdę objawioną. Zieeeeww...

13 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-09-02 20:48:33)

Odp: Konserwatyzm kobiet

Nie napisalem tego do Ciebie Stare_Niezamkniecie aka Mewcia.
To bylo do mezczyzn.

Odp: Konserwatyzm kobiet
JohnyBravo777 napisał/a:

Nie napisalem tego do Ciebie Stare_Niezamkniecie aka Mewcia.
To bylo do mezczyzn.

Ale on przeciez nie jest kobietą

15 Ostatnio edytowany przez AquariusMist (2025-09-03 00:48:03)

Odp: Konserwatyzm kobiet

Konserwatyzm mężczyzn - wymagania co do kobiety.
1. Z dużym cycem i tyłkiem, ale chuda.
2. Ładna, ale tak, by nie podobała się innym facetom.
3. Maksymalnie 25 lat (czy tam 30, nie wiem, gdzie w końcu ta ściana), ale o tradycyjnych poglądach.
4. Mądra, ale tak nie za bardzo. Najlepiej bez własnego zdania. A jak się sprzeciwi, to powiem jej, że feminizm ją zmanipulował.
5. Chcąca urodzić piątkę dzieci, ale tak, by nie naruszyć punktu 1.
6. Dziewica z zasadami, ale tak, żeby to mnie oddała się na pierwszej randce. Najlepiej po godzinie. Oczywiście akceptująca moje przebieranie w kobietach. Dziewica, ale wyuzdana, bo nikt nie chce kłody w łóżku.
7. Ma dbać o dom. Jak wracam z pracy, to ma na mnie czekać ciepły obiad na stole i posprzątana chałupa. Oczywiście to wszystko połączone z pracą zawodową, rachunki dzielimy 50/50 (ale broń boże karierowiczka)!

Odp: Konserwatyzm kobiet
AquariusMist napisał/a:

Konserwatyzm mężczyzn - wymagania co do kobiety.
1. Z dużym cycem i tyłkiem, ale chuda.
2. Ładna, ale tak, by nie podobała się innym facetom.
3. Maksymalnie 25 lat (czy tam 30, nie wiem, gdzie w końcu ta ściana), ale o tradycyjnych poglądach.
4. Mądra, ale tak nie za bardzo. Najlepiej bez własnego zdania. A jak się sprzeciwi, to powiem jej, że feminizm ją zmanipulował.
5. Chcąca urodzić piątkę dzieci, ale tak, by nie naruszyć punktu 1.
6. Dziewica z zasadami, ale tak, żeby to mnie oddała się na pierwszej randce. Najlepiej po godzinie. Oczywiście akceptująca moje przebieranie w kobietach. Dziewica, ale wyuzdana, bo nikt nie chce kłody w łóżku.
7. Ma dbać o dom. Jak wracam z pracy, to ma na mnie czekać ciepły obiad na stole i posprzątana chałupa. Oczywiście to wszystko połączone z pracą zawodową, rachunki dzielimy 50/50 (ale broń boże karierowiczka)!

Dokładnie tak jest. Wymagania z kosmosu

17

Odp: Konserwatyzm kobiet
JohnyBravo777 napisał/a:

Nie napisalem tego do Ciebie Stare_Niezamkniecie aka Mewcia.
To bylo do mezczyzn.

lol Wow, jaka odważna riposta... jak na cipę pozującą na znawcę filozofii. Dosłownie wbiłeś mnie w ziemię, nasz batyrze big_smile

18

Odp: Konserwatyzm kobiet
AquariusMist napisał/a:

Konserwatyzm mężczyzn - wymagania co do kobiety.
1. Z dużym cycem i tyłkiem, ale chuda.
2. Ładna, ale tak, by nie podobała się innym facetom.
3. Maksymalnie 25 lat (czy tam 30, nie wiem, gdzie w końcu ta ściana), ale o tradycyjnych poglądach.
4. Mądra, ale tak nie za bardzo. Najlepiej bez własnego zdania. A jak się sprzeciwi, to powiem jej, że feminizm ją zmanipulował.
5. Chcąca urodzić piątkę dzieci, ale tak, by nie naruszyć punktu 1.
6. Dziewica z zasadami, ale tak, żeby to mnie oddała się na pierwszej randce. Najlepiej po godzinie. Oczywiście akceptująca moje przebieranie w kobietach. Dziewica, ale wyuzdana, bo nikt nie chce kłody w łóżku.
7. Ma dbać o dom. Jak wracam z pracy, to ma na mnie czekać ciepły obiad na stole i posprzątana chałupa. Oczywiście to wszystko połączone z pracą zawodową, rachunki dzielimy 50/50 (ale broń boże karierowiczka)!

Opis tak przerysowany, że na kilometr wali bólem dupy, że jakiś facet śmie mieć jakiekolwiek oczekiwania wobec samozwańczej księżniczki z Tindera.

Odp: Konserwatyzm kobiet
Nowe_otwarcie napisał/a:
AquariusMist napisał/a:

Konserwatyzm mężczyzn - wymagania co do kobiety.
1. Z dużym cycem i tyłkiem, ale chuda.
2. Ładna, ale tak, by nie podobała się innym facetom.
3. Maksymalnie 25 lat (czy tam 30, nie wiem, gdzie w końcu ta ściana), ale o tradycyjnych poglądach.
4. Mądra, ale tak nie za bardzo. Najlepiej bez własnego zdania. A jak się sprzeciwi, to powiem jej, że feminizm ją zmanipulował.
5. Chcąca urodzić piątkę dzieci, ale tak, by nie naruszyć punktu 1.
6. Dziewica z zasadami, ale tak, żeby to mnie oddała się na pierwszej randce. Najlepiej po godzinie. Oczywiście akceptująca moje przebieranie w kobietach. Dziewica, ale wyuzdana, bo nikt nie chce kłody w łóżku.
7. Ma dbać o dom. Jak wracam z pracy, to ma na mnie czekać ciepły obiad na stole i posprzątana chałupa. Oczywiście to wszystko połączone z pracą zawodową, rachunki dzielimy 50/50 (ale broń boże karierowiczka)!

Opis tak przerysowany, że na kilometr wali bólem dupy, że jakiś facet śmie mieć jakiekolwiek oczekiwania wobec samozwańczej księżniczki z Tindera.

Tu nie chodzi o wymagania zwykłe, tylko o wymagania z kosmosu

20

Odp: Konserwatyzm kobiet
JohnyBravo777 napisał/a:

Obecna sytuacja wyglada tak, ze czesc bardzo mlodych kobiet nadal rzeczywiscie dazy za "uczuciami", romantyzmem i Don Juanami, ktorzy dobrze nawijaja makaron.
Natomiast myslenie o sobie w postaci dobra luksusowego i znalezienie mezczyzny, ktory w ten sposob kobiete potraktuje staje sie miara wlasnej wartosci dla coraz wiekszej grupy kobiet (zwlaszcza 20+).


Mam kontakt z młodszymi osobami od siebie, powiedzmy w przedziale 25-30 lat i moje obserwacje są dokładnie odwrotne, nad czym z kolei jako kobieta ubolewam.
Mianowicie: obserwuję, że spora liczba młodych kobiet zdecydowanie NIE postrzega siebie jako "dobro luksusowe", a przeciwnie - na rowni, a często niżej niż facetów. Widze jak starają się facetom nadskakiwać, czy raczej "sprostać" wymaganiom coraz wiekszej grupy panów, którzy w pewnym momencie zostali kompletnie poniesieni przez ideologie redpilla itp., gdzie kobieta traktowana jest jak jeden z przedmiotów uzytkowych, ktore wymienia się w mgnieniu oka gdy przestaje spełniać "męskie potrzeby".
I rozczarowaniem i niepokojem obserwuję jak ta tendencja coraz bardziej wykoślawia się, od źle pojmowanego - wypaczonego rozumienia partnerstwa, po sytuację, gdzie panowie każdy najmniejszy wysiłek i inicjatywe po swojej stronie kwitują: "przecież jest równouprawnienie, niech babka sie o mnie stara".
Niestety kobiety łykneły tą ideologie, czy mówiąc językiem redpilla "weszły w rame" jak w masło, czego skutki będa opłakane dla obydwu stron za jakis czas. Myslę, że prędzej niż później.
Szczęsliwi ci, którym udalo się tego pokractwa ideologicznego uniknac i sa w szczęsliwych zdrowych związkach.

1. Skup sie na pracy i nauce
2. Partnerstwa szukaj w przyjazni i biznesie z innymi mezczyznami
3. Jesli czujesz, ze mozesz sobie pozwolic na kobiete to sobie wybierz taka, ktora podoba Ci sie najbardziej (a nie taka, ktora wyraza zainteresowanie), powiedz jej konkretnie co jej oferujesz i korzystaj z niej tak jak z dobrego samochodu (zamiast oczekiwac jakis komunistycznych partnerskich ukladow z rownym wkladem w przyszlosc) - bo to jest drogie zobowiazanie, za ktorym musi stac duza przyjemnosc. Przyjemnosc, ktora nie jest zalezna tylko od kobiety ale tez tego na ile Ty potrafisz sie nia cieszyc.

I tyle. Oboje bedziecie szczesliwi.

Szkoda, że dając identyczną dobra radę w tym stylu kobietom mozna zostać za to zlinczowanym, no bo jakże to tak. Vide wątek niejakiego keceva smile

Odp: Konserwatyzm kobiet
Giaa2 napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Obecna sytuacja wyglada tak, ze czesc bardzo mlodych kobiet nadal rzeczywiscie dazy za "uczuciami", romantyzmem i Don Juanami, ktorzy dobrze nawijaja makaron.
Natomiast myslenie o sobie w postaci dobra luksusowego i znalezienie mezczyzny, ktory w ten sposob kobiete potraktuje staje sie miara wlasnej wartosci dla coraz wiekszej grupy kobiet (zwlaszcza 20+).


Mam kontakt z młodszymi osobami od siebie, powiedzmy w przedziale 25-30 lat i moje obserwacje są dokładnie odwrotne, nad czym z kolei jako kobieta ubolewam.
Mianowicie: obserwuję, że spora liczba młodych kobiet zdecydowanie NIE postrzega siebie jako "dobro luksusowe", a przeciwnie - na rowni, a często niżej niż facetów. Widze jak starają się facetom nadskakiwać, czy raczej "sprostać" wymaganiom coraz wiekszej grupy panów, którzy w pewnym momencie zostali kompletnie poniesieni przez ideologie redpilla itp., gdzie kobieta traktowana jest jak jeden z przedmiotów uzytkowych, ktore wymienia się w mgnieniu oka gdy przestaje spełniać "męskie potrzeby".
I rozczarowaniem i niepokojem obserwuję jak ta tendencja coraz bardziej wykoślawia się, od źle pojmowanego - wypaczonego rozumienia partnerstwa, po sytuację, gdzie panowie każdy najmniejszy wysiłek i inicjatywe po swojej stronie kwitują: "przecież jest równouprawnienie, niech babka sie o mnie stara".
Niestety kobiety łykneły tą ideologie, czy mówiąc językiem redpilla "weszły w rame" jak w masło, czego skutki będa opłakane dla obydwu stron za jakis czas. Myslę, że prędzej niż później.
Szczęsliwi ci, którym udalo się tego pokractwa ideologicznego uniknac i sa w szczęsliwych zdrowych związkach.

1. Skup sie na pracy i nauce
2. Partnerstwa szukaj w przyjazni i biznesie z innymi mezczyznami
3. Jesli czujesz, ze mozesz sobie pozwolic na kobiete to sobie wybierz taka, ktora podoba Ci sie najbardziej (a nie taka, ktora wyraza zainteresowanie), powiedz jej konkretnie co jej oferujesz i korzystaj z niej tak jak z dobrego samochodu (zamiast oczekiwac jakis komunistycznych partnerskich ukladow z rownym wkladem w przyszlosc) - bo to jest drogie zobowiazanie, za ktorym musi stac duza przyjemnosc. Przyjemnosc, ktora nie jest zalezna tylko od kobiety ale tez tego na ile Ty potrafisz sie nia cieszyc.

I tyle. Oboje bedziecie szczesliwi.

Szkoda, że dając identyczną dobra radę w tym stylu kobietom mozna zostać za to zlinczowanym, no bo jakże to tak. Vide wątek niejakiego keceva smile

Masz racje, bo ja tez taka bylam w wieku 20 kilku lat,żeby tylko dogodzic facetowi, zeby sie nie urazili, bo nie wypada tak mówić, bo sie obrazą,a tamto,a sramto,  skakanie nad nimi itd a po 30 tce babci sranie sie skonczylo

22

Odp: Konserwatyzm kobiet
Julia life in UK napisał/a:

Masz racje, bo ja tez taka bylam w wieku 20 kilku lat,żeby tylko dogodzic facetowi, zeby sie nie urazili, bo nie wypada tak mówić, bo sie obrazą,a tamto,a sramto,  skakanie nad nimi itd a po 30 tce babci sranie sie skonczylo

Bo taka jest brutalna prawda.
Taki stan rzeczy to często wynik obserwacji z domu rodzinnego, a potem koleżanek w związkach - te ktore w nich były zazwyczaj "okupione" to było ich mniej lub bardziej świadomym staraniem sie o konkretnych facetów.
W młodszym wieku koncentrowało się to wiadomo, głównie na wyglądzie, maksowało go i to z reguły wystarczało, plus oczywiście spełnianie zachcianek faceta w łóżku.
Większośc facetow zresztą na tym poziomie oczekiwan względem kobiet do końca zycia zostaje, a jedynie wściecza się, że kobiety się starzeją - jak one śmią! XD

Szczęściem jest mieć dobre geny i zachować dobry wygląd jak najdłużej. Wtedy gdy posypie się jeden czy drugi związek można spokojnie znaleźć kolejny. Gorzej jak kobieta jest przeciętna, starzeje się marnie, to dla facetów staje się kompletnym odpadem. Te wszystkie "piekne okreslenia" typu: ściana itp. kierowane do coraz młodszych kobiet, bo już zdaje się po 30-ce. Najczęściej przez 40 letnich lub starszych pryków, żeby było śmieszniej smile

Jest to wszystko straszne i śmieszne - zależy z jakiej perspektywy się to obserwuje, ale każda kobieta, która wyznaje choć trochę solidarnośc z innymi rozumie w jak chorym kierunku to idzie.

Odp: Konserwatyzm kobiet
Giaa2 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Masz racje, bo ja tez taka bylam w wieku 20 kilku lat,żeby tylko dogodzic facetowi, zeby sie nie urazili, bo nie wypada tak mówić, bo sie obrazą,a tamto,a sramto,  skakanie nad nimi itd a po 30 tce babci sranie sie skonczylo

Bo taka jest brutalna prawda.
Taki stan rzeczy to często wynik obserwacji z domu rodzinnego, a potem koleżanek w związkach - te ktore w nich były zazwyczaj "okupione" to było ich mniej lub bardziej świadomym staraniem sie o konkretnych facetów.
W młodszym wieku koncentrowało się to wiadomo, głównie na wyglądzie, maksowało go i to z reguły wystarczało, plus oczywiście spełnianie zachcianek faceta w łóżku.
Większośc facetow zresztą na tym poziomie oczekiwan względem kobiet do końca zycia zostaje, a jedynie wściecza się, że kobiety się starzeją - jak one śmią! XD

Szczęściem jest mieć dobre geny i zachować dobry wygląd jak najdłużej. Wtedy gdy posypie się jeden czy drugi związek można spokojnie znaleźć kolejny. Gorzej jak kobieta jest przeciętna, starzeje się marnie, to dla facetów staje się kompletnym odpadem. Te wszystkie "piekne okreslenia" typu: ściana itp. kierowane do coraz młodszych kobiet, bo już zdaje się po 30-ce. Najczęściej przez 40 letnich lub starszych pryków, żeby było śmieszniej smile

Jest to wszystko straszne i śmieszne - zależy z jakiej perspektywy się to obserwuje, ale każda kobieta, która wyznaje choć trochę solidarnośc z innymi rozumie w jak chorym kierunku to idzie.

Dokładnie ja to juz tez zauwazylam. Ja I tak juz postawilam krzyżyk na droge wszystkim facetom  big_smile

24 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-09-03 23:47:41)

Odp: Konserwatyzm kobiet
Giaa2 napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Obecna sytuacja wyglada tak, ze czesc bardzo mlodych kobiet nadal rzeczywiscie dazy za "uczuciami", romantyzmem i Don Juanami, ktorzy dobrze nawijaja makaron.
Natomiast myslenie o sobie w postaci dobra luksusowego i znalezienie mezczyzny, ktory w ten sposob kobiete potraktuje staje sie miara wlasnej wartosci dla coraz wiekszej grupy kobiet (zwlaszcza 20+).


Mam kontakt z młodszymi osobami od siebie, powiedzmy w przedziale 25-30 lat i moje obserwacje są dokładnie odwrotne, nad czym z kolei jako kobieta ubolewam.
Mianowicie: obserwuję, że spora liczba młodych kobiet zdecydowanie NIE postrzega siebie jako "dobro luksusowe", a przeciwnie - na rowni, a często niżej niż facetów. Widze jak starają się facetom nadskakiwać, czy raczej "sprostać" wymaganiom coraz wiekszej grupy panów, którzy w pewnym momencie zostali kompletnie poniesieni przez ideologie redpilla itp., gdzie kobieta traktowana jest jak jeden z przedmiotów uzytkowych, ktore wymienia się w mgnieniu oka gdy przestaje spełniać "męskie potrzeby".
I rozczarowaniem i niepokojem obserwuję jak ta tendencja coraz bardziej wykoślawia się, od źle pojmowanego - wypaczonego rozumienia partnerstwa, po sytuację, gdzie panowie każdy najmniejszy wysiłek i inicjatywe po swojej stronie kwitują: "przecież jest równouprawnienie, niech babka sie o mnie stara".
Niestety kobiety łykneły tą ideologie, czy mówiąc językiem redpilla "weszły w rame" jak w masło, czego skutki będa opłakane dla obydwu stron za jakis czas. Myslę, że prędzej niż później.
Szczęsliwi ci, którym udalo się tego pokractwa ideologicznego uniknac i sa w szczęsliwych zdrowych związkach.

1. Skup sie na pracy i nauce
2. Partnerstwa szukaj w przyjazni i biznesie z innymi mezczyznami
3. Jesli czujesz, ze mozesz sobie pozwolic na kobiete to sobie wybierz taka, ktora podoba Ci sie najbardziej (a nie taka, ktora wyraza zainteresowanie), powiedz jej konkretnie co jej oferujesz i korzystaj z niej tak jak z dobrego samochodu (zamiast oczekiwac jakis komunistycznych partnerskich ukladow z rownym wkladem w przyszlosc) - bo to jest drogie zobowiazanie, za ktorym musi stac duza przyjemnosc. Przyjemnosc, ktora nie jest zalezna tylko od kobiety ale tez tego na ile Ty potrafisz sie nia cieszyc.

I tyle. Oboje bedziecie szczesliwi.

Szkoda, że dając identyczną dobra radę w tym stylu kobietom mozna zostać za to zlinczowanym, no bo jakże to tak. Vide wątek niejakiego keceva smile

Dziwne te czasy. Wszytko się poplątało.

Z jednej strony piszesz o podejsciu młodych dziewczyn usługujących facetowi a z drugiej strony dziesiątki wątków facetow którzy przez pół roku trzy pary na tinderze maja i z tego wychodzi zero spotkan bo sa niewystarczajacy

Odp: Konserwatyzm kobiet
Bert44 napisał/a:
Giaa2 napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Obecna sytuacja wyglada tak, ze czesc bardzo mlodych kobiet nadal rzeczywiscie dazy za "uczuciami", romantyzmem i Don Juanami, ktorzy dobrze nawijaja makaron.
Natomiast myslenie o sobie w postaci dobra luksusowego i znalezienie mezczyzny, ktory w ten sposob kobiete potraktuje staje sie miara wlasnej wartosci dla coraz wiekszej grupy kobiet (zwlaszcza 20+).


Mam kontakt z młodszymi osobami od siebie, powiedzmy w przedziale 25-30 lat i moje obserwacje są dokładnie odwrotne, nad czym z kolei jako kobieta ubolewam.
Mianowicie: obserwuję, że spora liczba młodych kobiet zdecydowanie NIE postrzega siebie jako "dobro luksusowe", a przeciwnie - na rowni, a często niżej niż facetów. Widze jak starają się facetom nadskakiwać, czy raczej "sprostać" wymaganiom coraz wiekszej grupy panów, którzy w pewnym momencie zostali kompletnie poniesieni przez ideologie redpilla itp., gdzie kobieta traktowana jest jak jeden z przedmiotów uzytkowych, ktore wymienia się w mgnieniu oka gdy przestaje spełniać "męskie potrzeby".
I rozczarowaniem i niepokojem obserwuję jak ta tendencja coraz bardziej wykoślawia się, od źle pojmowanego - wypaczonego rozumienia partnerstwa, po sytuację, gdzie panowie każdy najmniejszy wysiłek i inicjatywe po swojej stronie kwitują: "przecież jest równouprawnienie, niech babka sie o mnie stara".
Niestety kobiety łykneły tą ideologie, czy mówiąc językiem redpilla "weszły w rame" jak w masło, czego skutki będa opłakane dla obydwu stron za jakis czas. Myslę, że prędzej niż później.
Szczęsliwi ci, którym udalo się tego pokractwa ideologicznego uniknac i sa w szczęsliwych zdrowych związkach.

1. Skup sie na pracy i nauce
2. Partnerstwa szukaj w przyjazni i biznesie z innymi mezczyznami
3. Jesli czujesz, ze mozesz sobie pozwolic na kobiete to sobie wybierz taka, ktora podoba Ci sie najbardziej (a nie taka, ktora wyraza zainteresowanie), powiedz jej konkretnie co jej oferujesz i korzystaj z niej tak jak z dobrego samochodu (zamiast oczekiwac jakis komunistycznych partnerskich ukladow z rownym wkladem w przyszlosc) - bo to jest drogie zobowiazanie, za ktorym musi stac duza przyjemnosc. Przyjemnosc, ktora nie jest zalezna tylko od kobiety ale tez tego na ile Ty potrafisz sie nia cieszyc.

I tyle. Oboje bedziecie szczesliwi.

Szkoda, że dając identyczną dobra radę w tym stylu kobietom mozna zostać za to zlinczowanym, no bo jakże to tak. Vide wątek niejakiego keceva smile

Dziwne te czasy. Wszytko się poplątało.

Z jednej strony piszesz o podejsciu młodych dziewczyn usługujących facetowi a z drugiej strony dziesiątki wątków facetow którzy przez pół roku trzy pary na tinderze maja i z tego wychodzi zero spotkan bo sa niewystarczajacy

Bo są tacy co moga miec dziewczyny i tacy co.miec nie moga. Co tu duzo rozumieć?

26

Odp: Konserwatyzm kobiet
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Giaa2 napisał/a:

Mam kontakt z młodszymi osobami od siebie, powiedzmy w przedziale 25-30 lat i moje obserwacje są dokładnie odwrotne, nad czym z kolei jako kobieta ubolewam.
Mianowicie: obserwuję, że spora liczba młodych kobiet zdecydowanie NIE postrzega siebie jako "dobro luksusowe", a przeciwnie - na rowni, a często niżej niż facetów. Widze jak starają się facetom nadskakiwać, czy raczej "sprostać" wymaganiom coraz wiekszej grupy panów, którzy w pewnym momencie zostali kompletnie poniesieni przez ideologie redpilla itp., gdzie kobieta traktowana jest jak jeden z przedmiotów uzytkowych, ktore wymienia się w mgnieniu oka gdy przestaje spełniać "męskie potrzeby".
I rozczarowaniem i niepokojem obserwuję jak ta tendencja coraz bardziej wykoślawia się, od źle pojmowanego - wypaczonego rozumienia partnerstwa, po sytuację, gdzie panowie każdy najmniejszy wysiłek i inicjatywe po swojej stronie kwitują: "przecież jest równouprawnienie, niech babka sie o mnie stara".
Niestety kobiety łykneły tą ideologie, czy mówiąc językiem redpilla "weszły w rame" jak w masło, czego skutki będa opłakane dla obydwu stron za jakis czas. Myslę, że prędzej niż później.
Szczęsliwi ci, którym udalo się tego pokractwa ideologicznego uniknac i sa w szczęsliwych zdrowych związkach.



Szkoda, że dając identyczną dobra radę w tym stylu kobietom mozna zostać za to zlinczowanym, no bo jakże to tak. Vide wątek niejakiego keceva smile

Dziwne te czasy. Wszytko się poplątało.

Z jednej strony piszesz o podejsciu młodych dziewczyn usługujących facetowi a z drugiej strony dziesiątki wątków facetow którzy przez pół roku trzy pary na tinderze maja i z tego wychodzi zero spotkan bo sa niewystarczajacy

Bo są tacy co moga miec dziewczyny i tacy co.miec nie moga. Co tu duzo rozumieć?

Głupie gadanie. Rownie dobrze moglbym powedziec sa takie co zasluguja na rowbouprawnienie i takie ktore nie zasluguja

Odp: Konserwatyzm kobiet
Bert44 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Dziwne te czasy. Wszytko się poplątało.

Z jednej strony piszesz o podejsciu młodych dziewczyn usługujących facetowi a z drugiej strony dziesiątki wątków facetow którzy przez pół roku trzy pary na tinderze maja i z tego wychodzi zero spotkan bo sa niewystarczajacy

Bo są tacy co moga miec dziewczyny i tacy co.miec nie moga. Co tu duzo rozumieć?

Głupie gadanie. Rownie dobrze moglbym powedziec sa takie co zasluguja na rowbouprawnienie i takie ktore nie zasluguja

Ale mnie nie chodzilo o to,ze moga w sensie ,ze maja prawo miec,a drudzy nie maja prawa miec, tylko o to, ze jedni moga,bo wiedza jak miec dziewczyny,a inni nie moga,bo nie wiedzą,a równouprawnienie sie należy wszystkim kobietom na świecie bez dyskusji żadnej

28

Odp: Konserwatyzm kobiet
AquariusMist napisał/a:

Konserwatyzm mężczyzn - wymagania co do kobiety.
1. Z dużym cycem i tyłkiem, ale chuda.
2. Ładna, ale tak, by nie podobała się innym facetom.
3. Maksymalnie 25 lat (czy tam 30, nie wiem, gdzie w końcu ta ściana), ale o tradycyjnych poglądach.
4. Mądra, ale tak nie za bardzo. Najlepiej bez własnego zdania. A jak się sprzeciwi, to powiem jej, że feminizm ją zmanipulował.
5. Chcąca urodzić piątkę dzieci, ale tak, by nie naruszyć punktu 1.
6. Dziewica z zasadami, ale tak, żeby to mnie oddała się na pierwszej randce. Najlepiej po godzinie. Oczywiście akceptująca moje przebieranie w kobietach. Dziewica, ale wyuzdana, bo nikt nie chce kłody w łóżku.
7. Ma dbać o dom. Jak wracam z pracy, to ma na mnie czekać ciepły obiad na stole i posprzątana chałupa. Oczywiście to wszystko połączone z pracą zawodową, rachunki dzielimy 50/50 (ale broń boże karierowiczka)!

A w praktyce chyba każda kobieta jaką znam będąca w związku nie spełnia nawet połowy tych niby oczekiwań. Powiem więcej, rzadko się zdarza by choć jeden z tych punktów się zgadzał, a jednak są w związkach. Wniosek z tego taki, że albo te wymagania to ściema albo mężczyźni idą w te związki mimo braku ich spełnienia przez kobietę.

Giaa2 napisał/a:

Mam kontakt z młodszymi osobami od siebie, powiedzmy w przedziale 25-30 lat i moje obserwacje są dokładnie odwrotne, nad czym z kolei jako kobieta ubolewam.
Mianowicie: obserwuję, że spora liczba młodych kobiet zdecydowanie NIE postrzega siebie jako "dobro luksusowe", a przeciwnie - na rowni, a często niżej niż facetów. Widze jak starają się facetom nadskakiwać, czy raczej "sprostać" wymaganiom coraz wiekszej grupy panów, którzy w pewnym momencie zostali kompletnie poniesieni przez ideologie redpilla itp., gdzie kobieta traktowana jest jak jeden z przedmiotów uzytkowych, ktore wymienia się w mgnieniu oka gdy przestaje spełniać "męskie potrzeby".
I rozczarowaniem i niepokojem obserwuję jak ta tendencja coraz bardziej wykoślawia się, od źle pojmowanego - wypaczonego rozumienia partnerstwa, po sytuację, gdzie panowie każdy najmniejszy wysiłek i inicjatywe po swojej stronie kwitują: "przecież jest równouprawnienie, niech babka sie o mnie stara".
Niestety kobiety łykneły tą ideologie, czy mówiąc językiem redpilla "weszły w rame" jak w masło, czego skutki będa opłakane dla obydwu stron za jakis czas. Myslę, że prędzej niż później.
Szczęsliwi ci, którym udalo się tego pokractwa ideologicznego uniknac i sa w szczęsliwych zdrowych związkach.

Wychodzi na to, że jestem jednym z tych szczęśliwców bo w moim związku nie ma tego ideologicznego pokractwa. A jednak nie jedna osoba z forum twierdzi, że mój związek nie ma zbyt wiele wspólnego z byciem zdrowym.

Czy traktowanie samego siebie jako "dobro luksusowe" nie byłoby przesadą? Myślałem, że właśnie powinno się traktować na równi z innymi, a już zwłaszcza z partnerem/partnerką. Czy nie powinno być tak, że oboje starają się po równo?

29

Odp: Konserwatyzm kobiet

Temat o połowie populacji, także każdy może podać rozbieżne przykłady.
Ale jeśli by tak szukać baaardzo ogólnej zasady, to tak, kobiety są konserwatywne, chcą być traktowane jak to określono jako dobro luksusowe. To facet ma odpowiadać z stan majątkowy rodziny, ma być głową rodziny i za nią odpowiadać.
Wbrew temu co się mówi, jest dostrzegany problem z mężczyznami, że jest ich mniej niź kobiet np. na studiach, bo jeśli chcą mieć rodzinę, to trzeba iść do dobrze płatnej roboty, którą kobiety omijają szerokim łukiem. Wielu kobietom imponuje męska zaradność, decyzyjność, a nawet siła fizyczna. Często na początku nie zwracają uwagi, że wiążą się z despotą, bo ma te cechy, które one szukają.

Odp: Konserwatyzm kobiet
Shinigami napisał/a:
AquariusMist napisał/a:

Konserwatyzm mężczyzn - wymagania co do kobiety.
1. Z dużym cycem i tyłkiem, ale chuda.
2. Ładna, ale tak, by nie podobała się innym facetom.
3. Maksymalnie 25 lat (czy tam 30, nie wiem, gdzie w końcu ta ściana), ale o tradycyjnych poglądach.
4. Mądra, ale tak nie za bardzo. Najlepiej bez własnego zdania. A jak się sprzeciwi, to powiem jej, że feminizm ją zmanipulował.
5. Chcąca urodzić piątkę dzieci, ale tak, by nie naruszyć punktu 1.
6. Dziewica z zasadami, ale tak, żeby to mnie oddała się na pierwszej randce. Najlepiej po godzinie. Oczywiście akceptująca moje przebieranie w kobietach. Dziewica, ale wyuzdana, bo nikt nie chce kłody w łóżku.
7. Ma dbać o dom. Jak wracam z pracy, to ma na mnie czekać ciepły obiad na stole i posprzątana chałupa. Oczywiście to wszystko połączone z pracą zawodową, rachunki dzielimy 50/50 (ale broń boże karierowiczka)!

A w praktyce chyba każda kobieta jaką znam będąca w związku nie spełnia nawet połowy tych niby oczekiwań. Powiem więcej, rzadko się zdarza by choć jeden z tych punktów się zgadzał, a jednak są w związkach. Wniosek z tego taki, że albo te wymagania to ściema albo mężczyźni idą w te związki mimo braku ich spełnienia przez kobietę.

Giaa2 napisał/a:

Mam kontakt z młodszymi osobami od siebie, powiedzmy w przedziale 25-30 lat i moje obserwacje są dokładnie odwrotne, nad czym z kolei jako kobieta ubolewam.
Mianowicie: obserwuję, że spora liczba młodych kobiet zdecydowanie NIE postrzega siebie jako "dobro luksusowe", a przeciwnie - na rowni, a często niżej niż facetów. Widze jak starają się facetom nadskakiwać, czy raczej "sprostać" wymaganiom coraz wiekszej grupy panów, którzy w pewnym momencie zostali kompletnie poniesieni przez ideologie redpilla itp., gdzie kobieta traktowana jest jak jeden z przedmiotów uzytkowych, ktore wymienia się w mgnieniu oka gdy przestaje spełniać "męskie potrzeby".
I rozczarowaniem i niepokojem obserwuję jak ta tendencja coraz bardziej wykoślawia się, od źle pojmowanego - wypaczonego rozumienia partnerstwa, po sytuację, gdzie panowie każdy najmniejszy wysiłek i inicjatywe po swojej stronie kwitują: "przecież jest równouprawnienie, niech babka sie o mnie stara".
Niestety kobiety łykneły tą ideologie, czy mówiąc językiem redpilla "weszły w rame" jak w masło, czego skutki będa opłakane dla obydwu stron za jakis czas. Myslę, że prędzej niż później.
Szczęsliwi ci, którym udalo się tego pokractwa ideologicznego uniknac i sa w szczęsliwych zdrowych związkach.

Wychodzi na to, że jestem jednym z tych szczęśliwców bo w moim związku nie ma tego ideologicznego pokractwa. A jednak nie jedna osoba z forum twierdzi, że mój związek nie ma zbyt wiele wspólnego z byciem zdrowym.

Czy traktowanie samego siebie jako "dobro luksusowe" nie byłoby przesadą? Myślałem, że właśnie powinno się traktować na równi z innymi, a już zwłaszcza z partnerem/partnerką. Czy nie powinno być tak, że oboje starają się po równo?

Nie sluchaj na forum co pisza o Twoim związku big_smile

31 Ostatnio edytowany przez Giaa2 (2025-09-04 16:29:14)

Odp: Konserwatyzm kobiet
Bert44 napisał/a:

[

Dziwne te czasy. Wszytko się poplątało.

Z jednej strony piszesz o podejsciu młodych dziewczyn usługujących facetowi a z drugiej strony dziesiątki wątków facetow którzy przez pół roku trzy pary na tinderze maja i z tego wychodzi zero spotkan bo sa niewystarczajacy

Przecież nie pisałam o wszystkich facetach <facepalm>

Oczywiście, że większośc z was nie nadaje się do podtarcia... sobie wami, za przeproszeniem  wink  wiekszość co siedzi na tych apkach,z  tego co pokazywały mi znajome to nawet porządnego zdjęcia nie potrafi sobie zrobić. Nie maja pojęcia o podstawach co jest estetycznie akceptowalne, wrzucają jakies rozmazane foto upoceni, byle jak ubrani, z zaniedbanym cielskiem przekonani, że to seksi. O takich facetach nie mowie przecież.
Tylko o tych 50% , ktorzy jeszcze łapią się na określenie "przeciętni" w pozytywnym sensie. Wtedy w l.o. czy na studiach zawsze jakas szara mysz za nimi biegała albo laska o podobnym poziomie urody i stara się o nich. Inna sprawa, że dla większości ona będzie przejściowym wyborem, bo strzelają oczami za tymi atrakcyjniejszymi.
Co nie zmienia faktu, że to sa brednie, że 20-latki dzisiejsze czekaja na księciów biernie. Chyba te najatrakcyjniesze to owszem, ewentualnie skrajnie nieśmiałe.
Większośc par jakie pamiętam z tamtych czasów, tj. l.o. i studia to kobiety w 80% inicjowały relacje, podrywały itd. Bo to kobietom zawsze bardziej zależy na staym związku - vide  w przyszłości rodzinie niz trutniom.

32

Odp: Konserwatyzm kobiet
JohnyBravo777 napisał/a:

Troche temat zaczepny.
Jednoczesnie pisze go bo moze przestawi uzyteczna perspektywe na zwiazki meskiej czesci uzytkownikow.

Uwazam, ze o ile kobiety w naszym spoleczenstwie czesciej identyfikuja sie z liberalizmem a mezczyzni z konserwatyzmem, to w rzeczywistosci ich myslenie jest dokladnie odwrotne.
Tzn. mezczyzni sa dzis bardziej liberalni a kobiety konserwatywne.

Konserwatywne spojrzenie na role kobiety w zwiazku jest mniej wiecej takie, ze mezczyzna jest obywatelem i tym, ktory dba o byt rodziny, podczas gdy kobieta jest zwyklym towarem luksusowym jak samochod czy kawa ze Starbuksa.

.

Od zawsze kobiety marzą o bogatych książętach, a wiążą się z partnerami, którzy je szanują, niekoniecznie z pokaźnym kontem bankowym.
Jest coś w kobietach, że chciałyby ładnie wyglądać, ale też bez przesady. Ten konserwatyzm kobiet być może wygląda na zakamuflowany, lecz wynika z tego, że partnerzy chcieliby je takie widzieć.
Dziś kobieta jest samodzielna, ma szansę się wykształcić, wzbogacić, a pomimo tego za ważniejsze uznaje związek i rodzinę. Te kobiety, które do czegoś doszły, są znane same przyznają, że gdyby nie mąż lub partner nie osiągnęłyby tego, co mają. To musi być taki dobry team, który pozwala kobietom na samorealizację.

33

Odp: Konserwatyzm kobiet
Giaa2 napisał/a:

Oczywiście, że większośc z was nie nadaje się do podtarcia... sobie wami, za przeproszeniem  wink

...

34 Ostatnio edytowany przez Legat (2025-09-06 08:01:34)

Odp: Konserwatyzm kobiet

Bert44 chyba tylko Ty czytasz co ona wypisuje. smile Nie szkoda ci zdrowia psychicznego?

35

Odp: Konserwatyzm kobiet
Legat napisał/a:

Bert44 chyba tylko Ty czytasz co ona wypisuje. smile Nie szkoda ci zdrowia psychicznego?

Już sie wyleczyłem

36 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-09-06 09:56:08)

Odp: Konserwatyzm kobiet
Tamiraa napisał/a:

Od zawsze kobiety marzą o bogatych książętach, a wiążą się z partnerami, którzy je szanują, niekoniecznie z pokaźnym kontem bankowym.

Ale co jest powodem?
Oczywiscie nie jest to egzotyczny rozjazd miedzy tym o czym kobieta "fantazjuje" a czego chce w rzeczywistosci.
Tylko miedzy jej aspiracjami (usiedlenie bogatego ksiecia) a rzeczywistymi mozliwosciami.
Niektore kobiety, te ktore maja mozliwosc, wiaza sie z bogatymi mezczyznami, ktorzy je szanuja badz nie - jak ta nowa dupa Bezosa.
Niektore, te ktorych mozliwosci sa bardziej ograniczone, wiaza sie z biednym mezczyzna, ktory je szanuje.
Niektore, o jeszcze gorszych mozliwosciach, wiaza sie z biednym, ktorych ich nie szanuje.
Inne, te ktore maja psychiczne uposledzenie nie pozwalajace im na adaptacje do rzeczywistosci, pozostaja z tak rozjechanymi oczekiwaniami w stosunku do mozliwosci, ze nie potrafia stworzyc zwiazku z zadnym mezczyzna i poprzez dysonans poznawczy probuja oklamywac siebie i innych, ze takie samotne zycie jest lepsze.

Tamiraa napisał/a:

Dziś kobieta jest samodzielna, ma szansę się wykształcić, wzbogacić, a pomimo tego za ważniejsze uznaje związek i rodzinę. Te kobiety, które do czegoś doszły, są znane same przyznają, że gdyby nie mąż lub partner nie osiągnęłyby tego, co mają. To musi być taki dobry team, który pozwala kobietom na samorealizację.

O ile frazes "samorealizacji" jest gleboko zakorzeniony juz w naszej kulturze, patrzac z szerszej perspektywy, nie jest to zaden naturalnie sluszny cel.
Koncept realizacji jest nieodlacznie powiazany z planem.
Oznacza on, ze wyobrazajac sobie jakis pozadany stan (wizja), wyobrazilismy sobie sekwencje akcji (kurs akcji), ktora wykonujemy w swiecie naturalnym (realizujemy), aby stan swiata naturalnego stal sie tozsamy z nasza wizja (dzieki czemu staje sie "zrealizowana").

Zatem mowic o jakiejs "realizacji" jest sens jedynie w kontekscie jakiegos planu.

Termin samo-realizacji, sugeruje ze moze istniec jakis plan w stosunku do nas samych - ze powinnismy stac sie kims zgodnie z jakims planem.
Ponad to, ten plan wymyslilismy sobie we wlasnej glowie.

Patrzac na to z przymrozeniem oka, trudno nie odniesc wrazenia, ze ludzie ktorzy sie "samo-realizuja" sa jak dziecko, ktore wymyslilo sobie misje przerzucenia piasku z piaskownicy do domu i walczy z rodzicami, ktorzy mu ten piasek wynosza z powrotem do piaskownicy.

Powyzsze jest jedynie jedna z alternatyw w zyciu.
Inna jest realizacja planu, ktory zostal dla nas zbudowany przez komunistyczny rzad, szefa w firmie czy meza.

W rozny sposob mozna spedzic to swoje zycie, ale jesli chodzi o malzenstwo, w ktorym obie osoby sie kochaja to konfiguracja, w ktorej zona realizuje plan zbudowany przez meza zamiast cos co sama sobie wymyslila jest stabilniejsza bo istnieje mniejsze ryzyko, ze plan meza dotyczacy ich obojga i zony dotyczacy jej samej "samorealizacji" beda niespojne.

Odp: Konserwatyzm kobiet
JohnyBravo777 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Od zawsze kobiety marzą o bogatych książętach, a wiążą się z partnerami, którzy je szanują, niekoniecznie z pokaźnym kontem bankowym.

Ale co jest powodem?
Oczywiscie nie jest to egzotyczny rozjazd miedzy tym o czym kobieta "fantazjuje" a czego chce w rzeczywistosci.
Tylko miedzy jej aspiracjami (usiedlenie bogatego ksiecia) a rzeczywistymi mozliwosciami.
Niektore kobiety, te ktore maja mozliwosc, wiaza sie z bogatymi mezczyznami, ktorzy je szanuja badz nie - jak ta nowa dupa Bezosa.
Niektore, te ktorych mozliwosci sa bardziej ograniczone, wiaza sie z biednym mezczyzna, ktory je szanuje.
Niektore, o jeszcze gorszych mozliwosciach, wiaza sie z biednym, ktorych ich nie szanuje.
Inne, te ktore maja psychiczne uposledzenie nie pozwalajace im na adaptacje do rzeczywistosci, pozostaja z tak rozjechanymi oczekiwaniami w stosunku do mozliwosci, ze nie potrafia stworzyc zwiazku z zadnym mezczyzna i poprzez dysonans poznawczy probuja oklamywac siebie i innych, ze takie samotne zycie jest lepsze.

Tamiraa napisał/a:

Dziś kobieta jest samodzielna, ma szansę się wykształcić, wzbogacić, a pomimo tego za ważniejsze uznaje związek i rodzinę. Te kobiety, które do czegoś doszły, są znane same przyznają, że gdyby nie mąż lub partner nie osiągnęłyby tego, co mają. To musi być taki dobry team, który pozwala kobietom na samorealizację.

O ile frazes "samorealizacji" jest gleboko zakorzeniony juz w naszej kulturze, patrzac z szerszej perspektywy, nie jest to zaden naturalnie sluszny cel.
Koncept realizacji jest nieodlacznie powiazany z planem.
Oznacza on, ze wyobrazajac sobie jakis pozadany stan (wizja), wyobrazilismy sobie sekwencje akcji (kurs akcji), ktora wykonujemy w swiecie naturalnym (realizujemy), aby stan swiata naturalnego stal sie tozsamy z nasza wizja (dzieki czemu staje sie "zrealizowana").

Zatem mowic o jakiejs "realizacji" jest sens jedynie w kontekscie jakiegos planu.

Termin samo-realizacji, sugeruje ze moze istniec jakis plan w stosunku do nas samych - ze powinnismy stac sie kims zgodnie z jakims planem.
Ponad to, ten plan wymyslilismy sobie we wlasnej glowie.

Patrzac na to z przymrozeniem oka, trudno nie odniesc wrazenia, ze ludzie ktorzy sie "samo-realizuja" sa jak dziecko, ktore wymyslilo sobie misje przerzucenia piasku z piaskownicy do domu i walczy z rodzicami, ktorzy mu ten piasek wynosza z powrotem do piaskownicy.

Powyzsze jest jedynie jedna z alternatyw w zyciu.
Inna jest realizacja planu, ktory zostal dla nas zbudowany przez komunistyczny rzad, szefa w firmie czy meza.

W rozny sposob mozna spedzic to swoje zycie, ale jesli chodzi o malzenstwo, w ktorym obie osoby sie kochaja to konfiguracja, w ktorej zona realizuje plan zbudowany przez meza zamiast cos co sama sobie wymyslila jest stabilniejsza bo istnieje mniejsze ryzyko, ze plan meza dotyczacy ich obojga i zony dotyczacy jej samej "samorealizacji" beda niespojne.

A czyli wszystkie kobiety, które wybieraja nie byc w zwiazku to maja wedlug Ciebie problemy psychiczne? A no to pytam czy wszystkie zakonnice tez maja problemy psychiczne? Bo ja oczywiscie wiem,ze nie maja skoro wybraly Boga i pomoc wielu ludziom w potrzebie, a nie założenie rodziny i skupianie się tylko na mężu i dzieciach, gdzie cały świat potrzebuje pomocy a one sa skupione tylko na sobie i swojej rodzinie. Ja caly czas mam wrazenie,ze przez lata zajmowania sie córka i bedac slupiona na poprzednich związkach nie zrobilam wystarczajaco dobrego dla innych ludzi. Nie mialam czasu na to by po prostu każdego dnia wychodzic do hospicjum i pomagac innym, nie mialam czasu,zeby pojechac na misje albo wspierać dzieci na wojnie itd wogole nic dobrego nie robilam dla innych bylam skupiona tylko na sobie,dziecku i zwiazkach. Dla mnie to jest egoistyczne,wiec moj plan to jest wszystko nadrobic i pomagać wielu ludziom w potrzebie,bo ja chce sie na cos przydac w zyciu a nie tylko byc w zwiazkach

38 Ostatnio edytowany przez AquariusMist (2025-09-06 14:58:10)

Odp: Konserwatyzm kobiet
JohnyBravo777 napisał/a:

Inne, te ktore maja psychiczne uposledzenie nie pozwalajace im na adaptacje do rzeczywistosci, pozostaja z tak rozjechanymi oczekiwaniami w stosunku do mozliwosci, ze nie potrafia stworzyc zwiazku z zadnym mezczyzna i poprzez dysonans poznawczy probuja oklamywac siebie i innych, ze takie samotne zycie jest lepsze.

.

co za pierdolenie

Odp: Konserwatyzm kobiet
AquariusMist napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Inne, te ktore maja psychiczne uposledzenie nie pozwalajace im na adaptacje do rzeczywistosci, pozostaja z tak rozjechanymi oczekiwaniami w stosunku do mozliwosci, ze nie potrafia stworzyc zwiazku z zadnym mezczyzna i poprzez dysonans poznawczy probuja oklamywac siebie i innych, ze takie samotne zycie jest lepsze.

.

co za pierdolenie

Dokladnie pisze same bzdury

40 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-09-06 16:16:10)

Odp: Konserwatyzm kobiet

Julka - po pierwsze to Ty o zakonie tylko piszesz.
Czy w rzeczywistosci w nim bedziesz, to sie jeszcze okaze - gdybys naprawde chciala w nim byc to juz bys tam byla zamiast pisac na forum.

Po drugie, nawet pozostajac w sferze wyobrazni, rozwazasz zakon nie dlatego, ze chcesz pomagac tylko dlatego, ze nie chcesz byc samotna (przez co tez spedzasz duzo czasu na forum).
Ty z wlasnego wyboru probowalas zbudowac sobie zycie z mezczyzna - tylko Ci nie wyszlo.
Nie wiedzac jak to zrobic, w swoim rozczarowaniu dotychczasowymi rezultatami, doszlas do wniosku, ze lepsze bedzie cos innego.

Ale nie doszlas do tego wniosku majac realna mozliwosc stworzenia zwiazku opartego o wzajemna milosc na cale zycie.
Doszlas do niego dlatego, ze Ci sie nie udalo i boisz sie sprobowac jeszcze raz.

Gdyby zagadal Cie jakis przystojny, majetny facet i bylabys przekonana, ze ma w stosunku do Ciebie powazne plany to bys jutro leciala do paczkomatu zwrocic swoje rozance i odebrac zestaw korkow analnych.

41 Ostatnio edytowany przez Giaa2 (2025-09-06 18:03:11)

Odp: Konserwatyzm kobiet
Bert44 napisał/a:

[

...

Nie ze... się czasem wink

Pisałam o pewnej grupie. Nie sądziłam, ze poczujesz sie urażony, bo założyłam, że nie poczujesz się wywołany do tablicy jak Legat  smile
Może czas popracować nad poczuciem wartości? Chyba , że bawisz się w obrońce wszystkich facetów- to tym bardziej czas popracować.

Odp: Konserwatyzm kobiet
JohnyBravo777 napisał/a:

Julka - po pierwsze to Ty o zakonie tylko piszesz.
Czy w rzeczywistosci w nim bedziesz, to sie jeszcze okaze - gdybys naprawde chciala w nim byc to juz bys tam byla zamiast pisac na forum.

Po drugie, nawet pozostajac w sferze wyobrazni, rozwazasz zakon nie dlatego, ze chcesz pomagac tylko dlatego, ze nie chcesz byc samotna (przez co tez spedzasz duzo czasu na forum).
Ty z wlasnego wyboru probowalas zbudowac sobie zycie z mezczyzna - tylko Ci nie wyszlo.
Nie wiedzac jak to zrobic, w swoim rozczarowaniu dotychczasowymi rezultatami, doszlas do wniosku, ze lepsze bedzie cos innego.

Ale nie doszlas do tego wniosku majac realna mozliwosc stworzenia zwiazku opartego o wzajemna milosc na cale zycie.
Doszlas do niego dlatego, ze Ci sie nie udalo i boisz sie sprobowac jeszcze raz.

Gdyby zagadal Cie jakis przystojny, majetny facet i bylabys przekonana, ze ma w stosunku do Ciebie powazne plany to bys jutro leciala do paczkomatu zwrocic swoje rozance i odebrac zestaw korkow analnych.

Ale ja nie moge juz byc w zakonie mimo,ze bym chciala, ponieważ mam dziecko nieletnie,a do zakonu nikt mnie nie wezmie w tej sytuacji . Musze poczekac az corka będzie pelnoletnia i samodzielna.
Tak chce iść do zakonu z dwoch powodów:pomoc innym no i towarzystwo, bo jakby nie było tam siostry zakonne zyja jak jedna rodzina ze sobą.

Mnie majatek faceta nie obchodzi. Tylko charakter i wygląd

43

Odp: Konserwatyzm kobiet
Giaa2 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

[

...

Nie ze... się czasem wink

Pisałam o pewnej grupie. Nie sądziłam, ze poczujesz sie urażony, bo założyłam, że nie poczujesz się wywołany do tablicy jak Legat  smile
Może czas popracować nad poczuciem wartości? Chyba , że bawisz się w obrońce wszystkich facetów- to tym bardziej czas popracować.

Urazony? Popracować nad poczuciem wartosci?

Nie, nie jestem urazony, jestem zdziwiony. I choc jestem członkiem grupy której większość do podtarcia dupy sie nie nadaje to nie ma to znaczenia. Nieważne o jakiej grupie byś tak napisała. Nie chodzi o grupe, chodzi o Twoja lotną wypowiedz

44 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-09-06 21:17:37)

Odp: Konserwatyzm kobiet
JohnyBravo777 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Od zawsze kobiety marzą o bogatych książętach, a wiążą się z partnerami, którzy je szanują, niekoniecznie z pokaźnym kontem bankowym.

Ale co jest powodem?
Oczywiscie nie jest to egzotyczny rozjazd miedzy tym o czym kobieta "fantazjuje" a czego chce w rzeczywistosci.
Tylko miedzy jej aspiracjami (usiedlenie bogatego ksiecia) a rzeczywistymi mozliwosciami.
Niektore kobiety, te ktore maja mozliwosc, wiaza sie z bogatymi mezczyznami, ktorzy je szanuja badz nie - jak ta nowa dupa Bezosa.
Niektore, te ktorych mozliwosci sa bardziej ograniczone, wiaza sie z biednym mezczyzna, ktory je szanuje.
Niektore, o jeszcze gorszych mozliwosciach, wiaza sie z biednym, ktorych ich nie szanuje.
Inne, te ktore maja psychiczne uposledzenie nie pozwalajace im na adaptacje do rzeczywistosci, pozostaja z tak rozjechanymi oczekiwaniami w stosunku do mozliwosci, ze nie potrafia stworzyc zwiazku z zadnym mezczyzna i poprzez dysonans poznawczy probuja oklamywac siebie i innych, ze takie samotne zycie jest lepsze.

Tamiraa napisał/a:

Dziś kobieta jest samodzielna, ma szansę się wykształcić, wzbogacić, a pomimo tego za ważniejsze uznaje związek i rodzinę. Te kobiety, które do czegoś doszły, są znane same przyznają, że gdyby nie mąż lub partner nie osiągnęłyby tego, co mają. To musi być taki dobry team, który pozwala kobietom na samorealizację.

O ile frazes "samorealizacji" jest gleboko zakorzeniony juz w naszej kulturze, patrzac z szerszej perspektywy, nie jest to zaden naturalnie sluszny cel.
Koncept realizacji jest nieodlacznie powiazany z planem.
Oznacza on, ze wyobrazajac sobie jakis pozadany stan (wizja), wyobrazilismy sobie sekwencje akcji (kurs akcji), ktora wykonujemy w swiecie naturalnym (realizujemy), aby stan swiata naturalnego stal sie tozsamy z nasza wizja (dzieki czemu staje sie "zrealizowana").

Zatem mowic o jakiejs "realizacji" jest sens jedynie w kontekscie jakiegos planu.

Termin samo-realizacji, sugeruje ze moze istniec jakis plan w stosunku do nas samych - ze powinnismy stac sie kims zgodnie z jakims planem.
Ponad to, ten plan wymyslilismy sobie we wlasnej glowie.

Patrzac na to z przymrozeniem oka, trudno nie odniesc wrazenia, ze ludzie ktorzy sie "samo-realizuja" sa jak dziecko, ktore wymyslilo sobie misje przerzucenia piasku z piaskownicy do domu i walczy z rodzicami, ktorzy mu ten piasek wynosza z powrotem do piaskownicy.

Powyzsze jest jedynie jedna z alternatyw w zyciu.
Inna jest realizacja planu, ktory zostal dla nas zbudowany przez komunistyczny rzad, szefa w firmie czy meza.

W rozny sposob mozna spedzic to swoje zycie, ale jesli chodzi o malzenstwo, w ktorym obie osoby sie kochaja to konfiguracja, w ktorej zona realizuje plan zbudowany przez meza zamiast cos co sama sobie wymyslila jest stabilniejsza bo istnieje mniejsze ryzyko, ze plan meza dotyczacy ich obojga i zony dotyczacy jej samej "samorealizacji" beda niespojne.

Tak, każdy ma jakis plan  na siebie, kobieta też, i fajnie jeśli może go spełnić. Tutaj na myśl mi przychodzi Wanda Rutkiewicz. Czy ona  chciała mieć partnera? Raczej nie. Miała swój plan na siebie.
Pytasz, skąd się wzięły marzenia o królewiczu. Otóż od dziecka jesteśmy karmione baśniami o królewiczach, kopciuszkach, i.t.p., chyba stąd.
Zatrzymałam się dłużej przy myśli, że w związku plan mężczyzny ma być ważniejszy niż kobiety. Uważam, że  tego płeć nie determinuje, a charakter i osobowość.  Owszem kobietom czasem bywa wygodnie być "szyją" a nie "głową", lecz nie dotyczy to wszystkich kobiet i wszystkich mężczyzn. W związku sobie wybieramy określone role. Jeśli mnie jako kobiecie dobrze jest być przy mężu, a mężowi dobrze być finansowym guru i decydować o prawie wszystkim, to czemu nie. Natomiast jeśli to kobieta  jest tą, która prowadzi związek, a mężowi to pasuje, to też czemu nie. Wszystko jest do ustalenia. Pytanie czy kobieta może się spełniać przy mężczyźnie. Uważam, że tak.

Edytuję. Edytuję, żeby nie pominąć problemu samotności. Czy rzeczywiście samotność jest tylko ta zła czy my tylko jej nie doceniamy. Człowiek przebodźcowany samotności pragnie i nie tęskni za byle jakim związkiem, także kobieta wink 
Być może niektóre kobiety i niektórzy mężczyźni chcą być w związkach, no bo znajomi są, bo im się wydaje, że będzie im lepiej. Związek to przecież ciągła praca, pielęgnacja, nie ma tam miejsca, że mnie się czegoś nie chce lub odpoczywam od związku,  a potem wrócę albo nie czy decyduję się na emigrację wewnętrzną. Poza tym w związku też można być bardzo samotnym. Dlatego  nie ma co marzyć o jakimś wymyślonym związku tylko realnie spojrzeć na swoje możliwości.

45

Odp: Konserwatyzm kobiet
Bert44 napisał/a:

Urazony? Popracować nad poczuciem wartosci?

Nie, nie jestem urazony, jestem zdziwiony. I choc jestem członkiem grupy której większość do podtarcia dupy sie nie nadaje to nie ma to znaczenia. Nieważne o jakiej grupie byś tak napisała. Nie chodzi o grupe, chodzi o Twoja lotną wypowiedz

Fakty - z definicji - nie mają być "lotne", mają oddawać rzeczywistość.
To, ze większośc facetów nie nadaje się do związków = czytaj, jest kompletnie nieprzydatna pod kątem damsko-męskim, oddaje to o czym napisałam. Kropka.

46 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-09-07 09:35:08)

Odp: Konserwatyzm kobiet
Tamiraa napisał/a:

Zatrzymałam się dłużej przy myśli, że w związku plan mężczyzny ma być ważniejszy niż kobiety. Uważam, że  tego płeć nie determinuje, a charakter i osobowość.  Owszem kobietom czasem bywa wygodnie być "szyją" a nie "głową", lecz nie dotyczy to wszystkich kobiet i wszystkich mężczyzn. W związku sobie wybieramy określone role. Jeśli mnie jako kobiecie dobrze jest być przy mężu, a mężowi dobrze być finansowym guru i decydować o prawie wszystkim, to czemu nie. Natomiast jeśli to kobieta  jest tą, która prowadzi związek, a mężowi to pasuje, to też czemu nie. Wszystko jest do ustalenia. Pytanie czy kobieta może się spełniać przy mężczyźnie. Uważam, że tak.

Wnioskuje, ze zgadzamy sie, ze w kazdej relacji wazne jest aby ktos mial plan i aby osoby w tej relacji czuly sie zmotywowane za nim podazac.
Wnosisz, ze osoba, ktora jest glownym liderem budowania tego planu nie musi byc mezczyzna.

Zgadzam sie, ze o prawdopodobienstwie sukcesu w budowaniu i utrzymywaniu planow decyduja w sposob bezposredni dyspozycje czlowieka a nie plec.
Natomiast nie ulega watpliwosci, ze plec definiuje spoleczne warunkowanie, ktore otrzymujemy (a warunkowanie zmienia prawdopodobienstwo pojawienia sie konkretnych dyspozycji).
Uwazam, ze nikt nie jest spolecznie warunkowany przez ostatnie 20 lat z taka sila jak kobiety.
Feministyczny przekaz wylewa sie z niemal kazdego popularnego kawalka, filmu, billboardu, rozmowy z innymi kobietami i liberalnymi mezczyznami.

Dzisiejsza dziewczynka zanim stanie sie kobieta slyszala, ze jest wyjatkowa taka jak jest, ze nie musi sie zmieniac, ale musi byc niezalezna tyle razy, ze zupelnie nie radzi sobie z wyzwaniami zycia codziennego bez tworzenia sobie w glowie kolejnych warstw psychologicznego pyerdolenia.
Po tej walce miedzy prostymi wymaganiami codziennosci a spolecznie uwarunkowana choroba wlasnego umyslu jest tak wymeczona, ze ona nie chce juz nic wiecej jak odpoczac.

Przez cale zycie spotkalem mnostwo leniow, wloczykijow, sciemniaczy plci meskiej.
Ale spotkalem tez wielu (choc znacznie mniej) fantastycznych liderow, ktorzy jesli nie mogli spac w nocy, to dlatego, ze mysleli o lepszym sposobie organizacji, nowej inicjatywie - inwestycji w latwiejsza przyszlosc jakiejs grupy ludzi.
Nie spotkalem ani jednej kobiety, ktora miala choc w 10% ich rezultaty choc przez wiele lat wspieralem feministyczne inicjatywy w nadziei, ze roznica w rezultatach kobiet lezy jedynie w historii.
Ale roznica jest duzo bardziej fundamentalna.

Dla przykladu - 30-50% programistow-mezczyzn w moim doswiadczeniu pracowalo po godzinach za darmo aby dokonczyc problem, ktory uwazaja za istotny, lub widza, ze jest bardzo istotny dla kogos innego.
0% programistek-kobiet chetnie przepracowalo 1 darmowa nadgodzine niezaleznie od okolicznosci.
Z takimi dyspozycjami u lidera nie mozna zbudowac nic dobrego - a na pewno nie jakiejkolwiek wielkosci komorke spoleczna.

Cale moje doswiadczenie doprowadzilo mnie do wniosku, ze istnieje fundamentalna roznica miedzy mezczyznami a kobietami, gdzie mezczyzni wykonuja aktywnosci motywowani przez satysfakcje z ich wykonywnia (jak jezdzenie szybkimi samochodami, motocyklami, strzelectwo zawodowe, polowania, nawet programowanie), podczas gdy kobiety sa motywowane przez pozycje spoleczna lub opinie ktora dzieki nim maja o sobie samych w swojej glowie.
Nawet przy wychowaniu dzieci widac, ze mezczyzni ciesza sie czasem, ktory spedzaja ze swoimi dziecmi, podczas dla kobiet (ktore nie uwazaja, ze dzieci sa dla niewolnic) to jest misja bycia supermadka.

Ta roznica wynika prawdopodobnie z warunkowania spolecznego a nie biologii - ale to nie zmienia faktu czy kobiety, w takiej kulturze jaka mamy teraz, nadaja sie do bycia liderami.
Choc mnostwo inwestycji w przywodztwo mezczyzn zostalo zmarnowanych przez kompletnie nieudane proby zbudowania tych mozliwosci wsrod, mniej nadajacych sie do tego, kobiet.

Tamiraa napisał/a:

Edytuję. Edytuję, żeby nie pominąć problemu samotności. Czy rzeczywiście samotność jest tylko ta zła czy my tylko jej nie doceniamy. Człowiek przebodźcowany samotności pragnie i nie tęskni za byle jakim związkiem, także kobieta wink 
Być może niektóre kobiety i niektórzy mężczyźni chcą być w związkach, no bo znajomi są, bo im się wydaje, że będzie im lepiej. Związek to przecież ciągła praca, pielęgnacja, nie ma tam miejsca, że mnie się czegoś nie chce lub odpoczywam od związku,  a potem wrócę albo nie czy decyduję się na emigrację wewnętrzną. Poza tym w związku też można być bardzo samotnym. Dlatego  nie ma co marzyć o jakimś wymyślonym związku tylko realnie spojrzeć na swoje możliwości.

Ludzie nie sa "przebodzcowani" - to jest absurdalnie glupi koncept wymyslony i propagowany przez paru idiotow zarabiajacych na rownie idiotycznych popularnych ksiazkach (bo nic innego od marnowania drzew na takie gowno nie potrafia) w kontekscie fazy internetu po web 2.0.
Ludzie sa zmeczeni.
Ludzie sie mecza w zwiazkach z roznych powodow:
- Maja w stosunku siebie niemozliwe do spelnienia oczekiwania - patrz punkt o chorobie psychicznej (zaburzenia adaptacji) nie pozwalajacej czlowiekowi zaadoptowac oczekiwan do rzeczywistosci.
- Maja niewiele umiejetnosci radzenia sobie w zyciu
- Maja meczace przekonania, ze sa "silni", "wyjatkowi" przez co porywaja sie z motyka na slonce, nie sa asertywni i nie daja sobie mozliwosci odpoczynku gdy go potrzebuja.

Wiec lataja z jednej skrajnosci i wskakuja w ogien, aby tylko sie poparzyc i dojsc do glupiego wniosku, ze jednak relacja to zbyt duzo pracy i lepiej byc samemu.

Zycie moje i mojej zony jest znacznie latwiejsze w naszym malzenstwie niz gdybysmy zyli sami.
Zwyczajnie trzeba troche sie nauczyc o zyciu i podejsc do zwiazku jak systemu (ktorym jest), w ktorym zdarzaja sie rozne powtarzalne ale nieoczekiwane stany, ktore potrzebuja mechanizmow samo-naprawy.

47

Odp: Konserwatyzm kobiet
JohnyBravo777 napisał/a:

Wnioskuje, ze zgadzamy sie, ze w kazdej relacji wazne jest aby ktos mial plan i aby osoby w tej relacji czuly sie zmotywowane za nim podazac.
Wnosisz, ze osoba, ktora jest glownym liderem budowania tego planu nie musi byc mezczyzna.

Zgadzam sie, ze o prawdopodobienstwie sukcesu w budowaniu i utrzymywaniu planow decyduja w sposob bezposredni dyspozycje czlowieka a nie plec.
Natomiast nie ulega watpliwosci, ze plec definiuje spoleczne warunkowanie, ktore otrzymujemy (a warunkowanie zmienia prawdopodobienstwo pojawienia sie konkretnych dyspozycji).
Uwazam, ze nikt nie jest spolecznie warunkowany przez ostatnie 20 lat z taka sila jak kobiety.
Feministyczny przekaz wylewa sie z niemal kazdego popularnego kawalka, filmu, billboardu, rozmowy z innymi kobietami i liberalnymi mezczyznami.

Dzisiejsza dziewczynka zanim stanie sie kobieta slyszala, ze jest wyjatkowa taka jak jest, ze nie musi sie zmieniac, ale musi byc niezalezna tyle razy, ze zupelnie nie radzi sobie z wyzwaniami zycia codziennego bez tworzenia sobie w glowie kolejnych warstw psychologicznego pyerdolenia.
Po tej walce miedzy prostymi wymaganiami codziennosci a spolecznie uwarunkowana choroba wlasnego umyslu jest tak wymeczona, ze ona nie chce juz nic wiecej jak odpoczac.

Przez cale zycie spotkalem mnostwo leniow, wloczykijow, sciemniaczy plci meskiej.
Ale spotkalem tez wielu (choc znacznie mniej) fantastycznych liderow, ktorzy jesli nie mogli spac w nocy, to dlatego, ze mysleli o lepszym sposobie organizacji, nowej inicjatywie - inwestycji w latwiejsza przyszlosc jakiejs grupy ludzi.
Nie spotkalem ani jednej kobiety, ktora miala choc w 10% ich rezultaty choc przez wiele lat wspieralem feministyczne inicjatywy w nadziei, ze roznica w rezultatach kobiet lezy jedynie w historii.
Ale roznica jest duzo bardziej fundamentalna.

Dla przykladu - 30-50% programistow-mezczyzn w moim doswiadczeniu pracowalo po godzinach za darmo aby dokonczyc problem, ktory uwazaja za istotny, lub widza, ze jest bardzo istotny dla kogos innego.
0% programistek-kobiet chetnie przepracowalo 1 darmowa nadgodzine niezaleznie od okolicznosci.
Z takimi dyspozycjami u lidera nie mozna zbudowac nic dobrego - a na pewno nie jakiejkolwiek wielkosci komorke spoleczna.

Cale moje doswiadczenie doprowadzilo mnie do wniosku, ze istnieje fundamentalna roznica miedzy mezczyznami a kobietami, gdzie mezczyzni wykonuja aktywnosci motywowani przez satysfakcje z ich wykonywnia (jak jezdzenie szybkimi samochodami, motocyklami, strzelectwo zawodowe, polowania, nawet programowanie), podczas gdy kobiety sa motywowane przez pozycje spoleczna lub opinie ktora dzieki nim maja o sobie samych w swojej glowie.
Nawet przy wychowaniu dzieci widac, ze mezczyzni ciesza sie czasem, ktory spedzaja ze swoimi dziecmi, podczas dla kobiet (ktore nie uwazaja, ze dzieci sa dla niewolnic) to jest misja bycia supermadka.

Ta roznica wynika prawdopodobnie z warunkowania spolecznego a nie biologii - ale to nie zmienia faktu czy kobiety, w takiej kulturze jaka mamy teraz, nadaja sie do bycia liderami.
Choc mnostwo inwestycji w przywodztwo mezczyzn zostalo zmarnowanych przez kompletnie nieudane proby zbudowania tych mozliwosci wsrod, mniej nadajacych sie do tego, kobiet.

Znamy, po prostu, inne kobiety i innych mężczyzn. Kobiety, na ogół w tych czasach, nie chcą być liderami, bo przeważnie są liderami mężczyzn. Od kobiet się wymaga, że mają być piękne i młode, a niekoniecznie mądre. Ta wspaniałość to młodość i uroda, która ma trwać jak najdłużej. Aha, i jeszcze sprytne mają być.

Odniosłam wrażenie, że wyrośliśmy już dawno z mitu o matkach Polkach, a dopada nas syndrom  "madki" , która też chce mieć coś z życia, a dzieci najchętniej by oddała komuś na wychowanie, a przecież partner nadal pozostał w tym samym miejscu czyli nieobecny w życiu rodzinnym tatuś. Owszem, on wie, że ma takie obowiązki, nie wstydzi się iść na wywiadówkę, ale i tak, to matki chodzą na wywiadówki, kupują dzieciom ubrania, dbają o nie.
Czy kobiety mogą być liderami? Zawsze mogły, nie zawsze chciały. Zresztą wychowywanie młodego pokolenia nie jest takie nieważne, nawet ważniejsze od bycia gdzieś  tam liderem.
Podałam wcześniej przykład znanej alpinistki Wandy Rutkiewicz. Czy ona nie czerpała satysfakcji z tego, czym się zajmowała?


JohnyBravo777 napisał/a:

Ludzie nie sa "przebodzcowani" - to jest absurdalnie glupi koncept wymyslony i propagowany przez paru idiotow zarabiajacych na rownie idiotycznych popularnych ksiazkach (bo nic innego od marnowania drzew na takie gowno nie potrafia) w kontekscie fazy internetu po web 2.0.
Ludzie sa zmeczeni.
Ludzie sie mecza w zwiazkach z roznych powodow:
- Maja w stosunku siebie niemozliwe do spelnienia oczekiwania - patrz punkt o chorobie psychicznej (zaburzenia adaptacji) nie pozwalajacej czlowiekowi zaadoptowac oczekiwan do rzeczywistosci.
- Maja niewiele umiejetnosci radzenia sobie w zyciu
- Maja meczace przekonania, ze sa "silni", "wyjatkowi" przez co porywaja sie z motyka na slonce, nie sa asertywni i nie daja sobie mozliwosci odpoczynku gdy go potrzebuja.

Wiec lataja z jednej skrajnosci i wskakuja w ogien, aby tylko sie poparzyc i dojsc do glupiego wniosku, ze jednak relacja to zbyt duzo pracy i lepiej byc samemu.

Zycie moje i mojej zony jest znacznie latwiejsze w naszym malzenstwie niz gdybysmy zyli sami.
Zwyczajnie trzeba troche sie nauczyc o zyciu i podejsc do zwiazku jak systemu (ktorym jest), w ktorym zdarzaja sie rozne powtarzalne ale nieoczekiwane stany, ktore potrzebuja mechanizmow samo-naprawy.

Jeśli kobieta ma być najlepsza w swojej pracy, poświęcać się, to nie ma siły żeby jeszcze zajmowała się domem i czwórką wspólnych dzieci. Może się czuć, nie zmęczona, a właśnie przebodźcowana, bo marzy o ciszy i spokoju. Może masz rację, że powinna wybrać, a często jest tak, że nie umie albo nie chce.
Moim zdaniem ludzie nie zastanawiają się czy dadzą radę, mają dać i już, a przynajmniej spróbować sił.

Podajesz siebie i żonę jako przykład ludzi, którym się razem żyje łatwiej. Wy to sobie wypracowaliście, ale też musicie wziąć pod uwagę, że nic nie trwa wiecznie. Teraz jest super, a za parę lat może tak nie być. Ogólnie życie we dwoje  bywa łatwiejsze, ale nigdzie nie jest napisane, że tak musi być i żadne mechanizmy naprawy nie pomogą. Gdyby tak było, jak piszesz, to wszystkie związki dałoby się naprawić.

48 Ostatnio edytowany przez Dwoistosc (2025-09-08 12:34:36)

Odp: Konserwatyzm kobiet

Stosujesz uproszczenia i ogólniki, a Twoje źródła informacji są niemiarodajne (poznani ludzie). Na tej podstawie śmiem wątpić w Twój sukces na polu relacji małżeńskiej.

49 Ostatnio edytowany przez Palec Boga (2025-09-08 23:36:43)

Odp: Konserwatyzm kobiet

Johny Bravo znalazłem fajny kawałek




Odlotowośc wizji w nim zawartych jest zaskakująco tożsama w swym przekazie z treścią pierwszego postu niniejszego wątku.

50 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2025-09-09 08:50:25)

Odp: Konserwatyzm kobiet
Tamiraa napisał/a:

Znamy, po prostu, inne kobiety i innych mężczyzn. Kobiety, na ogół w tych czasach, nie chcą być liderami, bo przeważnie są liderami mężczyzn. Od kobiet się wymaga, że mają być piękne i młode, a niekoniecznie mądre. Ta wspaniałość to młodość i uroda, która ma trwać jak najdłużej. Aha, i jeszcze sprytne mają być.

Kazdy od kazdego, w zamysle dlugotrwalej relacji, oczekuje nie bycia glupim.
Mylisz to czego sie oczekuje od kobiet do malzenstwa z tym na co sie zwraca uwage gdy celem jest zaspokojenie seksualne.
Zaczynam watpic czy kobiety maja w mozgu komponent, ktory pozwala im to rozroznic xD

I tutaj jest identycznie wsrod plci, bo kobiety rowniez do ruchania szukaja sobie mlodszych, przystojnych niekoniecznie madrych chlopakow.


Tamiraa napisał/a:

Odniosłam wrażenie, że wyrośliśmy już dawno z mitu o matkach Polkach, a dopada nas syndrom  "madki" , która też chce mieć coś z życia, a dzieci najchętniej by oddała komuś na wychowanie, a przecież partner nadal pozostał w tym samym miejscu czyli nieobecny w życiu rodzinnym tatuś. Owszem, on wie, że ma takie obowiązki, nie wstydzi się iść na wywiadówkę, ale i tak, to matki chodzą na wywiadówki, kupują dzieciom ubrania, dbają o nie.

90% kobiet jest beznadziejna w wychowaniu dzieci.
Mezczyzni nie moga robic wszystkiego... ale w moim doswiadczeniu gdziekolwiek mezczyzna pelnil ta funkcje (np. zarowno jako opiekun jak i nauczyciel) to dzieci stawaly madrzejsze i szokujaco lepiej artykuowaly swoje mysli.
Mysle, ze moja teze rowniez poparloby spojrzenie na dzieci wychowywane przez samotne matki vs samotnych ojcow.


Tamiraa napisał/a:

Czy kobiety mogą być liderami? Zawsze mogły, nie zawsze chciały. Zresztą wychowywanie młodego pokolenia nie jest takie nieważne, nawet ważniejsze od bycia gdzieś  tam liderem.
Podałam wcześniej przykład znanej alpinistki Wandy Rutkiewicz. Czy ona nie czerpała satysfakcji z tego, czym się zajmowała?

No nie. Poziom absurdu twoich wypowiedzi zwieksza sie geometrycznie... brniesz juz na oparach aby dowodzic bledne, popularne frazesy i tylko coraz bardziej widac po tym ich absurdalnosc.

Nie kazdy i nie zawsze moze zostac liderem.
Prowadzenie wymaga tego aby ludzie chcieli byc prowadzeni.
Ludzie chca byc prowadzeni tylko gdy ufaja osobie, ktora ich prowadzi.
A zaufanie to najlatwiejszy w straceniu i najtrudniejszy w zdobyciu sentyment u ludzi.

Feministki agresywnie walczyly i walcza aby kobiety dostaly wiecej szans do bycia liderami.
Ale - w tym caly sek - kobiety chca tylko benefitow, ktore przychodza z byciem liderem (swobody wyboru, pozycji) ale nie chca ich odpowiedzialnosci.
Mezczyzni - w tym ja - dawali kobietom wiele szans i wsparcia tylko po to aby zblizyly sie do poziomu przecietnego mezczyzny w tej kwestii.
I te kobiety za kazdym razem ponosily kompletna porazke.

W pewnym momencie trzeba postawic kropke i ograniczac straty przed brnieciem w ten spoleczny masochizm.
Kobieta ma swoje miejsce. Ale to mezczyzna musi jej je wyznaczyc bo przedsiebiorczosc jej samej sprowadza sie do zrobienia sobie tatuaza, powiekszenia ust i krzyczenia, ze jej porazki sa wina mezczyzn, kapitalizmu czy innych kobiet.

Ograniczenia kobiet sa OK - w koncu zostaly stworzone przez Boga tylko po to aby dac przyjemnosc mezczyznie.
I w powyzszej kwestii - jesli nie stana sie poprzez wplyw feministycznych frazesow bezuzytecznymi, zagubionymi maszynami do przetwarzania pozywienia w kal i fotki w social mediach - moga sprawdzac sie wysmienicie.
Mezczyzni, ktorzy potrafia wziac za cos odpowiedzialnosc (a tych tez coraz mniej w sfeminizowanej kulturze) musza troche wstrzasnac tym swiatem aby wszystko wrocilo na miejsce.
I nie mam watpliwosci, ze osiagniemy to. I wszyscy beda szczesliwsi.

51

Odp: Konserwatyzm kobiet
JohnyBravo777 napisał/a:

[
No nie. Poziom absurdu twoich wypowiedzi zwieksza sie geometrycznie... brniesz juz na oparach aby dowodzic bledne, popularne frazesy i tylko coraz bardziej widac po tym ich absurdalnosc.

Nie kazdy i nie zawsze moze zostac liderem.
Prowadzenie wymaga tego aby ludzie chcieli byc prowadzeni.
Ludzie chca byc prowadzeni tylko gdy ufaja osobie, ktora ich prowadzi.
A zaufanie to najlatwiejszy w straceniu i najtrudniejszy w zdobyciu sentyment u ludzi.

Feministki agresywnie walczyly i walcza aby kobiety dostaly wiecej szans do bycia liderami.
Ale - w tym caly sek - kobiety chca tylko benefitow, ktore przychodza z byciem liderem (swobody wyboru, pozycji) ale nie chca ich odpowiedzialnosci.
Mezczyzni - w tym ja - dawali kobietom wiele szans i wsparcia tylko po to aby zblizyly sie do poziomu przecietnego mezczyzny w tej kwestii.
I te kobiety za kazdym razem ponosily kompletna porazke.

W pewnym momencie trzeba postawic kropke i ograniczac straty przed brnieciem w ten spoleczny masochizm.
Kobieta ma swoje miejsce. Ale to mezczyzna musi jej je wyznaczyc bo przedsiebiorczosc jej samej sprowadza sie do zrobienia sobie tatuaza, powiekszenia ust i krzyczenia, ze jej porazki sa wina mezczyzn, kapitalizmu czy innych kobiet.

Ograniczenia kobiet sa OK - w koncu zostaly stworzone przez Boga tylko po to aby dac przyjemnosc mezczyznie.
I w powyzszej kwestii - jesli nie stana sie poprzez wplyw feministycznych frazesow bezuzytecznymi, zagubionymi maszynami do przetwarzania pozywienia w kal i fotki w social mediach - moga sprawdzac sie wysmienicie.
Mezczyzni, ktorzy potrafia wziac za cos odpowiedzialnosc (a tych tez coraz mniej w sfeminizowanej kulturze) musza troche wstrzasnac tym swiatem aby wszystko wrocilo na miejsce.
I nie mam watpliwosci, ze osiagniemy to. I wszyscy beda szczesliwsi.

Ja pasuję. Być może dla Ciebie są to puste frazesy, ponieważ żyjesz w innej rzeczywistości. Nie wiedziałam, że dziś można mieć takie poglądy. Rzeczywiście tonę w oparach absurdu pod wpływem przeczytanych wypowiedzi na temat płci. Pewnie gdzieś w świecie są takie kobiety i może jest ich sporo, jednak jakimś cudem, a może szczęściem nie mam z takimi do czynienia. Nie mam też do czynienia z mężczyznami wyznającymi podobne poglądy.

Gdyby mi ktoś (mężczyzna lub kobieta) wskazał, że moje miejsce jest w kuchni przy garach, ponieważ jestem kobietą, po prostu bym wzruszyła ramionami i odeszła smile

Wracając do wychowania dzieci i poglądu, że kobiety źle je wychowują, zwracam uwagę, że nic nie stoi na przeszkodzie, by wychowaniem zajęli się mężczyźni smile

Odp: Konserwatyzm kobiet
JohnyBravo777 napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Znamy, po prostu, inne kobiety i innych mężczyzn. Kobiety, na ogół w tych czasach, nie chcą być liderami, bo przeważnie są liderami mężczyzn. Od kobiet się wymaga, że mają być piękne i młode, a niekoniecznie mądre. Ta wspaniałość to młodość i uroda, która ma trwać jak najdłużej. Aha, i jeszcze sprytne mają być.

Kazdy od kazdego, w zamysle dlugotrwalej relacji, oczekuje nie bycia glupim.
Mylisz to czego sie oczekuje od kobiet do malzenstwa z tym na co sie zwraca uwage gdy celem jest zaspokojenie seksualne.
Zaczynam watpic czy kobiety maja w mozgu komponent, ktory pozwala im to rozroznic xD

I tutaj jest identycznie wsrod plci, bo kobiety rowniez do ruchania szukaja sobie mlodszych, przystojnych niekoniecznie madrych chlopakow.


Tamiraa napisał/a:

Odniosłam wrażenie, że wyrośliśmy już dawno z mitu o matkach Polkach, a dopada nas syndrom  "madki" , która też chce mieć coś z życia, a dzieci najchętniej by oddała komuś na wychowanie, a przecież partner nadal pozostał w tym samym miejscu czyli nieobecny w życiu rodzinnym tatuś. Owszem, on wie, że ma takie obowiązki, nie wstydzi się iść na wywiadówkę, ale i tak, to matki chodzą na wywiadówki, kupują dzieciom ubrania, dbają o nie.

90% kobiet jest beznadziejna w wychowaniu dzieci.
Mezczyzni nie moga robic wszystkiego... ale w moim doswiadczeniu gdziekolwiek mezczyzna pelnil ta funkcje (np. zarowno jako opiekun jak i nauczyciel) to dzieci stawaly madrzejsze i szokujaco lepiej artykuowaly swoje mysli.
Mysle, ze moja teze rowniez poparloby spojrzenie na dzieci wychowywane przez samotne matki vs samotnych ojcow.


Tamiraa napisał/a:

Czy kobiety mogą być liderami? Zawsze mogły, nie zawsze chciały. Zresztą wychowywanie młodego pokolenia nie jest takie nieważne, nawet ważniejsze od bycia gdzieś  tam liderem.
Podałam wcześniej przykład znanej alpinistki Wandy Rutkiewicz. Czy ona nie czerpała satysfakcji z tego, czym się zajmowała?

No nie. Poziom absurdu twoich wypowiedzi zwieksza sie geometrycznie... brniesz juz na oparach aby dowodzic bledne, popularne frazesy i tylko coraz bardziej widac po tym ich absurdalnosc.

Nie kazdy i nie zawsze moze zostac liderem.
Prowadzenie wymaga tego aby ludzie chcieli byc prowadzeni.
Ludzie chca byc prowadzeni tylko gdy ufaja osobie, ktora ich prowadzi.
A zaufanie to najlatwiejszy w straceniu i najtrudniejszy w zdobyciu sentyment u ludzi.

Feministki agresywnie walczyly i walcza aby kobiety dostaly wiecej szans do bycia liderami.
Ale - w tym caly sek - kobiety chca tylko benefitow, ktore przychodza z byciem liderem (swobody wyboru, pozycji) ale nie chca ich odpowiedzialnosci.
Mezczyzni - w tym ja - dawali kobietom wiele szans i wsparcia tylko po to aby zblizyly sie do poziomu przecietnego mezczyzny w tej kwestii.
I te kobiety za kazdym razem ponosily kompletna porazke.

W pewnym momencie trzeba postawic kropke i ograniczac straty przed brnieciem w ten spoleczny masochizm.
Kobieta ma swoje miejsce. Ale to mezczyzna musi jej je wyznaczyc bo przedsiebiorczosc jej samej sprowadza sie do zrobienia sobie tatuaza, powiekszenia ust i krzyczenia, ze jej porazki sa wina mezczyzn, kapitalizmu czy innych kobiet.

Ograniczenia kobiet sa OK - w koncu zostaly stworzone przez Boga tylko po to aby dac przyjemnosc mezczyznie.
I w powyzszej kwestii - jesli nie stana sie poprzez wplyw feministycznych frazesow bezuzytecznymi, zagubionymi maszynami do przetwarzania pozywienia w kal i fotki w social mediach - moga sprawdzac sie wysmienicie.
Mezczyzni, ktorzy potrafia wziac za cos odpowiedzialnosc (a tych tez coraz mniej w sfeminizowanej kulturze) musza troche wstrzasnac tym swiatem aby wszystko wrocilo na miejsce.
I nie mam watpliwosci, ze osiagniemy to. I wszyscy beda szczesliwsi.

Co to są za głupoty,że kobiety zostaly stworzone dla przyjemności mężczyzny? Po pierwsze nie kobiety,tylko kobieta i konkretnie to Ewa. A po drugie to nawet sam Jezus powiedział w Ewangelii "ze nie wszyscy ludzie się nadają do związków.  Dlatego powstalo wiele zakonów

53 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-09-09 22:24:41)

Odp: Konserwatyzm kobiet
JohnyBravo777 napisał/a:

Dla przykladu - 30-50% programistow-mezczyzn w moim doswiadczeniu pracowalo po godzinach za darmo aby dokonczyc problem, ktory uwazaja za istotny, lub widza, ze jest bardzo istotny dla kogos innego.
0% programistek-kobiet chetnie przepracowalo 1 darmowa nadgodzine niezaleznie od okolicznosci.
Z takimi dyspozycjami u lidera nie mozna zbudowac nic dobrego - a na pewno nie jakiejkolwiek wielkosci komorke spoleczna.

Na forum ty i szeptuch jesteście programistami. Oraz muqin i anewe?
Anewe zrobiła websrapping aktywności jacka. Wszyscy wiedzieli, że gość jest powalony, ale to ona dowiozła dane.
Więc 50% forumowych programistek zrobiło projekt programistyczny dla forum, wsrod facetów 0% programistów. Jak widać każda społeczność rządzi się swoimi prawami wolontariatu wink

Stosujesz uproszczenia i ogólniki, a Twoje źródła informacji są niemiarodajne (poznani ludzie). Na tej podstawie śmiem wątpić w Twój sukces na polu relacji małżeńskiej.

lolz

Posty [ 53 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Konserwatyzm kobiet

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024