Piszę, bo tu mogę być anonimowa i liczę po cichu na to, że pomożecie - nie jesteście związani emocjonalnie ze sprawą i macie możliwość obiektywniejszego spojrzenia na nią, mam nadzieję.
W zeszłym roku poznałam mężczyznę. Wydawało mi się, że wpadłam mu w oko - on mi też, tak prawdę powiedziawszy. Żadne z nas nic nie mówiło ani nie robiło, bo łączyła nas praca - a cokolwiek w tym guście byłoby nieprofesjonalne (jego słowa, rzucone kiedyś przy jakiejś innej rozmowie). Mało się kontaktowaliśmy też po pracy. Raz rzucił, co prawda, że jesteśmy w sumie całkiem blisko, ale to jest fajne, bo dawno nie spotkał nikogo takiego, jak ja.
Ale jak skończyliśmy razem współpracować, w grudniu, to te nasze kontakty od razu właściwie stały się bardzo, bardzo bliskie. Pisaliśmy do siebie często, początkowo co kilka dni, z czasem już codziennie. Fajnie się dogadywaliśmy, mamy podobne poglądy i poczucie humoru.
No i doszło do tego, że w pewnym momencie zaczął przebąkiwać o spotkaniu, że chciałby mnie zobaczyć. Ale na przebąkiwaniu się kończyło, mimo tego, że ja też jasno mówiłam, że chcę się z nim spotkać. On co miesiąc ma ustalany grafik, ja pracuję w budżetówce, więc mi jest łatwiej się dostosować do niego - o czym mu wiele razy mówiłam, jak sugerował spotkania. W końcu, jak mnie znowu "poszturchał" o spotkanie, to w końcu nie wytrzymałam - powiedziałam, że jak tak, to pewnie, dzisiaj, zaraz w takim razie. Odpalił się od razu - że tak, jasne, bardzo chętnie, on się tyle zastanawiał, ale fajnie, to się zobaczymy. I ustaliliśmy wszystko od razu, gdzie, kiedy, jak, wszystko.
I spotkaliśmy się. I poszliśmy do łóżka. Nie, nie byliśmy pijani. Długo gadaliśmy po prostu i jakoś tak zeszło na ten temat... I uznaliśmy, że czemu nie.
Po tym, często powtarzał, że bardzo się cieszy, że to się stało, że niczego nie żałuje. Ja też nie żałuję, że to się stało, mimo tego, co się teraz między nami dzieje.
Ale, do brzegu.
Od tamtego spotkania, mimo jego zapewnień, że nie żałuje niczego i że chętnie by mnie znowu zobaczył, mam wrażenie, że nasze kontakty się popsuły.
Kilkukrotnie wychodził z propozycją, żebyśmy się znowu spotkali. Do żadnego spotkania oczywiście nie doszło. Co więcej - on po takich propozycjach zaczyna się dziwnie zachowywać. Ignoruje moje wiadomości, nie odpisuje w ogóle albo odpowiada monosylabami, w najlepszym wypadku.
Widzę jakiś dziwny schemat - on mówi, że chce mnie zobaczyć, ja mówię, że też tego chcę, on mówi, że fajnie i się dogadamy co do szczegółów - co nie następuje. Na to konto on przestaje się odzywać, wycofuje się, ignoruje moje wiadomości do niego, o czym by nie były. Przestałam pytać, co u niego, jak mu minął dzień, jak w pracy - po tym, jak na mnie naskoczył, że "przecież wiesz, że mam problemy w pracy, to, że pytasz, nic nie zmieni" i "jak coś się zmieni, to ci powiem, nie czepiaj się".
To spowodowało, że zaczęłam się zastanawiać, czy faktycznie za bardzo go nie osaczam, czy się nie narzucam za bardzo. Nie jesteśmy w związku - ja nawet chciałabym, wydawało mi się, że on też chciałby spróbować, ale żadne z nas nic nie mówiło i nie mówi. Może faktycznie gdzieś się jakoś dziwnie zachowałam i poczuł się naciskany. Dlatego postanowiłam się pilnować, unikam dwuznaczności, żeby się tylko nie poczuł, że go naciskam czy cokolwiek.
Ostatnio, jakoś pod koniec marca, znowu zaczął ignorować moje wiadomości - poczułam się olana, zignorowana i zmęczona tym wszystkim do tej pory. Więcej do niego sama nie napisałam. Uznałam, że jak będzie chciał i poczuje, że potrzebuje - to sam się odezwie, nie chcę go męczyć, naciskać ani się narzucać. Mniej więcej po dwóch tygodniach sam do mnie napisał, pogadaliśmy o wszystkim i o niczym, o pierdołach, o świętach, jakby te dwa tygodnie się nie wydarzyły.
I znowu zaproponował, żebyśmy się spotkali, że chce mnie zobaczyć.
Zgodziłam się, bo faktycznie chcę i liczę po cichu, że sobie w końcu raz na zawsze wyjaśnimy wszystko.
Nawet nam się udało pewne rzeczy ustalić. Umówiliśmy się na najbliższą sobotę, czyli za dwa dni. Ale co do reszty - "dam ci znać, jak będę wiedział". Chciał, żebym do niego przyjechała, ale miał coś jeszcze do załatwienia i ogarnięcia, więc miał mi dać znać, jak wszystko ustali - bo może gdzieś się wybierzemy, tak powiedział.
No i standardowo - przestał się odzywać, praktycznie od razu, jak ustaliliśmy, że się spotkamy. Zignorował moją ostatnią wiadomość (durnego mema co prawda, ale wysyłamy sobie takie rzeczy praktycznie non stop, taka nasza forma komunikacji, w pewnych kwestiach, w pewnym sensie). Prawie tydzień już.
A ja siedzę i się zastanawiam, co mam zrobić.
Z jednej strony chcę się z nim spotkać, ale nawet nie wiem, czy to jest aktualne, czy on się nie rozmyślił, tylko zapomniał mi powiedzieć, czy o co chodzi. Nie chcę ładować tyłka w samochód w sobotę i jechać do niego - bo nie wiem, czy nie cmoknę klamki, a co do godziny się nie dogadaliśmy, więc może go nie być w domu.
Z drugiej strony, mam tego dość, serdecznie i chciałabym po prostu kazać mu spadać, żeby dał mi spokój.
Żeby nie było, nam obojgu jest bliżej do 30 niż 20, jednak mam taki problem z komunikacją z nim, jak z żadnym facetem do tej pory.
Nie chcę mu się narzucać, dlatego nie pytam o nic, żeby go niepotrzebnie nie denerwować i żeby nie usłyszeć "przecież powiedziałem, że jak coś ustalę, to dam ci znać, czego nie zrozumiałaś". W przeszłości często słyszałam takie rzeczy, od znajomych i od facetów, a nie lubię tego, do tego boję się, że się wkurzy. Wcześniej mu się zdarzały właśnie takie teksty, jak wyżej.
Bardzo wyprowadza mnie z równowagi ta sytuacja, bo nie rozumiem, o co mu chodzi, a spytać... Mam wrażenie, że nie mam jak, bo on wcześniej ignorował moje dopytywania, w przypadku wcześniejszych propozycji spotkania.
Podejrzewam, że przesadzam, ale dawno nie spotkałam faceta, który byłby dla mnie taką zagadką i zachowywał się tak dziwnie w stosunku do mnie.
Liczę, że Wy mi coś podpowiecie.
Widziałam, że na forum są też mężczyźni, męski punkt widzenia powinien mi pomóc.
Dziękuję Wam bardzo już teraz ![]()
Nie ma w tym nic dziwnego. Wystarczy myśleć logicznie i wyciągać właściwe wnioski. Facet zaliczył Cie na pierwszej randce. Nie musiał się specjalnie starać, żeby zaciągnąć Cię do łóżka. Jeśli dostał coś czego chciał bez wysiłku to dlaczego właściwie miałby się starać i to doceniać. W sumie to też niczego Ci nie obiecywał. Obecnie zapewne Pan ma wiele różnych znajomości, a Ciebie traktuje jako jedną z opcji gdyby pozostałe nie wypaliły. Gość nie wygląda na takiego, który angażuje się w trwałe relacje. Jeśli facetowi zależy to zrobi dosłownie wszystko, żeby spędzić z ukochaną chociaż chwilę. Myślę, że tutaj już chyba nic z tego nie będzie.
Nie ma w tym nic dziwnego. Wystarczy myśleć logicznie i wyciągać właściwe wnioski. Facet zaliczył Cie na pierwszej randce. Nie musiał się specjalnie starać, żeby zaciągnąć Cię do łóżka. Jeśli dostał coś czego chciał bez wysiłku to dlaczego właściwie miałby się starać i to doceniać. W sumie to też niczego Ci nie obiecywał. Obecnie zapewne Pan ma wiele różnych znajomości, a Ciebie traktuje jako jedną z opcji gdyby pozostałe nie wypaliły. Gość nie wygląda na takiego, który angażuje się w trwałe relacje. Jeśli facetowi zależy to zrobi dosłownie wszystko, żeby spędzić z ukochaną chociaż chwilę. Myślę, że tutaj już chyba nic z tego nie będzie.
To okrutne
może zauważył zbytnie zaangazowanie i zrezygnował bo liczył na wolny sex i nic więcej ? Najlepiej zapytać wprost jezeli chxesz wiedzieć ale to nie ma sensu
4 2021-04-15 23:54:40 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2021-04-15 23:54:56)
Widzę, że widzisz tylko dwie opcje: "nie narzucać się" co jest wygodną wymówką, oraz uciąć kontakt.
I żadnych więcej nie masz pomysłów, jak przestać być bierną, czekającą na skinienie księcia?
A gdyby tak... zapytać? Prosto z mostu: słuchaj, zauważyłam, że jak ma dojść do spotkania to zaczynasz się wykręcać. Nie naciskam, zrobisz co zechcesz, ale mnie to wkurza, chcę się spotkać i móc liczyć na to, że to się wydarzy. Tak własciwie to o co ci chodzi?
" mam tego dość, serdecznie i chciałabym po prostu kazać mu spadać, żeby dał mi spokój."
Tak zrób. Nie ma to przyszłości, najwyżej kilka razy umówi się na seks w wolnej chwili jak będzie miał ochotę.
Nie stara się, nie zależy mu i się z tym nie kryje. Chcesz się spotykać i chodzić do łóżka z kimś kto Cię ignoruje, komu nie zależy?
Czemu w ogóle się z nim spotykasz?
6 2021-04-16 00:20:42 Ostatnio edytowany przez KoloroweSny (2021-04-16 00:23:18)
Po kolejnej takiej akcji bym go zapytała wprost jak radzi Monoceros. Ale nie w formie pretensji/zarzutów tylko - nie podoba mi się to i to, czuje sie wtedy tak i tak. No i jeżeli to oleje, nie dojdzie do jakiejs rozmowy to wtedy powinnas zdecydowanym ruchem zakończyć znajomość.
A on zwyczajnie sie bawi, jest niepoważny a przede wszystkim - Cie nie szanuje. Do tej pory mu na to wszystko pozwalałaś, dlatego schemat toczy się dalej.
Też uważam, ze to zachowanie jest okrutne i to po prostu zwykłe łajdactwo. Kto poważny tak się zachowuje. Totalny brak klasy i szacunku dla drugiej osoby. Ale druga stronu medalu jest bardzo przykra, Ty sama mu na to wszyyystttkooo pozwalasz.
Główny powód, dla którego ta relacja wydaje się być bez przyszłości, to wyraźnie widoczny brak z jego strony zaangażowania. Gdyby mu na Tobie naprawdę zależało, to dążyłby do kontaktu, a tutaj w najlepszym wypadku mamy jakieś sztuczne podtrzymywanie znajomości, co ostatecznie nie przekłada się na żadne konkrety.
Równocześnie sposób w jaki się do Ciebie odnosi wskazuje, że coś go w Tobie irytuje, ale nawet jeśli tak jest, to nie powinien dawać sobie przyzwolenia na tak niemiłe, chamskie wręcz, odzywki. Jednym słowem na Twoim miejscu odpuściłabym sobie. Tak na pewno nie zachowuje się poważnie zainteresowany kobietą mężczyzna, a przy niewłaściwej osobie będziesz stale tkwić w niepewności, czekać na uwagę, czas i zainteresowanie, czyli coś, co w zdrowej relacji powinno być oczywiste i wychodzić zupełnie naturalnie.
8 2021-04-16 01:18:21 Ostatnio edytowany przez kochanie123 (2021-04-16 01:31:35)
Ja bym przede wszystkim przestała do niego pisać i dopytywać. Facet ma cię jako opcję, być może jedną z kilku. Zakochany facet zupełnie inaczej postępuje. A taki egoista nigdy nie powie wprost, bo to typowy wygodnicki doopek który w momencie gdy poczuje się samotny i nagrzany na seks wtedy znajdzie cię szybko. Dlatego nie trać czasu i energii na kogoś takiego. Nawet nie pytaj dlaczego tak się zachowuje bo nie powie ci prawdy, będzie zasłaniał się problemami w pracy albo powie oj czego się czepiasz, przecież cię nie ignoruję i nie jesteś żadną zabawką ". Olewa cię koleś i patrz na fakty, nie dopowiadaj sobie i nie usprawiedliwiaj gdyby przyszło ci do głowy, że może jednak coś... Niestety to typowa taktyka olewa czy tzw wracaczy (podtrzymuje znajomość na w razie czego, dlatego tak przeciąga, zbywa, wprowadza w błąd ). Dlatego miej dziewczyno swoją dumę i olej typa a przynajmniej nie okazuj mu żadnego zainteresowania i zaangażowania. Przetrwasz to, to chwilowe. Jak dasz mu Kopka w dupe to za jakiś czas sama będziesz z tego się śmiała że przejmowałas się kims takim. Powodzenia
Znaczy, tak: facet Cię olewa, Ty już na samym początku starasz się dostosować swoje zachowanie do jego humorów, bo nie chcesz, żeby się złościł, a jednocześnie po cichu liczysz na związek? Serio? Chcesz być z kimś, przy kim będziesz chodzić na paluszkach, żeby przypadkiem nie zirytować, zastanawiać się nad każdym zdaniem i analizować wszystko, co możliwe?
Po co?
Widzę, że widzisz tylko dwie opcje: "nie narzucać się" co jest wygodną wymówką, oraz uciąć kontakt.
Te dwie opcje są bardzo często jedynymi, jakie kobiety biorą pod uwagę...
W każdym razie facet dziewczynę olewa z góry na dół, nie liczy się z nią, bo zapewne chciał łatwej przygody a dziewczyna się zastanawia, co zrobić?
W każdym razie facet dziewczynę olewa z góry na dół, nie liczy się z nią, bo zapewne chciał łatwej przygody a dziewczyna się zastanawia, co zrobić?
te latwa przygode to on juz dostal . dziewczyno, jesli sama siebie nie szanujesz to jak inni maja cie szanowac?
Nie ma w tym nic dziwnego. Wystarczy myśleć logicznie i wyciągać właściwe wnioski. Facet zaliczył Cie na pierwszej randce. Nie musiał się specjalnie starać, żeby zaciągnąć Cię do łóżka. Jeśli dostał coś czego chciał bez wysiłku to dlaczego właściwie miałby się starać i to doceniać. W sumie to też niczego Ci nie obiecywał. Obecnie zapewne Pan ma wiele różnych znajomości, a Ciebie traktuje jako jedną z opcji gdyby pozostałe nie wypaliły. Gość nie wygląda na takiego, który angażuje się w trwałe relacje. Jeśli facetowi zależy to zrobi dosłownie wszystko, żeby spędzić z ukochaną chociaż chwilę. Myślę, że tutaj już chyba nic z tego nie będzie.
To było to, o czym myślałam najczęściej - ale tak to jest, jak się jest naiwnym, to się płaci potem. Mogę mu chyba tylko pogratulować wytrwałości, że pajacował prawie pół roku, żeby raz zaciągnąć babkę do łóżka. No i tego, że spotkał taką frajerkę jak ja, bez tego by mu się nie udało. Mam za swoje, po prostu i tyle, jakby brutalnie to nie brzmiało.
W sumie żadne z nas niczego nikomu nie obiecywało... Tylko, no właśnie, ja sobie poszłam krok dalej i zinterpretowałam, błędnie, na to wychodzi, pewne rzeczy, o których mówił, gesty i to wszystko.
No, krótko mówiąc, mam za swoje. Tak myślałam, że to może o to chodzić, tylko nie chciałam jednocześnie tego do siebie dopuścić - wolałam się łudzić.
Też mi się wydaje, że nic z tego nie będzie - może jeszcze uda mi się z nim jakoś skonfrontować, wyjaśnić pewne rzeczy, a jak nie - to nie, może tak i lepiej.
Widzę, że widzisz tylko dwie opcje: "nie narzucać się" co jest wygodną wymówką, oraz uciąć kontakt.
I żadnych więcej nie masz pomysłów, jak przestać być bierną, czekającą na skinienie księcia?
A gdyby tak... zapytać? Prosto z mostu: słuchaj, zauważyłam, że jak ma dojść do spotkania to zaczynasz się wykręcać. Nie naciskam, zrobisz co zechcesz, ale mnie to wkurza, chcę się spotkać i móc liczyć na to, że to się wydarzy. Tak własciwie to o co ci chodzi?
"Nie narzucać się" nie jest wygodną wymówką, nie dla mnie. Lubię mieć jasne sytuacje, tutaj jej nie mam i to nie boli.
A pytać - pytałam wielokrotnie, wcześniej, co się dzieje, czemu tak. I byłam ignorowana. Dlatego teraz chcę, żeby to on się określił, raz mógłby - bo do tej pory wszystko, praktycznie każdy kontakt inicjowałam ja.
Trzeba było wtedy, na samym początku, uciąć to wszystko - ale było mi szkoda, bo wydawało mi się, że dogadujemy się fajnie. Wpadł mi w oko, ale gdyby był tylko kumplem albo znajomym - też by było dobrze i nie szukałabym niczego więcej. Tylko wtedy zobaczyłam - znaczy, wydawało mi się, że i on ma trochę inne zamiary w stosunku do mnie.
Możliwe, właściwie bardzo prawdopodobne, że pójście do łóżka wszystko popsuło. Wtedy nie wydawało mi się to błędem, szczególnie, że o tym rozmawialiśmy, dużo i długo, a i on wydawał mi się rozsądny.
Mam za swoje, koniec i kropka.
" mam tego dość, serdecznie i chciałabym po prostu kazać mu spadać, żeby dał mi spokój."
Tak zrób. Nie ma to przyszłości, najwyżej kilka razy umówi się na seks w wolnej chwili jak będzie miał ochotę.
Nie stara się, nie zależy mu i się z tym nie kryje. Chcesz się spotykać i chodzić do łóżka z kimś kto Cię ignoruje, komu nie zależy?
Czemu w ogóle się z nim spotykasz?
Właściwie to sama nie wiem, czemu, przynajmniej teraz, jak zaczęły wychodzić te dziwne kwiatki.
Jak go poznałam, to mnie kupił charakterem, poczuciem humoru, tym, że byliśmy do siebie tacy podobni, w wielu kwestiach. Że łatwo było mi się z nim dogadać, jakbyśmy się rozumieli bez słów, w pewnych aspektach, że praca z nim szła tak szybko i przyjemnie.
Daj sobie z nim spokój. Potrzebne Ci słowa? Czyny mowią wszystko. Widzę, że go lubisz ale lepiej odpuść.
"A pytać - pytałam wielokrotnie, wcześniej, co się dzieje, czemu tak. I byłam ignorowana."
W rozmowie przez telefon? Na żywo?
Zresztą, jakie to ma znaczenie, wygląda na to, że nie chciałaś widzieć tego, co miałaś przed oczami. Ignorowanie pytań nie jest odpowiedzią osoby, która Cię lubi, szanuje, ceni. Nigdy.
Ignorują Cie osoby które mają Cię gdzieś, dla których nie liczą się Twoje emocje ani Twój czas.
Ale przecież to wiesz. Tylko było po prostu szkoda. Potrafimy się oszukiwać i udawać, że nie widzimy tego, czego nie chcemy widzieć.
A teraz już wiesz jak jest.
17 2021-04-16 16:15:28 Ostatnio edytowany przez kochanie123 (2021-04-16 16:22:55)
Nie czekaj aż on się określi czy wytłumaczy ci zawiłości w jakie cię wpędził. Skoro się nieco zaangażowałaś, znaczy że przesyłał ci błędne sygnały i wprowadzał w błąd, dawał ci nadzieję i dlatego miałaś jakieś wyobrażenia o nim i wspólnym byciu razem. Na początku takie toksyczne osoby zazwyczaj chcą wypaść jak najlepiej i wydaje nam się nawet że to takie bratnie dusze, świetnie się rozumiemy, rozmawiamy na różne tematy... A po pierwszym razie wychodzą różne kwiatki właśnie. Taki typ pokazuje prawdziwe intencje, prawdziwe swoje oblicze. Nie zgodzę się z tym że pójście do łóżka po pierwszym spotkaniu dyskwalifikuje dziewczynę. Byłam kiedyś z facetem z którym zdecydowałam się na sex przy pierwszej wizycie u niego w domu. On się zakochał, a ja nie. Długo później walczył, ale ja poprostu nie chciałam z nim być bo nie poczułam nic silniejszego jak mi się na początku wydawało.
Dziewczyno ty nic nie wyjaśniaj i nie czekaj bo on ci nie powie nic konkretnego, on chce cie przytrzymać na tzw czarną godzinę, czyli wtedy gdy będziesz mu potrzebna np dla rozrywki typowo łóżkowej. Jeśli on do tej pory nie dążył do poważnych rozmów, zbywał cię to tak jakby dał Ci do zrozumienia ze nie traktuje waszej relacji poważnie. Dlatego zrobisz błąd jeśli będziesz pytać o co chodzi, i czy jaśnie pan chce być z tobą czy nie itp. Jedynym wyjściem jest po prostu totalne olanie go, bez słowa, bez wyjaśnień. Wiem że chcesz mieć to zamknięte, wyjaśnione słownie bo tli się w tobie nadzieja. Niestety z doświadczenia własnego wiem że naprawdę nie warto podejmować żadnych tego typu prób. Jeszcze raz powtórzę, gdyby on zakochał się w tobie to fruwalabys ze szczęścia każdego dnia, bo on by był w każdej chwili przy tobie, sam inicjowałby kontakty itd. W przeciwnym razie to typowy dupek który trzyma cię celowo w niepewności żeby mieć z ciebie pożytek w postaci seksu raz na jakiś czas gdy Jemu się zachce.Gdyby był uczciwym człowiekiem to powiedziałaby że sorry, wybacz ale nie czuje nic do ciebie i nic z tego nie będzie. Nie trzymałby cię w niepewności w tak okrutny sposób.
Sprawa prosta, facet chciał zaliczyć i zaliczył i to na pierwszym spotkaniu. Oczekiwanie czegoś więcej jest bardzo naiwne. Nie pozwoliłaś mu się choć trochę o siebie postarać dlatego on Cię nie szanuje. Pewnie chętnych ma wiele.
Chcesz, to czekaj na swoją kolej. Nie drażniąc 'misia' zbędnymi pytaniami.
A tak w ogóle - kobieto miej swój honor!
Przykro mi, ale nie usuwamy wątków na życzenie.
Mówi o tym wyraźnie nasz regulamin.