Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

Temat: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?

Drugą szansę w przypadku, kiedy spotykało się z kimś kilka miesiecy (np. 3-5) i po prostu sie rozeszliscie?
Nie było związku nie było kłótni. Były za to bardzo dobre relacje, dobrze sie dogadywaloscie i na spotkaniach na żywo nie chcieliście wracać do domu, bo ta wam było dobrze razem. Tylko zabrakło chęci rozwiajania tego u jednej ze stron.

Ja mam za sobą taką relację właśnie. Minąl rok ponad. To ja byłem tym niegotowym, świeżo po wojnie z inna dziewczyną i zamknietym w sobie, nieinicjujacym chłopakiem. A z drugiej strony miałem mocno zauroczoną dziewczyne, która by za mnie wskoczyła w ogień i bardzo jej sie podobałem z wygladu i z charakteru.Ona mi tak samo sie b podobała ale chyba to był zły czas na to... sad. Nie potrafiłem wtedy nikogo chyba pokochać i postanowiłem żyć samotnie.

Bardziej pytam długoterminowo. W mojej sytuacji jest niemożliwe teraz nic wskórać,  bo druga strona ma kogoś. Jednak czas minął, u mnie od jakiegoś czasu krążą myśli wokół niej ale tez od jakiegoś czasu zdaję sobie sprawę, że jest w związku.
Mamy ponad 20 lat ale jestesmy już po studiach. Ona kiedyś mówiła że na mnie poczeka ale na pewno już to nie jest aktualne. Tak samo fakt, że obiecala, ze co by nie bylo, to zawsze jak mam ochote, moge do niej napisać. To było pod koniec naszej znajomosci, jak Wiedizelismy, że sie oddalamy.

Spytałem niedawno, co u niej ale mnie zablokowała, nic nie odpisując. Rozumiem to. Jeszcze pozostaje facebook i sms, tam mnie nie zablokowała. Chciałem tylko zaznaczyć, że o niej myślę. Tak, żeby pamiętała,  w razie czego.
Wiecej nie będę pisał, może za pare miesięcy coś się odezwę, co u niej, zimą złożę życzenia. Jak mnie zablokuje, to trudno. Może chłopak jej kazał mnie zablokowac, a może sama nie chce. Ja rozumiem, chce rozwijać, to co teraz ma. Żałuję ale sam sobie jestem winny. Nie umiem utrzymywać relacji na odległość, za to na żywo jest inaczej i zawsze ona była bardzo zadowolona po spotkaniach. Tak się złożyło, że byłem jej pierwszym, nie wiem czy ma to jakieś znaczenie. Ja zawsze ją traktowałem, jako partnerkę na zawsze. Taka, z którą mógłbym być do końca życia. Wyszło, jak wyszło i dałem nam się oddalić. I to jest całkowicie moja wina. Tak, czy siak ja nie byłbym gotowy na coś tak poważnego wtedy. To po prostu był zły moment. Teraz powoli dojrzewam do takich poważnych relacji ale jeszcze chyba potrzebuję czasu.
Kiedyś się bardzo przejechałem na związku i od tamtego czasu nie stworzyłem nic poważnego.

Myślę sobie, co będzie za jakiś czas, czy mam czekać? Nie miałbym problemu znaleźć sobie nową, bo się z reguły podobam ale od czasu randkowania z nią, nigdy więcej nie randkowałem. Wydaję mi się, że mimo wszystko nie mogę się tak pogrążać w smutku cały czas ale też z kolejną mogłoby być tak samo.

Pytanie, czy wgl ona jeszcze kiedyś chciałaby mnie, jak dawniej albo czy potrafiłaby się tak zauroczyć? Wiem, że życie piszę różne scenariusze ale mi coś nie idzie w relacje.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?

Tym zablokowaniem dała Ci wyraźny sygnał, że nie chce mieć z Tobą żadnego kontaktu.

Powinieneś ją zrozumieć, nie rozdrapuj jej ran, ona już by nie potrafiła Ci zaufać, odpuść, bo to pozwoli Ci otworzyć się na nowe relacje.

3

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
Camille_ napisał/a:

Drugą szansę w przypadku, kiedy spotykało się z kimś kilka miesiecy (np. 3-5) i po prostu sie rozeszliscie?
Nie było związku nie było kłótni. Były za to bardzo dobre relacje, dobrze sie dogadywaloscie i na spotkaniach na żywo nie chcieliście wracać do domu, bo ta wam było dobrze razem. Tylko zabrakło chęci rozwiajania tego u jednej ze stron.

Ja mam za sobą taką relację właśnie. Minąl rok ponad. To ja byłem tym niegotowym, świeżo po wojnie z inna dziewczyną i zamknietym w sobie, nieinicjujacym chłopakiem. A z drugiej strony miałem mocno zauroczoną dziewczyne, która by za mnie wskoczyła w ogień i bardzo jej sie podobałem z wygladu i z charakteru.Ona mi tak samo sie b podobała ale chyba to był zły czas na to... sad. Nie potrafiłem wtedy nikogo chyba pokochać i postanowiłem żyć samotnie.

Bardziej pytam długoterminowo. W mojej sytuacji jest niemożliwe teraz nic wskórać,  bo druga strona ma kogoś. Jednak czas minął, u mnie od jakiegoś czasu krążą myśli wokół niej ale tez od jakiegoś czasu zdaję sobie sprawę, że jest w związku.
Mamy ponad 20 lat ale jestesmy już po studiach. Ona kiedyś mówiła że na mnie poczeka ale na pewno już to nie jest aktualne. Tak samo fakt, że obiecala, ze co by nie bylo, to zawsze jak mam ochote, moge do niej napisać. To było pod koniec naszej znajomosci, jak Wiedizelismy, że sie oddalamy.

Spytałem niedawno, co u niej ale mnie zablokowała, nic nie odpisując. Rozumiem to. Jeszcze pozostaje facebook i sms, tam mnie nie zablokowała. Chciałem tylko zaznaczyć, że o niej myślę. Tak, żeby pamiętała,  w razie czego.
Wiecej nie będę pisał, może za pare miesięcy coś się odezwę, co u niej, zimą złożę życzenia. Jak mnie zablokuje, to trudno. Może chłopak jej kazał mnie zablokowac, a może sama nie chce. Ja rozumiem, chce rozwijać, to co teraz ma. Żałuję ale sam sobie jestem winny. Nie umiem utrzymywać relacji na odległość, za to na żywo jest inaczej i zawsze ona była bardzo zadowolona po spotkaniach. Tak się złożyło, że byłem jej pierwszym, nie wiem czy ma to jakieś znaczenie. Ja zawsze ją traktowałem, jako partnerkę na zawsze. Taka, z którą mógłbym być do końca życia. Wyszło, jak wyszło i dałem nam się oddalić. I to jest całkowicie moja wina. Tak, czy siak ja nie byłbym gotowy na coś tak poważnego wtedy. To po prostu był zły moment. Teraz powoli dojrzewam do takich poważnych relacji ale jeszcze chyba potrzebuję czasu.
Kiedyś się bardzo przejechałem na związku i od tamtego czasu nie stworzyłem nic poważnego.

Myślę sobie, co będzie za jakiś czas, czy mam czekać? Nie miałbym problemu znaleźć sobie nową, bo się z reguły podobam ale od czasu randkowania z nią, nigdy więcej nie randkowałem. Wydaję mi się, że mimo wszystko nie mogę się tak pogrążać w smutku cały czas ale też z kolejną mogłoby być tak samo.

Pytanie, czy wgl ona jeszcze kiedyś chciałaby mnie, jak dawniej albo czy potrafiłaby się tak zauroczyć? Wiem, że życie piszę różne scenariusze ale mi coś nie idzie w relacje.

Gdyby Cię nie zablokowała, może byłaby jeszcze jakaś szansa. A tak - pogrzebane wszystko. Takie skutki niezdecydowania. Masz dopiero 20 lat, więc głowa do góry, na pewno spotkasz jeszcze kogoś sensownego!

4

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
wieka napisał/a:

Tym zablokowaniem dała Ci wyraźny sygnał, że nie chce mieć z Tobą żadnego kontaktu.

Powinieneś ją zrozumieć, nie rozdrapuj jej ran, ona już by nie potrafiła Ci zaufać, odpuść, bo to pozwoli Ci otworzyć się na nowe relacje.

Jakos tak czuję, że masz rację ale tutaj myslisz, że zaufanie jest takie istotne? Wiesz, mówiła że mogę do niej wrócić (tzn cos w tym stylu) nawet za pare lat.
Też nie wiem, czy ją zraniłem, bo ogolnie do samego końca zawsze byłem chętny z nią pisać, po prostu było z czasem tego coraz mniej. Mi wtedy na nikim tak bardzo nie zależało, na związkach Też. Teraz myślę sobie, że fajnie jednak mieć kogoś takiego swojego.


Możliwe, że kiedyś odpuszczę ale teraz nie potrafię.
Pewnie by mi i tak nie zaufała, chociaż gdybym dużo wysiłku włożył w to, żeby pokazać, że mi zależy, to by może zaufała.

5

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
Noble napisał/a:
Camille_ napisał/a:

Drugą szansę w przypadku, kiedy spotykało się z kimś kilka miesiecy (np. 3-5) i po prostu sie rozeszliscie?
Nie było związku nie było kłótni. Były za to bardzo dobre relacje, dobrze sie dogadywaloscie i na spotkaniach na żywo nie chcieliście wracać do domu, bo ta wam było dobrze razem. Tylko zabrakło chęci rozwiajania tego u jednej ze stron.

Ja mam za sobą taką relację właśnie. Minąl rok ponad. To ja byłem tym niegotowym, świeżo po wojnie z inna dziewczyną i zamknietym w sobie, nieinicjujacym chłopakiem. A z drugiej strony miałem mocno zauroczoną dziewczyne, która by za mnie wskoczyła w ogień i bardzo jej sie podobałem z wygladu i z charakteru.Ona mi tak samo sie b podobała ale chyba to był zły czas na to... sad. Nie potrafiłem wtedy nikogo chyba pokochać i postanowiłem żyć samotnie.

Bardziej pytam długoterminowo. W mojej sytuacji jest niemożliwe teraz nic wskórać,  bo druga strona ma kogoś. Jednak czas minął, u mnie od jakiegoś czasu krążą myśli wokół niej ale tez od jakiegoś czasu zdaję sobie sprawę, że jest w związku.
Mamy ponad 20 lat ale jestesmy już po studiach. Ona kiedyś mówiła że na mnie poczeka ale na pewno już to nie jest aktualne. Tak samo fakt, że obiecala, ze co by nie bylo, to zawsze jak mam ochote, moge do niej napisać. To było pod koniec naszej znajomosci, jak Wiedizelismy, że sie oddalamy.

Spytałem niedawno, co u niej ale mnie zablokowała, nic nie odpisując. Rozumiem to. Jeszcze pozostaje facebook i sms, tam mnie nie zablokowała. Chciałem tylko zaznaczyć, że o niej myślę. Tak, żeby pamiętała,  w razie czego.
Wiecej nie będę pisał, może za pare miesięcy coś się odezwę, co u niej, zimą złożę życzenia. Jak mnie zablokuje, to trudno. Może chłopak jej kazał mnie zablokowac, a może sama nie chce. Ja rozumiem, chce rozwijać, to co teraz ma. Żałuję ale sam sobie jestem winny. Nie umiem utrzymywać relacji na odległość, za to na żywo jest inaczej i zawsze ona była bardzo zadowolona po spotkaniach. Tak się złożyło, że byłem jej pierwszym, nie wiem czy ma to jakieś znaczenie. Ja zawsze ją traktowałem, jako partnerkę na zawsze. Taka, z którą mógłbym być do końca życia. Wyszło, jak wyszło i dałem nam się oddalić. I to jest całkowicie moja wina. Tak, czy siak ja nie byłbym gotowy na coś tak poważnego wtedy. To po prostu był zły moment. Teraz powoli dojrzewam do takich poważnych relacji ale jeszcze chyba potrzebuję czasu.
Kiedyś się bardzo przejechałem na związku i od tamtego czasu nie stworzyłem nic poważnego.

Myślę sobie, co będzie za jakiś czas, czy mam czekać? Nie miałbym problemu znaleźć sobie nową, bo się z reguły podobam ale od czasu randkowania z nią, nigdy więcej nie randkowałem. Wydaję mi się, że mimo wszystko nie mogę się tak pogrążać w smutku cały czas ale też z kolejną mogłoby być tak samo.

Pytanie, czy wgl ona jeszcze kiedyś chciałaby mnie, jak dawniej albo czy potrafiłaby się tak zauroczyć? Wiem, że życie piszę różne scenariusze ale mi coś nie idzie w relacje.

Gdyby Cię nie zablokowała, może byłaby jeszcze jakaś szansa. A tak - pogrzebane wszystko. Takie skutki niezdecydowania. Masz dopiero 20 lat, więc głowa do góry, na pewno spotkasz jeszcze kogoś sensownego!

Rozmawiałem z koleżanką i stwierdziła, że po prostu chce być fair wobec obecnego. Zrobiło mi to nadzieję ale może nie powinienem jej sobie robić.
Tak mogę znaleźć kogoś, tylko mi wciąż brak chęci, żeby coś stworzyć.

6 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-04 18:52:40)

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
Camille_ napisał/a:
wieka napisał/a:

Tym zablokowaniem dała Ci wyraźny sygnał, że nie chce mieć z Tobą żadnego kontaktu.

Powinieneś ją zrozumieć, nie rozdrapuj jej ran, ona już by nie potrafiła Ci zaufać, odpuść, bo to pozwoli Ci otworzyć się na nowe relacje.

Jakos tak czuję, że masz rację ale tutaj myslisz, że zaufanie jest takie istotne? Wiesz, mówiła że mogę do niej wrócić (tzn cos w tym stylu) nawet za pare lat.
Też nie wiem, czy ją zraniłem, bo ogolnie do samego końca zawsze byłem chętny z nią pisać, po prostu było z czasem tego coraz mniej. Mi wtedy na nikim tak bardzo nie zależało, na związkach Też. Teraz myślę sobie, że fajnie jednak mieć kogoś takiego swojego.


Możliwe, że kiedyś odpuszczę ale teraz nie potrafię.
Pewnie by mi i tak nie zaufała, chociaż gdybym dużo wysiłku włożył w to, żeby pokazać, że mi zależy, to by może zaufała.


Zaufanie to podstawa zawiązku. Odrzuciłeś ją.
To co mówiła wtedy już się zdezaktulizowało.

Jak widzisz nie można mieć kogoś takiego, czyli kogo... Zawsze takie relacje damsko męskie źle się kończą bo jedna strona się angażuje i cierpi, jak w waszym przypadku. Ona nie chce mieć nawet w Tobie kolegi, bo ma do Ciebie żal i chce być w porządku do swojego partnera, ale to nic dla Ciebie nie znaczy.
To, że Tobie zależy nie ma żadnego znaczenia, bo jej już nie. To nie jest zabawa w kotka i myszkę, że raz nie jesteś gotowy na związek, za rok jesteś, więc nie ma pewności, że za dwa znowu nie będziesz, czyli jesteś już dla niej niewiarygodny, więc nawet jakby była sama, pewnie by do Ciebie nie wróciła.

7

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
Camille_ napisał/a:

Rozmawiałem z koleżanką i stwierdziła, że po prostu chce być fair wobec obecnego. Zrobiło mi to nadzieję ale może nie powinienem jej sobie robić.
Tak mogę znaleźć kogoś, tylko mi wciąż brak chęci, żeby coś stworzyć.

To może spędź ten czas na odnalezieniu siebie i chęci do tworzenia związku w ogóle? Po co marnować czas dziewczynie, skoro - gdy nie chcesz tworzyć niczego - nie wiadomo, jaka miałaby być jej rola? Czasoumilacza?

8

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
wieka napisał/a:
Camille_ napisał/a:
wieka napisał/a:

Tym zablokowaniem dała Ci wyraźny sygnał, że nie chce mieć z Tobą żadnego kontaktu.

Powinieneś ją zrozumieć, nie rozdrapuj jej ran, ona już by nie potrafiła Ci zaufać, odpuść, bo to pozwoli Ci otworzyć się na nowe relacje.

Jakos tak czuję, że masz rację ale tutaj myslisz, że zaufanie jest takie istotne? Wiesz, mówiła że mogę do niej wrócić (tzn cos w tym stylu) nawet za pare lat.
Też nie wiem, czy ją zraniłem, bo ogolnie do samego końca zawsze byłem chętny z nią pisać, po prostu było z czasem tego coraz mniej. Mi wtedy na nikim tak bardzo nie zależało, na związkach Też. Teraz myślę sobie, że fajnie jednak mieć kogoś takiego swojego.


Możliwe, że kiedyś odpuszczę ale teraz nie potrafię.
Pewnie by mi i tak nie zaufała, chociaż gdybym dużo wysiłku włożył w to, żeby pokazać, że mi zależy, to by może zaufała.


Zaufanie to podstawa zawiązku. Odrzuciłeś ją.
To co mówiła wtedy już się zdezaktulizowało.

Jak widzisz nie można mieć kogoś takiego, czyli kogo... Zawsze takie relacje damsko męskie źle się kończą bo jedna strona się angażuje i cierpi, jak w waszym przypadku. Ona nie chce mieć nawet w Tobie kolegi, bo ma do Ciebie żal i chce być w porządku do swojego partnera, ale to nic dla Ciebie nie znaczy.
To, że Tobie zależy nie ma żadnego znaczenia, bo jej już nie. To nie jest zabawa w kotka i myszkę, że raz nie jesteś gotowy na związek, za rok jesteś, więc nie ma pewności, że za dwa znowu nie będziesz, czyli jesteś już dla niej niewiarygodny, więc nawet jakby była sama, pewnie by do Ciebie nie wróciła.


Boli to...
Chyba nie mam co sobie robic nadziei.
Mogła chociaż jakoś normalnie napisać na pożegnanie . Ja bym nie potrafił kogoś bliskiego, z kim nigdy nie miałem kłótni tak zablokować bez słowa.

9

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?

Najlepsze jest takie ostre cięcie, w tej sytuacji.
Przyjaźni szukaj wśród kolegów, a nie koleżanek.

10

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
wieka napisał/a:

Najlepsze jest takie ostre cięcie, w tej sytuacji.
Przyjaźni szukaj wśród kolegów, a nie koleżanek.


Może i tak. Zresztą, ja przez ten czas tez się nia zbytnio nie interesowałem. Teraz ona mną się nie interesuje. Jest tak jakby 1:1. Mnie bedzie pewnie trzymac jeszcze z pół roku. Ja tak mam, kiedyś mnie trzymało prawie dwa lata.
Jak patrzę na nasze rozmowy, to aż się płakać chce. Tyle czułości między nami było.

11

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?

Co było, nie wróci...Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.

Życie toczy się dalej, więc pora się ogarnąć i żyć przyszłością.

12 Ostatnio edytowany przez Camille_ (2023-07-04 20:17:22)

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
wieka napisał/a:

Co było, nie wróci...Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.

Życie toczy się dalej, więc pora się ogarnąć i żyć przyszłością.

Wrócić, to nigdy nie wiadomo, czy wróci. Różnie bywa. Szkoda, że ja taki z charakteru, ze lubie być sam, jak nikt nic ode mnie nie chce i ja od nikogo... Ciężko tak coś stworzyć. Mnie trzeba wyciągać. I cholernie ciężko mi ostatnio nawet wyjść na zakupy. Chyba mam jakąś fobie. Mnie stresuje wyjście do galerii handlowej.
Dzięki też za odpowiedź. Trochę sie żale ale mam chociaż na parę godzin ulgę:).

13

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?

Dobrze się chociaż wygadać. Pewnie jesteś introwertykiem, dlatego tak masz...
A może i jeszcze masz jakąś fobię, więc warto by było skonsultować się z psychiatrą, niech Cię zdiagnozuje, żebyś wiedział na czym stoisz.
A dopiero później szukać "bratnej duszy".

14

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
wieka napisał/a:

Dobrze się chociaż wygadać. Pewnie jesteś introwertykiem, dlatego tak masz...
A może i jeszcze masz jakąś fobię, więc warto by było skonsultować się z psychiatrą, niech Cię zdiagnozuje, żebyś wiedział na czym stoisz.
A dopiero później szukać "bratnej duszy".

Chyba pójdę. MIAŁEM jedno podejście u psychoterapeuty i źle wspominam. Było zbyt nieempatycznie i trochę nie czułem więzi.
15-20 min i 150zl. To mnie zniechęciło.
Znając życie jak już znajdę kogos i się umowie, to akurat w ten dzień sie poprawi. To też powód, dlatego zazwyczaj odpuszczam, bo chwilowo mi się poprawia.
Ogólnie raczej mam wiele traum ale dotychczas wydawało mi się że je zakopałem i jest git. No, a jednak nie jestem wgl gotowy do życia. Do założenia rodziny, to już wgl, szkoda mi by było tych dzieci. Bałbym się, że czegoś im zabraknie. No ale tamta dziewczyna uważała inaczej, że bym się nadawał na ojca i dziadka. Poprzednia tak samo. Obstawiam, że zmieniły już zdanie.

15

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?

A traumy ponoć trzeba przepracować na terapii, a nie zakopywać.

16

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
Camille_ napisał/a:

Spytałem niedawno, co u niej ale mnie zablokowała, nic nie odpisując. Rozumiem to. Jeszcze pozostaje facebook i sms, tam mnie nie zablokowała. Chciałem tylko zaznaczyć, że o niej myślę. Tak, żeby pamiętała,  w razie czego.

(...)

Pytanie, czy wgl ona jeszcze kiedyś chciałaby mnie, jak dawniej albo czy potrafiłaby się tak zauroczyć? Wiem, że życie piszę różne scenariusze ale mi coś nie idzie w relacje.

Ona wie, że o niej pamiętasz. I zwyczajnie nie ma ochoty na kontakt z tobą.

Nie rób sobie nadziei, nie rozmyślaj, nie wspominaj. Po prostu daj jej spokój i idź na przód tak jak i ona poszła.

17

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?

A ja bym spróbowała, raz można. Jak nie wyjdzie, to nie wyjdzie.
Przynajmniej nie będziesz żałować, że nie spróbowałeś i nie będziesz się zastanawiać "co by było gdyby".

18

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
wieka napisał/a:

Dobrze się chociaż wygadać. Pewnie jesteś introwertykiem, dlatego tak masz...
A może i jeszcze masz jakąś fobię, więc warto by było skonsultować się z psychiatrą, niech Cię zdiagnozuje, żebyś wiedział na czym stoisz.
A dopiero później szukać "bratnej duszy".

Nie diagnozujcie ludzi przez internet różnymi fobiami, please sad
Osoba ma zawirowania sercowe  a otrzymuje porady aby iść do psychiatry?

19

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
rossanka napisał/a:

A ja bym spróbowała, raz można. Jak nie wyjdzie, to nie wyjdzie.
Przynajmniej nie będziesz żałować, że nie spróbowałeś i nie będziesz się zastanawiać "co by było gdyby".


Już raz spróbował i został zablokowany. Kolejne próby to byłby akt desperacji podchodzący pod stalking. Na domiar złego, nierzadko takie próbowanie kończy się utrwaleniem postawy ala: "Przecież ja ją tak kocham, staram się, a ona nie docenia. A przecież obiecywała. To jej wina. Suka". Ile to już razy z czymś takim mieliśmy i mamy tu do czynienia na forum? Że wszystkie niepowodzenia są winą kobiet?

Tu trzeba się otrząsnąć, otrzepać kolana z kurzu po upadku i iść dalej. Jak jesteś w czarnej dupie, to się w niej nie mościsz, bo im więcej czasu mija, tym trudniej się z tego uwolnić.

20

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
Jack Sparrow napisał/a:
rossanka napisał/a:

A ja bym spróbowała, raz można. Jak nie wyjdzie, to nie wyjdzie.
Przynajmniej nie będziesz żałować, że nie spróbowałeś i nie będziesz się zastanawiać "co by było gdyby".


Już raz spróbował i został zablokowany. Kolejne próby to byłby akt desperacji podchodzący pod stalking. Na domiar złego, nierzadko takie próbowanie kończy się utrwaleniem postawy ala: "Przecież ja ją tak kocham, staram się, a ona nie docenia. A przecież obiecywała. To jej wina. Suka". Ile to już razy z czymś takim mieliśmy i mamy tu do czynienia na forum? Że wszystkie niepowodzenia są winą kobiet?

Tu trzeba się otrząsnąć, otrzepać kolana z kurzu po upadku i iść dalej. Jak jesteś w czarnej dupie, to się w niej nie mościsz, bo im więcej czasu mija, tym trudniej się z tego uwolnić.

A to jak była raz próba i nic, to kolejna bym już odpuściła
Raz się próbuje, daje szansę, działa. Tyle starczy.

21

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
Jack Sparrow napisał/a:
rossanka napisał/a:

A ja bym spróbowała, raz można. Jak nie wyjdzie, to nie wyjdzie.
Przynajmniej nie będziesz żałować, że nie spróbowałeś i nie będziesz się zastanawiać "co by było gdyby".


Już raz spróbował i został zablokowany. Kolejne próby to byłby akt desperacji podchodzący pod stalking. Na domiar złego, nierzadko takie próbowanie kończy się utrwaleniem postawy ala: "Przecież ja ją tak kocham, staram się, a ona nie docenia. A przecież obiecywała. To jej wina. Suka". Ile to już razy z czymś takim mieliśmy i mamy tu do czynienia na forum? Że wszystkie niepowodzenia są winą kobiet?

Tu trzeba się otrząsnąć, otrzepać kolana z kurzu po upadku i iść dalej. Jak jesteś w czarnej dupie, to się w niej nie mościsz, bo im więcej czasu mija, tym trudniej się z tego uwolnić.


No ale tutaj to już mamy do czynienia z uprzedzeniami z twojej strony i nie czytaniem, tego co napisałem. Chcę isc dalej ale na razie za bardzo o niej myślę.
Ja tam siebie winie za to, że na dany moment nie interesował mnie związek. Ciężko się też o to obwiniać, bo tak musiało chyba być.

A z jej obietnicą, to według mnie mogła tego nie robić.
Nie biorę tego jakoś bardzo do siebie, bo przywykłem że u kobiet tak jest z tymi deklaracjami. Zazwyczaj nie są za wiele warte. Ja przynajmniej byłem z nią szczery i komunikowałem, że nie byłem wtedy gotowy i nic nie obiecywalem. No ale nic, to nie jest jakiś duży problem teraz ale działa to mocno na wyobraźnię.

22 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-07-05 11:05:13)

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
Camille_ napisał/a:

Ona kiedyś mówiła że na mnie poczeka ale na pewno już to nie jest aktualne. Tak samo fakt, że obiecala, ze co by nie bylo, to zawsze jak mam ochote, moge do niej napisać. To było pod koniec naszej znajomosci, jak Wiedizelismy, że sie oddalamy.

Kilkukrotnie na tym forum zdarzyło mi się doradzić osobie, w której związku druga strona nie potrafiła się zaangażować, aby nie ciągnęła w pojedynkę związku, bo do tanga trzeba dwojga, a tamtej osobie zakomunikowała wprost, że poczeka aż się zdecyduje, że chce związek rozwijać, ALE bez podawania terminu, bo go przecież nie zna, nie wie, jak długo może czekać.
Bo o to chodzi, że pewne możliwości się pojawiają, ale to nie trwa wiecznie.

Póki co, po reakcji tej dziewczyny na Twoją próbę kontaktu, widać, że ona nie jest zainteresowana podtrzymywaniem relacji z Tobą. Ale to wcale nie oznacza, że w przyszłości nie pojawi się nowe okienko możliwości. Przecież ona może w międzyczasie (zanim Ty też dojrzejesz do większego zaangażowanie) rozstać się z aktualnym facetem i chcieć dać Tobie szansę.


Tak jeszcze patrząc na Ciebie z boku, to jednak jakoś żałosne jest to, że jeszcze nie jesteś gotów na zaangażowanie, a już próbujesz zawracać jej głowę, nawiązać z nią kontakt. Trochę się chłopaku ogarnij. OK, sparzyłeś się na relacji, ktoś może Cię skrzywdził, ale to nie jest powód, żeby mieszać w życiu i krzywdzić innych ludzi. Dorośnij, zacznij myśleć o innych jak o samorządnych, niezależnych istotach z własnymi emocjami, marzeniami, sprawami i ogólnie całym swoim światem a nie jak o przedłużeniu Ciebie.

23

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
MagdaLena1111 napisał/a:
Camille_ napisał/a:

Ona kiedyś mówiła że na mnie poczeka ale na pewno już to nie jest aktualne. Tak samo fakt, że obiecala, ze co by nie bylo, to zawsze jak mam ochote, moge do niej napisać. To było pod koniec naszej znajomosci, jak Wiedizelismy, że sie oddalamy.

Kilkukrotnie na tym forum zdarzyło mi się doradzić osobie, w której związku druga strona nie potrafiła się zaangażować, aby nie ciągnęła w pojedynkę związku, bo do tanga trzeba dwojga, a tamtej osobie zakomunikowała wprost, że poczeka aż się zdecyduje, że chce związek rozwijać, ALE bez podawania terminu, bo go przecież nie zna, nie wie, jak długo może czekać.
Bo o to chodzi, że pewne możliwości się pojawiają, ale to nie trwa wiecznie.

Póki co, po reakcji tej dziewczyny na Twoją próbę kontaktu, widać, że ona nie jest zainteresowana podtrzymywaniem relacji z Tobą. Ale to wcale nie oznacza, że w przyszłości nie pojawi się nowe okienko możliwości. Przecież ona może w międzyczasie (zanim Ty też dojrzejesz do większego zaangażowanie) rozstać się z aktualnym facetem i chcieć dać Tobie szansę.


Tak jeszcze patrząc na Ciebie z boku, to jednak jakoś żałosne jest to, że jeszcze nie jesteś gotów na zaangażowanie, a już próbujesz zawracać jej głowę, nawiązać z nią kontakt. Trochę się chłopaku ogarnij. OK, sparzyłeś się na relacji, ktoś może Cię skrzywdził, ale to nie jest powód, żeby mieszać w życiu i krzywdzić innych ludzi. Dorośnij, zacznij myśleć o innych jak o samorządnych, niezależnych istotach z własnymi emocjami, marzeniami, sprawami i ogólnie całym swoim światem a nie jak o przedłużeniu Ciebie.

Nie wiem, czy jestem gotowy, czy nie. Na pewno bardziej, niz kiedys  Stabilizację utrudnia fakt, że zamyka ona wiele furtek, a ja zawsze miałem problem z czegoś zrezygnować i zawsze chciałem wszystko na raz. Łatwo powiedzieć ale stablizacja kosztem np kariery, treningów, może przynieść odwrotny skutek.
Nagle dziewczyna stwierdzi, że za mało jej oferujesz itp, a ty przecież dla niej zrezygnowałeś z rozwoju siebie. A ja wlasnie nie chce tracic na wartości, to jedna z moich obaw.
Jak ona by się rozstała, to pytanie, czy wgl by chciała mnie, czy ja ją i czy to by było dobre.
To się jeszcze okaże i pewnie nie prędko. Jednak no jestesmy juz po studiach i dużo dziewczyn zaczyna się zaręczać. Może ona za rok, dwa tez się zaręczy. A może nie.
Pociesza mnie, że miała zawsze o mnie dobre zdanie, widziała we mnie kandydata na męża/ojca. Kobiety w mojej pracy też z jakiegoś powodu tak uważają (po pijaku tak słyszałem). I one same są mężatkami. Chociaż może słabo mnie znają? Sam nie wiem.

24

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?

Ja pitole.

A kto ci każe rezygnować z siłowni i samorozwoju?


Bycie w związku wcale na tym nie polega.

Pociesza mnie, że miała zawsze o mnie dobre zdanie, widziała we mnie kandydata na męża/ojca. Kobiety w mojej pracy też z jakiegoś powodu tak uważają (po pijaku tak słyszałem). I one same są mężatkami.

To można podsumować śmiechem najwyżej.

25 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-07-05 11:55:57)

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
Camille_ napisał/a:

Nie wiem, czy jestem gotowy, czy nie. Na pewno bardziej, niz kiedys  Stabilizację utrudnia fakt, że zamyka ona wiele furtek, a ja zawsze miałem problem z czegoś zrezygnować i zawsze chciałem wszystko na raz. Łatwo powiedzieć ale stablizacja kosztem np kariery, treningów, może przynieść odwrotny skutek.
Nagle dziewczyna stwierdzi, że za mało jej oferujesz itp, a ty przecież dla niej zrezygnowałeś z rozwoju siebie. A ja wlasnie nie chce tracic na wartości, to jedna z moich obaw.

Nie nadążam. Może zdecydujesz się na jakąś wersję, hm?
Czy nie angażowałeś się w związek, bo we wcześniejszej relacji Twoje zaangażowanie nie zostało docenione i cierpiałeś, czy dlatego, że zaangażowanie wiąże się z rzekomą rezygnacją z rozwoju siebie?
Czy to wątek teoretyczny o związkofobii, czy Twoja konkretna historia?

26 Ostatnio edytowany przez Camille_ (2023-07-05 12:47:19)

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
MagdaLena1111 napisał/a:
Camille_ napisał/a:

Nie wiem, czy jestem gotowy, czy nie. Na pewno bardziej, niz kiedys  Stabilizację utrudnia fakt, że zamyka ona wiele furtek, a ja zawsze miałem problem z czegoś zrezygnować i zawsze chciałem wszystko na raz. Łatwo powiedzieć ale stablizacja kosztem np kariery, treningów, może przynieść odwrotny skutek.
Nagle dziewczyna stwierdzi, że za mało jej oferujesz itp, a ty przecież dla niej zrezygnowałeś z rozwoju siebie. A ja wlasnie nie chce tracic na wartości, to jedna z moich obaw.

Nie nadążam. Może zdecydujesz się na jakąś wersję, hm?
Czy nie angażowałeś się w związek, bo we wcześniejszej relacji Twoje zaangażowanie nie zostało docenione i cierpiałeś, czy dlatego, że zaangażowanie wiąże się z rzekomą rezygnacją z rozwoju siebie?
Czy to wątek teoretyczny o związkofobii, czy Twoja konkretna historia?


Nie chodzi o wersje. Byłem po bolesnym rozstaniu i tylko to chciałem zaznaczyć. Tam były podobne problemy, jak tutaj. W jeszcze wczesniejszym już z kolei bardziej sie angażowałem ale i tak jakoś mój introwertyzm mocno to zawsze utrudniał. Albo nie introwertyzm, tylko coś innego. Może mam taki charakter, że mało się dla kogoś staram. Bo tu nie chodzi też o to, że ja kogoś nie chcę. Bo jest gdzieś po srodku. Myślę, że wiele czynników wplywa na to, jak to się potoczyło z ostatnią dziewczyną. Nie sposób tego przedstawić, tak żeby ktoś z zewnątrz się połapał i połączył wszystkie kropki. Nawet sam nie wiem, co ze mną jest nie tak, analizuje to ale chyba w pojedynkę mi się nie uda dojść do prawdy.
Myślę, że zasłużyłem na to, co mnie spotykało ale zawsze bardzo żałowałem. Możliwe, że mam jakies fobie, choroby, kto wie. Dużo się naczytałem swego czasu na temat mężczyzn, którzy dawali sie wykorzystywać i mocno we mnie to wsiąknęło.

Ogólnie man w głowie duży bajzel, może specjalista się połapie.

27

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?

"dawali się wykorzystać"

A jednakowoż twoje związki wyglądają tak samo - brak zaangażowania, otwartości, zaufania, a ostatecznie wycofanie, ucieczka i rozstanie.

Może jednak czas się wziąć w garść?

28 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-07-05 13:07:38)

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
Camille_ napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
Camille_ napisał/a:

Nie wiem, czy jestem gotowy, czy nie. Na pewno bardziej, niz kiedys  Stabilizację utrudnia fakt, że zamyka ona wiele furtek, a ja zawsze miałem problem z czegoś zrezygnować i zawsze chciałem wszystko na raz. Łatwo powiedzieć ale stablizacja kosztem np kariery, treningów, może przynieść odwrotny skutek.
Nagle dziewczyna stwierdzi, że za mało jej oferujesz itp, a ty przecież dla niej zrezygnowałeś z rozwoju siebie. A ja wlasnie nie chce tracic na wartości, to jedna z moich obaw.

Nie nadążam. Może zdecydujesz się na jakąś wersję, hm?
Czy nie angażowałeś się w związek, bo we wcześniejszej relacji Twoje zaangażowanie nie zostało docenione i cierpiałeś, czy dlatego, że zaangażowanie wiąże się z rzekomą rezygnacją z rozwoju siebie?
Czy to wątek teoretyczny o związkofobii, czy Twoja konkretna historia?


Nie chodzi o wersje. Byłem po bolesnym rozstaniu i tylko to chciałem zaznaczyć. Tam były podobne problemy, jak tutaj. W jeszcze wczesniejszym już z kolei bardziej sie angażowałem ale i tak jakoś mój introwertyzm mocno to zawsze utrudniał. Albo nie introwertyzm, tylko coś innego. Może mam taki charakter, że mało się dla kogoś staram. Bo tu nie chodzi też o to, że ja kogoś nie chcę. Bo jest gdzieś po srodku. Myślę, że wiele czynników wplywa na to, jak to się potoczyło z ostatnią dziewczyną. Nie sposób tego przedstawić, tak żeby ktoś z zewnątrz się połapał i połączył wszystkie kropki. Nawet sam nie wiem, co ze mną jest nie tak, analizuje to ale chyba w pojedynkę mi się nie uda dojść do prawdy.
Myślę, że zasłużyłem na to, co mnie spotykało ale zawsze bardzo żałowałem. Możliwe, że mam jakies fobie, choroby, kto wie. Dużo się naczytałem swego czasu na temat mężczyzn, którzy dawali sie wykorzystywać i mocno we mnie to wsiąknęło.

Ogólnie man w głowie duży bajzel, może specjalista się połapie.

Skoro sam uważasz, że potrzebujesz pomocy, to jej poszukaj.

I nie pchaj się w związki, skoro ich się obawiasz, bo masz masę lęków.
Moze spójrz na tę dziewczynę, o której piszesz trochę z życzliwością. Ale nie zasadzie, że byłaby dla Ciebie dobrą partnerką, że tak ją widziałeś, bo wtedy ustawiasz ją w roli kogoś, dla Ciebie przydatnego, czy też kogoś, kogo się używa do swoich celów. Widać w tym, co piszesz Twoje fokusowanie się na sobie, brak dbałości o dobrostan tej drugiej osoby. A jakbyś nieco zmienił swoją optykę. Być może w istocie nie nadawaliście się dla siebie i oboje znajdziecie osoby bardziej dla siebie odpowiednie, tylko ona znalazła szybciej.

I tak myślę, że większość Twoich obaw i problemów zniknie, kiedy spotkasz dziewczynę odpowiednią dla Ciebie i zaangażowanie nie będzie  kojarzyć z czymś beznadziejnym, lecz z czymś, co doda Ci jeszcze siły i zadowolenia z życia. Życzę Tobie odkrycia takiego aspektu zaangażowania, relacji, miłości.

29

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
Jack Sparrow napisał/a:

Ja pitole.

A kto ci każe rezygnować z siłowni i samorozwoju?


Bycie w związku wcale na tym nie polega.

Pociesza mnie, że miała zawsze o mnie dobre zdanie, widziała we mnie kandydata na męża/ojca. Kobiety w mojej pracy też z jakiegoś powodu tak uważają (po pijaku tak słyszałem). I one same są mężatkami.

To można podsumować śmiechem najwyżej.


Tylko, że ja po pracy chwile odpoczne, potem 18 na siłkę. Wracam 22 i już do spania. Robie tak 4x w tygodniu. Do tego 1x basen. W weekend jestem zmeczony, bo mam problem ze snem i odsypiam. Śpię zazwyczaj do 13 około. W niedzielę podobnie.
Dodatkowo gotuje posiłki na kolejny dzień i robię zakupy na bieżąco. Sorry, wiem że ludzie maja raczej mniej aktywności, wiec latwiej im pogodzić.
Traktuje tez bardzo poważnie diete i treningi. W młodości wyczynowo trenowałem, nawet powyżej 5h dziennie. Lubie dawac z siebie wszystko i zazwyczaj się ostro zajeżdżam. To jest moje drugie życie, nie jakieś tam pilatesy, tylko naprawdę ciężkie dźwiganie.

Dlaczego to mozna śmiechem podsumować? Super argument, nie ma co...
One przynajmniej cokolwiek o mnie wiedzą.

30

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
MagdaLena1111 napisał/a:
Camille_ napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Nie nadążam. Może zdecydujesz się na jakąś wersję, hm?
Czy nie angażowałeś się w związek, bo we wcześniejszej relacji Twoje zaangażowanie nie zostało docenione i cierpiałeś, czy dlatego, że zaangażowanie wiąże się z rzekomą rezygnacją z rozwoju siebie?
Czy to wątek teoretyczny o związkofobii, czy Twoja konkretna historia?


Nie chodzi o wersje. Byłem po bolesnym rozstaniu i tylko to chciałem zaznaczyć. Tam były podobne problemy, jak tutaj. W jeszcze wczesniejszym już z kolei bardziej sie angażowałem ale i tak jakoś mój introwertyzm mocno to zawsze utrudniał. Albo nie introwertyzm, tylko coś innego. Może mam taki charakter, że mało się dla kogoś staram. Bo tu nie chodzi też o to, że ja kogoś nie chcę. Bo jest gdzieś po srodku. Myślę, że wiele czynników wplywa na to, jak to się potoczyło z ostatnią dziewczyną. Nie sposób tego przedstawić, tak żeby ktoś z zewnątrz się połapał i połączył wszystkie kropki. Nawet sam nie wiem, co ze mną jest nie tak, analizuje to ale chyba w pojedynkę mi się nie uda dojść do prawdy.
Myślę, że zasłużyłem na to, co mnie spotykało ale zawsze bardzo żałowałem. Możliwe, że mam jakies fobie, choroby, kto wie. Dużo się naczytałem swego czasu na temat mężczyzn, którzy dawali sie wykorzystywać i mocno we mnie to wsiąknęło.

Ogólnie man w głowie duży bajzel, może specjalista się połapie.

Skoro sam uważasz, że potrzebujesz pomocy, to jej poszukaj.

I nie pchaj się w związki, skoro ich się obawiasz, bo masz masę lęków.
Moze spójrz na tę dziewczynę, o której piszesz trochę z życzliwością. Ale nie zasadzie, że byłaby dla Ciebie dobrą partnerką, że tak ją widziałeś, bo wtedy ustawiasz ją w roli kogoś, dla Ciebie przydatnego, czy też kogoś, kogo się używa do swoich celów. Widać w tym, co piszesz Twoje fokusowanie się na sobie, brak dbałości o dobrostan tej drugiej osoby. A jakbyś nieco zmienił swoją optykę. Być może w istocie nie nadawaliście się dla siebie i oboje znajdziecie osoby bardziej dla siebie odpowiednie, tylko ona znalazła szybciej.

I tak myślę, że większość Twoich obaw i problemów zniknie, kiedy spotkasz dziewczynę odpowiednią dla Ciebie i zaangażowanie nie będzie  kojarzyć z czymś beznadziejnym, lecz z czymś, co doda Ci jeszcze siły i zadowolenia z życia. Życzę Tobie odkrycia takiego aspektu zaangażowania, relacji, miłości.

Tylko, że jeszcze tak nigdy nie miałem, żeby to zaangażowanie było naturalne. Tylko z pierwszą miłością (de fecto ja bylem dla niej pierwszą) ale tak jest czesto, poza tym tez z czasem przestałomi ażtak zależeć. Pierwsze miłości są specyficzne.
Może to być jakieś takie moje lenistwo. Od 2 lat robie absolutne minimum. Praca, treningi, dieta i nic poza tym. Jestem tym wyczerpany i nie widze miejsca na nic więcej. A nie moge odpuścić, bo forma spadnie.
Jeszcze wcześniej zdarzyła się jakaś sesja, czy pokaz na weekend ale teraz to focusuje sie już na naprawdę niewielu rzeczach w swoim życiu. Jeszcze mam przed soba obrone (drugi kierunek) i nie mam siły sie za to zabrać.


Mam do niej życzliwość. Boli, że bez słowa mnie tak odcięła. To była najmilsza dziewczyna, jaką znałem i jakby to do niej nie pasuje. Wolałbym, żeby napisala, że sie zakochała i musi mnie zablokować. Generalnie nic jej zlego nie zrobiłem, dużo gadaliśmy kiedyś o przyszłości, o tym czego chcemy. Może zaszły jakieś zmiany albo po prostu chce być uczciwa. Też niczego nie oczekiwałem, pisząc, tylko tego żeby wiedziała że o niej myślę w razie czego. Nie wyobrażam sobie sytuacji, ze dla mnie by dziewczyna kogoś zostawiła.
Chociaż czasami się nawet nie wie, ze ktos jest zajety. Planuje się przypomnieć za jakiś czas ale zobaczymy, czy dalej będę tak tęsknił. Na jesień.

31

Odp: Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?
Jack Sparrow napisał/a:

"dawali się wykorzystać"

A jednakowoż twoje związki wyglądają tak samo - brak zaangażowania, otwartości, zaufania, a ostatecznie wycofanie, ucieczka i rozstanie.

Może jednak czas się wziąć w garść?

Do tego trzeba umieć podejmować decyzje i mieć odwagę.

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy można dać drugą szansę w takiej sytuacji?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024