Witam. Od jakiegoś czasu (2-3 miesiące) męczą mnie wątpliwości czy jestem w związku z odpowiednim partnerem.
Streszczenie: facet o 5 lat starszy, 29 lat, mieszka z rodzicami, mój pierwszy chłopak, spokojny, pracuje w rodzinnej firmie choć ciągle narzeka, tak samo jak na relacje w ich domu. I nic z tym nie robi, tylko proponuje mi zamieszkanie tam. Oznajmiłam że ja się tam nie widzę. Niestety. Ogólnie opiekuńczy, bardzo wygodny, mama bardzo o niego dbać, delikatny, unika trudnych wyzwań.
Ja dużo pracuje, jak planujemy wyjazd to ja wszystko załatwiam, ciągle podejmuje wyzwania, ciągle się uczę nowych rzeczy. Lubimy inne filmy, on lubi siedzieć i oglądać YT a ja już nie.
Sporo razem przeżyliśmy. Czy był ktoś z Was w takiej sytuacji?
Dodam że w chwili gdy podjęłam rozmowy o moich wątpliwościach, on mi się oświadczył. Chwila radości i moje myśli wróciły jak bumerang...
Czy ktoś może miał podobne doświadczenia i mógłby się tym podzielić?
Witam. Od jakiegoś czasu (2-3 miesiące) męczą mnie wątpliwości czy jestem w związku z odpowiednim partnerem.
Streszczenie: facet o 5 lat starszy, 29 lat, mieszka z rodzicami, mój pierwszy chłopak, spokojny, pracuje w rodzinnej firmie choć ciągle narzeka, tak samo jak na relacje w ich domu. I nic z tym nie robi, tylko proponuje mi zamieszkanie tam. Oznajmiłam że ja się tam nie widzę. Niestety. Ogólnie opiekuńczy, bardzo wygodny, mama bardzo o niego dbać, delikatny, unika trudnych wyzwań.
Ja dużo pracuje, jak planujemy wyjazd to ja wszystko załatwiam, ciągle podejmuje wyzwania, ciągle się uczę nowych rzeczy. Lubimy inne filmy, on lubi siedzieć i oglądać YT a ja już nie.
Sporo razem przeżyliśmy. Czy był ktoś z Was w takiej sytuacji?
Dodam że w chwili gdy podjęłam rozmowy o moich wątpliwościach, on mi się oświadczył. Chwila radości i moje myśli wróciły jak bumerang...
Czy ktoś może miał podobne doświadczenia i mógłby się tym podzielić?
Podobno gdy targają nami wątpliwości, czy partner którego wybraliśmy jest aby na pewno odpowiedni, to z pewnością dokonaliśmy złego wyboru.
Nie jest problemem, że macie różne temperamenty, zainteresowania itd. To nawet czasem jest na plus. Ważne żeby akceptować swoją odmienność i by ona nam nie przeszkadzała. Nawet nie myśl, że będziesz mogła go kiedyś zmienić, bo pewnych rzeczy nie da się zmienić. 5 lat to wystarczająco, by się dobrze poznać. To też czas, że już dawno minęła chemia w mózgu i jeśli te ponad 4 lata było ok to po co na siłę szukasz dziury w całym? Skoro tym zaczynasz się nudzić to jestem pewny, że z następnym będzie tak samo. Zamiast siedzieć, myśleć i rozmawiać, trzeba wziąść się do pracy nad związkiem. Może poszukaj jakiegoś jednego wspólnego zainteresowania? Facet musi być doceniony, zaspokojony i nakarmiony. Nie bez przypadku docenienie jest na pierwszym miejscu. Gdy narzeka na pracę to może warto powiedzieć coś w stylu: świetnie sobie radzisz w tej pracy. Doceniam, że się dla Nas starasz. Jestem pewna że w innej pracy byś sobie super poradził i może chciałbyś poszukać czegoś co Cię zainteresuje? Będę Cię zawsze wspierać itp. Facet doceniony, pewny siebie potrafi się odwdzięczyć... To Ty jesteś kobietą. Ty kształtujesz wasz związek. Ty sprawiasz, że facet osiada na laurach albo się rozwija. Mam wrażenie, że kobiety o tym w dzisiejszych czasach zapominają i tylko oczekują czegoś w zamian, jednocześnie kastrują faceta.
Facet musi być doceniony, zaspokojony i nakarmiony
To zupełnie tak, jak kobieta:)
karolina_em napisał/a:Witam....
Podobno gdy targają nami wątpliwości, czy partner którego wybraliśmy jest aby na pewno odpowiedni, to z pewnością dokonaliśmy złego wyboru.
Bez przesady, życie niestety nie jest takie proste jak "cytaty" z demotywatorów.
Autorko, chwila, chciałaś poważnie porozmawiać, on Ci się oświadczył... I pierścionek wystarczył zamiast rozmowy?
Przy takiej komunikacji nie wróżę długiego, udanego pożycia...
Ja bym do tematu podeszła praktycznie - czy chcesz do końca życia organizować i zaklepywac wszystko ? Czy jakbyście się przeprowadzali to widzisz jego pomoc czy sama byś musiała ogarniać ?
Filmiki na yt można przeżyć z tego życie się nie składa - pomysł o różnych sytuacjach w życiu i czy mogłabyś liczyć na jego inicjatywę?
Osobiście by mi przeszkadzało ze woli zostać w domu a nie przeprowadzić się na wspólne i ze jest generalnie maminsynkiem. Ale ja to ja w ty to ty i może faktycznie uda ci się przeskoczyć to. Pomysł jak wasze życie będzie wyglądać za pare lat bo on się nie zmieni skoro ma 29 lat to nie wróżę wielkich zmian. Plus jakbyście się wynieśli na wspólne to pewnie by chciał żebyś mu zastąpiła mamusie która wszystko przy nim zrobi.
To Ty jesteś kobietą. Ty kształtujesz wasz związek.
ŻE CO???
Nie jest problemem, że macie różne temperamenty, zainteresowania itd. To nawet czasem jest na plus. Ważne żeby akceptować swoją odmienność i by ona nam nie przeszkadzała. Nawet nie myśl, że będziesz mogła go kiedyś zmienić, bo pewnych rzeczy nie da się zmienić. 5 lat to wystarczająco, by się dobrze poznać. To też czas, że już dawno minęła chemia w mózgu i jeśli te ponad 4 lata było ok to po co na siłę szukasz dziury w całym? Skoro tym zaczynasz się nudzić to jestem pewny, że z następnym będzie tak samo. Zamiast siedzieć, myśleć i rozmawiać, trzeba wziąść się do pracy nad związkiem. Może poszukaj jakiegoś jednego wspólnego zainteresowania? Facet musi być doceniony, zaspokojony i nakarmiony. Nie bez przypadku docenienie jest na pierwszym miejscu. Gdy narzeka na pracę to może warto powiedzieć coś w stylu: świetnie sobie radzisz w tej pracy. Doceniam, że się dla Nas starasz. Jestem pewna że w innej pracy byś sobie super poradził i może chciałbyś poszukać czegoś co Cię zainteresuje? Będę Cię zawsze wspierać itp. Facet doceniony, pewny siebie potrafi się odwdzięczyć... To Ty jesteś kobietą. Ty kształtujesz wasz związek. Ty sprawiasz, że facet osiada na laurach albo się rozwija. Mam wrażenie, że kobiety o tym w dzisiejszych czasach zapominają i tylko oczekują czegoś w zamian, jednocześnie kastrują faceta.
Dobre, zejdź na ziemię.
To Ty jesteś kobietą. Ty kształtujesz wasz związek.
ŻE CO???
Znasz takie stare mądre powiedzenie, że mężczyzna jest głową, a kobieta szyją?
10 2021-05-10 10:01:47 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-05-10 10:05:13)
Salomonka napisał/a:karolina_em napisał/a:Witam....
Podobno gdy targają nami wątpliwości, czy partner którego wybraliśmy jest aby na pewno odpowiedni, to z pewnością dokonaliśmy złego wyboru.
Bez przesady, życie niestety nie jest takie proste jak "cytaty" z demotywatorów.
Autorko, chwila, chciałaś poważnie porozmawiać, on Ci się oświadczył... I pierścionek wystarczył zamiast rozmowy?
Przy takiej komunikacji nie wróżę długiego, udanego pożycia...
Życie proste nie jest, ale jednak wniosek wysnułeś dokładnie taki sam ![]()
ra-sowa napisał/a:To Ty jesteś kobietą. Ty kształtujesz wasz związek.
ŻE CO???
Znasz takie stare mądre powiedzenie, że mężczyzna jest głową, a kobieta szyją?
Jeśli w tej głowie jest choć trochę oleju, to może warto nią zakręcić i robić za podporę. Jeśli nie, to naprawdę szkoda czasu i wysiłku:)
Witam. Od jakiegoś czasu (2-3 miesiące) męczą mnie wątpliwości czy jestem w związku z odpowiednim partnerem.
Streszczenie: facet o 5 lat starszy, 29 lat, mieszka z rodzicami, mój pierwszy chłopak, spokojny, pracuje w rodzinnej firmie choć ciągle narzeka, tak samo jak na relacje w ich domu. I nic z tym nie robi, tylko proponuje mi zamieszkanie tam. Oznajmiłam że ja się tam nie widzę. Niestety. Ogólnie opiekuńczy, bardzo wygodny, mama bardzo o niego dbać, delikatny, unika trudnych wyzwań.
Ja dużo pracuje, jak planujemy wyjazd to ja wszystko załatwiam, ciągle podejmuje wyzwania, ciągle się uczę nowych rzeczy. Lubimy inne filmy, on lubi siedzieć i oglądać YT a ja już nie.
Sporo razem przeżyliśmy. Czy był ktoś z Was w takiej sytuacji?
Dodam że w chwili gdy podjęłam rozmowy o moich wątpliwościach, on mi się oświadczył. Chwila radości i moje myśli wróciły jak bumerang...
Czy ktoś może miał podobne doświadczenia i mógłby się tym podzielić?
Mam podobne doświadczenia i mogę się podzielić. Chociaż moje watpliwości dotyczyły czegoś innego. Ale byłam mniej więcej w Twoim wieku, mój pierwszy związek, on starszy, byliśmy zaręczeni i po 6 latach poczułam jak się rozjeżdżamy. Przez tok jeszcze próbowałam a to rozmów, a to przekonać siebie, że tak jak jest, to jest ok, bo przecież przez tyle lat było super. Z dzisiejszej perspektywy, to myślę, że szkoda było tego roku, ale inaczej wtedy nie potrafiłam. Nigdy tamtego rozstania nie żałowałam.
Myślę, że tak się często dzieje ze związkami zawartymi jeszcze w okresie intensywnego rozwoju, kiedy zmieniają się preferencje tego, czego się od życia i w związku z tym także partnera - oczekuje.
12 2021-05-10 10:39:24 Ostatnio edytowany przez ra-sowa (2021-05-10 10:44:51)
ra-sowa napisał/a:To Ty jesteś kobietą. Ty kształtujesz wasz związek.
ŻE CO???
Znasz takie stare mądre powiedzenie, że mężczyzna jest głową, a kobieta szyją?
czy 1987 to rok Twojego urodzenia? Jeśli tak to trochę jesteś za stary by być tak naiwny. Czyli mężczyzna ma biernie czekać, aż kobieta swoimi komplementami, uwielbieniem i wsparciem przygotuje grunt dla swojego ukochanego i on dopiero wtedy może zdobywać świat. Bez tego palcem nie kiwnie i będzie YT oglądał a potem za bycie chodzącą porażką obwini niewystarczająco oddaną i jemu poświęconą kobietę. Dobry jesteś. Trzymaj się z dala od strajku kobiet, bo Ci tam manto na goły tyłek spuszczą... A w wolnej chwili poczytaj o partnerstwie, równouprawnieniu...
Autorko, jesteś za młoda by marnować czas na gościa bez ambicji. Jeśli on w tym wieku już nie ma siły/chęci by coś ze swoim życiem zrobić to źle o nim świadczy. Będzie Ciebie blokował i ciągnął w dół a na koniec oskarży o wszystko.
karolina_em napisał/a:Witam. Od jakiegoś czasu (2-3 miesiące) męczą mnie wątpliwości czy jestem w związku z odpowiednim partnerem.
Streszczenie: facet o 5 lat starszy, 29 lat, mieszka z rodzicami, mój pierwszy chłopak, spokojny, pracuje w rodzinnej firmie choć ciągle narzeka, tak samo jak na relacje w ich domu. I nic z tym nie robi, tylko proponuje mi zamieszkanie tam. Oznajmiłam że ja się tam nie widzę. Niestety. Ogólnie opiekuńczy, bardzo wygodny, mama bardzo o niego dbać, delikatny, unika trudnych wyzwań.
Ja dużo pracuje, jak planujemy wyjazd to ja wszystko załatwiam, ciągle podejmuje wyzwania, ciągle się uczę nowych rzeczy. Lubimy inne filmy, on lubi siedzieć i oglądać YT a ja już nie.
Sporo razem przeżyliśmy. Czy był ktoś z Was w takiej sytuacji?
Dodam że w chwili gdy podjęłam rozmowy o moich wątpliwościach, on mi się oświadczył. Chwila radości i moje myśli wróciły jak bumerang...
Czy ktoś może miał podobne doświadczenia i mógłby się tym podzielić?Podobno gdy targają nami wątpliwości, czy partner którego wybraliśmy jest aby na pewno odpowiedni, to z pewnością dokonaliśmy złego wyboru.
Pfff hahahaha
))) o kurde, to było głębokie, udowodnione naukowo, duchowo i w ogóle. Skąd Ty to wytrzasnęłaś? Przecież wątpliwości ma K A Z D Y. Co do tematu, to poza sytuacja rodzinna to wszystko jest chyba w normie. Lubi inne filmy? No nie może być. Coś o pracy... Zarabia za mało? To zarób więcej. Co to za bzdurki? Masz być jego partnerka a nie dzieckiem, które stawia wymagania, bo będzie złe jak mama/tata nie da...
Salomonka napisał/a:karolina_em napisał/a:Witam. Od jakiegoś czasu (2-3 miesiące) męczą mnie wątpliwości czy jestem w związku z odpowiednim partnerem.
Streszczenie: facet o 5 lat starszy, 29 lat, mieszka z rodzicami, mój pierwszy chłopak, spokojny, pracuje w rodzinnej firmie choć ciągle narzeka, tak samo jak na relacje w ich domu. I nic z tym nie robi, tylko proponuje mi zamieszkanie tam. Oznajmiłam że ja się tam nie widzę. Niestety. Ogólnie opiekuńczy, bardzo wygodny, mama bardzo o niego dbać, delikatny, unika trudnych wyzwań.
Ja dużo pracuje, jak planujemy wyjazd to ja wszystko załatwiam, ciągle podejmuje wyzwania, ciągle się uczę nowych rzeczy. Lubimy inne filmy, on lubi siedzieć i oglądać YT a ja już nie.
Sporo razem przeżyliśmy. Czy był ktoś z Was w takiej sytuacji?
Dodam że w chwili gdy podjęłam rozmowy o moich wątpliwościach, on mi się oświadczył. Chwila radości i moje myśli wróciły jak bumerang...
Czy ktoś może miał podobne doświadczenia i mógłby się tym podzielić?Podobno gdy targają nami wątpliwości, czy partner którego wybraliśmy jest aby na pewno odpowiedni, to z pewnością dokonaliśmy złego wyboru.
Pfff hahahaha
))) o kurde, to było głębokie, udowodnione naukowo, duchowo i w ogóle. Skąd Ty to wytrzasnęłaś? Przecież wątpliwości ma K A Z D Y. Co do tematu, to poza sytuacja rodzinna to wszystko jest chyba w normie. Lubi inne filmy? No nie może być. Coś o pracy... Zarabia za mało? To zarób więcej. Co to za bzdurki? Masz być jego partnerka a nie dzieckiem, które stawia wymagania, bo będzie złe jak mama/tata nie da...
Widmo, naprawdę daruj sobie, bo jeśli chodzi o mnie to ja zarabiam tyle, że facet mi naprawdę niepotrzebny do utrzymywania mnie. Zwłaszcza tępy i zlośliwy.
Przeciez ja się śmiałem tylko z tekstu o wątpliwościach rodem z Bravo. Reszta odnosi się do wpisu autorki.
Odmienny gust co do filmów i oglądanie YT to nie zbrodnia. Zrzucanie planowania na Ciebie - już prędzej, ale też zależy, czy chodzi tylko o wyjazdy, czy musisz myśleć o wszystkim. Na razie nie wiesz, bo - jeśli dobrze zrozumiałam - nie mieszkacie razem. No, to zamieszkajcie. Oczywiście absolutnie nie u jego rodziców, tylko osobno. Zobaczysz, czy rzeczywiście mama robiła wszystko wokół niego i teraz będzie oczekiwał, że Ty przejmiesz jej zadania, czy dostosuje się do życia "osobno". Może bez rodziców rozwinie skrzydła? A może się okaże, że oprócz wyjazdów będziesz miała na głowie płacenie rachunków na czas, zapełnianie lodówki, organizowanie całego wolnego czasu itd.? Nie dowiesz się, dopóki nie spróbujesz.
Jak ktoś pracuje w rodzinnej firmie, to istnieje pewne ryzyko, że albo jest wygodny albo został "delikatnie zmotywowany" aby nie szukać innej pracy przez rodziców. Z opisu wyłania się obraz gościa, który jakoś nie potrafi niczego załatwić ani ogarnąć. A to już może odstraszać na dłuższą metę..
Witam. Od jakiegoś czasu (2-3 miesiące) męczą mnie wątpliwości czy jestem w związku z odpowiednim partnerem.
Streszczenie: facet o 5 lat starszy, 29 lat, mieszka z rodzicami, mój pierwszy chłopak, spokojny, pracuje w rodzinnej firmie choć ciągle narzeka, tak samo jak na relacje w ich domu. I nic z tym nie robi, tylko proponuje mi zamieszkanie tam. Oznajmiłam że ja się tam nie widzę. Niestety. Ogólnie opiekuńczy, bardzo wygodny, mama bardzo o niego dbać, delikatny, unika trudnych wyzwań.
Ja dużo pracuje, jak planujemy wyjazd to ja wszystko załatwiam, ciągle podejmuje wyzwania, ciągle się uczę nowych rzeczy. Lubimy inne filmy, on lubi siedzieć i oglądać YT a ja już nie.
Sporo razem przeżyliśmy. Czy był ktoś z Was w takiej sytuacji?
Dodam że w chwili gdy podjęłam rozmowy o moich wątpliwościach, on mi się oświadczył. Chwila radości i moje myśli wróciły jak bumerang...
Czy ktoś może miał podobne doświadczenia i mógłby się tym podzielić?
No a jak chlop ma być samodzielny skoro piszesz, ze tu firma rodzinna, tu mama? Skoro przyzwyczajony jest do takiej wygody to już raczej takim ciapka zostanie i tego nie zmienisz, tak samo tego, ze się dystansuje do pewnych rzeczy, jeden będzie przytakiwał, drugi dyrygował - taka juz kolej zycia.
A co z tego, ze on lubi yt oglądać a Ty juz nie? Albo o jakich wyzwaniach piszesz? Bo jak dla mnie wyzwanie to sytuacja abnormalna np skok ze spadochronu, nauka chińskiego lub inne dość spektakularne czynności, mam nadzieję, ze nie myślisz o wyzwaniu np 90 dni z ewa Chodakowska, lub inna pseudo influenserka.
Raczej wydaje mi się, ze chcesz przez to delikatnie nam powiedzieć, ze ten facet jest dla Ciebie "nudny"i nie robi nic" wow". Ciężko jest stwierdzić jednoznacznie, zależy też czego Ty wymagasz od życia i partnera. Może napisz to?
CHyba ktos tu przejrzal na oczy ze jednak nie pasujecie do siebie, Fakt juz jets taki ze facet mimo ze mu zle w pracy i w ogole wszystko za niego mam robi pewnie jest wygodnicki. A ona nei chche tam mieszkac on nic z tym nie robi, nie rozmawia tylko mysli ze jak wezmie slub to juz ona niebedzei narzekala. Jakos mam wrazenie ze nic z tego nie bedzie szkoda zebyscie sie meczyli razem.
Nie będę oceniać czy pasujecie do siebie czy nie, bo Was nie znam. Ludzie dobierają się w pary zarówno na podstawie podobieństw jak i przeciwieństw, więc to że macie różne zainteresowania to żadna przeszkoda. Pewne jest natomiast , że Twój facet nie zmieni się w samca alfa, nie będzie osobą decyzyjną i tą która ''załatwia' różne sprawy, inicjuje nowinki. Jeśli planujecie założyć rodzinę i mieć dzieci to musisz mieć świadomość tego po prostu, bo przy dziecku spraw do ogarnięcia mnoży się mnóstwo. Pewnie Ty będziesz tą co będzie musiała ''nosić' spodnie i pytanie jest takie czy to zaakceptujesz.
Facet na starcie jest źle odbierany bo mieszka w rodzinnym domu i pracuje w rodzinnej firmie, reszta to tylko dodatek, który i tak potęguje wątpliwości Autorki. Nie wiem, jak bardzo można być "upośledzonym" poprzez mieszkanie z rodzicami, ale ciężko uwierzyć, że ktoś dorosły nie jest w stanie samodzielnie decydować o ważnych sprawach.
Natomiast niewątpliwie Autorka narzeka, że w życiu faceta nie ma zmian, nowych rzeczy i tzw poruw czy polotu. Ewidentnie nie pasuje jej "monotonia", bo nawet gdyby on mieszkał sam to praca w jednej firmie przez dłuższy czas wydaje się dla Autorki nudna. Jak słyszę o wyzwaniach, to mi się od razu czujnik załącza, bo dzisiaj to określenie są ewidentnie zbyt często używane. Nie każdy musi się chwytać miliona nowych rzeczy i co chwila chwytać się czegoś nowego...