Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

Temat: Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić

Cześć wszystkim
Byłem w związku z moją partnerką przez około 10 lat, bywało gorzej i lepiej ale jakoś się dogadywaliśmy. Moja partnerka twierdzi że nigdy nie zdradziła mnie fizycznie, jednak wiem że doszło z jej strony do zdrady emocjonalnej z kolegą z pracy. W jakiś sposób to przepracowałem i wybaczyłem jej, starałem się żyć dalej. Jednak partnerka jest osobą "zimną", wygaszoną emocjonalnie która niechętnie okazuje emocje i nie ma potrzeby żeby uprawiać często seksu. Przeszkadzało mi to i wielokrotnie mówiłem o tym partnerce, ale ona uważała że wszystko jest ok i tak jest dobrze. W pewnym momencie nie wytrzymałem i rozpocząłem romans który trwał około półtora roku. W tym czasie wielokrotnie uprawiałem seks z koleżanką z pracy, zbliżyłem się do niej emocjonalnie, ona dwa razy była w naszym mieszkaniu a nawet raz wyjechaliśmy na dwudniowy wyjazd na morze. Przez cały ten czas okłamywałem partnerkę, że moja nieobecność spowodowana jest pracą. W lipcu tego roku postanowilem zakończyć romans i do wszystkiego przyznałem się partnerce. Ona pytała, więc (nie wiem czy słusznie) opowiedziałem jej wszystko ze szczegółami. Partnerka poprosiła mnie żebym urwał kontakt z kochanką i przez około 4 miesiące wydawało się, że jest ze mną szczęśliwa. Teraz jednak stwierdziła że nie chce już ze mną być, że to co zrobiłem jest niewybaczalne i że jej decyzja jest ostateczna. Partnerka wciąż twierdzi że mnie kocha i jestem najważniejsza osobą w jej życiu, jednak nie chce zmienić swojej decyzji. Podkreśla przy tym, że nie wie co przyniesie przyszłość i że być może kiedyś do siebie wrócimy, jeśli poczuje że za mną tęskni. Dalem jej dwa tygodnie bez kontaktu, po których jak sama stwierdziła, nie brakowało jej mnie ani nie tęskniła.
Nie wiem co mam robić. Z jednej strony rozumiem jej decyzję, ale wbrew wszystkich moich błędów bardzo ją kocham, jest najważniejszą osobą w moim życiu. Zacząłem chodzić do psychologa i pracować nad sobą, bo wyrzuty sumienia i żal do samego siebie nie pozwalają mi normalnie funkcjonować. Jednocześnie jestem w stanie zrobić wszystkie żeby tylko ona do mnie wróciła, ale nie mam pojęcia co i jak dalej robić

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-12-06 18:06:31)

Odp: Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić
Borysewicz napisał/a:

Cześć wszystkim
Byłem w związku z moją partnerką przez około 10 lat, bywało gorzej i lepiej ale jakoś się dogadywaliśmy. Moja partnerka twierdzi że nigdy nie zdradziła mnie fizycznie, jednak wiem że doszło z jej strony do zdrady emocjonalnej z kolegą z pracy. W jakiś sposób to przepracowałem i wybaczyłem jej, starałem się żyć dalej. Jednak partnerka jest osobą "zimną", wygaszoną emocjonalnie która niechętnie okazuje emocje i nie ma potrzeby żeby uprawiać często seksu. Przeszkadzało mi to i wielokrotnie mówiłem o tym partnerce, ale ona uważała że wszystko jest ok i tak jest dobrze. W pewnym momencie nie wytrzymałem i rozpocząłem romans który trwał około półtora roku. W tym czasie wielokrotnie uprawiałem seks z koleżanką z pracy, zbliżyłem się do niej emocjonalnie, ona dwa razy była w naszym mieszkaniu a nawet raz wyjechaliśmy na dwudniowy wyjazd na morze. Przez cały ten czas okłamywałem partnerkę, że moja nieobecność spowodowana jest pracą. W lipcu tego roku postanowilem zakończyć romans i do wszystkiego przyznałem się partnerce. Ona pytała, więc (nie wiem czy słusznie) opowiedziałem jej wszystko ze szczegółami. Partnerka poprosiła mnie żebym urwał kontakt z kochanką i przez około 4 miesiące wydawało się, że jest ze mną szczęśliwa. Teraz jednak stwierdziła że nie chce już ze mną być, że to co zrobiłem jest niewybaczalne i że jej decyzja jest ostateczna. Partnerka wciąż twierdzi że mnie kocha i jestem najważniejsza osobą w jej życiu, jednak nie chce zmienić swojej decyzji. Podkreśla przy tym, że nie wie co przyniesie przyszłość i że być może kiedyś do siebie wrócimy, jeśli poczuje że za mną tęskni. Dalem jej dwa tygodnie bez kontaktu, po których jak sama stwierdziła, nie brakowało jej mnie ani nie tęskniła.
Nie wiem co mam robić. Z jednej strony rozumiem jej decyzję, ale wbrew wszystkich moich błędów bardzo ją kocham, jest najważniejszą osobą w moim życiu. Zacząłem chodzić do psychologa i pracować nad sobą, bo wyrzuty sumienia i żal do samego siebie nie pozwalają mi normalnie funkcjonować. Jednocześnie jestem w stanie zrobić wszystkie żeby tylko ona do mnie wróciła, ale nie mam pojęcia co i jak dalej robić

Dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki...
Nie ma sensu do siebie wracać, choćby z tego względu, że nie byliście dopasowani seksualnie i by było tyko gorzej.
Druga sprawa, jak można zdradzać, jak się kocha? Nie słowa się liczą, tylko czyny.
Uzależnienie możesz mylić z miłością.

3

Odp: Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić
wieka napisał/a:
Borysewicz napisał/a:

Cześć wszystkim
Byłem w związku z moją partnerką przez około 10 lat, bywało gorzej i lepiej ale jakoś się dogadywaliśmy. Moja partnerka twierdzi że nigdy nie zdradziła mnie fizycznie, jednak wiem że doszło z jej strony do zdrady emocjonalnej z kolegą z pracy. W jakiś sposób to przepracowałem i wybaczyłem jej, starałem się żyć dalej. Jednak partnerka jest osobą "zimną", wygaszoną emocjonalnie która niechętnie okazuje emocje i nie ma potrzeby żeby uprawiać często seksu. Przeszkadzało mi to i wielokrotnie mówiłem o tym partnerce, ale ona uważała że wszystko jest ok i tak jest dobrze. W pewnym momencie nie wytrzymałem i rozpocząłem romans który trwał około półtora roku. W tym czasie wielokrotnie uprawiałem seks z koleżanką z pracy, zbliżyłem się do niej emocjonalnie, ona dwa razy była w naszym mieszkaniu a nawet raz wyjechaliśmy na dwudniowy wyjazd na morze. Przez cały ten czas okłamywałem partnerkę, że moja nieobecność spowodowana jest pracą. W lipcu tego roku postanowilem zakończyć romans i do wszystkiego przyznałem się partnerce. Ona pytała, więc (nie wiem czy słusznie) opowiedziałem jej wszystko ze szczegółami. Partnerka poprosiła mnie żebym urwał kontakt z kochanką i przez około 4 miesiące wydawało się, że jest ze mną szczęśliwa. Teraz jednak stwierdziła że nie chce już ze mną być, że to co zrobiłem jest niewybaczalne i że jej decyzja jest ostateczna. Partnerka wciąż twierdzi że mnie kocha i jestem najważniejsza osobą w jej życiu, jednak nie chce zmienić swojej decyzji. Podkreśla przy tym, że nie wie co przyniesie przyszłość i że być może kiedyś do siebie wrócimy, jeśli poczuje że za mną tęskni. Dalem jej dwa tygodnie bez kontaktu, po których jak sama stwierdziła, nie brakowało jej mnie ani nie tęskniła.
Nie wiem co mam robić. Z jednej strony rozumiem jej decyzję, ale wbrew wszystkich moich błędów bardzo ją kocham, jest najważniejszą osobą w moim życiu. Zacząłem chodzić do psychologa i pracować nad sobą, bo wyrzuty sumienia i żal do samego siebie nie pozwalają mi normalnie funkcjonować. Jednocześnie jestem w stanie zrobić wszystkie żeby tylko ona do mnie wróciła, ale nie mam pojęcia co i jak dalej robić

Dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki...
Nie ma sensu do siebie wracać, choćby z tego względu, że nie byliście dopasowani seksualnie i by było tyko gorzej.
Druga sprawa, jak można zdradzać, jak się kocha? Nie słowa się liczą, tylko czyny.
Uzależnienie możesz mylić z miłością.

Popełniłem najgorszy z możliwych błędów, ale tak, kocham ją. Martwię się czy wszystko z nią dobrze gdy nie mamy kontaktu, tęsknię bez przerwy, gdy wiem że wyjeżdża służbowo proszę żeby dała mi znać czy wszystko w porządku. Ona jest jedyną osobą która potrafi mnie uszczęśliwić, teraz wiem że jestem w stanie znieść dla niej wszystko, nawet ten głupi brak seksu.

4 Ostatnio edytowany przez R_ita2 (2024-12-06 18:17:43)

Odp: Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić

wieko dwa razy do tej samej rzeki? Pierwotnie, myśl greckiego filozofa, dotyczyła zmienności świata oraz przemijania, słynne panta rei. Nie sposób wejść do tej samej rzeki – za każdym razem, gdy do niej wchodzimy, woda w tej rzece jest już inna, woda w której raz byliśmy, odpłynęła.

Podsumowując: ludzie się zmieniają, żałują. I mogą wszystko naprawić/zmienić.

PS Autorze, też zdradziłam ale nie mam teraz czasu Ci odpisać. Potem się odniosę. Wracam do obowiązków.

5

Odp: Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić
Borysewicz napisał/a:
wieka napisał/a:
Borysewicz napisał/a:

Cześć wszystkim
Byłem w związku z moją partnerką przez około 10 lat, bywało gorzej i lepiej ale jakoś się dogadywaliśmy. Moja partnerka twierdzi że nigdy nie zdradziła mnie fizycznie, jednak wiem że doszło z jej strony do zdrady emocjonalnej z kolegą z pracy. W jakiś sposób to przepracowałem i wybaczyłem jej, starałem się żyć dalej. Jednak partnerka jest osobą "zimną", wygaszoną emocjonalnie która niechętnie okazuje emocje i nie ma potrzeby żeby uprawiać często seksu. Przeszkadzało mi to i wielokrotnie mówiłem o tym partnerce, ale ona uważała że wszystko jest ok i tak jest dobrze. W pewnym momencie nie wytrzymałem i rozpocząłem romans który trwał około półtora roku. W tym czasie wielokrotnie uprawiałem seks z koleżanką z pracy, zbliżyłem się do niej emocjonalnie, ona dwa razy była w naszym mieszkaniu a nawet raz wyjechaliśmy na dwudniowy wyjazd na morze. Przez cały ten czas okłamywałem partnerkę, że moja nieobecność spowodowana jest pracą. W lipcu tego roku postanowilem zakończyć romans i do wszystkiego przyznałem się partnerce. Ona pytała, więc (nie wiem czy słusznie) opowiedziałem jej wszystko ze szczegółami. Partnerka poprosiła mnie żebym urwał kontakt z kochanką i przez około 4 miesiące wydawało się, że jest ze mną szczęśliwa. Teraz jednak stwierdziła że nie chce już ze mną być, że to co zrobiłem jest niewybaczalne i że jej decyzja jest ostateczna. Partnerka wciąż twierdzi że mnie kocha i jestem najważniejsza osobą w jej życiu, jednak nie chce zmienić swojej decyzji. Podkreśla przy tym, że nie wie co przyniesie przyszłość i że być może kiedyś do siebie wrócimy, jeśli poczuje że za mną tęskni. Dalem jej dwa tygodnie bez kontaktu, po których jak sama stwierdziła, nie brakowało jej mnie ani nie tęskniła.
Nie wiem co mam robić. Z jednej strony rozumiem jej decyzję, ale wbrew wszystkich moich błędów bardzo ją kocham, jest najważniejszą osobą w moim życiu. Zacząłem chodzić do psychologa i pracować nad sobą, bo wyrzuty sumienia i żal do samego siebie nie pozwalają mi normalnie funkcjonować. Jednocześnie jestem w stanie zrobić wszystkie żeby tylko ona do mnie wróciła, ale nie mam pojęcia co i jak dalej robić

Dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki...
Nie ma sensu do siebie wracać, choćby z tego względu, że nie byliście dopasowani seksualnie i by było tyko gorzej.
Druga sprawa, jak można zdradzać, jak się kocha? Nie słowa się liczą, tylko czyny.
Uzależnienie możesz mylić z miłością.

Popełniłem najgorszy z możliwych błędów, ale tak, kocham ją. Martwię się czy wszystko z nią dobrze gdy nie mamy kontaktu, tęsknię bez przerwy, gdy wiem że wyjeżdża służbowo proszę żeby dała mi znać czy wszystko w porządku. Ona jest jedyną osobą która potrafi mnie uszczęśliwić, teraz wiem że jestem w stanie znieść dla niej wszystko, nawet ten głupi brak seksu.

Tak Ci się tylko wydaje. Tego nie wiesz, do tego ponoć jak ktoś zdradzi raz, to i drugi...

6

Odp: Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić
R_ita2 napisał/a:

wieko dwa razy do tej samej rzeki? Pierwotnie, myśl greckiego filozofa, dotyczyła zmienności świata oraz przemijania, słynne panta rei. Nie sposób wejść do tej samej rzeki – za każdym razem, gdy do niej wchodzimy, woda w tej rzece jest już inna, woda w której raz byliśmy, odpłynęła. .

Tego właśnie dotyczy to powiedzenie, bo ludziom się wydaje, że powrót oznacza wrócenie do tego co było.

Naprawić to można samochód, co też nie oznacza, że nie będzie się psuł.

7

Odp: Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić
Borysewicz napisał/a:

Popełniłem najgorszy z możliwych błędów, ale tak, kocham ją. Martwię się czy wszystko z nią dobrze gdy nie mamy kontaktu, tęsknię bez przerwy, gdy wiem że wyjeżdża służbowo proszę żeby dała mi znać czy wszystko w porządku. Ona jest jedyną osobą która potrafi mnie uszczęśliwić, teraz wiem że jestem w stanie znieść dla niej wszystko, nawet ten głupi brak seksu.

A to akurat nie wierzę. Nie oszukasz natury i swoich potrzeb seksualnych, potrzeby bliskości, bycia z kobietą. A to nic złego, że pożądasz i pragniesz i chcesz bliskości. To nie jest głupi brak seksu. To jest niedostrzeganie czyichś potrzeb. Akurat ja seksu w małżeństwie miałam dużo, a inne rzeczy nawaliły, ale serio- nie oszukasz natury. Nie zgadzam się z Wieką, że jeśli ktoś zdradził raz zrobi to drugi- ludzie rozumieją swoje błędy i dojrzewają, ale niezaspokojone potrzeby odezwą się prędzej czy później.

Wieko, większość ludzi myśli, że powiedzenie "nie wchodzi się do tej samej rzeki" dotyczy tego, że nie wraca się "na stare smieci"  nie reaktywuje związków. Co jest bzdurą, bo ludzie się zmieniają. Wszystko jest zmienne. I wiadomo, że po zdradzie nic nie bedzie jak było. Ale nie znaczy, że juź nie ma szans.

8 Ostatnio edytowany przez blueangel (2024-12-06 20:14:30)

Odp: Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić

Ten pociag juz odjechal. Tego zwiazku juz nie naprawisz. Nie rozumiem jak mozna zdradzac i to nawet nie raz a poltora roku. Nie dziwie sie ze ona nic nie chce od ciebie.



A co do zwiazku, bo nie rozumiem. Ok nie miala potrzeb, ale to ty nie mogles inicjowac? Jakbys ja rozpalil to i tak ten seks by byl. Nie wyobrazam sobie jak to technicznie moglo wygladac. zazwyczaj w zwiazkach to facet ma wieksze Libido. W moim tez tak bylo. A i tak sie zawsze konczylo seksem. Wiec nie rozumiem. A teraz jestem x lat sama i nie potrzebuje do zycia, dlatego u nas nie jest motywacja do wiazania sie z facetem, ale jak jest sie w zwiazku to nie wiem, te zarty o bolu glowy u zony to nie sa tylko zarty?

9

Odp: Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić

U was obojga jakoś wielkiej miłości nie widać. Ona z kolegą, ty długo z koleżanką. Chyba dobrze się stało, że to koniec. Choć mam jakieś dziwne przeczucie, że nie wiadomo po co jeszcze do siebie wrócicie. Tracąc kompletnie czas i energię.

10 Ostatnio edytowany przez Istotka6 (2024-12-06 22:28:21)

Odp: Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić

Autorze, najbardziej kochamy kiedy coś tracimy, wtedy paradoksalnie najbardziej nam zależy. Ok, nie neguje Twojej "miłości", ale zastanów się, czy to była miłość? Gdyby była, byś nie poszedł w romans i to bez skrupułów. Kiedy zdradzales, wyjeżdżałeś, zapraszałes do wspólnego domu, wtedy też kochałeś żonę? Nie pośle Cię na  stos, każdy popełnia błędy. Natomiast pewnie targają Tobą emocje i to przez to myślisz, że jest jedyną co da Ci szczęście. Powiem Ci jedno - jak wytrzezwiejesz to będziesz się z tego śmiał. Za jakiś czas poznasz inną kobietę i to ona będzie szczęściem. Tylko musisz wytrzeźwieć i więcej nie pić. Rozumiesz?

11

Odp: Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić

Po co się przyznawałeś????
***
Ona ewidentnie teraz sprawdza jakąś inną opcję, a że nie jest jej pewna, to trzyma Ciebie w odwodzie. Przestań patrzeć na wszystko z perspektywy swojego poczucia winy, a zacznij trzeźwo.
Z Twojej byłej jest niezła cwaniara - dostrzeż to. Odsłoniłeś się, a ona to wykorzystuje.

12

Odp: Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi i rady.
Pomimo tego że nadal spędzamy razem czas i rozmawiamy, ona nadal twierdzi że nie zmieni swojej decyzji. Mieszkamy jeszcze razem do czasu aż nie sprzedamy mieszkania, wtedy nasze drogi się rozejdą i zobaczymy co przyniesie

13

Odp: Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić
wieka napisał/a:
Borysewicz napisał/a:

Cześć wszystkim
Byłem w związku z moją partnerką przez około 10 lat, bywało gorzej i lepiej ale jakoś się dogadywaliśmy. Moja partnerka twierdzi że nigdy nie zdradziła mnie fizycznie, jednak wiem że doszło z jej strony do zdrady emocjonalnej z kolegą z pracy. W jakiś sposób to przepracowałem i wybaczyłem jej, starałem się żyć dalej. Jednak partnerka jest osobą "zimną", wygaszoną emocjonalnie która niechętnie okazuje emocje i nie ma potrzeby żeby uprawiać często seksu. Przeszkadzało mi to i wielokrotnie mówiłem o tym partnerce, ale ona uważała że wszystko jest ok i tak jest dobrze. W pewnym momencie nie wytrzymałem i rozpocząłem romans który trwał około półtora roku. W tym czasie wielokrotnie uprawiałem seks z koleżanką z pracy, zbliżyłem się do niej emocjonalnie, ona dwa razy była w naszym mieszkaniu a nawet raz wyjechaliśmy na dwudniowy wyjazd na morze. Przez cały ten czas okłamywałem partnerkę, że moja nieobecność spowodowana jest pracą. W lipcu tego roku postanowilem zakończyć romans i do wszystkiego przyznałem się partnerce. Ona pytała, więc (nie wiem czy słusznie) opowiedziałem jej wszystko ze szczegółami. Partnerka poprosiła mnie żebym urwał kontakt z kochanką i przez około 4 miesiące wydawało się, że jest ze mną szczęśliwa. Teraz jednak stwierdziła że nie chce już ze mną być, że to co zrobiłem jest niewybaczalne i że jej decyzja jest ostateczna. Partnerka wciąż twierdzi że mnie kocha i jestem najważniejsza osobą w jej życiu, jednak nie chce zmienić swojej decyzji. Podkreśla przy tym, że nie wie co przyniesie przyszłość i że być może kiedyś do siebie wrócimy, jeśli poczuje że za mną tęskni. Dalem jej dwa tygodnie bez kontaktu, po których jak sama stwierdziła, nie brakowało jej mnie ani nie tęskniła.
Nie wiem co mam robić. Z jednej strony rozumiem jej decyzję, ale wbrew wszystkich moich błędów bardzo ją kocham, jest najważniejszą osobą w moim życiu. Zacząłem chodzić do psychologa i pracować nad sobą, bo wyrzuty sumienia i żal do samego siebie nie pozwalają mi normalnie funkcjonować. Jednocześnie jestem w stanie zrobić wszystkie żeby tylko ona do mnie wróciła, ale nie mam pojęcia co i jak dalej robić

Dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki...
Nie ma sensu do siebie wracać, choćby z tego względu, że nie byliście dopasowani seksualnie i by było tyko gorzej.
Druga sprawa, jak można zdradzać, jak się kocha? Nie słowa się liczą, tylko czyny.
Uzależnienie możesz mylić z miłością.

Czyny a nie słowa.
Są takie które wybaczą i jeszcze będą szukać winy w sobie. Ale i takie które nie wybaczą i już nigdy więcej zdrajcy nie zaufają a wręcz do takiej osoby będą czuć pogardę.

14 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2024-12-11 01:44:54)

Odp: Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić
Legat napisał/a:

U was obojga jakoś wielkiej miłości nie widać. Ona z kolegą, ty długo z koleżanką. Chyba dobrze się stało, że to koniec. Choć mam jakieś dziwne przeczucie, że nie wiadomo po co jeszcze do siebie wrócicie. Tracąc kompletnie czas i energię.

W punkt. Co Ty Autorze chcesz ratować? W szczesliwym celibacie chcesz funkcjonować? Bez sensu. Znajdz kogos z kim będziesz na tym samym poziomie libido. Poza tym ona tak samo mysli. Jeszcze te zdrady.....Ehh z tego nic bedzie

PS. Nie ma to jak pochwalić się zdrada ze szczegolami. Głupi pomysł. Oczekiwałeś rozgrzeszenia bo Cie sumienie męczyło?

15 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-12-11 03:57:28)

Odp: Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić
noben napisał/a:

Z Twojej byłej jest niezła cwaniara - dostrzeż to. Odsłoniłeś się, a ona to wykorzystuje.

Ale że co??
Autor przez półtora roku bez skrupułów zdradzał ją i oszukiwał, ale to ona dowiedziawszy się o tym wszystkim rzekomo go wykorzystuje? Kończąc relację go wykorzystuje? Serio??

16

Odp: Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić
noben napisał/a:

Po co się przyznawałeś????
***
Ona ewidentnie teraz sprawdza jakąś inną opcję, a że nie jest jej pewna, to trzyma Ciebie w odwodzie. Przestań patrzeć na wszystko z perspektywy swojego poczucia winy, a zacznij trzeźwo.
Z Twojej byłej jest niezła cwaniara - dostrzeż to. Odsłoniłeś się, a ona to wykorzystuje.

Trochę kurwa xd
Gościu się szmaci przez ponad rok, ale to kobieta jest winna że przemyśleniu sprawy kopła go w dupę.

Nie ma mowy o miłości przy tak długim romansie.
To po prostu przywiązanie

17

Odp: Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić
Borysewicz napisał/a:

Cześć wszystkim
Byłem w związku z moją partnerką przez około 10 lat, bywało gorzej i lepiej ale jakoś się dogadywaliśmy. Moja partnerka twierdzi że nigdy nie zdradziła mnie fizycznie, jednak wiem że doszło z jej strony do zdrady emocjonalnej z kolegą z pracy. W jakiś sposób to przepracowałem i wybaczyłem jej, starałem się żyć dalej. Jednak partnerka jest osobą "zimną", wygaszoną emocjonalnie która niechętnie okazuje emocje i nie ma potrzeby żeby uprawiać często seksu. Przeszkadzało mi to i wielokrotnie mówiłem o tym partnerce, ale ona uważała że wszystko jest ok i tak jest dobrze. W pewnym momencie nie wytrzymałem i rozpocząłem romans który trwał około półtora roku. W tym czasie wielokrotnie uprawiałem seks z koleżanką z pracy, zbliżyłem się do niej emocjonalnie, ona dwa razy była w naszym mieszkaniu a nawet raz wyjechaliśmy na dwudniowy wyjazd na morze. Przez cały ten czas okłamywałem partnerkę, że moja nieobecność spowodowana jest pracą. W lipcu tego roku postanowilem zakończyć romans i do wszystkiego przyznałem się partnerce. Ona pytała, więc (nie wiem czy słusznie) opowiedziałem jej wszystko ze szczegółami. Partnerka poprosiła mnie żebym urwał kontakt z kochanką i przez około 4 miesiące wydawało się, że jest ze mną szczęśliwa. Teraz jednak stwierdziła że nie chce już ze mną być, że to co zrobiłem jest niewybaczalne i że jej decyzja jest ostateczna. Partnerka wciąż twierdzi że mnie kocha i jestem najważniejsza osobą w jej życiu, jednak nie chce zmienić swojej decyzji. Podkreśla przy tym, że nie wie co przyniesie przyszłość i że być może kiedyś do siebie wrócimy, jeśli poczuje że za mną tęskni. Dalem jej dwa tygodnie bez kontaktu, po których jak sama stwierdziła, nie brakowało jej mnie ani nie tęskniła.
Nie wiem co mam robić. Z jednej strony rozumiem jej decyzję, ale wbrew wszystkich moich błędów bardzo ją kocham, jest najważniejszą osobą w moim życiu. Zacząłem chodzić do psychologa i pracować nad sobą, bo wyrzuty sumienia i żal do samego siebie nie pozwalają mi normalnie funkcjonować. Jednocześnie jestem w stanie zrobić wszystkie żeby tylko ona do mnie wróciła, ale nie mam pojęcia co i jak dalej robić

Moim zdaniem odpuść.

Oceniam, że masz lepsze szanse zbudować dobry związek ze swoją kochanką. Inna rzecz, czy ona (koleżanka z pracy) też kogoś z Tobą zdradzała i co z jej (ewentualnym) facetem. Co prawda może mam tu za dużo optymizmu, bo nie ma nawet słowa o tym co Twoja kochanka o tym wszystkim myśli i czy jest zainteresowana czymś więcej niż seksem i wakacjami. Oraz co z jej (ewentualnym) obecnym zdradzanym facetem w tym równaniu.

Był prostszy sposób, żeby rozwiązać brak seksu, czyli masturbacja. Można też było zakończyć związek z obecną partnerką przed wskakiwaniem do łóżka w kimś nowym. Tak by było po prostu uczciwie.

Myślę, że już przed zdradą było w Twoim 10-letnim związku coś nie tak: to nie wygląda na miłość na zabój dwojga ludzi, którzy chcą być ze sobą do końca życia i budują wspólnie teraźniejszosć i przyszłość. Na moje oko Twoje 10-letnia partnerka Cię po prostu tolerowała i nie pociągałeś jej jakoś specjalnie. Jak sama przyznaje nie jest emocjonalnie do Ciebie przywiązana, nie tęskni, nie ma wątpliwości. Oceniam, że Twoja tęsknota za nią wynika częściowo z "przyzwyczajenia" (dekada to szmat czasu), częściowo z poczucia winy że ją zraniłeś (tu wiadomo nie siedzę w jej głowie, ale jeśli tak jak podejrzewam nie była seksualnie i emocjonalnie przywiązana do Ciebie, fakt że uprawiasz seks z inną kobietą mógł jej wcale aż tak bardzo nie trzepnąć i było takie aha, ok) i zakładam przykrej sytuacji, gdzie najpierw przez długi czas miałeś ustabilizowane życie (z byłą) i fajny seks + przywiązanie emocjonalne (z kochanką), a teraz masz wstrząs. Efektywnie prawdopodobnie mocniej tęsknisz do kochanki niż do ex. Patrząc z opisu spośród tych dwóch kobiet to z kochaną byliście bliżej.

Z ciekawosci: dlaczego chciałeś w lipcu zakończyć romans, co się zmieniło?

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzałem i nie mogę sobie z tym poradzić

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024