mam chlopaka,ktory jest o mnie strasznie zazdrosny. i otym wiem. wkorza sie za kazdy sygnal od kolegi. chociaz w sumie juz praktycznie nie mam z nikim kontaktu. i bylam ktoregos razu na imprezie. wiedzial o tym, nocowalam u kolezanki. ale oprocz tego dwoch kolegow jeszcze spalo. znam ich dobrze. do niczego nie doszlo. ale nie powiedzialam mu o tym. i teraz sie o tym dowiedzial. jest chory na tym punkcie i jest teraz ciezko. nie wiem czy da sie to naprawic. spalo wtedy 4 kumpli, ja mu powiedzialam ostatecznie ze dwoch. on chce to sprawdzic. bedzie ich straszyl. czy da sie to ukryc?? czy mu powiedziec?? znienawidzi mnie calkowicie. ale on chce wiedziec czy go nie zdradzilam. a tak nie bylo. bardzo go kocham. co robic??
Podobne tematy
Ile macie lat?
Radził bym Ci się odkochać w takim chłopaku.Zatruje Ci życie,dziś jeszcze tego nie widzisz ale z czasem nie zrobisz kroku bez zgody chłopaka a i tak będziesz podejrzewana o wszystko.Taki związek jest chory i nie ma szans powodzenia o czym się kiedyś przekonasz,będziesz zestresowana,zrobisz się nerwowa,będą kłótnie i może dojść do czegoś gorszego.Albo się dogadacie i zacznie Ci ufać albo dajcie sobie spokój już dziś.Nie ma znaczenia co powiesz i tak będzie że zdradziłaś i tak będzie zawsze.
moj facet również jest o mnie okrutnie zazdrosny. Nie ma powodu, sam to mowi, nigdy go nie miał. Od kiedy zaczynaliśmy się spotykać mówił mi że jest wielkim zazdrosnikiem, mysle, że uważa ze jesli to mi powiedział to jest usprawiedliwiony. Jest zły o kontakt z kilkoma kolegami którzy kiedys we mnie sie kochali ale ja dowiedzialam sie o tym pozniej kiedy juz odpuscili, szanują to ze mam chlopaka nigdy nie odwazyliby sie na nic wiecej niz kolezenstwo tlumacze facetowi a on dalej ma na nich alergie. Nie przeszkadza mi jego zazdrosc chociaz czasem po prostu przykro jest że jakby nie ufa, chociaz mowi ze ufa. Jest strasznie zazdrosny i to bezpodstawnie, kochamy sie, uwielbiamy i moze przez to on tak oszalal na moim punkcie?
ja mam 20 lat,on 25 prawie. i wlasnie wydaje mi sie ze zachowuje sie jak gowniaz. chyba ogolnie calkowicie powiem mu prawde. bedzie co bedzie. moze mnie nienawidziec. ja mam czyste sumie. poprostu to bedzie swiadczylo o tym,ze nie mielismy szansy na przetrwanie. ja sie szanuje i nie pozwole na to by ktos kogo kocham nie szanowal mnie. mysle nad tym intensywnie i to chyba jest najlepsze wyjscie
to po co było klamać ? takie rzeczy zawsze wychodzą prędzej czy później -nie masz czystego sumienia bo go okłamalaś ! i co opłacało się ? dla niego to sygnał że jednak miałaś coś do ukrycia z jakiegoś powodu. możesz spróbowac mu wytlumaczyć -jeśli kocha to się dogadacie. nie żebym go broniła ale z zazdrośnikiem lepiej w ten sposób nie postępować bo prawda zawsze wyplynie a ty się stresujesz. jakbyś powiedziała mu prawdę od razu miałabyś szansę naświetlic mu sytuację, wyjasnić i porozmawiać o jego zazdrości, teraz niekoneicznie będzie chciał słuchać
powodzenia !