Burzliwa relacja z ojcem, który teraz (chyba) umiera... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Burzliwa relacja z ojcem, który teraz (chyba) umiera...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Burzliwa relacja z ojcem, który teraz (chyba) umiera...

Witam,
długo mnie tu nie było. Mam 27 lat i dosłownie kiedy zacząłem wreszcie ogarniać swoje życie i miałem nadzieję, że wyjdę na kogoś odpowiedzialnego zwłaszcza w oczach taty, dowiedziałem się, że tata ma covid-19. Jest na oddziale chorób zakaźnych. Do tego dochodzi niewydolność nerek, anemia i zapalenie płuc. W jednym zdaniu: zaczynam czuć strach i przerażony piszę te słowa, ale mój tata chyba umiera... A ja ani nikt inny, nie możemy go nawet odwiedzić.
Jest w szpitalu od 4 dni i lekarze mówią, że ma stan "średnio-ciężki". Jego stan jest niepewny. Moja mama siedzi sama w domu od kilku dni na kwarantannie. Ona ma najciężej, jest zestresowana i samotna. Nie wiem jak się zachować w tej sytuacji. Nie chcę mówić, pisać, ani myśleć o rzeczach w stylu "to jego ostatnie dni/tygodnie", ale z drugiej strony czy ignorowanie rzeczywistości ma sens? Najgorsze jest to, że miesiąc temu dość mocno się pokłóciłem z tatą. Mieszkam w mieście oddalonym o 80km i w tamtym okresie miałem pracę (pracuję mobilnie w całej Polsce) w mieście rodzinnym, więc naturalnie spałem u rodziców. Niestety przez totalną błachostkę pożarliśmy się znów i tylko trzasnąłem drzwiami i przeniosłem się na kilka dni do znajomego. Od tamtej pory odwiedziłem ich kilka razy. Było ok, tata uśmiechnięty. W sumie zawsze jak mnie kilka tygodni nie ma, to emocje opadają i jest luzik, ale nigdy nie wytłumaczyliśmy sobie tej sytuacji. Teraz już chyba nie będzie okazji... Żyję w strachu, że w końcu zadzwoni do mnie szpital i postawi mnie przed faktem dokonanym sad Mój tata ma tylko 53 lata i zawsze był zdrów jak ryba, rower, bieganie, basen a teraz to cholerstwo go zjada. Ja nie chcę szykować się na pogrzeb!!! Czy ktoś jest może w podobnej sytuacji?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Burzliwa relacja z ojcem, który teraz (chyba) umiera...

W tym momencie ta błachostka o którą się pokłóciliście nie ma już chyba znaczenia. To normalne, że ludzie się kłócą, nie zawsze zgadzają. Nie zamęczaj się tym. Życzę aby tata wrócił do zdrowia. Trzymaj się razem z rodziną, dzwoń do mamy by podtrzymać ją na duchu.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

3

Odp: Burzliwa relacja z ojcem, który teraz (chyba) umiera...

Spokojnie.
Po pierwsze - skąd pewne założenie że umrze? Znam wiele osób (nawet ok. 80-tki) które wyszły z covidu, nawet gdy ciężko zniosły.
Po drugie - czy on tam nie ma telefonu? Przecież możesz do niego zadzwonić.
Po trzecie - wszyscy się kłócą. Czy Ty myślisz, że on tam teraz lezy i rozpamiętuje jakiego ma okropnego syna? Założę się że wie, że go kochasz.

Dzwoń do mamy!

4

Odp: Burzliwa relacja z ojcem, który teraz (chyba) umiera...

Dzięki za słowa otuchy.

@madoja, mój tata nie jest w stanie rozmawiać, ma wszędzie rurki wsadzone. Dzisiaj dowiem się więcej od lekarza prowadzącego, ale obawiam się, że jest na tyle słaby, że nie jest w stanie korzystać z telefonu. Codziennie do niego piszę smsy, tak samo mama, ale on nie odpisuje. Kilka dni temu powiedział mamie, żebyśmy nie dzwonili, nie wiem z jakiego powodu tak powiedział sad Pewnie chodzi o ból jaki sprawia mu mówienie. Widziałem go na żywo przed zabraniem do szpitala i był cały blady i ledwo mówił. Trochę ukrył przed nami chorobę nerek i jeszcze ta anemia... Ja zazwyczaj jestem bardzo pozytywnie nastawiony, ale już nty raz słyszę w słuchawce od pielęgniarki, że rokowania nie są najlepsze, to ogarnia mnie poczucie beznadziei... Martwię się o młodszego brata jak to zniesie i mamę. Ja sobie poradzę jakoś, nie mam wyjścia, ale chcę też być dla nich stabilną podporą, gdyby... Dobra, kończę z tym pesymizmem. Mam nadzieję, że za jakiś czas będziemy tu wspólnie świętować powrót mojego taty do domu.

5

Odp: Burzliwa relacja z ojcem, który teraz (chyba) umiera...

Mój mąż właśnie zdrowieje po koronawirusie. Zapewniam Cię,  w tym szoku spowodowanym chorobą, panice, traumie czy przeżyje - kompletnie nie myśli się o jakichś kłotniach, zatargach itd. Uwierz, że to nie ma znaczenia. Jedyne o czym się  myśli , to czy przeżyje.
Nie zadręczaj się, bo to o czym opowiadasz i co Cię gnębi,   nie ma i nie będzie mieć kompletnie znaczenia. To ważne tylko w Twojej głowie.

6 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2020-12-07 15:18:40)

Odp: Burzliwa relacja z ojcem, który teraz (chyba) umiera...

Ta kłótnia o której piszesz - to nic nie ważna pierdoła. Stawiając się jakby z drugiej strony - rodzica - wierzę , że Twój tata absolutnie nie miałby o to żalu, nie myślałby o tym , ale raczej o tym, że po prostu Cię kocha. A że się nie zawsze zgadzacie? Róźnie jest w życiu, różne mamy doświadczenia. Daj znać co z tatą.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

7

Odp: Burzliwa relacja z ojcem, który teraz (chyba) umiera...

Ja sie ma Twój tata?

8 Ostatnio edytowany przez R_ita (2020-12-09 18:05:55)

Odp: Burzliwa relacja z ojcem, który teraz (chyba) umiera...

Podpinam się pod pytanie Madoi- autorze, czy wszystko w porządku?

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

9

Odp: Burzliwa relacja z ojcem, który teraz (chyba) umiera...

Hej mój tata wyleczył się z wirusa, ale na 99% święta i sylwestra spędzi w szpitalu. Niestety ma ostrą niewydolność nerek, anemię, zapalenie płuc i nadciśnienie. Śmiejemy się z kumplem, że odnośnie przeszczepu ma nerkę zapewnioną ode mnie haha, ale mam nadzieję, że za jakiś dializa pomoże i będzie zdrów. Dziękuję za zainteresowanie się tematem. Ogółem już wszyscy ochłonęliśmy. Mam tylko obawy, że tata po powrocie ze szpitala już nie będzie taki sam jak wcześniej hmm

10 Ostatnio edytowany przez madoja (2020-12-10 22:18:01)

Odp: Burzliwa relacja z ojcem, który teraz (chyba) umiera...

Gdy tata już wróci do domu, pamiętaj o tym co czułeś i jak się czułeś. Nie kłóć się już z nim, bo pewnego dnia on naprawdę umrze. Kochaj rodziców i bądź dla nich dobry, nawet gdy nie zawsze mają rację.

11

Odp: Burzliwa relacja z ojcem, który teraz (chyba) umiera...

Hej wszystkim,
mój tata czuje się lepiej. Lekarze mówią, że chyba go wypuszczą do domu w styczniu. Będzie dializowany w swoim mieście, ale chyba będzie konieczny przeszczep nerek. Powiedziałem mu, że oddam swoją, jeśli będę się kwalifikował. Przeraża mnie to, ale to mój tata, a ja nie chcę, żeby umarł. Dzięki za wsparcie. Dam znać za jakiś czas smile

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Burzliwa relacja z ojcem, który teraz (chyba) umiera...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021