Była kolegi z pracy - dylemat. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Była kolegi z pracy - dylemat.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Była kolegi z pracy - dylemat.

Cześć

Zwracam się do Was z prośbą o ocenę sytuacji w której się znalazłem. Nie liczę, że napiszecie mi "zrób tak, tak i tak", jedynie chcę poznać Wasze zdanie i informację jakbyście się zachowali. Od razu mówię, każdą krytykę biorę na klatę, jednak co istotne, nie do końca świadomie znalazłem się w sytuacji w sprawie której chcę poznać Wasze opinie.

Ale od początku.

Jakiś czas temu zakończyłem związek, który  nie miał przyszłości. Mam 29 lat, stabilną sytuację zawodową, nie martwię się o finanse i naprawdę poważnie myślę o przyszłości, a z moją byłą różniliśmy się w bardzo istotnych kwestiach, związanych z podejściem do rodziny, finansów oraz ogólnie oczekiwań od życia. Wtedy stwierdziłem, że jeśli kogoś poznam lecz nasze zdanie w tych ważnych  obszarach życia będzie się diametralnie różnić to po prostu nie wejdę w taką relację. Z szacunku dla siebie jak i drugiej osoby.

Z uwagi na panującą sytuację, brak wydarzeń kulturalnych, zamknięte obiekty sportowe, podjąłem decyzję o założeniu konta na popularnym portalu randkowym. Chciałem po prostu całkowicie zmienić swoje dosyć hermetyczne otocznie. Proszę, zwróćcie uwagę na ten zwrot - hermetyczne. Powiem szczerze, że na początku przeżyłem rozczarowanie. Nie chodzi tutaj o brak odzewu, ale bardziej o niski poziom oraz motywację kobiet do podejmowania ze mną rozmów. Właśnie ta "płytka" motywacja sprawiła, że na swoim profilu pozostawiłem ostatecznie tylko jedno zdjęcie bez twarzy i skromny opis. Później zaprzestałem regularnego sprawdzania tego portalu, lecz za pewnym razem wyświetlił mi się profil, który mnie zaintrygował. Tajemniczym zdjęciem przedstawiającym tylko sylwetkę i opisem, który mi zaimponował. I w tym momencie ruszyła machina.

Nie wiedzieliśmy kim jesteśmy, pomimo tego, że jak się później okazało, znamy się. Tematy pojawiały się same, nasze opinie były zaskakująco podobne. Czasami było to aż niemożliwie. No i cóż... W końcu dla ułatwienia kontaktu podjęliśmy decyzję o tym, żeby z portalu przenieść się na whatapp'a. Wyobraźcie sobie co czułem kiedy po wpisaniu numeru okazało się, że to numer....  BYŁEJ MOJEGO ZIOMA Z ROBOTY.
Japier..... Świat zaczął się kręcić. Nie jestem w stanie opisać co wtedy poczułem. W tym jednym momencie poczułem ogromne zaskoczenie, szok. Nie ogarnąłem tej sytuacji. Od razu milion myśli - co robić?! Przecież brocode... Jak się zachować, jak powiedzieć. Jaka będzie reakcja zioma, otoczenia. Ale ... Czy ja żyję dla zioma, opinii otoczenia czy dla siebie?  Oni za mnie przeżyją życie? Nie.

Po szybkiej analizie... Napisałem. Na początku było dziwnie, ale jak wielokrotnie słyszałem, mam umiejętność rozładowywania napięcia. Udało się, cała sytuacja została odwrócona w żart,  rozmowy trwały dalej. Okazywało się, że tych wspólnych tematów i opinii jest jeszcze więcej. No i ... Zaproponowała spotkanie, ale nie zobowiązujące, że "kiedyś". No i to kiedyś nastało. Uwierzcie jaki ja miał mętlik w głowie przed tym spotkaniem. Powinienem czy nie?  Na szali ziom ale nie przyjaciel, z drugiej strony ona. No i poszło.  Choć do samego końca była wątpliwość.  Pierwsze spotkanie minęło na rozmowach. Drugie... Cholera, pierwszy raz spacerowałem z kobietą wokół parkingu. I to było fajne. Zaimponowała mi swoją otwartością, uporem w dążeniu do celu oraz tym, że wprost mogliśmy sobie powiedzieć o swoim podejściu do życia w tych kluczowych kwestiach. No i jak na złość wszystko pasuje jak pieprzone puzzle.Choć tego nie planowałem, choć tego nie brałem pod uwagę, skończyło się na kilku pocałunkach. Przy kolejnym wspólnie spędzonym czasie zbliżyliśmy się jeszcze bardziej.

I w tym miejscu jeszcze bardziej skomplikujmy sprawę. Poza tym, że ta dziewczyna zna moją byłą, kiedyś nawet były w bliskich relacjach to.... To właśnie rozpoczyna pracę w firmie w której pracuję ja i ziom. Szczęście w nieszczęściu nie w tym samym oddziale, a w sąsiednim, w ogóle nie podległym naszemu oddziałowi, nasza współpraca będzie więc okazjonalna. Lecimy jednak dalej z tematem. Ja i ziom pracowaliśmy niegdyś razem jako zwykłe 'robolki" w tej firmie. Udało nam się wybić,  ja pracuję w jednym dziale a on w drugimi. Firma z racji tego, że wiąże z nami nadzieję, wysłała nas razem na TE SAME studia po których oboje możemy zająć stanowiska kierownicze w swoich działach. W tym momencie wiem, że będę z tym gościem pracował jeszcze kilkanaście lat. Będziemy na siebie skazani. Co jednak ważne, o ile w pracy nasza współpraca układa się dobrze to na gruncie prywatnym nie mamy zbyt wiele wspólnego, spotkaliśmy się może z 3 razy.

Jeśli chodzi o tą dziewczynę to przed naszym "poznaniem się" widzieliśmy się dwa razy. Wyglądała wted na, żeby to źle nie brzmiało, przymuloną. Uśmiech wymuszony, nie było widać energii. A teraz jest zupełnie inna. Tryska z niej energia, inny człowiek. Trochę mi nagadała co się miało między nimi wyprawiać, że padały teksty typu "bierzemy ślub lub wypier...", że dochodziło to rękoczynów, dziwnych zakazów. No i wiem, że ten ziom jest zdolny do takich rzeczy, działała pod wpływem impulsu i jest raptusen.

Powiedźcie co byście zrobili na moim miejscu? Szczerze z nią pogadać, że nie, sorry, stop. Czy walić to i iść na całość? Przy czym ziomowi bym o tym sam powiedział, bo lepiej żeby dowiedział się ode mnie a nie otoczenia. Nie wiem jaka byłaby jego reakcja, ale właśnie się hajtnął z szarą, posłuszną myszką, więc stary temat zamknięty.
Gdybym poszedł na całość a atmosfera w robocie by mocno zgęstniała przez reakcje pozostałych ludzi ( 90 procent naszej obsady to faceci)
to zawsze mogę się przenieść do innego oddziału, oczywiście z zawodową stratą.

Doskonale wiem, że gdybym od początku wiedział, że to on to bym nie napsiał.... Ale los chciał inaczej.

Więc ostatecznie:
- Jak Wy byście postąpili i Dlaczego?
- Jak byście to odebrali będąc innymi pracownikami?


Dzięki wielkie za poświęcony czas i Wasze opinie

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Była kolegi z pracy - dylemat.

no ale sam powiedziales, ze sie z nim nie przyjaznisz. ledwo 3 razy sie prywatnie spotkaliscie

3 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-07-18 21:16:48)

Odp: Była kolegi z pracy - dylemat.

Ochłoń nieco to dopiero dwa spotkania i trochę pisaniny.
Czy jest tak przypadkiem że ta dziewczyna wydaje się przeciwieństwem Twojej eks?
Możesz na razie słyszeć co chcesz słyszeć ,tak się zdarza na samym początku .
Kupel z pracy nie ma uprawnień do tego czy ma dać Ci błogosławieństwo czy nie dać.Ona jest wolna i Ty też nie masz obowiązku wymuszać jakiejś wydumanej lojalności na sobie wobec niego nie jesteście rodziną to nie Twój brat czy kuzyn ona nie była jego żoną nie ten poziom .Nie Twój problem czy mu się wasze spotykanie spodoba ,nie jego problem życie eks jeżeli jednak weźmie odpowiedzialność za coś co go już nie dotyczy odetnij się od niego ,a mieszanie spraw prywatnych ze służbowymi jest bardzo niedojrzałe i nieprofesjonalne .Ich czas minął jako pary ,jakieś powody były ku temu że się rozstali ,a czy tęsknią za sobą czy się nienawidzą to też nie musi być dla Ciebie problem ,za dużo rozkminiasz i analizujesz już od początku ledwo zaczętej znajomości ,ekscytujesz się bardzo i przejmujesz sprawiani na które wydaje ci się ze masz większy wpływ niż rzeczywiście możesz mieć. Jeszcze raz ochłoń wyluzuj nie napalaj się tak od razu
rożnie może być ,a oczekiwania zwłaszcza te skryte są najczęstszym źródłem rozczarowań i złamanych serc.
Wasze przyszłe stosunki z nim to niewiadoma ,życie zmienia plany ludziom czasem zaskakująco .
Zależy czy on ma dużo na sumieniu i ma jeszcze urazy do niej nieprzeżyte i nieprzepracowane,
ale jak napisałeś kolega za Ciebie życia nie przeżyje.
Możesz mu powiedzieć ,ale trochę Twoje rozkminy kojarzą się z czymś takim jakbyś miał romans z jego eks, a ona go niby zdradzała z Tobą.
Oni nie są już w związku koniec pieśni ,czas pokarze czy jesteście plastrami dla siebie ,czy macie zamkniętą przeszłość w pogodzeniu z nią.
Twoja chęć powiadomienia kumpla, może być też powodowana chęcią i ciekawością poznania jak było między nimi i kto mówi prawdę ,złudzenie to jest .
nie poznasz prawdy do końca i tylko dwa bardzo subiektywne emocjonalne spojrzenia ,nie da się w ten sposób zweryfikować charakterów i osobowości
kogoś nowo poznanego to jest błędna strategia na przyszłość ,próba kontrolowania i przejęcia przeszłości ,niebezpieczna zabawa w sędziego.
Spotykaj się i poznawajcie się w życiu ,to lepsze niż zadawanie ciągle pytań i zabezpieczanie się na wyrost i na zapas ,nawet z nową dziewczyną z poza Twojego kręgu znajomych nigdy nie masz gwarancji na udany związek - tak to jakoś jest.
Nie musisz się czaić ,ukrywać i pytać ,ale też nie musisz być zdesperowany ,
w pracy lepiej nie mieć dziewczyny ,praca zajmuje zbyt wiele wspólnej przestrzeni w związku po jakimś czasie ,
chyba że oboje potraficie zostawić problemy z pracy za bramą tak jak przeszłosć.

4

Odp: Była kolegi z pracy - dylemat.
Homme napisał/a:

Powiedźcie co byście zrobili na moim miejscu? Szczerze z nią pogadać, że nie, sorry, stop. Czy walić to i iść na całość? Przy czym ziomowi bym o tym sam powiedział, bo lepiej żeby dowiedział się ode mnie a nie otoczenia. Nie wiem jaka byłaby jego reakcja, ale właśnie się hajtnął z szarą, posłuszną myszką, więc stary temat zamknięty.
Gdybym poszedł na całość a atmosfera w robocie by mocno zgęstniała przez reakcje pozostałych ludzi ( 90 procent naszej obsady to faceci)
to zawsze mogę się przenieść do innego oddziału, oczywiście z zawodową stratą.

Doskonale wiem, że gdybym od początku wiedział, że to on to bym nie napsiał.... Ale los chciał inaczej.

Więc ostatecznie:
- Jak Wy byście postąpili i Dlaczego?
- Jak byście to odebrali będąc innymi pracownikami?

Nie wierzę, że w ogóle kwestionujesz sensowność tej relacji z powodu tego, że dziewczyna była kiedyś w związku z jakimś kolesiem, z którym masz luźną znajomość głównie na gruncie zawodowym, a on sam jest już po ślubie z kimś zupełnie innym :-O
Zrozumiałabym jakby to był jakiś bliski kumpel, może jeszcze nie pogodzony z rozstaniem, ale w tej sytuacji, to mi się wydaje, że przesadzasz z tą lojalnością, czy tam jakimś kodeksem zachowań.

Moim zdaniem uczciwie byłoby powiedzieć przy okazji znajomemu, że zamierzasz rozwijać relację albo już rozwijasz z jego ex, a dziewczynie możesz ewentualnie powiedzieć o swoich rozkminach. Ale to najwyżej tyle.

Jakimś problemem może być to, że dziewczyna zaczyna pracę w Twojej firmie, bo jak Wam nie wyjdzie, to mogą być kwasy, ale jak Wasz kontakt służbowy ma mieć charakter incydentalny, to też wielkiego zagrożenia nie ma.

5

Odp: Była kolegi z pracy - dylemat.

Nie widzę problemu.
Tak jak wyżej, była jakiegoś dobrego kumpla z którym ma się stały kontakt - fakt, mogłoby być dziwnie.
Druga sytuacja to była "wroga" no osoby której się nie trawi, wręcz napawa wstrętem. Wtedy u mnie odpada - uważałbym, że jej wybory są słabe (ja wiem, że może irracjonalne ale cóż).
A taki znajomy, kolega z pracy etc.  - nie przeszkadzałoby mi to.

6

Odp: Była kolegi z pracy - dylemat.
blueangel napisał/a:

no ale sam powiedziales, ze sie z nim nie przyjaznisz. ledwo 3 razy sie prywatnie spotkaliscie

No nie przyjaźnię, tej relacji tak nie nazwę. Po prostu koledzy z pracy którzy kiedyś wspólnie pracowali na najniższych szczeblach. Nie ukrywam, bo zawodowo się dogrywaliśmy, ale na grunt prywatny jakoś nigdy to się nie przeniosło.

MagdaLena1111 napisał/a:

Nie wierzę, że w ogóle kwestionujesz sensowność tej relacji z powodu tego, że dziewczyna była kiedyś w związku z jakimś kolesiem, z którym masz luźną znajomość głównie na gruncie zawodowym, a on sam jest już po ślubie z kimś zupełnie innym :-O
Zrozumiałabym jakby to był jakiś bliski kumpel, może jeszcze nie pogodzony z rozstaniem, ale w tej sytuacji, to mi się wydaje, że przesadzasz z tą lojalnością, czy tam jakimś kodeksem zachowań.

Moim zdaniem uczciwie byłoby powiedzieć przy okazji znajomemu, że zamierzasz rozwijać relację albo już rozwijasz z jego ex, a dziewczynie możesz ewentualnie powiedzieć o swoich rozkminach. Ale to najwyżej tyle.

Jakimś problemem może być to, że dziewczyna zaczyna pracę w Twojej firmie, bo jak Wam nie wyjdzie, to mogą być kwasy, ale jak Wasz kontakt służbowy ma mieć charakter incydentalny, to też wielkiego zagrożenia nie ma.

Nie tyle kwestionuję co chyba zbytnio rozkminiam bo jednak będę z nim długo jeszcze pracował. A nie lubię braku komfortu w pracy. Z rozstaniem pogodzony, przynajmniej tak myślę.

I myślę, że najrozsądniej będzie słuchać Twojej rady - najpierw powiem jej co mnie gryzie, a później go poinformuję. Oczywiście bez żądnego tłumaczenia się bo to moje życie.

Jeśli chodzi o pracę w jednej firmie to praktycznie żadnej styczności ani zależności między nami nie będzie.


paslawek napisał/a:

Ochłoń nieco to dopiero dwa spotkania i trochę pisaniny.
Czy jest tak przypadkiem że ta dziewczyna wydaje się przeciwieństwem Twojej eks?
Możesz na razie słyszeć co chcesz słyszeć ,tak się zdarza na samym początku .
Kupel z pracy nie ma uprawnień do tego czy ma dać Ci błogosławieństwo czy nie dać.Ona jest wolna i Ty też nie masz obowiązku wymuszać jakiejś wydumanej lojalności na sobie wobec niego nie jesteście rodziną to nie Twój brat czy kuzyn ona nie była jego żoną nie ten poziom .Nie Twój problem czy mu się wasze spotykanie spodoba ,nie jego problem życie eks jeżeli jednak weźmie odpowiedzialność za coś co go już nie dotyczy odetnij się od niego ,a mieszanie spraw prywatnych ze służbowymi jest bardzo niedojrzałe i nieprofesjonalne .Ich czas minął jako pary ,jakieś powody były ku temu że się rozstali ,a czy tęsknią za sobą czy się nienawidzą to też nie musi być dla Ciebie problem ,za dużo rozkminiasz i analizujesz już od początku ledwo zaczętej znajomości ,ekscytujesz się bardzo i przejmujesz sprawiani na które wydaje ci się ze masz większy wpływ niż rzeczywiście możesz mieć. Jeszcze raz ochłoń wyluzuj nie napalaj się tak od razu
rożnie może być ,a oczekiwania zwłaszcza te skryte są najczęstszym źródłem rozczarowań i złamanych serc.
Wasze przyszłe stosunki z nim to niewiadoma ,życie zmienia plany ludziom czasem zaskakująco .
Zależy czy on ma dużo na sumieniu i ma jeszcze urazy do niej nieprzeżyte i nieprzepracowane,
ale jak napisałeś kolega za Ciebie życia nie przeżyje.
Możesz mu powiedzieć ,ale trochę Twoje rozkminy kojarzą się z czymś takim jakbyś miał romans z jego eks, a ona go niby zdradzała z Tobą.
Oni nie są już w związku koniec pieśni ,czas pokarze czy jesteście plastrami dla siebie ,czy macie zamkniętą przeszłość w pogodzeniu z nią.
Twoja chęć powiadomienia kumpla, może być też powodowana chęcią i ciekawością poznania jak było między nimi i kto mówi prawdę ,złudzenie to jest .
nie poznasz prawdy do końca i tylko dwa bardzo subiektywne emocjonalne spojrzenia ,nie da się w ten sposób zweryfikować charakterów i osobowości
kogoś nowo poznanego to jest błędna strategia na przyszłość ,próba kontrolowania i przejęcia przeszłości ,niebezpieczna zabawa w sędziego.
Spotykaj się i poznawajcie się w życiu ,to lepsze niż zadawanie ciągle pytań i zabezpieczanie się na wyrost i na zapas ,nawet z nową dziewczyną z poza Twojego kręgu znajomych nigdy nie masz gwarancji na udany związek - tak to jakoś jest.
Nie musisz się czaić ,ukrywać i pytać ,ale też nie musisz być zdesperowany ,
w pracy lepiej nie mieć dziewczyny ,praca zajmuje zbyt wiele wspólnej przestrzeni w związku po jakimś czasie ,
chyba że oboje potraficie zostawić problemy z pracy za bramą tak jak przeszłosć.

No właśnie pisałem to już po lekkim ochłonięciu. Złożyło się tak, że ona pojechała na wcześniej zaplanowane wakacje, później kwarantanna a ja koordynowałem duży proces i pracowałem po 12-14 godzin dziennie. W związku z tym nasz kontakt był praktycznie zerwy przez ponad dwa tygodnie. A mimo to dręczące myśli mnie nie opuściły...analizowałem też w kontekście tej perspektywy o której Ty mówisz, czyli czy nie idealizuję sobie tej relacji. Na pewno nie jestem na etapie, że składam obietnice wspólnego życia, płomiennych uczuć tylko zastanawiam się w którą stronę iść. Wiem, że kiedy w grę wchodzą emocje i uczucia to rozsądek winien zejść na drugi plan, lecz ja od zawsze analizowałem i się zastanawiałem.

Wiem też, że potrafię odciąć sprawy zawodowe od prywatnych, a czy on będzie potrafił nie wiem. Tak zastanawiam się nad tym co piszecie i w sumie nie powinno mnie to interesować, to w sumie moje życie i moje wybory. A w pracy... w końcu kurz opadnie, a pozostali niech sobie plotkują. I tak to robią.

Co do porównania tego do romansu... hmmm, jesteś chyba blisko. Zastanawiam się nad moralnością takiego postępowania, jednak robię to chyba na wyrost.

W zakresie zostawiania za sobą przeszłości to chyba nie ja powinienem być osobą, która to zrobi, a on. A ja martwię się tym czym martwić się nie powinienem. Cóż... tak miało być, nic bez przyczyny się nie dzieje.

Dziękuje Wam za obiektywne oceny. Naprawdę skłoniło mnie to do refleksji nad tą sytuacją.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Była kolegi z pracy - dylemat.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021