Cześć.
W firmie którą obsługuje jest pewna Pani, z którą od jakiegoś czasu mam kontakt(3lata).
Do zeszłego roku, sierpnia kontakt był taki, że jak przyjeżdżałem do nich na serwis, to pani robiła kawki, serwowała ciasteczka, i po skończonej robocie zawsze zostawałem na pogaduchy. BO mieliśmy dużo wspólnego, fajnie się gadało etc.
Podobała mi się, ale nigdy się za nią nie zabierałem, bo była w szczęśliwym związku, a ja jako romantyk, wychowaniec filmów twierdziłem że nie wypada.
W sierpniu zeszłego roku, panna zerwała z chłopakiem, zaczęła się żywiej mną interesować, było fajnie, ja szczęśliwy, wniebowzięty, pani na piedestale, z racji tego że nigdy nie miałem dziewczyny nie wiedziałem co gdzie i jak robić. Po 3 miesiącach, kiedy to myślałem że trzeba z dziewczyną chodzić, przyjażnić się, i że ona się sama na mnie rzuci, postanowiłem ją pocałować.
Problem w tym że się spóźniłem, bo pojawił się parę dni wcześniej ktoś, kto wiedział więcej niż ja na temat relacji i laska zaczęła już o nim fantazjować, a ja chcący chwycić się brzytwy, stwierdziłem że ją pocałuje i wyznam miłość...
CO było to chyba każdy się domyśla, ja CIę traktowałam jako przyjaciela, nie chce CIę skrzywdzić itd itd.
Przez jakiś czas chodziłem zbity niczym pies, mimo że ona cały czas coś próbowała się kontaktować, ale jak widziała taką łajze jak ja, no to nic dziwnego że nie ciała się spotkać. Co proponowałem spotkanie, kawę, film to zawsze nie miała czasu.
W końcu, na jej wiadomości zacząłem odpisywać zdawkowo, gdzieś tam przewinąłem że spotkałem zajebistą dziewczynę, z racji tego żę traktowała mnie jak przyjaciela, to stwierdziłem że co mi zależy, zapytam się jej o jakąś poradę, odnośnie mojego wyglądu.
Miało to zdziałać dwie rzeczy, pokazać jej że już mi na niej nie zależy(wychłodzenie relacji) no i w sumie pomoc z jej strony. Smile
No i laska zonk, bo zobaczyła że zaczyna mnie tracić. Rzadziej odpisywałem na sms, nie proponowałem spotkań, nie pzzyjeżdżałem już tak często do firmy, a jak byłem to wychodziłem mimo jej propozycji. Koniec końców, przyjechała do mnie, krótka rozmowa, na jej pytanie co się dzieje, ja mówię że sorry, ale już nie jesteśmy znajomymi, czasami możemy się spotkać, ale nic więcej, wypadam z jej obiegu. Laska foch, płacz itd Sms czy jestem pewien, ale już nie odpisywałem.
Po miesiącu, kiedy to z tą nowo poznaną laską mi nie wyszło, ale przynajmniej odzyskałem swój dawny blask, dobry humor i wgl.
Pojawiam się w firmie głównej bohaterki i zaczyna się drążenie tematu z nią na nowo.
Powoli, powoli do celu.
Szło różnie, dwa kroki do przodu, jeden do tyłu ale cały czas do przodu.
Jakiś czas temu(1.5miesiąca) na jednym ze spotkań, próbowałem ją pocałować, odmówiła raz, no to chwila gadki i ja znowu, odmówiła drugi raz i tak chyba trzy albo cztery razy na spotkaniu.
I wypala do mnie z tekstem, że nie ma ochoty dziś się całować, że jak będzie miała to mi powie.
Na co ja, że teraz to ja już nie chce od niej pocałunków. Ona zdziwko, ale czemu dlaczego itd.
Później jeszcze parę razy się spotykaliśmy, dużo razy ją rozpalałem słownie i widziałem że ma ochotę na pocałunek, ale mi nagle wchodził tryb "łajza" i uciekałem z pocałunkiem, nie potrafiłem tego zrobić, nogi miękkie itd.
Dwa tygodnie temu, pojechaliśmy na wspólny weekend. Przed wyjazdem nasze drogi zaczęły się zbliżać, dało się wyczuć że na tym weekendzie musi być sex. Aż kipiało w powietrzu.
Ale, dwa dni przed wyjazdem laska do mnie, czy będziemy mieli dwa osobne łóżka, czy dwa osobne pokoje. Ja do niej, niee, no co ty. Dwa osobne piętra, albo wgl w dwóch osobnych budynkach będziemy spać.
Rozbawiło ją to, chwile się pośmialiśmy. Ale ja stwierdziłem, okej. Pokaże jej że mi na tym nie zależy.
Zadzwoniłem do hotelu, mówię że potrzebuje rozdzielić łóżka bo coś tam. Oni okej załatwimy to. DO laski mówię że zadzwoniłem i załatwiłem rozdzielenie łóżek.
Ona zdziwienie, mega zdziwienie, i tylko pytanie dlaczego?
Ja mówię, a bo wg mnie tak będzie lepiej, ja z kimś tam jeszcze piszę i tak będzie bezpieczniej.
Na wyjeździe, wieczorem zagraliśmy w pokera, na wyzwania. Zaczęło się niewinnie, jakiś taniec, ściągnięcie koszulki itd.
Ale że ja nie lubię tracić czasu, no to mówię no to żegnaj się ze stanikiem, potem z majtkami. No to ona do mnie to teraz Ty wyskakuj z gaci. No spoko.
Zacząłem się do niej dobierać, ale ta że nie, bo ona nie chce, bo coś tam itd. Po dwóch próbach odpuściłem ale gra idzie dalej.
Ta do mnie, że chce zobaczyć twojego penisa w zwodzie, ja mówię okej, ale musisz mi pomóc, ona że jak. Ja mówię pokaż cycki. Ta że tylko ramiączko ściągnie, no okej. Resztę sobie ściągłem już sam, chwile się pobawiłem, zjechałem też na dół, przez majteczki trochę ją posmyrałem, trochę była zmieszana ale nie protestowała. No i pochwili pokazałem wacka, pomachałem przed oczyma no i znowu próbuję do niej startować, a ta że nie.
Pograliśmy jeszcze chwilę, zrobiła mi masaż cyckami po ciele, striptiz, erotyczny taniec i parę innych rzeczy co przyszło mi do głowy.
No ale dobra, dalej anie na pocałunek ani na sex się nie udało jej ogarnąć.
W zeszły weekend, w sobotę do mnie zadzwoniła co tam u mnie. Ja mówię że jadę na rower, a później chyba będę ogarniał modele(moja zajawka), a ta że ok, czy nie potrzebuję pomocy, mówię to wpadnij o 18. To do zobaczenia.
Przyjechała na 18, chwilę pokleiliśmy modele, i jakoś jak tak leżała na podłodzę, to ja hyc wskoczyłem na nią, i zacząłem się do niej zbliżać, zeby się z nią całować. Weszło bez trudu, chwilę się całowaliśmy, ale ja zacząłem wpychać chyba za mocno język w nią i zaczęła mnie odsuwać.
No okej, parę minut przerwy zabawy z modelami i ja znowy hyc do niej i znowu próbuję, znowu weszło, ale znowu za mocno chciałem i ta po chwili że wystarczy.
Trzecia próba, już nie weszła. Zasłaniała się ręką, że na dziś wystarczy, że ona mi pokaże ale nie dzisiaj jak się całuje delikatnie romantycznie itd. Ja że miałem to w dupie, to dalej na niej siedzę i próbuje, to z jednej strony to z drugiej, to w szyje, to w policzek, to przygryzłem uszko to znowu coś, ręce cały czas na niej. Widziałem że jej się to podoba więc nie przestawałem, ale po paru minutach zaczęło mnie wkurzać że cały czas się zasłania, no to zszedłem z niej i poszedłem do modeli z powrotem. Z pół godzinki później, z racji że już było późno ona pojechała i wieczór się skończył, ale bez żadnych komentarzy z jej strony żebym więcej tego nie robił czy cokolwiek.
W poniedziałek, spotkaliśmy się przypadkowo pod firmą, ja jechałem do domu, ona też. Pyta się czy ją podrzucę. Że mieszka po drodze, to mówię wskakuj śmiało.
W trakcie jazdy, dość mocno ją nakręciłem i wkręciłem erotycznie, podnieciła się, no to ja na poboczę, i idę z rękami na nią. Rączki okej, ale na chęć buziaków, ona zasłania się ręką, i mówi mi że musimy to ukrócić.
Ja pytam, ale co ukrócić, ona do mnie że ona już mi mówiła, że ona traktuje mnie tylko i wyłączenie jako FRIENDSA,( i do tego jeszcze z takim perfidnym uśmieszkiem), ja do niej że mam mało przyjaciół, ale tych co mam to potrafią zrobić gwiezdną sztuczkę. Potrafisz coś takiego? Pewnie nie, więc skończ gadać głupoty. No i zabieram się za nią dalej. Ale ta dalej zasłania usta, no to ja po uszku, po policzku w stronę ust, no ale nic z tego.
No to odwiozłem ją do domu, pożegnaliśmy się.
We wtorek wysłała mi swoje zdjęcie, coś tam napisałem że fajne wdzianko, ale ona tego nie skomentowała. Popołudniu natomiast coś mi tam napisała, jakiś komenatrz odnośnie swojego ojca(który się znalazł po x latach) ale w sumie nic sensownego więc nie było co odpisywać.
Widzę, że laska ma zajebisty chłodnik. Nie wiem czy ten friends z jej strony to był jakiś sprawdzian, czy rzeczywiście tak jest. Na chwilę obecną, nie próbuje nic do niej pisać. Rano wysłałem jej jakieś swoje zdjęcia ale bez odzewu z jej strony.
Wiem, że na pewno popełniłem masę błędów, nie wykorzystałem dużo sytuacji. Ale na maxa trzymałem się z dala od friendzona, byłem jak lustro do niej. Ona się przybliża ja też, ona chłodnik ja też.
Jak myślicie, akcja z laską spalona? Czy jeszcze coś z tego ogarnie?
Dziewczyna hmm, no podoba mi się. Pewnie dużo też tutaj gra na mojej psychice że jest taką wisienką na torcie, nie do zdobycia...