Jego milczenie. Moje wykończenie. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jego milczenie. Moje wykończenie.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

Temat: Jego milczenie. Moje wykończenie.

Witam. Sytuacja jest dość skomplikowana, a dokładniej to ja ją sama komplikuje. 
Mam dzieci z innym mężczyzną, on ich nie posiada i myślę, że to też może być duży czynnik który nas różni.
Od kilku miesięcy spotykam się z facetem.
Początkowo, nasza znajomość polegała na tym, iż obiecałam sobie że mu zawsze pomogę, bo miałam "dług wdzięczności", mimo że wcześniej zachował się nie do końca fair, to później był w ważnym aspekcie mojego życia.
Parę miesięcy temu nasze drogi znowu się skrzyżowaly.
Zadzwonił do mnie w środku nocy z prośbą o pomoc. Tak naprawdę troszkę ja zlecewazylam i pojechałam rano. Był pod wpływem narkotyków, pomogłam mu z zawiezieniem auta tylko.
Po jakimś czasie, znowu się nabrał, tym razem sama po rozmowie z jego mama pojechałam na spotkanie z nim. Od tego czasu na nowo zaczęliśmy się spotykać, on już nie brał. Za to często umawiał się ze mną na spotkania, odwoływał. Jak się później okazało w tym samym czasie pisał i umawiał się z ex, z którą zaczął coś kiedy poprzednim razem nie do końca mieliśmy zamknięty rozdział.
Po czasie mieliśmy wspólny wyjazd, to były cudowne dni, pierwszy raz był tylko mój, dłużej niż kilka minut. Po czym wyjechał za granicę, nie widzieliśmy się przez miesiąc. W tym czasie nigdy nie określił stosunku naszej relacji, może z 3 razy powiedział że mnie lubi, gdy o to zapytałam.. często powtarzałam że nie interesują mnie relacje Fwb, że nie nadaje się do Romanów. Wtedy on zawsze się denerwował, mówił że go wkurzam, wymyślam etc.
Jest on osoba która potrafi kochać i to bardzo i okazywać emocje. Niestety ja nie dostawałam ich wcale.. jego przyjaciel i jego kobieta, mówili że on w tym momencie nie chce się wiązać. Powiedziałam mu to i to że tak nie potrafię, ale on przestał się do mnie odzywać na tydzień i stwierdził, że miałam sobie wszystko przemyśleć bo przesadzam. Po miesiącu nieobecności przyjechał na weekend. W jego trakcie znalazł dla mnie dosłownie 10 min na... Mieliśmy się zobaczyć później, ale obowiązki go pochlonely. Na wieczór napisałam mu wiadomość że strasznie źle się z tym czuję, że brakowało miż zeby  mnie chociaż przytulił czy pocałował. Że ja już tak nie chce więcej, że przez to przestaje siebie lubić i myślę że ni da się mnie kochać. Nie odpisał na to, znowu 5 dni milczenia. Po 5 dniach napisałam, ze jeśli ktoś chce tak jak on być w sex relacji to jest okej, ale ja nie, że nie ma w nim uczuć do mnie, a obydwoje wiemy, że potrafi kochać. To była dość obszerna wiadomość, nie odpisal. Na weekend znowu był w pl. Napisał że podjedzie pogadać. Byłam wypita, spotkaliśmy się. Było zbizenie i jak zwykle zero emocji. Przez cały czas czułam się jak bym była tak zmęczona psychicznie, czułam się jak takie sito emocjonalne, moje dni dzieliły się na źle lub gorsze. Powiedział, ze widział się ze swoją ex i miała przyjść obciąć jego ojca. Zapytałam czy lubi mnie tak samo jak ja, poczym on odpowiedział że zadaje głupie pytania, z jego odpowiedzi wyszło że była dla niego wazniejsza. I tutaj powiedziałam cos niezwykle głupiego. Że chce wrócić do ojca dzieci. W sumie to naprawdę chce, jestem wykończona psychicznie, czuję się jak zero emocjonalne. Chce już normalności, rodziny, przestać walczyć o kogos, nie chce spotkań i kogoś na pięć minut . To już druga moja relacja gdzie ktoś mnie traktuje jak opcje. Poprzedni partner, potrafil zadzwonić kiedy pokłócił się ze swoją ukochaną, powiedzieć że on nigdy tak nie kochał, nie wiedzial co to miłość dopóki nie zaczął być z nią, opowiadać wszystkie ich chwile, co to z nią nie planował, jak to nie zwracali się do siebie..
Tutaj jest to samo, tak naprawdę, kiedy próbuję powiedzieć że coś mnie boli w tej relacji on milknie. Niestety po ostatnim wieczorze, chciałam z nim porozmawiać, ale on stwierdził że mam już iść, że nie może mnie słuchać, ze jutro pogadamy, chciałam dać mu buzi na pożegnanie, odwrócił twarz. Wiem zawiniłam, chciałam przeprosić, zadzwoniłam z domu ale powiedział że nie będziemy rozmawiać. Na następny dzień próbowałam dzwonić 3 razy prosząc o rozmowę, on rozłączał i pisał że później zadzwoni, nie zrobił tego. Dzisiaj nagrał wiadomość, na której mówi, że mu się ni chce mnie słuchać i gadam głupoty. Ah i jeszcze przez ten tydzień milczenia, zapoznał inna koleżankę. Wiem, że postepilam źle, że nie powinnam wymuszać na nim emocji, deklaracji czy zobowiązań. Z drugiej strony męczyło mnie, że to co było między nami było bliżej nieokreślone. Jak sprawić zeby przestał o mnie źle myśleć? Jak sprawić żeby nie być czepialska osoba? Jak sprawić żeby nie czuć się takim zerem niewartym miłości? Jak sprawić żeby ten przeszywający ból psychoczny minął? Wiem że to ja swoim zachowaniem sprawiłam, że się odsunął, wiem że już tego nie naprawie sad

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-09-13 19:58:50)

Odp: Jego milczenie. Moje wykończenie.

tu az roi sie od czerwonych lampek, zeby dac se spokoj. narkotyki, ex, do tego wszystkiego nie traktuje cie powaznie i ma cie w doopie. serio, chcesz to ciagnac? zrobisz sobie tylko krzywde. z jemu nigdy na tobie nie zalezalo. zaslugujesz na kogos lepszego.

poza tym jako matka pomysl tez o swoich dzieciach, zanim zaczniesz marnowac ich zycie zadajac sie z tym typem. mozesz niezle im zjechac psychike na cale zycie.

3

Odp: Jego milczenie. Moje wykończenie.
beznadziejnaja napisał/a:

Witam. Sytuacja jest dość skomplikowana, a dokładniej to ja ją sama komplikuje. 
Mam dzieci z innym mężczyzną, on ich nie posiada i myślę, że to też może być duży czynnik który nas różni.
Od kilku miesięcy spotykam się z facetem.
Początkowo, nasza znajomość polegała na tym, iż obiecałam sobie że mu zawsze pomogę, bo miałam "dług wdzięczności", mimo że wcześniej zachował się nie do końca fair, to później był w ważnym aspekcie mojego życia.
Parę miesięcy temu nasze drogi znowu się skrzyżowaly.
Zadzwonił do mnie w środku nocy z prośbą o pomoc. Tak naprawdę troszkę ja zlecewazylam i pojechałam rano. Był pod wpływem narkotyków, pomogłam mu z zawiezieniem auta tylko.
Po jakimś czasie, znowu się nabrał, tym razem sama po rozmowie z jego mama pojechałam na spotkanie z nim. Od tego czasu na nowo zaczęliśmy się spotykać, on już nie brał. Za to często umawiał się ze mną na spotkania, odwoływał. Jak się później okazało w tym samym czasie pisał i umawiał się z ex, z którą zaczął coś kiedy poprzednim razem nie do końca mieliśmy zamknięty rozdział.
Po czasie mieliśmy wspólny wyjazd, to były cudowne dni, pierwszy raz był tylko mój, dłużej niż kilka minut. Po czym wyjechał za granicę, nie widzieliśmy się przez miesiąc. W tym czasie nigdy nie określił stosunku naszej relacji, może z 3 razy powiedział że mnie lubi, gdy o to zapytałam.. często powtarzałam że nie interesują mnie relacje Fwb, że nie nadaje się do Romanów. Wtedy on zawsze się denerwował, mówił że go wkurzam, wymyślam etc.
Jest on osoba która potrafi kochać i to bardzo i okazywać emocje. Niestety ja nie dostawałam ich wcale.. jego przyjaciel i jego kobieta, mówili że on w tym momencie nie chce się wiązać. Powiedziałam mu to i to że tak nie potrafię, ale on przestał się do mnie odzywać na tydzień i stwierdził, że miałam sobie wszystko przemyśleć bo przesadzam. Po miesiącu nieobecności przyjechał na weekend. W jego trakcie znalazł dla mnie dosłownie 10 min na... Mieliśmy się zobaczyć później, ale obowiązki go pochlonely. Na wieczór napisałam mu wiadomość że strasznie źle się z tym czuję, że brakowało miż zeby  mnie chociaż przytulił czy pocałował. Że ja już tak nie chce więcej, że przez to przestaje siebie lubić i myślę że ni da się mnie kochać. Nie odpisał na to, znowu 5 dni milczenia. Po 5 dniach napisałam, ze jeśli ktoś chce tak jak on być w sex relacji to jest okej, ale ja nie, że nie ma w nim uczuć do mnie, a obydwoje wiemy, że potrafi kochać. To była dość obszerna wiadomość, nie odpisal. Na weekend znowu był w pl. Napisał że podjedzie pogadać. Byłam wypita, spotkaliśmy się. Było zbizenie i jak zwykle zero emocji. Przez cały czas czułam się jak bym była tak zmęczona psychicznie, czułam się jak takie sito emocjonalne, moje dni dzieliły się na źle lub gorsze. Powiedział, ze widział się ze swoją ex i miała przyjść obciąć jego ojca. Zapytałam czy lubi mnie tak samo jak ja, poczym on odpowiedział że zadaje głupie pytania, z jego odpowiedzi wyszło że była dla niego wazniejsza. I tutaj powiedziałam cos niezwykle głupiego. Że chce wrócić do ojca dzieci. W sumie to naprawdę chce, jestem wykończona psychicznie, czuję się jak zero emocjonalne. Chce już normalności, rodziny, przestać walczyć o kogos, nie chce spotkań i kogoś na pięć minut . To już druga moja relacja gdzie ktoś mnie traktuje jak opcje. Poprzedni partner, potrafil zadzwonić kiedy pokłócił się ze swoją ukochaną, powiedzieć że on nigdy tak nie kochał, nie wiedzial co to miłość dopóki nie zaczął być z nią, opowiadać wszystkie ich chwile, co to z nią nie planował, jak to nie zwracali się do siebie..
Tutaj jest to samo, tak naprawdę, kiedy próbuję powiedzieć że coś mnie boli w tej relacji on milknie. Niestety po ostatnim wieczorze, chciałam z nim porozmawiać, ale on stwierdził że mam już iść, że nie może mnie słuchać, ze jutro pogadamy, chciałam dać mu buzi na pożegnanie, odwrócił twarz. Wiem zawiniłam, chciałam przeprosić, zadzwoniłam z domu ale powiedział że nie będziemy rozmawiać. Na następny dzień próbowałam dzwonić 3 razy prosząc o rozmowę, on rozłączał i pisał że później zadzwoni, nie zrobił tego. Dzisiaj nagrał wiadomość, na której mówi, że mu się ni chce mnie słuchać i gadam głupoty. Ah i jeszcze przez ten tydzień milczenia, zapoznał inna koleżankę. Wiem, że postepilam źle, że nie powinnam wymuszać na nim emocji, deklaracji czy zobowiązań. Z drugiej strony męczyło mnie, że to co było między nami było bliżej nieokreślone. Jak sprawić zeby przestał o mnie źle myśleć? Jak sprawić żeby nie być czepialska osoba? Jak sprawić żeby nie czuć się takim zerem niewartym miłości? Jak sprawić żeby ten przeszywający ból psychoczny minął? Wiem że to ja swoim zachowaniem sprawiłam, że się odsunął, wiem że już tego nie naprawie sad

Żartujesz sobie?
Facet ćpa, kłamie, przedkłada nad Ciebie inne kobiety, traktuje Cię jak śmiecia, a Ty bierzesz winę na siebie?
Może warto olać go, powiedzieć sobie, że stać Cię na więcej i zacząć odbudowywać poczucie własnej wartości?
Uważasz, że to Twoja wina, ale NIE. Jedyną Twoją winą jest to, że masz siebie w czterech literach i pozwalasz sobą pomiatać. Upokarzasz się walcząc o kogoś, kto tylko wykorzystuje ludzi.

4

Odp: Jego milczenie. Moje wykończenie.

A nie jest przesadnie zadbany, nie lubi czasem skupiać uwagi na sobie?  Mnie to wygląda na toksyczną relację w której ofiara  bierze całą winę na siebie.  Zatrąca narcyzmem.

Chcącemu nie dzieje się krzywda.

5

Odp: Jego milczenie. Moje wykończenie.

Dlaczego robisz sobie takie kuku? On Cię kompletnie olewa, wykorzystuje, manipuluje. Po co Ci relacja, w której czujesz się jak nic nie warty śmieć?
Spójrz na swój nick - jak Ty sama o sobie fatalnie myślisz sad Ogarnij się dziewczyno, bo masz dzieci pod opieką!

6 Ostatnio edytowany przez madoja (2021-09-14 08:31:05)

Odp: Jego milczenie. Moje wykończenie.
Marata napisał/a:

Żartujesz sobie?
Facet ćpa, kłamie, przedkłada nad Ciebie inne kobiety, traktuje Cię jak śmiecia, a Ty bierzesz winę na siebie?

Myślę ze ona bierze winę na siebie, ponieważ - gdzieś tam w środku wie, że nie zawiniła - ale emocje każą jej tłumaczyć jego zachowanie tym że zrobiła coś nie tak. Że to jej wina, nie jego. I dzięki temu nadal może do niego pisać, męczyć go, przepraszać. I przede wszystkim: mieć nadzieję że facet ją pokocha. Bo gdyby świadomie przyjęła, że wina jest całkowicie po jego stronie, to jednocześnie zabrałaby sobie nadzieję i nie miałaby o co żebrać.

A do autorki: kilka razy szczerze i głęboko się zaśmiałam czytając Twój post. Kilka razy podkreślasz że nie interesuje Cię fwb, ale historia wygląda tak: "Milczał miesiąc, ale wpadł na 10 minut, więc rozłożyłam nogi, potem znów milczał, wpadł po tygodniu więc rozłożyłam nogi, potem nie odpisywał ale gdy się spotkaliśmy rozłożyłam nogi. Wciąż mu powtarzam że nie interesuje mnie tylko seks. Co robię źle?"

Nie wiem, czy ktoś musi Cie plasnąć w twarz, żebyś się obudziła?
A faceta w sumie rozumiem. On jasno pokazuje czego chce a czego nie chce, Ty bardzo chętnie nadstawiasz tyłka więc czasami korzysta (czemu miałby tego nie robić jak baba głupia, ale chętna?). Potem go męczysz miauczeniem o miłość, więc się nie odzywa.

7

Odp: Jego milczenie. Moje wykończenie.

W jakiś sposób wiem, że coś jest nieodpowiednie. A z drugiej strony boje się, że nie mogę mówić tego co mi nie odpowiada, bo ma mnie za czepliwa. Później poprostu traktuje mnie jeszcze bardziej zdystansowanie, milczy, później zadzwoni, obieca że zadzwoni później, znowu nie odezwie się jakis czas, a ja za każdym razem gdy się odezwie, chce być lepsza wersja i lepiej wypaść, żeby zasłużyc na jego miłość. Wiem, że dziwnie się to czyta. Ale ja naprawdę czuję się warta tyle co nic. Czasem na przykładzie innej osoby, dogryzie coś o dzieciach. Chciała bym napisać wszystko co mnie boli i się pożegnać, ale boje się, że znowu tylko pomyśli że jestem kłótliwa.

8

Odp: Jego milczenie. Moje wykończenie.
beznadziejnaja napisał/a:

W jakiś sposób wiem, że coś jest nieodpowiednie. A z drugiej strony boje się, że nie mogę mówić tego co mi nie odpowiada, bo ma mnie za czepliwa. Później poprostu traktuje mnie jeszcze bardziej zdystansowanie, milczy, później zadzwoni, obieca że zadzwoni później, znowu nie odezwie się jakis czas, a ja za każdym razem gdy się odezwie, chce być lepsza wersja i lepiej wypaść, żeby zasłużyc na jego miłość. Wiem, że dziwnie się to czyta. Ale ja naprawdę czuję się warta tyle co nic. Czasem na przykładzie innej osoby, dogryzie coś o dzieciach. Chciała bym napisać wszystko co mnie boli i się pożegnać, ale boje się, że znowu tylko pomyśli że jestem kłótliwa.

Ale Ty nie rozumiesz.
On jest zdystansowany, bo ma Cię gdzieś. Zależy mu na seksie. Więc jak marudzisz, to się dystansuje, bo nie chce z Tobą poruszać takich tematów.
Jakbyś nie marudziła, to co najwyżej byłoby więcej seksu. Tylko tyle.

Tu nie ma miłości, bo on Cię nie kocha. I choćbyś stała na głowie i klaskała rzęsami, to tu nie będzie miłości.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

9

Odp: Jego milczenie. Moje wykończenie.

Przede wszystkim masz bardzo niskie poczucie własnej wartości. Zimny dom, wycofani rodzice?
Wiem co czujesz, niestety, ciągnie Cię do wycofanego zimnego człowieka, bo najpewniej nie umiesz inaczej, nikt Ci nie pokazał.

Życie masz tylko jedno, powinnaś poszukać pomocy specjalisty, bo jeśli jakimś cudem wyzwolisz się do tego typa, przyciągnie Cię do kolejnego bardzo podobnego... i kółko się zamknie.
Jesteś warta miłości, każdy z nas jest, pomyśl o dzieciach, przekazujesz im dalej zły wzorzec, zatrzymaj to, niech na początku one będą motywacją.

Ten facet Cię nie kocha i nie pokocha - marne szanse i nie bierz tego do siebie. I cokolwiek nie zrobisz to się nie zmieni, bez przerwy Cię rani, nie ma dla Ciebie czasu, dostajesz jakieś okruchy z jego stołu, tak nie można. To po prostu emocjonalne samobójstwo, to Cię wykończy.

Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud.

10

Odp: Jego milczenie. Moje wykończenie.
madoja napisał/a:

Myślę ze ona bierze winę na siebie, ponieważ - gdzieś tam w środku wie, że nie zawiniła - ale emocje każą jej tłumaczyć jego zachowanie tym że zrobiła coś nie tak. Że to jej wina, nie jego. I dzięki temu nadal może do niego pisać, męczyć go, przepraszać. I przede wszystkim: mieć nadzieję że facet ją pokocha. Bo gdyby świadomie przyjęła, że wina jest całkowicie po jego stronie, to jednocześnie zabrałaby sobie nadzieję i nie miałaby o co żebrać.

To co napisała madoja jest mądre. Taki mechanizm stosują dzieci w stosunku do przemocowych rodziców. Biorą winę na siebie, bo zbyt straszne jest przyjąć do wiadomości, że nie mogą ufać rodzicowi, że zawodzi ich, że nie są kochane, że nie mają wpływu na to.

Uczepiłaś się autorko tej iluzji, że z tego może być normalny związek, bo rozpaczliwie go potrzebujesz. Boli cię brak miłości, rana jeszcze z dzieciństwa, która powoduje, że jesteś bardzo podatna na wykorzystanie. Próbujesz się ochronić ignorując rzeczywistość, a to jesze bardziej Cię pogrąża, bo kolejny i kolejny raz doświadczasz rzeczywistego odrzucenia i poniżenia.

On Cię nie kocha, on po prostu przychodzi po seks. Więcej ci nie da bo nie chce.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

11

Odp: Jego milczenie. Moje wykończenie.
aniuu1 napisał/a:
madoja napisał/a:

Myślę ze ona bierze winę na siebie, ponieważ - gdzieś tam w środku wie, że nie zawiniła - ale emocje każą jej tłumaczyć jego zachowanie tym że zrobiła coś nie tak. Że to jej wina, nie jego. I dzięki temu nadal może do niego pisać, męczyć go, przepraszać. I przede wszystkim: mieć nadzieję że facet ją pokocha. Bo gdyby świadomie przyjęła, że wina jest całkowicie po jego stronie, to jednocześnie zabrałaby sobie nadzieję i nie miałaby o co żebrać.

To co napisała madoja jest mądre. Taki mechanizm stosują dzieci w stosunku do przemocowych rodziców. Biorą winę na siebie, bo zbyt straszne jest przyjąć do wiadomości, że nie mogą ufać rodzicowi, że zawodzi ich, że nie są kochane, że nie mają wpływu na to.

Uczepiłaś się autorko tej iluzji, że z tego może być normalny związek, bo rozpaczliwie go potrzebujesz. Boli cię brak miłości, rana jeszcze z dzieciństwa, która powoduje, że jesteś bardzo podatna na wykorzystanie. Próbujesz się ochronić ignorując rzeczywistość, a to jesze bardziej Cię pogrąża, bo kolejny i kolejny raz doświadczasz rzeczywistego odrzucenia i poniżenia.

On Cię nie kocha, on po prostu przychodzi po seks. Więcej ci nie da bo nie chce.

Dokladnie. Plus niskie poczucie wartości, które każe uważać ze jest się na tyle nic nie wartym, że trzeba zasłużyć sobie na jakiekolwiek ochłapy miłości. Jak bity pies który merda ogonem i tak oraz  skamle w nadziei ze pan wkoncu spojrzy łaskawym okiem. A Pan nie spojrzy bo tymbardziej gardzi  potulnym poddanym sobie stworzeniem. To samo robi ten facet. Plus tak naprawdę niezależnie od tego czy Autorka byłaby potulna czy bojowa to on się nie zmieni bo ma ją centralnie w 4 literach. To nie jej wina. On tak poprostu ma. Przychodzi do niej po jedno, seks. Chce pobzykac i iść sobie a ona mu smęci o jakis uczuciach, zaangażowaniu, ma pretensje o coś . No wkurza go innymi słowy i pewnie wogole by ją olal na zawsze ale seksu się chce wiec raz na jakis czas o sobie przypomina zeby zaliczyć i znowu zniknąć. A ze ona od spotkania do spotkania zdąży juz zapomnieć jak ja potraktował i traci złość na niego a wręcz zamienią ją w poczucie winy to  chętnie i bez protestu udostępnia mu swoje ciało stęskniona i przekonana że tym razem może seksem i postawą uległego pieska go zatrzyma. Nic bardziej mylnego. Zostaje albo odzyskać szacunek do siebie i dziada pogonic raz i dobrze albo świadomie pogodzić się z rolą darmowej pani na seks.

12 Ostatnio edytowany przez Ajko (2021-09-15 11:13:49)

Odp: Jego milczenie. Moje wykończenie.

Jaki masz dług wdzięczności?
Czy masz problem z alkoholem i narkotykami?
Skąd wiesz, że ten "potrafiący kochać" jak się nie widzicie dalej nie faszeruje się narkotykami?
Dlaczego dopisujesz ludziom cechy, których nie mają? Jest ci wtedy łatwiej jak się oszukujesz?
Dlaczego nie idziesz na terapię?
Widać, że bardzo siebie nie lubisz i wyszukujesz ludzi, którzy tak samo będą cię traktować. Jeszcze w swojej wyobraźni robisz z nich porządnych, wrażliwych ludzi. Ty się wręcz prosisz by cię lekceważono, niszczono, a to wszystko ubierasz władne słowa o miłości i wdzięczności. Czy naprawdę na to zasługujesz. Jak to fajnie mówi Ewelina Stępnicka "Jesteś cudem do odkrycia, a nie problemem do naprawienia". Jesteś warta tego by wreszcie zrobić cos dla siebie samej i zadbać o siebie mądrze. Jeśli szukasz wśród  meneli, to to nie zadziała. Musisz zaczać sama od siebie.

13 Ostatnio edytowany przez beznadziejnaja (2021-09-15 20:05:18)

Odp: Jego milczenie. Moje wykończenie.

Wszystko co napisaliście jest prawda, odnośnie relacji w rodzinie i to nie tylko stricte w obrębie rodziców, ale i w obszarze np Babci. Z czasem myślałam, że akceptuję ten fakt, że jestem nie wystarczająca. Chyba miałam zbyt silna potrzebę raz w życiu być dla kogoś najważniejsza, wystarczajaca. I kiedy okazywało się, że na podłożu miłosnym też nie potrafię tego osiągnąć, uwierzyłam, że tak bardzo ze mną jest coś nie tak, że jestem tym gorszym wyborem, deficytowym, że mnie się nie da kochać.
Jeśli chodzi o używki nigdy przenigdy nie zażywałam narkotyków, jeśli chodzi o alkohol, na imprezach owszem zdarzało się do towarzystwa, ale poza tym, nie mam tak żeby np sięgnąć po piwko czy inny trunek.
Za to zdecydowanie moje życie kręci się w obrębie osób uzależnionych.
Jeśli chodzi o dług wdzięczności, jest on związany z tym że pomógł mi kiedyś, gdy ważna osobą się ode mnie odwróciła.
Czasem brakuje mi siły, czasem chciała bym się odciąć od tego wszystkiego, zacząć bez znania tych ludzi. Wiem, że w jakiś sposób informacje z takim środowiskiem negatywnie wpływają na moje samopoczucie, ale w chwili obecnej tak źle czuje się psychicznie, że nawet nie potrafię określić co jest w tym nie tak. Ciągle chciała bym robić wszystko, żeby nikt nie oceniał mnie źle, chciała bym żeby ktoś tęsknił za moją osóba, chciała bym żeby chciał walczyć i mnie wybierać.. Mój hm "kolega" nawet ostatnio powiedział mi, że robiłam to jak nigdy wcześniej, że aż dziwnie i zabolało mnie że nie umiałam go zadowolić, że wcześniej było mu źle i oczywiście tak bym się bała kolejnych zbliżeń, bo i tak tylko na jego satysfakcji się skupiałam.

14 Ostatnio edytowany przez gosialala (2021-09-16 13:16:24)

Odp: Jego milczenie. Moje wykończenie.

Przepraszam, będę dosadna, nawet nie chciało mi się tego w całości czytać, takie to bagienko. A jednak przeczytałam. Chyba czas skupić się na sobie, odpowiedzieć sobie na pytanie, czemu w ogóle rozważasz taką znajomość, wchodzisz w takie relacje.

beznadziejnaja napisał/a:

w chwili obecnej tak źle czuje się psychicznie, że nawet nie potrafię określić co jest w tym nie tak

I to jest problem dla Ciebie do rozpracowania. Na to masz wpływ, na innych nie. Doradzałabym terapię, im bardziej toksyczne są relacje, w które godzimy się wchodzić, tym większy problem mamy ze sobą. Terapia, zmiana otoczenia, zmiana swoich standardów, zmiana swojego życia na lepsze. Żeby już nie brać się za narkomanów. Umawiających się z ex i traktujących Cie kompletnie byle jak.

15

Odp: Jego milczenie. Moje wykończenie.

Kobieto weź się za siebie, w pierwszej kolejności  ZA SIEBIE. A dopiero jak uporasz się ze swoimi traumami z dzieciństwa, demonami przeszłości które wyniszczają ci psychikę, oczyścisz siebie ..to dopiero wtedy bierz się za związki. Gwarantuję ci, że gdy pokochasz siebie, zaakceptujesz siebie, postawisz siebie na piedestale życia a nie jakiegoś naćpanego/ zapijaczonego (niepotrzebne skreślić) trutnia w osranych gaciach to przyciągniesz do swojego życia kogoś równie wartościowego jak ty sama.W przeciwnym razie, z tym czy z tamtym czy z dziesiątym będziesz przechodzić dokładnie to samo i to samo. Najpierw zacznij pracować nad sobą! Mówię poważnie, to działa. I koniecznie zacznij rozwijać w sobie to co lubisz najbardziej robić, bo chyba masz jakieś zainteresowania? Do dzieła, bo szkoda życia marnować na śliskich typów którzy szczęścia ci nie dadzą. Szczęście masz dać sobie sama. Ty i tylko ty. Powodzenia.

16

Odp: Jego milczenie. Moje wykończenie.
kochanie123 napisał/a:

Kobieto weź się za siebie, w pierwszej kolejności  ZA SIEBIE. A dopiero jak uporasz się ze swoimi traumami z dzieciństwa, demonami przeszłości które wyniszczają ci psychikę, oczyścisz siebie ..to dopiero wtedy bierz się za związki. Gwarantuję ci, że gdy pokochasz siebie, zaakceptujesz siebie, postawisz siebie na piedestale życia a nie jakiegoś naćpanego/ zapijaczonego (niepotrzebne skreślić) trutnia w osranych gaciach to przyciągniesz do swojego życia kogoś równie wartościowego jak ty sama.a.

Zgodzę się z tym, że dobrze by było by Autorka uporała się że swoją przeszłością i swoimi słabościami, aby poprawić SWOJ komfort i jakość życia i naprostowac psychikę. Ale nie pisz jej, że jak już to zrobi to przyciągnie, to pozna i przyciągnie kogoś wartościowego, bo to tak nie działa. Po świecie chodzi pełni wartościowych kobiet i mężczyzn, z przepracowana przeszłością, którzy latami są sami.

17

Odp: Jego milczenie. Moje wykończenie.
rossanka napisał/a:
kochanie123 napisał/a:

Kobieto weź się za siebie, w pierwszej kolejności  ZA SIEBIE. A dopiero jak uporasz się ze swoimi traumami z dzieciństwa, demonami przeszłości które wyniszczają ci psychikę, oczyścisz siebie ..to dopiero wtedy bierz się za związki. Gwarantuję ci, że gdy pokochasz siebie, zaakceptujesz siebie, postawisz siebie na piedestale życia a nie jakiegoś naćpanego/ zapijaczonego (niepotrzebne skreślić) trutnia w osranych gaciach to przyciągniesz do swojego życia kogoś równie wartościowego jak ty sama.a.

Zgodzę się z tym, że dobrze by było by Autorka uporała się że swoją przeszłością i swoimi słabościami, aby poprawić SWOJ komfort i jakość życia i naprostowac psychikę. Ale nie pisz jej, że jak już to zrobi to przyciągnie, to pozna i przyciągnie kogoś wartościowego, bo to tak nie działa. Po świecie chodzi pełni wartościowych kobiet i mężczyzn, z przepracowana przeszłością, którzy latami są sami.


I którzy w swoich czterech ścianach płaczą z samotności, ale niestety głową muru przebić się nie da. Jakby na złość osoby z przepracowaną przeszłością i mające dzięki temu olej w głowie rzeczywiście najbardziej narażone są na samotność, bo byle czego nie wezmą tylko po to, by nazywało się, iż kogoś mają. Czasem gdy patrzy się na tych z ilorazem poniżej przeciętnej można poczuć nawet zazdrość, bo głupi potrafi tak po prostu cieszyć się życiem. W końcu głupota nie boli. Jeśli jednak człowiek zna się na ludziach troszkę lepiej i zna życie od podszewki, to paradoksalnie bardziej cierpi i bywa, iż kończy jako osoba samotna albo raczej żyjącą sama, bo poczucie samotności jest pojęciem względnym. Samotnym można być będąc w związku.
Autorka zgodziła się na układ z miernota, ale według niej przynajmniej ma kogoś, czuje coś, więc zyje, a ponieważ ciężko ją obrazić i zrazić do siebie, więc trzyma się kurczowo zwykłej patologii.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jego milczenie. Moje wykończenie.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021