Wczoraj były Walentynki więc jest okazja do tego aby powspominać czas i okoliczności poznania mojej tż. Jestem tu nowy więc może kogoś zainteresują moje krótkie zwierzenia. Kto ma na to ochotę też może napisać o tym w jakich okolicznościach poznał swoją drugą połówkę. Chętnie poczytam.
W czasach licealnych byłem chorobliwie nieśmiały w stosunku do dziewczyn więc z tamtego okresu nie mam żadnych fajnych wspomnień z dziedziny spraw d/m. Na sygnały wysyłane przez dziewczyny wtedy nie reagowałem gdyż nie wiedziałem jak się zachować w sytuacji sam na sam z dziewczyną, której się podobałem i która mi się podobała. Kończyło się to tak, że dziewczyny, które wykazywały zainteresowanie moją osobą, po pewnym czasie zniechęcały się moją pasywną postawą i wiązały się z odważnymi i bardziej doświadczonymi chłopakami. Byłem tak beznadziejny, że podczas wakacji zmarnowałem okazję do przeżycia pięknej wakacyjnej przygody z nowopoznaną dziewczyną tylko dlatego, że nigdy się nie całowałem. Zapraszała mnie ona do siebie. Mieszkała 100 km ode mnie. Nie pojechałem do niej bo bałem się kompromitacji w sytuacji gdy będziemy z sobą sam na sam. Miałem wtedy 18 lat i przed sobą jeszcze kilka lat takiego głębokiego impasu. Dopiero podczas studiów doszło do przełamania. W międzyczasie zaliczyłem kilka odrzuceń - koszów i kilka kolejnych zmarnowanych okazji. Przełom nastąpił dopiero w drugiej połowie studiów dziennych, ale na szczęście nastąpił. Gdyby on nie nastapił, prawdopodobnie zostałbym wiecznym singlem gdyż nie byłbym w stanie startować do dziewczyn, nie mając żadnych doświadczeń w sferze fizycznych kontaktów z nimi.
To nie były czasy internetu i portali randkowych. Moją tż poznałem tradycyjnie- poprzez mojego najlepszego kumpla. Poznał on dwie fajne wolne dziewczyny. To był spory fart gdyż 20 letnie fajne i ładne dziewczyny były zwykle juz zajęte. Te jakimś cudem były wolne. Sytuacja była idealna. Kumpel oświadczył, że wybiera tą, która mi się mniej podobała. Ta druga była bardziej atrakcyjna i droga do niej była wolna. Los oddał mi to co wcześniej mi zabrał, obarczając mnie przekleństwem jakim była chorobliwa nieśmiałość. Zostaliśmy parą. Wprowadziłęm ją do mojego towarzystwa. Chodziliśmy do kawiarni i na dyskoteki. Oczywiście pojawił się problem z podrywaczami. Niestety jednym z nich był mój znajomy. Próbował startować do mojej tż zanim zostaliśmy oficjalnie parą. Okazał się skończonym desperatem. Widział, że to ja ją wprowadziłem do naszej ekipy i że wszędzie chodziliśmy razem. Wiedział, że miałem wobec niej poważne zamiary. Jego podchody zakonczyły się sromotną i upokarzającą porażką. Innej opcji nie było. Ja nie byłem już tym frajerem sprzed kilku lat, któremu odważni podrywacze wyrywali dziewczyny sprzed nosa. Innym razem podrywacz próbował ustawić się z moją tż mimo tego, że wiedział, iż byliśmy parą. Chciał się umówić z nią do kina. Po prostu niebywałe. Taki gość nie uszanuje żadnej świętości. Poszliśmy z moją tż na drinka i potańczyć a tu taki desperat psuje ci zabawę. Szczyt desperacji.
Ja poznałem swoją tż w sposób tradycyjny. Gdybym obecnie był singlem miałbym chyba problem ze znalezieniem partnerki. Stawiałbym na tradycyjne metody, ale podobno z tym jest teraz problem. Wielu ludzi korzysta z aplikacji randkowych. Ja jednak sobie tego nie wyobrażam. Z niniejszego forum wynika, że często trzeba zaliczyć kilkadziesiąt a nawet kilkaset spotkań po to aby spotkać tą jedna jedyną, ale i tak nie ma się gwarancji na sukces. Dziesiątki, setki spotkań i rozmów o tym samym. Istny dzień świstaka. To ciężka harówa również pod względem psychicznym. Ja poddałbym się już na starcie. Byłem w życiu tylko na jednej randce w pół ciemno czyli ja wiedziałęm kim była ona, a ona nie wiedziałą kim byłem ja. Spotkanie pomogła zorganizować nasza wspólna koleżanka. Dostałem kosza i powiedziałęm sobie nigdy więcej takich randek.
Na tym kończę moją krótką relację z mojej kariery w sferze życia uczuciowego. Jeżeli ktoś ma ochotę to niech też krótko opisze swoje doświadczenia. Nie musi pisać książki. Wystarczy kilka zdań.
1 2025-02-15 15:26:59 Ostatnio edytowany przez Lotus (2025-02-15 15:32:53)
Nie mam własnych doświadczeń, ale wiem, że oświadczyny w walentynki odbyły w komunikacji miejskiej, a ściślej w walentynkowym tramwaju w Łodzi. Na usprawiedliwienie tego nietypowego miejsca miejsca - 2019 rok.
3 2025-04-01 05:24:37 Ostatnio edytowany przez huanmaires (2025-04-01 05:26:30)
I am extremely grateful for the valuable information you have provided. I do hope that you will continue to provide as many exceptional posts as feasible in the future.
io games