To już pewnie koniec - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » To już pewnie koniec

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 58 z 104 ]

1 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-01-06 20:16:40)

Temat: To już pewnie koniec

Witam. Jestem tutaj nowa....musiałam napisać bo potrzebuję porady. Niech ktoś popatrzy na to z boku.
3 tygodnie temu, po awanturze mój mąż wyprowadziła się do swojej matki.
Awantura była znowu o to samo. Rok temu odkryłam, że mąż mnie oszukuje i pisze z na komunikatorze z 2 kobietami ze swojej pracy. Jedna z nich wysyłała mu wyznania, wierszyki itd.
Tak się składa, że znam ją również, a że słynie ze swojej powiedzmy "mocno flirciarskiej" strony, to zapytałam po co to robi. Zaprzeczyła, więc pokazałam jej, że wiem.
Była ogromna awantura, mąż twierdził, że robię awanturę o nic, zaczął blokować telefon bo twierdzi, ze nie mam prawa w nim grzebać.
Potem był spokój, ale teraz znowu ta kobieta, kręci się obok niego, podejrzewam, że piszą ze sobą. Zrobiłam awanturę, bo miałam tego dosyć. Chcę, żeby się opamiętał, przestał ukrywać i blokować telefon i unikał kontaktu z tą kobietą w pracy.
Po wyprowadzce nie pokazał się 2 dni, teraz przyjeżdża codziennie po pracy, posiedzi, zagada, coś nam porobi w domu i jedzie do matki.
Męczą mnie te jego wizyty, ponieważ kocham go, a on zachowuje się jak mój kolega.
Dziś też przyjechał i zachowuje się jakby się nic nie wydarzyło.
Gdy go zapytałam, co on dalej planuje to odpowiedział mi, że on sam nie wie czego chce, ale będzie do domu przyjeżdżał aby się mną opiekować????
Nie wytrzymałam i wykrzyczałam, że ja nie chcę kolegi, tylko kochającego męża, który przestanie mnie okłamywać, pisać z panienkami i ukrywać telefon. On stwierdził, że nie da się ze mną żyć, bo go kontroluję i jestem zazdrośnicą i ona nie ma sobie nic do zarzucenia. Ubrał się i pojechał

Kocham go bardzo, ale nie dam rady żyć ciągle w strachu, że mnie znowu oszukuję i z nią pisze.
Poza pracą nie ma z nią innego kontaktu. Boli mnie strasznie, że on nie widzi swojej winy w tym. Nie umie przeprosić za te kłamstwa, obiecać, że przestanie

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: To już pewnie koniec

Jesteś w stanie coś więcej napisać w jakim stylu pisali, jak częste były ich kontakty, jakie to były wyznania, czy wierszyki?

Trochę za mało konkretów, by ocenić tę sytuację.

Pozdrawiam!

Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono...

3

Odp: To już pewnie koniec

A czy przypadkiem mąż nie popłynął, w tej swojej fascynacji do jednej z tych kobiet, dlatego nic do niego nie dociera, co mówi, a wręcz krzyczy Autorka?
Rok czasu - 2 kobiety, blokada telefonu, zamiast wyjaśnić, do tego frustracja Autorki nie pomaga...

Pytanie czy taka zazdrosna, zaborcza zawsze byłaś, czy może od monentu kiedy odkryłaś, że on coś kombinuje???
Jaki on był wczęśniej, starał się, zwracał na Ciebie uwagę ??? Bo teraz piszesz, że zachowuje się jak kolega, bez emocji...

W chwili, kiedy zastanawiasz się czy kogoś kochasz, przestałeś go już kochać na zawsze.

4

Odp: To już pewnie koniec

Dziwne zachowanie w sumie jego, nie widzi gdzie powinny byc jego priorytety.Macie dzieci? Jak dlugi staż małżeński? Ucieka do mamusi mówiąc że jesteś nie do zniesienia tobie taka krzykliwa i zaborcza. Ciekawe co matce nagadał swojej i czy faktycznie u niej przesiaduje. Chyba powinni juz zacząć pytać powoli co jest z wami grane nie tak, że tak sie dzieje. Niby jego matka no ale w końcu kobieta z kobietą szybciej sie powinna dogadać jeśli nie jesteście powiedzmy do siebie negatywnie nastawione.

5

Odp: To już pewnie koniec

Opcja jedna to taka -  ich relacja jest koleżeńska i niewinna co nie zmienia faktu iż Tobie to przeszkadza, pewnie dlatego przeszkadza że często takie zachowania jak męża nie są niewinne, jeśli ta znajomość nie jest ważniejsza od rodziny to niech z niej zrezygnuje lub ją ograniczy, musisz rozmawiać spokojnie, możesz zupełnie szczerze wytłumaczyć swoją nadwrażliwość i obawy jeśli to pomoże to nawet w obecności matki, którą wciągnął było nie było w konflikt
             Opcja druga taka - mąż kłamie i bagatelizuje Twoje obawy i pretensje bo broni się atakiem, nie jest pewny czego chce więc nie pali mostu do Ciebie, co masz zrobić nie wiem,, nie mając dowodów chyba tak jak wyżej może dokładając pójście na terapię małżeńską w ramach dobrej woli, Ty bo chcesz ufać i spokojnie rozmawiać, on bo chce mieć rodzinę i nie może zachowywać się dwuznacznie tylko dlatego że wie iż jest w porządku (dotyczy pierwszej opcji) 
   Wiadomo że układ jaki panuje obecnie w waszym małżeństwie nie może trwać za długo, nie można też powrócić do życia rodzinnego jak gdyby nigdy nic, jeśli nie potraficie rozmawiać  i kończyć rozmów konstruktywnie, musicie rozmawiać przy terapeucie
   Jego zachowanie budzi obawy, Ty musisz rozstrzygnąć czy uzasadnione i co dalej, pamiętaj że czasem puścić wolno kogoś kto nie widzi swoich błędów to jedyne co można zrobić z szacunku dla siebie

6 Ostatnio edytowany przez Kubuś_Puchatek (2021-01-07 00:31:26)

Odp: To już pewnie koniec
popikowa napisał/a:

Witam. Jestem tutaj nowa....musiałam napisać bo potrzebuję porady. Niech ktoś popatrzy na to z boku.
3 tygodnie temu, po awanturze mój mąż wyprowadziła się do swojej matki.
Awantura była znowu o to samo. Rok temu odkryłam, że mąż mnie oszukuje i pisze z na komunikatorze z 2 kobietami ze swojej pracy. Jedna z nich wysyłała mu wyznania, wierszyki itd.

Nie wysyła się koledze z pracy wyznań i wierszyków. Chyba, że Twój mąż w teatrze pracuje big_smile
Oczami wyobraźni - od razu po Twoim wpisie "swoją jż" zobaczyłem. Ona też tylko podobno "czatowała".
Popikowa - nie daj sobie wmówić, że to Twoje chore insynuacje. Twój małżonek, gdzieś odpłynął. Pytanie tylko czy już jest tego świadomy czy tylko udaje "zielonego".

A swoją drogą - to ten facet zachowuje się jak "pies ogrodnika". Sam chce sobie podnieść ego za pomocą koleżanek a wobec Ciebie zachowuje się, jak gdyby nic się nie stało.

Skoro on jest taki tolerancyjny - to zakładam, że i Tobie dał moralne prawo i przyzwolenie do znalezienia sobie kolegi do poczatowania i spotykania się w Waszym wspólnym domu.

"Prawdziwą miarą człowieka jest to, jak traktuje kogoś, kto nie może mu się w żaden sposób odwdzięczyć" - Ann Landers

7

Odp: To już pewnie koniec

Dziękuję wam za odzew.
Więc tak. Jesteśmy małżeństwem 20lat, 1 dziecko 18 letnie. Do tej akcji byliśmy fajnym, zgodnym małżeństwem, z grupką stałych znajomych. Wspólne wypady weekendowe, itd.
Znajomi, oczywiście ci z bardzo bliskiego grona, są w szoku, patrząc na jego zachowanie.
On twierdzi, że nic takiego się nie stało, jak to wczoraj usłyszałam, on nikogo nigdy nie pocałował, nie przeleciał, a ja robię afery o pisanie jak jakaś zazdrośnica.
Jeśli chodzi o pisanie z nią... oboje oszukali mnie, twierdząc, że nie piszą wcale. A co do treści.... to on odpowiadał bardzo mało i raczej półsłówkami. Ona słała jakieś wierszyki i historyjki z różnych stron... ( Oczami mężczyzny, Dotyk słodyczy, itd)
Treści typu...Gdy się w kimś zakochujesz, zakochujesz się w jego uśmiechu...... albo )Możesz się z nią kochać na kuchennym blacie...)
Mąż nie widzi w tym nic złego. Mam odpowiedzi typu.. przecież to jakieś głupie wierszyki, nie wiem po co to pisała, itd.
On jej nadal bardzo broni, wczoraj usłyszałam tekst...Ty i twoje koleżanki i tak ją zniszczyłyście !!!!!!!
Noż kur.. to będzie ją musiał biedak pocieszyć skoro ona taka pokrzywdzona.
Nie wiem co się z nim dzieje. Gdzieś z tyłu głowy mam obawy, że on jest nią zauroczony, skoro jej ciągle broni.
On myślał, że wróci jako mój dobry kumpel do domu i jakoś to będzie, ale ja mam dosyć takiego życia, pełnego obaw, że oni nadal ze sobą piszą.
Gdy mu powiedziałam wczoraj, że jeśli chce coś naprawiać to ma przestać nosić tel przy sobie, blokować go i  skończyć kontakt z nią w pracy. Bo jak sam twierdzi nie piszą do  siebie.

8

Odp: To już pewnie koniec

Ona młodsza trochę pewnie albo znacznie młodsza??

Odp: To już pewnie koniec

Byłam albo nadal jestem w podobnej sytuacji.
Mąż pisał sobie z koleżanką, no bo taka fajna, miło pogadać i oderwać się od nieszczęśliwej żony.
Nie raz, nie dwa przyłapałam go na rozmowach z "przyjaciółka". Nie wiem o czym, bo telefon zablokowany i nie rozstaje się z nim na krok. Po pracy raczej nie ma z nią kontaktu, bo bym zauważyła, nie wiem jak w pracy.
Robiłam awantury za awanturą. Mąż twierdzi że nie ma nic na sumieniu. Niektórzy ludzie chyba nie rozumieją, że jest coś takiego jak zdrada emocjonalna.
Ja wpadłam przez to w paranoje. Szpiegowanie, kontrola...sama się tym męczyłam. Byłam nie do wytrzymania, więc jeżeli miał kogoś ,to jeszcze bardziej swoim zachowaniem pchałam go w ramiona innej kobiety.
Chyba są dwa wyjścia.
1. Odpuścić. Nie okazywać zazdrości. Jeżeli coś ma na sumieniu, to to i tak wypłynie.
2. Koniec związku.
Twój mąż chyba podobny do mojego. Problemu w kontaktach z koleżankami nie widzi. Ale moja kontrola jest dla niego nie do przyjęcia.

10

Odp: To już pewnie koniec

Ona młodsza o 5 lat.

Ona ,jak nie, ona, jak bardzo twoja historia przypomina moją. Mój mąż też nie widzi w tym nic złego, zwykłe pisanie tylko.
Przecież się z nią nie spotyka, nie bzyka, itd.
Jesteśmy razem już 25 lat, kocham go szalenie. Jest dobrym, dbającym o dom i rodzinę facetem.
Wszystkie remonty i wszelkie dłubaniny koło domu to jego sprawa, bo to lubi. Ma czas na swoje hobby. Jedyny minus to te cholerne pisanie.
Nie wiem co robić, mija prawie 3 tydzień, gdy nie mieszka w domu i on nic nie chce zmienić. Myślała sobie, że mi przejdzie i go poproszę aby wrócił.
I ten jego tekst...ja sam nie wiem czego chcę.

11

Odp: To już pewnie koniec

Jak facet zdradza, to radzą mu tutaj na forum "Odejdź od żony, ale nie oszukuj". Zatem twojemu facetowi chyba należy się medal -- powiedział, że pisze z nią i będzie pisał, Ty dałaś ultimatum, że nie może pisać, albo wynocha z domu -- więc się wyprowadził.

Po prostu patowa sytuacja... Chyba jedynym wyjściem jest czekać aż się samo to ułoży.

Chwilowo jak przychodzi do żony ma głównie awantury... zatem miejsce, gdzie jest jego żona nie jest miejscem, gdzie można spokojnie spędzić wieczór... nie jest bezpiecznie.

Pisze z inną? Może nie powinien, masz rację. Ale jeśli musi, to nie może być z żoną, bo jest niewierny... Gdzie jest granica niewierności? Hmmm... dla jednych kawa z koleżanką, dla innych pisanie z koleżanką miło, dla innych dużo czasu z koleżanką, dla innych flircik przez telefon, dla innych zauroczenie, dla innych seks.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

12

Odp: To już pewnie koniec
popikowa napisał/a:

Ona młodsza o 5 lat.

Ona ,jak nie, ona, jak bardzo twoja historia przypomina moją. Mój mąż też nie widzi w tym nic złego, zwykłe pisanie tylko.
Przecież się z nią nie spotyka, nie bzyka, itd.
Jesteśmy razem już 25 lat, kocham go szalenie. Jest dobrym, dbającym o dom i rodzinę facetem.
Wszystkie remonty i wszelkie dłubaniny koło domu to jego sprawa, bo to lubi. Ma czas na swoje hobby. Jedyny minus to te cholerne pisanie.
Nie wiem co robić, mija prawie 3 tydzień, gdy nie mieszka w domu i on nic nie chce zmienić. Myślała sobie, że mi przejdzie i go poproszę aby wrócił.
I ten jego tekst...ja sam nie wiem czego chcę.

To proste, on chce zmusić Cię do tego, abyś to "wyłącznie pisanie" zaakceptowała i zgodziła się na to.
Wtedy będziecie znowu mogli żyć szczęśliwie i zgodnie ... z tą tylko różnicą, że w trójkącie.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

13

Odp: To już pewnie koniec
popikowa napisał/a:

I ten jego tekst...ja sam nie wiem czego chcę.

Ciężko jest cokolwiek radzić. Z tego co piszesz (znamy relację tylko jednej strony) jego zachowanie faktycznie jest nieuczciwe.

Ja bym jednak nie robił awantur, schował dumę do kieszeni, i spróbował umówić na jakąś spokojną, otwartą rozmowę. Możesz go zapytać wprost czego mu brakuje w małżeństwie, czemu jakaś tam babka jest dla niego atrakcyjna.

Sama piszesz, że jest dobrym mężem, kochasz go, jesteście 25 lat razem.

Potrzebujecie szczerej, otwartej rozmowy. Bez wylewania żali, bez zarzutów, nie naprędce, a takiej dłuższej, spokojnej. Być może wtedy uda Wam się dogadać.

A jeśli we dwójkę nie będziecie w stanie ze sobą spokojnie, bez emocji rozmawiać, zawsze można spóbować terapii par.

Powodzenia!

Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono...

14

Odp: To już pewnie koniec

No właśnie? Gdzie jest granica niewierności?
U mnie właśnie mój mąż ją przekroczył.
To czekanie i ta niepewność mnie rozwala. Wkurzył mnie strasznie, gdy dał mi do  zrozumienia, że wyprowadził się bo go wyrzuciłam, a nie dlatego, że wszystko co budowaliśmy przez te wszystkie lata zniszczył. Ja mu już nigdy nie będę umiała zaufać.

15 Ostatnio edytowany przez Pronome (2021-01-07 18:09:43)

Odp: To już pewnie koniec
IsaBella77 napisał/a:

To proste, on chce zmusić Cię do tego, abyś to "wyłącznie pisanie" zaakceptowała i zgodziła się na to.
Wtedy będziecie znowu mogli żyć szczęśliwie i zgodnie ... z tą tylko różnicą, że w trójkącie.

Dokladnie big_smile Zgadzam sie z Izabella.
A czy tobie gdzie sie spieszy autorko? Niech maz przchodzi sie toba opiekowac big_smile, traktuj go jako kochanka i zajmnij sie soba.
Na pewno przydaloby ci sie odswiezyc troche zycie, poznac nowe osoby, jakies wycieczki, nowa garderoba, nowe sporty, zainteresowania.
Niech maz mieszka u matki katem, prowadzi swoje flirty w interecie i wpada do ciebie przykrecic kran i nie tylko smile.
Ja bym sie nigdzie nie spieszyla, usiadla z tylu auta i spokojnie podziwiala widoki i krajobrazy na tej wycieczce.
Kiedys sie zmeczy ta sytuacja i sam bedzie chcial ja rozwiazac. Nic bym wiecej, oprocz zajecia sie soba, na twoim miejscu nie robila.

16

Odp: To już pewnie koniec
merle napisał/a:
popikowa napisał/a:

I ten jego tekst...ja sam nie wiem czego chcę.

Ciężko jest cokolwiek radzić. Z tego co piszesz (znamy relację tylko jednej strony) jego zachowanie faktycznie jest nieuczciwe.

Ja bym jednak nie robił awantur, schował dumę do kieszeni, i spróbował umówić na jakąś spokojną, otwartą rozmowę. Możesz go zapytać wprost czego mu brakuje w małżeństwie, czemu jakaś tam babka jest dla niego atrakcyjna.

Sama piszesz, że jest dobrym mężem, kochasz go, jesteście 25 lat razem.

Potrzebujecie szczerej, otwartej rozmowy. Bez wylewania żali, bez zarzutów, nie naprędce, a takiej dłuższej, spokojnej. Być może wtedy uda Wam się dogadać.


Nie idzie się z nim dogadać. Wczoraj próbowałam i skończyło się awanturą. On nie widzi niczego złego w swoim zachowaniu. On do niej nie pisał, tylko ona do niego. Cała akcja jest tylko z powodu mojej chorej zazdrości, itd.
Poza tym wczoraj zaczął jej bronić, czym podniósł mi ciśnienie.
Według niego on, jak i jego panienka są najbardziej pokrzywdzeni.

17 Ostatnio edytowany przez merle (2021-01-07 18:20:22)

Odp: To już pewnie koniec
popikowa napisał/a:

U mnie właśnie mój mąż ją przekroczył.

No, ale co z tego wynika? Bo piszesz, że nadal go bardzo kochasz, tylko ma jeden minus.

Może zamiast odgórnie oceniać (jego granica może być inna niż Twoja) po prostu z nim porozmawiaj.

Może nie znasz go tak dobrze jak Ci się wydaje, a może znałaś go świetnie, ale się zmienił. Jesteście razem ćwierć wieku. To kawał czasu. Pogadaj z nim, czym ryzykujesz?

[EDIT]

Skończyło się awanturą, bo pojawiły się emocje. Nie udało się raz, spróbuj ponownie. Jeśli faktycznie zakochał się i "odleciał" (często używane słowo na forum) to i tak może być już po ptokach. Może warto zapowiedzieć, że chcesz się spotkać i spokojnie pogadać. Niech wpadnie do Was na jedną noc i choćbyście mieli oka nie zmrużyć, przegadajcie swój problem, ale na spokojnie. Niczym nie ryzykujesz, może tylko pomóc.

Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono...

18

Odp: To już pewnie koniec

On zaczął przyjeżdżać, kręcić się po domu, itd. Ale zachowuje się jak jakiś mój kolega. Powiedziałam mu, że ja nie chcę kumpla, tylko męża.
Obawiam się, że on ma taki plan. Wrócić do domu i żyć ze sobą pod jednym dachem jako kumple.
Po wczorajszej akcji, gdy zakazałam mu przyjeżdżania tutaj, dziś go nie ma.

19 Ostatnio edytowany przez (o_0) (2021-01-07 19:01:46)

Odp: To już pewnie koniec
popikowa napisał/a:

On zaczął przyjeżdżać, kręcić się po domu, itd. Ale zachowuje się jak jakiś mój kolega. Powiedziałam mu, że ja nie chcę kumpla, tylko męża.
Obawiam się, że on ma taki plan. Wrócić do domu i żyć ze sobą pod jednym dachem jako kumple.
Po wczorajszej akcji, gdy zakazałam mu przyjeżdżania tutaj, dziś go nie ma.

No i dobrze niech nie przyjeżdża ,ty masz okazje się wyciszyć ,zając sobą tak jak pisali ludzie wyżej.
Niech on pokaże lepiej jak mu w ogóle zależy na tym małżeństwie i czy w ogóle go będzie stać na taki krok czy tylko grać te swoje role.
Albo jesteście wy albo was nie ma , nie możesz walczyć za was oboje w tym związku.
Przecież to dorosły człowiek i ma swój rozum tak? Powinien wiedzieć co dla niego ważniejsze ,rozmowy z koleżanką i jej bronienie czy jego własna żona i związek. To jest ta chwila i moment by pobyć bez siebie i może wreszcie wynikną z tego jakieś konstruktywne przemyślenia w jego głowie.
Odpocznijcie od siebie,brak kontaktowania ze sobą i może coś z tego w końcu wyniknie - w lewo lub prawo ??
Nakręcanie się i kłótnie wasze nadal widocznie do niczego nie doprowadzą. Nie gnij w domu ,pracuj,wychodź do znajomych ,rodziny ,zajmij czymś głowę i nie absorbuj się teraz tą twoją sytuacją i tym człowiekiem.

Jeśli nie akceptujesz jego warunków to nie ma innej drogi raczej, widocznie samo mówienie nie przemawia do niego na tym etapie bo może sobie uciec do mamusi i strzelać tam fochy. Konsekwencji trochę nikomu nie zaszkodzi ,a może i jemu po czasie da to do myślenia ,rozumu.

20

Odp: To już pewnie koniec

Jedyny sposób na to, aby zmusić męża do innego zachowania, jest zmiana własnego postępowania.
Żadne awantury, wrzaski, pretensje, szlochy, błaganie, tłumaczenie i podawanie przykładów - nie zmienią niczego.

Przeczytaj sobie jeszcze raz Autorko post Pronome, to najlepsze co możesz teraz dla siebie zrobić.

Czas się odciąć emocjonalnie od małżonka, a jeśli tego nie potrafisz, to musisz zacząć udawać, że to robisz. Na razie macie próbę sił. Ty chcesz go zmusić do porzucenia romansu, a on chce Cię zmusić do zaakceptowania tegoż.
Jednak Twój mąż jest sprytniejszy w zakresie doboru środków jakimi działa.
Wyprowadził się do mamy, a Ciebie zaczął traktować jak koleżankę, czyli ... zupełnie inaczej, niż dotychczas. Możesz przekonać się sama na własnej skórze, że to działa.
Zmiana jego zachowania wywołała u Ciebie dyskomfort, niepewność, obawy.
Tak to właśnie działa. Tylko zmieniając siebie, możesz zmienić kogoś innego.

Gość "nie wie czego chce"? Świetnie. Niech się więc dowie, a do tego czasu niech Ci nie zabiera czasu, bo masz go mało. Idziesz na kawę ze Zdziśkiem.
Mąż nie chce rezygnować z romantiko koleżanki? Bardzo proszę, nie ma problemu. Wobec tego Ty też nie rezygnujesz z pisania ze Stachem.
Mąż nie chce wracać do domu i być Twoim mężem? Doskonale, taki układ też Ci bardzo pasuje, masz dzięki temu wolność i czas na spotykanie się z innymi kolegami, którzy przecież sami do Ciebie piszą.
No a obrazki z tym, że przelecieliby Cię na kuchennym stole, to przecież tylko żarty są. W każdym bądź razie Ty im takich nie wysyłasz!

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

21

Odp: To już pewnie koniec

Historia podobna do mojej, tylko że mój mąż sam się opamiętał i zrozumiał jak mnie zranił swoim zachowaniem. Awantury nie pomogą a jedynie bardziej oddalą go od Ciebie. Nie pochwalam jego zachowania ale może czegoś mu brakowało w związku, może to typowy kryzys wieku średniego? Może ta wasza stabilizacja to dla niego za mało? Szkoda tylko, że zamiast porozmawiać z Tobą to poszukał sobie emocji poza małżeństwem.

22

Odp: To już pewnie koniec

On ma problem z wyrażaniem uczuć. Są, a raczej były pocałunki, przytulania, itd. ale nigdy nie był wylewny.
Zawsze jak były jakieś tam spięcia między nami, to ja nalegałam na rozmowę, a on uciekał od niej, czekając aż problem sam się rozwiąże.
Zastanawiam się teraz, czy to nie jest wyniesione z domu?
Jego rodzice rozwiedli się zaraz po naszym ślubie, ale wojny toczyli z sobą od 8- 10 lat. I odkąd pamiętam, to teściowa wiecznie była sfochowana na teścia, potrafiła się do niego nie odzywać tygodniami, nawet przy gościach. Tam nie było w ogóle rozmów.

23

Odp: To już pewnie koniec

Autorko, wpadasz właśnie w kolejna pułapkę - zaczyna go analizować i diagnozować, a kolejnym krokiem poczujesz powinność niesienia mu pomocy i "uratowania" go przed samym sobą. Więc odpuść już na wstępie.
Najcenniejsze wskazówki już tutaj padły. Niczego nie osiągniesz ani żalem, ani pretensją, ani awanturą. Oczywiście nie ma mowy aby zaakceptować to, w co bawi się Twój mąż. Jeśli aktualnie sprało mu mózg, to żadne racjonalne argumenty do niego nie trafią. Uważam, że bardzo dobrze zrobiłaś zabraniając mu przychodzić w takiej formie jak był. Tylko Twoja totalna zmiana nastawienia może go otrzeźwić. Biedaczek nie wie czego chce - typowa gadka szmaciarza, który jeszcze nie wie czy na drugim froncie wypali, więc lepiej nie palić póki co mostów, niech żona czeka, przeciez i tak mnie kocha i jej zależy, więc mnie przyjmie kiedy już się odnajdę. Nie i jeszcze raz nie. To nie jest tak że Ty możesz go stracić (w sumie już go straciłaś poniekąd), teraz to on może stracić Ciebie.
Tak samo jemu powinno zależeć jak i Tobie. To jest dokładnie to samo. Cokolwiek byś nie zrobiła, to będziesz go teraz tylko odpychać od siebie. Jedyne co może skłonić go do przemyśleń to Twoje znaczące zdystansowanie się i zajęcie się swoim życiem. Albo znów zechce być jego częścią i się postara, albo nie. Rozmawiać już próbowałaś,nic to nie dało. Może go otrzezwisz, a przynajmniej humor Ci się poprawi jak sprawisz przyjemności sobie.

Jaki masz kontakt z teściową? Może warto z nią również pogadać?

24

Odp: To już pewnie koniec

Teściowa jest beznadziejna. Nie ma w niej żadnej nadziei.
Co do jego potencjalnego związku z tamtą, to na 99 % niemożliwe. Ona ma męża i dziecko i bardzo wygodne życie, do którego zawsze dążyła i się wreszcie udało.
Inna rzecz, że nigdy nie ukrywała, że jej własny małżonek w ogóle jej nie kręci. Jej  mąż wie, że ona pisała do mojego, bo zobaczył coś tam w jej telefonie, potem już go zablokowała.
Więc opcja, że on odchodzi i wiąże się z tamtą raczej mocno odpada.
Gdybyśmy się rozstali to mężowi pozostaje mieszkanie u swojej mamusi.

25

Odp: To już pewnie koniec
popikowa napisał/a:

Teściowa jest beznadziejna. Nie ma w niej żadnej nadziei.
Co do jego potencjalnego związku z tamtą, to na 99 % niemożliwe. Ona ma męża i dziecko i bardzo wygodne życie, do którego zawsze dążyła i się wreszcie udało.
Inna rzecz, że nigdy nie ukrywała, że jej własny małżonek w ogóle jej nie kręci. Jej  mąż wie, że ona pisała do mojego, bo zobaczył coś tam w jej telefonie, potem już go zablokowała.
Więc opcja, że on odchodzi i wiąże się z tamtą raczej mocno odpada.
Gdybyśmy się rozstali to mężowi pozostaje mieszkanie u swojej mamusi.

Nie dawaj sobie jednak za to ręki uciąć proszę.
Zarówno ona jak i Twój mąż mogą mieć drugie telefony komórkowe, o których nie masz pojęcia.
Zastanów się i powiedz mi szczerze proszę - co by się musiało stać między Tobą i jakimkolwiek Twoim kolegą z pracy, abyś mogła/ chciała wysłać mu memy, czy wierszyki, o uprawianiu seksu na stole?

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

26

Odp: To już pewnie koniec
popikowa napisał/a:

On ma problem z wyrażaniem uczuć. Są, a raczej były pocałunki, przytulania, itd. ale nigdy nie był wylewny.
Zawsze jak były jakieś tam spięcia między nami, to ja nalegałam na rozmowę, a on uciekał od niej, czekając aż problem sam się rozwiąże.
Zastanawiam się teraz, czy to nie jest wyniesione z domu?
Jego rodzice rozwiedli się zaraz po naszym ślubie, ale wojny toczyli z sobą od 8- 10 lat. I odkąd pamiętam, to teściowa wiecznie była sfochowana na teścia, potrafiła się do niego nie odzywać tygodniami, nawet przy gościach. Tam nie było w ogóle rozmów.

Bleh, kolejny co ma problem z wyrażaniem uczuć ale jakieś farmazony do dziuni pisać to nie ma problemu.

I żebyś się nie zdziwiła z tym 99% pewności, że nie odejdzie. Mój też tylko pisał i już ponad rok nie jesteśmy razem i też nie był wylewny w stosunku do mnie a do dziuni to nagle weny dostał ...

Postaw granice, bo on cię przestanie szanować i będzie myślał, że wszystko mu wolno. To nie chodzi o to co on pisze bo i zbereźne wierszyki sobie można czasem popisać z kimś tylko o to jak on się zachowuje. Że ma w nosie twoje emocje i to jak się czujesz. Teraz trzeba sobie powiedzieć "sprawdzam". Olej go totalnie i zajmij się sobą, nawet przesadnie. Jak naprawdę kocha to zacznie o ciebie walczyć. Sam z siebie. Jak mu nie zależy to niech spada. Chyba, że chcesz się męczyć jak wiele tu na forum, którzy myśleli, że można kochać i walczyć za dwoje. Nie można. To tylko przedłuża cierpienie...

Powodzenia i dużo siły życzę. Wiem z doświadczenia jakie to przykre doświadczyć czegoś takiego od ukochanej osoby....

Swoją drogą spaliłabym na stosie te komunikatory i esemesy .....

27

Odp: To już pewnie koniec

Nooo Pikowa jeśli myślisz że posiadanie męża i dziecka jest przeszkodą do romansu to znaczy że nie czytałaś tego forum i 1% 'za' to zdecydowanie za mało
      Jesteś prostolinijna i uczciwa co nie znaczy że każda inna też, miej tę świadomość,   teraz masz tak że za wszelką cenę chcesz mu wykazać jak beznadziejnie rozumuje a on nadal swoje i nerwy Ci puszczają, dlatego nie zaczynaj takich rozmów i nie daj się w takowe wciągnąć, zachowuj się tak jakbyś zaakceptowała jego zachowanie i poczekaj, najważniejsze to nie szarp się z wiatrakami a jak masz zaufaną koleżankę to niech zmieni płeć i zasypuje Cię sms, najlepiej non stop z telefonu brata jak akurat ma, może takie numery coś ruszą smile

28 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2021-01-07 23:36:27)

Odp: To już pewnie koniec

hmmm....chyba ja juz nie ten rocznik...

Gierki z smsami od "kogos", jakies zagrywki aby pan maz sie obudzil i runal na kolana...
ehhh

Dziewczyno. Co bys nie zrobila i tak nie wiesz co sie stanie. Dlatego nie planuj dzikich akcji ani zagrywek "zrobie tak samo".
Najzwyczajniej zdystasuj sie i do meza i do tego, ze sobie i z kim pisze.

Zacznij zyc.
Znajdz sobie hobby, zacznij sie czegos uczyc ( jezyka czy czegos co dawno chcialas, ale czasu nie bylo).
Zyj tak jakby on juz wybral a ty zaakceptowalas.
Jesli pan maz szybko sie ogarnie i zechce naprawiac zwiazek to nie lec jak mucha do lepu tylko daj sobie czas na przemyslenia, stawiaj warunki i...dalej zyj dla siebie.
Moze byc tez tak, ze zlapiesz taki oddech, ze pan maz nie bedzie juz mial czego u ciebie szukac.

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

29

Odp: To już pewnie koniec

Przedwczoraj mi wykrzyczał, że nigdy już jego telefon nie będzie swobodnie leżał sobie, bo ja tylko na to czekam aby w nim grzebać. Skoro już mu to zrobiłam.
Więc mu powiedziałam, że tym zdaniem pokazał na czym mu zależy. Był wielce oburzony.
Staram się od niego odciąć, ale tak całkiem nie dam rady. Mamy domek z ogrodem i są różne rzeczy do zrobienia. Np. ogrzewanie domu, o którym nie mam pojęcia a trzeba go doglądać. Nawet durny cieknący kran, który mi naprawiał kilka dni temu.
I jeszcze jedno... on ciągle zmienia front. Raz jest miły, pisze, że musi tutaj przyjeżdżać, aby się mną opiekować i być obok. Że zawsze będzie blisko i może przyjechać, a następnego dnia jest mi w stanie wykrzyczeć, że jestem zaborcza i przez to nigdy sobie już nikogo nie znajdę.
Albo tekst...." ale dlaczego nie mam przyjeżdżać?? Przecież nie masz jeszcze nikogo, abym miał wam przeszkadzać.

30

Odp: To już pewnie koniec

Przyjmij proszę do wiadomości, że on po prostu przestał Cię kochać. Lubi Cię bądź czuje w stosunku do Ciebie jakąś powinność, ale przestał Cię kochać. A skoro nikogo do miłości zmusić się nie da, to zajmij się sobą i swoim życiem.

31

Odp: To już pewnie koniec
popikowa napisał/a:

Przedwczoraj mi wykrzyczał, że nigdy już jego telefon nie będzie swobodnie leżał sobie, bo ja tylko na to czekam aby w nim grzebać. Skoro już mu to zrobiłam.
Więc mu powiedziałam, że tym zdaniem pokazał na czym mu zależy. Był wielce oburzony.
Staram się od niego odciąć, ale tak całkiem nie dam rady. Mamy domek z ogrodem i są różne rzeczy do zrobienia. Np. ogrzewanie domu, o którym nie mam pojęcia a trzeba go doglądać. Nawet durny cieknący kran, który mi naprawiał kilka dni temu.
I jeszcze jedno... on ciągle zmienia front. Raz jest miły, pisze, że musi tutaj przyjeżdżać, aby się mną opiekować i być obok. Że zawsze będzie blisko i może przyjechać, a następnego dnia jest mi w stanie wykrzyczeć, że jestem zaborcza i przez to nigdy sobie już nikogo nie znajdę.
Albo tekst...." ale dlaczego nie mam przyjeżdżać?? Przecież nie masz jeszcze nikogo, abym miał wam przeszkadzać.

Wiele rzeczy możesz zrobić sama, a za te których nie będziesz w stanie, będziesz musiała po prostu komuś płacić.
Inaczej do końca życia będziesz tkwiła w pułapce pseudokoleżeństwa z własnym mężem.

Jego zachowanie wyraźnie pokazuje, że jest na Ciebie wściekły o to, że dowiedziałaś się o jego romansie, i że z tego względu musiał ograniczyć kontakty z "koleżanką". Łatwo można więc wywnioskować, że to jest coś na czym mu zależy.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

32 Ostatnio edytowany przez bullet (2021-01-08 13:12:53)

Odp: To już pewnie koniec
IsaBella77 napisał/a:

Jego zachowanie wyraźnie pokazuje, że jest na Ciebie wściekły o to, że dowiedziałaś się o jego romansie, i że z tego względu musiał ograniczyć kontakty z "koleżanką". Łatwo można więc wywnioskować, że to jest coś na czym mu zależy.

nie inaczej, zamiast odbudowywać wolał się wynieść, wg mnie miedzy innymi po to byś miała mniejsza kontrolę nad tym co robi.
Zgadzam się z Isabelą, On teraz chce mieć ciastko i jeść ciastko. Sprawdzić czy zaiskrzy z koleżanką, a jednocześnie Ciebie trzymać na uwięzi by w razie niepowodzenia móc wrócić na łono "rodziny" do czasu kolejnej koleżanki. Jest na Ciebie zły bo się wtrąciłaś. Jest to mocny objaw braku lojalności.
Pojawia się też dlatego by mieć pewność gdzie w danym momencie jesteś.
Jeśli go od siebie odetniesz tę pewność straci.
Zgadzam się z tym, ze powinnaś zainwestować w siebie. żadnych romansów, po prostu nowy image. Jeśli potrzebujesz - fryz, jakieś nowe ciuszki, a przede wszystkim zaje.isty i pewny UŚMIECH (rycz i krzycz w samotności) .... nic nie daj po sobie poznać.

On nie jest chyba pewny sytuacji (bo przychodzi) i tak go trzymaj. Jeśli chce przychodzić to ok, niech przychodzi, zamknij się w pokoju i włącz film, albo "własnie wychodzisz na zakupy", wychodzisz pobiegać. Daj mu do zrozumienie (nie mów tego, on ma to widzieć i czuć), że na nim świat się nie kończy i doskonale sobie poradzisz bez niego. To on ma być niepewny. Absolutnie nie daj się wkręcić w sytuację, że skoro on własnie przychodzi to masz w domu warować.
Przy okazji zakupu zostaw szałowy ciuch lub nową bieliznę, niby przypadkiem bo dopiero kupiłaś, gdzieś w szafie na wierzchu byle nie w przedpokoju wink, on dostrzeże, że kupiłaś.

Twoim głównym atutem ma być uśmiech i pewność siebie

powtarzam to jak mantrę
TWOJA SŁABOŚĆ JEST JEGO SIŁĄ, TWOJA SIŁA JEST JEGO SŁABOŚCIĄ.
Coś jak metoda 34 kroków: Odetnij go od swoich osobistych spraw, nie pytaj go o zdanie.
Nie mów mu tego, że go odcinasz ale wdrażaj, rób to. Czyny maja większą moc niż słowa.

Jeśli dostrzeżesz "powrót" mentalny i będziesz jeszcze go chciała jako męża, możesz mu zrobić "jesień średniowiecza" by wiedział ile w przyszłości będzie go kosztować podobny manewr.

Jeśli to się nie powiedzie zobaczysz to od razu, od początku, daj wtedy sobie spokój z nim i poradź się specjalisty prawnego jak najmniej boleśnie dla siebie to rozwiązać.

33

Odp: To już pewnie koniec

Popikowa czy twój mąż zawsze był zamknięty jeżeli chodzi o uczucia, mało wylewny, nie umiejący podjąć ważnych decyzji?
Zastanawiając się nad swoją sytuacją i taka jak twoja, czasami myślę że sama jestem sobie winna. Sama go takiego wybrałam haha Bo mój partner zawsze był zamknięty, mało uczuciowy ale puki się układało to było ok. A jak przestało się układać, to wydawało mi się, że on się zmienił, że się odsunął, że na pewno to przez inną kobiete. Może i inna kobieta też tu coś wniosła ale ten typ tak ma, zawsze był taki. Tylko teraz zaczęło to razić ze wzmocnioną siła. Bo JA chcę rozwiązać problem rozmową, a on nie umie, nie chcę rozmawiać. Czy nie tak jest z twoim mężem?
Powiedział ci że nie wie czego chce...od swojego męża słyszałam to w poprzednim roku co chwilę. I znów wracam do tego, że to chyba taki typ. Nigdy nie wiedział czego chce, ciągnęło się go za rękę, a gdy pojawiły się kłopoty i oczekuje się od niego decyzji to on nie wie. A no nie wie, bo nigdy nie musiał decydować.
I też jak się wyprowadził to jednego dnia był miły, drugiego foch. Loteria...
Jakiego znaku zodiaku jest twój mąż?
Bo zastanawiam się czy mój się taki urodził, czy to trudne dzieciństwo czy jeszcze co innego wyprało go z uczuć wyższych.
Co do koleżanki. Większość ci poradzi zostaw go. Przecież kłamie, oszukuje. Ale nie zostawisz go, nie tak łatwo. Kochasz i będziesz się starała jakoś porozumieć. Skrzywdzi cie jeszcze nie raz, będzie cię bolał brzuch od domysłów czy aby na pewno jest ci wierny ale dasz kolejną szansę.
Ja tak robię...
Ale wierzę, że jak juz będzie na prawdę źle, to coś w mojej głowie powie mi dość. A teraz nadal próbuje. Staram się nie szukać, nie szpiegować, bo sama sobie zrobiłam bałagan w głowie...

34

Odp: To już pewnie koniec

Dla mnie jasne jest, z tego co opisujesz, ze to taki ''zdradzajacy maz'', ktory chcialby odejsc do kochanki, ale tchorzliwie trzyma sie jeszcze galezi, bowiem nie chce poniesc zadnych niedogodnosci zwiazanych z rozwodem. Stad tez jego zalosne zachowania, cieplo-zimno, czasami agresja, aby przerzucic odpowiedzialnosc za swoje decyzje na ciebie. Przykro mi, ale jak kazdy czlowiek, ktoremu konczy sie jakis etap w zyciu, dasz rade, zycie sobie poukladasz na nowo i bedzie fajnie. Zajmnij sie soba, a jego zostaw w swoim swiecie. Mnie by malo juz obchodzily jego zyciowe rozterki. Skupilabym sie tylko na sobie i aby jak najelpiej wyjsc z tej sytuacji.

35

Odp: To już pewnie koniec

Dziewczyny, znak zodiaku, trudne dzieciństwo i krzywy zgryz nie jest dobrym usprawiedliwieniem na takie zachowanie.
Musicie przyjąć do wiadomości, że dorosły człowiek potrafi i jest w stanie kierować swoim postępowaniem, niezależnie od takich doświadczeń.
I jak najbardziej może ponosić odpowiedzialność za romanse, zdrady i zaniedbania.

Nie ma takiego typa, który przez całe życie nie wie czego chce. No błagam. A jak to się stało, że się z takimi związałyście? Czyżby wtedy potrafił doskonale pokazać, że jednak czegoś chce? I dać do zrozumienia, że chce związku z Wami?
Ano właśnie.

Człowiek - niezależnie od tego, czy to kobieta, czy mężczyzna - który jako dorosła osoba, jest w sytuacji gdzie ma pozamałżeński romans, ZAWSZE mówi, że nie wie czego chce.
Ale to wcale nie znaczy, że naprawdę tego nie wie.
Wie doskonale, musicie tylko przyjrzeć się sygnałom jakie wysyła, sposobowi w jaki się zachowuje, jak się do Was odnosi, jakich słów używa.
Zdradzający wie czego chce, ale nie wie czy to dostanie. Zobaczycie jak szybko się to zmieni na pewność, w momencie w którym tylko dostanie zielone światło od kochanki.
Jednak dopóki tego nie ma, jesteście wystarczająco dobre na to, żeby ciągle być dla nich planem B.

Działają więc zgodnie z tym schematem. No przecież nie może jeden z drugim powiedzieć wprost - wrócę do Ciebie, jak kochanka mnie odrzuci. Ale jak będzie chciała być ze mną, to między nami koniec.
Pogoniłybyście takiego wtedy od razu gdzie pieprz i wanilia rosną.

A jak powie - och, nie wiem czego chcę. Jestem taki rozbity. Daj mi spokój, przestań mnie więcej dręczyć, czego ode mnie ciągle chcesz - to chodzicie koło takiego biedaka na paluszkach, bo przecież on taki nieszczęśliwy, trzeba mu pomóc. Być dla niego wyrozumiałą, nie naciskać broń Boże.
Oszukujecie się. Wiem, że to dlatego żeby uniknąć cierpienia, zachować nadzieję, bo jakże trudno jest przyjąć do wiadomości koniec wieloletniego związku. Ale chodząc na paluszkach i czekając, czekając, czekając - zwiększacie tylko i umacniacie ich komfort.

Mężczyzna, który wrzeszczy na żonę i jest zły o to, że dowiedziała się prawdy i wymusza na nim zerwanie romansu, który woli wyprowadzić się ze wspólnego domu i odsunąć się od wspólnego życia, i robi to niby z powodu wiadomości od koleżanki, w których nie ma nic złego - doskonale wie czego chce.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

36

Odp: To już pewnie koniec

Wróciłam z pracy, a małżonek w naszym domu. Miał dziś wolne, więc wpadł ogarnąć. Coś tam do mnie zagadał i zaraz pojechał.
Dzięki za wasz odzew. Chciałam sprecyzować, to ja go wyrzuciłam z domu, powiedziałam, że skoro ma problem, aby powiedzieć obcej babie dość, to ma natychmiast opuścić dom, gdy to powtórzyłam w czasie awantury po raz 10 to się zwinął.
Jego wyprowadzka to nie jest ucieczka, abym nie miała nad nim kontroli, ponieważ...w pracy go widzę, jeśli chcę i wiem, że po pracy, gdy nie jest u nas, to siedzi u mamusi. Nigdzie nie wychodzi, z nikim się nie spotyka.

No nic, skręca mnie strasznie, gdy go widzę, to mam ochotę się na niego rzucić, bo jest bardzo przystojnym facetem, no i go kocham. Ale wiem, że muszę zacisnąć zęby i czekać co się wydarzy dalej. Jest to dla mnie straszne, ale nie mam wyjścia.
U niego najgorsza jest ta duma, ja go wyrzuciłam z domu, więc on teraz już nie wróci. Usłyszał od razu, że ja go wcale nie namawiam.
Najgorsze jest to, że ja współpracuję z jego działem i muszę mieć kontakt z jego współpracownikami, a siedzą wszyscy w jednym biurze.
Jak udawać przed resztą??? Jest ciężko

37

Odp: To już pewnie koniec
IsaBella77 napisał/a:

No przecież nie może jeden z drugim powiedzieć wprost - wrócę do Ciebie, jak kochanka mnie odrzuci. Ale jak będzie chciała być ze mną, to między nami koniec.
Pogoniłybyście takiego wtedy od razu gdzie pieprz i wanilia rosną.

Moj brat cioteczny niedawno powiedzial tak na odchodne do wieloletniej (ciezarnej) partnerki, odchodzac do kochanki big_smile.
Dokladnie: czy jak nie wyjdzie mi z tamta, to moze wroce, ale nie moge ci nic obiecac big_smile
Nie bede komentowac poziomu tej relacji big_smile

38

Odp: To już pewnie koniec
Pronome napisał/a:

Moj brat cioteczny niedawno powiedzial tak na odchodne do wieloletniej (ciezarnej) partnerki, odchodzac do kochanki big_smile.
Dokladnie: czy jak nie wyjdzie mi z tamta, to moze wroce, ale nie moge ci nic obiecac big_smile
Nie bede komentowac poziomu tej relacji big_smile

Jesus Maria und Josef, nawet nie wiem za bardzo jak to skomentować big_smile
Bo z jednej strony to jest śmieszne, ale z drugiej jest straszne. Nawet bardzo!

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

39

Odp: To już pewnie koniec
Pronome napisał/a:

Moj brat cioteczny niedawno powiedzial tak na odchodne do wieloletniej (ciezarnej) partnerki, odchodzac do kochanki big_smile.
Dokladnie: czy jak nie wyjdzie mi z tamta, to moze wroce, ale nie moge ci nic obiecac big_smile

OMG !! Tupet ma gość ;/

40

Odp: To już pewnie koniec
popikowa napisał/a:

... on ciągle zmienia front. Raz jest miły, pisze, że musi tutaj przyjeżdżać, aby się mną opiekować i być obok. Że zawsze będzie blisko i może przyjechać, a następnego dnia jest mi w stanie wykrzyczeć, że jestem zaborcza i przez to nigdy sobie już nikogo nie znajdę.
Albo tekst...." ale dlaczego nie mam przyjeżdżać?? Przecież nie masz jeszcze nikogo, abym miał wam przeszkadzać.

Autorko te slowa ewidentnie świadczą o tym, że mąż uważa Waszą relację za zakończoną, nie czujesz tego? wg niego jesteś już wolną / samotną kobietą, która może kogoś mieć. Ja po tych słowach wystąpiłabym o rozwód, serio.
Przykre ale prawdziwe. Tu już nie ma co zbierać.

41

Odp: To już pewnie koniec
szeptem napisał/a:
popikowa napisał/a:

... on ciągle zmienia front. Raz jest miły, pisze, że musi tutaj przyjeżdżać, aby się mną opiekować i być obok. Że zawsze będzie blisko i może przyjechać, a następnego dnia jest mi w stanie wykrzyczeć, że jestem zaborcza i przez to nigdy sobie już nikogo nie znajdę.
Albo tekst...." ale dlaczego nie mam przyjeżdżać?? Przecież nie masz jeszcze nikogo, abym miał wam przeszkadzać.

Autorko te slowa ewidentnie świadczą o tym, że mąż uważa Waszą relację za zakończoną, nie czujesz tego? wg niego jesteś już wolną / samotną kobietą, która może kogoś mieć. Ja po tych słowach wystąpiłabym o rozwód, serio.
Przykre ale prawdziwe. Tu już nie ma co zbierać.



Ok rozumiem. Nie chciałabyś słyszeć, jakich słów ja użyłam w trakcie kłótni z nim. Za wiele się dziś wstydzę, a większość jest nieprawdą.

42 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-09 20:26:30)

Odp: To już pewnie koniec

Droga koleżanko, pewnie chciałabyś usłyszeć jakąś poradę, skąd wziąć lód na jego głowę, by sie opamiętał..
Otóż nie masz skąd, a to co się stało i w jaki sposób się odbywa, świadczy o tym, że mąż ma "słabą głowę"  popczytasz tu wiele historii na forum o podobnym przebiegu.. Rokowania nie są dobre, bo dochodzi do powikłań i wtórnych zakażeń- ludzie zaczynają się nienawidzić, nie można drogą żadną powiedzianych cofnąć słów itd.
jeśli chcesz ocalić to małżeństwo- a nie powiem Ci czy warto, bo to tylko Ty ocenisz- to powinnaś natychmiast przestać się z nim kontaktoiwać w ogóle- tylko sms w konkretnych sprawach.  a jemu powiedzieć: wróć, jak ją przelecisz, może Cię będę jeszcze wtedy chciała i pamietaj, że mam takie same prawa!

na wielkiej fali tsunami nic innego nie zdziałasz- zajmij się sobą bez niego.  Nie wchgodz z nim w żadne dyskusje, nie wciągaj w wasze sprawy rodziny, dzieci, przyjaciółek, no chyba że takiej od serca,  nie chdż do tej kobiety.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

43

Odp: To już pewnie koniec

Oczywiście, że nie chodzę do tej kobiety. Problem jest w tym, że on codziennie przyjeżdża do domu. Gdy mu zabroniłam, to miał 1 dzień przerwy i znowu zaczął się pojawiać. Dziś np. gdy przyjechał i coś tam robił wokół domu, ja się ubrałam, wymalowałam i wyszłam na kilka godzin. Zaraz pytał, czy mogę mu zdradzić gdzie się wybieram i czy wrócę zanim on wyjdzie. Wróciłam o 20, on jeszcze był. Poobserwował mnie, zapytał czy piłam i pojechał.
Miałam ogromną ochotę rzucić się na niego, bo tak niestety na mnie działa, ale twardo, ze łzami w oczach patrzyłam jak odjeżdża.

44

Odp: To już pewnie koniec

rzucić się w sensie seksualnym czy z pięściami?

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

45

Odp: To już pewnie koniec
Ela210 napisał/a:

rzucić się w sensie seksualnym czy z pięściami?


Zdecydowanie, w sensie seksualnym.

46

Odp: To już pewnie koniec
szeptem napisał/a:
popikowa napisał/a:

... on ciągle zmienia front. Raz jest miły, pisze, że musi tutaj przyjeżdżać, aby się mną opiekować i być obok. Że zawsze będzie blisko i może przyjechać, a następnego dnia jest mi w stanie wykrzyczeć, że jestem zaborcza i przez to nigdy sobie już nikogo nie znajdę.
Albo tekst...." ale dlaczego nie mam przyjeżdżać?? Przecież nie masz jeszcze nikogo, abym miał wam przeszkadzać.

Autorko te slowa ewidentnie świadczą o tym, że mąż uważa Waszą relację za zakończoną, nie czujesz tego? wg niego jesteś już wolną / samotną kobietą, która może kogoś mieć. Ja po tych słowach wystąpiłabym o rozwód, serio.
Przykre ale prawdziwe. Tu już nie ma co zbierać.

Zgadzam sie. Tu nie ma sie cos malowac, stroic i wzbudzac w mezu zazdrosc.
Tu trzeba wyjechac a tydzien, spisac plan i z godnoscia zaakceptowac rozpad malzenstwa.
Bol jest ogromny, natomiast mysle, ze przezyliscie duzo pieknych lat ze soba i to warto w sercu zapamietac.
Trzymaj sie i powodzenia!

47 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-10 11:06:49)

Odp: To już pewnie koniec

Dzwonów nad godnością i akceptacją ze mąż już jej nie chce jeszcze bym nie uruchamiała smile do tego daleko:)
Autorko nie ma nic niegodnego w tym ,e walczysz o męża że On Cię pociąga itd.
Doskonale Cię rozumiem. Ale tym bardziej powinnaś się od niego kompletnie odizolowac dla swojego dobra. Jak przychodzi to od razu wychodź. Jak Cię zaskoczy to z nim nie rozmawiaj. I nie idź z nim na seks. My kobiety niestety nie mamy tak jak mężczyźni że oddzielamy łatwo te 2 sfery. Będzie Ci trudniej trzeźwo patrzeć na sytuację.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

48 Ostatnio edytowany przez Pronome (2021-01-10 11:07:15)

Odp: To już pewnie koniec
Ela210 napisał/a:

Dzwonów nad godnością i akceptacją z mąż już jej nie chce jeszcze bym nie uruchamiała smile do tego daleko:)
Autorko nie ma nic niegodnego w tym ,e walczysz o męża że On Cię pociąga itd.
Doskonale Cię rozumiem. Ale tym bardziej powinnaś się od niego kompletnie odizolowac dla swojego dobra. Jak przychodzi to od razu wychodź. Jak Cię zaskoczy to z nim nie rozmawiaj. I nie idź z nim na seks. My kobiety niestety nie mamy tak jak mężczyźni że oddzielamy łatwo te 2 sfery. Będzie Ci trudniej trzeźwo patrzeć na sytuację.

Tylko tym sposobem maz bedzie wodzil ja jeszcze 1-2 lata za nos, bo jest zakochana, narastac bedzie agresja i doprowadza do sytuacji, ze zaczna na siebie z pogarda patrzec i walczyc. Psychicznie skonczy sie to duza trauma i problemami. W momencie, gdy jedna osoba odchodzi emocjonalnie/fizycznie ze zwiazku, zwiazek przestaje istniec i nie ma juz co sie oszukiwac, walczyc o kogos kto juz nas nie chce.

49

Odp: To już pewnie koniec

Przecież nie każę jej walczyć tylko się oddalić. Można zrobić gest natychmiastowego rozwodu i podziału majątku ale psychicznie to niewiele przyspiesza a skutkiem ubocznym będzie ciągnące się latami poczucie  że mogła ocalić rodzinę.
Coś jakby w poniedziałek się dowiedzieć że ręką chora a we wtorek bez konsultacji z kimś innym ją uciąć.
Przypominam że autorka z mężem nie mieli złego małżeństwa awanturujacego się latami bo to inna sytuacja.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

50

Odp: To już pewnie koniec
Ela210 napisał/a:

Przecież nie każę jej walczyć tylko się oddalić. Można zrobić gest natychmiastowego rozwodu i podziału majątku ale psychicznie to niewiele przyspiesza a skutkiem ubocznym będzie ciągnące się latami poczucie  że mogła ocalić rodzinę.
Coś jakby w poniedziałek się dowiedzieć że ręką chora a we wtorek bez konsultacji z kimś innym ją uciąć.
Przypominam że autorka z mężem nie mieli złego małżeństwa awanturujacego się latami bo to inna sytuacja.

Mysle, ze myslimy podobnie, inaczej to komunikujac.

51

Odp: To już pewnie koniec

Ja próbuje się od niego uwolnić, unikać go, ale to się nie udaje.
On przyjedzie, ja wychodzę.... ale wracam i on na mnie czeka, wychodzi dopiero gdy wrócę.
Ciągle mnie zagaduje, opowiada, zadaje pytania, gdzie byłam, kiedy wrócę, itd.
Jutro w pracy też się zobaczymy, bo jak już pisałam, nie da się tego uniknąć.

Dodatkowo sytuacja pandemiczna wszystko utrudnia. Gzie tu codziennie uciekać?
Kawiarnie i knajpki zamknięte, kina też. Nigdzie nie wyjedziesz.
Ile razy można siedzieć u przyjaciółki, gdy wszyscy domownicy w domu?
On miał rozmowę z moją przyjaciółką, stwierdził, że się kochamy, ale się pogubiliśmy.

52

Odp: To już pewnie koniec

Powtórzę się, ale nie sugerowałbym od razu odseparowania się od męża.

W pierwszej kolejności należy się Wam szczera rozmowa. Być może nie jesteście na nią gotowi, ale spróbować można, tylko trzeba pamiętać, że to musi być w miarę bez emocji i bez pośpiechu.

Dopiero po takiej rozmowie moim zdaniem obraz będzie na tyle klarowny, żeby zdecydować, co dalej.

Ja w ogóle nie rozumiem tego. Mieliście dobre małżeństwo, facet Cię nadal kręci. Nie znam sytuacji oczywiście, ale zobacz "stwierdził, że się kochamy, ale się pogubiliśmy".

A co jeśli powiedział prawdę? Może nie umie z Tobą rozmawiać, co nie znaczy, że nie chce.

Więcej wiary w mężczyznę, z którym spędziałaś ćwierć wieku.

Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono...

53

Odp: To już pewnie koniec

Jaka szczera  rozmowa?  Przecież rozmów między nimi było już mnóstwo.
Aby być szczerym  z nią.  Jej mąż  musiałby być szczery sam że sobą  najpierw i przyznać  że kręci to tamta Pani I nie chce z niej zrezygnować.  To powinien jej powiedzieć  i przyjąć jej odpowiedź na klatę.
Lub wersja bardziej optymistyczna: gdzieś ma tamtą Panią  a z żoną to próba sił żeby nie wyszło na jej bo ona stawia na swoim zawsze.
To wersja optymistyczna bo autorka ma jakiś  ruch do wykonania. 
Odseparowanie jej radzimy by na chłodno wszystko rozwazyla. 
Możesz jeszcze postawić ultimatum mezowi: rozwód albo powrót do domu i natychmiastowa terapia dla par.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

54

Odp: To już pewnie koniec
Ela210 napisał/a:

Jaka szczera  rozmowa?  Przecież rozmów między nimi było już mnóstwo.

Wiesz co, staram się nie wyciągać pochopnych wniosków. Na razie przeczytałem, że:

A co do treści.... to on odpowiadał bardzo mało i raczej półsłówkami.

Jedyny minus to te cholerne pisanie.

On ma problem z wyrażaniem uczuć.

U niego najgorsza jest ta duma, ja go wyrzuciłam z domu, więc on teraz już nie wróci

Ok rozumiem. Nie chciałabyś słyszeć, jakich słów ja użyłam w trakcie kłótni z nim. Za wiele się dziś wstydzę, a większość jest nieprawdą.

On miał rozmowę z moją przyjaciółką, stwierdził, że się kochamy, ale się pogubiliśmy.

Facet dostawał SMSy od jakiejś babki, ale odpowiadał półsłowkami. Zdaniem Autorki jest super mężem, gdyby nie to pisanie. Ma też problem z wyrażaniem uczuć. Jest Dumny. Autorka sama sobie nieźle pozwala podczas kłótni. Mąż mówi jednak przyjaciółce żony, że nadal swoją żonę kocha, ale że gdzieś się nie dogadują.

Może jestem naiwny, ale dla mnie ta sytuacja wcale nie jest taka oczywista. Nie widzę też, żeby nasi bohaterowie próbowali ze sobą rozmawiać. To generalnie były awantury. Próba rozmowy nigdy nic nie popsuje, bo "warto rozmawiać".

Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono...

55 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-01-10 22:08:16)

Odp: To już pewnie koniec

No to odwróćmy sytuację:
Twoja żona Merle czy inna dotychczas normalna żona dostaje od Pana X znanego we wsi mistrza podrywu wiersze o seksie na stole.
Ty się dowiadujesz i jest afera.
A żona że zazdrośnik z Ciebie i wyprowadza się do mamusi zwalając winę na Ciebie:)
I jeszcze wykrzykuje że Ty i i Twoi kumple Karola bardzo krzywdzicie bo On taki nie jest..:)

No i co Ty na to?

Olac i tolerować Karola? może to nie głupie i jej przejdzie.

A moze uciąć w zarodku?

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

56

Odp: To już pewnie koniec
merle napisał/a:

Facet dostawał SMSy od jakiejś babki, ale odpowiadał półsłowkami. Zdaniem Autorki jest super mężem, gdyby nie to pisanie. Ma też problem z wyrażaniem uczuć. Jest Dumny. Autorka sama sobie nieźle pozwala podczas kłótni. Mąż mówi jednak przyjaciółce żony, że nadal swoją żonę kocha, ale że gdzieś się nie dogadują.

Może jestem naiwny, ale dla mnie ta sytuacja wcale nie jest taka oczywista. Nie widzę też, żeby nasi bohaterowie próbowali ze sobą rozmawiać. To generalnie były awantury. Próba rozmowy nigdy nic nie popsuje, bo "warto rozmawiać".

Obawiam się, że jesteś naiwny.
Bo mamy też:

popikowa napisał/a:

On jej nadal bardzo broni, wczoraj usłyszałam tekst...Ty i twoje koleżanki i tak ją zniszczyłyście !!!!!!!

popikowa napisał/a:

Według niego on, jak i jego panienka są najbardziej pokrzywdzeni.

popikowa napisał/a:

Przedwczoraj mi wykrzyczał, że nigdy już jego telefon nie będzie swobodnie leżał sobie, bo ja tylko na to czekam aby w nim grzebać. Skoro już mu to zrobiłam.
Więc mu powiedziałam, że tym zdaniem pokazał na czym mu zależy. Był wielce oburzony.

A sprawa w której się nie dogadują, to akceptacja jego romansu.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

57 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-01-11 16:16:55)

Odp: To już pewnie koniec
Ela210 napisał/a:

No to odwróćmy sytuację:
Twoja żona Merle czy inna dotychczas normalna żona dostaje od Pana X znanego we wsi mistrza podrywu wiersze o seksie na stole.
Ty się dowiadujesz i jest afera.
A żona że zazdrośnik z Ciebie i wyprowadza się do mamusi zwalając winę na Ciebie:)
I jeszcze wykrzykuje że Ty i i Twoi kumple Karola bardzo krzywdzicie bo On taki nie jest..:)

No i co Ty na to?

Olac i tolerować Karola? może to nie głupie i jej przejdzie.

A moze uciąć w zarodku?

Oczywiście. Z tego co pisze Autorka tak to wygląda. Mi tu jednak czegoś brakuje, a że relację zdarzeń mamy jednostronną, kompletnie nie wiemy co mąż odpowiedziałby na te zarzuty. Prawda lubi leżeć po środku.

Załóżmy, że leci na mnie jakaś babka w pracy, z którą codziennie się widuje w tejże pracy. Wymieniamy się numerami, bo razem pracujemy. Po jakimś czasie ona zaczyna pisać dziwne rzeczy, a ja zbywam ją półsłówkami. Żona bierze telefon, przegląda go i robi aferę, wykrzykując nieprawdę, byleby tylko dopiec.

Czy można się o to wkurzyć? Można.

Co prawda ucieczka do mamusi to baaardzo słaby ruch, ale cóż.

Nie mówię, że Autorka nie ma racji (bo ma ją), a jedynie, że może powinni spróbować ze sobą szczerze porozmawiać, o ile oboje tego chcą. Tylko to musi być na spokojnie, a możliwe, że Autorka nie będzie w stanie pohamować emocji.

Jeśli rozmowa nic nie da, odseparować można się zawsze, choć z tego co tu czytamy, wszyscy bohaterowie dramatu spotykają się razem w pracy.

Zresztą... Autorka najlepiej zna swego męża i podejmie najlepszą decyzją jaką umie. Przyszła tu jednak po rady i uważam, że porządna rozmowa może zdziałać cuda.

IsaBella77 napisał/a:

A sprawa w której się nie dogadują, to akceptacja jego romansu.

Dla mnie za mało danych, żeby jednoznacznie stwierdzić tu romans.

Ale rozumiem Twój punkt widzenia i jak to z angielska mówią let's agree to disagree tongue

Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono...

58

Odp: To już pewnie koniec

Tu nie chodzi o stwierdzenie romansu
Tylko o nielojalność i brak empatii wobec żony.
Można się zauroczyć popłynąć.
Ale jak się wyda to już tylko mąż który ma gdzieś swoje małżeństwo broni poszkodowanej koleżanki kosztem relacji  żoną
Normalnym jest chyba powiedzenie Kasi z pracy sorry ale nie będziemy tak pisać bo to rozwala mi związek.
A już o ucieczce do mamy nie wspomnę.
Więc nie wiem co tu usprawiedliwiać..

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

Posty [ 1 do 58 z 104 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » To już pewnie koniec

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018