Mój mąż pracuje w firmie z częstymi delegacjami, ostatnim razem zaproponował mi, żebym pojechała z nim, bo wyjeżdżał na tydzień, ale miałam akurat na miejscu lekarza, na którego czekałam dwa miesiące, więc powiedziałam, że teraz nie dam rady, ale na następną (która miała być miesiąc później) na pewno chętnie z nim pojadę, na co on przytaknął. Już parę razy z nim byłam. Edit: Nadszedł czas tej kolejnej delegacji, zapytałam jak tam z tym wyjazdem, a on powiedział, że w sumie to nie wie, bo już umówił się z koleżanką z pracy, że ją zabierze. Sytuacja wygląda tak:
Delegacja ma zacząć się we wtorek i trwać do soboty. Facet chce pojechać we wtorek rano od razu z naszego miasta do biura w delegacji - 3 godziny drogi, a potem po biurze zameldować się w hotelu. Gdybym pojechała z nim, musielibyśmy wyjechać w poniedziałek i kupić dobę hotelową od poniedziałku bo we wtorek nie miałabym gdzie się podziać od rana, zameldowalibyśmy się na spokojnie a potem we wtorek rano pojechałby do biura - 10 minut drogi z hotelu. Jego koleżanka stwierdziła, że przyjedzie pociągiem do naszego miasta we wtorek rano, a mój facet ma ją odebrać z centrum z dworca i razem mają jechać do tego miasta. Nie wiem dlaczego, ponieważ jej pociąg jedzie bezpośrednio do tego miasta, w którym odbędzie się delegacja, więc to odebranie jej to chyba po prostu tylko jej wymysł. Powiedziałam, że przecież się umówiliśmy, a teraz ma zabrać koleżankę, która i tak ma pociąg? Więc powiedział, że skoro mi tak zależy, to możemy opłacić hotel już od poniedziałku, ale pojedziemy w trójkę rano z jego koleżanką. Zapytałam go czy mam opłacać paręset złotych za hotel tylko dlatego, że olał umówienie się ze mną i obiecał podwózkę koleżance, która i tak ma transport? Wyszła z tego mała kłótnia, bo stwierdził, że robię problemy i on jedzie do pracy a nie na wakacje. Powiedziałam, że okej, to po co mi to proponujesz, że to jest teraz absurdalne co on mówi. Uważacie, że przesadzam?
1 2025-02-17 22:31:18 Ostatnio edytowany przez nalamills (2025-02-17 23:01:49)
To w końcu masz tego lekarza czy nie, miałaś nie jechać, a jedziesz?
Mąż sam nie może jechać na tę delegację, tylko musiał zabrać koleżankę? Po co?
Miałam lekarza podczas jego poprzedniej delegacji, dlatego nie pojechałam i powiedziałam, że chętnie wybiorę się na następną. No i nadszedł czas tej następnej, na którą już mam możliwość jechać. Koleżankę musi zabrać nie wiem po co:)
To w końcu masz tego lekarza czy nie, miałaś nie jechać, a jedziesz?
Mąż sam nie może jechać na tę delegację, tylko musiał zabrać koleżankę? Po co?
już edytowałam, źle napisałam rzeczywiście. chodzi o drugi wyjazd, a koleżanka zaproponowała, żeby ją odebrał z dworca w naszym mieście, bo ona tutaj dojedzie, a on się zgodził i już mu wtedy wyleciało z głowy, że sam ochoczo mnie namawiał, żebym pojechała z nim, bo on jedzie przecież do pracy a nie na wakacje
5 2025-02-17 23:12:32 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-02-17 23:15:23)
A ostatnio jak nie mogłaś jechać, też zabrał koleżankę?
Wszystko zagmatwałaś.
A ostatnio jak nie mogłaś jechać, też zabrał koleżankę?
Wszystko zagmatwałaś.
Nie, nie zabierał nigdy. Teraz koleżanka wymyśliła, że chce przyjechać pociągiem do naszego miasta, żeby on ją zabrał. Nie wiem dlaczego, ten pociąg ma przystanek u nas ale jedzie do miejsca delegacji.
W każdym razie dogaduj się z mężem.
Dalej nie wiem, w czym jest problem, jak koleżanka przyjedzie pociągiem wysiądzie u was to jedź razem z nimi.
A wcześniej zapytaj męża po co bierze koleżankę.
W każdym razie dogaduj się z mężem.
Dalej nie wiem, w czym jest problem, jak koleżanka przyjedzie pociągiem wysiądzie u was to jedź razem z nimi.
A wcześniej zapytaj męża po co bierze koleżankę.
Tu bardziej chodzi o to, że możemy pojechać na spokojnie dzień wcześniej po południu i zapłacić za dobę hotelową, którą faktycznie wykorzystamy. On dla samego podwiezienia koleżanki chce dopłacić 300-400 zł za noc, podczas której nas tam nawet nie będzie. Dodatkowo musielibyśmy wstać o 5, żeby wyjechać, tylko dlatego, że ona postanowiła się przyłączyć. No nie wiem, ale ja bym odmówiła koledze, bo powiedziałabym, że już mam plany z mężem. A on się woli ze mną pokłócić i pójść na rękę komuś innemu. Na moje pytanie po co musi jechać autem z nami nie odpowiada nic, bo nie ma odpowiedzi. Nikt tego nie wie ![]()
9 2025-02-17 23:36:15 Ostatnio edytowany przez Loczek123123 (2025-02-17 23:40:23)
Po co ta koleżanka? Pojechałabym z nim tym bardziej, jak ona jedzie.
Zapytać koleżanki podczas jazdy. Po co te kombinacje.
A z mężem Stanowczo porozmawiać i nie godzić się na koleżankę. Bilet może sobie dokupić.
Koleżanka woli jechać autem bo jest wygodniej z bagażem.
A także będzie mogła zostawić bagaż w aucie gdy będą w biurze.
A potem mąż ją z tym bagażem dowiezie do hotelu.
Najekonomiczniej będzie wykupić jedną dobę hotelową dla Ciebie.
I poinformować w recepcji, że przyjedziesz nie w poniedziałek, ale dopiero we wtorek.
Wyjedziecie razem z koleżanką we wtorek rano.
Mąż zawiezie Cię do hotelu.
Oni pojadą do biura, a Ty się prześpisz, odświeżysz.
Po południu gdy oni wrócą z tego biura to przeniesiecie się do pokoju, który miałaś zajmować z mężem.
wieka napisał/a:W każdym razie dogaduj się z mężem.
Dalej nie wiem, w czym jest problem, jak koleżanka przyjedzie pociągiem wysiądzie u was to jedź razem z nimi.
A wcześniej zapytaj męża po co bierze koleżankę.Tu bardziej chodzi o to, że możemy pojechać na spokojnie dzień wcześniej po południu i zapłacić za dobę hotelową, którą faktycznie wykorzystamy. On dla samego podwiezienia koleżanki chce dopłacić 300-400 zł za noc, podczas której nas tam nawet nie będzie. Dodatkowo musielibyśmy wstać o 5, żeby wyjechać, tylko dlatego, że ona postanowiła się przyłączyć. No nie wiem, ale ja bym odmówiła koledze, bo powiedziałabym, że już mam plany z mężem. A on się woli ze mną pokłócić i pójść na rękę komuś innemu. Na moje pytanie po co musi jechać autem z nami nie odpowiada nic, bo nie ma odpowiedzi. Nikt tego nie wie
Skoro się zgodził na propozycję koleżanki to głupio mu teraz odmówić.
Pytanie, dlaczego jak piszesz, uzgodniłaś z mężem, że ta koleżanka jedzie?
Bo to wygląda, że ona na te delegacje też jeździła, tylko nie z wami.
Koleżanka woli jechać autem bo jest wygodniej z bagażem.
A także będzie mogła zostawić bagaż w aucie gdy będą w biurze.
A potem mąż ją z tym bagażem dowiezie do hotelu.
Koleżanka ma bezpośredni pociąg do centrum miasta, w którym jest delegacja i nie widzę problemu, żeby ktoś ją odebrał i pomógł z bagażami na miejscu, czy tam przechował jej coś w aucie.
Właśnie w tym jest problem, że on umówił się najpierw ze mną, że normalnie jedziemy razem, a potem doszła dziwna propozycja koleżanki, na którą przystał. Kiedy jeździliśmy na delegacje normalnie przyjeżdżaliśmy dzień wcześniej i dla niego to też było zawsze korzystne, bo nie musiał zaspany prowadzić 3 godziny auta rano i wstawać o piątej. Tutaj zamiast zadbać o swój komfort woli wieźć koleżankę nie rozumiem dlaczego. Nie pasuje mi to bardzo, bo dlaczego mamy wstawać specjalnie rano i jechać na wariata, bo jakaś dziewczyna sobie tak wymyśla, a on na to przystaje?
nalamills napisał/a:wieka napisał/a:W każdym razie dogaduj się z mężem.
Dalej nie wiem, w czym jest problem, jak koleżanka przyjedzie pociągiem wysiądzie u was to jedź razem z nimi.
A wcześniej zapytaj męża po co bierze koleżankę.Tu bardziej chodzi o to, że możemy pojechać na spokojnie dzień wcześniej po południu i zapłacić za dobę hotelową, którą faktycznie wykorzystamy. On dla samego podwiezienia koleżanki chce dopłacić 300-400 zł za noc, podczas której nas tam nawet nie będzie. Dodatkowo musielibyśmy wstać o 5, żeby wyjechać, tylko dlatego, że ona postanowiła się przyłączyć. No nie wiem, ale ja bym odmówiła koledze, bo powiedziałabym, że już mam plany z mężem. A on się woli ze mną pokłócić i pójść na rękę komuś innemu. Na moje pytanie po co musi jechać autem z nami nie odpowiada nic, bo nie ma odpowiedzi. Nikt tego nie wie
Skoro się zgodził na propozycję koleżanki to głupio mu teraz odmówić.
Pytanie, dlaczego jak piszesz, uzgodniłaś z mężem, że ta koleżanka jedzie?
Bo to wygląda, że ona na te delegacje też jeździła, tylko nie z wami.
Oni w tym zespole się wymieniają. Czasem jedna część jeździ na delegacje, czasem inna część, czasem razem, bo każdy jest oddelegowany do swoich zadań, które czasem się pokrywają. Oczywiście ona też wcześniej jeździła, ale dojeżdżała sama, nie było opcji, żeby jeździła z nami/nim, bo mieszka na innym końcu Polski. Pracują zdalnie, a te delegacje są w różnych miastach.
15 2025-02-18 00:39:56 Ostatnio edytowany przez Shoggies (2025-02-18 00:41:04)
Autorko, a czy to nie jest tak, że Twój mąż zapomniał, że miałaś z nim jechać i powiedział koleżance, że może się z nim zabrać, bo ma miejsce?
Ja go trochę rozumiem, sama jestem taka, że jak się z kimś na coś umówię, to musiałby się świat kończyć, żebym miała to odkręcać - niektórzy są tacy słowni. Zwłaszcza, że ta koleżanka może już nie mieć innej opcji dostania się do pracy na tę delegację.
Nie musicie też płacić za tę niewykorzystaną dobę, nie wiem co to za miejsce, ale możesz walizki dać mężowi, żeby przechował w aucie jak pojedzie do biura, a Ty sobie pozwiedzasz miasto, pójdziesz na kawę, na spacer. Zazwyczaj doba hotelowa zaczyna się 14-15, więc nie miałabyś tak dużo czasu do snucia się od przyjazdu do zameldowania w docelowym pokoju (też się chyba z mężem można dogadać, żebyś mogła tam wejść bez niego?).
Nie do końca rozumiem w czym problem.
GloriaSoul napisał/a:Koleżanka woli jechać autem bo jest wygodniej z bagażem.
A także będzie mogła zostawić bagaż w aucie gdy będą w biurze.
A potem mąż ją z tym bagażem dowiezie do hotelu.Koleżanka ma bezpośredni pociąg do centrum miasta, w którym jest delegacja i nie widzę problemu, żeby ktoś ją odebrał i pomógł z bagażami na miejscu, czy tam przechował jej coś w aucie.
Właśnie w tym jest problem, że on umówił się najpierw ze mną, że normalnie jedziemy razem, a potem doszła dziwna propozycja koleżanki, na którą przystał. Kiedy jeździliśmy na delegacje normalnie przyjeżdżaliśmy dzień wcześniej i dla niego to też było zawsze korzystne, bo nie musiał zaspany prowadzić 3 godziny auta rano i wstawać o piątej. Tutaj zamiast zadbać o swój komfort woli wieźć koleżankę nie rozumiem dlaczego. Nie pasuje mi to bardzo, bo dlaczego mamy wstawać specjalnie rano i jechać na wariata, bo jakaś dziewczyna sobie tak wymyśla, a on na to przystaje?
A nie może być tym razem inaczej niż dotychczas?
Gdy mąż się pomęczy z tym rannym wstawaniem to może mu więcej nie przyjdzie do głowy taki pomysł wożenia koleżanki.
Autorko, a czy to nie jest tak, że Twój mąż zapomniał, że miałaś z nim jechać i powiedział koleżance, że może się z nim zabrać, bo ma miejsce?
Ja go trochę rozumiem, sama jestem taka, że jak się z kimś na coś umówię, to musiałby się świat kończyć, żebym miała to odkręcać - niektórzy są tacy słowni. Zwłaszcza, że ta koleżanka może już nie mieć innej opcji dostania się do pracy na tę delegację.
Nie musicie też płacić za tę niewykorzystaną dobę, nie wiem co to za miejsce, ale możesz walizki dać mężowi, żeby przechował w aucie jak pojedzie do biura, a Ty sobie pozwiedzasz miasto, pójdziesz na kawę, na spacer. Zazwyczaj doba hotelowa zaczyna się 14-15, więc nie miałabyś tak dużo czasu do snucia się od przyjazdu do zameldowania w docelowym pokoju (też się chyba z mężem można dogadać, żebyś mogła tam wejść bez niego?).
Nie do końca rozumiem w czym problem.
Rozumiem, ale czy dla mnie może być niesłowny? Niestety nie mogę sobie tak pozwiedzać, bo ja też będę pracować zdalnie, a dodatkowo bierzemy psa. Musiałabym skądś pracować 6 godzin i jeszcze mieć ze sobą psa. Naprawdę ja bym się sama na te delegacje nie pchała, nieraz mu odmawiałam, bo szykowało mu się jakieś wyjście z szefostwem i mówiłam, żeby sobie na spokojnie jechał sam, ale on zawsze sam z siebie proponuje, bo mu się samemu "nie chce". No i tak zaproponował, że teraz woli, żeby wygodniej było koleżance, ale mnie to już może olać, specjalnie sobie dogadałam w pracy HO na ten czas.
18 2025-02-18 00:52:43 Ostatnio edytowany przez Shoggies (2025-02-18 00:54:36)
Shoggies napisał/a:Autorko, a czy to nie jest tak, że Twój mąż zapomniał, że miałaś z nim jechać i powiedział koleżance, że może się z nim zabrać, bo ma miejsce?
Ja go trochę rozumiem, sama jestem taka, że jak się z kimś na coś umówię, to musiałby się świat kończyć, żebym miała to odkręcać - niektórzy są tacy słowni. Zwłaszcza, że ta koleżanka może już nie mieć innej opcji dostania się do pracy na tę delegację.
Nie musicie też płacić za tę niewykorzystaną dobę, nie wiem co to za miejsce, ale możesz walizki dać mężowi, żeby przechował w aucie jak pojedzie do biura, a Ty sobie pozwiedzasz miasto, pójdziesz na kawę, na spacer. Zazwyczaj doba hotelowa zaczyna się 14-15, więc nie miałabyś tak dużo czasu do snucia się od przyjazdu do zameldowania w docelowym pokoju (też się chyba z mężem można dogadać, żebyś mogła tam wejść bez niego?).
Nie do końca rozumiem w czym problem.Rozumiem, ale czy dla mnie może być niesłowny? Niestety nie mogę sobie tak pozwiedzać, bo ja też będę pracować zdalnie, a dodatkowo bierzemy psa. Musiałabym skądś pracować 6 godzin i jeszcze mieć ze sobą psa. Naprawdę ja bym się sama na te delegacje nie pchała, nieraz mu odmawiałam, bo szykowało mu się jakieś wyjście z szefostwem i mówiłam, żeby sobie na spokojnie jechał sam, ale on zawsze sam z siebie proponuje, bo mu się samemu "nie chce". No i tak zaproponował, że teraz woli, żeby wygodniej było koleżance, ale mnie to już może olać, specjalnie sobie dogadałam w pracy HO na ten czas.
Okej, no to zapłacicie za dodatkową dobę. Mam wrażenie, że doszukujesz się u męża jakichś złych intencji albo tego, że koleżankę traktuje lepiej niż ciebie. Nie wykluczone, że coś może być na rzeczy, ale ja bym od razu takiego scenariusza nie zakładała.
Musisz z nim pogadać i dopytać, czy on miał w pamięci, że miałaś z nim jechać na ten wyjazd jak proponował koleżance, że może się z nim zabrać (stawiam orzechy przeciw dolarom, że zapomniał o waszej umowie).
Na ten moment koleżanka ma już kupiony bilet na pociąg, pewnie nie znalazłaby sobie transportu zastępczego. Ja rozumiem to, że on nie chce teraz jej powiedzieć, żeby spadała. Ale wydaje mi się, że to zwykły ludzki odruch, jakby zaproponował taką podwózkę koledze, to też byś się tak czuła?
Zresztą dlaczego w tym wszystkim miałby byc niesłowny wobec ciebie? Przecież umowa była taka, że jedziecie razem i w zasadzie to pojedziecie, tylko z małą zmianą na początku podróży.
Bądź wspaniałomyślna.
Pomóż mężowi wyjść z honorem z tej sytuacji.
Może zyskasz koleżankę, ciekawą znajomość, może ona Ci kiedyś pomoże?
no tak, ale w dalszym ciągu jej pociąg jedzie do miejsca delegacji, a ona chce z niego wysiąść w naszym mieście. bilety są dostępne i to bardzo dużo, aż sprawdziłam ![]()
no tak, ale w dalszym ciągu jej pociąg jedzie do miejsca delegacji, a ona chce z niego wysiąść w naszym mieście. bilety są dostępne i to bardzo dużo, aż sprawdziłam
To namów psa aby na nią warczał, obsikał...
A z powrotem też miał ją mąż wieźć?
wychodzi na to, że też ![]()
Też bym była niezadowolona. Bo niby nic, ale dziwna sytuacja.
Bilet można w trakcie podróży dokupić, bo ja tak ostatnio miałam.
Tym bardziej, że jadąc pociągiem można się przespać, jechało mi się lepiej niż samochodem.
Maz musi kilka minut nadrobić, bo musi zajechać na stację, poczekać na nią, zaparkować co nie jest łatwe bo jest dużo miejsca z rana zajętych. Bo ludzie jeżdżą do pracy.
Dla innych to tylko koleżeńskie przysługi, dla innych początek czegoś.
Stanęłabym na głowie i bym pojechała z nimi.
Praca jest jego i ty nie masz z nią nic wspólnego, czy tak? Jeździsz z męzem na zasadzie towarzyskiej, a wymagasz aby on dostosowywał do ciebie swój plan dojazdu czy to, z kim i jak tam jedzie.
To, czy ta "koleżanka" wybrała taki a nie inny sposób dojazdu z tego powodu, aby przedłużyć pobyt z twoim mężem jest na razie tylko w sferze twoim domysłów i podejrzeń. Póki co tylko pokłociłaś się z meżem na ten temat i teraz cały wasz wyjazd będzie daleki od fajnego, wspólnego wypadu.
Tak tylko zapytam; Masz tak częsciej, czy to pierwszy raz?
Jeśli na każdą delegację jej proponował, zeby jechali razem a teraz nie zaproponował, zapomniał czy co tam jeszcze ze względu na koleznke. To chyba mu się priorytety pomyliły.
Jak mu nudno to zabiera żonę, żeby wieczory razem gdzieś wyjść , albo nudzić się razem w hotelu. Teraz przez koleżankę zmienił całkowicie plany.
Koleżanka też nie wzięła się z nikąd, na ostatniej delegacji był sam i może ona już wtedy z nim wróciła tylko zapomniał o tym powiedzieć. A teraz kombinuje Koleżanka
Może mąż jest w porządku ale czy ona jest.
Tak to jest z facetami, bo niby kobiecie trudno odmówić…więc specjalnie się nie dziwię.
Ja to bym radziła przy okazji dać delikatnie do zrozumienia tej koleżance, że dla swojej wygody utrudnia Ci wyjazd z mężem.
Tak to jest z facetami, bo niby kobiecie trudno odmówić…więc specjalnie się nie dziwię.
Ja to bym radziła przy okazji dać delikatnie do zrozumienia tej koleżance, że dla swojej wygody utrudnia Ci wyjazd z mężem.
Raczej chyba powinnam dać do zrozumienia facetowi, że koleżanka może sobie wymyślać, ale on nie musi się na to zgadzać ![]()
Ja się o to nie pokłóciłam z facetem, a o to, że zaczął zarzucać mi, że mam problem z tyłka i się czepiam, i jestem zazdrosna o koleżankę. A to w ogóle nie o to chodzi.
Koleżanka ma bezpośredni pociąg do centrum miasta, w którym jest delegacja i nie widzę problemu, żeby ktoś ją odebrał i pomógł z bagażami na miejscu, czy tam przechował jej coś w aucie.
Właśnie w tym jest problem, że on umówił się najpierw ze mną, że normalnie jedziemy razem, a potem doszła dziwna propozycja koleżanki, na którą przystał. Kiedy jeździliśmy na delegacje normalnie przyjeżdżaliśmy dzień wcześniej i dla niego to też było zawsze korzystne, bo nie musiał zaspany prowadzić 3 godziny auta rano i wstawać o piątej. Tutaj zamiast zadbać o swój komfort woli wieźć koleżankę nie rozumiem dlaczego. Nie pasuje mi to bardzo, bo dlaczego mamy wstawać specjalnie rano i jechać na wariata, bo jakaś dziewczyna sobie tak wymyśla, a on na to przystaje?
No nie fajnie zrobil, ze poinformowal cie w ostatniej chwili, poza tym powinien wczesniej skonsultowac sie z toba czy bedzie ok, jak pojedziecie pozniej i zabierzecie jego kolezanke.
Teraz pewnie juz za pozno na wszystko. Tak wiec pojedz z nimi dzis, a z nim porozmawiaj na spokojnie, ze niefajnie sie poczulas w tej sytuacji, i zeby nastepnym razem skonsultowal sie z toba, a nie zmienial wasze plany na potrzeby innych, tym bardziej, tak jak napisalas ona moze dojechac sobie sama, nie cierpie takich kobiet, ktore wtracaja sie miedzy wodke, a zakaske.
Mój mąż pracuje w firmie z częstymi delegacjami, ostatnim razem zaproponował mi, żebym pojechała z nim, bo wyjeżdżał na tydzień, ale miałam akurat na miejscu lekarza, na którego czekałam dwa miesiące, więc powiedziałam, że teraz nie dam rady, ale na następną (która miała być miesiąc później) na pewno chętnie z nim pojadę, na co on przytaknął. Już parę razy z nim byłam. Edit: Nadszedł czas tej kolejnej delegacji, zapytałam jak tam z tym wyjazdem, a on powiedział, że w sumie to nie wie, bo już umówił się z koleżanką z pracy, że ją zabierze. Sytuacja wygląda tak:
Delegacja ma zacząć się we wtorek i trwać do soboty. Facet chce pojechać we wtorek rano od razu z naszego miasta do biura w delegacji - 3 godziny drogi, a potem po biurze zameldować się w hotelu. Gdybym pojechała z nim, musielibyśmy wyjechać w poniedziałek i kupić dobę hotelową od poniedziałku bo we wtorek nie miałabym gdzie się podziać od rana, zameldowalibyśmy się na spokojnie a potem we wtorek rano pojechałby do biura - 10 minut drogi z hotelu. Jego koleżanka stwierdziła, że przyjedzie pociągiem do naszego miasta we wtorek rano, a mój facet ma ją odebrać z centrum z dworca i razem mają jechać do tego miasta. Nie wiem dlaczego, ponieważ jej pociąg jedzie bezpośrednio do tego miasta, w którym odbędzie się delegacja, więc to odebranie jej to chyba po prostu tylko jej wymysł. Powiedziałam, że przecież się umówiliśmy, a teraz ma zabrać koleżankę, która i tak ma pociąg? Więc powiedział, że skoro mi tak zależy, to możemy opłacić hotel już od poniedziałku, ale pojedziemy w trójkę rano z jego koleżanką. Zapytałam go czy mam opłacać paręset złotych za hotel tylko dlatego, że olał umówienie się ze mną i obiecał podwózkę koleżance, która i tak ma transport? Wyszła z tego mała kłótnia, bo stwierdził, że robię problemy i on jedzie do pracy a nie na wakacje. Powiedziałam, że okej, to po co mi to proponujesz, że to jest teraz absurdalne co on mówi. Uważacie, że przesadzam?
Przesadzasz. Chcesz mu dojazdy do pracy planować? Jedziecie razem do miejsca jego delegacji, zabieracie jeszcze psa. Moim zdaniem on nie zapomniał tylko nie godzi się na to, żebyś mu weszła na głowę. A koleżanka to taki wygodny pretekst, założę się, że on sam złożył taką propozycję tej koleżance. Już sobie wyobrażam jak się ta dziewczyna poczuje, jak piąte koło u wozu.
Facetowi się chyba priorytety pomieszały..
Kobieta prosi, to przecież odmawiać nie będzie, poza tym biedaczka nie będzie się przecież "męczyć" z bagażem komunikacją miejską czy taksówką..
nalamills napisał/a:Mój mąż pracuje w firmie z częstymi delegacjami, ostatnim razem zaproponował mi, żebym pojechała z nim, bo wyjeżdżał na tydzień, ale miałam akurat na miejscu lekarza, na którego czekałam dwa miesiące, więc powiedziałam, że teraz nie dam rady, ale na następną (która miała być miesiąc później) na pewno chętnie z nim pojadę, na co on przytaknął. Już parę razy z nim byłam. Edit: Nadszedł czas tej kolejnej delegacji, zapytałam jak tam z tym wyjazdem, a on powiedział, że w sumie to nie wie, bo już umówił się z koleżanką z pracy, że ją zabierze. Sytuacja wygląda tak:
Delegacja ma zacząć się we wtorek i trwać do soboty. Facet chce pojechać we wtorek rano od razu z naszego miasta do biura w delegacji - 3 godziny drogi, a potem po biurze zameldować się w hotelu. Gdybym pojechała z nim, musielibyśmy wyjechać w poniedziałek i kupić dobę hotelową od poniedziałku bo we wtorek nie miałabym gdzie się podziać od rana, zameldowalibyśmy się na spokojnie a potem we wtorek rano pojechałby do biura - 10 minut drogi z hotelu. Jego koleżanka stwierdziła, że przyjedzie pociągiem do naszego miasta we wtorek rano, a mój facet ma ją odebrać z centrum z dworca i razem mają jechać do tego miasta. Nie wiem dlaczego, ponieważ jej pociąg jedzie bezpośrednio do tego miasta, w którym odbędzie się delegacja, więc to odebranie jej to chyba po prostu tylko jej wymysł. Powiedziałam, że przecież się umówiliśmy, a teraz ma zabrać koleżankę, która i tak ma pociąg? Więc powiedział, że skoro mi tak zależy, to możemy opłacić hotel już od poniedziałku, ale pojedziemy w trójkę rano z jego koleżanką. Zapytałam go czy mam opłacać paręset złotych za hotel tylko dlatego, że olał umówienie się ze mną i obiecał podwózkę koleżance, która i tak ma transport? Wyszła z tego mała kłótnia, bo stwierdził, że robię problemy i on jedzie do pracy a nie na wakacje. Powiedziałam, że okej, to po co mi to proponujesz, że to jest teraz absurdalne co on mówi. Uważacie, że przesadzam?Przesadzasz. Chcesz mu dojazdy do pracy planować? Jedziecie razem do miejsca jego delegacji, zabieracie jeszcze psa. Moim zdaniem on nie zapomniał tylko nie godzi się na to, żebyś mu weszła na głowę. A koleżanka to taki wygodny pretekst, założę się, że on sam złożył taką propozycję tej koleżance. Już sobie wyobrażam jak się ta dziewczyna poczuje, jak piąte koło u wozu.
jakie wchodzenie na głowę? on sam z siebie mi wiecznie mówi, że nienawidzi tych delegacji i nienawidzi wstawać specjalnie rano a jeszcze po tym zaspany prowadzić. Nawet kiedy nie mogłam z nim jeździć specjalnie brał sobie hotel dzień wcześniej, żeby wyjechać na spokojnie, a rano tylko się ogarnąć i do biura. Nigdy sama mu nie zaproponowałam, że będę z nim jeździć na te delegacje, często odmawiałam jak mi proponował. Chyba miałby jakieś problemy psychiczne, jeżeli sam z siebie proponowałby mi wyjazd, a potem jednak specjalnie uzgadniał coś, żebym mu nie weszła na głowę, no błagam xd na głowę to sobie daje teraz wejść, ale nie mi.
Tamiraa napisał/a:nalamills napisał/a:Mój mąż pracuje w firmie z częstymi delegacjami, ostatnim razem zaproponował mi, żebym pojechała z nim, bo wyjeżdżał na tydzień, ale miałam akurat na miejscu lekarza, na którego czekałam dwa miesiące, więc powiedziałam, że teraz nie dam rady, ale na następną (która miała być miesiąc później) na pewno chętnie z nim pojadę, na co on przytaknął. Już parę razy z nim byłam. Edit: Nadszedł czas tej kolejnej delegacji, zapytałam jak tam z tym wyjazdem, a on powiedział, że w sumie to nie wie, bo już umówił się z koleżanką z pracy, że ją zabierze. Sytuacja wygląda tak:
Delegacja ma zacząć się we wtorek i trwać do soboty. Facet chce pojechać we wtorek rano od razu z naszego miasta do biura w delegacji - 3 godziny drogi, a potem po biurze zameldować się w hotelu. Gdybym pojechała z nim, musielibyśmy wyjechać w poniedziałek i kupić dobę hotelową od poniedziałku bo we wtorek nie miałabym gdzie się podziać od rana, zameldowalibyśmy się na spokojnie a potem we wtorek rano pojechałby do biura - 10 minut drogi z hotelu. Jego koleżanka stwierdziła, że przyjedzie pociągiem do naszego miasta we wtorek rano, a mój facet ma ją odebrać z centrum z dworca i razem mają jechać do tego miasta. Nie wiem dlaczego, ponieważ jej pociąg jedzie bezpośrednio do tego miasta, w którym odbędzie się delegacja, więc to odebranie jej to chyba po prostu tylko jej wymysł. Powiedziałam, że przecież się umówiliśmy, a teraz ma zabrać koleżankę, która i tak ma pociąg? Więc powiedział, że skoro mi tak zależy, to możemy opłacić hotel już od poniedziałku, ale pojedziemy w trójkę rano z jego koleżanką. Zapytałam go czy mam opłacać paręset złotych za hotel tylko dlatego, że olał umówienie się ze mną i obiecał podwózkę koleżance, która i tak ma transport? Wyszła z tego mała kłótnia, bo stwierdził, że robię problemy i on jedzie do pracy a nie na wakacje. Powiedziałam, że okej, to po co mi to proponujesz, że to jest teraz absurdalne co on mówi. Uważacie, że przesadzam?Przesadzasz. Chcesz mu dojazdy do pracy planować? Jedziecie razem do miejsca jego delegacji, zabieracie jeszcze psa. Moim zdaniem on nie zapomniał tylko nie godzi się na to, żebyś mu weszła na głowę. A koleżanka to taki wygodny pretekst, założę się, że on sam złożył taką propozycję tej koleżance. Już sobie wyobrażam jak się ta dziewczyna poczuje, jak piąte koło u wozu.
jakie wchodzenie na głowę? on sam z siebie mi wiecznie mówi, że nienawidzi tych delegacji i nienawidzi wstawać specjalnie rano a jeszcze po tym zaspany prowadzić. Nawet kiedy nie mogłam z nim jeździć specjalnie brał sobie hotel dzień wcześniej, żeby wyjechać na spokojnie, a rano tylko się ogarnąć i do biura. Nigdy sama mu nie zaproponowałam, że będę z nim jeździć na te delegacje, często odmawiałam jak mi proponował. Chyba miałby jakieś problemy psychiczne, jeżeli sam z siebie proponowałby mi wyjazd, a potem jednak specjalnie uzgadniał coś, żebym mu nie weszła na głowę, no błagam xd na głowę to sobie daje teraz wejść, ale nie mi.
Nienawidzi delegacji? ![]()
wieka napisał/a:Tak to jest z facetami, bo niby kobiecie trudno odmówić…więc specjalnie się nie dziwię.
Ja to bym radziła przy okazji dać delikatnie do zrozumienia tej koleżance, że dla swojej wygody utrudnia Ci wyjazd z mężem.Raczej chyba powinnam dać do zrozumienia facetowi, że koleżanka może sobie wymyślać, ale on nie musi się na to zgadzać
Ja się o to nie pokłóciłam z facetem, a o to, że zaczął zarzucać mi, że mam problem z tyłka i się czepiam, i jestem zazdrosna o koleżankę. A to w ogóle nie o to chodzi.
Z tym, że facetowi dałaś wystarczająco do zrozumienia, ale jego też nie starasz się zrozumieć. Czyli obydwoje się nie rozumiecie.
Choć powinien mieć tyle odwagi, żeby powiedzieć tej koleżance, że jedzie z tobą poprzedniego dnia.
Teraz to już daj spokój ale następnym razem jak będziesz chciała jechać to zaznacz wyraźnie, że jedziecie wcześniej.
na pewno chętnie z nim pojadę, na co on przytaknął. Już parę razy z nim byłam. Edit: Nadszedł czas tej kolejnej delegacji, zapytałam jak tam z tym wyjazdem, a on powiedział, że w sumie to nie wie, bo już umówił się z koleżanką z pracy, że ją zabierze. Sytuacja wygląda tak:
Więc powiedział, że skoro mi tak zależy, to możemy opłacić hotel już od poniedziałku, ale pojedziemy w trójkę rano z jego koleżanką. Zapytałam go czy mam opłacać paręset złotych za hotel tylko dlatego, że olał umówienie się ze mną i obiecał podwózkę koleżance, która i tak ma transport? Wyszła z tego mała kłótnia, bo stwierdził, że robię problemy i on jedzie do pracy a nie na wakacje. Powiedziałam, że okej, to po co mi to proponujesz, że to jest teraz absurdalne co on mówi. Uważacie, że przesadzam?
Ale o co tobie chodzi? Skoro tak jakoś wyszło to sobie wyszło z koleżanką, ale czy nie uważasz, że teraz głupio byłoby mu jej odmówić? Jedź z nimi i tyle, skoro już musisz i nie masz ciekawszych zajęć. Szef mojego męża zaproponował mu podwózki do pracy, mimo że mąż ma spokojny do niej dojazd, więc takie podwożenie zdarza się. A może po drodze chcą coś jeszcze omówić.
nalamills napisał/a:Tamiraa napisał/a:Przesadzasz. Chcesz mu dojazdy do pracy planować? Jedziecie razem do miejsca jego delegacji, zabieracie jeszcze psa. Moim zdaniem on nie zapomniał tylko nie godzi się na to, żebyś mu weszła na głowę. A koleżanka to taki wygodny pretekst, założę się, że on sam złożył taką propozycję tej koleżance. Już sobie wyobrażam jak się ta dziewczyna poczuje, jak piąte koło u wozu.
jakie wchodzenie na głowę? on sam z siebie mi wiecznie mówi, że nienawidzi tych delegacji i nienawidzi wstawać specjalnie rano a jeszcze po tym zaspany prowadzić. Nawet kiedy nie mogłam z nim jeździć specjalnie brał sobie hotel dzień wcześniej, żeby wyjechać na spokojnie, a rano tylko się ogarnąć i do biura. Nigdy sama mu nie zaproponowałam, że będę z nim jeździć na te delegacje, często odmawiałam jak mi proponował. Chyba miałby jakieś problemy psychiczne, jeżeli sam z siebie proponowałby mi wyjazd, a potem jednak specjalnie uzgadniał coś, żebym mu nie weszła na głowę, no błagam xd na głowę to sobie daje teraz wejść, ale nie mi.
Nienawidzi delegacji?
No tak mówi, ponieważ na coś innego umawiał się na rozmowie o pracę, a co innego wyszło w praktyce. Miały być delegacje raz na pół roku, a wychodzi na to, że jego delegacje to 40% pracy.
nalamills napisał/a:na pewno chętnie z nim pojadę, na co on przytaknął. Już parę razy z nim byłam. Edit: Nadszedł czas tej kolejnej delegacji, zapytałam jak tam z tym wyjazdem, a on powiedział, że w sumie to nie wie, bo już umówił się z koleżanką z pracy, że ją zabierze. Sytuacja wygląda tak:
Więc powiedział, że skoro mi tak zależy, to możemy opłacić hotel już od poniedziałku, ale pojedziemy w trójkę rano z jego koleżanką. Zapytałam go czy mam opłacać paręset złotych za hotel tylko dlatego, że olał umówienie się ze mną i obiecał podwózkę koleżance, która i tak ma transport? Wyszła z tego mała kłótnia, bo stwierdził, że robię problemy i on jedzie do pracy a nie na wakacje. Powiedziałam, że okej, to po co mi to proponujesz, że to jest teraz absurdalne co on mówi. Uważacie, że przesadzam?
Ale o co tobie chodzi? Skoro tak jakoś wyszło to sobie wyszło z koleżanką, ale czy nie uważasz, że teraz głupio byłoby mu jej odmówić? Jedź z nimi i tyle, skoro już musisz i nie masz ciekawszych zajęć. Szef mojego męża zaproponował mu podwózki do pracy, mimo że mąż ma spokojny do niej dojazd, więc takie podwożenie zdarza się. A może po drodze chcą coś jeszcze omówić.
Nie uważam, że głupio byłoby jej odmówić. Ma środek transportu, wymaga, żeby wjeżdżać po nią w miasto rano, a my mieszkamy daleko. Nie powinien się w pierwszej kolejności zgadzać, tylko od razu powiedzieć, że ma już plany ze mną.
Samba napisał/a:nalamills napisał/a:na pewno chętnie z nim pojadę, na co on przytaknął. Już parę razy z nim byłam. Edit: Nadszedł czas tej kolejnej delegacji, zapytałam jak tam z tym wyjazdem, a on powiedział, że w sumie to nie wie, bo już umówił się z koleżanką z pracy, że ją zabierze. Sytuacja wygląda tak:
Więc powiedział, że skoro mi tak zależy, to możemy opłacić hotel już od poniedziałku, ale pojedziemy w trójkę rano z jego koleżanką. Zapytałam go czy mam opłacać paręset złotych za hotel tylko dlatego, że olał umówienie się ze mną i obiecał podwózkę koleżance, która i tak ma transport? Wyszła z tego mała kłótnia, bo stwierdził, że robię problemy i on jedzie do pracy a nie na wakacje. Powiedziałam, że okej, to po co mi to proponujesz, że to jest teraz absurdalne co on mówi. Uważacie, że przesadzam?
Ale o co tobie chodzi? Skoro tak jakoś wyszło to sobie wyszło z koleżanką, ale czy nie uważasz, że teraz głupio byłoby mu jej odmówić? Jedź z nimi i tyle, skoro już musisz i nie masz ciekawszych zajęć. Szef mojego męża zaproponował mu podwózki do pracy, mimo że mąż ma spokojny do niej dojazd, więc takie podwożenie zdarza się. A może po drodze chcą coś jeszcze omówić.
Nie uważam, że głupio byłoby jej odmówić. Ma środek transportu, wymaga, żeby wjeżdżać po nią w miasto rano, a my mieszkamy daleko. Nie powinien się w pierwszej kolejności zgadzać, tylko od razu powiedzieć, że ma już plany ze mną.
teraz to byloby juz glupio. Niewazne czy kupi bilet czy nie. Pogadaj potem z mezem, zeby cie informowal czy bierze kogos ze soba, obojetnie czy ty bedziesz jechac czy nie.
powiedział, że rozmawiał z tą koleżanką czemu chce wysiąść u nas, a ona na to, że nic nie jeździ do miejsca X (delegacja). Kupiła bilet na pociąg do miejscowości X, ale wysiada w naszej w połowie drogi, chociaż ten pociąg jedzie do X. Więc nie wiem, czy jest tak nieogarnięta czy teraz mu kręci prosto w oczy. Zeby sobie dorosły człowiek nie potrafił pociągu sprawdzić? Nie pałam zresztą do niej sympatią, ponieważ na innej delegacji kiedy mnie nie było mąż dostał zaproszenie do jej pokoju, żeby wypić razem wino wieczorem xd
39 2025-02-18 13:00:42 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-02-18 13:02:40)
Tamiraa napisał/a:nalamills napisał/a:jakie wchodzenie na głowę? on sam z siebie mi wiecznie mówi, że nienawidzi tych delegacji i nienawidzi wstawać specjalnie rano a jeszcze po tym zaspany prowadzić. Nawet kiedy nie mogłam z nim jeździć specjalnie brał sobie hotel dzień wcześniej, żeby wyjechać na spokojnie, a rano tylko się ogarnąć i do biura. Nigdy sama mu nie zaproponowałam, że będę z nim jeździć na te delegacje, często odmawiałam jak mi proponował. Chyba miałby jakieś problemy psychiczne, jeżeli sam z siebie proponowałby mi wyjazd, a potem jednak specjalnie uzgadniał coś, żebym mu nie weszła na głowę, no błagam xd na głowę to sobie daje teraz wejść, ale nie mi.
Nienawidzi delegacji?
No tak mówi, ponieważ na coś innego umawiał się na rozmowie o pracę, a co innego wyszło w praktyce. Miały być delegacje raz na pół roku, a wychodzi na to, że jego delegacje to 40% pracy.
W takim razie jedź z nim i z koleżanką, trudno, a na przyszłość porozmawiajcie sobie na spokojnie o tej delegacji, bez spiny.
powiedział, że rozmawiał z tą koleżanką czemu chce wysiąść u nas, a ona na to, że nic nie jeździ do miejsca X (delegacja). Kupiła bilet na pociąg do miejscowości X, ale wysiada w naszej w połowie drogi, chociaż ten pociąg jedzie do X. Więc nie wiem, czy jest tak nieogarnięta czy teraz mu kręci prosto w oczy. Zeby sobie dorosły człowiek nie potrafił pociągu sprawdzić? Nie pałam zresztą do niej sympatią, ponieważ na innej delegacji kiedy mnie nie było mąż dostał zaproszenie do jej pokoju, żeby wypić razem wino wieczorem xd
wiec dlatego jestes nastawiona na nie, w takim razie masz prawo watpic w jej dobre intencje.
41 2025-02-18 13:21:15 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-02-18 13:24:37)
powiedział, że rozmawiał z tą koleżanką czemu chce wysiąść u nas, a ona na to, że nic nie jeździ do miejsca X (delegacja). Kupiła bilet na pociąg do miejscowości X, ale wysiada w naszej w połowie drogi, chociaż ten pociąg jedzie do X. Więc nie wiem, czy jest tak nieogarnięta czy teraz mu kręci prosto w oczy. Zeby sobie dorosły człowiek nie potrafił pociągu sprawdzić? Nie pałam zresztą do niej sympatią, ponieważ na innej delegacji kiedy mnie nie było mąż dostał zaproszenie do jej pokoju, żeby wypić razem wino wieczorem xd
To jakieś pomieszanie z pomyleniem, jak mogła mówić, że pociąg nie jedzie do miejscowości X skoro kupiła do niej bilet.
Kto tu z kogo robi głupiego?
Jak z tego zaproszenia się wywinął, to tym bardziej powinien nie zmieniać planów ze względu na jej chociażby wygodę z dojazdem.
nalamills napisał/a:powiedział, że rozmawiał z tą koleżanką czemu chce wysiąść u nas, a ona na to, że nic nie jeździ do miejsca X (delegacja). Kupiła bilet na pociąg do miejscowości X, ale wysiada w naszej w połowie drogi, chociaż ten pociąg jedzie do X. Więc nie wiem, czy jest tak nieogarnięta czy teraz mu kręci prosto w oczy. Zeby sobie dorosły człowiek nie potrafił pociągu sprawdzić? Nie pałam zresztą do niej sympatią, ponieważ na innej delegacji kiedy mnie nie było mąż dostał zaproszenie do jej pokoju, żeby wypić razem wino wieczorem xd
To jakieś pomieszanie z pomyleniem, jak mogła mówić, że pociąg nie jedzie do miejscowości X skoro kupiła do niej bilet.
Kto to z kogo robi głupiego?
No właśnie?
facet ze mnie nie robi, bo pokazał mi jej wiadomość. Wprost wmawia mu, że do X nic nie jedzie, a będzie w pociągu do X. To ja już nie wiem co o tym myśleć i teraz po takich krętactwach mam ochotę powiedzieć facetowi, żeby wysłał babie screena gdzie jej pociąg zmierza, i że z żadnego dworca jej nie będzie odbierał, jadąc przez całe miasto rano.
wieka napisał/a:nalamills napisał/a:powiedział, że rozmawiał z tą koleżanką czemu chce wysiąść u nas, a ona na to, że nic nie jeździ do miejsca X (delegacja). Kupiła bilet na pociąg do miejscowości X, ale wysiada w naszej w połowie drogi, chociaż ten pociąg jedzie do X. Więc nie wiem, czy jest tak nieogarnięta czy teraz mu kręci prosto w oczy. Zeby sobie dorosły człowiek nie potrafił pociągu sprawdzić? Nie pałam zresztą do niej sympatią, ponieważ na innej delegacji kiedy mnie nie było mąż dostał zaproszenie do jej pokoju, żeby wypić razem wino wieczorem xd
To jakieś pomieszanie z pomyleniem, jak mogła mówić, że pociąg nie jedzie do miejscowości X skoro kupiła do niej bilet.
Kto to z kogo robi głupiego?No właśnie?
facet ze mnie nie robi, bo pokazał mi jej wiadomość. Wprost wmawia mu, że do X nic nie jedzie, a będzie w pociągu do X. To ja już nie wiem co o tym myśleć i teraz po takich krętactwach mam ochotę powiedzieć facetowi, żeby wysłał babie screena gdzie jej pociąg zmierza, i że z żadnego dworca jej nie będzie odbierał, jadąc przez całe miasto rano.
Dokładnie tak zrób.
żeby wypić razem wino wieczorem xd
Aaa, to już wiadomo skąd twoja alergia na nią.
A czy jej pociąg dojechałby na czas we wtorek? Już pomijając kwestię taką, dlaczego sama nie pojedzie dzień wcześniej.
Wiesz co, ja bym odpuściła, ten jeden raz, skoro naiwniak coś jej obiecał. Bym pojechała razem z nimi, była przy tym urocza i zabawna.
Natomiast na osobności porozmawiała na spokojnie z mężem, żeby więcej takich numerów nie odstawiał.
nalamills napisał/a:żeby wypić razem wino wieczorem xd
Aaa, to już wiadomo skąd twoja alergia na nią.
A czy jej pociąg dojechałby na czas we wtorek? Już pomijając kwestię taką, dlaczego sama nie pojedzie dzień wcześniej.
Wiesz co, ja bym odpuściła, ten jeden raz, skoro naiwniak coś jej obiecał. Bym pojechała razem z nimi, była przy tym urocza i zabawna.
Natomiast na osobności porozmawiała na spokojnie z mężem, żeby więcej takich numerów nie odstawiał.
pewnie, że by dojechał. Nawet trochę przed czasem:)
Ona leci na twojego męża, to jasne jak słońce. On o tym wie i chyba nie ma nic przeciwko albo nawet mu się to podoba. Ciekawe co się wyrabia na tych delegacjach jak cię nie ma w pobliżu.
Po tym jak go zapraszała na noc do swojego pokoju zabawa w podwózki z jednoczesnym olewaniem twojej wygody, to dosyć dobitny dowód, że coś jest na rzeczy.
Ja bym pojechała z nimi tylko po to żeby zobaczyć, czy przypadkiem mąż nie doprawia ci rogów. Albo czy się na to nie zanosi.
Ona leci na twojego męża, to jasne jak słońce. On o tym wie i chyba nie ma nic przeciwko albo nawet mu się to podoba. Ciekawe co się wyrabia na tych delegacjach jak cię nie ma w pobliżu.
Po tym jak go zapraszała na noc do swojego pokoju zabawa w podwózki z jednoczesnym olewaniem twojej wygody, to dosyć dobitny dowód, że coś jest na rzeczy.
Ja bym pojechała z nimi tylko po to żeby zobaczyć, czy przypadkiem mąż nie doprawia ci rogów. Albo czy się na to nie zanosi.
Choc daje to do myslenia czy autorka nie zmysla tej historii, nie wspomniala na poczatku o takim waznym aspekcie, ze zapraszala go do pokoju, on musial jej to powiedziec, po czy chetnie zgodzil sie na podwozke... hmm
Halina3.1 napisał/a:Ona leci na twojego męża, to jasne jak słońce. On o tym wie i chyba nie ma nic przeciwko albo nawet mu się to podoba. Ciekawe co się wyrabia na tych delegacjach jak cię nie ma w pobliżu.
Po tym jak go zapraszała na noc do swojego pokoju zabawa w podwózki z jednoczesnym olewaniem twojej wygody, to dosyć dobitny dowód, że coś jest na rzeczy.
Ja bym pojechała z nimi tylko po to żeby zobaczyć, czy przypadkiem mąż nie doprawia ci rogów. Albo czy się na to nie zanosi.Choc daje to do myslenia czy autorka nie zmysla tej historii, nie wspomniala na poczatku o takim waznym aspekcie, ze zapraszala go do pokoju, on musial jej to powiedziec, po czy chetnie zgodzil sie na podwozke... hmm
Dlaczego miałabym zmyślać... Bo mąż jest albo delulu, albo niedomyślny, albo nie wiem co jeszcze może być, ale stwierdził, że to było koleżeńskie zaproszenie, bo z innymi kolegami też ma bliski kontakt. A nie powiedziałam o tym, bo już mi się nie chciało wchodzić w szczegóły i chciałam skupić się na tej jednej konkretnej sytuacji.
Gosiawie napisał/a:Halina3.1 napisał/a:Ona leci na twojego męża, to jasne jak słońce. On o tym wie i chyba nie ma nic przeciwko albo nawet mu się to podoba. Ciekawe co się wyrabia na tych delegacjach jak cię nie ma w pobliżu.
Po tym jak go zapraszała na noc do swojego pokoju zabawa w podwózki z jednoczesnym olewaniem twojej wygody, to dosyć dobitny dowód, że coś jest na rzeczy.
Ja bym pojechała z nimi tylko po to żeby zobaczyć, czy przypadkiem mąż nie doprawia ci rogów. Albo czy się na to nie zanosi.Choc daje to do myslenia czy autorka nie zmysla tej historii, nie wspomniala na poczatku o takim waznym aspekcie, ze zapraszala go do pokoju, on musial jej to powiedziec, po czy chetnie zgodzil sie na podwozke... hmm
Dlaczego miałabym zmyślać... Bo mąż jest albo delulu, albo niedomyślny, albo nie wiem co jeszcze może być, ale stwierdził, że to było koleżeńskie zaproszenie, bo z innymi kolegami też ma bliski kontakt. A nie powiedziałam o tym, bo już mi się nie chciało wchodzić w szczegóły i chciałam skupić się na tej jednej konkretnej sytuacji.
No to niezle puszczalska musi byc ![]()
Postawic ci tarota? ![]()
nie chcę kobiety oczerniać, bo ponoć już jakiś kolega zapytał, czy ona z jakimś ziomem coś robią, że idą sobie do pokoju razem, a oni się śmiali, że idą tylko na plotki. Nie wiem czy jest puszczalska, no ale nie życzyłabym sobie takich plotek w moim związku ![]()
nie chcę kobiety oczerniać, bo ponoć już jakiś kolega zapytał, czy ona z jakimś ziomem coś robią, że idą sobie do pokoju razem, a oni się śmiali, że idą tylko na plotki. Nie wiem czy jest puszczalska, no ale nie życzyłabym sobie takich plotek w moim związku
Jak się chce z kimś tylko pogadać na wyjeździe służbowym, to zapraszanie go do pokoju wieczorem to chyba ostatnie co by mi przyszło do głowy. To ma jednoznaczny podtekst. Jeszcze na picie wina, pls. No chyba, że to babsko to zadymiara i lubi jak jest o niej głośno kosztem innych.
Dlatego ja bym właśnie przemęczyła się i pojechała z nimi żeby wybadać jej zamiary i to jak się wokół niej zachowuje twój mąż. Czy go urobiła i on jej nadskakuje, może się zauroczył. Czy ona stara się go urobić a on jest nieświadomy- to i tak może się źle skończyć, bo chłopy są głupie. Albo on jest zwyczajnie pomocny a ona to wykorzystuje. Jak pojedziesz, to zobaczysz, tylko na spokojnie musisz obserwować ich interakcje. Być miła, zachęcać do mówienia itp i wnikliwie obserwować. Sprytnie trza to zrobić.
Nie chcę nikogo oskarżać, ale ja takiemu facetowi bym nie ufała. Zawsze może się zdarzyć chwila słabości.