Wielki poniedziałek - sama czy z teściową której nie lubię ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Wielki poniedziałek - sama czy z teściową której nie lubię ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-04-05 20:09:20)

Temat: Wielki poniedziałek - sama czy z teściową której nie lubię ?

Moja teściowa choleryczka.

Ma troje dzieci z czego tylko jej ostatni syn, a mój mąż dał jej wnuki. Została babcią w wieku 69 lat (mojego męża urodziła po 40 rż).
Kobieta fizycznie schorowana, bez męża, po rozwodzie.
Mieszkaliśmy z nią pół roku po ślubie, bo my potrzebowaliśmy dokończyć nasze mieszkanie, a ona potrzebowała opieki, bo choroba odebrała jej możliwość chodzenia na jakiś czas ( choroba nieuleczalna, jej organizm sam się niszczy od środka ale w szczegóły wchodzić nie będę).
Wyprowadzka nastąpiła po pół roku bo zamiast mówić nam,
że coś jej nie pasuje, to Szła z tym do mojej szwagierki czyli swojej córki, dusiła to w sobie,  a my się dowiadywaliśmy przy okazji jakiejś kłótni teraz jeździmy tam raz na tydzień może dwa. Syn ma tam mało miejsca.
Nasz dom ma ponad 200 Metrów.
Zle się tam czuje, nie ma gdzie biegać, jesteś marudny a spanie to katorga. Po prostu płacze. Ale ostatnio naprawdę był wykończony po nocy i dokazywał.
Mama zamiast z nami współpracować to po kryjomu Faszerowała go cukierkami,
przez co miał dwa dni biegunkę, to jeszcze gdy on płakał to ona stała i nad nim i Tez płakała błagając go wręcz aby przestał
No to Co robi moje dziecko jak widzi płacząca babcie? Jeszcze bardziej zaczyna płakać, bo jest jeszcze bardziej zdezorientowane.
No cyrk na kółkach.
Potem wziął swoją szczoteczkę do zębów i zaczął się już tarzać na dywanie.
Mało brakowało a oko by wydzióbał. No to wkroczyłam ja. Ustawiłam chłopaka.
Uspokoiłam, ale mam na to swoje sposoby. Jego trzeba czasem po prostu mocno przytrzymać, bo gdybym dalej na to patrzyła to rozwalił by sobie głowę.
Matka znowu w płacz, krzyczy co robię itd  na koniec mówi, że mamy nie przyjeżdżać jak on ma tu tak płakać. Ja dosłownie trzasnęłam drzwiami od pokoju i krzyknęłam że pogarsza tylko sytuacje i żeby się nie wtrącała.

Potem coś zaczęła mówić o tym ze ten dom na niego źle działa  coś o demonach  ale już nie słuchałam.
Spakowaliśmy się i po prostu wyszliśmy, bo to nie miało sensu.
Nie jest to pierwsza sytuacja. Niby kochany jedyny wnusio ale jak pokazuje swoje humory (raz na jakiś czas gdy do niej jedziemy to słyszymy właśnie taki tekst)

Historii na temat tego co o mnie uważa jako matki jest o wiele więcej.

Powiem Wam mam dosyć.

Ciągle oczekuje się ode mnie, że to ja podkule ogon i pojadę jak gdyby nigdy nic na święta, i ogólnie w odwiedziny.

Po takich akcjach dzwoni mama lub jej córka i udają że wszystko ok i normalnie gadają przez telefon z moim mężem i synem, nawet nie poruszając temu sytuacji jaka miała miejsce.

Nie chce tam jechać. Już nawet machnęłam ręką i mówię do męża - jak chcesz to jedz sam. On jest po mojej stornie jednoczenie jednak czuje się rozdarty, Bo ja twierdzi mama ma swoje lata. Idąc tym tokiem rozumowania może i żyć jeszcze 15 lat, A ja co mam udawać że wszystko jest ok? Mam się dzielić jajkiem z uśmiechem jednocześnie klnąc w myślach ?

Jedyny wnuk, a ona mi kwituje jego płacz zdaniem, że mamy z nim nie przyjeżdżać bo płacze? Co przyjazd słyszę nie raz, że jej dzieci tak nie robiły i oczekuje od małego ciągle uśmiechu i w ogóle super zachowania. No nie oszukujmy się - dziecko ma niespełna 2,5

Roku jeszcze nie umie wszystkiego powiedzieć, Emocje nim targają ale czuje się jakbym rozmawiała ze ścianą która nigdy nie miała styczności z dziećmi.

Zazwyczaj podważa nasze decyzje,

Co byście zrobiły? Jechać czy słuchać siebie.

Dodam ze za niecałe dwa miesiące rodzę. Pewnie nie da rady do nas przyjechać i zobaczyć wnuczkę, ale też nie mam ochoty tam jeździć bo znowu jest powód. Nie czuję się tam dobrze, nie słucha się mnie jako matki, że moje dziecko woli to lub to. Podważane są nasze decyzje i trzeba podnieść głos lub się wykłócać, żeby nas wysłuchano.

Co zrobiłam ostatecznie ?

Zostałam w domu - pierwszy raz poczułam ulgę, że podjęłam decyzję nie pojechania do teściowej, zgodnie z tym co czuję.

Mąż i synek pojechali sami.

Wczoraj w nocy porozmawialiśmy o tym co czuje gdy tam jadę, jak działają na mnie docinki i ich spojrzenia (takie niby nie widoczne przekręcanie oczami).

Nie raz mówiłam o tym mężowi ale jakoś wewnętrznie tłumaczyłam sobie wszystko " to jednak moja teściowa, babcia mojego syna itd." Zawsze kierowałam się tutaj dobrem męża i syna zapominając o sobie, o tym że jadę tam i jedyne o czym słucham to choroby, kolejni lekarze, a tematy mojej firmy lub męża podsumowywane były chłodnym zdaniem "lepiej poszukajcie sobie normalnej pracy na etat".

Nie liczy się, że zarabiamy więcej niż szwagierka na etacie, nie liczy się, że sami doszliśmy do wszystkiego. Nie pracujesz na umowę w tej rodzinie to jesteś dziwakiem.

Dzisiejszy wpis traktuję jako wygadanie się, po prostu. Jeśli coś napiszecie to będzie mi miło. A jeśli znajdzie się tu pokrewna dusza, która też dla swojego dobra zdecydowała odciąć się od niedzielnych spotkań z teściową to też chętnie przeczytam co u Ciebie i Wasze relacje z mężem.

Mój - cytując go z wczoraj powiedział " rozumiem Cię i zrobiłbym tak samo".

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wielki poniedziałek - sama czy z teściową której nie lubię ?

Myślę, że nie lubisz teściowej. Piszesz, że mało miejsca, że dziecko się męczy, nie lubi tam być, a jednak takie warunki nie przeszkadzały Ci mieszkać tam przez pół roku, bo "potrzebowaliście"... Teraz chwalisz się, że Wasz dom ma 200m. No ma. Dzięki życzliwości teściowej między innymi. Nie w porządku jest teraz wypominać warunki panujące u niej w domu, tym bardziej, że to schorowana kobieta. Ok, nie dobrze zrobiła, że dała dziecku słodycze bez Waszej zgody, ale trzeba było to z nią spokojnie omówić. Twoja tesciowa jest z pokolenia mojej babci. Dla nich słodycze to coś, czym chcą rozpieścić wnuki, bo inaczej nie potrafią, a chcą być dobrymi babciami. Za ich czasów nie było tyłu słodyczy, więc starają się to zapewnić wnukom, gdy jest taka możliwość. Zresztą, piszesz, że nie jeździcie tam często, więc tych słodkości dzieciak nie je codziennie. Jesteś uprzedzona do tej kobiety, a może trzeba się postarać ją zrozumieć? Chora, bez męża, na pewno czuje się samotna. Ktoś się teraz nią opiekuje, gdy się wyprowadziliście? Poza tym jej jedyne wnuki to te od strony Twojej i Twojego męża, więc chce mieć z nimi kontakt. Nie zabraniaj jej tego. Moja babcia też przesadza że słodyczami l, jeśli chodzi o moje dzieci, ale niekiedy przymknę oko, bo ważniejsze są relacje w rodzinie i kontakt babcia - wnuk. Jedźcie do tej kobiety na święta, albo zaproście ja do siebie. Popatrz, co dzieje się dookoła, ludzie tak szybko odchodzą. Szkoda marniwsc czas na jakieś mało znaczące konflikty.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili

Przed przeczytaniem skonsultuj się  lekarzem lub farmaceutą, gdyż każde słowo niewłaściwie zinterpretowane zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu

3

Odp: Wielki poniedziałek - sama czy z teściową której nie lubię ?
Ewika99 napisał/a:

Myślę, że nie lubisz teściowej. Piszesz, że mało miejsca, że dziecko się męczy, nie lubi tam być, a jednak takie warunki nie przeszkadzały Ci mieszkać tam przez pół roku, bo "potrzebowaliście"... Teraz chwalisz się, że Wasz dom ma 200m. No ma. Dzięki życzliwości teściowej między innymi. Nie w porządku jest teraz wypominać warunki panujące u niej w domu, tym bardziej, że to schorowana kobieta. Ok, nie dobrze zrobiła, że dała dziecku słodycze bez Waszej zgody, ale trzeba było to z nią spokojnie omówić. Twoja tesciowa jest z pokolenia mojej babci. Dla nich słodycze to coś, czym chcą rozpieścić wnuki, bo inaczej nie potrafią, a chcą być dobrymi babciami. Za ich czasów nie było tyłu słodyczy, więc starają się to zapewnić wnukom, gdy jest taka możliwość. Zresztą, piszesz, że nie jeździcie tam często, więc tych słodkości dzieciak nie je codziennie. Jesteś uprzedzona do tej kobiety, a może trzeba się postarać ją zrozumieć? Chora, bez męża, na pewno czuje się samotna. Ktoś się teraz nią opiekuje, gdy się wyprowadziliście? Poza tym jej jedyne wnuki to te od strony Twojej i Twojego męża, więc chce mieć z nimi kontakt. Nie zabraniaj jej tego. Moja babcia też przesadza że słodyczami l, jeśli chodzi o moje dzieci, ale niekiedy przymknę oko, bo ważniejsze są relacje w rodzinie i kontakt babcia - wnuk. Jedźcie do tej kobiety na święta, albo zaproście ja do siebie. Popatrz, co dzieje się dookoła, ludzie tak szybko odchodzą. Szkoda marniwsc czas na jakieś mało znaczące konflikty.

Proszę byś doczytała cały tekst, bo wczoraj nie dodał się o pełnej treści i z pomocą administracji jest teraz cały.
Co do metrażu- zle mnie zrozumiałaś.
Ja nie mam pretensji że ma mały dom. Skąd, nigdy w życiu. Chodzi o brak zrozumienia zachowania małego człowieka z powodu zmiany miejsca, w którym ma być dluzej niż dzień. Brak respektowania naszych zasad i okazywanie wrogości do nas jako rodziców bo dziecko płacze. Może dla Ciebie są to blache problemy ale idąc tym tokiem rozumowania mam swoje odczucia spychać na bok by zadowolić kobietę która ma gdzieś o to o co ją proszę gdy próbuje uspokoić dziecko. Jej płacz nad nim w niczym nie pomoże. To tylko wierzchołek góry lodowej.

Mąż był dzis z synem u nich i wyszło na to, że moje zostanie w domu było najlepszym co zrobiłam dla siebie, bo ona nie widzi nic złego w swoim zachowaniu. Jedyne co stwierdziła to, że unioslam się honorem. Niby twierdzi że mamy wychowywać dziecko po swojemu, ale i tak jak twierdzi będzie mówić co uważa.
Wiec jeśli tak stawia sprawę, nie bierze pod uwagę że na świecie zaraz pojawi się kolejne dziecko i że robienie sobie we mnie Wroga to droga do tego by nie widywała wnuczki, to ja już nie mam pytań.

4 Ostatnio edytowany przez madoja (2021-04-06 12:45:53)

Odp: Wielki poniedziałek - sama czy z teściową której nie lubię ?

Uważam że źle zrobiłas nie jadąc na święta.
Ja może jestem wychowana po staroświecku, ale uważam że starszym ludziom po prostu należy się szacunek, zwłaszcza matce mojego męża.
To tylko kilka godzin w roku plus kilka godzin na Boże Narodzenie. A przez swoje zachowanie tworzysz wojnę.
Trzeba zagryźć zęby, psychicznie się odizolować i posiedzieć chwilę z uwagi na męża.

Szczerze to nie widzę jakiejś straszliwej winy teściowej po tym co opisujesz. To już gorsze są wg mnie Twoje teksty "nie wtrącaj się" niż jej płacz bo wnuk płacze. Albo podkreślanie że dziecko tam się źle czuje - może to Twoja wina, a nie tego że mały metraż i dziecko nie ma gdzie biegać? Wyobraź sobie że multum dzieci wychowuje się w małych mieszkaniach w bloku.

Zastanów się czy też ją byś olała w święta, gdyby to była Twoja mama.

Ewika99 napisał/a:

Jesteś uprzedzona do tej kobiety.

O właśnie, właśnie.

Martawp1301 napisał/a:

robienie sobie we mnie Wroga to droga do tego by nie widywała wnuczki

Jezu.... Jesteś okropną kobietą.

5

Odp: Wielki poniedziałek - sama czy z teściową której nie lubię ?

Moim zdaniem wina tego konfliktu leży po obu stronach. Ty teściowej nie lubisz, zamiast w konstruktywny sposób wyznaczyć granice, których nie wolno jej przekraczać, demonstracyjnie dajesz jej to odczuć, a ona nie pozostaje dłużna. W każdym razie atmosfera na pewno jest niezdrowa, ale moim zdaniem jest w tym również sporo Twojej winy, choć stawiasz się w roli ofiary. 

Martawp1301 napisał/a:

Wiec jeśli tak stawia sprawę, nie bierze pod uwagę że na świecie zaraz pojawi się kolejne dziecko i że robienie sobie we mnie Wroga to droga do tego by nie widywała wnuczki, to ja już nie mam pytań.

To już jest przemoc. Twoje myślenie wskazuje, że masz zamiar w ten sposób ukarać ją za to, że nie pałacie do siebie sympatią. Pomijam przy tym, że zupełnie nie bierzesz pod uwagę dobra dziecka, dla którego relacje z dziadkami są ważne.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

6 Ostatnio edytowany przez Osalen (2021-04-06 17:05:46)

Odp: Wielki poniedziałek - sama czy z teściową której nie lubię ?

A ja Cię rozumiem. Niestety ale jeśli ktoś Cię nie lubi to bardzo łatwo to odczuć. Ja z moja teściowa niby nie mamy spiny ale jednak da się wyczuć ze coś jest między nami nie tak, lubi postawić na swoim a jak ja się nie zgadzam to się obraza. Nie dzwoni, nie przyjezdza a od nas oczekuje przyjazdów, nie respektuje tego ze zle się czuje w pomieszczeniu gdzie się pali i co 10 min odpala papierosa... kiedyś zadzwoniliśmy z mężem do niej i ja coś powiedziałam a ona kontynuując „synku bla bla bla”, także tego... najbardziej boli mnie to ze maz nie potrafi jej zwrócić uwagi ale mi już tak... bo mamusia się obrazi...
Myślenie ze tylko starszym należy się szacunek już nie jest normalne, na szacunek trzeba sobie zapracować i należy się młodszym i starszym.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Wielki poniedziałek - sama czy z teściową której nie lubię ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021