Trudny związek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Trudny związek

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

Temat: Trudny związek

Jestem silnie związana z mężczyzną z którym ciągle się kłócę. Od 2,5roku nasz znajomość to rozstania i powroty. W kłotniach przekraczamy wszelkie granice. Wróciłam do niego po 2 latach, wierząc w to że się zmienił, przepraszał, że zrozumiał jak wiele krzywdy mi zrobił. Wybaczyłam. Nigdy do nikogo nie czułam tak wielkiej chemiii jest to z obu stron. Wiekszość kłotni jest gdy on pije. Łapie ciągi. Wtedy obrywa się mi za wszystkie inne. Najgorsze jest to że potrafi wymyśleć sobie coś absurdalnego na mój temat i robić mi jazdę. Teraz wymyślił, że pewnie myślę o Pawełku- facet z którym dwa raz się spotkałam na kawę, gdy nie bylismy razem. Twierdzi, że pewnie chcę do niego wrócić- absurd. Używa wulgaryzmów przy tym. Czuję się jak najgorszy człowiek na świecie.
Ja mam córkę, on ma też. Ma on częściowo odebraną władzę rodzicielską. Nie chce przyznać się dlaczego. podejrzewam , że matka jego córki zrobiła to ze względu na jego nadużywanie alkoholu. On zaprzecza. Ma bardzo złe relacje z matką swojego dziecka. On mówi że mnie kocha, że chce ze mną stworzyć dom. Po czym po bardzo krótkim czasie, najczęściej gdy robi jaką jazdę mówi, że koniec i jak ja go poniżyłam( czymś co wymyślił sobie ). zrywa.
Jestem wykończona. Nie mieszkamy razem. Kocham go , ale czuję że to chyba nie normalne. Nie wyobrażam sobie, ze moja córka miałaby dośwadczać takich kłotni na codzien. Nie umiem o nim nigdy zapomnieć. Czuję, ze nikt inny nie pokocha mnie tak jak on. to co czuję jest mega silne. Czuję jednocześnie, że to toksyczne?
Boję się, że rzeczywiscie jest coś ze mną nie tak.
Nie chcę go tracić ale nie daje rady z takimi jazdami. Niszczy to mnie. Nie rozumiem, jak można wymyślać takie straszne rzeczy na mnie. On żyje w przekonaniu , że to co sobie ubzdura jest prawdą.
Co zrobić...?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Trudny związek
PannaMonika1982 napisał/a:

Jestem silnie związana z mężczyzną z którym ciągle się kłócę. Od 2,5roku nasz znajomość to rozstania i powroty. W kłotniach przekraczamy wszelkie granice. Wróciłam do niego po 2 latach, wierząc w to że się zmienił, przepraszał, że zrozumiał jak wiele krzywdy mi zrobił. Wybaczyłam. Nigdy do nikogo nie czułam tak wielkiej chemiii jest to z obu stron. Wiekszość kłotni jest gdy on pije. Łapie ciągi. Wtedy obrywa się mi za wszystkie inne. Najgorsze jest to że potrafi wymyśleć sobie coś absurdalnego na mój temat i robić mi jazdę. Teraz wymyślił, że pewnie myślę o Pawełku- facet z którym dwa raz się spotkałam na kawę, gdy nie bylismy razem. Twierdzi, że pewnie chcę do niego wrócić- absurd. Używa wulgaryzmów przy tym. Czuję się jak najgorszy człowiek na świecie.
Ja mam córkę, on ma też. Ma on częściowo odebraną władzę rodzicielską. Nie chce przyznać się dlaczego. podejrzewam , że matka jego córki zrobiła to ze względu na jego nadużywanie alkoholu. On zaprzecza. Ma bardzo złe relacje z matką swojego dziecka. On mówi że mnie kocha, że chce ze mną stworzyć dom. Po czym po bardzo krótkim czasie, najczęściej gdy robi jaką jazdę mówi, że koniec i jak ja go poniżyłam( czymś co wymyślił sobie ). zrywa.
Jestem wykończona. Nie mieszkamy razem. Kocham go , ale czuję że to chyba nie normalne. Nie wyobrażam sobie, ze moja córka miałaby dośwadczać takich kłotni na codzien. Nie umiem o nim nigdy zapomnieć. Czuję, ze nikt inny nie pokocha mnie tak jak on. to co czuję jest mega silne. Czuję jednocześnie, że to toksyczne?
Boję się, że rzeczywiscie jest coś ze mną nie tak.
Nie chcę go tracić ale nie daje rady z takimi jazdami. Niszczy to mnie. Nie rozumiem, jak można wymyślać takie straszne rzeczy na mnie. On żyje w przekonaniu , że to co sobie ubzdura jest prawdą.
Co zrobić...?

Jesteś wykończona, nie dajesz rady, niszczy Cię to.

Naprawdę nie widzisz sygnałów, żeby odejść?
Wiej od niego. I skieruj się na terapię dla osób współuzależnionych. Tam Ci pomogą.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-10-13 15:04:43)

Odp: Trudny związek

Uciekać.
Kocha Cię, a nie chce przyznać się dlaczego odebrali mu częściowo władzę rodzicielską.
Można się domyślić, że za alkohol.

Możesz przeczytać tematy na forum o życiu z alkoholikiem. Chyba zawsze kończyło się to źle.

Nie chcesz stracić czego? Ja wiem, że niektórzy wyobrażają sobie takie huśtawki emocjonalne jako atrakcyjne, a stabilny związek jest po prostu nudny i nie ma chemii (taa jasne). Ale długo człowiek tak nie pociągnie bo wyląduje w psychiatryku.

Odp: Trudny związek
Britan napisał/a:

Uciekać.
Kocha Cię, a nie chce przyznać się dlaczego odebrali mu częściowo władzę rodzicielską.
Można się domyślić, że za alkohol.

Możesz przeczytać tematy na forum o życiu z alkoholikiem. Chyba zawsze kończyło się to źle.

Nie chcesz stracić czego? Ja wiem, że niektórzy wyobrażają sobie takie huśtawki emocjonalne jako atrakcyjne, a stabilny związek jest po prostu nudny i nie ma chemii (taa jasne). Ale długo człowiek tak nie pociągnie bo wyląduje w psychiatryku.

Odp: Trudny związek

Czego nie chcę stracić...? tego że ktoś mnie tak mocno pragnie. Idiotycznie czuję że jesteśmy dla siebie stworzeni- gdyby nie ten alko problem i jego koncekwencje.te emocjonalne huśtawki są dla mnie straszne. Wiesz mi że czuję się jak kretynka. gdyby moja przyjaciółka miała taki problem, to wiem co bym jej powiedziaała- to samo co Ty napisałaś - uciekać!
Najgorsze ,że on tak mi wkręca że ja jestem taka , sraka i owaka że już sam w to wierzę czasem. i nie rozumiem wtedy jak można być z kimś tak okropnym jak jak ja...
Na codzień jestem samodzielną, zoraganizowaną matką, samodzielnie wychowującą córkę i mam stabilne życie. I on. Obietnica wszystkiego.

6 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-10-13 15:15:35)

Odp: Trudny związek
PannaMonika1982 napisał/a:

Czego nie chcę stracić...? tego że ktoś mnie tak mocno pragnie. Idiotycznie czuję że jesteśmy dla siebie stworzeni- gdyby nie ten alko problem i jego koncekwencje.te emocjonalne huśtawki są dla mnie straszne. Wiesz mi że czuję się jak kretynka. gdyby moja przyjaciółka miała taki problem, to wiem co bym jej powiedziaała- to samo co Ty napisałaś - uciekać!
Najgorsze ,że on tak mi wkręca że ja jestem taka , sraka i owaka że już sam w to wierzę czasem. i nie rozumiem wtedy jak można być z kimś tak okropnym jak jak ja...

Znam to uczucie. Pewnie pół forum je zna. Tylko pamiętaj, że słowa są tanie i puste jeśli nie mają chociaż minimalnego pokrycia w czynach. Co to znaczy dla niego kochać?
Pamiętaj też, że życie z człowiekiem uzależnionym od ciężkich używek jest bardzo ciężkie.

Te jego wkręcanie ma jakieś pokrycie w rzeczywistości? Czy to tylko puste słowa? Jak nie to nie masz podstaw myśleć, że jesteś tą złą.

7

Odp: Trudny związek
PannaMonika1982 napisał/a:

Czego nie chcę stracić...? tego że ktoś mnie tak mocno pragnie. Idiotycznie czuję że jesteśmy dla siebie stworzeni- gdyby nie ten alko problem i jego koncekwencje.te emocjonalne huśtawki są dla mnie straszne. Wiesz mi że czuję się jak kretynka. gdyby moja przyjaciółka miała taki problem, to wiem co bym jej powiedziaała- to samo co Ty napisałaś - uciekać!
Najgorsze ,że on tak mi wkręca że ja jestem taka , sraka i owaka że już sam w to wierzę czasem. i nie rozumiem wtedy jak można być z kimś tak okropnym jak jak ja...
Na codzień jestem samodzielną, zoraganizowaną matką, samodzielnie wychowującą córkę i mam stabilne życie. I on. Obietnica wszystkiego.

Idź na terapię dla współuzależnionych.
Jak ktoś się rozstaje i schodzi ciągle i jak ktoś Cię tak traktuje, to Cię NIE pragnie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Odp: Trudny związek

Idź na terapię dla współuzależnionych.
Jak ktoś się rozstaje i schodzi ciągle i jak ktoś Cię tak traktuje, to Cię NIE pragnie.

masz rację zapewne, ale utknęłam w myśleniu, że on mnie kocha- idiotyczne, wiem. mimo tego, że wczoraj znów powiedział, że odchodzi. Bo sobie coś ubzdurał.
I znów zimne noce gdy nawet nikt nie zapyta się jak się czujesz. On mi dawał poczucie, że jestem jedyna i  kochana. i znów się czuję jak idiotka...

9

Odp: Trudny związek
PannaMonika1982 napisał/a:

Idź na terapię dla współuzależnionych.
Jak ktoś się rozstaje i schodzi ciągle i jak ktoś Cię tak traktuje, to Cię NIE pragnie.

masz rację zapewne, ale utknęłam w myśleniu, że on mnie kocha- idiotyczne, wiem. mimo tego, że wczoraj znów powiedział, że odchodzi. Bo sobie coś ubzdurał.
I znów zimne noce gdy nawet nikt nie zapyta się jak się czujesz. On mi dawał poczucie, że jestem jedyna i  kochana. i znów się czuję jak idiotka...

No to wyjdź z tego myślenia. Naprawdę wolisz takiego faceta? To już samotne noce są lepsze niż taka alternatywa.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

10 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-10-13 15:52:45)

Odp: Trudny związek
PannaMonika1982 napisał/a:

Czego nie chcę stracić...? tego że ktoś mnie tak mocno pragnie. Idiotycznie czuję że jesteśmy dla siebie stworzeni- gdyby nie ten alko problem i jego koncekwencje.te emocjonalne huśtawki są dla mnie straszne. Wiesz mi że czuję się jak kretynka. gdyby moja przyjaciółka miała taki problem, to wiem co bym jej powiedziaała- to samo co Ty napisałaś - uciekać!
Najgorsze ,że on tak mi wkręca że ja jestem taka , sraka i owaka że już sam w to wierzę czasem. i nie rozumiem wtedy jak można być z kimś tak okropnym jak jak ja...
Na codzień jestem samodzielną, zoraganizowaną matką, samodzielnie wychowującą córkę i mam stabilne życie. I on. Obietnica wszystkiego.

"Obietnica wszystkiego".Oj na początku umiejętnie coś facet poruszył mocno w Tobie .Był wydał się przeciwieństwem kogoś ,może byłego męża ?
Stworzeni dla siebie ? Uzupełniacie się pewnie ,ale gdyby ... nie .alkohol .Tak wszystko przez te "wutkie " on często też tak mysli a pewnie i czasem nawet tak mówi niekoniecznie do Ciebie.
Alkohol to mały pikuś przy tym co kryje się głębiej za uzależnieniem od niego.

On Ciebie mocno pragnie ? Jak to poznać po nim ? Jak to wyczuwasz w nim? Co wiesz i co widzisz .czego unikasz  ?Jakie masz korzyści z tego związku - różne emocjonalne też ? Podoba Ci się rola jego ofiary ?
Majaczysz dziewczyno z jakiejś  desperacji i głodu miłości  prawdopodobnie i Twoja niska samoocena poczucie wartości wychodzi na jaw na plan pierwszy .Znalazłaś namiastkę a resztę sobie dopowiadasz ,marząc ,wyobrażając i rojąc sobie inny świat  i zaprzeczając rzeczywistości ,uciekasz w emocje z nim tak jak on miedzy innymi ucieka w picie i inne emocje sterując nałogowo swoim życiem ,jeżeli jest alkoholikiem i się nie leczy to samu mu nie przejdzie ,Ty mu nie pomagasz a nieświadomi szkodzisz ,krzywdząc i lekceważąc to szkodzisz sobie samej ,ale ( po raz drugi ) z nikim nie będziesz mieć takie emocji  w takim spektrum i na takich diapazonach i ta walka złość gniew ,użalanie się nad sobą ,litość nad nim lęki obawy wstyd ,potem ulga jak on okaże łaskę i pojednanie parę dni nirwany ,do następnego razu pod byle pretekstem.Żyjesz na sporym ładunku wybuchowym ,uzależnienie do tego nie leczone bywa bardzo niebezpiecznym ,ale on mówi że kocha ,a leczyć dobrowolnie dla siebie się nie chce a co dopiero dla Ciebie .
Nie uzupełnisz taką regulacją emocji z nim swoich braków .
To współuzależnienie jest a nie miłość ,masz pierwsze tego objawy .nie wiesz czemu został częściowo pozbawiony praw rodzicielskich i to sobie na setki sposobów pewnikiem tłumaczysz racjonalizując  - może to spisek wrednej podłej żony ,bo wszystko jest możliwe ,a on niewinny ofiara - jak Ty .

z każdym miesiącem będziesz coraz bardziej rozczarowana i tak tez wprost proporcjonalnie uwiązana zniewalana na własną prośbę i życzenie ,a jego problem i rozwiązanie jest poza Twoim zasięgiem - nie pomagasz a wręcz przeciwnie niechcący z niewiedzy szkodzisz mu i sobie o córce nie wspomnę .
Niebezpiecznie się bawisz Autorko ,nie Ty jedna z resztą ,czasem jak widzę wystarczy żeby się od kogoś tak uzależnić przywiązać w chory sposób niewiele czasu,a leczenie trwa na ogół z tego znacznie dłużej i też jest mocowaniem się .
Twój wybór ,jego nie zmienisz bo jemu tak wygodnie jest nawet może nie zdawać sobie po części świadomie sprawy z tego jak funkcjonuje - jeżeli ma koło 40 stki - co go wcale nie usprawiedliwia i nie tłumaczy ,nie jest też czymś bezpieczniejszym .

Obietnica ...........

11

Odp: Trudny związek

1. NIE zamieszkujcie razem ze sobą

2. W przypadku gdy tylko zobaczysz, iż robi się niemiło NATYCHMIAST ewakuuj się z przestrzeni w której jesteś lub NATYCHMIAST on musi opuścić twoje mieszkanie. MUSI to nastąpić NATYCHMIAST... po pierwszym złym słowie...

W końcu nauczycie się nie robić dramy o byle bzdurę, a będziecie się mogli kochać.
Innymi słowy -- w przestrzeni waszej relacji zostawić tylko dobre chwile.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

12

Odp: Trudny związek

Powiem Ci...bardzo mi pomagasz ty co napisałeś! Mówię szczerze! Taka prawda do bólu! Tego potrzebuję!Serio! Niestety masz praktycznie we wszystkim rację. Taka opinia z zewnątrz jest bardzo otrzeźwiająca...fuck...
Dziękuję
szczerze mówiąc o wielu z mojego otoczenia powiedziałabym jako współuzaleznionych, najmniej o sobie. potrzebuję zgłębić temat i przyjrzeć się czy tak jest , Nie ukrywam że to trudne. Uwiera jak kamień w bucie.

13

Odp: Trudny związek

Tkwisz w toksycznym związku, który bardzo uzależnia, zarazem Cię wyniszcza, dlatego  bez terapii nie podołasz.
Może go namówisz na wspólną terapię grupową? Na pewno nie powinnaś z nim się spotykać ani rozmawiać przez telefon jak jest pod wpływem, małymi krokami może uda Ci się wyjść z tej chorej relacji.

Odp: Trudny związek

To nie jest żadna miłość tylko toksyczna relacja z narcyzem i manipulatorem. Jesteś silnie uzależniona od skoków adrenaliny i emocji jakie zapewnia toksyk. To są proste mechanizmy. W internecie znajdziesz dużo artykułów na ten temat.
Po przeczytaniu Twojego posta odniosłem wrażenie, że jesteś zagubioną, zakompleksioną dziewczyną z niską samooceną, która pragnie miłości. Liczysz, pamiętając nieliczne dobre chwile, że on się zmieni i doceni Twoją miłość i oddanie. To złudzenie. Ten człowiek się nie zmieni, cały czas będzie ten sam schemat działania, a za każdym razem będzie gorzej. On będzie chlał, krzywdził Cię, żył na Twój koszt i pakował się w kolejne kłopoty, a Ty jego ratowniczka będziesz za każdym razem dzielnie śpieszyć mu z pomocą ślepo wierząc w obietnice, że to już na pewno ostatni raz. Gdy chcesz odejść on wpędza Cię w poczucie winy i próbuje wciągnąć po raz kolejny w niszczącą relację.
Wiele jest niestety takich kobiet jak Ty. Mam wrażenie, że coraz więcej. Naiwnie liczą, że toksyk dla nich się zmieni, że trzeba mu pomóc i go ratować. Dostają w łeb od swoich ukochanych bad boyów z problemami, ale i tak ich będą bronić jak niepodległości do czasu, aż po którymś pobiciu dotrze coś w końcu do tej mózgownicy. Chociaż niektóre i tak wracają i tak bez końca.
Konieczna terapia dla osób współuzależnionych i to natychmiast. Bez tego nie będziesz w stanie stworzyć normalnego związku.

15 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-10-13 20:00:10)

Odp: Trudny związek
uczenczarnoksieznika napisał/a:

To nie jest żadna miłość tylko toksyczna relacja z narcyzem i manipulatorem. Jesteś silnie uzależniona od skoków adrenaliny i emocji jakie zapewnia toksyk. To są proste mechanizmy. W internecie znajdziesz dużo artykułów na ten temat.
Po przeczytaniu Twojego posta odniosłem wrażenie, że jesteś zagubioną, zakompleksioną dziewczyną z niską samooceną, która pragnie miłości. Liczysz, pamiętając nieliczne dobre chwile, że on się zmieni i doceni Twoją miłość i oddanie. To złudzenie. Ten człowiek się nie zmieni, cały czas będzie ten sam schemat działania, a za każdym razem będzie gorzej. On będzie chlał, krzywdził Cię, żył na Twój koszt i pakował się w kolejne kłopoty, a Ty jego ratowniczka będziesz za każdym razem dzielnie śpieszyć mu z pomocą ślepo wierząc w obietnice, że to już na pewno ostatni raz. Gdy chcesz odejść on wpędza Cię w poczucie winy i próbuje wciągnąć po raz kolejny w niszczącą relację.
Wiele jest niestety takich kobiet jak Ty. Mam wrażenie, że coraz więcej. Naiwnie liczą, że toksyk dla nich się zmieni, że trzeba mu pomóc i go ratować. Dostają w łeb od swoich ukochanych bad boyów z problemami, ale i tak ich będą bronić jak niepodległości do czasu, aż po którymś pobiciu dotrze coś w końcu do tej mózgownicy. Chociaż niektóre i tak wracają i tak bez końca.
Konieczna terapia dla osób współuzależnionych i to natychmiast. Bez tego nie będziesz w stanie stworzyć normalnego związku.

Po prostu wielu ludzi (tak kobiet i facetów) myśli, że chemia to takie rodeo emocjonalne, a spokojne związki są nudne i potem mówią do takiej dojrzałej osoby że nie czują tego czegoś. Tak nie czują huśtawki emocjonalnej od której można się uzależnić i tak właśnie ma autorka tematu. On uzależniony od alkoholu, a autorka od wysokiej dawki emocji.

Sam tak myślałem sad

16

Odp: Trudny związek

Odejdź od niego, jak nie dla siebie to po to by dzieciakowi nie spieprzyć życia swoją głupotą.

17

Odp: Trudny związek

Też Ci radzę... ODEJDŹ ..  !!   te wszystkie OBIETNICE  są warte tyle co za przeproszeniem "o doopę pochlastać"..  wiem o czym piszę..  ja swojego "toksycznego i uzależnionego od alkoholu rycerza" po 11-latach ODSTAWIŁAM.. też jest mi ciężko ale POSTANOWIŁAM i basta..  Chodzę na terapię indywidualną i grupową..  krok po kroczku "dociera" do mnie, że NIKT nie może być "ważniejszy" od własnego zdrowia..  Pokochaj najpierw SIEBIE.. a wszystko będzie o wiele łatwiejsze..  Trzymam kciuki i pozdrawiam.

18

Odp: Trudny związek

Zgadzam się, pokochaj najpierw siebie, zacznij robić w końcu rzeczy dla siebie a nie dla innych. Pamiętaj ze życie masz tylko jedno i raczej nie chcesz go marnować na chore jazdy.
Zrób sobie rachunek sumienia i zastanów się, policz ile dokładnie było tych chwil kiedy twój Romeo był dla ciebie miły i kiedy uznałaś ze jest tym jedynym a ile czasu spędził na chlaniu i dalszych kłótniach? Czy warto męczyć się i dostawać urywki miłości które są obtoczone wielka warstwa wyzwisk i podejrzeń ? Czy jak patrzysz na niego nachlanego to nie jest ci wstyd? Czy wyobrażasz sobie z nim przyszłość? Ze gdzieś pojedziecie, cos zrobicie a później masz wielki powrót do rzeczywistości ze to się nie wydarzy bo facet jest w ciągu. Możesz tak tkwić latami i wmawiać sobie sama ze wszystko jest super przejdzie ciąg i będzie tydzień, dwa, miesiąc wspaniały, zapomnisz o tym co złe i później od początku. Bo on jest tym jednym ? Doskonale sobie zdajesz sprawę ze nie jest, a ty jesteś współuzależniona od niego, emocjonalnego kołowrotka i wszystkiego co się dzieje. Idź koniecznie na terapie i zrozumiesz jak te mechanizmy działają. I życzę powodzenia bo już napisane takiego postu na forum to jest pierwszy krok w dobrym kierunku.

19

Odp: Trudny związek
PannaMonika1982 napisał/a:

Czego nie chcę stracić...? tego że ktoś mnie tak mocno pragnie. Idiotycznie czuję że jesteśmy dla siebie stworzeni- gdyby nie ten alko problem i jego koncekwencje.te emocjonalne huśtawki są dla mnie straszne. Wiesz mi że czuję się jak kretynka. gdyby moja przyjaciółka miała taki problem, to wiem co bym jej powiedziaała- to samo co Ty napisałaś - uciekać!
Najgorsze ,że on tak mi wkręca że ja jestem taka , sraka i owaka że już sam w to wierzę czasem. i nie rozumiem wtedy jak można być z kimś tak okropnym jak jak ja...
Na codzień jestem samodzielną, zoraganizowaną matką, samodzielnie wychowującą córkę i mam stabilne życie. I on. Obietnica wszystkiego.

A dokładnie obietnica czego? Będziesz leżeć i pachnieć gdy już staniesz się doskonała, taka jak on chce?  Co jeszcze cudownego czeka Cie w tym związku, między jednym jego pijackim ciągiem a drugim? To że on Ciebie pragnie nie zapewni Ci wspaniałego życia, nie da Ci egzystencji bez zmartwień, obowiązków i problemów. Jego pragnienia niczego Ci nie gwarantują, niczego nie dają, wręcz przeciwnie, nakładają na Ciebie kolejne zadania, bo życie z nim to dodatkowe problemy, wymagania i wysłuchiwanie oskarżeń jaka jesteś sraka i owaka. To dlatego style czasu szarpiecie się razem, rozchodzicie i wracacie do siebie.

20

Odp: Trudny związek

Znam dokładnie to uczucie... ja ciagle wchodze w jakies strasznie toksyczne relacje i zaczynam sie powoli zastanawiac, czy byc moze to ze mna jest cos nie tak.

21

Odp: Trudny związek

Cytaty:
-On mówi że mnie kocha, że chce ze mną stworzyć dom. Po czym po bardzo krótkim czasie, najczęściej gdy robi jaką jazdę mówi, że koniec i jak ja go poniżyłam( czymś co wymyślił sobie ). zrywa.

-Wiekszość kłotni jest gdy on pije. Łapie ciągi. Wtedy obrywa się mi za wszystkie inne.

-Używa wulgaryzmów

-Czuję, ze nikt inny nie pokocha mnie tak jak on. to co czuję jest mega silne. Czuję jednocześnie, że to toksyczne?
Boję się, że rzeczywiscie jest coś ze mną nie tak.
Nie chcę go tracić ale nie daje rady z takimi jazdami. Niszczy to mnie. Nie rozumiem, jak można wymyślać takie straszne rzeczy na mnie. On żyje w przekonaniu , że to co sobie ubzdura jest prawdą.
Co zrobić...?
.........................................................
Co robić?
Odzyskać swoje JA. Przepędzić gdzie pieprz rośnie.
Nie wierz, że On Ciebie kocha.
On kocha przede wszystkim alkohol.
Spróbuj mu to odebrać, to dopiero się przekonasz, co potrafi.
Żona, córka, pozbawienie władzy rodzicielskiej. Myślisz, że to pstryk palcami
i jest pozbawienie?
Gdy do tego dochodzi, to niejednokrotnie za tym kryje się tragedia rodziny.
Mówi Tobie różne miłe rzeczy, bo widzi Twoją słabość i korzysta ile może.
Zapewniam Cię, że im dłużej to trwać będzie, tym większe piekło sobie i dziecku zafundujesz.
Przerwij to już teraz, zaraz, nie czekając na cud, bo nie nastąpi.

Odp: Trudny związek

Witam. Jestem w podobnej tak można powiedzieć sytuacji. Nie chcę pisać ani za bardzo nie mogę o pewnych kwestiach. Ale też potrzebuje pomocy opinie trzeciej osoby na sytuację. Więc jakby była chętna duszyczka to bardzo bym prosiła o pomoc. Pozdrawiam

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Trudny związek

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021