Zainspirowany tym, że co raz częściej widuję takie związki, czyli jedno z partnerów jest w trakcie, lub po rozwodzie jestem ciekaw waszych opinii dotyczących takich związków.
Jakie trudności napotykacie będąc w takich relacjach, czy to jako osoba która jest w trakcie/po rozwodzie, jak i z drugiej strony jako osoby stanu wolnego które wiążą się świadomie z kimś kto jest lub za chwilę będzie rozwodnikiem/rozwódką.
Czy osoby które mają za sobą związek małżeński (zwłaszcza gdy ten rozwód wynika z "winy" partnera/partnerki) nie mają kłopotów z tym, żeby nie przenosić trudności/zachowań etc. z małżeństwa na nowy związek?
Zakładam, że związek małżeński jednak jest trudniej "zamknąć" emocjonalnie niż taki niesformalizowany, także z powodu tego że przez dłuższy czas niż w przypadku nie małżeństw ma się kontakt z drugą osobą (sprawa rozwodowa i wszystko co z nią związane).
Znowu czy osoby które wiążą się z osobą która zwłaszcza kiedy rozwód jeszcze jest w "trakcie" nie odczuwają z tego powodu niepokoju, pewnej niepewności?
Czy to, że osoba nadal używa formy "mój mąż" - "moja żona" mimo decyzji o rozwodzie nie wzbudza negatywnych emocji i utrudnia zbudowanie relacji?
Na pewno ile osób tyle opinii, ale właśnie te opinie są interesujące.
Na sam koniec pytanie do "singielek" czy bez oporów weszły byście w związek z mężczyzną w trakcie, lub po rozwodzie?