Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie taka myśl, aby przewrócić swoje życie do góry nogami, ale tak o całe 180 stopni. Mam trzy (!) zawody, alena tym polu wciąż jeszcze szukam swojego miejsca i wydaje mi się, że może wreszcie znalazłam swoje powołanie. Jak sądzicie, czy w wieku ponad trzydziestu lat warto jeszcze uderzyć w zupełnie nowym kierunku? Zacząć nowe studia, rozwijać pasję, stworzyć coś nowego, ale tak zupełnie od zera?
Mam przyjaciółkę, która od pięciu lat mieszka w Anglii i ona dodaje mi wiary, że jednak pora przestawić myślenie. Tam, cokolwiek nie robisz, nikt nie patrzy Ci w metrykę, bo najważniejszy jest człowiek i jego zapał, pomysł na życie. Czy u nas to się również sprawdza? Czy może to jest jednak nieodpowiedzialne, aby - nie patrząc na nic - realizować marzenia? Niemniej nikt nam przecież drugiego życia nie da.
1 2010-04-27 22:35:20 Ostatnio edytowany przez olina22 (2010-04-27 22:36:45)
Olinko, warto - studia to rozwój, a jeśli lubisz się rozwijać, to dadzą ci z pewnością satysfakcję, poznasz nowych ludzi, nowe myśli. Studia dodają energii twórczej, wzbogacają. I już sama droga jest ciekawa.
Ludzi z pasją poznać na odległość, mają błysk w oku, są ciekawi świata i nigdy, przenigdy nie są nudni
A marzenia - odświeżają nas i odmładzają ... więc wiek nie ma znaczenia.
Jestem jak najbardziej ZA
Uważam, że nasze polskie nastawienie czas najwyższy zmienić.
Bardzo "polskie" jest myślenie, że studia należy robić zaraz po szkole - w mojej opinii studenci, którzy zaczynają mając te 2-3 lata (albo i 10
) więcej często lepiej wybierają kierunki, mają silniejszą motywację do studiowania i często jakiekolwiek doświadczenie zawodowe, które zdobywali przed studiami.
W obliczu naszej zmieniającej się gospodarki uważam też, że coraz mniej ludzi doświadczy pracy przez całe życie w swoim zawodzie za pieniądze, z których byliby zadowoleni, dlatego dobrze jest, kiedy otwieramy się na nowe możliwości i nie boimy się próbować.
Ja myślę, że jeśli czujesz, że to będzie dla Ciebie najlepsze, nie wahaj się. Bo jeśli nie podejmiesz decyzji później możesz żałować, a jeśli podejmiesz (nawet jeśli coś pójdzie nie tak)będziesz zadowolona będziesz się cieszyć, że spróbowałaś, myślę że warto:) Rób to, do czego czujesz największą motywację--> zapalnik mojej motywacji:) lubię to określenie.
Jeśli dzięki tym zmianom zaczniesz realizować swoje powołanie, pasje i wartości to warto na 1000 %.
Pozdrawiam cieplutko:)
Odgrzewam bardzo stary wątek, ale bardzo jestem ciekawa, jak to się dalej potoczyło, czy zdecydowałaś się przekwalifikować od zera po trzydziestce?
7 2021-07-06 18:33:57 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-07-06 18:35:24)
.
eh nie zauważyłam, że to stary wątek
No i co z tego, że stary? Moim zdaniem odgrzewanie wątków, gdzie ktoś opisuje swój osobisty problem jest bez sensu, a nie takich opisujących problem można powiedzieć - ponadczasowy.
To tyczyło tego, że odpowiedziałam przez nieuwagę na post z 2010 roku. Nie komentowałam twojego postu tylko swoją pomyłkę
Uważam, że warto. Cokolwiek, co kieruje do życia, radości, zmian, ruchu jest dobre. A to, co stałe, znane, skostniałe - hamuje rozwój, powoduje, że ludzie się wypalają. Jaka jest alternatywa - zostać w tym, w czym jesteś dobra, znosić to, myśleć "jakoś to będzie, tylko 20 lat do emerytury"?
Nigdy też nie jest tak, że zaczynasz od początku. Nawet startując na najniższej pozycji jesteś bogatsza o swoje doświadczenia: wiesz, jak to jest pracować, jak się dogadywać, nie jesteś zupełnie zielona. Wiele rzeczy będzie prostszych, bo to nie będzie pierwsza praca, pierwsze studia.
A zaplecze zawsze jakieś zostaje i może za 10 lat odkryjesz innowacyjne połączenie wszyskich swoich obszarów ![]()