Witam
Rozstała się ze mną dziewczyna po roku i 3 miesiącach związku. Powodem było wypalanie uczuć dziewczyny do mnie lecz nasz związek nie posiadał toksycznych cech. Nasza relacja była bardzo pozytywną relacja gdzie żartowaliśmy na każdy temat, śmialiśmy się z głupot i z głupoty własnej jaka posiadamy. Lubiliśmy spedzać w ten sam sposób czas,spacery,wyjsc na jedzenie itd. Rozmowa potrafiła być też odklejona w taki sposób ze gadaliśmy do siebie sarkazmem i w specyficzny sposób. Problemy zaczęły sie w 3 ostatnich miesiącach gdy zaczął się czas gdy trzeba było rozmawiać na trudne tematy, rozwiązywać problemy. To właśnie brak rozmów na trudne tematy, poniekąd nie 100% wsparcie po kłótniach spowodowało to ze dziewczyna zaczęła tracić uczucia + problemy w zżyciu prywatnym. Rozstaliśmy sie w zgodzie bez zadnej kosy po obu stronach. Lecz ona nie chce spróbować drugi raz mimo wielu szczerych rozmów i zrozumienia własnych błędów(wiele błedów sam do tych doszłem,nie chciała mi wszystkiego mowic bym sie nie obwiniał),uważa ze nie da rady drugi raz i ze uczucia nie wrócą oraz ze jest zmęczona bardzo całą sytuacją. Po zerwaniu utrzymywaliśmy kontakt i poniekąd nadal jakiś mam i wiem ze ja oraz ona nie czuje żadnej ulgi po zerwaniu tylko jest ciężar całej sytuacji a zaczyna się już zaraz drugi miesiąc. Czy najrozsądniejszym krokiem będzie tutaj odizolowanie się od siebie, nic nie pisać do drugiej osoby tak aby każdy z nas odpoczął i zregenerował oraz co najważniejsze wrócił silniejszy i z lepszą wersja siebie i wtedy po długim braku kontaktu cos może się odezwać i podbić drugi raz do tej osoby?
2 2023-06-04 15:11:34 Ostatnio edytowany przez Kasssja (2023-06-04 15:12:29)
Czy najrozsądniejszym krokiem będzie tutaj odizolowanie się od siebie, nic nie pisać do drugiej osoby tak aby każdy z nas odpoczął i zregenerował
Tak
i wtedy po długim braku kontaktu cos może się odezwać i podbić drugi raz do tej osoby?
Nie
Jak się wypaliło i ona mówi o tym jasno, to przyjmij to wiadomości. Ona nie jest niepełnosprawna umysłowo, żeby nie umieć ocenić swoich uczuć i potrzeb. Rozluźnij kontakt, zajmij się sobą, nie wracaj do tematu. Gdyby cokolwiek mialo się jeszcze zmienić, to z jej inicjatywy.
3 2023-06-04 15:12:07 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-06-04 15:12:24)
Pytanie, o jakie trudne tematy i problemy chodziło?
Pytanie, o jakie trudne tematy i problemy chodziło?
Trudny temat to był ze trzymała w sobie długo temat ex(z rok) gdzie dla mnie tam ten okres był zamknięty. Problemem było ze nie zaczynałem rozmów na problemy tylko zawsze z jej inicjatywy a ja sie zamykałem w pewien sposób na kłotnie wyciszajac to i przez to ona czuła się gorsza przez te sytuacje + jej własne myśli potem nie pomagały z tym wszystkim.
wieka napisał/a:Pytanie, o jakie trudne tematy i problemy chodziło?
Trudny temat to był ze trzymała w sobie długo temat ex(z rok) gdzie dla mnie tam ten okres był zamknięty. Problemem było ze nie zaczynałem rozmów na problemy tylko zawsze z jej inicjatywy a ja sie zamykałem w pewien sposób na kłotnie wyciszajac to i przez to ona czuła się gorsza przez te sytuacje + jej własne myśli potem nie pomagały z tym wszystkim.
Trudno to zrozumiec, co napisałeś.
Niby dlaczego mieliście rozmawiać o jej ex, nie byłeś jej terapeutą, psiapsiółką, czy spowiednikiem. Jak miała problem z przeszłością, nie powinna wchodzić w nowy związek.
Wydaje mi się że byłeś plastrem, ona się nie "wyleczyła" z ex.
Dlatego odpuść, o miłość się nie walczy.
A jak jeszcze "przypadkiem" wróciła być może do eksa to w ogóle nie ma o czym mówić.
Rafale zdaje sobie sprawę że Ci ciężko ale odpuść zacznij żyć i nie walcz ,bo do walki trzeba jakiegoś wroga wykombinować a to problem się robi.Taka walka oznacza gdzieś tam jakąś presję,przymus - nie warto popadać w taki rodzaj determinacji, zahaczający i balansujący dość blisko i niebezpiecznie o desperację.
Rafal02 napisał/a:wieka napisał/a:Pytanie, o jakie trudne tematy i problemy chodziło?
Trudny temat to był ze trzymała w sobie długo temat ex(z rok) gdzie dla mnie tam ten okres był zamknięty. Problemem było ze nie zaczynałem rozmów na problemy tylko zawsze z jej inicjatywy a ja sie zamykałem w pewien sposób na kłotnie wyciszajac to i przez to ona czuła się gorsza przez te sytuacje + jej własne myśli potem nie pomagały z tym wszystkim.
Trudno to zrozumiec, co napisałeś.
Niby dlaczego mieliście rozmawiać o jej ex, nie byłeś jej terapeutą, psiapsiółką, czy spowiednikiem. Jak miała problem z przeszłością, nie powinna wchodzić w nowy związek.
Wydaje mi się że byłeś plastrem, ona się nie "wyleczyła" z ex.
Dlatego odpuść, o miłość się nie walczy.
Jej chodziło o moją ex. Ja byłem jej pierwszy partnerem ale już nie drążmy tego tematu w sumie bo my go już rozwiązaliśmy i zakończyliśmy wątek.
To zdaje się kolejny wątek o tym samym. Kręcisz się w kółko kolego i rozpamiętujesz to, czego już nie warto rozpamiętywać.
Czasem tak jest, że ktoś pojawił się w naszym życiu, robiąc duże nadzieje, a potem odchodzi - kierując się własnym uznaniem.
Nic na to nie poradzisz.
Czytając odpowiedzi trzeba zostawić władzy ,,czas pokaże" i skupić się na własnych celach których posiadałem.
To zdaje się kolejny wątek o tym samym. Kręcisz się w kółko kolego i rozpamiętujesz to, czego już nie warto rozpamiętywać.
Czasem tak jest, że ktoś pojawił się w naszym życiu, robiąc duże nadzieje, a potem odchodzi - kierując się własnym uznaniem.
Nic na to nie poradzisz.
Poniekąd tak ale wnioski dawno wyciągnąłem i to mi starczyło. Nic nowego nie wyciągnę z tego już.
wieka napisał/a:Rafal02 napisał/a:Trudny temat to był ze trzymała w sobie długo temat ex(z rok) gdzie dla mnie tam ten okres był zamknięty. Problemem było ze nie zaczynałem rozmów na problemy tylko zawsze z jej inicjatywy a ja sie zamykałem w pewien sposób na kłotnie wyciszajac to i przez to ona czuła się gorsza przez te sytuacje + jej własne myśli potem nie pomagały z tym wszystkim.
Trudno to zrozumiec, co napisałeś.
Niby dlaczego mieliście rozmawiać o jej ex, nie byłeś jej terapeutą, psiapsiółką, czy spowiednikiem. Jak miała problem z przeszłością, nie powinna wchodzić w nowy związek.
Wydaje mi się że byłeś plastrem, ona się nie "wyleczyła" z ex.
Dlatego odpuść, o miłość się nie walczy.Jej chodziło o moją ex. Ja byłem jej pierwszy partnerem ale już nie drążmy tego tematu w sumie bo my go już rozwiązaliśmy i zakończyliśmy wątek.
To się nie zrozumieliśmy, bo nieczytelnie przedstawiłeś problem.
Legat napisał/a:To zdaje się kolejny wątek o tym samym. Kręcisz się w kółko kolego i rozpamiętujesz to, czego już nie warto rozpamiętywać.
Czasem tak jest, że ktoś pojawił się w naszym życiu, robiąc duże nadzieje, a potem odchodzi - kierując się własnym uznaniem.
Nic na to nie poradzisz.Poniekąd tak ale wnioski dawno wyciągnąłem i to mi starczyło. Nic nowego nie wyciągnę z tego już.
Jaki więc cel ma ten wątek?