Zostawiał mnie juz chyba z 10 razy, a ja za każdym razem do niego wracam jak jakaś naiwna idiotka. Przez kilka dni jest ok a później tak po prostu on przestaje się odzywać. Nie pisze nie odbiera tel, czasami zmienia numer. A po kilku dniach jakby nigdy nic znowu zaczyna do mnie pisać. Później przeprasza ja mu wybaczam itd. I tak jest juz prawie przez rok. Nie potrafię się ogarnąć aini zapanować nad swoim życiem. Po prostu nie potrafię przestać go kochać. Za każdym razem obiecuję sobie że bede twarda i nie pozwolę sobą pomiatać, ale kiedy on tylko zadzwoni lub napisze biegnę do niego jak głupia. Rozumiem, że jestem tylko jego zabawką ale nie potrafię sobie sama z tym wszystkim poradzić:(
-Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki...
-Ale ja z niej nigdy nie wyszłam! Zawsze, gdy byłam już przy brzegu to on chwytał mnie za nogę i wciągał do niej ponownie...