Drugą szansę w przypadku, kiedy spotykało się z kimś kilka miesiecy (np. 3-5) i po prostu sie rozeszliscie?
Nie było związku nie było kłótni. Były za to bardzo dobre relacje, dobrze sie dogadywaloscie i na spotkaniach na żywo nie chcieliście wracać do domu, bo ta wam było dobrze razem. Tylko zabrakło chęci rozwiajania tego u jednej ze stron.
Ja mam za sobą taką relację właśnie. Minąl rok ponad. To ja byłem tym niegotowym, świeżo po wojnie z inna dziewczyną i zamknietym w sobie, nieinicjujacym chłopakiem. A z drugiej strony miałem mocno zauroczoną dziewczyne, która by za mnie wskoczyła w ogień i bardzo jej sie podobałem z wygladu i z charakteru.Ona mi tak samo sie b podobała ale chyba to był zły czas na to...
. Nie potrafiłem wtedy nikogo chyba pokochać i postanowiłem żyć samotnie.
Bardziej pytam długoterminowo. W mojej sytuacji jest niemożliwe teraz nic wskórać, bo druga strona ma kogoś. Jednak czas minął, u mnie od jakiegoś czasu krążą myśli wokół niej ale tez od jakiegoś czasu zdaję sobie sprawę, że jest w związku.
Mamy ponad 20 lat ale jestesmy już po studiach. Ona kiedyś mówiła że na mnie poczeka ale na pewno już to nie jest aktualne. Tak samo fakt, że obiecala, ze co by nie bylo, to zawsze jak mam ochote, moge do niej napisać. To było pod koniec naszej znajomosci, jak Wiedizelismy, że sie oddalamy.
Spytałem niedawno, co u niej ale mnie zablokowała, nic nie odpisując. Rozumiem to. Jeszcze pozostaje facebook i sms, tam mnie nie zablokowała. Chciałem tylko zaznaczyć, że o niej myślę. Tak, żeby pamiętała, w razie czego.
Wiecej nie będę pisał, może za pare miesięcy coś się odezwę, co u niej, zimą złożę życzenia. Jak mnie zablokuje, to trudno. Może chłopak jej kazał mnie zablokowac, a może sama nie chce. Ja rozumiem, chce rozwijać, to co teraz ma. Żałuję ale sam sobie jestem winny. Nie umiem utrzymywać relacji na odległość, za to na żywo jest inaczej i zawsze ona była bardzo zadowolona po spotkaniach. Tak się złożyło, że byłem jej pierwszym, nie wiem czy ma to jakieś znaczenie. Ja zawsze ją traktowałem, jako partnerkę na zawsze. Taka, z którą mógłbym być do końca życia. Wyszło, jak wyszło i dałem nam się oddalić. I to jest całkowicie moja wina. Tak, czy siak ja nie byłbym gotowy na coś tak poważnego wtedy. To po prostu był zły moment. Teraz powoli dojrzewam do takich poważnych relacji ale jeszcze chyba potrzebuję czasu.
Kiedyś się bardzo przejechałem na związku i od tamtego czasu nie stworzyłem nic poważnego.
Myślę sobie, co będzie za jakiś czas, czy mam czekać? Nie miałbym problemu znaleźć sobie nową, bo się z reguły podobam ale od czasu randkowania z nią, nigdy więcej nie randkowałem. Wydaję mi się, że mimo wszystko nie mogę się tak pogrążać w smutku cały czas ale też z kolejną mogłoby być tak samo.
Pytanie, czy wgl ona jeszcze kiedyś chciałaby mnie, jak dawniej albo czy potrafiłaby się tak zauroczyć? Wiem, że życie piszę różne scenariusze ale mi coś nie idzie w relacje.