Takajedna30 napisał/a:Witam ponownie:)
Byłam zaskoczona, że ten mężczyzna tak od razu wszystko chce wszystko wiedzieć. Ja też zadałam mu kilka pytań. On mieszka z rodzicami i rodzeństwem, a ma 39 lat. Możliwe, że u niego jest siła więzi rodzinnych opartych na wierze katolickiej. Ja też jestem katoliczką, tylko wyprowadziłam się z rodzinnego domu dawno temu.
Jak myślicie, czy facet w tym wieku mieszkający z rodziną pochodzenia zechce w przyszłości wyprowadzić się i stworzyć stały niezależny związek? W znaczeniu czy nie będzie dzwonił do swojej matki z informacją, że jego partnerka nie poszła do kościoła, nie ugotowała obiadu itd
Mają dom, więc on ma swoją część. Mimo wszystko mam obawy, że będę oceniana lub nawet, że on się stamtąd nie wyprowadzi...
Pogrubiłam te fragmenty, bo o ile teoretycznie facet w tym wieku mieszkający z rodziną mógłby zechcieć się wyprowadzić, to jednak napisałaś, że on ma swoją część domu. To znaczy, że ma swoją kuchnię, łazienkę, osobne wejście np. na piętro czy chodziło o jakieś prawo własności? Bo jeśli o to pierwsze, to on już swój kąt na ziemi ma. Oprócz silnych więzi rodzinnych może dochodzić kwestia ekonomiczna, bo taniej utrzymać dom itd. Więc ciężko odpowiedzieć na Twoje rozważania, nie znając w całości sytuacji tego człowieka. Myślę, że skoro zadawaliście sobie juz takie otwarte pytania, mogłabyś dopytać i o to. Ja osobiście znam rodziny, które mieszkają wielopokoleniowo, niektóre nawet ze wspólnymi kuchniami i bardzo sobie to chwalą- duże oszczędności, wzajemna pomoc w obowiązkach domowych i na działce, towarzystwo. Ale to trzeba mieć w porządku teściów, którzy się nie wtrącają i nie oceniają i samemu mieć zdrowe poczucie własnej wartości, by nie starać się przypodobać i nie traktować osobiście ewentualnych uwag.
Co do relacjonowania i zdawania informacji, czy byłaś w kościele i ugotowałaś obiad (czyli skarżenia się na Ciebie?)- wydaje mi się to niezdrowe bez różnicy czy jest wspólny dach, czy nie. Ale juz kontakty telefoniczne z mamą na zasadzie co u niej, jak się czuje, co porabia i czy w czymś pomóc są dla mnie ok. Przychylam sie ku temu co napisała blueangel, cytuję "z drugiej strony to moze byc zaleta. zazwyczaj jak mezczyzna traktuje matke, jest pozniej taki sam do zony. to samo relacja ojciec-matka, syn-zona. nie nastawialabym sie od razu tak negatywnie, choc rozumiem twoje watpliwosci".