Dominacja rodziców czy brak uczucia? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 79 ]

Temat: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Witam, jestem facetem w wieku 25 lat i chciałbym opisać mój problem z moją dziewczyną (rówieśniczka), który trwa praktycznie od samego początku związku. Związek trwa (lub trwał) 2,5 roku.

Pierwszą dziwną sytuacją było to gdy zaprosiłem ją na randkę (miesiąc od kiedy zaczęliśmy być w związku) do kina, i 5 minut przed przyjazdem zadzwoniła powiedzieć, że jej mama jedzie z nami... oczywiście zawróciłem i wróciłem do domu ponieważ to ją zaprosiłem a nie komplet. Po kilku dniach kłótni zrozumiała, że jej mama postąpiła źle i moja reakcja była słuszna. Kolejnymi aczkolwiek powtarzajacymi się akcjami był brak prywatności w jej domu i wieczne wchodzenie jej mamy do jej pokoju bez pukania do drzwi, czasem tylko zobaczyć co robimy oraz telefony przed 22 przypominające, że ma być w domu do 22 (jak była u mnie lub spotykaliśmy się po za jej domem). Pewnego dnia nie wytrzymałem i pojechałem za nią (wracała po telefonie, że zaraz 22 i czy już jest w drodze), moja dziewczyna stwierdziła, że jestem problematyczny i wbiegła od razu do domu bez żadnej rozmowy ze mną (miała wtedy 23 lata). Jej mama wyszła do mnie i zapytała z problemem o co mi chodzi że tu przyjechałem to powiedziałem wprost, że dla mnie to nienormalne, że w weekend pańska córka musi być do 22 w domu i pani do niej wydzwania z przypomnieniem + dodałem brak prywatności u niej w domu. Co usłyszałem? Że to ja robie problemy i u nich w domu są takie zasady i nie wie po co jej córka miałaby zostawać dłużej u mnie. Oczywiście nie wynikła z tego żadna poważna sprzeczka, bo stwierdziłem, że nie warto w ogóle brnąć w to dalej, wolałem porozmawiać o tym z moją dziewczyną. Wtedy (2019 rok) była to jedyna sytuacja, w której postawiła się rodzicom i przez kilkanaście tygodni spotykaliśmy się u mnie lub po za jej domem. Do czasu kiedy postanowili ją zatrzymać w domu i zabrać kluczyki, żeby do mnie nie jechała bo dopóki ja nie zjawię się u nich w domu to ona ma się ze mną nie spotykać lub wypie...ć z domu. Oczywiście poinformowałem ją, że przyjadę jak sobie w głowie poukładam te sytuacje. Po kilku dniach się zjawiłem i było wszystko ok... znowu nie na długo. Wtedy też moja dziewczyna ze mną szczerze porozmawiała, że ona się czuje jak w klatce i toksycznie bo nie ma wolności. Jak się potem okazało to była ostatnia rozmowa kiedy potrafiła powiedzieć o tym problemie.

Wchodzenie do pokoju i telefony przed 22 utrzymywały się ciągle a do tego doszedł przymus jedzenia z jej rodzicami każdego posiłku bo "tak to u nich jest i mam sie dostosować". Ok, nie mówię, że nie szanuje takiego podejścia do wspólnych posiłków ale raz po raz, a nie, że kiedy jestem głodny to musze czekać aż wszyscy będą jeść bo tak u nich jest. Znowu nie wytrzymałem i zacząłem z nią rozmawiać, bez skutecznie bo usłyszałem, że ona z mamą pogada i wszystko się zmieni... i się zmieniało na 3-4 dni i wracało do normy. Zapytałem sam jej mamę, czy nie uważa, że jej córka nie ma prywatności bo się mi na to skarżyła. Co uslyszałem? Że wtrącam się w ich sprawy rodzinne i ich córka nie powinna mi takich rzeczy mówić ani nic co dotyczy ich rodziny i ja w ogóle jestem dziwny bo przyjeżdżam do ich domu i nawet nie zacznę na żaden temat rozmawiać (gdy próbowałem to nikt się do mnie nie odzywał więc skończyłem w ogóle zaczynać jakiekolwiek tematy).  Dziwnym trafem od tego momentu moja dziewczyna przestała w ogóle widzieć problem, a każde zwracanie uwagi przeze mnie konczyło się kłótnią na końcu której obiecywała mi, że będzie z mamą rozmawiać i się to zmieni. Oczywiście przez ponad 2 lata nic a nic się na stałe nie zmieniło a ja zacząłem zauważać, że ona jest wytresowana jak piesek i na każde zawołanie przynosi ojcu picie, albo idzie do sklepu bo mamie czegoś zabrakło (w czasie kiedy spędzamy czas razem np. oglądamy serial, gramy, rozmawiamy czy planujemy wyjście na spacer, kawe itp.) Zaczęło się to robić coraz bardziej dziwne, w tym roku przestała w ogóle okazywać mi fizycznie uczucia u niej w domu, łącznie ze zwykłym przytuleniem a gdy poruszałem ten temat to zaprzeczała temu i mówiła, że przecież tak nie jest...

Przez cały ten związek odczuwałem, że jej rodzice mają mnie za kogoś gorszego od nich i często dawali mi to do zrozumienia nie dając skończyć mówić lub olewali totalnie moje zdanie. Na końcu kwietnia wydarzyło się coś, co tylko potwierdziło, że oni mnie po prostu nie akceptują. Nie będę podawał szczegółów, ale na portalu społecznosciowym przypadkiem zobaczyłem, jak jej mama zaprzecza faktom związanych z naszym związkiem. Pokazałem to dziewczynie i powiedziałem, że dla mnie to mega przykre i nie rozumiem czemu mnie nie akceptują bo gdy próbowałem o tym z nimi rozmawiać to mówili, że przecież tak nie jest (jasne...). Usłyszałem, że to nie ona pisała wiec mi nic nie odpowie i nie wie co niby miałaby z tym zrobić. No to odpowiedziałem, że chociaż z mamą porozmawiać. Porozmawiała... tak, że na drugi dzień gdy przyjechałem do ich domu jej mama była na mnie obrażona i nawet nie odpowiedziała na dzień dobry. Zapytałem moją dziewczynę o co jej chodzi a ona bez słowa wyszła i zawołała mamę rzucając tekstem, że mam sie sam zapytać bo ona ma to w dupie... powiedziałem co mi leży na sercu a jej mama odpowiedziała, że jestem dziwny i nienormalny że to co ona pisze w internecie biorę do siebie i ona tak napisała bo po co ktoś ma wiedzieć o naszym związku (tia...). Odpowiedziałem, że każdy odczuwa wszystko inaczej i mam prawo mieć takie zdanie - usłyszałem, że dla niej to ja jestem nienormalny bo takie zdanie jak ja mają dziwni ludzie którzy wszystko muszą brać do siebie. Moja dziewczyna powiedziała, że jej mama ma racje i zachowywała się jakby nie miała do mnie uczuć przez pare dni.

Pod koniec kwietnia jeszcze było między nami normalnie, natomiast w czasie zbliżeń coś się nie udało po jej stronie, tzn. ja odebrałem to zupełnie inaczej niż powinienem (ona była pierwszą dziewczyną z którą współżyłem) i powiedziałem parę słów za dużo ale zachowywała się potem tak, że nie odczuwałem, że ją to uraziło. Po paru dniach moja dziewczyna miała zły dzień i gdy jej mama weszła do jej pokoju jak zwykle bez pukania, zwyzywała ją, że się nie wchodzi z duperelami i ma dosyć tego, że nie puka i zachowuje się jakby ją kontrolowała. Jej mamusia wyszła bez słowa waląc drzwiami jak nigdy a ja siedziałem jak wryty mówiąc tylko, że troche za agresywnie jej to powiedziała - uslyszałem, że mi nic nigdy nie pasuje, najpierw ma jej powiedziec zeby nie wchodziła a potem mam problem ze za ostro jej mówi... Na drugi dzień dziewczyna przyjechała do mnie i zachowywała się kompletnie jak nie ona, bez życia, rozmowy, jakby zła ale twierdziła, że nic się nie wydarzyło. Wtedy zapaliła mi się lampka, że coś jest nie tak. Jak się później okazało po sprzeczce z jej mamą, i rozmowach o jej rodzicach i ich podejściu moja dziewczyna straciła kompletnie uczucia do mnie, nie było żadnego przywitania buziakiem jak zawsze, wiecznie była zmęczona i unikała fizyczności ze mną. Zaczęła się odsuwać tak bardzo, że nawet nie pytała jak się czuje i mi mija dzień bo "ty codziennie robisz to samo" tylko opowiadała o sobie, swojej pracy i ludziach z pracy z którymi się umówiła na wyjścia "integracyjne"... Powiedziała mi, że to przez to, że ja ją przytłaczam i rozkazuje, ona chce przerwy. Po tygodniu przerwy wysłałem jej bukiet kwiatów (niestety nie osobiście bo nie chciała mnie widzieć), przeprosiłem za to, że czuła się przytłoczona i miała rację, że totalnie miała rację też co do naszego współżycia i mojego wyskoku krytyki o ktorym pisałęm wyżej. No i moja dziewczyna ciągle szuka wytłumaczenia i prowokacji, żeby pokazać mi, że ja mam ciągłe problemy do niej i nic a nic nie rozumiem. Teraz nie chce mnie widzieć bo boi się, że znowu się o to samo będziemy kłócić, niby mnie kocha i tęskni, chce kontynuacji związku, będzie się mną interesować ale totalnie mnie przy tym olewa. Na komunikatorze odpisuje mi co kilka godzin, nie nawiązuje do tematów, o których piszemy, nie pyta o mój dzień samopoczucie itp. ale uważa, że sie mną interesuje i mnie kocha... na pytanie, czemu tak długo nie odpisuje dostaje tekst, że ona jest zajęta to co ma ciagle mi odpisywać (kiedyś normalnie pisaliśmy, jak coś robiła rzadziej ale nie co 3-4h). Zapytałem czy ona nie ma odwagi ze mną skończyć i wygasza ten związek czy o co chodzi to odpowiedziała, że gdyby ze mną chciała skończyć to by to zrobiła dawno temu ale mnie kocha i chce o nas walczyć.

W ostatnim miesiącu było również apogeum podejmowania decyzji przez jej rodziców za jej wydatki - rozmawialiśmy o tym i zrobiła ze mnie tyrana który tylko się czepia jej rodziców (po prostu chciałęm zrozumieć dlaczego sama nie podejmuje decyzji za np. jej samochód). Dodam, że oboje studiujemy i pracujemy (ja w firmie mojej rodziny, ona w korpo). Mieliśmy jeszcze niedawno plany na wyremontowanie własnych 4-kątów i wyprowadzkę ale legły w gruzach.

Ważna jest również informacja, że przez cały związek gdy wyjeżdżaliśmy lub byliśmy u mnie to zachowywała się naturalnie, miała swoje zdanie i nie mieliśmy żadnej sprzeczki na wyjeździe (duzo podróżowaliśmy).

Czy to jest dominacja rodziców czy faktyczny brak uczucia do mojej osoby? Nie wiem, może Wy mi pomożecie zrozumieć te sytuacje. W mojej głowie jest rollercoaster, widzę nadzieję jak pisze, że to nie koniec ale potem to szybko mija jak widzę brak zaangażowania i tłumaczenie się by się nie spotykać. I tak w kółko...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Generalnie źle do tego podchodziłeś.
Twoje rozmowy z jej mamą na temat modelu wychowania były nie na miejscu. To jest dorosła kobieta, ma dorosłe dziecko i czy toksyczne czy nie, Ty nie masz prawa jej zwracać na ten temat uwagi, bo to zupełnie nie jest Twoja rola.
Druga sprawa jest taka, ze jeżeli utrzymują Twoją partnerkę, to mają prawo narzucić jej zasady i wymagać, żeby wracała o normalnej porze czy jadła z nimi posiłki.
Trzecia sprawa jest taka, że zachowałeś się bardzo nie fajnie, bo zamiast ją wspierać w ustalaniu zasad z rodzicami, to Ty postawiłeś ją między młotem a kowadłem. To ona musiała mieć niezły rollercoaster, bo z jednej strony miała wiecznie narzekającą matkę, która wymaga, a z drugiej strony miała wiecznie narzekającego faceta, który też tylko wymagał i chciał, żeby sytuacja z matką się zmieniła. Ona była w takiej sytuacji i pod taką presją, że ja się wcale nie dziwię, że w końcu zaczęła wybuchać i skończyło się tak, jak się skończyło.

Tak naprawdę od samego początku kiedy zobaczyłeś, że są konflikty, trzeba było ją wesprzeć w usamodzielnieniu się i po prostu zamieszkać oddzielnie od rodziców.
I jeżeli się dogadacie i będziecie chcieli dalej być razem, to tak naprawdę to jest jedyna opcja. Zamiast remontować, wynajmijcie cokolwiek, byle jak najszybciej się odciąć finansowo i mieszkaniowo i jak najszybciej móc decydować samemu za siebie.

O ile się dogadacie, bo mam wrażenie, że jej się już tak przelało, że słabo to widzę.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Jej rodzice, nieważne, czy słusznie, czy nie, traktują dwudziestokilkuletnią córkę jak małosprytne dziecko, które ma być im podporządkowane. Ty z kolei uznałeś, że ta dorosła kobieta ma postępować zgodnie z Twoim zdaniem.
Dziewczyna wpadła z deszczu pod rynnę.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

4

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Z tym, że ja nie uznałem, że ma postępować tak jak ja chce. Rozmawialiśmy nie raz o tym, że ona nie czuje prywatności i nie zaprzeczała temu.
Nie wydaje mi się, żeby dorosły człowiek musiał wracać wtedy i wtedy bo u kogoś mieszka. Jej starszy brat może robić co chce i nikt go o to nie karci, ale może to dlatego, że z jego dziewczyną zostali zeswatani przez mamusie... sam już nie wiem dlaczego są takie rozbieżności w traktowaniu

Co do wsparcia i konfliktów + usamodzielnienia się - gdyby to było takie proste... za każdym razem słyszałem nie bo za wcześnie więc akceptowałem jej zdanie.

5

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Dziewczyna mówiła Ci o swych odczuciach, ale czy poprosiła, byś pouczał jej matkę?
Dzięki Twej ingerencji jej relacje w domu na pewno nie poprawiły się.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

6

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
Majk645 napisał/a:

Z tym, że ja nie uznałem, że ma postępować tak jak ja chce. Rozmawialiśmy nie raz o tym, że ona nie czuje prywatności i nie zaprzeczała temu.
Nie wydaje mi się, żeby dorosły człowiek musiał wracać wtedy i wtedy bo u kogoś mieszka. Jej starszy brat może robić co chce i nikt go o to nie karci, ale może to dlatego, że z jego dziewczyną zostali zeswatani przez mamusie... sam już nie wiem dlaczego są takie rozbieżności w traktowaniu

Co do wsparcia i konfliktów + usamodzielnienia się - gdyby to było takie proste... za każdym razem słyszałem nie bo za wcześnie więc akceptowałem jej zdanie.

Narzucałeś jej swoje zdanie, oczekiwałeś, że postawi się matce, oczekiwałeś rozwiązywania konfliktów, a jak słuchała matki, to jechałeś za nią do domu i robiłeś matce kazanie, że źle traktuje własne dziecko.
Ja się tej matce nie dziwię, że nie chciała, żeby jej córka miała z Tobą do czynienia. Na jej miejscu nie wchodziłabym w żadne dialogi z Tobą, tylko na stałe zamknęła Ci drzwi przed nosem.

Jak dorosły człowiek mieszka z rodzicami i rodzice go utrzymują (a podejrzewam, że chociaż pracuje, to częściowo ją utrzymują), to rodzice mają pełne prawo do powiedzenia jej, że np. nie życzą sobie, żeby wracała po nocy do domu. Jak jest taka dorosła i chce podejmować własne decyzje, to niech się wyprowadzi. Nie wyprowadza się czyli widocznie jest jej dobrze tak jak jest.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

7 Ostatnio edytowany przez Wiatrwewlosach (2021-06-05 22:48:48)

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
Lady Loka napisał/a:

Druga sprawa jest taka, ze jeżeli utrzymują Twoją partnerkę, to mają prawo narzucić jej zasady i wymagać, żeby wracała o normalnej porze czy jadła z nimi posiłki.

Na prawde tak uwazasz doslownie? Czy wg Ciebie jest cos, czego rodzice nie moga wymusic na dziecku, gdy to z nimi mieszka? Czy automatycznie ma sie wladze absolutna nad swoim dzieckiem do momentu jego wyprowadzenia sie? Bo serio brzmi to okropnie.

Autorze, za daleko poszedles jezeli idzie o rozmowy z matka partnerki, z tym sie z Loka zgadzam.
Relacje z rodzicami i to jak Twoja partnerka chce/nie chce tego zalatwiac, to jest jej sprawa. Nie wyobrazam sobie zeby moj partner zwracal mojej matce uwage.

Moze poczekaj az dziewczyna ochlonie, pogadajcie na spokojnie i tez bym dazyla do tego, zeby sie wyprowadzic, chociazby do kawalerki.
A dziewczynie sie przyda wsparcie przy az tak wtracajacych sie i zaborczych rodzicach, a nie jeszcze kazania.

8 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2021-06-05 23:04:19)

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
Wiatrwewlosach napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Druga sprawa jest taka, ze jeżeli utrzymują Twoją partnerkę, to mają prawo narzucić jej zasady i wymagać, żeby wracała o normalnej porze czy jadła z nimi posiłki.

Na prawde tak uwazasz doslownie? Czy wg Ciebie jest cos, czego rodzice nie moga wymusic na dziecku, gdy to z nimi mieszka? Czy automatycznie ma sie wladze absolutna nad swoim dzieckiem do momentu jego wyprowadzenia sie? Bo serio brzmi to okropnie.

Hmm, zastanowmy się... czy ja napisałam cokolwiek o władzy absolutnej? Chyba nie.

Władzy absolutnej to rodzic nad dzieckiem nie ma nigdy.
Niemniej jeżeli dorosłe, pracujące dziecko mieszka z rodzicami, to chyba na logikę akceptuje zasady, które panują w domu czy to odnośnie tego, kiedy wraca, czy o wspólnym jedzeniu posiłków czy o tym, że np. nie przyprowadza do domu ludzi, których rodzice sobie w domu nie życzą. To naprawdę jest takie dziwne? Przecież ona nie musi z nimi mieszkać. Skoro na siebie zarabia, to w każdym momencie może się wyprowadzić i to jest prawidłowy kierunek działania w momencie, kiedy uważamy, że zasady w domh rodzinnym przestają nam pasować.

Nie jest dla mnie niczym dziwnym, że rodzice, skoro już utrzymują dorosłe i pracujące dziecko, to mogą sobie nie życzyć, żeby to dzuecko traktowało dom jak hotel, czy tłukło im się wracając do domu, kiedy oni już śpią. Generalnie no ich dom ich zasady. Dokładnie tak samo, jak ktoś z rodziny czy znajomych śpi u mnie, to akceptuje moje zasady, które mam w domu, a nie wprowadza swoje porządki.

Edit. Żeby to też nie brzmiało tak kategorycznie i jakoś właśnie nie zalatywało władzą absolutną, to ja np. na miejscu tej matki wypracowałabym te zasady, na których mi zależy, np. godzina powrotu, czy jeden rodzinny posiłek w ciągu dnia i w obrębie tego dziecko miałoby swobodę i ofc w jakichś przypadkach zasady są negocjowalne smile to też nie terroryzm. Natomiast też jak się mieszka razem, to jakieś zasady wspólnego życia muszą być, żeby ludzie sobie nie przeszkadzali wzajemnie i potrafili dalej budować więzi rodzinne. Ale nie będę też ukrywać, że dla mnie pracujące dziecko, to dziecko, które powinno iść na swoje.
No i też zastanowiłabym się tutaj, czy jej faktycznie to tak przeszkadzało. Bo mnie to trochę wygląda na fajny parasol, którym ona maskuje brak własnej asertywności. Łatwo jej zasłonić się matką i biec do domu na 22 czy odmawiać chłopakowi pod pretekstem wspólnego obiadu, gdzie tak naprawdę jej to pasuje i ona nie ma z tym problemu. On ma.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

9 Ostatnio edytowany przez Wiatrwewlosach (2021-06-05 23:47:07)

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
Lady Loka napisał/a:

Hmm, zastanowmy się... czy ja napisałam cokolwiek o władzy absolutnej? Chyba nie.

Władzy absolutnej to rodzic nad dzieckiem nie ma nigdy.
Niemniej jeżeli dorosłe, pracujące dziecko mieszka z rodzicami, to chyba na logikę akceptuje zasady, które panują w domu czy to odnośnie tego, kiedy wraca, czy o wspólnym jedzeniu posiłków czy o tym, że np. nie przyprowadza do domu ludzi, których rodzice sobie w domu nie życzą. To naprawdę jest takie dziwne? Przecież ona nie musi z nimi mieszkać. Skoro na siebie zarabia, to w każdym momencie może się wyprowadzić i to jest prawidłowy kierunek działania w momencie, kiedy uważamy, że zasady w domh rodzinnym przestają nam pasować.

Nie jest dla mnie niczym dziwnym, że rodzice, skoro już utrzymują dorosłe i pracujące dziecko, to mogą sobie nie życzyć, żeby to dzuecko traktowało dom jak hotel, czy tłukło im się wracając do domu, kiedy oni już śpią. Generalnie no ich dom ich zasady. Dokładnie tak samo, jak ktoś z rodziny czy znajomych śpi u mnie, to akceptuje moje zasady, które mam w domu, a nie wprowadza swoje porządki.

Edit. Żeby to też nie brzmiało tak kategorycznie i jakoś właśnie nie zalatywało władzą absolutną, to ja np. na miejscu tej matki wypracowałabym te zasady, na których mi zależy, np. godzina powrotu, czy jeden rodzinny posiłek w ciągu dnia i w obrębie tego dziecko miałoby swobodę i ofc w jakichś przypadkach zasady są negocjowalne smile to też nie terroryzm. Natomiast też jak się mieszka razem, to jakieś zasady wspólnego życia muszą być, żeby ludzie sobie nie przeszkadzali wzajemnie i potrafili dalej budować więzi rodzinne. Ale nie będę też ukrywać, że dla mnie pracujące dziecko, to dziecko, które powinno iść na swoje.
No i też zastanowiłabym się tutaj, czy jej faktycznie to tak przeszkadzało. Bo mnie to trochę wygląda na fajny parasol, którym ona maskuje brak własnej asertywności. Łatwo jej zasłonić się matką i biec do domu na 22 czy odmawiać chłopakowi pod pretekstem wspólnego obiadu, gdzie tak naprawdę jej to pasuje i ona nie ma z tym problemu. On ma.


To moze w tym sie po prostu nie zgadzamy, bo w mojej opinii, dom rodzicow jest tez domem dziecka.
Wiec argument "moj dom moje zasady" mnie strasznie mierzi, jezeli stosujemy je wzgledem wlasnego dziecka, ktore sami sobie sprowadzilismy na ten swiat.
Co do tego, ze pracujace dziecko to takie ktore powinno juz mieszkac na swoim moze aplikuje w wiekszosci przypadkow, ale na pewno nie we wszystkich.
Ale ogolem sie zgadzam, ze trzeba miec jakies zasady ktore usprawniaja rodzinne zycie, ale tak jak napisalas w edicie: im dziecko jest starsze, tym czesciej ustala sie je razem, a nie narzuca swoje zasady, "bo to moj dom".


Co do sytuacji partnerki autora, to nie uwazam, zeby bylo fair komentowac jej motywy/brak asertywnosci, bo ona sie tutaj nie wypowiada, wiec mozna tylko gdybac.

10 Ostatnio edytowany przez Ein (2021-06-06 09:17:56)

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Tak sobie czytam i myślę, że u mnie w domu była i jest patologia czy brak dyscypliny? W sumie nawet nie wiem jak to nazwać.

Rozumiem, że rodzice martwią się o dziecko (dziewczynę tym bardziej) i to całkiem normalne. Ale żeby kobiecie która ma 23 lat stawiać takie ultimatum, że o 22 MUSI wrócić do domu albo wchodzić do pokoju bez pukania? (tutaj to tylko świadczy o kulturze)
W takim razie jak wezmą ślub i podczas nocy poślubnej niech pójdzie z nimi do sypialni i nadzoruje jakie pozycje będą dla nich najlepsze i najlepiej niech pokaże im jak to się robi...

Można pójść na kompromis.
Mi wiele razy się zdarzyło nie wrócić na noc. I tylko za pierwszym razem dostałem zj**e od rodziców, bo nie poinformowałem o tym, a oni nie wiedzieli co się ze mną stało.
I mieli w 100% racje. Teraz wystarczy tylko sms "wszystko ok, wracam jutro" i każdy zadowolony.

Ale wracają do autora.
Ta matka nawet nie ma zamiaru pójść na jakikolwiek kompormis.
Jakby zaproponował, że będą wracać o 23 a nie o 22 to na 100% się nie zgodzi. Miedzy innymi tylko po to, żeby zrobić mu na złość.

PS. Ktoś napisał, że wracać o NORMALNEJ porze do domu.
A ja się zapytam jaka pora jest nienormalna?
Kiedy dziewczyna ma przeżyć młodość i wracać z imprez o 5 nad ranem albo nocować poza domem skoro jest jeszcze "za mała"?
Przecież jak się ożeni, to nie może wracać po 22 bo partner na nią czeka...

Niech teraz robi jak mamusia każe, później ślub i dzieci a na starość tylko żal do siebie, jak zmarnowała młodość.

Kobiet narzekają jak spotkają na swojej drodze synka mamusi, który musi się o wszystko pytać najpierw mamy a później jej i nerwy, że mamusia ciągle doradza, ciągle się wtrąca.
Tutaj mamy prawie tą samą sytuację. Dziewczyna ma tak zryty mózg, że nie wie kiedy słuchać rodziców a kiedy się sprzeciwić.

11

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Dziękuje Wam za odpowiedzi i doceniam każdą z nich, opinie, że to ja się zachowałem do dupy również przyjmuję bo przyznaję - nie wiedziałem co mam z tym zrobić a jestem wychowany, że należy rozmawiać i rozwiązywać problemy rozmową, dlatego chciałem z jej mamą rozmawiać (nie kłocić się czy coś jej narzucać, ale właśnie spróbować dojść do kompromisu). Z dziewczyną też rozmawiałem w sposób spokojny, mówiąc, że to jest rzecz do przepracowania, dojścia do pewnego kompromisu. Dopiero w ostatnim miesiącu pękłem i zacząłem być denerwujący i czepialski czego mam świadomość i  wiem, że przez to też jest jak jest. Ale im dalej tym gorzej, 25 lat na karku a oni ją traktują jak dziecko niezdolne do podejmowania decyzji.
Uważam, że to nie te czasy gdzie mieszkanie z rodzicami = robienie tego co oni chcą bo u nich mieszka. To samo wracanie o 22. Prawie nigdy nie wyszliśmy na miasto, kolacje, piwo, etc. ze znajomymi bo zawsze musiała być do 22 w domu (dosłownie 2 razy udało się wyjść gdzieś, ale "godzinę powrotu" miała przesuniętą na 23). Pierwsze nasze wspólne wakacje to były telefony co 2 godziny co robimy i jakie mamy dalsze plany na dzień, i dopiero gdy dziewczyna się uniosła i powiedziała, że nie idzie nic robić przez te telefony to przestała. Kiedyś przy jednym wyjeździe usłyszałem od jej mamy, że "znowu wymyślam wyjazdy zamiast siedzieć w domu".
Nie dodałem, że jestem pierwszym jej poważnym chłopakiem, w liceum była z jednym chłopakiem parę tygodni i zerwała z nim kontakt z dnia na dzień, u nich również mama mieszała bo uważała, że nie jest dla niej odpowiedni  (poznałem się z nim na studiach stąd wiem). Koleżanek i przyjaciółek również nie ma z powodu bliżej mi nie znanego (sama nie umie określić).
Jak już wyżej pisałem, jej starszy brat podporządkowuje się pod każdą decyzje i wydaje się, że mu to odpowiada, znaleźli mu dziewczynę, prace ma taką jak ojciec - z nim nie ma problemu, żeby jego dziewczyna została na cały weekend na noc albo odwrotnie, do domu wraca kiedy chce i robi co chce.

Sam miałem ciężki czas ze swoją rodzicielką - jakoś w wieku 20 lat kiedy poczułem, że tracę młodość i zachciałem trochę zaszaleć - jazdy były niemiłosierne ale po dziesiątkach rozmów i niezrozumienia doszliśmy do kompromisu i w końcu w rodzinnym domu czuje się wolny i swobodny. Z tym, że pomógł mi w tym mój tata, który stał za mną murem.

Ein - dokładnie tego się obawiam, że po ślubie będzie to samo a nawet jeszcze gorzej. A w przypadku potencjalnych dzieci podejrzewam, że nie miałbym u nich żadnego autorytetu i wychowane byłyby "pod teściową" a moja potencjalna żona w razie sprzeczki na tematy życiowe po prostu ucieknie do swojej jedynej przyjaciółki - własnej mamy.

12

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Z tego co piszesz wynika, że podstawowy problem tkwi w tym, że jej rodzice (matka) Cię nie akceptują i nie traktują poważnie.
Skoro nie da się go rozwiązać rozmową, to chyba jedynym sposobem na zmianę sytuacji jest wyprowadzka i zamieszkanie na swoim.
No chyba, że dziewczyna uznała, że jednak matka ma rację i nie jesteś odpowiednim partnerem dla niej.

13

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
Ein napisał/a:

PS. Ktoś napisał, że wracać o NORMALNEJ porze do domu.
A ja się zapytam jaka pora jest nienormalna?
Kiedy dziewczyna ma przeżyć młodość i wracać z imprez o 5 nad ranem albo nocować poza domem skoro jest jeszcze "za mała"?
Przecież jak się oŻeni, to nie może wracać po 22 bo partner na nią czeka...

Niech teraz robi jak mamusia każe, później ślub i dzieci a na starość tylko żal do siebie, jak zmarnowała młodość.

No ja napisałam i dalej stoję za tym, co napisałam. Jak klade się spać o 23, to też nie mam ochoty na to, żeby potem o 3 w nocy ktos mi się tłukł po domu, myl się, szedl spać, bo jak sporo kobiet mam słaby sen i to mnie od razu budzi. Jeżeli dziecko jest wystarczająco dorosłe do zabalowania i korzystania z zycia  to jest wystarczająco dorosłe do zamieszkania na swoim i ja osobiście w momencie, kiedy zasady i chęci dziecka zaczęłyby ze sobą kolidować, pomogłabym dziecku wyprowadzić się na swoje właśnie po to, żeby mogło z wolności korzystać i nie zmarnować młodości.

Ja wyprowadziłam się z domu rodzinnego mając 26 lat i uważam, że to było z 3-4 lata za późno.

I uwaga, też mamy z partnerem zasadę, że wracamy o ludzkiej porze do domu jak wychodzimy osobno. I też dajemy sobie znac, co się z nami wtedy dzieje, żeby druga strona się nie martwiła.

Tu jest po prostu wielkie niedogadanie i tyle.

Autorze drogi, konflikty się omawia i rozwiązuje, oczywiście. Ale tutaj stronami konfliktu jest ona i jej matka, a nie Ty i jej matka. Ty jesteś obca osobą, która sie wtrąciła tam, gdzie nie powinna. A Twoja ex radzi sobie z ogarnianiem tego, co aktualnie jej nie pasuje, co pokazuje sytuacja z wakacji. Takie mentalne odcięcie się od rodzicow to tez jest proces i warto dać czas i wspierać smile my mieszkamy 700km od teściowej, a tez na początku była baaaaardzo obecna i bardzo wkurzająca. I z czasem jej przeszło, relacje sie ustabilizowały, unormowały, ma kontakt, wie, że nie dzieje się nic złego i już nie wydzwania tyle, co kiedyś (a wcześniej potrafiła dzwonić pytać, czy moj partner sobie zrobił pranie smile ). Tylko właśnie na to przede wszystkim potrzeba czasu, samodzielności i odpowiedzialności. Strona kontrolowana też musi sama dojrzec do pewnych zmian, bo tak to zastąpisz kontrolę matki swoją kontrolą.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

14

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
Majk645 napisał/a:

(...) jestem wychowany, że należy rozmawiać i rozwiązywać problemy rozmową, dlatego chciałem z jej mamą rozmawiać (nie kłocić się czy coś jej narzucać, ale właśnie spróbować dojść do kompromisu). (...)

I tak, pewnie w ramach wspierania dziewczyny w samostanowieniu o sobie, postanowiłeś, że we dwójkę, Ty z jej matką, porozmawiacie sobie o niej i tym, że ma być przez matkę traktowana tak, jak Ty tego chcesz. Coraz bardziej współczuję dziewczynie postawionej między młotem a kowadłem.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

15

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
Lady Loka napisał/a:
Ein napisał/a:

PS. Ktoś napisał, że wracać o NORMALNEJ porze do domu.
A ja się zapytam jaka pora jest nienormalna?
Kiedy dziewczyna ma przeżyć młodość i wracać z imprez o 5 nad ranem albo nocować poza domem skoro jest jeszcze "za mała"?
Przecież jak się oŻeni, to nie może wracać po 22 bo partner na nią czeka...

Niech teraz robi jak mamusia każe, później ślub i dzieci a na starość tylko żal do siebie, jak zmarnowała młodość.

No ja napisałam i dalej stoję za tym, co napisałam. Jak klade się spać o 23, to też nie mam ochoty na to, żeby potem o 3 w nocy ktos mi się tłukł po domu, myl się, szedl spać, bo jak sporo kobiet mam słaby sen i to mnie od razu budzi. Jeżeli dziecko jest wystarczająco dorosłe do zabalowania i korzystania z zycia  to jest wystarczająco dorosłe do zamieszkania na swoim i ja osobiście w momencie, kiedy zasady i chęci dziecka zaczęłyby ze sobą kolidować, pomogłabym dziecku wyprowadzić się na swoje właśnie po to, żeby mogło z wolności korzystać i nie zmarnować młodości.

Wybacz, ale to wyłącznie Twój problem, że masz słaby sen. A jakby partner albo dziecko miało pracę na noc to co? Ma zmienić pracę bo Ty musisz mieć ciszę w nocy? Albo wracać do domu dopiero jak Ty się wyśpisz?
Czy te poglądy są tylko jak ktoś z kimś wychodzi?
I proszę tu nie mieszać imprezowanie do rana = pobudka całego domu. Naprawdę można wrócić tak, że nawet nikt nie słyszał kiedy się wróciło.
Twoje poglądy są podobne jak autor opisał.
Albo dziecko robi jak Ty chcesz, albo wyprowadzka.
Koniec końców też stawiasz kogoś między młotem a kowadłem.


LadyLoka napisał/a:

I uwaga, też mamy z partnerem zasadę, że wracamy o ludzkiej porze do domu jak wychodzimy osobno. I też dajemy sobie znac, co się z nami wtedy dzieje, żeby druga strona się nie martwiła.

Ludzka pora... Dla was.
Troszkę wyrozumienia dla innych, którzy mają inne poglądy albo po prostu inny tryb życia.

16

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Nie, nie rozmawialiśmy o tym, że ja coś chcę i żeby traktowała ją tak jak chce. Rozumiem, że mogła poczuć się jak między młotem a kowadłem ale nigdy nie stawiałem żadnego ultimatum czy nic z tych rzeczy, nigdy. Skoro ona widziała kiedyś ten problem a teraz nie widzi mimo iż nic na lepsze się nie zmieniło to rozumiem, że to ja jestem dziwny bo chce nad tym pracować? Żeby nie bała się mieć swojego zdania i traktowała mnie jak partnera i mężczyznę? Bo wybaczcie ale teksty typu "idź przynieś tacie piwo, byle schłodzone, bo jest zmęczony" do dziewczyny, która spędziła cały dzień w pracy to też jest normalne bo u nich mieszka i ma się dostosować? Albo skocz mi do sklepu bo zabrakło mi tego i tamtego a nie chce mi się iść, po czym moja dziewczyna rzuca to co robimy razem i wychodzi to też jest coś normalnego?

Roxann, wiem o tym, że mnie nie akceptują bo to widzę, nigdy nie mogłem wypowiedzieć się swobodnie, nigdy nie zainteresowali się tym co robię, i zawsze to co oni potrzebowali musiało być zrealizowane natychmiast (nawet wtedy gdy mieliśmy swoje plany).

Lady Loka - mi nie chodzi, że mamy się szlajać po nocach najlepiej co kilka dni tylko o swobodę - ona ma własny rozum i wie, że skoro musi jutro wstać to wróci wcześniej, a skoro nie to zostanie np. dłużej i obejrzymy film, program, serial do końca a nie, że wychodzi w połowie bo był telefon. I to zdarzało się notorycznie, wręcz nigdy nie obejrzeliśmy nic od a do z, bo u niej albo mama przychodziła z pierdołą z fb żeby pokazać i moja dziewczyna traciła kompletnie zainteresowanie tym co oglądaliśmy/robiliśmy, albo u mnie po prostu musiała jechać i w pare minut już była w drodze do domu nawet w przypadku gdy coś wspólnie robiliśmy. Ja u niej mogę zostać dłużej i nikt z tym nie miał nigdy problemu ale w drugą stronę tak to nie działało.

17 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2021-06-06 12:55:53)

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
Ein napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Ein napisał/a:

PS. Ktoś napisał, że wracać o NORMALNEJ porze do domu.
A ja się zapytam jaka pora jest nienormalna?
Kiedy dziewczyna ma przeżyć młodość i wracać z imprez o 5 nad ranem albo nocować poza domem skoro jest jeszcze "za mała"?
Przecież jak się oŻeni, to nie może wracać po 22 bo partner na nią czeka...

Niech teraz robi jak mamusia każe, później ślub i dzieci a na starość tylko żal do siebie, jak zmarnowała młodość.

No ja napisałam i dalej stoję za tym, co napisałam. Jak klade się spać o 23, to też nie mam ochoty na to, żeby potem o 3 w nocy ktos mi się tłukł po domu, myl się, szedl spać, bo jak sporo kobiet mam słaby sen i to mnie od razu budzi. Jeżeli dziecko jest wystarczająco dorosłe do zabalowania i korzystania z zycia  to jest wystarczająco dorosłe do zamieszkania na swoim i ja osobiście w momencie, kiedy zasady i chęci dziecka zaczęłyby ze sobą kolidować, pomogłabym dziecku wyprowadzić się na swoje właśnie po to, żeby mogło z wolności korzystać i nie zmarnować młodości.

Wybacz, ale to wyłącznie Twój problem, że masz słaby sen. A jakby partner albo dziecko miało pracę na noc to co? Ma zmienić pracę bo Ty musisz mieć ciszę w nocy? Albo wracać do domu dopiero jak Ty się wyśpisz?
Czy te poglądy są tylko jak ktoś z kimś wychodzi?
I proszę tu nie mieszać imprezowanie do rana = pobudka całego domu. Naprawdę można wrócić tak, że nawet nikt nie słyszał kiedy się wróciło.
Twoje poglądy są podobne jak autor opisał.
Albo dziecko robi jak Ty chcesz, albo wyprowadzka.
Koniec końców też stawiasz kogoś między młotem a kowadłem.


LadyLoka napisał/a:

I uwaga, też mamy z partnerem zasadę, że wracamy o ludzkiej porze do domu jak wychodzimy osobno. I też dajemy sobie znac, co się z nami wtedy dzieje, żeby druga strona się nie martwiła.

Ludzka pora... Dla was.
Troszkę wyrozumienia dla innych, którzy mają inne poglądy albo po prostu inny tryb życia.

No a tu jest ludzka pora matki tej dziewczyny, która po prostu nie chce, żeby dziewczyna późno wracała i ma do tego prawo.

Swoją drogą mój partner akurat czasami pracuje na nocki i jeździ wtedy pracować do biura. Jakby dziecko miało pracę? Jakbym miała pracujące dziecko, pomogłabym mu usamodzielnić się i iść na swoje. To też jest rola rodzica, żeby w odpowiednim momencie to dziecko uwolnić od siebie i pozwolić żyć samodzielnie.

To jest kłótnia w tym momencie o różne modele wychowania i możemy sobie rozmawiać dalej na temat tego, jak będziemy wychowywać dzieci, ale to jest offtop, a wracając do tematu to dalej wygląda na to, że dziewczyna po prostu to akceptowała i było jej ok z tymi narzuconymi ograniczeniami, kontrolą matki i wszystkim, co autor tu opisuje. A jak nie akceptowała, to potrafiła sama się postawić i odpowiednio zareagować.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

18

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Autorze, podbije to co napisali inni - po pierwsze primo, niech się dziewczyna wyprowadzi, to będzie żyła jak uzna za stosowne.

Ja nie przychylam się do opinii, że dziecko skoro jest na utrzymaniu rodziców, to absolutnie musi żyć tak jak rodzice oczekują, ale rodzice też mają prawo stanowić zasady we własnym domu. Ja sobie nie wyobrażam, żeby mieć jakieś 50-60 lat, żyć z imprezującą 20-tką, która powinna się wyszaleć, porobić kilka głupot, zacząć układać życie na własną rękę. Z tak długiego mieszkania z rodzicami nie wynika nic dobrego, bo to niezdrowe - dziecko chce mieć autonomię, bo jest dorosłe, a rodzice niekoniecznie chcą robić za hotel czy miejsce schadzek. I obie strony mają do tego prawo.

Myślę, że brak możliwości pogodzenia tych dwóch kwestii zwykle jest impulsem do pójścia na swoje i bardzo dobrze!

O ile faktycznie postawa gotowości do rozmawiania o konfliktach jest jak najbardziej ok - o tyle wtrącanie się w relacje Twojej dziewczyny z jej rodziną, czy kimś innym jest nie ok. Partner ma wspierać, a nie rozwiązywać problemy za swoją partnerkę. Ty chcesz się za nią ująć, ale tak naprawdę pogarszasz sytuację. Relacje rodzinne bywają trudne, trzeba się czasem z tym pogodzić i lawirować w nich tak, żeby dawały jak najmniejszy dyskomfort, ale nie dziwię się, że matka tej dziewczyny Cię nie akceptuje. Wtrącasz się do jej relacji z jej dzieckiem, krytykujesz jej metody wychowawcze i z jej perspektywy nastawiasz jej dziecko przeciwko rodzinie. Twoja dziewczyna musi sama zatroszczyć się o zmianę równowagi sił w relacjach z rodzicami, a Twoim zadaniem jest ją wspierać.

Natomiast warto też się zastanowić i poobserwować czy Twoja dziewczyna realnie i samodzielnie dąży do przecięcia pępowiny i to nie może wynikać z tego, że ją do tego zmuszasz - bycie z maminsynkiem żadnej płci nie jest przyjemnym i budującym doświadczeniem.

19

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Rozumiem wszystko co piszecie, jest w tym dużo racji i jestem gotów nie ingerować w ogóle w jej relacje rodzinną a jedynie obserwować czy w takim wypadku potrafiłaby zacząć znowu planować naszą przyszłość. Jednak ona ciągle stosuje uniki co do spotkań i co chwile jest jakieś wytłumaczenie. Sam już nie wiem czy w ogóle są w niej uczucia czy to wszystko wygasza. Potrafi określić się, że ciągle jesteśmy razem i mnie kocha ale nie potrafi się spotkać. Nie rozumiem nic z takiego zachowania...

20

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
Majk645 napisał/a:

Rozumiem wszystko co piszecie, jest w tym dużo racji i jestem gotów nie ingerować w ogóle w jej relacje rodzinną a jedynie obserwować czy w takim wypadku potrafiłaby zacząć znowu planować naszą przyszłość. Jednak ona ciągle stosuje uniki co do spotkań i co chwile jest jakieś wytłumaczenie. Sam już nie wiem czy w ogóle są w niej uczucia czy to wszystko wygasza. Potrafi określić się, że ciągle jesteśmy razem i mnie kocha ale nie potrafi się spotkać. Nie rozumiem nic z takiego zachowania...

Tylko ona nie wie, że Ty jesteś gotów zmienić swoje zachowanie. Najlepiej po prostu poproś o rozmowę w dogodnym dla niej terminie, a jak nie będzie chciała, no to możesz dać temu czas, bo na siłę i tak nic nie wyjdzie.

21

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
Shoggies napisał/a:

Tylko ona nie wie, że Ty jesteś gotów zmienić swoje zachowanie. Najlepiej po prostu poproś o rozmowę w dogodnym dla niej terminie, a jak nie będzie chciała, no to możesz dać temu czas, bo na siłę i tak nic nie wyjdzie.

No właśnie wie, poprosiłem o rozmowę i mieliśmy się spotkać, pogadać szczegółowo ale pare godzin przed powiedziała, że brzuch ją rozbolał i nie chce się dziś spotkać...

22 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-06-06 16:21:14)

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
Majk645 napisał/a:

Rozumiem wszystko co piszecie, jest w tym dużo racji i jestem gotów nie ingerować w ogóle w jej relacje rodzinną a jedynie obserwować czy w takim wypadku potrafiłaby zacząć znowu planować naszą przyszłość. Jednak ona ciągle stosuje uniki co do spotkań i co chwile jest jakieś wytłumaczenie. Sam już nie wiem czy w ogóle są w niej uczucia czy to wszystko wygasza. Potrafi określić się, że ciągle jesteśmy razem i mnie kocha ale nie potrafi się spotkać. Nie rozumiem nic z takiego zachowania...

A nie przyszło Ci przez myśl, że miała jakąś ostrą spinę z rodzicami i sama potrzebuje czasu by wszystko przemyśleć i podjąć odpowiednie decyzje, jak choćby ta o wyprowadzce? Nie jest dobrym rozwiązaniem robienie tego w emocjach, złości.
Nie wiem jak wyglądają u Was sprawy mieszkaniowe i czy gdybyście się wyprowadzili, nie mielibyście problemu z tym by się sami, bez wsparcia rodziców utrzymać. Jeśli ona ma obawy, że sobie sama czy sami nie poradzicie, to sprawa się komplikuje.
Daj jej trochę czasu na poukładanie sobie wszystkiego w głowie. Takie naciskanie czy wręcz stawanie między nią a jej matką nie jest dobre.

23

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Cóż, to pewnie nie będzie popularna opinia, ale ja Ci się dziwię, autorze, że tyle wytrzymałeś. Tak, jak większość wspomniała, uważam, że bardzo nie na miejscu było zaczynanie dyskusji z matką dziewczyny, ale o tym napisano już chyba wszystko. Natomiast co do Twojej relacji z dziewczyną, hm... Ujmijmy to tak: gdyby ktoś raz czy dwa przerwał robienie czegoś tam na spotkaniu (jak z tymi filmami np.), bo "mama mu każe", to trzeciego razu by nie było. I to nie z jakiejś złości czy zemsty, tylko dla mnie to totalny brak szacunku (oczywiście nie mówię tu o sytuacji, w której coś się stało i trzeba jechać); nie umawiałabym się z kimś, kto ot tak wyjdzie ze spotkania, bo ktoś mu kazał i już. I relacje, zależności między tymi osobami by mnie nie interesowały - nie mogłabym się spotykać z kimś, wiedząc, że wszystko zależy od jakiejś osoby trzeciej.
Wy jesteście razem 2,5 roku, nie macie też nastu lat. Ludzie po takim czasie zakładają rodziny, mieszkają razem itd., popularny jest pogląd, wg którego jeśli po dwóch latach nie jesteś gotowy na oświadczyny, założenie rodziny, to już nigdy gotowy nie będziesz (z tą osobą). Oczywiście nie jest to jakaś bezwzględna prawda, ale faktem jest, że po takim czasie - jeśli obie strony chcą i są zaangażowane - to te osoby w związku stanowią dla siebie priorytet. A wy? A wy nie możecie nawet filmu wieczorem obejrzeć, bo Twoja dziewczyna pozwala matce na podejmowanie decyzji. Tak, Twoja dziewczyna. Jej matka może robić, co chce, Ciebie powinno interesować to, co robi dziewczyna, bo z nią jesteś w związku. A co robi? Gdzie jesteś na liście jej priorytetów? Skoro zgadza się na takie traktowanie, znaczy, że niespecjalnie jej to przeszkadza. A Ty się jeszcze stawiasz w pozycji winnego. Nooo jasne. Staraj się tak dalej, to może wrócicie do siebie i swojego związku jak z czasów licealnych. wink Bo żeby coś się zmieniło, to zmienić to musi Twoja dziewczyna - nie Ty, nawet nie jej matka.
Wybacz, może ostro, ale ja sobie naprawdę nie wyobrażam, żeby mi dorosły facet nagle wstał i wyszedł, bo "mama mu kazała". XD

24

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
SaraS napisał/a:

ja sobie naprawdę nie wyobrażam, żeby mi dorosły facet nagle wstał i wyszedł, bo "mama mu kazała". XD


Cóż... Są osoby, które twierdzą, że skoro dziewczyna mieszka u rodziców to ma robić to co jej każą i to jest słuszne...

25

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Myślę, że podstawowy problem, to że nie podobasz się jej matce/ rodzicom i ona nie sprzyja temu związkowi. Tak ona jest kontrolująca i jej styl mi się nie podoba, może też zaszkodzić tym córce. To jak z nią rozmawiałeś było błędem. To jest sprawa między nią a córką. Córka znalazła się w niefajnym położeniu, ale to co robi jest jej wyborem. Na dłuższą metę może być ta sytuacja kłopotliwa dla wszystkich, mogą być ciągłe konflikty, jest większa szansa na rozstanie przez takie ciągłe napięcia. Jeśli teraz się nie rozstaniecie, to problem i tak nie zniknie. Znam przypadki par, które rozeszły się przez niezgodność na takim tle.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

26

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
Wiatrwewlosach napisał/a:

To moze w tym sie po prostu nie zgadzamy, bo w mojej opinii, dom rodzicow jest tez domem dziecka.
Wiec argument "moj dom moje zasady" mnie strasznie mierzi, jezeli stosujemy je wzgledem wlasnego dziecka, ktore sami sobie sprowadzilismy na ten swiat.

Jako matka dorosłego już syna mogę się pod tym wyłącznie podpisać. Nigdy tego nie dzieliłam i tak jak nasz dom jest domem moim i męża, to w takim samym stopniu jest również domem syna. Ani mniej, ani więcej, wszyscy mamy tutaj równe prawa, oczywiście w granicach zdrowych zasad i adekwatnie do wieku oraz dojrzałości dziecka. Tak samo to zresztą wyglądało w moim domu rodzinnym. Nawiasem mówiąc z moich ust nigdy nie padało "nie, bo nie" albo "bo ja tak chcę", wszystko zawsze było omawiane, a obowiązujące reguły ustalaliśmy wspólnie, przy czym każdy miał prawo do wyrażenia swojego zdania i oczekiwań. Swoje wychowanie oparłam na zaufaniu, dlatego syn zawsze miał dużo prywatności i swobody, ja jedynie czuwałam gdzieś z boku. Przyszedł w końcu taki czas, kiedy już tylko informuje mnie gdzie jest i o której wróci i nie ma tematu, nawet jeśli ten powrót ma nastąpić rano. Nie wyobrażam sobie również, aby wchodzić bez pukania, kiedy ma u siebie gościa, nawet jeśli jest to jego obecna partnerka, która jest traktowana prawie jak domownik.

Jednym słowem uważam, że to co dzieje się w domu dziewczyny Autora mocno narusza jej prywatność i swobodę, jest też zwyczajnie toksyczne, a nawet przemocowe, co zresztą już ma odbicie w jej zachowaniu.

Twoje intencje, Majku645, może i były dobre, ale jak wiemy dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane, zachowałeś się zupełnie bez wyczucia, w efekcie zamiast pomóc tylko pogorszyłeś i tak trudną dla dziewczyny sytuację.
Myślę sobie, że jeśli nie wzbudziłeś sympatii u jej matki, a partnerka jest bardzo pod jej wpływem, to nie można wykluczyć, że ma teraz niezłe pranie mózgu i zwyczajnie zakazano jej się z Tobą spotykać, co respektuje. Z kolei znając Twoje podejście do tematu woli robić uniki i grać na zwłokę niż wprost Cię o tym poinformować. Jeśli tak jest w istocie, to masz doskonały dowód na to, że przestała Ci ufać. Zaufanie naprawdę trudno jest odbudować.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

27

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Sprawa potoczyła się dalej tak, że nadal unika ze mną spotkania a nawet mnie okłamała. Napisała, że jedzie do sklepu po pracy i na prawie 3h zamilkła totalnie, i miałem przeczucie, że jestem oszukany... dlatego pojechałem mniej wiecej na środek jej drogi z pracy/sklepu do którego miała jechać (mieszka w innej miejscowości niż ja) i miałem rację. W czasie, w którym ją widziałem pisała mi, że wróciła szybko do domu i nie miała czasu pisać bo się źle poczuła i poszła spać... Powiedziałem jej o tym, na co zareagowała paniką i zaczęła się gubić w tym co mówi. Jeszcze nie do końca umie wyjaśnić co robiła tyle czasu dlatego mam podejrzenia, że jest po prostu ktoś inny. Gadka o niezmienionych uczuciach do mnie i tego, że to dla niej ciągle jest związek się nie zmieniła...

Wiem, zrobiłem najgorszą rzecz czyli kontrole drugiej osoby i przyznaje, że jest mi z tym totalnie źle, ale w poprzednim związku (3,5 roku) dziewczyna kilka tygodni spotykała się z innym i przypadkiem się na nich natknąłem. Dlatego nie ukrywam, że po tamtym związku wolę najgorszą prawdę a i wyczuliłem się na pewne zachowania (pokrywają się w przypadku mojej obecnej z tymi co robiła moja była spotykając się z innym).

28

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Ech, oboje macie problemy. Ty jesteś kontrolerem, a Twoja dziewczyna ma nieodciętą pępowinę. Choćbyś na rzęsach stanął, nie zmienisz sytuacji kobiety, która nie chce jej zmienić. Dla mnie to jakiś kosmos by w wieku 25 lat, majac pracę, ciągle mieszkać z rodzicami i przestrzegać jakiś durnych zasad wzgledem pory wracania wieczorem czy też kompletnie nie mieć prywatności. Ale jej to widocznie nie przeszkadza na tyle by pójść na swoje. Ona sama może tylko dojrzeć, bądź nie, do decyzji wyprowadzki i ustalenia jakis sensownych granic.

29 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-06-10 14:57:05)

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

ok, na pierwsza randke od razu z mama to troche dziwne. ale tak poza tym to ty przesadzasz. kazdy dom ma swoje wartosci, swoje zasady, podczas gdy ona jeszcze nie wyszla za maz i mieszka z nimi nic dziwnego, ze chce sie dostosowac. inaczej zawsze moglaby pojsc na swoje.chyba ze czeka az skonczy studia.
(tak na marginesie znam kobie kolo 40 -z tym, ze to muzulmanka, wiec na marginesie, jest po rozwodzie, wrocila do rodzicow i o kazde wyjscie, nawet do sklepu musi sie ich pytac o zgode. podalam te analogie tylko po to, zeby pokazac, ze kazda rodzina jest inna i powinienes to uszanowac, jesli chcesz sie z nia nadal spotykac)
widocznie ta rodzina jest konserwatywna. kiedys takie zachowanie bylo normalne (jeszcze z amojej babci), narzeczeni sie spotykali wlasnie w taki sam sposob, a nawet bardziej, bo nie moglaby jechac do ciebie, ani spotykac sie sam na sam, a bedac samymi w pokoju drzwi musialyby ybc otwarte. widocznie rodzice przejeli to od swoich rodzicow, ze wzgledow im znanych, np ze skoro ich dobrze wychowali to oni tak samo beda wychowywac ich corke.

roznica w traktowaniu? brat-mezczyzna, corka-kobieta.

a urzadzac sprzeszke czy miec jakies pretensje po pierwszej wspolnej nocy... nawet nie skomentuje. szok, ze nie pomyslales, jak ona moze si ez tym czuc i jeszcze sie dziwisz, ze teraz unika zblizen???

30 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2021-06-10 12:43:19)

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

blueangel, bez przesady. Rodzice, owszem, mają prawo stosować metody wychowawcze wobec swoich dzieci jakie uważaja za stosowne i narzucać zasady jakie im się podobają. WOBEC DZIECI, a nie wobec doroslej kobiety. Ona ma 25 lat, nie 15. Rodzice, co najwyżej, mogą wyrazić opinię na temat jej partnera, sposobu spędzania czasu wieczorem i czegokolwiek innego,ale nie wtryniać się na randki, szpiegować czy zakazywać. Fakt, że ta kobieta pozwala im na takie sklandaliczne zachowanie jest tutaj problemem. Słusznie Autor doszedł do konkluzji, że to normalne nie jest. Kłopot w tym, że ona sama też musi dojść do takiego wniosku.

31

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Ingerowanie w prywatne życie dorosłej osoby, w tym stopniu, jak jest tutaj przedstawione, jest zwyczajnie chore.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

32

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Zachowanie rodziców jest chore, trzymają dziewczynę pod kloszem i traktują jak małą dziewczynkę, ale to sprawa wyłącznie między nimi, a córką. Autor nie powinien się wtrącać.
Chciał dobrze, lecz z góry było wiadomo, że matka się obrazi za te pojałanki i że spali się jako kandydat na zięcia. Pewno rodzice od tamtej pory próbowali dziewczynie wybić z głowy ten związek.
Trzeba było rozmawiać wyłącznie z dziewczyną. Może by była szansa obciąć pępowinę, a może nie. Dla Ciebie już tego nie zrobi, spaliłeś mosty.

33

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Nie wiem juz czy pisałem czy nie, ale na początku rozmawiałem tylko z nią i nie było żadnego efektu przez długi czas. Skoro spaliłem wszystko to po co przy orwartym pytaniu co dalej nie chce tego skonczyć tylko zapiera się uczuciami ?

34

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Generalnie, to nie brnęlabym dalej w ten związek, bo to nie jest związek z dorosłą kobietą, a z mentalnym dzieckiem. Ona widać nie ma zamiaru wyznaczyć sensownych granic swoim rodzicom, więc dla Ciebie to oznacza tylko ciągłą szarpaninę z całą jej familią.

35

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

ja myślę, że mieszkać z kimś na jego zasadach bo to jego dom a słuchanie się kogoś bo to jego dom to dwie różne rzeczy. Osobiście uważam, że wymuszanie na kimś jedzenia wspólnych posiłków to przemoc. Podkreślam wymuszanie - nie zaproszenie do wspólnego obiadu. Nie wyobrażam sobie, że rodzice trzymają mnie pod swoim dachem i utrzymują ale mam jeść wtedy kiedy oni i to co oni. Jeżeli matka włóczy się po pokojach i szuka zaczepki to co za problem z tego domu wyjść? No chyba, że rodzice w tym domu jej każą siedzieć tylko po to żeby siedziała to to też jest moim zdaniem przemoc. Co innego wymagać od kogoś zachowań, które sprawiają, że domownikom wspólnie żyje się dobrze a co innego dysponować czyimś czasem i wpływać na decyzje.
Ja bym sobie przemyślała, miłość miłością a życie życiem. Jeśli zależy ci na niej to zaoferuj jej pomoc a nie związek. Jak będzie chętna zmienić swoje życie, dorosnąć i odciąć pępowinę to o związku można zacząć rozmawiać.

36

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Królowachlodu, ot wlaśnie to.

Jeżeli u kogoś mieszkam, to naturalne, że ta osoba ma prawo ode mnie oczekiwać, że sprzątam po sobie, płacę swoją część rachunków, nie hałasuje po nocy i generalnie uznaję zasady pokojowego współżycia. Natomiast absolutnie nie ma ona prawa do wtrącania sie w moje zycie prywatne, grzebania w moich rzeczach, nakazywania mi kiedy wracam wieczorem do domu ani z kim się widuję. Nawet jeżeli tą osobą jest mój rodzic.

37

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Sęk w tym, że ona uważa, że nie potrzebuje pomocy bo jak już wyżej było pisane - prawdopodobnie ona nie widzi problemu. Absurdem jest, że wczoraj gdy pisaliśmy potrafiła od a do z nakreślić co jej nie odpowiadało w moim zachowaniu (wcześniej nie umiała) i określiła swoje uczucia, odczucia i napisać o tym, jak źle jej beze mnie a dzisiaj jest zupełnie odwrotnie a na pytanie po co wczoraj się otworzyła (lub kłamała...) to unika odpowiedzi.

Po przemyśleniach odnośnie tej sytuacji, to sam nie wiem czy jej mama mnie skreśliła już dawno czy nie. W momentach gdy robiliśmy coś razem z jej rodziną zachowywała się normalnie, często dostawałem jakieś warzywa z ogrodu, ja przywoziłem jakieś jedzenie "do kawy" (w ramach podziękowania za np. warzywa). I praktycznie normalność trwała do momentu kiedy nie chciałem robić cały czas tego co oni chcą żebyśmy robili - jak każdy człowiek mam prawo chcieć prywatności i spędzenia czasu po swojemu a nie w sposób z góry narzucony.

Wydaje mi się, że są dwie opcje w tym momencie; albo ona nie chce ciągnąć tego dalej i ma kogoś (tylko po co zarzekanie, że nie chce tego kończyć?), albo zrobili jej taki mętlik w głowie, że gubi się w tym co ona chce a czego oczekują rodzice.

38

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
Majk645 napisał/a:

Nie wiem juz czy pisałem czy nie, ale na początku rozmawiałem tylko z nią i nie było żadnego efektu przez długi czas. Skoro spaliłem wszystko to po co przy orwartym pytaniu co dalej nie chce tego skonczyć tylko zapiera się uczuciami ?

Trzeba było odpuścić, Ty nie jesteś od jej wychowywania, a jej widocznie pasuje ta sytuacja, ma z niej jakieś korzyści.
Zgadzam się z Beyond i nie ciągnęłabym tego dalej. Nawet jeśli byś jej pomógł się uniezależnić (możliwe, że ją nadal ciągnie do Ciebie), to przy byle problemie ona będzie się chować pod skrzydła mamusi, a Ty nie jesteś tolerowany w jej rodzinie i będzie wiecznie zgrzyt. Możliwe też, że ona kiedyś i swoje dzieci będzie tak wychowywać, bo takie ma wzorce.

39

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Jeżeli DOROSŁA kobita nie potrafi sama o sobie decydować i daje się ciągnąć za sznurki jak marionetka, to nie jest to osoba dojrzala do jakiegokolwiek związku. I tyle w temacie.

40 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2021-06-10 14:18:59)

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
Beyondblackie napisał/a:

Jeżeli DOROSŁA kobita nie potrafi sama o sobie decydować i daje się ciągnąć za sznurki jak marionetka, to nie jest to osoba dojrzala do jakiegokolwiek związku. I tyle w temacie.

No pewno, że tak! No która dziewczyna by wzięła na pierwszą randkę mamusię big_smile
To jest jakieś kuriozum. Mam dwie dorosłe córki i nie słyszałam takich historii. Albo żeby mamusia dzwoniła z kontrolą rodzicielską o 22.00 smile  Albo wchodzić do pokoju córki bez pukania, szok.
Tam są dziwne zwyczaje i lepiej się nie pakować w taką relację, wróży same kłopoty.

41

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Ok, macie racje, że skoro jest mi w tym źle to najlepiej się rozstać. Tylko to nie takie proste, bo ja wiem, że potrafię być inny i zmienić to co jej przeszkadzało. Jednak nie pojmuje dlaczego ona nie chce tego otwarcie zrobić i powiedzieć? Co jej daje trzymanie tego na włosku i nie puszczenie skoro nie mamy do siebie wzajemnie zaufania?

42

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Pierwsze, co powinna zrobić ta dziewczyna, to się z domu wyprowadzić. Chociaż, jak się czyta, co ta matka wyprawia, to nie zdziwiłbym się, gdyby jeszcze robiła niespodziewany wjazd n achatę córce, nawet gdyby ta mieszkała na drugim kończu Polski. Ciekwe co ta kobieta przeszła w życiu, że stała się tak toksyczną osobą...?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

43

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Nie wiem, jedynie wiem, że jest osobą bezrobotną bo nie czuje potrzeby żeby pracować.

44

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
bagienni_k napisał/a:

Pierwsze, co powinna zrobić ta dziewczyna, to się z domu wyprowadzić. Chociaż, jak się czyta, co ta matka wyprawia, to nie zdziwiłbym się, gdyby jeszcze robiła niespodziewany wjazd n achatę córce, nawet gdyby ta mieszkała na drugim kończu Polski. Ciekwe co ta kobieta przeszła w życiu, że stała się tak toksyczną osobą...?

Kto wie? Mojej matce, o ile wiem, nic się wielkiego w życiu nie stało, a zachowywała się podobnie jak jeszcze mieszkalam w domu, albo jak wracałam z uczelni na wakacje. Miałam te dwadzieścia dwa, trzy lata, a praktycznie przez telefon nie moglam spokojnie rozmawiać, bo mnie podsłuchiwala. I też nie mialam żadnej prywatności-do pokoju bez zadnego pukania wchodziła, grzebała w rzeczach, wtrącała się w moje sprawy, a nawet awantury były do jakiego kościola chodzę (oczywiście ze sfingowanymi atakami serca i podobnymi akcjami). Tylko, że ja sobie zdalam sprawę, że to nie jest normalne. Na studia wyjechałam 300km od domu, a w ferie staralam się jak najmniej czasu spedzać w czterech ścianach. Finalnie wyjechalam do UK i kontaktów z nią prawie nie utrzymuję.

Dziewczyna Autora jednak nie potrafi się postawić swojej rodzinie i daje się im manipulować, bo boi sie wzięcia odpowiedzialności za siebie.

45 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-06-10 18:31:59)

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

"Kto wie? Mojej matce, o ile wiem, nic się wielkiego w życiu nie stało, a zachowywała się podobnie jak jeszcze mieszkalam w domu, albo jak wracałam z uczelni na wakacje. Miałam te dwadzieścia dwa, trzy lata, a praktycznie przez telefon nie moglam spokojnie rozmawiać, bo mnie podsłuchiwala. I też nie mialam żadnej prywatności-do pokoju bez zadnego pukania wchodziła, grzebała w rzeczach, wtrącała się w moje sprawy, a nawet awantury były do jakiego kościola chodzę (oczywiście ze sfingowanymi atakami serca i podobnymi akcjami). Tylko, że ja sobie zdalam sprawę, że to nie jest normalne. Na studia wyjechałam 300km od domu, a w ferie staralam się jak najmniej czasu spedzać w czterech ścianach. Finalnie wyjechalam do UK i kontaktów z nią prawie nie utrzymuję.

Dziewczyna Autora jednak nie potrafi się postawić swojej rodzinie i daje się im manipulować, bo boi sie wzięcia odpowiedzialności za siebie."


-moge sie zapytac do jakiego kosciola chodzilas, ze jej nie pasowalo? jakis heretecki? satanistyczny? pierwsze slysze takie historie






"wychowuje sie dziecko, a nie dorosla osobe" -ok, ale tez utrzymuje sie dziecko, a nie dorosla osobe. ona widocznie jest jeszcze na garnuszku rodzicow, kasy by jej nie starczylo na cos wlasnego, a byc moze i teraz na jej wydatki. pewnie sobie nie gotuje itd itp. gdzie ta doroslosc?
jest zalezna od rodzicow, wiec i maja na nia duzy wplyw.
zmieni sie to zapewne dopiero, gdy skonczy studia, znajdzie normalna pelnoetatowa prace i pojdzie na swoje. ok, kontakt z rodzicami bedzie, jakies kawki, obiadki w niedziele, ale dopiero wtedy nauczy sie samodzielnosci i zycia.
takich panienek i maminsynow jest na peczki. w tym wieku mialam znajomego, ktory do mamusi z akademika pranie wozil, bo potrafil obslugiwac komputer, ale nie potrafil pralki nastawic. ot, doroslosc.
w necie wszyscy tacy madrzy, a zycie zyciem i nieco inaczej to wyglada.


co do 22 ok lekkaprzesada, ale pytales kiedys jej mamy, czego sie obawia? ze bedzie sie nieprzyzwoicie prowadzic? ze zajdzie w ciaze, a jeszcze studia nieskonczone? a moze martwi sie wracania po nocy, ze cos moze jej sie stac, bo np jest niedoswiadczonym kierowca? matka zawsze sie martwi, zwlaszcza jezeli to coreczka. bo od syna jednak oczekuje sie, ze sobie poradzi, bo w ciaze nie zajdzie, nikt go nie zgwalci... co najwyzej dostanie gdzies od kogos wp...dol.

tylko niech nie przychodzi ci autorze do glowy, zeby razem z nia zamieszkac. ona najpierw powinna sama. potrzebuje tego, zeby dojrzec.
wtedy albo dojrzeje albo zachlysnie sie nadmiarem wolnosci i zacznie jej odwalac w druga strone. typu balety, rozwiazlosc.
to juz zalezy od jej wyznawanych wartosci.

tak naprawde do czasu jej wyprowadzki z domu nie ma szans na zmiane. jesli chcesz z nia nadal byc-a z twoich wypowiedzi widze, ze ci na niej naprawde zalezy nie pozostaje nic innego niz zaakceptowanie takiego stanu rzeczy. ile jej sie jeszcze tych studiow zostalo? jesli zmienisz nastawienie i jej o tym na spokojnie powiesz, moze sie miedzy wami jeszcze ulozy.

w innym wypadku mozesz sobie poszukac innej dziewczyny, jesli nie jestes w stanie tego zaakceptowac. moim zdaniem jednak szkoda by bylo.
powinienes rowniez z wyczuciem porozmawiac z nia na temat tych pretensji, ktore do niej miales po zblizeniu. napewno poczula sie dotknieta. przeciez to delikatna sprawa.

46

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
blueangel napisał/a:

"wychowuje sie dziecko, a nie dorosla osobe" -ok, ale tez utrzymuje sie dziecko, a nie dorosla osobe. ona widocznie jest jeszcze na garnuszku rodzicow, kasy by jej nie starczylo na cos wlasnego, a byc moze i teraz na jej wydatki. pewnie sobie nie gotuje itd itp. gdzie ta doroslosc?
jest zalezna od rodzicow, wiec i maja na nia duzy wplyw.

Już w pierwszym poście Autor napisał:

majk645 napisał/a:

  Dodam, że oboje studiujemy i pracujemy (ja w firmie mojej rodziny, ona w korpo).

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

47 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-06-10 18:27:15)

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

owszem, ale nie wiemy na ile godzin i ile zarabia, jesli musi to godzic ze studiami.
we 2 moze i mogliby pojsc na swoje, ale jak wyzej wspomnialam, wg mnie to niewskazane. dziewczyna musi nabyc wlasnych doswiadczen, dojrzec, stac sie dorosla. i musi to zrobic sama.

48 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2021-06-10 18:56:01)

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

blueangel, chodziłam do normalnego kościoła protestanckiego, a moi rodzice, choć nominalnie katolicy, to wcale religijni nie byli. Dla mojej matki sam fakt, że miałam czelność jako DOROSŁA osoba mieć wlasne przekonania religijne, był nie do pomyślenia. Tego typu kontrolujący rodzic przyczepi sie do czegokolwiek byle tylko wykluczyc wolna wole swojego doroslego już dziecka. To nie ma żadnego związku z tradycja- to czysta władza i kontrola.

49

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Pytałem dlaczego ta 22 to usłyszałem, że takie są zasady ich domu. Co do tego czy potrafiłbym sie zmienić to uważam, że tak. Przemyślałem sobie cały ten związek i większość rzeczy spowodowane jest mną i bezmyślnością, traktowaniem swojego zdania ponad innych dlatego rozłąka dobrze mi zrobiła.

50 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-06-10 22:28:17)

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
Majk645 napisał/a:

Pytałem dlaczego ta 22 to usłyszałem, że takie są zasady ich domu. Co do tego czy potrafiłbym sie zmienić to uważam, że tak. Przemyślałem sobie cały ten związek i większość rzeczy spowodowane jest mną i bezmyślnością, traktowaniem swojego zdania ponad innych dlatego rozłąka dobrze mi zrobiła.


nie pierwszy i nie ostatni raz. do takich "konfliktow" dochodzi wszedzie, gdzie ludzie maja miedzy soba do czynienia. nie tylko w zwiazkach. sztuka jest chec zrozumienia drugiego czlowieka, rozroznienie, gdzie trzeba/mozna znalezsc kompromis, kiedy odpuscic, a jeszcze czasem w naprawde waznych sprawach, kiedy odpuscic nie mozna dla np wlasnego czy tej drugiej osoby dobra.
jestes naprawde rozsadnym chlopakiem i do tego naprawde zakochanym, dlatego mam nadzieje, ze sie dopasujecie i ze wam wyjdzie. smile
ze swojej strony nie bedziesz mial juz nic wobec siebie do zarzucenia, walczysz o zwiazek. teraz do niej bedzie zalezec, jak juz pojdzie na swoje, a miedzy wami stanie sie powaznie, ze bedzie co prawda sluchac dobrych rad rodzicow (one sie nigdy nie skoncza), poprostu beda zadsze,  ale decydowac sama/wspolnie z Toba. jak juz wyzej mowiles, gdy byla u ciebie, byla "normalna", wiec jestem dobrej mysli. jest jeszcze mloda, kazdy musi przejsc poprostu pewne etapy. w tym dojrzenia.

51 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-06-11 13:29:12)

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Myślę, że nic z tego. Doszliśmy oboje do tego co spowodowało ten kryzys i z mojej strony nastąpiła deklaracja zmiany a ona... ona nie wie co do mnie czuje i nie wie czy umie jeszcze dystans przełamać. No trudno, z całego serca chciałem o nią walczyć ale mleko się rozlało. Nic już więcej nie zrobię jedynie mam nadzieję, że nie chodzi o to co w przypadku mojej byłej.

Dziękuję wam za wszystkie odpowiedzi, związku nie udało się uratować ale moje przemyślenia dzięki Wam na pewno mnie zmieniły.

Im dalej tym mi gorzej z tym wszystkim bo nie rozumiem o co w tym chodzi. Wiem, że ją zraniłem ale w ciągu kilku dni zmienić zdanie z kocham na nie wiem co czuje? sad

52

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
Majk645 napisał/a:

Im dalej tym mi gorzej z tym wszystkim bo nie rozumiem o co w tym chodzi. Wiem, że ją zraniłem ale w ciągu kilku dni zmienić zdanie z kocham na nie wiem co czuje? sad

A czego Ty nie rozumiesz? Ta dziewczyna jest jak plastelina w rekach jej rodziców. Matka nagadała jaki to jesteś zły, tata też od siebie dołożył cegiełkę kwękania i pod ich wpływem ona z Ciebie zrezygnowała. Może i tam jakas milość jest, ale problem w tym, że zależność od rodziny ją o wiele przewyzsza. Już Ci napisałam wcześniej, że z taką osobą nie da się tworzyć związku.

53

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Kurcze, a może jej rodzina wcale nie ma wpływu? A to jest tylko nasze gdybanie a realnie to pojawił się ktoś inny? Nie wierzę, że przez ponad 2 lata z silnego uczucia dałaby sobie zrobić taką sieczkę w głowie i pozbyć się uczucia.

54

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
Majk645 napisał/a:

Zaczęło się to robić coraz bardziej dziwne, w tym roku przestała w ogóle okazywać mi fizycznie uczucia u niej w domu.

Majk645 napisał/a:

Moja dziewczyna powiedziała, że jej mama ma racje i zachowywała się jakby nie miała do mnie uczuć przez pare dni.

Majk645 napisał/a:

moja dziewczyna straciła kompletnie uczucia do mnie, nie było żadnego przywitania buziakiem jak zawsze, wiecznie była zmęczona i unikała fizyczności ze mną. Zaczęła się odsuwać tak bardzo, że nawet nie pytała jak się czuje i mi mija dzień.

Majk645 napisał/a:

Powiedziała mi, że to przez to, że ja ją przytłaczam i rozkazuje, ona chce przerwy.

Majk645 napisał/a:

Teraz nie chce mnie widzieć bo boi się, że znowu się o to samo będziemy kłócić.

Majk645 napisał/a:

Jednak ona ciągle stosuje uniki co do spotkań i co chwile jest jakieś wytłumaczenie.

Majk645 napisał/a:

No właśnie wie, poprosiłem o rozmowę i mieliśmy się spotkać, pogadać szczegółowo ale pare godzin przed powiedziała, że brzuch ją rozbolał i nie chce się dziś spotkać.

Majk645 napisał/a:

Sprawa potoczyła się dalej tak, że nadal unika ze mną spotkania a nawet mnie okłamała.

Zaklinasz rzeczywistość Majk645. Wcale nie jest tak, że ona w ciągu kilku ostatnich  dni zmieniła zdanie i straciła uczucia do Ciebie.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

55

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Wytłumacz mi więc na czym to polegało, szczególnie zaprzeczanie zakończeniu związku i robienie "w konia" z uczuciami? Po co tak utrudniać?

56

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
Majk645 napisał/a:

Wytłumacz mi więc na czym to polegało, szczególnie zaprzeczanie zakończeniu związku i robienie "w konia" z uczuciami? Po co tak utrudniać?

Tego nie wiem. Nie znam Twojej dziewczyny, ani jej motywacji czy prawdziwych uczuć.
Mogę wnioskować jedynie po Twoich opisach, że nie jest to osoba, która potrafi podejmować samodzielne decyzje.
I nie jest też bynajmniej tak, że po latach sielanki i mocnego związku, teraz w ciągu kilku dni nastąpił niezrozumiały, niczym nie spowodowany kryzys.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

57

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Rozwieję Twoje pobożne życzenia. Tak naprawdę w tym związku nigdy nie byleś z nią sama, a z calą jej rodziną. Już od początku byleś podkopywany przez nich i cala ich energia byla skupiona na pozbyciu sie Ciebie. A, że dziewczyna nie ma żadnej samosterowalności, to im się dala przekabacic bez większego problemu. To nigdy nie mialo szansy się udać.

58

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Nie no, przyczyny kryzysu sobie wyjaśniliśmy i okres w ktorym zaczęło się źle dziać również.

59 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2021-06-11 14:34:40)

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?
Majk645 napisał/a:

Nie no, przyczyny kryzysu sobie wyjaśniliśmy i okres w ktorym zaczęło się źle dziać również.

No i co z tego? Jakoś nie sprawilo to, że dziewczyna nabrała odpowiedzialności za sama siebie. Kwękać, że rodzice są tacy czy owacy to można w nieskończoność, bez robienia czegokolwiek w stawianiu im granic. W końcu z domu sie nie wyprowadzila, a na każdy telefon mamusi reagowała jak posłuszny piesek. Widać, to że traktują ją jak małe dziecko ma dla niej jakies benefity, przewyższajace uczucia do Ciebie.

60

Odp: Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Myślę, że nie chodzi o benefity ale prędzej strach (2 lata temu gdy się postawiła konsekwencje były przykre - pisalem chyba o tym wcześniej)

Posty [ 1 do 60 z 79 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dominacja rodziców czy brak uczucia?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021