Cześć wszystkim.
Piszę do Was bo juz nie wiem jak sobie poradzić, więc tak zacznę od tego, że mam 29 lat ze swoim narzyczonym jestem w związku od 4 lat za miesiąc mamy ślub. I tu właśnie w czym tkwi problem powinnam się cieszyć ale szczerze Wam powiem, że nie mam z czego. O to nasza historia poznaliśmy się przez Badoo w maju 2017 wszystko było naprawdę pięknie we wrześniu tego samego roku zamieszkaliśmy razem on poznał moja rodzinę ja jego. Przez 2 lata mieszkania razem by cudownie wiadomo były i kłótnie i wszystko. Po 2 latach skończył nam się wynajm mieszkania i zastanawialiśmy się gdzie będziemy mieszkać. Zdecydowaliśmy że będziemy mieszkać u Niego i tu się zaczynają schody.
Jego mama na początku wydawała mi się miła i w porządku ale pozory mylą pokazała swoje pazury mój narzyczony obecnie wtedy chłopak nie widział w tym żadnego problemu, ale nie potrafiłam się z nią porozumieć dojeżdżałam di pracy 50 km w jedną i drugą stronę przeszłam na dietę mimo, że tego nie chciałam. W 2019 roku mi się oświadczył i zaczęliśmy planować ślub. Sala, zespół, fotograf, kamerzysta i cała reszta związana że ślubem. Wszystko szło pięknie dopóki nie wyszedl nasteony problem okazało się że moja niedoszła świadkowa czyli młodsza siostra mojego narzeczonego jest w ciąży więc trzeba było na szybko coś wymyślić żeby zmienić miejsce zamieszkania, no bo wszyscy się tam nie pomieścimy. W tamtym roku we wrześniu zmarła mi babcia więc postanowiliśmy po miesiącach robienia wojny i kłótni żeby się wyprowadzić do mieszkania po mojej babci w końcu poszedł na ustępstwo i się zgodził. Już myślałam że wyprowadzając się od niego będę miała św spokój od jego matki i całego tego szajsu(rodzina patologiczna) gdzie ja pochodzę z pełnej rodziny. I tu się zaczyna cala moja nerwica. Wyprowadziliśmy się zaczęło się miedzynami dobrze układać,ale jest pewno ale 5 miesięcy przed ślubem dowiedziałam się że jest po rozwodzie gdzie nic mi nie powiedział przez 4 lata. Ślub tuż tuż a on zwalił całą odpowiedzialność za ślub na mnie. Aha nie zdążyłam dodać że mój narzeczony pracuje na delegacjach. Błagam doradźcie mi jak przemówić narzeczonemu że ślub to nie tylko mój obowiązek tylko jego też nie może się to opierać tylko na mnie tylko on też musi że mną współpracować. Mam wrażenie że w ogole mu na tym nie zależy.
Pozdrawiam M