Pati88 napisał/a:Chłopak nie mieszka z nimi, dużo jeździ w delegację, chcemy wyjechać za rok za granicę ale już nie mogę tego wytrzymać, wszyscy siedzą uśmiechają się do siebie, a w środku człowiek się skręca. Pracuje ciężko i jak tam przyjeżdżam to mam dość, oni dobrze o tym wiedzą, co mi z gościny najchętniej mieszkałabym w hotelu i przychodziła do nich żeby nie było żadnych zobowiązań "gościna i wyżywienie", ale wtedy też byłoby źle bo jak raz tak zrobiłam to "wymyślam, nie jestem rodzinna"
Faktycznie trudna sytuacja.
Dodając do tej informacji Twoje wypowiedzi w kolejnych postach, nie zazdroszczę rodzinnych układów.
Żeby jakoś sobie radzić chyba powinnaś się postarać od tego wszystkiego zdystansować. Jak napisała wieka za bardzo bierzesz sobie wszystko do serca. Może łatwiej Ci będzie, jeśli przestanie Ci zależeć na ich akceptacji i uznaniu.
Czasem zrozumienie pobudek innych ludzi sprawia, ze ich złe zachowanie mniej boli, nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy.
Myślę, że Ci starzy rodzice mają duże problemy. Wiele rzeczy nie potrafią ( zaprojektowanie czy wybór odpowiednich materiałów) dlatego chcą żeby ktoś im to zrobił. Nie potrafią poprosić o pomoc, bo uważają, w ten sposób pokażą własne braki i stracą w cudzych oczach na wartości. Dlatego wolą się uciec do wymuszania, w imię obowiązków dzieci względem rodziców. W ich mniemaniu dzieci mają do spłacenia dług za wszystko co od nich dostały - czyli wychowanie, opiekę itp. Konsekwencją takiego rozumowania jest przyjmowanie pomocy jako czegoś im należnego, więc nie widzą powodu aby za to dziękować czy chwalić. Wręcz mogą się obawiać, że chwaląc innych, w tym Ciebie, znajdą się na niższej, zależnej pozycji. Stąd próby umniejszania Twojej osoby i pomocy.
Czym bardziej będzie Ci zależało na ich uznaniu, tym bardziej brak tego uznania będzie Cię bolał.