Ja mam pytanie do matek które wyjechały ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 154 ]

Temat: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?

Od 1,5 roku mieszkam w Holandii. Na początku przyjechałam tutaj tylko na moment ale po takim czasie stwierdzam że lepiej tutaj zostać na zawsze niż siedzieć na bezrobociu w Polsce. Mam tylko jeden mały problem, mianowicie ani ja ani mój facet nie znamy angielskiego (no może jakieś tam podstawy) już nie mówiąc o języku holenderskim, jak się można domyśleć nasza córka też zna tylko język polski. No i teraz mam pytanie, jak ja niby mam to wszystko teraz pozałatawiac ? Chodzi mi o zapisanie do szkoły, następne uczęszczanie itp. itd ? Czy istnieje tutaj coś takiego jak możliwość nauczania po polsku ? Ktoś mi teraz zarzuci "mieszkasz 1,5 roku i nie wiesz ?" No a niby skąd mam to wszystko wiedziec skoro żyje w cyklu praca-dom i używam wyłącznie języka polskiego ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?

A nie pomyśleliście przez 1,5 roku o tym, żeby zwyczajnie iść na kurs angielskiego?
Wasza córka też powinna się już uczyć holenderskiego, żeby być w stanie się porozumieć z innymi.

3

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:

Od 1,5 roku mieszkam w Holandii. Na początku przyjechałam tutaj tylko na moment ale po takim czasie stwierdzam że lepiej tutaj zostać na zawsze niż siedzieć na bezrobociu w Polsce. Mam tylko jeden mały problem, mianowicie ani ja ani mój facet nie znamy angielskiego (no może jakieś tam podstawy) już nie mówiąc o języku holenderskim, jak się można domyśleć nasza córka też zna tylko język polski. No i teraz mam pytanie, jak ja niby mam to wszystko teraz pozałatawiac ? Chodzi mi o zapisanie do szkoły, następne uczęszczanie itp. itd ? Czy istnieje tutaj coś takiego jak możliwość nauczania po polsku ? Ktoś mi teraz zarzuci "mieszkasz 1,5 roku i nie wiesz ?" No a niby skąd mam to wszystko wiedziec skoro żyje w cyklu praca-dom i używam wyłącznie języka polskiego ?

Mieszka tam wielu Polaków, którzy znają angielski i holenderski, którzy wam pomogą, więc pozostaje się popytać.

4 Ostatnio edytowany przez żonkil309 (2024-05-23 06:56:00)

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
Lady Loka napisał/a:

A nie pomyśleliście przez 1,5 roku o tym, żeby zwyczajnie iść na kurs angielskiego?
Wasza córka też powinna się już uczyć holenderskiego, żeby być w stanie się porozumieć z innymi.

Właśnie o tym pomyslałam, tylko są dwa problemy po pierwsze te kursy bardzo dużo kosztują a efekt jest i tak mizerny a po drugie mi jakoś specjalnie język angielski w komunikacji potrzebny nie jest już prędzej rumuński bo jakby nie patrzeć w miejscu gdzie pracuje jest też bardzo dużo rumunów.

5

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
wieka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:

Od 1,5 roku mieszkam w Holandii. Na początku przyjechałam tutaj tylko na moment ale po takim czasie stwierdzam że lepiej tutaj zostać na zawsze niż siedzieć na bezrobociu w Polsce. Mam tylko jeden mały problem, mianowicie ani ja ani mój facet nie znamy angielskiego (no może jakieś tam podstawy) już nie mówiąc o języku holenderskim, jak się można domyśleć nasza córka też zna tylko język polski. No i teraz mam pytanie, jak ja niby mam to wszystko teraz pozałatawiac ? Chodzi mi o zapisanie do szkoły, następne uczęszczanie itp. itd ? Czy istnieje tutaj coś takiego jak możliwość nauczania po polsku ? Ktoś mi teraz zarzuci "mieszkasz 1,5 roku i nie wiesz ?" No a niby skąd mam to wszystko wiedziec skoro żyje w cyklu praca-dom i używam wyłącznie języka polskiego ?

Mieszka tam wielu Polaków, którzy znają angielski i holenderski, którzy wam pomogą, więc pozostaje się popytać.

Wiem że mieszka wielu Polaków ale wiadomo wiecznie pomagać nie bedą a tutaj nie chodzi o jakąś jednorazowa pomoc, bo wiesz dziecko będzie się uczyło w szkole czyli m.in. podręczniki będą po holendersku.

6 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2024-05-23 07:13:53)

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?

Dziecko w szkole będzie miało zajęcia wyrównawcze z języka, szybko nauczy się podstaw a potem to już pójdzie.

W sumie to ci się dziwie, że mieszkasz w obcym kraju i do głowy ci nie przyszło "liznąć" choć trochę miejscowego języka. Potem  wszędzie na forach jakieś ogloszenia w stylu: Zna ktoś jakiegoś polskiego fryzjera, albo mechanika, albo lekarza w okolicy?
Człowiek nie mogący sobie poradzić z wizytą u lekarza albo z naprawą samochodu, to prawie kaleka. Ucz się dziewczyno.

7

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?

Masz zamiar mieszkać w tym kraju i chcesz aby dziecko uczyło się w szkole po polsku?
A przez to będzie miało gorszy start w życiu bo nie znając lokalnego języka będzie miało ograniczenia w wyborze kolejnej szkoły, nauki zawodu, pracy.
Bardzo to nieodpowiedzialne i egoistyczne z Twojej strony.
I wstydem jest mieszkając półtora roku za granicą nie znać przynajmniej na tyle języka aby móc samodzielnie coś załatwić.
Lenistwo, niechciejstwo, bezmyślność.
W dobie internetu, gdzie można samodzielnie sporo się nauczyć  i to za darmo.
Tylko trzeba mieć trochę ambicji.

8

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
Salomonka napisał/a:

Dziecko w szkole będzie miało zajęcia wyrównawcze z języka, szybko nauczy się podstaw a potem to już pójdzie.

W sumie to ci się dziwie, że mieszkasz w obcym kraju i do głowy ci nie przyszło "liznąć" choć trochę miejscowego języka. Potem  wszędzie na forach jakieś ogloszenia w stylu: Zna ktoś jakiegoś polskiego fryzjera, albo mechanika, albo lekarza w okolicy?
Człowiek nie mogący sobie poradzić z wizytą u lekarza albo z naprawą samochodu, to prawie kaleka. Ucz się dziewczyno.


Znaczy wiesz z takimi pojedynczymi wizytami to nie ma problemu bo żyjemy w roku 2024 a nie w 1988, wystarczy że wyciągniesz sobie telefon uruchomisz google tłumacz, wciśniesz ikonkę mikrofonu powiesz cokolwiek i od razu ci to tłumaczy co prawda nie robi tego idealnie no ale sens zostanie przekazany. Co do nauki samodzielnej to nawet gdybym chciała (a nie chce) to nie mam na to czasu, muszę pracować, po pracy człowiek musi ogarnąć dom a później jest człowiek zmęczony, a języki i tak nigdy mi specjalnie nie wchodziły i nigdy ich nie lubiłam i do teraz nic się nie zmieniło a nawet ich bardziej nie lubię, ponieważ zanim jeszcze wyjechałam to miałam nadzieję że coś zrozumie ale po przyjeździe okazało się że ja mam nawet problem z podstawami, a wiesz że język holenderski jest dużo bardziej wredny od niemieckiego ? Język bardzo trudny, praktycznie nie do nauczenia się dla mnie.

9

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
GloriaSoul napisał/a:

Masz zamiar mieszkać w tym kraju i chcesz aby dziecko uczyło się w szkole po polsku?
A przez to będzie miało gorszy start w życiu bo nie znając lokalnego języka będzie miało ograniczenia w wyborze kolejnej szkoły, nauki zawodu, pracy.
Bardzo to nieodpowiedzialne i egoistyczne z Twojej strony.
I wstydem jest mieszkając półtora roku za granicą nie znać przynajmniej na tyle języka aby móc samodzielnie coś załatwić.
Lenistwo, niechciejstwo, bezmyślność.
W dobie internetu, gdzie można samodzielnie sporo się nauczyć  i to za darmo.
Tylko trzeba mieć trochę ambicji.

A czy wstydem nie jest np nie umieć tabliczki mnożenia do 10 po jakiś 15 latach kształcenia ? No widzisz jest, ale co z tego ? Tak jak nie każdy lubi liczyć tak jak ja nie umiem mówić w obcych językach, po prostu nie mam do tego głowy, a dziecku niestety nie jestem w stanie nijak pomoc, nawet nie jestem w stanie powiedzieć jak się masz po holendersku, niby jakim cudem ma się kształcić w innym języku niż Polski ?

10 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-05-23 10:31:34)

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
wieka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:

Od 1,5 roku mieszkam w Holandii. Na początku przyjechałam tutaj tylko na moment ale po takim czasie stwierdzam że lepiej tutaj zostać na zawsze niż siedzieć na bezrobociu w Polsce. Mam tylko jeden mały problem, mianowicie ani ja ani mój facet nie znamy angielskiego (no może jakieś tam podstawy) już nie mówiąc o języku holenderskim, jak się można domyśleć nasza córka też zna tylko język polski. No i teraz mam pytanie, jak ja niby mam to wszystko teraz pozałatawiac ? Chodzi mi o zapisanie do szkoły, następne uczęszczanie itp. itd ? Czy istnieje tutaj coś takiego jak możliwość nauczania po polsku ? Ktoś mi teraz zarzuci "mieszkasz 1,5 roku i nie wiesz ?" No a niby skąd mam to wszystko wiedziec skoro żyje w cyklu praca-dom i używam wyłącznie języka polskiego ?

Mieszka tam wielu Polaków, którzy znają angielski i holenderski, którzy wam pomogą, więc pozostaje się popytać.

Wiem że mieszka wielu Polaków ale wiadomo wiecznie pomagać nie bedą a tutaj nie chodzi o jakąś jednorazowa pomoc, bo wiesz dziecko będzie się uczyło w szkole czyli m.in. podręczniki będą po holendersku.

To dobrze, że będzie uczyło się holenderskiego i na pewno angielskiego, Ty z partnerem uczcie się przy/od dziecka, jak nie inaczej.
A polskiego to Ty możesz dziecko uczyć, jak nie na blisko polskiej szkoły z językami obcymi.

11

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?

Naprawde warto uczyc sie angielskiego. Kazdy kraj gdzie jedziesz/lecisz to amgielski tam jest podstawa.  Nawet w Afryce mowia po angielsku oprocz oczywiscie w ich jezykach narodowych. Na koreperycje sie zapiszcie bedzie wam zawsze lepiej zalatwic wazne sprawy,nikt was nie oszuka, dziecku bedzie lepiej w szkole. Ja mieszkam w Anglii od 2011 roku I mojej corki nikt po polsku nie uczyl oprocz mnie, ale I tak w 99% rozmawiamy po angielsku, bo uwazam, ze to glupota gadac w obcy kraju tylko po polsku, a angielski jako dodatek. Wlasnie powinno byc na odwrot gadac po angielsku, a polskiego uzywac w potrzebie czyli np w rozmowie z dziadkami , w rozmowie z Polakami za granica itp

12

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A nie pomyśleliście przez 1,5 roku o tym, żeby zwyczajnie iść na kurs angielskiego?
Wasza córka też powinna się już uczyć holenderskiego, żeby być w stanie się porozumieć z innymi.

Właśnie o tym pomyslałam, tylko są dwa problemy po pierwsze te kursy bardzo dużo kosztują a efekt jest i tak mizerny a po drugie mi jakoś specjalnie język angielski w komunikacji potrzebny nie jest już prędzej rumuński bo jakby nie patrzeć w miejscu gdzie pracuje jest też bardzo dużo rumunów.

Kurs angielskiego, to nawet online za darmo można mieć jak się chce.

13

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
Lady Loka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A nie pomyśleliście przez 1,5 roku o tym, żeby zwyczajnie iść na kurs angielskiego?
Wasza córka też powinna się już uczyć holenderskiego, żeby być w stanie się porozumieć z innymi.

Właśnie o tym pomyslałam, tylko są dwa problemy po pierwsze te kursy bardzo dużo kosztują a efekt jest i tak mizerny a po drugie mi jakoś specjalnie język angielski w komunikacji potrzebny nie jest już prędzej rumuński bo jakby nie patrzeć w miejscu gdzie pracuje jest też bardzo dużo rumunów.

Kurs angielskiego, to nawet online za darmo można mieć jak się chce.

Pewnie, ze tak,a najlepiej to zaczac przebywac w nie polskim towarzystwie-ja wlasnie tak najszybciej sie nauczylam jezyka.

14

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
GloriaSoul napisał/a:

Masz zamiar mieszkać w tym kraju i chcesz aby dziecko uczyło się w szkole po polsku?
A przez to będzie miało gorszy start w życiu bo nie znając lokalnego języka będzie miało ograniczenia w wyborze kolejnej szkoły, nauki zawodu, pracy.
Bardzo to nieodpowiedzialne i egoistyczne z Twojej strony.
I wstydem jest mieszkając półtora roku za granicą nie znać przynajmniej na tyle języka aby móc samodzielnie coś załatwić.
Lenistwo, niechciejstwo, bezmyślność.
W dobie internetu, gdzie można samodzielnie sporo się nauczyć  i to za darmo.
Tylko trzeba mieć trochę ambicji.

A czy wstydem nie jest np nie umieć tabliczki mnożenia do 10 po jakiś 15 latach kształcenia ? No widzisz jest, ale co z tego ? Tak jak nie każdy lubi liczyć tak jak ja nie umiem mówić w obcych językach, po prostu nie mam do tego głowy, a dziecku niestety nie jestem w stanie nijak pomoc, nawet nie jestem w stanie powiedzieć jak się masz po holendersku, niby jakim cudem ma się kształcić w innym języku niż Polski ?

A teraz dziecko siedzi w domu cały czas? Nie chodzi do przedszkola?

15

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A nie pomyśleliście przez 1,5 roku o tym, żeby zwyczajnie iść na kurs angielskiego?
Wasza córka też powinna się już uczyć holenderskiego, żeby być w stanie się porozumieć z innymi.

Właśnie o tym pomyslałam, tylko są dwa problemy po pierwsze te kursy bardzo dużo kosztują a efekt jest i tak mizerny a po drugie mi jakoś specjalnie język angielski w komunikacji potrzebny nie jest już prędzej rumuński bo jakby nie patrzeć w miejscu gdzie pracuje jest też bardzo dużo rumunów.

W takim razie, wróćcie do Polski.

16

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
złoto napisał/a:
żonkil309 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A nie pomyśleliście przez 1,5 roku o tym, żeby zwyczajnie iść na kurs angielskiego?
Wasza córka też powinna się już uczyć holenderskiego, żeby być w stanie się porozumieć z innymi.

Właśnie o tym pomyslałam, tylko są dwa problemy po pierwsze te kursy bardzo dużo kosztują a efekt jest i tak mizerny a po drugie mi jakoś specjalnie język angielski w komunikacji potrzebny nie jest już prędzej rumuński bo jakby nie patrzeć w miejscu gdzie pracuje jest też bardzo dużo rumunów.

W takim razie, wróćcie do Polski.

Też w sumie my to rozważaliśmy, ale tu jest taki problem o jakim wcześniej pisałam mianowicie w Polsce było siedzenie na bezrobociu, a nawet jakby udało się coś znaleźć to i tak byłoby to za najniższą krajową.

17

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
JuliaUK33 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:

Właśnie o tym pomyslałam, tylko są dwa problemy po pierwsze te kursy bardzo dużo kosztują a efekt jest i tak mizerny a po drugie mi jakoś specjalnie język angielski w komunikacji potrzebny nie jest już prędzej rumuński bo jakby nie patrzeć w miejscu gdzie pracuje jest też bardzo dużo rumunów.

Kurs angielskiego, to nawet online za darmo można mieć jak się chce.

Pewnie, ze tak,a najlepiej to zaczac przebywac w nie polskim towarzystwie-ja wlasnie tak najszybciej sie nauczylam jezyka.


Tylko że to jest taka w pewnym sensie kwadratura koła bo nie znajdę póki nie znam języka to nie znajdę pracy w niepolskim towarzystwie, a jeżeli nie znajdę to się nie nauczę. Zresztą ja jakoś specjalnie w to nie wierzę ponieważ też trochę czasu spędziłam pracując z Rumunami i jakoś po rumuńsku nie umiem nic, po prostu każdy gada ze sobą po swojemu a ty nie znając w ogóle kontekstu i tak kija zrozumiesz.

18

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
JuliaUK33 napisał/a:

Naprawde warto uczyc sie angielskiego. Kazdy kraj gdzie jedziesz/lecisz to amgielski tam jest podstawa.  Nawet w Afryce mowia po angielsku oprocz oczywiscie w ich jezykach narodowych. Na koreperycje sie zapiszcie bedzie wam zawsze lepiej zalatwic wazne sprawy,nikt was nie oszuka, dziecku bedzie lepiej w szkole. Ja mieszkam w Anglii od 2011 roku I mojej corki nikt po polsku nie uczyl oprocz mnie, ale I tak w 99% rozmawiamy po angielsku, bo uwazam, ze to glupota gadac w obcy kraju tylko po polsku, a angielski jako dodatek. Wlasnie powinno byc na odwrot gadac po angielsku, a polskiego uzywac w potrzebie czyli np w rozmowie z dziadkami , w rozmowie z Polakami za granica itp


No ok, wiadomo zawsze łatwo napisać ucz się angielskiego tylko zrozum że nie każdy ma do tego talent, smykałkę czy chęci. Nie każdy ma dobrą pamięć do słówek, nie każdy ma dobry słuch, nie każdy dobrze kojarzy. To nie jest tak że jak tu się nauczyłaś to każdy może. Niektórzy całe życie spędza na emigracji i poza podstawy nie wyjdą. Oczywiście są osoby które po miesiącu będą mieć poziom B2 ale u nas to nierealne. Poza tym jak już napisałam angielski jakoś bardzo mi osobiście potrzebny nie jest, bo w pracy pracuje z Polakami, Rumunami i trochę z Hiszpanami.

19

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
GloriaSoul napisał/a:
żonkil309 napisał/a:
GloriaSoul napisał/a:

Masz zamiar mieszkać w tym kraju i chcesz aby dziecko uczyło się w szkole po polsku?
A przez to będzie miało gorszy start w życiu bo nie znając lokalnego języka będzie miało ograniczenia w wyborze kolejnej szkoły, nauki zawodu, pracy.
Bardzo to nieodpowiedzialne i egoistyczne z Twojej strony.
I wstydem jest mieszkając półtora roku za granicą nie znać przynajmniej na tyle języka aby móc samodzielnie coś załatwić.
Lenistwo, niechciejstwo, bezmyślność.
W dobie internetu, gdzie można samodzielnie sporo się nauczyć  i to za darmo.
Tylko trzeba mieć trochę ambicji.

A czy wstydem nie jest np nie umieć tabliczki mnożenia do 10 po jakiś 15 latach kształcenia ? No widzisz jest, ale co z tego ? Tak jak nie każdy lubi liczyć tak jak ja nie umiem mówić w obcych językach, po prostu nie mam do tego głowy, a dziecku niestety nie jestem w stanie nijak pomoc, nawet nie jestem w stanie powiedzieć jak się masz po holendersku, niby jakim cudem ma się kształcić w innym języku niż Polski ?

A teraz dziecko siedzi w domu cały czas? Nie chodzi do przedszkola?

W pewnym sensie tak jest. Oczywiście nigdy nie zostaje samo.

20

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
Lady Loka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A nie pomyśleliście przez 1,5 roku o tym, żeby zwyczajnie iść na kurs angielskiego?
Wasza córka też powinna się już uczyć holenderskiego, żeby być w stanie się porozumieć z innymi.

Właśnie o tym pomyslałam, tylko są dwa problemy po pierwsze te kursy bardzo dużo kosztują a efekt jest i tak mizerny a po drugie mi jakoś specjalnie język angielski w komunikacji potrzebny nie jest już prędzej rumuński bo jakby nie patrzeć w miejscu gdzie pracuje jest też bardzo dużo rumunów.

Kurs angielskiego, to nawet online za darmo można mieć jak się chce.

Darmowe kursy nie nauczą mnie więcej niż to co ja umiem obecnie.

21 Ostatnio edytowany przez żonkil309 (2024-05-23 12:55:13)

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
wieka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:
wieka napisał/a:

Mieszka tam wielu Polaków, którzy znają angielski i holenderski, którzy wam pomogą, więc pozostaje się popytać.

Wiem że mieszka wielu Polaków ale wiadomo wiecznie pomagać nie bedą a tutaj nie chodzi o jakąś jednorazowa pomoc, bo wiesz dziecko będzie się uczyło w szkole czyli m.in. podręczniki będą po holendersku.

To dobrze, że będzie uczyło się holenderskiego i na pewno angielskiego, Ty z partnerem uczcie się przy/od dziecka, jak nie inaczej.
A polskiego to Ty możesz dziecko uczyć, jak nie na blisko polskiej szkoły z językami obcymi.


Też uważam że to bardzo dobrze, jednak to nie jest takie proste, bo żeby się nauczyć to najpierw musi cię ktoś nauczyć. Jak nauczyć jeżeli samemu się nie potrafi ? Nie wiem czy jednak rzeczywiście nie lepiej będzie się postarać wrócić do Polski.

22

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?

Po pierwsze robisz dziecku krzywdę izolując je od dzieci autochtonów. Jestem pewna, że gdyby chodzilo do przedszkola to dziś, po 1,5 roku już mówiloby płynnie po holendersku, a wy z partnerem przy nim załapalibyście chociażby podstawy tego języka. Nie ma opcji, żebyś podstaw nie ogarnęła gdybyś naprawdę chciała się języka nauczyć. Są kursy weekendowe, jest internet, w końcu pomoc kogoś kto coś tam już załapał. Tobie się po prostu nie chce, żyjesz sobie w swojej strefie  komfortu bo nic cię jeszcze nie zmusiło do bezpośredniego kontaktu np. z urzędami. Teraz zaczynają się schody, bo dziecko musi do szkoły, trzeba ogarnąć dokumenty, dogadać się z nauczycielami.... A co będzie, gdy któreś z was zachoruje i trzeba będzie po karetkę zadzwonić? Będziesz w nocy szukała kogoś kto to za ciebie zrobi? Nie wierzę.
Mam nadzieję, że wasze dziecko w końcu pójdzie do tej szkoły i zacznie samo się uczyć nie oglądając się na was.

23

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?

Duży błąd, że dziecko nie chodziło do przedszkola, slówek byś się od niego uczyła i dzisiaj umiała dużo więcej.

24

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?

Na litość, języka bierzesz i się uczysz. Aż wejdzie. Nie musisz miec talentu, wystarczy samozaparcie.

Ale Tobie się nie chce.

Wiesz, kto wyjdzie na tym najgorzej?
Dziecko.

25

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
Salomonka napisał/a:

Po pierwsze robisz dziecku krzywdę izolując je od dzieci autochtonów. Jestem pewna, że gdyby chodzilo do przedszkola to dziś, po 1,5 roku już mówiloby płynnie po holendersku, a wy z partnerem przy nim załapalibyście chociażby podstawy tego języka. Nie ma opcji, żebyś podstaw nie ogarnęła gdybyś naprawdę chciała się języka nauczyć. Są kursy weekendowe, jest internet, w końcu pomoc kogoś kto coś tam już załapał. Tobie się po prostu nie chce, żyjesz sobie w swojej strefie  komfortu bo nic cię jeszcze nie zmusiło do bezpośredniego kontaktu np. z urzędami. Teraz zaczynają się schody, bo dziecko musi do szkoły, trzeba ogarnąć dokumenty, dogadać się z nauczycielami.... A co będzie, gdy któreś z was zachoruje i trzeba będzie po karetkę zadzwonić? Będziesz w nocy szukała kogoś kto to za ciebie zrobi? Nie wierzę.
Mam nadzieję, że wasze dziecko w końcu pójdzie do tej szkoły i zacznie samo się uczyć nie oglądając się na was.

Do mojej kumpeli wlasnie raz w srodku nocy sasiadka walila do drzwi, zeby jej pomoc dogadac sie ze szpitalem, bo jej dziecko mialo reakcje alergiczna. Matka jest z innego kraju i tylko tez w swoim jezyku potrafi, a kilka lat juz w Anglli mieszka. Jezyk to jest podstawa, zeby sie nauczyc, bo faktycznie cos sie stanie to do tragedi dojdzie ,bo szpital zamiast slyszec rodzicow mowiacych po angielsku to bedzie slyszal matke sie draca "ratunku " przez telefon

26

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
Lady Loka napisał/a:

Na litość, języka bierzesz i się uczysz. Aż wejdzie. Nie musisz miec talentu, wystarczy samozaparcie.

Ale Tobie się nie chce.

Wiesz, kto wyjdzie na tym najgorzej?
Dziecko.


Uczyć się aż wejdzie ? No ale to jest logika pokroju "Jedz cebulę, nie lubisz ? To jedz dotąd aż polubisz" Rodzice czy nauczyciele też do uczniów z takim nastawiem podchodzili myślisz że coś pamiętają ? No nie, bo nauka na siłę to najgorsze co może spotkać człowieka a zwłaszcza jak jest to na siłę z przedmiotu którego nie lubi a ja właśnie języków nie lubię.

27

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
JuliaUK33 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Po pierwsze robisz dziecku krzywdę izolując je od dzieci autochtonów. Jestem pewna, że gdyby chodzilo do przedszkola to dziś, po 1,5 roku już mówiloby płynnie po holendersku, a wy z partnerem przy nim załapalibyście chociażby podstawy tego języka. Nie ma opcji, żebyś podstaw nie ogarnęła gdybyś naprawdę chciała się języka nauczyć. Są kursy weekendowe, jest internet, w końcu pomoc kogoś kto coś tam już załapał. Tobie się po prostu nie chce, żyjesz sobie w swojej strefie  komfortu bo nic cię jeszcze nie zmusiło do bezpośredniego kontaktu np. z urzędami. Teraz zaczynają się schody, bo dziecko musi do szkoły, trzeba ogarnąć dokumenty, dogadać się z nauczycielami.... A co będzie, gdy któreś z was zachoruje i trzeba będzie po karetkę zadzwonić? Będziesz w nocy szukała kogoś kto to za ciebie zrobi? Nie wierzę.
Mam nadzieję, że wasze dziecko w końcu pójdzie do tej szkoły i zacznie samo się uczyć nie oglądając się na was.

Do mojej kumpeli wlasnie raz w srodku nocy sasiadka walila do drzwi, zeby jej pomoc dogadac sie ze szpitalem, bo jej dziecko mialo reakcje alergiczna. Matka jest z innego kraju i tylko tez w swoim jezyku potrafi, a kilka lat juz w Anglli mieszka. Jezyk to jest podstawa, zeby sie nauczyc, bo faktycznie cos sie stanie to do tragedi dojdzie ,bo szpital zamiast slyszec rodzicow mowiacych po angielsku to bedzie slyszal matke sie draca "ratunku " przez telefon



No i w takich sytuacjach pomaga znajomi.

28

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
wieka napisał/a:

Duży błąd, że dziecko nie chodziło do przedszkola, slówek byś się od niego uczyła i dzisiaj umiała dużo więcej.


Wiem że tu był mój duży błąd, ale wiesz jestem w kraju w którym z nikim nie jestem w stanie się porozumieć, a czym innym jest sobie sytuację wyobrazić a czym innym się w niej znaleźć.

29

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Po pierwsze robisz dziecku krzywdę izolując je od dzieci autochtonów. Jestem pewna, że gdyby chodzilo do przedszkola to dziś, po 1,5 roku już mówiloby płynnie po holendersku, a wy z partnerem przy nim załapalibyście chociażby podstawy tego języka. Nie ma opcji, żebyś podstaw nie ogarnęła gdybyś naprawdę chciała się języka nauczyć. Są kursy weekendowe, jest internet, w końcu pomoc kogoś kto coś tam już załapał. Tobie się po prostu nie chce, żyjesz sobie w swojej strefie  komfortu bo nic cię jeszcze nie zmusiło do bezpośredniego kontaktu np. z urzędami. Teraz zaczynają się schody, bo dziecko musi do szkoły, trzeba ogarnąć dokumenty, dogadać się z nauczycielami.... A co będzie, gdy któreś z was zachoruje i trzeba będzie po karetkę zadzwonić? Będziesz w nocy szukała kogoś kto to za ciebie zrobi? Nie wierzę.
Mam nadzieję, że wasze dziecko w końcu pójdzie do tej szkoły i zacznie samo się uczyć nie oglądając się na was.

Do mojej kumpeli wlasnie raz w srodku nocy sasiadka walila do drzwi, zeby jej pomoc dogadac sie ze szpitalem, bo jej dziecko mialo reakcje alergiczna. Matka jest z innego kraju i tylko tez w swoim jezyku potrafi, a kilka lat juz w Anglli mieszka. Jezyk to jest podstawa, zeby sie nauczyc, bo faktycznie cos sie stanie to do tragedi dojdzie ,bo szpital zamiast slyszec rodzicow mowiacych po angielsku to bedzie slyszal matke sie draca "ratunku " przez telefon



No i w takich sytuacjach pomaga znajomi.

Tak napewno licz na kogos zawsze to sie przeliczysz

30

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
wieka napisał/a:

Duży błąd, że dziecko nie chodziło do przedszkola, slówek byś się od niego uczyła i dzisiaj umiała dużo więcej.


Wiem że tu był mój duży błąd, ale wiesz jestem w kraju w którym z nikim nie jestem w stanie się porozumieć, a czym innym jest sobie sytuację wyobrazić a czym innym się w niej znaleźć.

Ja po części Cię rozumiem, tak jak inni nie mają głowy do matematyki, tak Ty nie masz do języków obcych.
A może w ogóle nie masz głowy do nauki, jak nasza Julcia, więc też należałoby to wziąć pod uwagę i nie mierzyć swoją miarą.

31

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
Salomonka napisał/a:

Po pierwsze robisz dziecku krzywdę izolując je od dzieci autochtonów. Jestem pewna, że gdyby chodzilo do przedszkola to dziś, po 1,5 roku już mówiloby płynnie po holendersku, a wy z partnerem przy nim załapalibyście chociażby podstawy tego języka. Nie ma opcji, żebyś podstaw nie ogarnęła gdybyś naprawdę chciała się języka nauczyć. Są kursy weekendowe, jest internet, w końcu pomoc kogoś kto coś tam już załapał. Tobie się po prostu nie chce, żyjesz sobie w swojej strefie  komfortu bo nic cię jeszcze nie zmusiło do bezpośredniego kontaktu np. z urzędami. Teraz zaczynają się schody, bo dziecko musi do szkoły, trzeba ogarnąć dokumenty, dogadać się z nauczycielami.... A co będzie, gdy któreś z was zachoruje i trzeba będzie po karetkę zadzwonić? Będziesz w nocy szukała kogoś kto to za ciebie zrobi? Nie wierzę.
Mam nadzieję, że wasze dziecko w końcu pójdzie do tej szkoły i zacznie samo się uczyć nie oglądając się na was.


Dokładnie tak jest jak piszesz "nie chce mi się" języki obce źle wspominam, zawsze z tym były od pyty problemów i nigdy nie chciały mi wchodzić, a jeżeli kilkanaście lat edukacji nie pomogło ogarnąć podstaw to jakie jest prawdopodobieństwo że jakiś weekendowy kurs pomoże ? I zdradzę ci w tajemnicy że tak jest dosłownie ze wszystkimi ludźmi którzy czegoś po prostu nie lubią, jeżeli np nigdy nie lubiłaś matematyki to choćby nie wiem co nie zrozumiesz czym są np całki czy liczby zespolone, oczywiście możesz się nauczyć czegoś na kolokwium ale tego nie zrozumiesz i po pewnym czasie to ci wywietrzeje z głowy, jedyna różnica polega tutaj na tym że na osobach którzy nienawidzili przedmiotów ścisłych nie wymaga się ich znajomości, natomiast na osobach które nienawidziły języków obcych kim by nie byli tej znajomości wymaga się całe życie.

32

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
wieka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:
wieka napisał/a:

Duży błąd, że dziecko nie chodziło do przedszkola, slówek byś się od niego uczyła i dzisiaj umiała dużo więcej.


Wiem że tu był mój duży błąd, ale wiesz jestem w kraju w którym z nikim nie jestem w stanie się porozumieć, a czym innym jest sobie sytuację wyobrazić a czym innym się w niej znaleźć.

Ja po części Cię rozumiem, tak jak inni nie mają głowy do matematyki, tak Ty nie masz do języków obcych.
A może w ogóle nie masz głowy do nauki, jak nasza Julcia, więc też należałoby to wziąć pod uwagę i nie mierzyć swoją miarą.

Wypraszam sobie ja mam glowe do nauki. Akurat jezyk angielski nauczylam sie w pol roku czasu

33

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
JuliaUK33 napisał/a:
żonkil309 napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Do mojej kumpeli wlasnie raz w srodku nocy sasiadka walila do drzwi, zeby jej pomoc dogadac sie ze szpitalem, bo jej dziecko mialo reakcje alergiczna. Matka jest z innego kraju i tylko tez w swoim jezyku potrafi, a kilka lat juz w Anglli mieszka. Jezyk to jest podstawa, zeby sie nauczyc, bo faktycznie cos sie stanie to do tragedi dojdzie ,bo szpital zamiast slyszec rodzicow mowiacych po angielsku to bedzie slyszal matke sie draca "ratunku " przez telefon



No i w takich sytuacjach pomaga znajomi.

Tak napewno licz na kogos zawsze to sie przeliczysz

O ile wiem nieudzielenie pierwszej pomocy jest prawnie karane.

34

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Na litość, języka bierzesz i się uczysz. Aż wejdzie. Nie musisz miec talentu, wystarczy samozaparcie.

Ale Tobie się nie chce.

Wiesz, kto wyjdzie na tym najgorzej?
Dziecko.


Uczyć się aż wejdzie ? No ale to jest logika pokroju "Jedz cebulę, nie lubisz ? To jedz dotąd aż polubisz" Rodzice czy nauczyciele też do uczniów z takim nastawiem podchodzili myślisz że coś pamiętają ? No nie, bo nauka na siłę to najgorsze co może spotkać człowieka a zwłaszcza jak jest to na siłę z przedmiotu którego nie lubi a ja właśnie języków nie lubię.

Nie, nie jest. Pojechałaś za granice, to włóz wysilek, żebyś chociaż miała podstawy. Jak nie lubisz, to trzeba byłp na dupie w PL siedzieć. Skazujesz dziecko na marne życie w imię własnego lenistwa.

35

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
wieka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:
wieka napisał/a:

Duży błąd, że dziecko nie chodziło do przedszkola, slówek byś się od niego uczyła i dzisiaj umiała dużo więcej.


Wiem że tu był mój duży błąd, ale wiesz jestem w kraju w którym z nikim nie jestem w stanie się porozumieć, a czym innym jest sobie sytuację wyobrazić a czym innym się w niej znaleźć.

Ja po części Cię rozumiem, tak jak inni nie mają głowy do matematyki, tak Ty nie masz do języków obcych.
A może w ogóle nie masz głowy do nauki, jak nasza Julcia, więc też należałoby to wziąć pod uwagę i nie mierzyć swoją miarą.



No to powinnaś nie po części rozumieć a całkowicie rozumieć. Różnica polega jedynie na tym że osobom którzy nie lubili matematyki nikt nie wymaga od nich znajomości tabliczki mnożenia czy innych skomplikowanych wzorów skróconego mnożenia, natomiast ode mnie wymaga się znajomości języki i już nikogo nie obchodzi że z tym akurat mi nigdy nie było po drodze.

36

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
Lady Loka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Na litość, języka bierzesz i się uczysz. Aż wejdzie. Nie musisz miec talentu, wystarczy samozaparcie.

Ale Tobie się nie chce.

Wiesz, kto wyjdzie na tym najgorzej?
Dziecko.


Uczyć się aż wejdzie ? No ale to jest logika pokroju "Jedz cebulę, nie lubisz ? To jedz dotąd aż polubisz" Rodzice czy nauczyciele też do uczniów z takim nastawiem podchodzili myślisz że coś pamiętają ? No nie, bo nauka na siłę to najgorsze co może spotkać człowieka a zwłaszcza jak jest to na siłę z przedmiotu którego nie lubi a ja właśnie języków nie lubię.

Nie, nie jest. Pojechałaś za granice, to włóz wysilek, żebyś chociaż miała podstawy. Jak nie lubisz, to trzeba byłp na dupie w PL siedzieć. Skazujesz dziecko na marne życie w imię własnego lenistwa.


Tu nie chodzi o żadne lenistwo, bo ja uważam siebie za osobę dosyć pracowita, tu chodzi o to że jak od początku czegoś się po prostu nie lubi to niezależnie od włożonego wysiłku efekt będzie mizerny. Ja pamiętam jeszcze z czasów szkolnych, potrafiłam kuć słówka czy uczyć się czasów typu Present Perfect tylko po to żeby dostać 3 ile z tego pamiętajmy po tygodniu ? Na maturze to ja mówiłam mocno podstawową gramatyka czy słownictwem. Więc jaki niby jest sens robić to samo dalej ? Żaden.

37

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
wieka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:

Wiem że tu był mój duży błąd, ale wiesz jestem w kraju w którym z nikim nie jestem w stanie się porozumieć, a czym innym jest sobie sytuację wyobrazić a czym innym się w niej znaleźć.

Ja po części Cię rozumiem, tak jak inni nie mają głowy do matematyki, tak Ty nie masz do języków obcych.
A może w ogóle nie masz głowy do nauki, jak nasza Julcia, więc też należałoby to wziąć pod uwagę i nie mierzyć swoją miarą.



No to powinnaś nie po części rozumieć a całkowicie rozumieć. Różnica polega jedynie na tym że osobom którzy nie lubili matematyki nikt nie wymaga od nich znajomości tabliczki mnożenia czy innych skomplikowanych wzorów skróconego mnożenia, natomiast ode mnie wymaga się znajomości języki i już nikogo nie obchodzi że z tym akurat mi nigdy nie było po drodze.

Nikt ci nie każe zdawać egzaminów jezykowych, ale podstaw nie znać? Nie umieć w sklepie np. reklamować czegoś czy załatwić prostych życiowych spraw.

Pewnie, że są ludzie którzy nie mają zdolności do matematyki, ale policzyć pieniądze w sklepie umieją i dodawać i odejmować chociaż do stu.

Mnie tylko dziwi, że wy w ogóle wyjechaliście z Polski z takim nastawieniem do nauki języków. Już pomijam fakt, że teraz jest wam ciężko, to przecież to jest nawet niebezpieczne. Nie rozumiesz najprostszych przekazów a to kiedyś może naprawdę skończyć się źle.

38

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
wieka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:

Wiem że tu był mój duży błąd, ale wiesz jestem w kraju w którym z nikim nie jestem w stanie się porozumieć, a czym innym jest sobie sytuację wyobrazić a czym innym się w niej znaleźć.

Ja po części Cię rozumiem, tak jak inni nie mają głowy do matematyki, tak Ty nie masz do języków obcych.
A może w ogóle nie masz głowy do nauki, jak nasza Julcia, więc też należałoby to wziąć pod uwagę i nie mierzyć swoją miarą.



No to powinnaś nie po części rozumieć a całkowicie rozumieć. Różnica polega jedynie na tym że osobom którzy nie lubili matematyki nikt nie wymaga od nich znajomości tabliczki mnożenia czy innych skomplikowanych wzorów skróconego mnożenia, natomiast ode mnie wymaga się znajomości języki i już nikogo nie obchodzi że z tym akurat mi nigdy nie było po drodze.

Możesz nie lubić matematyki, ale podstawy musisz znać, nie wspomnę o tabliczce mnożenia, bo nie skończysz podstawówki.
Teraz angielski jest w szkole od pierwszych klas podstawówki, więc jeśli uczyłaś się też w szkole średniej i zdawałaś, to powinnaś umieć chociaż się dogadać po angielsku.
Jeśli nie, to jakim cudem miałaś zaliczany ten przedmiot...

39

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
Salomonka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:
wieka napisał/a:

Ja po części Cię rozumiem, tak jak inni nie mają głowy do matematyki, tak Ty nie masz do języków obcych.
A może w ogóle nie masz głowy do nauki, jak nasza Julcia, więc też należałoby to wziąć pod uwagę i nie mierzyć swoją miarą.



No to powinnaś nie po części rozumieć a całkowicie rozumieć. Różnica polega jedynie na tym że osobom którzy nie lubili matematyki nikt nie wymaga od nich znajomości tabliczki mnożenia czy innych skomplikowanych wzorów skróconego mnożenia, natomiast ode mnie wymaga się znajomości języki i już nikogo nie obchodzi że z tym akurat mi nigdy nie było po drodze.

Nikt ci nie każe zdawać egzaminów jezykowych, ale podstaw nie znać? Nie umieć w sklepie np. reklamować czegoś czy załatwić prostych życiowych spraw.

Pewnie, że są ludzie którzy nie mają zdolności do matematyki, ale policzyć pieniądze w sklepie umieją i dodawać i odejmować chociaż do stu.

Mnie tylko dziwi, że wy w ogóle wyjechaliście z Polski z takim nastawieniem do nauki języków. Już pomijam fakt, że teraz jest wam ciężko, to przecież to jest nawet niebezpieczne. Nie rozumiesz najprostszych przekazów a to kiedyś może naprawdę skończyć się źle.


Zapewniam cię że jak zapytasz osobę która zawsze była tumanem z matematyki ile to jest 6*7 to ci odpowie albo 25 albo 11 itp. itd. ja jestem dokładnie taką samą tumanką tyle że z języków.

40

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
wieka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:
wieka napisał/a:

Ja po części Cię rozumiem, tak jak inni nie mają głowy do matematyki, tak Ty nie masz do języków obcych.
A może w ogóle nie masz głowy do nauki, jak nasza Julcia, więc też należałoby to wziąć pod uwagę i nie mierzyć swoją miarą.



No to powinnaś nie po części rozumieć a całkowicie rozumieć. Różnica polega jedynie na tym że osobom którzy nie lubili matematyki nikt nie wymaga od nich znajomości tabliczki mnożenia czy innych skomplikowanych wzorów skróconego mnożenia, natomiast ode mnie wymaga się znajomości języki i już nikogo nie obchodzi że z tym akurat mi nigdy nie było po drodze.

Możesz nie lubić matematyki, ale podstawy musisz znać, nie wspomnę o tabliczce mnożenia, bo nie skończysz podstawówki.
Teraz angielski jest w szkole od pierwszych klas podstawówki, więc jeśli uczyłaś się też w szkole średniej i zdawałaś, to powinnaś umieć chociaż się dogadać po angielsku.
Jeśli nie, to jakim cudem miałaś zaliczany ten przedmiot...



Dużo kułam słówek np uczyłam się powiedzmy 4h no to z tych 4h powiedzmy 3h poświęcałam na naukę angielskiego.

41

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
wieka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:


No to powinnaś nie po części rozumieć a całkowicie rozumieć. Różnica polega jedynie na tym że osobom którzy nie lubili matematyki nikt nie wymaga od nich znajomości tabliczki mnożenia czy innych skomplikowanych wzorów skróconego mnożenia, natomiast ode mnie wymaga się znajomości języki i już nikogo nie obchodzi że z tym akurat mi nigdy nie było po drodze.

Możesz nie lubić matematyki, ale podstawy musisz znać, nie wspomnę o tabliczce mnożenia, bo nie skończysz podstawówki.
Teraz angielski jest w szkole od pierwszych klas podstawówki, więc jeśli uczyłaś się też w szkole średniej i zdawałaś, to powinnaś umieć chociaż się dogadać po angielsku.
Jeśli nie, to jakim cudem miałaś zaliczany ten przedmiot...



Dużo kułam słówek np uczyłam się powiedzmy 4h no to z tych 4h powiedzmy 3h poświęcałam na naukę angielskiego.

To coś powinnaś umieć.

42

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
wieka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:
wieka napisał/a:

Możesz nie lubić matematyki, ale podstawy musisz znać, nie wspomnę o tabliczce mnożenia, bo nie skończysz podstawówki.
Teraz angielski jest w szkole od pierwszych klas podstawówki, więc jeśli uczyłaś się też w szkole średniej i zdawałaś, to powinnaś umieć chociaż się dogadać po angielsku.
Jeśli nie, to jakim cudem miałaś zaliczany ten przedmiot...



Dużo kułam słówek np uczyłam się powiedzmy 4h no to z tych 4h powiedzmy 3h poświęcałam na naukę angielskiego.

To coś powinnaś umieć.

No zgadza się, coś tam umiem, no i co z tego ?

43

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?

Pozostaje współczuć dziecku.

44

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
Lady Loka napisał/a:

Pozostaje współczuć dziecku.

Nie wiem akurat czegi konkretnie ? Jeżeli nie da się tutaj nic załatwić to najwyżej wróci się do Polski.

45

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Pozostaje współczuć dziecku.

Nie wiem akurat czegi konkretnie ? Jeżeli nie da się tutaj nic załatwić to najwyżej wróci się do Polski.

Że ma głupich rodziców.
Szybko zacznie się Was wstydzić.

46

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
Lady Loka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Pozostaje współczuć dziecku.

Nie wiem akurat czegi konkretnie ? Jeżeli nie da się tutaj nic załatwić to najwyżej wróci się do Polski.

Że ma głupich rodziców.
Szybko zacznie się Was wstydzić.


Uwielbiam słuchać hejty w internecie na swoją osobę od obcych osób. Wiadomo że w internecie każdy taki odważny a sukcesów ma tyle że nawet Einstein poczułby się zawstydzony.

47

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:

Nie wiem akurat czegi konkretnie ? Jeżeli nie da się tutaj nic załatwić to najwyżej wróci się do Polski.

Że ma głupich rodziców.
Szybko zacznie się Was wstydzić.


Uwielbiam słuchać hejty w internecie na swoją osobę od obcych osób. Wiadomo że w internecie każdy taki odważny a sukcesów ma tyle że nawet Einstein poczułby się zawstydzony.

No ale jak Ty to sobie wyobrażasz? Przyjdą do córki koleżanki, a Ty się nawet nie przywitasz w myśl zasady, ze nie będziesz się uczyć języka i koniec?
Nie zaproponujesz, ze z córką i koleżankami pójdziesz do kina, bo ani nie dogadasz sie z koleżankami ani z obsługą w kinie.
I nie, translator za Coebie nie odwali roboty, bo po takim czasie używanie translatora to przypał.

Córka sie nauczy języka, a Ty nie? Będziesz wieczną kaleką? Sierotą i niemotą, bo Ci się nie chce?

Podstaw może się nauczyć kazdy. W obecnych czasach nieznajomość angielskiego wynika tylko z lenistwa i głupoty.

48

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
Lady Loka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Że ma głupich rodziców.
Szybko zacznie się Was wstydzić.


Uwielbiam słuchać hejty w internecie na swoją osobę od obcych osób. Wiadomo że w internecie każdy taki odważny a sukcesów ma tyle że nawet Einstein poczułby się zawstydzony.

No ale jak Ty to sobie wyobrażasz? Przyjdą do córki koleżanki, a Ty się nawet nie przywitasz w myśl zasady, ze nie będziesz się uczyć języka i koniec?
Nie zaproponujesz, ze z córką i koleżankami pójdziesz do kina, bo ani nie dogadasz sie z koleżankami ani z obsługą w kinie.
I nie, translator za Coebie nie odwali roboty, bo po takim czasie używanie translatora to przypał.

Córka sie nauczy języka, a Ty nie? Będziesz wieczną kaleką? Sierotą i niemotą, bo Ci się nie chce?

Podstaw może się nauczyć kazdy. W obecnych czasach nieznajomość angielskiego wynika tylko z lenistwa i głupoty.


Czytaj ze zrozumieniem. Uczyłam się przez jakieś 15 lat, podstawy typu "jak się nazywasz, gdzie mieszkasz" znam, nawet znam pojedyncze słówka, jednak nie widzę sensu poświęcania kolejnych cennych lat mojego życia do czegoś czego po pierwsze nie lubię, po drugie mi nie wchodzi a po trzecie nie jest mi to jakoś specjalnie do szczęścia potrzebne z racji tego że używam wyłącznie polskiego języka niezależnie czy jestem w domu czy w pracy..

49

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:

Uwielbiam słuchać hejty w internecie na swoją osobę od obcych osób. Wiadomo że w internecie każdy taki odważny a sukcesów ma tyle że nawet Einstein poczułby się zawstydzony.

No ale jak Ty to sobie wyobrażasz? Przyjdą do córki koleżanki, a Ty się nawet nie przywitasz w myśl zasady, ze nie będziesz się uczyć języka i koniec?
Nie zaproponujesz, ze z córką i koleżankami pójdziesz do kina, bo ani nie dogadasz sie z koleżankami ani z obsługą w kinie.
I nie, translator za Coebie nie odwali roboty, bo po takim czasie używanie translatora to przypał.

Córka sie nauczy języka, a Ty nie? Będziesz wieczną kaleką? Sierotą i niemotą, bo Ci się nie chce?

Podstaw może się nauczyć kazdy. W obecnych czasach nieznajomość angielskiego wynika tylko z lenistwa i głupoty.


Czytaj ze zrozumieniem. Uczyłam się przez jakieś 15 lat, podstawy typu "jak się nazywasz, gdzie mieszkasz" znam, nawet znam pojedyncze słówka, jednak nie widzę sensu poświęcania kolejnych cennych lat mojego życia do czegoś czego po pierwsze nie lubię, po drugie mi nie wchodzi a po trzecie nie jest mi to jakoś specjalnie do szczęścia potrzebne z racji tego że używam wyłącznie polskiego języka niezależnie czy jestem w domu czy w pracy..

Tak tak tak blablabla.
Mieszkasz za granicą i powinnaś znać jezyk na tyle, żeby się dogadać. To nie jest kwestia pracy tylko szkoły, przedszkola, szpitala, przychodni, kina, wycieczki, szpitala itd.

Po 15 latach nauki nawet małpa by się tego angielskiego nauczyla. Czyli znowu lenistwo.

50

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
Lady Loka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

No ale jak Ty to sobie wyobrażasz? Przyjdą do córki koleżanki, a Ty się nawet nie przywitasz w myśl zasady, ze nie będziesz się uczyć języka i koniec?
Nie zaproponujesz, ze z córką i koleżankami pójdziesz do kina, bo ani nie dogadasz sie z koleżankami ani z obsługą w kinie.
I nie, translator za Coebie nie odwali roboty, bo po takim czasie używanie translatora to przypał.

Córka sie nauczy języka, a Ty nie? Będziesz wieczną kaleką? Sierotą i niemotą, bo Ci się nie chce?

Podstaw może się nauczyć kazdy. W obecnych czasach nieznajomość angielskiego wynika tylko z lenistwa i głupoty.


Czytaj ze zrozumieniem. Uczyłam się przez jakieś 15 lat, podstawy typu "jak się nazywasz, gdzie mieszkasz" znam, nawet znam pojedyncze słówka, jednak nie widzę sensu poświęcania kolejnych cennych lat mojego życia do czegoś czego po pierwsze nie lubię, po drugie mi nie wchodzi a po trzecie nie jest mi to jakoś specjalnie do szczęścia potrzebne z racji tego że używam wyłącznie polskiego języka niezależnie czy jestem w domu czy w pracy..

Tak tak tak blablabla.
Mieszkasz za granicą i powinnaś znać jezyk na tyle, żeby się dogadać. To nie jest kwestia pracy tylko szkoły, przedszkola, szpitala, przychodni, kina, wycieczki, szpitala itd.

Po 15 latach nauki nawet małpa by się tego angielskiego nauczyla. Czyli znowu lenistwo.


Po pierwsze argument z małpą jest o tyle nietrafiony, ponieważ są czynności intelektualne w których człowiek nawet szkolony nie był w stanie pokonać małpy. Na ekranie wyswietlały się liczby od 1 do 9 po naciśnięciu 1 wszystkie liczby z były zakrywane i dalej trzeba było już z pamięci rozszyfrować która się gdzie konkretnie znajdywała - małpy robiły to zdanie w sekundy, a człowiek nie dość że musiał zdecydowanie dłużej patrzeć w ekran to jeszcze najczęściej popełniał błędy przy 3-4 liczbie. Po drugie nie i jeszcze raz nie, jeżeli czegoś nie lubisz to się tego nie nauczysz, bo przy każdy kuciu na pamięć słówek będziesz to robiła z przymusu a nie z chęci, oczywiście coś tam sobie zapamiętasz to zrozumiałe, jednak ciężko będzie mówić że się nauczyłaś. Po trzecie z lekarzem mogę bez problemu gadać przez Google tłumacz (a najlepiej pójść do Polaka) kina ? No a od kiedy to do kina chodzi się w obcym kraju ? Wycieczki ? Co wycieczki ?

51 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2024-05-24 06:12:01)

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:

Czytaj ze zrozumieniem. Uczyłam się przez jakieś 15 lat, podstawy typu "jak się nazywasz, gdzie mieszkasz" znam, nawet znam pojedyncze słówka, jednak nie widzę sensu poświęcania kolejnych cennych lat mojego życia do czegoś czego po pierwsze nie lubię, po drugie mi nie wchodzi a po trzecie nie jest mi to jakoś specjalnie do szczęścia potrzebne z racji tego że używam wyłącznie polskiego języka niezależnie czy jestem w domu czy w pracy..

Tak tak tak blablabla.
Mieszkasz za granicą i powinnaś znać jezyk na tyle, żeby się dogadać. To nie jest kwestia pracy tylko szkoły, przedszkola, szpitala, przychodni, kina, wycieczki, szpitala itd.

Po 15 latach nauki nawet małpa by się tego angielskiego nauczyla. Czyli znowu lenistwo.


Po pierwsze argument z małpą jest o tyle nietrafiony, ponieważ są czynności intelektualne w których człowiek nawet szkolony nie był w stanie pokonać małpy. Na ekranie wyswietlały się liczby od 1 do 9 po naciśnięciu 1 wszystkie liczby z były zakrywane i dalej trzeba było już z pamięci rozszyfrować która się gdzie konkretnie znajdywała - małpy robiły to zdanie w sekundy, a człowiek nie dość że musiał zdecydowanie dłużej patrzeć w ekran to jeszcze najczęściej popełniał błędy przy 3-4 liczbie. Po drugie nie i jeszcze raz nie, jeżeli czegoś nie lubisz to się tego nie nauczysz, bo przy każdy kuciu na pamięć słówek będziesz to robiła z przymusu a nie z chęci, oczywiście coś tam sobie zapamiętasz to zrozumiałe, jednak ciężko będzie mówić że się nauczyłaś. Po trzecie z lekarzem mogę bez problemu gadać przez Google tłumacz (a najlepiej pójść do Polaka) kina ? No a od kiedy to do kina chodzi się w obcym kraju ? Wycieczki ? Co wycieczki ?

Co ty teraz chcesz udowodnić? Że nie musisz znać języka kraju w którym mieszkasz i żyjesz? Przecież jeśli nie chcesz się uczyc to się nie ucz, nikomu tutaj tym krzywdy nie zrobisz.
Pytałaś jak sobie poradzić z problemem który przed tobą niespodziewanie wyrósł; Córka musi pójść do szkoły i żadne z was dorosłych, ani nawet to dziecko w obcym języku ani be, ani me, ani kukuryku smile Korzystaj więc z translatora, może spróbuj poprosić kogoś żeby z tobą poszedł do szkoły zgłosić dziecko i zapytal jakie dokumenty musisz mieć. Aha! Wszystkie dokumenty muszą być przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego i to w Holandii, więc pewnie będą jakieś koszty. Dziecko będzie mialo na początku lekcje wg. normalnego planu, oraz dodatkowe lekcje języka holenderskiego najprawdopodobniej  po zajęciach, kilka razy w tygodniu. W ten sposób szybko język "załapie", bo dzieci obcy język którym muszą się posługiwać na co dzień po prostu "wchłaniają".
To wszystko.

52

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
Salomonka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Tak tak tak blablabla.
Mieszkasz za granicą i powinnaś znać jezyk na tyle, żeby się dogadać. To nie jest kwestia pracy tylko szkoły, przedszkola, szpitala, przychodni, kina, wycieczki, szpitala itd.

Po 15 latach nauki nawet małpa by się tego angielskiego nauczyla. Czyli znowu lenistwo.


Po pierwsze argument z małpą jest o tyle nietrafiony, ponieważ są czynności intelektualne w których człowiek nawet szkolony nie był w stanie pokonać małpy. Na ekranie wyswietlały się liczby od 1 do 9 po naciśnięciu 1 wszystkie liczby z były zakrywane i dalej trzeba było już z pamięci rozszyfrować która się gdzie konkretnie znajdywała - małpy robiły to zdanie w sekundy, a człowiek nie dość że musiał zdecydowanie dłużej patrzeć w ekran to jeszcze najczęściej popełniał błędy przy 3-4 liczbie. Po drugie nie i jeszcze raz nie, jeżeli czegoś nie lubisz to się tego nie nauczysz, bo przy każdy kuciu na pamięć słówek będziesz to robiła z przymusu a nie z chęci, oczywiście coś tam sobie zapamiętasz to zrozumiałe, jednak ciężko będzie mówić że się nauczyłaś. Po trzecie z lekarzem mogę bez problemu gadać przez Google tłumacz (a najlepiej pójść do Polaka) kina ? No a od kiedy to do kina chodzi się w obcym kraju ? Wycieczki ? Co wycieczki ?

Co ty teraz chcesz udowodnić? Że nie musisz znać języka kraju w którym mieszkasz i żyjesz? Przecież jeśli nie chcesz się uczyc to się nie ucz, nikomu tutaj tym krzywdy nie zrobisz.
Pytałaś jak sobie poradzić z problemem który przed tobą niespodziewanie wyrósł; Córka musi pójść do szkoły i żadne z was dorosłych, ani nawet to dziecko w obcym języku ani be, ani me, ani kukuryku smile Korzystaj więc z translatora, może spróbuj poprosić kogoś żeby z tobą poszedł do szkoły zgłosić dziecko i zapytal jakie dokumenty musisz mieć. Aha! Wszystkie dokumenty muszą być przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego i to w Holandii, więc pewnie będą jakieś koszty. Dziecko będzie mialo na początku lekcje wg. normalnego planu, oraz dodatkowe lekcje języka holenderskiego najprawdopodobniej  po zajęciach, kilka razy w tygodniu. W ten sposób szybko język "załapie", bo dzieci obcy język którym muszą się posługiwać na co dzień po prostu "wchłaniają".
To wszystko.


Masz rację że nie muszę i bardzo się cieszę że to rozumiesz, ale jak widać nie wszyscy to rozumieją i piszą komentarze typu "jak język ci nie wchodzi to ucz się do tej pory aż wejdzie" najgorsza rada jaką można dać człowiekowi, odpisałam że powinna jeść cebulę a jak nie lubi to niech je dotąd aż polubi.

53

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:

Czytaj ze zrozumieniem. Uczyłam się przez jakieś 15 lat, podstawy typu "jak się nazywasz, gdzie mieszkasz" znam, nawet znam pojedyncze słówka, jednak nie widzę sensu poświęcania kolejnych cennych lat mojego życia do czegoś czego po pierwsze nie lubię, po drugie mi nie wchodzi a po trzecie nie jest mi to jakoś specjalnie do szczęścia potrzebne z racji tego że używam wyłącznie polskiego języka niezależnie czy jestem w domu czy w pracy..

Tak tak tak blablabla.
Mieszkasz za granicą i powinnaś znać jezyk na tyle, żeby się dogadać. To nie jest kwestia pracy tylko szkoły, przedszkola, szpitala, przychodni, kina, wycieczki, szpitala itd.

Po 15 latach nauki nawet małpa by się tego angielskiego nauczyla. Czyli znowu lenistwo.


Po pierwsze argument z małpą jest o tyle nietrafiony, ponieważ są czynności intelektualne w których człowiek nawet szkolony nie był w stanie pokonać małpy. Na ekranie wyswietlały się liczby od 1 do 9 po naciśnięciu 1 wszystkie liczby z były zakrywane i dalej trzeba było już z pamięci rozszyfrować która się gdzie konkretnie znajdywała - małpy robiły to zdanie w sekundy, a człowiek nie dość że musiał zdecydowanie dłużej patrzeć w ekran to jeszcze najczęściej popełniał błędy przy 3-4 liczbie. Po drugie nie i jeszcze raz nie, jeżeli czegoś nie lubisz to się tego nie nauczysz, bo przy każdy kuciu na pamięć słówek będziesz to robiła z przymusu a nie z chęci, oczywiście coś tam sobie zapamiętasz to zrozumiałe, jednak ciężko będzie mówić że się nauczyłaś. Po trzecie z lekarzem mogę bez problemu gadać przez Google tłumacz (a najlepiej pójść do Polaka) kina ? No a od kiedy to do kina chodzi się w obcym kraju ? Wycieczki ? Co wycieczki ?

Brednie.

54

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:

Od 1,5 roku mieszkam w Holandii. Na początku przyjechałam tutaj tylko na moment ale po takim czasie stwierdzam że lepiej tutaj zostać na zawsze niż siedzieć na bezrobociu w Polsce. Mam tylko jeden mały problem, mianowicie ani ja ani mój facet nie znamy angielskiego (no może jakieś tam podstawy) już nie mówiąc o języku holenderskim, jak się można domyśleć nasza córka też zna tylko język polski. No i teraz mam pytanie, jak ja niby mam to wszystko teraz pozałatawiac ? Chodzi mi o zapisanie do szkoły, następne uczęszczanie itp. itd ? Czy istnieje tutaj coś takiego jak możliwość nauczania po polsku ? Ktoś mi teraz zarzuci "mieszkasz 1,5 roku i nie wiesz ?" No a niby skąd mam to wszystko wiedziec skoro żyje w cyklu praca-dom i używam wyłącznie języka polskiego ?

Ja kupilam ksiazke do nauki i wszystko (oprocz meldowania pierwszego dziecka do szkoly) robilam sama. Trzeba sie zaangazowac, byc ambitnym.
Jednak napisze i tak - 1,5 roku i nie staralas sie nauczyc??
Niestety jest wielu takich Polakow, co wysluguja sie innymi, bo im samym nie chce sie uczyc.
Dzieckiem sie nie przejmuj, sie nauczy w przdszkolu, w szkole, nie wiem ile ma lat. I najwazniejsze mowcie z nia po polsku, zeby nie zapomniala jezyka.

55

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
wieka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:

Od 1,5 roku mieszkam w Holandii. Na początku przyjechałam tutaj tylko na moment ale po takim czasie stwierdzam że lepiej tutaj zostać na zawsze niż siedzieć na bezrobociu w Polsce. Mam tylko jeden mały problem, mianowicie ani ja ani mój facet nie znamy angielskiego (no może jakieś tam podstawy) już nie mówiąc o języku holenderskim, jak się można domyśleć nasza córka też zna tylko język polski. No i teraz mam pytanie, jak ja niby mam to wszystko teraz pozałatawiac ? Chodzi mi o zapisanie do szkoły, następne uczęszczanie itp. itd ? Czy istnieje tutaj coś takiego jak możliwość nauczania po polsku ? Ktoś mi teraz zarzuci "mieszkasz 1,5 roku i nie wiesz ?" No a niby skąd mam to wszystko wiedziec skoro żyje w cyklu praca-dom i używam wyłącznie języka polskiego ?

Mieszka tam wielu Polaków, którzy znają angielski i holenderski, którzy wam pomogą, więc pozostaje się popytać.

Ja znam Polakow, ktorzy mieszkaja tu po 10 lat i jeszcze mnie prosza o pomoc. Pomagam, ale tez w zartach im powiem co mysle.

56

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A nie pomyśleliście przez 1,5 roku o tym, żeby zwyczajnie iść na kurs angielskiego?
Wasza córka też powinna się już uczyć holenderskiego, żeby być w stanie się porozumieć z innymi.

Właśnie o tym pomyslałam, tylko są dwa problemy po pierwsze te kursy bardzo dużo kosztują a efekt jest i tak mizerny a po drugie mi jakoś specjalnie język angielski w komunikacji potrzebny nie jest już prędzej rumuński bo jakby nie patrzeć w miejscu gdzie pracuje jest też bardzo dużo rumunów.


No to chyba jestes trollem

57

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Naprawde warto uczyc sie angielskiego. Kazdy kraj gdzie jedziesz/lecisz to amgielski tam jest podstawa.  Nawet w Afryce mowia po angielsku oprocz oczywiscie w ich jezykach narodowych. Na koreperycje sie zapiszcie bedzie wam zawsze lepiej zalatwic wazne sprawy,nikt was nie oszuka, dziecku bedzie lepiej w szkole. Ja mieszkam w Anglii od 2011 roku I mojej corki nikt po polsku nie uczyl oprocz mnie, ale I tak w 99% rozmawiamy po angielsku, bo uwazam, ze to glupota gadac w obcy kraju tylko po polsku, a angielski jako dodatek. Wlasnie powinno byc na odwrot gadac po angielsku, a polskiego uzywac w potrzebie czyli np w rozmowie z dziadkami , w rozmowie z Polakami za granica itp


No ok, wiadomo zawsze łatwo napisać ucz się angielskiego tylko zrozum że nie każdy ma do tego talent, smykałkę czy chęci. Nie każdy ma dobrą pamięć do słówek, nie każdy ma dobry słuch, nie każdy dobrze kojarzy. To nie jest tak że jak tu się nauczyłaś to każdy może. Niektórzy całe życie spędza na emigracji i poza podstawy nie wyjdą. Oczywiście są osoby które po miesiącu będą mieć poziom B2 ale u nas to nierealne. Poza tym jak już napisałam angielski jakoś bardzo mi osobiście potrzebny nie jest, bo w pracy pracuje z Polakami, Rumunami i trochę z Hiszpanami.

ty nie masz checi, smykalki i talentu do tego nie trzeba, jak rowniez ci, ktorzy rownie jak ty nie przykladaja do tego wagi.
Kolejne glupie wytlumaczenie, ze pracuje sie z Polakam i innymi.

to w pracy gadaj po polsku, ale i tak ucz sie jezyka.

58

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Na litość, języka bierzesz i się uczysz. Aż wejdzie. Nie musisz miec talentu, wystarczy samozaparcie.

Ale Tobie się nie chce.

Wiesz, kto wyjdzie na tym najgorzej?
Dziecko.


Uczyć się aż wejdzie ? No ale to jest logika pokroju "Jedz cebulę, nie lubisz ? To jedz dotąd aż polubisz" Rodzice czy nauczyciele też do uczniów z takim nastawiem podchodzili myślisz że coś pamiętają ? No nie, bo nauka na siłę to najgorsze co może spotkać człowieka a zwłaszcza jak jest to na siłę z przedmiotu którego nie lubi a ja właśnie języków nie lubię.

Nie pisz o szkole, co sie kiedys uczylas, ja tez wiele zapomnialam.
Ucz sie jezyka, juz nie przesadzaj, ze to takie trudne,krok po kroku i dasz rade, moze w Polsce tez ci sie kiedys przydac (praca biurowa, logistyka).

59

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
wieka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:

Wiem że tu był mój duży błąd, ale wiesz jestem w kraju w którym z nikim nie jestem w stanie się porozumieć, a czym innym jest sobie sytuację wyobrazić a czym innym się w niej znaleźć.

Ja po części Cię rozumiem, tak jak inni nie mają głowy do matematyki, tak Ty nie masz do języków obcych.
A może w ogóle nie masz głowy do nauki, jak nasza Julcia, więc też należałoby to wziąć pod uwagę i nie mierzyć swoją miarą.



No to powinnaś nie po części rozumieć a całkowicie rozumieć. Różnica polega jedynie na tym że osobom którzy nie lubili matematyki nikt nie wymaga od nich znajomości tabliczki mnożenia czy innych skomplikowanych wzorów skróconego mnożenia, natomiast ode mnie wymaga się znajomości języki i już nikogo nie obchodzi że z tym akurat mi nigdy nie było po drodze.


te skomplikowane wzory sa potrzebne tylko i jedynie tym, ktorzy beda potrzebowac pozniej, studentom np.

tobie jezyk bedzie potrzebny na zawsze i wiesz mi, ze go nie zapomnisz.

60

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:

Od 1,5 roku mieszkam w Holandii. Na początku przyjechałam tutaj tylko na moment ale po takim czasie stwierdzam że lepiej tutaj zostać na zawsze niż siedzieć na bezrobociu w Polsce. Mam tylko jeden mały problem, mianowicie ani ja ani mój facet nie znamy angielskiego (no może jakieś tam podstawy) już nie mówiąc o języku holenderskim, jak się można domyśleć nasza córka też zna tylko język polski. No i teraz mam pytanie, jak ja niby mam to wszystko teraz pozałatawiac ? Chodzi mi o zapisanie do szkoły, następne uczęszczanie itp. itd ? Czy istnieje tutaj coś takiego jak możliwość nauczania po polsku ? Ktoś mi teraz zarzuci "mieszkasz 1,5 roku i nie wiesz ?" No a niby skąd mam to wszystko wiedziec skoro żyje w cyklu praca-dom i używam wyłącznie języka polskiego ?

Są tacy, którzy pojadą do innego kraju i za nic nie chcą się uczyć ich języka, na przykład kobiety, które jadą opiekować się staruszkami. Znają słówka, zwroty, lecz silna niechęć powoduje, że się nie nauczą, bo nie. Na szczęście one wracają po miesiącu czy dwóch do kraju. Ja się zachęciłam do innego języka po wspólnym spotkaniu na kawie. Rozmawialiśmy  na migi i było sporo śmiechu, ale niechęć została przezwyciężona. Na twoim miejscu ułatwiłabym naukę języków córce, bo to ona powinna się szybko zaaklimatyzować. Naprawdę szkoda ci pieniędzy na naukę dla niej? Nie wierzę.

61 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-05-24 10:14:14)

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?

Pozostaje wrócić do Polski, bo nie da się tam żyć bez znajomości języka, jak dziecko nie będzie chodziło do polskiej szkoły, to nie dogadasz się nawet z nauczycielami.
Nie można też żyć na dłuższą metę tylko  praca - dom.

Nie rozumiem też tego bezrobocia w Polsce, wychodzi, że nie było dla was żadnej pracy.
A jak ktoś chce, to ją znajdzie.
A Wam tu nie pasuje praca, tam niechęć do nauki języka, na inną planetę by trzeba się wynieść big_smile

62

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
Gosiawie napisał/a:
żonkil309 napisał/a:

Od 1,5 roku mieszkam w Holandii. Na początku przyjechałam tutaj tylko na moment ale po takim czasie stwierdzam że lepiej tutaj zostać na zawsze niż siedzieć na bezrobociu w Polsce. Mam tylko jeden mały problem, mianowicie ani ja ani mój facet nie znamy angielskiego (no może jakieś tam podstawy) już nie mówiąc o języku holenderskim, jak się można domyśleć nasza córka też zna tylko język polski. No i teraz mam pytanie, jak ja niby mam to wszystko teraz pozałatawiac ? Chodzi mi o zapisanie do szkoły, następne uczęszczanie itp. itd ? Czy istnieje tutaj coś takiego jak możliwość nauczania po polsku ? Ktoś mi teraz zarzuci "mieszkasz 1,5 roku i nie wiesz ?" No a niby skąd mam to wszystko wiedziec skoro żyje w cyklu praca-dom i używam wyłącznie języka polskiego ?

Ja kupilam ksiazke do nauki i wszystko (oprocz meldowania pierwszego dziecka do szkoly) robilam sama. Trzeba sie zaangazowac, byc ambitnym.
Jednak napisze i tak - 1,5 roku i nie staralas sie nauczyc??
Niestety jest wielu takich Polakow, co wysluguja sie innymi, bo im samym nie chce sie uczyc.
Dzieckiem sie nie przejmuj, sie nauczy w przdszkolu, w szkole, nie wiem ile ma lat. I najwazniejsze mowcie z nia po polsku, zeby nie zapomniala jezyka.


Oj ja już nie policzę ile to ja miałam tych książek. Raz sobie nawet kupiłam książkę po angielsku i próbowałam w nim każde słowo tłumaczyć i zniechęciła się już po jednym dniu ponieważ po przetłumaczeniu tekst był tak bez sensu że nie dało się z tego nic zrozumieć. Później przeszłam na filmu z napisami i też nie pomogło, bo z tego że widziałam tekst razem z tłumaczeniem skoro pamięć do takich rzeczy mam kiepska ?

63

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
Gosiawie napisał/a:
wieka napisał/a:
żonkil309 napisał/a:

Od 1,5 roku mieszkam w Holandii. Na początku przyjechałam tutaj tylko na moment ale po takim czasie stwierdzam że lepiej tutaj zostać na zawsze niż siedzieć na bezrobociu w Polsce. Mam tylko jeden mały problem, mianowicie ani ja ani mój facet nie znamy angielskiego (no może jakieś tam podstawy) już nie mówiąc o języku holenderskim, jak się można domyśleć nasza córka też zna tylko język polski. No i teraz mam pytanie, jak ja niby mam to wszystko teraz pozałatawiac ? Chodzi mi o zapisanie do szkoły, następne uczęszczanie itp. itd ? Czy istnieje tutaj coś takiego jak możliwość nauczania po polsku ? Ktoś mi teraz zarzuci "mieszkasz 1,5 roku i nie wiesz ?" No a niby skąd mam to wszystko wiedziec skoro żyje w cyklu praca-dom i używam wyłącznie języka polskiego ?

Mieszka tam wielu Polaków, którzy znają angielski i holenderski, którzy wam pomogą, więc pozostaje się popytać.

Ja znam Polakow, ktorzy mieszkaja tu po 10 lat i jeszcze mnie prosza o pomoc. Pomagam, ale tez w zartach im powiem co mysle.

No masa jest takich Polaków, Rumunów czy osób innych narodowości którzy mieszkają całe swoje życie w kraju X a umieją tylko podstawy. Po prostu łatwo przychodzi zrozumienie kiedy mówi się że nie lubi się muzyki, malować, matematyki wtedy każdy radzi "nie słuchaj muzyki/nie maluj/nie licz" ale jak dokładnie to samo jest z językami no to kij nie ważne ucz się, co z tego że 15 lat uczyłam się w szkołach i guzik z tego wyniosłam a teraz tego po prostu nie lubię ?

64

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
Gosiawie napisał/a:
żonkil309 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A nie pomyśleliście przez 1,5 roku o tym, żeby zwyczajnie iść na kurs angielskiego?
Wasza córka też powinna się już uczyć holenderskiego, żeby być w stanie się porozumieć z innymi.

Właśnie o tym pomyslałam, tylko są dwa problemy po pierwsze te kursy bardzo dużo kosztują a efekt jest i tak mizerny a po drugie mi jakoś specjalnie język angielski w komunikacji potrzebny nie jest już prędzej rumuński bo jakby nie patrzeć w miejscu gdzie pracuje jest też bardzo dużo rumunów.


No to chyba jestes trollem


Jakim trollem ? Bo czegoś po prostu nie lubię ?

65

Odp: Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?
żonkil309 napisał/a:
Gosiawie napisał/a:
żonkil309 napisał/a:

Od 1,5 roku mieszkam w Holandii. Na początku przyjechałam tutaj tylko na moment ale po takim czasie stwierdzam że lepiej tutaj zostać na zawsze niż siedzieć na bezrobociu w Polsce. Mam tylko jeden mały problem, mianowicie ani ja ani mój facet nie znamy angielskiego (no może jakieś tam podstawy) już nie mówiąc o języku holenderskim, jak się można domyśleć nasza córka też zna tylko język polski. No i teraz mam pytanie, jak ja niby mam to wszystko teraz pozałatawiac ? Chodzi mi o zapisanie do szkoły, następne uczęszczanie itp. itd ? Czy istnieje tutaj coś takiego jak możliwość nauczania po polsku ? Ktoś mi teraz zarzuci "mieszkasz 1,5 roku i nie wiesz ?" No a niby skąd mam to wszystko wiedziec skoro żyje w cyklu praca-dom i używam wyłącznie języka polskiego ?

Ja kupilam ksiazke do nauki i wszystko (oprocz meldowania pierwszego dziecka do szkoly) robilam sama. Trzeba sie zaangazowac, byc ambitnym.
Jednak napisze i tak - 1,5 roku i nie staralas sie nauczyc??
Niestety jest wielu takich Polakow, co wysluguja sie innymi, bo im samym nie chce sie uczyc.
Dzieckiem sie nie przejmuj, sie nauczy w przdszkolu, w szkole, nie wiem ile ma lat. I najwazniejsze mowcie z nia po polsku, zeby nie zapomniala jezyka.


Oj ja już nie policzę ile to ja miałam tych książek. Raz sobie nawet kupiłam książkę po angielsku i próbowałam w nim każde słowo tłumaczyć i zniechęciła się już po jednym dniu ponieważ po przetłumaczeniu tekst był tak bez sensu że nie dało się z tego nic zrozumieć. Później przeszłam na filmu z napisami i też nie pomogło, bo z tego że widziałam tekst razem z tłumaczeniem skoro pamięć do takich rzeczy mam kiepska ?

Bo to co robiłas zwyczajnie było bez sensu.
Naprawdę nie mozesz znaleźć sobie kogoś, z kim 2x w tygodniu na godzine sie spotkasz i po prostu będzie Ci robił konwersacje? Pójdziecie razem do sklepu, na pocztę czy gdzies tam i zaczniesz łapać.

Posty [ 1 do 65 z 154 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Ja mam pytanie do matek które wyjechały ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024