Cześć dziewczyny, piszę do Was bo nie rozumiem swojego partnera a wydawało mi się, że u mnie w życiu zaświeciło słoneczko a teraz nie jestem pewna. Długo było mi bardzo ciężko. W klasie maturalnej zaszłam w ciąże. Mój chłopak zaraz po szkole wyjechał do pracy za granice i zgubił się. Nie zna swojej córki. Przestał utrzymywać z nami jakikolwiek kontakt a jego rodzice powiedzieli że syn jest dorosły i to nie ich sprawa. Zostałam kompletnie sama. U mnie w domu nie zaakceptowali tej sytuacji i usłyszałam że to wszystko z kurestwa. W domu traktowali nas jak powietrze, nigdy jej nie przytulili , nie wzięli na kolana i nigdy nie dostała od nich żadnego prezentu. Jedyną przyjazną osobą została mi moja młodsza siostra. Z moimi zasiłkami nie wiele mogłam zrobić. U nas ciężko z pracą i nie ma żadnego żłobka czy przedszkola. Czarna dziura. Tak przetrwałam cztery lata i nabawiłam się nerwicy.
W zeszłym roku na wiosnę do naszej miejscowości zaczął przyjeżdżać facet który remontował dom na rynku po swoich dziadkach. To taki remont, że z tego starego domu nie została żadna ściana. Ja od początku wiedziałam kim jest bo pamiętałam Go z dzieciństwa jak przyjeżdżał do dziadków ale On mnie nie kojarzył w ogóle . Zaczęliśmy się widywać i chodzić na spacery razem ale to nie były żadne randki. Wiedział jaką mam sytuację ale nigdy nie opowiadałam szczegółów i nie żaliłam się. Zawsze chodziłam z małą żeby nie siedzieć w domu. Ktoś doniósł, że z kimś się spotykam i wybuchła kolejna wielka awantura u mnie w domu. Znów usłyszałam że obudziło się we mnie kurestwo. Po tej awanturze jak się spotkaliśmy to poznał od razu że coś się stało. Zapytał tylko czy trzeba działać i zgodziłam się. Przyjechał po nas na następny dzień jak nikogo nie było u mnie w domu. W drodze przypomniał naszą starą rozmowę o pomocy dla mnie i że, jest nie przygotowany ale z niczego się nie wycofuje. Wiedziałam, że ma wolną kawalerkę którą może mi udostępnić za parę symbolicznych groszy i pomóc w znalezieniu pracy. Teraz miałam zamieszkać u niego na jakieś 2-3 miesiące bo w tej kawalerce mieszka jego kuzynka. U niego dostałyśmy dwa pokoiki z łazienką tak jakby na poddaszu. To mieszkanie w nowym budynku na piątym piętrze z użytkowym poddaszem. Pożyczył mi trochę kasy na początek którą, jak będę mogła to za jakiś czas mu zwrócę. Na samym początku nie bardzo wiedziałam co mam robić i zajęłam się jego domem. On robił zakupy i zawsze nas gdzieś zabierał. Później jeździliśmy razem na zakupy bo uznał, że ja lepiej wiem co potrzeba. Zaczął też kupować różne ubrania mojej córce i mi też, przed czym się broniłam. To było punktem spornym bo cały czas pamiętałam o naszej umowie i nie chciałam się u niego zadłużać ale On mnie gasił, że wszystko przeliczam na kasę i materia mnie przygniata. Nie docierało do niego , że trzecia czy czwarta kurtka nie jest potrzebna mojej córce i nie zdąży znosić. Usłyszałam tylko, że uczy się i nie ma takich doświadczeń. Nie sprzeczaliśmy się, nigdy mnie nie pouczał, nie krytykował i nie miał żadnej pretensji. Jak zobaczyłam jaki jest, tak na co dzień i to bez względu na to co dostałam od niego, to z mojej strony przyjaźń się skończyła, wiedziałam już że to mój facet. Zaczęłam wieczorami schodzić do niego i wiecie jak to się skończyło. Moja córka na samym początku trochę się Go bała i wstydziła ale bardzo krótko. Często jeździliśmy na różne place czy sale zabaw dla dzieci. Widział, że moja córka nie umie się bawić z innymi dziećmi i zawsze jej pomagał. Jak byliśmy pierwszy raz w teatrze dla dzieci to wziął ją na kolana żeby lepiej widziała bo jest bardzo drobna po mnie, to ona trochę Go obsikała. Nie zdążyłam na nią nakrzyczeć bo On szepnął; ale były emocje. Znów załatwił wszystko jednym zdaniem. Widzę też, że bardzo mu ufa bo poszła z nim na głęboką wodę, jak byliśmy na basenie a nie umie pływać. Ona zawsze jest przy nim, On umie się z nią bawić i nawet widziałam jak cmoknęła Go kilka razy w rękę na spacerze.
We wrześniu załatwił jej przedszkole i prowadziłam ją na początku na cztery godziny dziennie. W październiku miałam już pracę i On prowadzi ją do przedszkola bo nie musi być na godzinę w pracy a i córka woli z nim bo nie ma pośpiechu. Często też ją odbiera i panie zawsze mówiły do niej, że tata już przyszedł i oznajmiła mi, że Maciek to jej tata bo panie tak powiedziały. Ja się nie odzywam bo nie wiem jak podejść do tematu,- może jakaś pomoc ?
Pierwszą swoją pensje chciałam mu oddać w całości ale nie wziął i trafiła do wazonika który u nas stoi.
Z drugą i trzecią było tak samo, tam leżą już maje trzy wypłaty a On dalej twierdzi, że to są wyłącznie moje pieniądze. Innym razem nie chciał o tym ze mną rozmawiać bo dla niego ważniejsze było to, czy zabawki, które kupił dla Zuzi do zabawy w wannie nie są za bardzo chłopięce. Czasami nie rozumiemy się ale mimo wszystko między nami ułożyło się jakbyśmy byli parą do lat.
W połowie lutego była u nas Jego kuzynka i oddała klucze do tej kawalerki. Bardzo miła dziewczyna.
Tydzień temu w jakiś specjalny sposób zapytał mnie czy myślałam z nim zostać już na zawsze wiedząc, że za dziesięć lat ja będę u szczytu swoich możliwości o On już po pięćdziesiątce ? ? ?
Nie chciał odpowiedzi od razu i mam mu ją dać, po namyśle, za dwa trzy tygodnie !!!
Wie, że bardzo go kocham , mówiłam mu to już setki razy i moja córka też bardzo go kocha swoim małym serduszkiem. Wszystko ułożyło się między nami i nie chciałabym niczego zmieniać to wyjechał z czymś takim. Teraz analizuję każde jego słowa, każdy ruch i nie wiem ,czy jestem tak przewrażliwiona że nie mogę go zrozumieć. Zawsze mówił, że jestem w jego sercu ale nigdy nie usłyszałam słowo kocham ale do mojej córki mówi. Z tego wszystkiego znów odnowiła mi się nerwica.
Jak mam Go zrozumieć, czy On by chciał żebym wprowadziła się tam do tej kawalerki?
Czy ta kasa której nie chce ode mnie to ma być na start ? Co się dzieje ?
Czy znów w moim życiu nadciągają chmury ?
Może ktoś podpowie ?
Możesz nie kombinować i robić co on chce? Może jest samotny, a Ty i twoja córka to takie światło w jego życiu?
Tydzień temu w jakiś specjalny sposób zapytał mnie czy myślałam z nim zostać już na zawsze wiedząc, że za dziesięć lat ja będę u szczytu swoich możliwości o On już po pięćdziesiątce ? ? ?
Tak. On się pyta po prostu czy chcesz z nim być. Abyś wzięła pod uwagę, że jak Ty będziesz miała 50 lat, to on 70 lat.
Nie chciał odpowiedzi od razu i mam mu ją dać, po namyśle, za dwa trzy tygodnie !!!
Wie, że bardzo go kocham , mówiłam mu to już setki razy i moja córka też bardzo go kocha swoim małym serduszkiem. Wszystko ułożyło się między nami i nie chciałabym niczego zmieniać to wyjechał z czymś takim.
No to jak go kochasz i chcesz z nim być to bądź. Przecież to proste pytanie -- gość się chce dowiedzieć, czy będzisz z nim żyć.
Ty nie zastanawiaj się co on miał na myśli. Tylko najpierw odpowiedz, co Ty chcesz.
Słucham.
Co chcesz?
Tak Gary ja bym chciała żeby już tak zostało chociaż nie padły żadne deklaracje
Wszystko się ułożyło a tu jakieś wątpliwości z jego strony
Tak Gary ja bym chciała żeby już tak zostało chociaż nie padły żadne deklaracje
Wszystko się ułożyło a tu jakieś wątpliwości z jego strony
Gdzie Ty tu widzisz wątpliwości?
Zapytał czy chcesz z nim być, czego tu nie rozumiesz?
To normalne, że chce, żebyś zdawała sobie sprawę z różnicy wieku, nie ma to nic wspólnego z wątpliwościami.
5 2023-03-10 22:27:09 Ostatnio edytowany przez Legat (2023-03-10 22:28:10)
To wygląda na schemat trampoliny (dla ciebie do lepszego życia), a on trochę robi za ratownika. 20 lat to duża różnica wieku. Sama nie zagwarantujesz, co będzie, gdy staniesz życiowo na nogi. A on zdaje się tylko poczciwiec.
Między nami jest tylko 16 lat różnicy , ja25 On 41 i to nie ma żadnego znaczenia dla mnie
Oj dziewczyno, facet cię kocha, zapytał, czy chcesz z nim być już na stałe, bo martwi się, że TY możesz mieć wątpliwości. Pewnie myśli, że może jesteś z nim tylko dlatego, ze cię wyciągnął z bagna, kupuje przedmioty, zapewnia opiekę córeczce. Każdy by się tego obawiał, a taki starszy o 20 lat to już na pewno. Ale jeśli go kochasz i chcesz z nim być, nie tylko z powodu tej opieki finansowej, to powiedz mu to i pewnie usłyszysz od niego (wreszcie) to samo.
Wreszcie jakaś pozytywna historia na forum. Szampana by można otworzyć albo coś ![]()
Między nami jest tylko 16 lat różnicy , ja25 On 41 i to nie ma żadnego znaczenia dla mnie
A ja dalej swoje napiszę.
Uciekasz od trudnej sytuacji życiowej. Facet jest dla ciebie wybawieniem. Ale to tylko poczciwiec. Jak dalej będzie? Oby było ok. Wg mnie ryzyko dla tego faceta jest bardzo duże. On chyba też to wyczuwa, mówiąc te słowa o różnicy wieku.
Jest starszy o 16 a nie 20 lat , ja 25 On 41
Życie to ryzyko, niczego nie przewidzimy.
Powiedz mu, że zdajesz sobie sprawę z różnicy wieku i nawet nie musisz się zastanawiać, dodaj, że źle go zrozumiałaś myśląc, że to on ma wątpliwości.
Jest starszy o 16 a nie 20 lat , ja 25 On 41
16 lat to nadal dużo, a was dzieli jeszcze przepaść materialna - on ma wszystko, a ty masz to, co on ci daje. Skoro trzy całe pensje trzymasz w wazonie to dostajesz pod nos wszystko, od a do z. I ok, takie związki też istnieją i niektóre mają się świetnie, ale rokowałoby to najlepiej, gdybyś go naprawdę kochała. Nie tylko za te przedmioty, jedzenie, atrakcje. I tez nie tylko za to, że jest świetnym nowym tatą dla twojej córeczki. Ty jesteś wygłodniała uczuć, bo miałaś zły dom, więc łatwo się angażujesz. Ale myślę, że dobrze trafiłaś i przy nim będzie wam dobrze.
A znasz go dobrze? Stan cywilny, rodzina?
Kasssja z tą kasą to sprawa jeszcze nie rozwiązana i bardzo bym chciała uczestniczyć w wszystkich
kosztach. Tego właśnie nie rozumiem. Kocham Go bez względu na kasę
Tamiraa , jest kawalerem i trochę znam jego rodzinę , jego dziadkowie i ja jesteśmy z tej samej miejscowości.
kitki napisał/a:Między nami jest tylko 16 lat różnicy , ja25 On 41 i to nie ma żadnego znaczenia dla mnie
A ja dalej swoje napiszę.
Uciekasz od trudnej sytuacji życiowej. Facet jest dla ciebie wybawieniem. Ale to tylko poczciwiec. Jak dalej będzie? Oby było ok. Wg mnie ryzyko dla tego faceta jest bardzo duże. On chyba też to wyczuwa, mówiąc te słowa o różnicy wieku.
też mam poczucie, że to jest facet z przypadku. Gdyby jakikolwiek inny zaproponował Ci pomoc to też pewnie byś się zgodziła. Ucieczka w nieznane była lepsza niż zostanie w domu. Pytanie czy to "nieznane" jest już poznane? Tak naprawdę wprowadziłaś się do obcego faceta z dzieckiem. Nie znałaś go, nie wiedziałaś kim jest, jaki jest. Co gdyby on okazał się być pijakiem albo pedofilem? Wróciłabyś do domu czy została z nim?
W pierwszej kolejności powinnaś zrobić wszystko by być samodzielna. A nie upatrywać wybawienia w obcym facecie. Ja mam wrażenie, że jesteś z nim z braku laku i to nie jest miłość z Twojej strony tylko wdzięczność za to co dla Ciebie zrobił. Nie wykluczam, że może to być dobry mężczyzna, chcący dla Ciebie i córki jak najlepiej, ale i tak uważam, że zupełnie w ciemno wzięłaś córkę do obcego mężczyzny co jest w mojej ocenie niepoważne.
123qwerty123 to nie przypadkowy facet, spotykaliśmy się 5 miesięcy przed moją przeprowadzką
Od początku wiedziałam kim jest i nigdy nie zrobiłabym czegoś podobnego w ciemno.
Tak Gary ja bym chciała żeby już tak zostało chociaż nie padły żadne deklaracje
Wszystko się ułożyło a tu jakieś wątpliwości z jego strony
NIEEEE! On Ci uczciwie powiedział "Jestem starszy. Będę jeszcze starszy. Chcesz tego? "
Szukasz dziury w całym. Psujesz.
Oczekujesz deklaracji.
"Nie padły deklaracje". No to wygłoś je. To nie jest trudne -- wystarczy powiedzieć mu.
Powiedz mu tak "Chcę aby zostało tak jak jest".
Cześć dziewczyny, piszę do Was bo nie rozumiem swojego partnera a wydawało mi się, że u mnie w życiu zaświeciło słoneczko a teraz nie jestem pewna.
Jak mam Go zrozumieć, czy On by chciał żebym wprowadziła się tam do tej kawalerki?
Czy ta kasa której nie chce ode mnie to ma być na start ? Co się dzieje ?
Czy znów w moim życiu nadciągają chmury ?
Może ktoś podpowie ?
Nie znam tego człowieka, choć przypuszczam, że jest zafascynowany tobą, a twoje dziecko sprawia, że nie jest samotny. A może jest inaczej i po cichu liczy, ze zaopiekujesz się nim lub rodziną w chorobie i starości? Więc nie zastanawia się nad kasą. Ale potem gdy fascynacja minie, rozpocznie się czas rachunków. Jeśli mogę coś podpowiedzieć, to nie opierałabym się całkiem na jego finansach, masz pracę, dziecko. Być może tn człowiek coś przed tobą ukrywa? A jego pytanie nie jest całkiem bezzasadne. Deklaracji na razie być nie może, bo takie związki rzadko trwają dłużej, są nastawione najczęściej na tu i teraz. Przecież już miałaś jeden związek za sobą.
Tu nie ma pewników, bo może wam być bardzo dobrze, jednak ostrożność nie zaszkodzi.
Mnie zastanawia coś innego. Stanowisko twojej rodziny.
A nie możesz po prostu żyć? Cieszyć się w końcu szczęściem i życiem? Nie wyszukuj.
Może on boi się bardziej niż Ty. Za 10-15 lat będzie dużo starszy, a Ty w sile wieku, więc moze teraz daje Ci wolną rękę "jak chcesz to odejdź teraz, póki ja jestem jeszcze młody, ale jak zdecydujesz się zostać ze mną - to bądź na 100%".tak to rozumiem.
Myślę, że jego wątpliwości bardziej dotyczą Ciebie niż jego.
Nikt nigdy nie zagwarantuje, że dany związek przetrwa. Związki równolatków też się czasem rozpadają, małżeństwa z 30letnim stażem też się czasem rozpadają. Czemu zakładasz, że Wam się nie uda? Moja babcia też była młodsza od dziadka o 16lat i do końca swoich dni wspominała jak bardzo dziadka kochała. Czy to liczba stanowiąca wiek jest najważniejsza między ludźmi?
On jest dużo starszy i zdaje sobie sobie sprawę jak to wygląda. On ratownik, ty młodsza, biedniejsza i naiwna.
Chce potwierdzenia i prawdziwej deklaracji z twojej strony.
Dokładnie to zresztą tobie powiedział: "czy myślałam z nim zostać już na zawsze wiedząc, że za dziesięć lat ja będę u szczytu swoich możliwości o On już po pięćdziesiątce ? ? ?"
"ale nigdy nie usłyszałam słowo kocham ale do mojej córki mówi" - bo nie może tobie tego teraz powiedzieć.
Jest poczciwcem.
Życie z dużo starszym mężczyzną nie będzie dobrze odbierane przez otoczenie, a kobieta może w każdej chwili odejść.
Nie chce cię blokować, ani nakładać na ciebie jakiekolwiek zobowiązań, ani finansowych, ani uczuciowych.
On zaakcentował twoje dziecko i ciebie kocha, ale jest na tyle dojrzałym i odpowiedzialnym facetem, że wie, możesz mylić miłość z poczuciem zobowiązania, czy wdzięczności, albo z zauroczeniem.
On nie chce cię skrzywdzić, żebyś za kilka lat mu zarzuciła, że wykorzystał twoją ciężką sytuację.
Wiekowo mogłabyś być jego córką, mentalnie niestety też bardzo odstajesz.
To on ryzykuje wchodząc w związek z tobą.
Czy widzisz się z nim w związku za 10 lat jako jego pełnoprawna żona?
Czy chciałabyś mieć z nim dziecko?
20 2023-03-11 11:51:55 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2023-03-11 11:54:26)
Jak dla mnie to Ty go nie kochasz ...
Osoba zakochana nie zadaje takich pytań, nie pyta się innych o opinie, nie ma takich wątpliwości.
Osoba zakochana miała by gdzieś opinie ludzi, wiek, wygląd. Była by wpatrzona jak w lustereczko i nie przyjmowała opinii i zdań innych ...
To jest tak naprawdę twój sponsor i opiekun.
Wyciągnął cię z dna, pomógł finansowo tobie i dziecku , pomaga przy dziecku.
Nie wiem czemu jest kawalerem w wieku 42lat i jaką miał prawdziwą przeszłość, ale sądzę że zobaczył młodą ładną dupę która ma opinię puszczalskiej i stwierdził że może niedużym kosztem sobie poużywać z dużo młodszą dziewczyną a że jest w potrzebie to tym będzie łatwym celem i widać miał rację.
On jest w dobrej sytuacji bo to nie jego dziecko a ty nie jesteś jego żoną. Może w dowolnym momencie się wyprowadzić i zakończyc ..
Jak dla mnie on robi i robił za ratownika. Być moze ma tą świadomość że gdybyś miała pracę i była samodzielna to byś nie spojrzała nawet na niego ...
Być może wie że za chwilę może pojawić sie młodszy i przystojniejszy i pojawic prawdziwa chemia i będzie koniec ..
Boję się że mylisz wdzięczność z miłością ...
Ten związek był oparty na pomocy tobie i twojej córce i ciągle tak wygląda.
Osoba zakochana nigdy by nie zadawała takich pytań, więc przykro ale to nie jest miłość ...
Jak dla mnie to Ty go nie kochasz ...
Osoba zakochana nie zadaje takich pytań, nie pyta się innych o opinie, nie ma takich wątpliwości.
Osoba zakochana miała by gdzieś opinie ludzi, wiek, wygląd. Była by wpatrzona jak w lustereczko i nie przyjmowała opinii i zdań innych ...
Zakochanie zakochaniem, le jest jeszcze życie. On starszy, sytuacja taka że on ją wsparł.
sądzę że zobaczył młodą ładną dupę która ma opinię puszczalskiej i stwierdził że może niedużym kosztem sobie poużywać z dużo młodszą dziewczyną
Przerażające są te opinie.
On jest w dobrej sytuacji bo to nie jego dziecko a ty nie jesteś jego żoną. Może w dowolnym momencie się wyprowadzić i zakończyc ..
No może. Ale ma z nią dobre chwile a ona z nim. Chwile szczęścia.
Dlaczego to psuć?
Jak dla mnie on robi i robił za ratownika.
Robi bo chce. I dobrze mu z tym.
Kaszpir007 napisał/a:sądzę że zobaczył młodą ładną dupę która ma opinię puszczalskiej i stwierdził że może niedużym kosztem sobie poużywać z dużo młodszą dziewczyną
Przerażające są te opinie. .
Zacytuję tu wpis Kaszpira, bo oddaje dobrze sytuację.
Zakochanie zakochaniem, le jest jeszcze życie. On starszy, sytuacja taka że on ją wsparł.
Mnie zastanawia coś innego. Stanowisko twojej rodziny.
Myślę, że zepsułam wizerunek dobrej porządnej rodziny. W naszej rodzinie nie było rozwodów a tym bardziej panny z dzieckiem. U nas zawsze były wspólne obiady, razem do kościoła, razem wakacje zawsze w inne miejsce, ferie, wszystko jak w każdej rodzinie. Rodzice zawsze dbali o zajęcia pozaszkolne, ja chodziłam trzy lata na obcy język, tylko taki trochę „ zimny chów” – bez okazywania uczuć. Taka normalna przeciętna rodzina.
To on ryzykuje wchodząc w związek z tobą.
Czy widzisz się z nim w związku za 10 lat jako jego pełnoprawna żona?
Czy chciałabyś mieć z nim dziecko?
Tak , na Twoje pytania mogę odpowiedzieć twierdząco i wiem, że nic się nie zmieni.
Ewe131 ; Gary - dzięki , chyba spokojniej będę mogła do wszystkiego podchodzić. Nigdy nie spojrzałam z drugiej strony i nie sądziłam, że taki facet który bardzo dobrze sobie radzi może mieć też obawy.
Tak. Wyluzuj, nie kombinuj, i bądź dla niego najlepszą partnerką na świecie.
Nie myśl co on myśli -- on decyduje za siebie.
Nie blokuj seksu, bo to wyniszcza.