jeneste92 napisał/a:Rzuciłam okiem na temat, bo mnie zaciekawił i w Czechach takie "asystentki seksualne" to byłe prostytutki, które zostały przebadane i następnie przeszkolone do świadczenia usług niepełnosprawnym. Ale ich usługi nie są za darmo jak pisze Rita, płaci się do 1200 koron czyli ok. 230 zł za godzinę. Moim zdaniem wszystko gra, chętne prostytutki zmieniły pracę na bardziej bezpieczną, bo organizacja rządowa nadzoruje ten projekt, a kto potrzebuje, może do takiej pani zadzwonić i ma pewność, że go nie okradnie (jeśli to niepełnosprawny ruchowo) oraz że nie sprzeda jakiejś choroby wenerycznej, itd.
Wiesz co, w ubiegłym roku poznałem w sieci jedną laskę, która okazała się prostytutką (uprzedzając pytanie: nie skorzystałem z usług
). Ale oprócz bogatego opisu jej pracy i historii "zawodowych" z przeszłości poznałem i cennik i... to co podajesz na czeskim przykładzie nie odbiega od normalnej stawki prostytutki za godzinę, więc gdzie tu interes jak za tę kasę może mieć na tę godzinę młodszą i lepiej wyglądającą niż średnia wśród przekwalifikowanych na "asystentki seksualne"? 
Tak na serio, to gość ma przechlapane, bo przez niepełnosprawność nie tylko pewnie jest na rencie (czyli kasą nie śmierdzi), ale i nie przyciągnie nikogo poza totalną desperatką (i to o ile jeszcze mimo niepełnosprawności jakoś wygląda; jeśli nie ma wyglądu, to nie przyciągnie nie tylko desperatki, ale w ogóle żadnej). Jedynym ratunkiem mógłby być mózg pozwalający na bardzo dobrze płatną pracę umysłową (np. informatyk) lub żyłka do biznesu, ale jeśli wyszedł z taką propozycją, to tego chyba też nie posiada.
Zdecydowanie nie chciałbym być w jego sytuacji i naprawdę nie wiem co mógłbym mu konstruktywnego poradzić, nawet mimo tego że on sam zdaje sobie sprawę ze swojej słabej pozycji na "rynku" i pewnie jest gotów wziąć co się nawinie.