Jak mieć wywalone? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jak mieć wywalone?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

Temat: Jak mieć wywalone?

Przepraszam za nieco brzydki tytuł, ale nie wiem jak to inaczej nazwać. Jestem typem chodzącej nerwicy, przed wszystkim ściska mnie w żołądku, drżą ręce i każdą głupotą przejmuję się jak końcem świata. Najgorzej jest w pracy gdzie staram się jak głupek, aby nie zrobić błędu, chcę dobrze wypaść, a w sumie nic z tego nie mam...a raczej mam zszargane nerwy i spore kłopoty ze zdrowiem, które są wynikiem głupiego stresu, bo moja praca i życie nie są aż tak intensywne, abym musiała żyć aż w takich nerwach. W tym czasie inni mają wywalone, robią błędy i się z tego śmieją i czasem są na lepszej pozycji niż ja. Jestem ciekawa czy da się jakoś zmienić swoją osobowość, bo te moje nerwy prowadzą tylko do kolejnych chorób i wiecznego strachu o wszystko. Z jednej strony wygląda to tak jakbym siebie nie skceptowała, ale z drugiej to moje ja mi zwyczajnie szkodzi, więc chyba nie warto zawsze być sobą. Byłam u psychiatry i po lekach nie było mi lepiej i dr zaproponowała terapię. Skorzystałam ale nie wiem czy terapeuta był słaby czy ja się do tego nie nadaję, ale nie widziałam poprawy po tym całym gadaniu. Wiem, że to wynika z mojego trudnego dzieciństwa z ojcem alkoholikiem i ciągłego udowodnienia, że jestem coś warta, że nie jestem gorsza od innych. Jestem świadoma swoich problemów, ale zastanawiam się czy jestem w stanie zmienić swój tok myślenia, olać rzeczy nieistotne i żyć wreszcie w spokoju. Jak uważacie? Człowiek jest w stanie sam się zmienić tylko dlatego, że chce?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak mieć wywalone?
ewabi66 napisał/a:

Przepraszam za nieco brzydki tytuł, ale nie wiem jak to inaczej nazwać. Jestem typem chodzącej nerwicy, przed wszystkim ściska mnie w żołądku, drżą ręce i każdą głupotą przejmuję się jak końcem świata. Najgorzej jest w pracy gdzie staram się jak głupek, aby nie zrobić błędu, chcę dobrze wypaść, a w sumie nic z tego nie mam...a raczej mam zszargane nerwy i spore kłopoty ze zdrowiem, które są wynikiem głupiego stresu, bo moja praca i życie nie są aż tak intensywne, abym musiała żyć aż w takich nerwach. W tym czasie inni mają wywalone, robią błędy i się z tego śmieją i czasem są na lepszej pozycji niż ja. Jestem ciekawa czy da się jakoś zmienić swoją osobowość, bo te moje nerwy prowadzą tylko do kolejnych chorób i wiecznego strachu o wszystko. Z jednej strony wygląda to tak jakbym siebie nie skceptowała, ale z drugiej to moje ja mi zwyczajnie szkodzi, więc chyba nie warto zawsze być sobą. Byłam u psychiatry i po lekach nie było mi lepiej i dr zaproponowała terapię. Skorzystałam ale nie wiem czy terapeuta był słaby czy ja się do tego nie nadaję, ale nie widziałam poprawy po tym całym gadaniu. Wiem, że to wynika z mojego trudnego dzieciństwa z ojcem alkoholikiem i ciągłego udowodnienia, że jestem coś warta, że nie jestem gorsza od innych. Jestem świadoma swoich problemów, ale zastanawiam się czy jestem w stanie zmienić swój tok myślenia, olać rzeczy nieistotne i żyć wreszcie w spokoju. Jak uważacie? Człowiek jest w stanie sam się zmienić tylko dlatego, że chce?

Chcesz przejsc ze skrajnosci w skrajnosc, a to nie jest dobre.
Ja jednak polecam terapie, zeby to wyposrodkowac. Bedziesz w stanie nazwac procesy, ktore masz w glowie i jakos z nimi walczyc. Nie zmienisz swojego toku myslenia, ale bedziesz potrafila poradzic sobie z wlasnym mozgiem.

Leki tutaj nie pomoga, bo leki od psychiatry nie zmieniaja tego, w jaki sposob funkcjonuje Twoj mozg. Jedyna opcja to terapia. I to nie jednorazowa terapia tylko taka przynajmniej roczna, zeby przepracowac to, co jest do przepracowania.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3

Odp: Jak mieć wywalone?
ewabi66 napisał/a:

Najgorzej jest w pracy gdzie staram się jak głupek, aby nie zrobić błędu, chcę dobrze wypaść, a w sumie nic z tego nie mam...a raczej mam zszargane nerwy i spore kłopoty ze zdrowiem,

A chciałabyś brać pensje i robić dużo błędów? Czy może pensja powinna być uzależniona od ilości błędów? A może mniej błędów będzie jak przestaniesz się denerwować i zaczniesz profesjonalnie pracować?


... wynika z mojego trudnego dzieciństwa z ojcem alkoholikiem i ciągłego udowodnienia, że jestem coś warta, że nie jestem gorsza od innych. Jestem świadoma swoich problemów, ale zastanawiam się czy jestem w stanie zmienić swój tok myślenia, olać rzeczy nieistotne i żyć wreszcie w spokoju.

Zrób mały eksperyment. Zacznij pracować profesjonalnie. Zrozum, że błędy się zdarzają, każdemu. Ludzie popełniają błędy. Będąc w pracy zaangażuj swoje zdolności, aby ją wykonywać jak najlepiej. Nie myśl, że wykonujesz ją dla szefa, myśl, że wykonujesz ją dla klientów, ludzi, którzy płacą za towary i usługi zarobionymi pieniędzmi. Jeśli popełnisz błąd nie czuj się winna, bo się starałaś przecież całą swoją osobą.

W czasie tych starań ktoś wbije Ci szpilę... kolega/koleżanka, szef, albo klient. Zignoruj to wtedy, potraktuj jako konstruktywną krytykę, albo nieważną opinię. Staraj się dalej.

Gdy minie parę tygodni to sprawdź jak się czujesz.


Jak uważacie? Człowiek jest w stanie sam się zmienić tylko dlatego, że chce?

Jest w stanie. Zwłaszcza jak wie, że jest na drodze samorozwoju do "lepszego ja"... Tą drogą idzie się baaaaardzo powoli.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

4

Odp: Jak mieć wywalone?
Lady Loka napisał/a:

Chcesz przejsc ze skrajnosci w skrajnosc, a to nie jest dobre.
Ja jednak polecam terapie, zeby to wyposrodkowac. Bedziesz w stanie nazwac procesy, ktore masz w glowie i jakos z nimi walczyc. Nie zmienisz swojego toku myslenia, ale bedziesz potrafila poradzic sobie z wlasnym mozgiem.

Leki tutaj nie pomoga, bo leki od psychiatry nie zmieniaja tego, w jaki sposob funkcjonuje Twoj mozg. Jedyna opcja to terapia. I to nie jednorazowa terapia tylko taka przynajmniej roczna, zeby przepracowac to, co jest do przepracowania.

W sumie faktycznie chciałabym zmiany o 180 stopni i to chyba nie ma prawa się udać.

Myślę nad terapią, ale wybór osoby nie jest łatwy. Jestem z małego miasta, więc raczej powinnam szukać kogoś online. Byłam u siebie na terapii, ale nawet nie wiem czy to była terapeutka czy psycholog, bo wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to jest ważna różnica. Zraziłam się, bo po 3 wizycie z lekkim zniecierpliwienien stwierdziła, że jak mamy pójść dalej skoro ja nie robię postępów, ale ja przecież nie jestem w stanie wpłynąć na to, że z nerwów czasem cała się trzęsę. To chyba nie o to chodzi w tym wsztstkim...

5

Odp: Jak mieć wywalone?
Gary napisał/a:
ewabi66 napisał/a:

Najgorzej jest w pracy gdzie staram się jak głupek, aby nie zrobić błędu, chcę dobrze wypaść, a w sumie nic z tego nie mam...a raczej mam zszargane nerwy i spore kłopoty ze zdrowiem,

A chciałabyś brać pensje i robić dużo błędów? Czy może pensja powinna być uzależniona od ilości błędów? A może mniej błędów będzie jak przestaniesz się denerwować i zaczniesz profesjonalnie pracować?


... wynika z mojego trudnego dzieciństwa z ojcem alkoholikiem i ciągłego udowodnienia, że jestem coś warta, że nie jestem gorsza od innych. Jestem świadoma swoich problemów, ale zastanawiam się czy jestem w stanie zmienić swój tok myślenia, olać rzeczy nieistotne i żyć wreszcie w spokoju.

Zrób mały eksperyment. Zacznij pracować profesjonalnie. Zrozum, że błędy się zdarzają, każdemu. Ludzie popełniają błędy. Będąc w pracy zaangażuj swoje zdolności, aby ją wykonywać jak najlepiej. Nie myśl, że wykonujesz ją dla szefa, myśl, że wykonujesz ją dla klientów, ludzi, którzy płacą za towary i usługi zarobionymi pieniędzmi. Jeśli popełnisz błąd nie czuj się winna, bo się starałaś przecież całą swoją osobą.

W czasie tych starań ktoś wbije Ci szpilę... kolega/koleżanka, szef, albo klient. Zignoruj to wtedy, potraktuj jako konstruktywną krytykę, albo nieważną opinię. Staraj się dalej.

Gdy minie parę tygodni to sprawdź jak się czujesz.


Jak uważacie? Człowiek jest w stanie sam się zmienić tylko dlatego, że chce?

Jest w stanie. Zwłaszcza jak wie, że jest na drodze samorozwoju do "lepszego ja"... Tą drogą idzie się baaaaardzo powoli.

Ja jestem typem perfekcjonisty. W szkole zawsze same 5, dyplom obroniony na 5, dobry pracownik, który nie sprawia problemów i wywiązuje się z obowiązków. I co z tego mam? Znerwicowany umysł, zmęczone ciało, a karierę i tak robią ci, którzy potrafią walczyć. W sumie to na awansach już mi tak nie zależy, a na wewnętrznym spokoju bez strachu, nerwów. Chyba jestem taką nerwicą, bo boję się, że jak mnie zwolnią (a nie wiem skąd takie myśli, bo są osoby, które robią błędy, chodzą na dywanik do szefa i nadal pracują) to będę musiała szukać czegoś nowego i jeszcze może trafię z deszczu i pod rynnę. Jak widać ja wszystko widzę w ciemnych barwach i wymyślam bezsensowne scenariusze...

6 Ostatnio edytowany przez Gary (2020-10-27 10:57:52)

Odp: Jak mieć wywalone?
ewabi66 napisał/a:

Ja jestem typem perfekcjonisty. W szkole zawsze same 5, dyplom obroniony na 5, dobry pracownik, który nie sprawia problemów i wywiązuje się z obowiązków. I co z tego mam?

Perfekcjonista? Nie zawsze to dobre... Na przykład perfekcjonista może oczekiwać od siebie, że w koszu koło biurka ma ładnie poukładane śmieci. Często perfekcjonista nie jest doceniany bo marnuje czas na niepotrzebne rzeczy.


Znerwicowany umysł, zmęczone ciało, a karierę i tak robią ci, którzy potrafią walczyć.

Serio? Hmm... może... Wydawało mi się, że karierę robią fachowcy.


... bo boję się, że jak mnie zwolnią .... to będę musiała szukać czegoś nowego i jeszcze może trafię z deszczu i pod rynnę.

No i co z tego? To będziesz szukać...


Jak widać ja wszystko widzę w ciemnych barwach i wymyślam bezsensowne scenariusze...

To nie wymyślaj.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

7 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2020-10-27 13:57:45)

Odp: Jak mieć wywalone?
ewabi66 napisał/a:

Ja jestem typem perfekcjonisty. W szkole zawsze same 5, dyplom obroniony na 5, dobry pracownik, który nie sprawia problemów i wywiązuje się z obowiązków. I co z tego mam? Znerwicowany umysł, zmęczone ciało, a karierę i tak robią ci, którzy potrafią walczyć. W sumie to na awansach już mi tak nie zależy, a na wewnętrznym spokoju bez strachu, nerwów. Chyba jestem taką nerwicą, bo boję się, że jak mnie zwolnią (a nie wiem skąd takie myśli, bo są osoby, które robią błędy, chodzą na dywanik do szefa i nadal pracują) to będę musiała szukać czegoś nowego i jeszcze może trafię z deszczu i pod rynnę. Jak widać ja wszystko widzę w ciemnych barwach i wymyślam bezsensowne scenariusze...

Jestem przekonana, że jesteś świetnym pracownikiem, a problem jest tylko w Twojej głowie, bo nie mylą się i nie popełniają błędów tylko osoby, które nic nie robią.
Jak opowiadasz o swoich staraniach w pracy, to mam w wyobraźni osobę, która niesie pełną szklankę wody i nie chce utracić choćby kropli, więc całe ciało spina i napina, a jej psychika i zmysły skupione są na obserwowaniu i doniesieniu pełnej szklanki. Ale nie ma szans przy takim spięciu, żeby nic się nie ulało. A dodatkowo tracisz z oczu wszystkie inne ważne rzeczy. Bo osoby skupione na perfekcyjnym realizowaniu swoich obowiązków, często oceniają siebie przez pryzmat ich wykonania i uważają się za wartościowego człowieka/pracownika tylko, gdy nie popełniają żadnych błędów, odnoszą sukcesy, awansują. A w pracy jednak ważne są także inne rzeczy, np. relacje ze współpracownikami, a w tych relacjach też można znaleźć pewną ulgę i dystans do służbowych obowiązków.
Jak zacząć mieć może nie wywalone, ale podchodzić trochę z mniejszym spięciem do swoich obowiązków?
Mnie się wydaje, że trzeba byłoby nieco przeformułować postrzeganie siebie i swojej pracy. Pewnie można dotrzeć do przyczyn swojego perfekcjonizmu samemu i sobie ułożyć to od nowa w głowie, tak żeby nie koncentrować się na perfekcyjnym wykonaniu wszystkiego za co się bierzesz, ale przy pomocy specjalisty będzie chyba łatwiej i szybciej.

8 Ostatnio edytowany przez Averyl (2020-10-27 14:59:03)

Odp: Jak mieć wywalone?

Poczytaj sobie o perfekcjonizmie - czy to pomaga ci czy nie. Podobają mi się słowa Mołek "jestem wystarczająco dobra' - w byciu matką, volgerką, ... itp.

I trochę z psychologii społecznej - ludzie nie lubią ideałów, było wiele eksperymentów, gdzie pokazywano np. super naukowca... ale nieporadnie rozlewał kawę na swoją koszulę - i nagle stawał się taki ludzki, może i jest mózgowcem, ale zdarzają mu się wpadki, jak wszystkim. Może dlatego omijają Cię stanowiska? to są tzn. umiejętności miękkie
Czy nerwy pomagają Ci w pracy? Jak jesteś zdenerwowana to myślisz bardziej kreatywnie? jak skręca Cię z bólu, to pracujesz wydajniej?

O co te nerwy? O porażkę? przecież jesteś dobra w tym, co robisz. To o co te nerwy?

A teraz najtrudniejsze zadanie - wyobraź sobie, co się stanie jeśli popełnisz błąd, zaliczysz wpadkę? Co się stanie?
firma się zawali? wywalą cię z pracy i nie znajdziesz nowej? poczujesz się jeszcze gorzej niż teraz gdy z przejęcia jesteś chora? świat się skończy? co?

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

9

Odp: Jak mieć wywalone?

Mysle, ze wazne to zdac sobie sprawe z tego, ze to jest objaw chorobowy i nie Twoja osobowosc.
Terapia zeby sie wyleczyc to trwa latami i nie kilka tygodni. Niestety, ale trudno cos co ma sie latami usunac magicznie w przeciagu kilku rozmow.
Byl jeden facet co bal sie wszelkiego odrzucenia i smiania z niego i w celu pokonania tego specjalnie szukal odrzucenia na codzien. Mozesz sprobowac, specjalnie wywoluj to czego sie boisz.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

10

Odp: Jak mieć wywalone?

Kiedy ja czegoś się obawiam, na przykład trudnego egzaminu czy zabiegu u lekarza, to bardzo pomaga mi myślenie, że przecież cokolwiek po drodze się stanie, to za godzinę, dwie czy jutro o tej samej porze będzie już po wszystkim, a bez względu na efekt świat się nie skończy.
Spróbuj w ten sposób patrzeć na kolejne wyzwania, zadania i to wszystko, co jest dla Ciebie na daną chwilę trudne, bo to naprawdę pomaga.

Oczywiście jak najbardziej zachęcam do podjęcia terapii, ale to już zostało powyżej napisane.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

11 Ostatnio edytowany przez adiafora (2020-10-28 11:42:55)

Odp: Jak mieć wywalone?

te terapie to czasami g... dają. Namnozylo się jak mrowkow tych psychologów po konkursach z psychoterapii i tak naprawdę poza tym, że człowiek sobie pogada to nc się nie dzieje. Obserwuje po siostrze, która chodzi już 2 lata  i kompletnie zero efektów.
Trafić na naprawdę dobrego lekarza to jak znaleźć igłę w stogu siana.

12

Odp: Jak mieć wywalone?
adiafora napisał/a:

te terapie to czasami g... dają. Namnozylo się jak mrowkow tych psychologów po konkursach z psychoterapii i tak naprawdę poza tym, że człowiek sobie pogada to nc się nie dzieje. Obserwuje po siostrze, która chodzi już 2 lata  i kompletnie zero efektów.
Trafić na naprawdę dobrego lekarza to jak znaleźć igłę w stogu siana.

Tego się boję, że będę trafiła na jakichś szarlatanów. Od dawna czuję, że terapia jest mi potrzebna, ale nie mam wewnętrznego przekonania, że ona faktycznie pomoże. Tym bardziej, że nie jest to tania rzecz, a mam też inne problemy że zdrowiem, które też kosztują.

Averyl napisał/a:

O co te nerwy? O porażkę? przecież jesteś dobra w tym, co robisz. To o co te nerwy?

A teraz najtrudniejsze zadanie - wyobraź sobie, co się stanie jeśli popełnisz błąd, zaliczysz wpadkę? Co się stanie?
firma się zawali? wywalą cię z pracy i nie znajdziesz nowej? poczujesz się jeszcze gorzej niż teraz gdy z przejęcia jesteś chora? świat się skończy? co?

Ja zdaję sobie sprawę, że te nerwy są bez sensu, że świat się nie zawali. Jednak mam wrażenie, że nie panuję nad ciałem, bo nagle pojawia się nerwowa sytuacja, a ja od razu mam okropny ścisk w całym ciele. W sumie dla innej osoby to nawet nie byłaby odrobinę stresująca sytuacja, a ja czuję jakby świat się walił. Próbowałam oddychać w określony sposób, powtarzać sobie, że nie ma czego się bać, ale jestem chyba przypadkiem beznadziejnym sad Ja nawet sobie powtarzam, że dzisiaj będę miała wywalone, nie przejmuję się i niech mnie zwalniają, niech się śmieją, krytykują i oceniają, niech w ich oczech już nie będę taka super i fajna, niech widzę, że sobie nie radzę ale moje ciało i tak wie swoje i wykręca mi żołądek, trzesie rękami, przyspiesza serce.

13

Odp: Jak mieć wywalone?
Olinka napisał/a:

... przecież cokolwiek po drodze się stanie, to za godzinę, dwie czy jutro o tej samej porze będzie już po wszystkim,

Ja robię identycznie... sekundy biegną i biegną... minuty, godziny... nie minie ich wiele i już będziemy po drugiej stronie przeszkody.

Po tej drugiej stronie jak się zastanowimy, to nerwy w niczym nam nie pomogły.

Więc trzeba się starać teraz i nie denerwować.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

14

Odp: Jak mieć wywalone?
ewabi66 napisał/a:

sad Ja nawet sobie powtarzam, że dzisiaj będę miała wywalone, nie przejmuję się i niech mnie zwalniają, niech się śmieją, krytykują i oceniają, niech w ich oczech już nie będę taka super i fajna, niech widzę, że sobie nie radzę ale moje ciało i tak wie swoje i wykręca mi żołądek, trzesie rękami, przyspiesza serce.

Ty źle o tym myślisz. Tu nie chodzi o to by mieć wywalone. Jeśli sama nazywasz to w taki Bielany sposób, to nic dziwnego że nie możesz taka być. Postrzegasz osoby, które się nie denerwują byle czym jako osoby, które mają w nosie swoją pracę, które mają jak to mówisz wywalone. Nic dziwnego, że nie chcesz być osoba która taka jest. Też bym nie chciała. Tyle, że jest przepaść pomiędzy podejściem wywalonym a takim jak Twoje. Mam wrażenie że Tobie się wydaje, że jak trochę odpuścisz, przestaniesz się tak denerwować, to będzie to znaczyło że masz wywalone. Tak postrzegasz inne osoby w pracy - skoro sie pomylił, podszedł na dywanik do szefa, ale nie ma stanu przedzawałowego że stresu tak jak Ty ciągle masz to musi mieć wywalone. Masz całkowicie błędne postrzeganie sytuacji. Nie wiem czy konieczna jest terapia. Raczej podstaw sobie wyzwanie. Gdy pojawia się myśl, że ona/on to ma wywalone, to zapytaj się czy rzeczywiście tak jest. Albo gdy Ty się zaczynasz denerwować, to draż czy warto. Zamiast się skupiać na nerwach, na unikaniu pomyłki, Skup się faktycznie na pracy, na zadaniu, co faktycznie trzeba zrobić, np zadzwonić do kogoś, omówić to i to, przygotować dokumenty.

Staw wyzwanie tym myślom że niech się śmieją. Czy naprawdę będą się śmiać? Czy naprawdę Cię zwolnią za mała pomyłkę.
Ktoś wyżej fajnie napisał o tej szklance wody.

15

Odp: Jak mieć wywalone?
ewabi66 napisał/a:

Ja zdaję sobie sprawę, że te nerwy są bez sensu, że świat się nie zawali. Jednak mam wrażenie, że nie panuję nad ciałem, bo nagle pojawia się nerwowa sytuacja, a ja od razu mam okropny ścisk w całym ciele. W sumie dla innej osoby to nawet nie byłaby odrobinę stresująca sytuacja, a ja czuję jakby świat się walił. Próbowałam oddychać w określony sposób, powtarzać sobie, że nie ma czego się bać, ale jestem chyba przypadkiem beznadziejnym sad Ja nawet sobie powtarzam, że dzisiaj będę miała wywalone, nie przejmuję się i niech mnie zwalniają, niech się śmieją, krytykują i oceniają, niech w ich oczech już nie będę taka super i fajna, niech widzę, że sobie nie radzę ale moje ciało i tak wie swoje i wykręca mi żołądek, trzesie rękami, przyspiesza serce.


To trenuj - wystawianie się na niemiłe sytuację, ale nie te urojone, te wygdybane przez ciebie, tylko rzeczywiste.
Boisz się, że nie zrobisz czegoś na czas? To przetestuj, co się stanie gdy nie zrobisz czegoś na czas! Na pewno na początku będzie zdziwienie, bo wszyscy się przyzwyczaili, że u cb zawsze jest na czas, ale co się stanie? firma przestanie istnieć? szef na cb nakrzyczy?
Tak chyba robią na terapiach lękowych, boisz się np. zamkniętych pomieszczeń, to zaczynasz od czegoś lekkiego np. filmików z środka windy, a potem krok za krokiem, zaglądasz do niej, jedziesz z kimś kto pozytywnie cię wspiera w tym przeżyciu, aż dojdziesz do momentu, gdy sama się odważysz i przełamiesz strach.

Zdarzyło ci się, że kiedyś, że szef opier*** kogoś? może ciebie? a jednak dalej żyjesz! Nic specjalnego się nie stało.
Zastanowiłaś się nad tymi katastrofami? czy może cię dotknąć coś gorszego, niż to co już sama sobie robisz?

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

16

Odp: Jak mieć wywalone?

W Twoim przypadku terapia jest jak najbardziej wskazana, bo to ciągłe życie na krawędzi jest, po prostu, nie do zniesienia. Masz dużo objawów nie tyle nerwicy co obsesyjno kompulsywnego zaburzenia osobowości, które musiałoby oczywiście być zdiagnozowane przez specjalistę. Zwrócialam jednak uwage, że posiadasz takie objawy:

- nadmiar wątpliwości i ostrożności,
- pochłonięcie przez szczegóły, regulaminy, inwentaryzowanie, porządkowanie, organizowanie lub schematy
  postępowania,
- perfekcjonizm (przeszkadza w wypełnianiu zadań),
- nadmierna sumienność z zaniedbaniem przyjemności i relacji interpersonalnych,
- przesadna pedanteria i przestrzeganie konwencji społecznych,
- sztywność i upór,
- irracjonalne sądzenie, że inni dokładnie podporządkują swe działania sposobom działania pacjenta lub
  nieracjonalna niechęć do przyzwalania innym na działanie,
- natarczywe, niechciane myśli i impulsy. (ICD-10)

Dodam, że do diagnozy wystarczą trzy z powyższych zachowań. Ja bym na Twoim miejscu poszła do terapeuty, który specjalizuje sie w diagnozie takich zaburzeń.

17

Odp: Jak mieć wywalone?
ewabi66 napisał/a:

Przepraszam za nieco brzydki tytuł, ale nie wiem jak to inaczej nazwać. Jestem typem chodzącej nerwicy, przed wszystkim ściska mnie w żołądku, drżą ręce i każdą głupotą przejmuję się jak końcem świata. Najgorzej jest w pracy gdzie staram się jak głupek, aby nie zrobić błędu, chcę dobrze wypaść, a w sumie nic z tego nie mam...a raczej mam zszargane nerwy i spore kłopoty ze zdrowiem, które są wynikiem głupiego stresu, bo moja praca i życie nie są aż tak intensywne, abym musiała żyć aż w takich nerwach. W tym czasie inni mają wywalone, robią błędy i się z tego śmieją i czasem są na lepszej pozycji niż ja. Jestem ciekawa czy da się jakoś zmienić swoją osobowość, bo te moje nerwy prowadzą tylko do kolejnych chorób i wiecznego strachu o wszystko. Z jednej strony wygląda to tak jakbym siebie nie skceptowała, ale z drugiej to moje ja mi zwyczajnie szkodzi, więc chyba nie warto zawsze być sobą. Byłam u psychiatry i po lekach nie było mi lepiej i dr zaproponowała terapię. Skorzystałam ale nie wiem czy terapeuta był słaby czy ja się do tego nie nadaję, ale nie widziałam poprawy po tym całym gadaniu. Wiem, że to wynika z mojego trudnego dzieciństwa z ojcem alkoholikiem i ciągłego udowodnienia, że jestem coś warta, że nie jestem gorsza od innych. Jestem świadoma swoich problemów, ale zastanawiam się czy jestem w stanie zmienić swój tok myślenia, olać rzeczy nieistotne i żyć wreszcie w spokoju. Jak uważacie? Człowiek jest w stanie sam się zmienić tylko dlatego, że chce?

Brzmi to znajomo. Ja miałam rodziców, którzy ciągle mnie krytykowali. Mimo, że bardzo się starałam, to ciężko było ich zadowolić. Do tego w domu często była napięta atmosfera i agresja.To się później przekłada na poczucie niskiej wartości i perfekcjonizm. Na pewno można się trochę zmienić. Staraj się być bardziej wyrozumiała sama dla siebie, chwal się za to co ci się udaje. Błędy się zdarzają, to jest normalne. Weryfikuj, czy obawa którą odczuwasz jest racjonalna. Bądź świadoma jakie są oczekiwane standardy w pracy. Staraj się nauczyć bronić siebie. Zmiany nie są łatwe, ale warto próbować się zmienić jeśli z czymś żyje ci się źle.

18 Ostatnio edytowany przez ewabi66 (2020-10-28 15:47:14)

Odp: Jak mieć wywalone?

Czytam wasze komentarze i dochodzę do wniosku, że ja po prostu przesadnie przejmuję się co sobie ktoś pomyśli na mój temat. Chciałabym być lubiana, profesjonalna, ciekawa i od zawsze staję na rzęsach, aby tak było... a jakoś mi to nie wychodzi. Nabawiłam się tylko jakiejś nerwicy w staraniach bycia fajną, nie udało mi się i tylko zdrowie mi się posypało. Jak chodziłam na terapię to rozmawiałam na ten temat, ale ta osoba chyba nie byla odpowiednia. Na moje żale, że cale zycie chcę się innym przypodobać, a i tak nie mam znajomych stwierdziła, że mam smutne życie... Ja o tym wiem, ale z ust drugiej osoby zabrzmiało to tak trochę oceniająco jakbym sama tego chciała. Wiem, że mam problem i nie trzeba mnie dobijać.
Jutro idę do pracy z zamiarem podejścia do wszystkiego z większym luzem, ale nie jestem siebie pewna, bo w głowie mam już milion wersji, a co będzie jeśli.... Dodam tylko, że w dni jak pracuję zdalnie to jestem duuuużo spojojniejsza i jest mi znacznie lepiej. Kontakt z ludźmi tak mnie stresuje, ale unikanie ich to już zakrawa o jakąś fobię, a i tak już jestem sama jak palec. Ogólnie to dobra ze mnie aktorka, bo zawsze jestem uśmiechnięta, a w środku czuję, że dzieje się dramat i chcę uciekać.

19

Odp: Jak mieć wywalone?
ewabi66 napisał/a:

Czytam wasze komentarze i dochodzę do wniosku, że ja po prostu przesadnie przejmuję się co sobie ktoś pomyśli na mój temat. Chciałabym być lubiana, profesjonalna, ciekawa i od zawsze staję na rzęsach, aby tak było... a jakoś mi to nie wychodzi. Nabawiłam się tylko jakiejś nerwicy w staraniach bycia fajną, nie udało mi się i tylko zdrowie mi się posypało. Jak chodziłam na terapię to rozmawiałam na ten temat, ale ta osoba chyba nie byla odpowiednia. Na moje żale, że cale zycie chcę się innym przypodobać, a i tak nie mam znajomych stwierdziła, że mam smutne życie... Ja o tym wiem, ale z ust drugiej osoby zabrzmiało to tak trochę oceniająco jakbym sama tego chciała. Wiem, że mam problem i nie trzeba mnie dobijać.
Jutro idę do pracy z zamiarem podejścia do wszystkiego z większym luzem, ale nie jestem siebie pewna, bo w głowie mam już milion wersji, a co będzie jeśli.... Dodam tylko, że w dni jak pracuję zdalnie to jestem duuuużo spojojniejsza i jest mi znacznie lepiej. Kontakt z ludźmi tak mnie stresuje, ale unikanie ich to już zakrawa o jakąś fobię, a i tak już jestem sama jak palec. Ogólnie to dobra ze mnie aktorka, bo zawsze jestem uśmiechnięta, a w środku czuję, że dzieje się dramat i chcę uciekać.

Wiesz, nikt nie bedzie lubiany przez wszystkich ludzi. Na rzęsach moglabyś stanąć, a i tak zawsze znajdzie się ktoś kto Cię nie polubi czy bedzie krytykował. Nadmierne skupianie się nad tym co sobie ktoś pomyśli prowadzi do tego, że się spinasz, jesteś sztywna i nienaturalna w kontaktach. Nawet jak się uśmiechasz, to masz pewnie takie przerażenie w oczach, że to po prostu wyglada dziwnie.

Zresztą, przecież nie jest Ci potrzebna akceptacja 100% ludzi w pracy. Ważne byś mogla się czuć swobodnie i po kumpelsku z jedna, dwiema osobami. Ja też jakoś nie wzbudzam szaleńczej sympatii wielu ludzi, chociaż u mnie to raczej wynika z introwertyzmu i malo ugodowego charakteru, ale gdziekolwiek jestem, to znajduje się ktoś, kto mimo tego lubi spędzać ze mna czas i się dogadujemy. I powodem tego jest pewnie, że ja się nie staram nikogo zadowolić. Jest mi praktycznie obojętne, co myśli o mnie ktoś z kim kontakt kończy się na "cześć" albo jakiejś typowo slużbowej wymianie.

20

Odp: Jak mieć wywalone?

Odnoszę wrażenie, że masz potrzebę nie tylko zabiegania o uznanie innych, ale też udowadniania im, że jesteś dobra, że potrafisz, że zasłużyłaś. To wynika z zaniżonego poczucia własnej wartości i to jest chyba główny punkt Twojej ewentualnej terapii. Zresztą perfekcjonizm wynika dokładnie z tego samego. Podobnie jak Twoje problemy z emocjami.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

21

Odp: Jak mieć wywalone?
Olinka napisał/a:

Odnoszę wrażenie, że masz potrzebę nie tylko zabiegania o uznanie innych, ale też udowadniania im, że jesteś dobra, że potrafisz, że zasłużyłaś. To wynika z zaniżonego poczucia własnej wartości i to jest chyba główny punkt Twojej ewentualnej terapii. Zresztą perfekcjonizm wynika dokładnie z tego samego. Podobnie jak Twoje problemy z emocjami.

Jestem tego świadoma i z tego też względu byłam na wizytach psychiatrycznych, a nawet brałam leki, bo moje samopoczucie było do bani. Nic one nie dały i sam lekarz skierował mnie do psycholożki/terapeutki, ale po kilku rozmowach odpuściłam, bo czułam jakby ona ode mnie oczekiwała poprawy tu i teraz. Moze tp eynik tego, ze to były wizyty na NFZ i miała jakis tam limit spotkań i trzeba było sie w nich wyrobić. Trochę obawiałam się kolejnych wizyt, bo za każdym razem pytała jak się czuję, a po odpowiedzi, że bez zmian pytała jak w takim razie mamy pójść dalej. Czułam, ze zaraz będę musiała kłamać, że jest lepiej, aby nie wyjść na jakiegoś głupka, który nie umie zastosować się do porad. Ona mi mówi, że w dni lepszego samopoczucia trzeba wyjść z domu itp. ale co zrobić jak tej mojej domowej dziupli jest mi dobrze i nie chcę kontaktu z innymi, nie mam ochoty grać i udawać, że jest fajnie. Ewentualnie mogę być sobą, ale pesymiści i gbury chyba odstraszają ludzi...

22 Ostatnio edytowany przez Lovelynn (2020-10-28 19:03:09)

Odp: Jak mieć wywalone?
ewabi66 napisał/a:

Ona mi mówi, że w dni lepszego samopoczucia trzeba wyjść z domu itp. ale co zrobić jak tej mojej domowej dziupli jest mi dobrze i nie chcę kontaktu z innymi, nie mam ochoty grać i udawać, że jest fajnie. Ewentualnie mogę być sobą, ale pesymiści i gbury chyba odstraszają ludzi...

Granie i udawanie pochłania zbyt wiele energii.
Dlatego trzeba się naumieć, żeby pozwolić dojść do głosu i gburowi i pesymiście, czy kto tam jeszcze Twoim zdaniem "odstrasza".
Ja dziś sobie byłam gburowata, bo akurat mam okres i wolałam się zaszyć i żeby inni mnie zostawili w spokoju. Warknęłam też na koleżankę, bo jestem napięta, ale też z drugiej strony ona chrzaniła takie farmazony... roll
Też się długo leczyłam z szukania zawsze i wszędzie perfekcyjnych rozwiązań. Nadal się leczę, ale jest mi obecnie łatwiej bo wiem, że rzadko zdarzają się takie błędy, których nie da się naprawić. Koleżance wynagrodzę warknięcie, o gburowatości nikt nie będzie pamiętał, jak w przyszłym tygodniu przyniosę do pracy ciasto.
Ale to kwestia praktyki, ćwiczenia kroczek po kroczku. Zwrotu o 180 stopni z dnia na dzień na pewno nie osiągniesz.

23 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2020-10-28 19:19:06)

Odp: Jak mieć wywalone?

Jeśli autorko czujesz, że potrzebujesz terapii a u źródła problemu było dorastanie z ojcem alkoholikiem to może grupowa terapia DDA. Można taką terapię znaleźć bezpłatnie podobno, choć słyszałam kiedyś, że długo trzeba czekać na przyjęcie do grupy (kolejki).

24 Ostatnio edytowany przez Averyl (2020-10-29 08:45:53)

Odp: Jak mieć wywalone?
ewabi66 napisał/a:

Nic one nie dały i sam lekarz skierował mnie do psycholożki/terapeutki, ale po kilku rozmowach odpuściłam, bo czułam jakby ona ode mnie oczekiwała poprawy tu i teraz. /.../ Trochę obawiałam się kolejnych wizyt, bo za każdym razem pytała jak się czuję, a po odpowiedzi, że bez zmian pytała jak w takim razie mamy pójść dalej. Czułam, ze zaraz będę musiała kłamać, że jest lepiej, aby nie wyjść na jakiegoś głupka, który nie umie zastosować się do porad. Ona mi mówi, że w dni lepszego samopoczucia trzeba wyjść z domu itp. ale co zrobić jak tej mojej domowej dziupli jest mi dobrze i nie chcę kontaktu z innymi, nie mam ochoty grać i udawać, że jest fajnie. Ewentualnie mogę być sobą, ale pesymiści i gbury chyba odstraszają ludzi...

Kwintesencja twojego problemu - lubisz znęcać się nad sobą, lubisz źle się czuć, lubisz użalać się nad sobą, lubisz tą swoją dziuplę i znacznie gorzej się czujesz, gdy nie skręca cię z bólu, żałości, i całego tego syfu.

Wyobraź sobie, że idziesz do sklepu po chleb, bo jesteś głodna, ekspedientka podaje ci pieczywo, a ty patrzysz się na nią jak na idiotkę, jesteś w szoku, że jak to masz kupić ten chleb tu i teraz? masz go zjeść teraz a nie za 3 lata, gdy w końcu pojawi się magiczny odpowiedni moment na jedzenie chleba. Może lepiej wziąć ten chleb, by baba nie patrzyła się głupio, i cisnąć go gdzieś do śmieci, i sobie pogłodować, i poleamentować jaka jesteś głodna.

Tak, jeśli idziesz do specjalisty po pomoc - to oznacza, że chcesz tej pomocy TU I TERAZ, a nie być może kiedyś.
Tak, jeśli specjalista zaleca ci jakieś drobne kroki we właściwym kierunku, to trzeba je wykonać, albo przestać się oszukiwać, że jest ci źle.

Są niestety ludzie, którzy czują się tylko wtedy dobrze, gdy jest im źle, gdy zadają sobie ból. Oszukują ludzi, że problemem jest niby narzędzie bólu, ale de facto - problemem jest potrzeba bycia nieszczęśliwą.

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

25 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2020-10-29 09:40:30)

Odp: Jak mieć wywalone?
Averyl napisał/a:

Są niestety ludzie, którzy czują się tylko wtedy dobrze, gdy jest im źle, gdy zadają sobie ból. Oszukują ludzi, że problemem jest niby narzędzie bólu, ale de facto - problemem jest potrzeba bycia nieszczęśliwą.

To brzmi bardzo niefajnie, ale to prawda.
Chociażby najgorsze bagno jest bezpieczne, bo znane, więc ludzie sami tak organizują sobie życiowe okoliczności, aby wciąż odtwarzać podobny schemat i taplać się w znajomych myślach i emocjach
Dopiero zrozumienie własnych motywów i ch źródeł oraz świadoma praca nad sobą może cokolwiek zmienić. Jak pisałam wcześniej można to zrobić  samodzielnie, ale to dużo trudniej niż jak ma się wsparcie w kimś obok. Ale ten ktoś może być tylko wsparciem a nie osobą, która rozwiąże za nas problem.

26

Odp: Jak mieć wywalone?
ewabi66 napisał/a:

Jestem tego świadoma i z tego też względu byłam na wizytach psychiatrycznych, a nawet brałam leki, bo moje samopoczucie było do bani. Nic one nie dały i sam lekarz skierował mnie do psycholożki/terapeutki, ale po kilku rozmowach odpuściłam, bo czułam jakby ona ode mnie oczekiwała poprawy tu i teraz. Moze tp eynik tego, ze to były wizyty na NFZ i miała jakis tam limit spotkań i trzeba było sie w nich wyrobić. Trochę obawiałam się kolejnych wizyt, bo za każdym razem pytała jak się czuję, a po odpowiedzi, że bez zmian pytała jak w takim razie mamy pójść dalej. Czułam, ze zaraz będę musiała kłamać, że jest lepiej, aby nie wyjść na jakiegoś głupka, który nie umie zastosować się do porad. Ona mi mówi, że w dni lepszego samopoczucia trzeba wyjść z domu itp. ale co zrobić jak tej mojej domowej dziupli jest mi dobrze i nie chcę kontaktu z innymi, nie mam ochoty grać i udawać, że jest fajnie. Ewentualnie mogę być sobą, ale pesymiści i gbury chyba odstraszają ludzi...

Twój problem polega na tym, że wszystko widzisz przez pryzmat perfekcjonizmu. Zamiast widzieć terapeutę jako kogoś kto chce Ci pomóc, Ty widzisz nastepne zadanie do wykonania, które musi być tip top, albo wcale. Ty się masz otworzyć w terapii, pokazać swoje slabe strony, a nie traktować tego jak konkurs przypodobania sie terapeucie.

Absolutnie polecam szukanie kogoś kto zajmuje się specjalistycznie zaburzeniami osobowości.

27

Odp: Jak mieć wywalone?

Zgadzam się z tym, że trochę się zasiedziałam w tych moich problemach i chyba już nie umiem normalnie żyć. Jednak zdecydowanie nie zgadzam się, ze słowami, że lubię ten stan rzeczy, ból, bo to jest przegięcie. Czuję się źle, ale nie płaczę w poduszkę, bo byłam u psychiatrów i terapeuty, brałam leki, chodziłam też do innych lekarzy, robiłam badania, aby sprawdzić, czy moje objawy nie są spowodowane jakimiś schorzeniami. Wiem, że sobie nie radzę w życiu, jestem jakaś psychicznie wybrakowana i uszkodzona przez dzieciństwo, a potem samą siebie, ale stanowczo muszę napisać, że nie lubię tego, a wręcz nienawidzę!!!, bo to mi nie daje żyć, a pozwala jedynie jakoś egzystować. Kiedy coś zmieniasz wiesz, że dzieje się dobrze kiedy są jakiekolwiek efekty. Terapia na pewno jest sposobem, ale kiedy mam wiedzieć, że to dobry specjalista? Po roku, dwóch? A może go zmienić i szukać kolejnego, bo takie rady też widzę w sieci. To są ogromne koszty i nie wiem co jest w tym dziwnego, że chciałabym widzieć jakieś światełko w tunelu. Jest wiele historii, ze ludzie latami chodzą na terapię i nie widać zmian i w takim wypadku niewiadomo gdzie szukać winy, a problem trwa nadal...

28

Odp: Jak mieć wywalone?
ewabi66 napisał/a:

Zgadzam się z tym, że trochę się zasiedziałam w tych moich problemach i chyba już nie umiem normalnie żyć. Jednak zdecydowanie nie zgadzam się, ze słowami, że lubię ten stan rzeczy, ból, bo to jest przegięcie. Czuję się źle, ale nie płaczę w poduszkę, bo byłam u psychiatrów i terapeuty, brałam leki, chodziłam też do innych lekarzy, robiłam badania, aby sprawdzić, czy moje objawy nie są spowodowane jakimiś schorzeniami. Wiem, że sobie nie radzę w życiu, jestem jakaś psychicznie wybrakowana i uszkodzona przez dzieciństwo, a potem samą siebie, ale stanowczo muszę napisać, że nie lubię tego, a wręcz nienawidzę!!!, bo to mi nie daje żyć, a pozwala jedynie jakoś egzystować. Kiedy coś zmieniasz wiesz, że dzieje się dobrze kiedy są jakiekolwiek efekty. Terapia na pewno jest sposobem, ale kiedy mam wiedzieć, że to dobry specjalista? Po roku, dwóch? A może go zmienić i szukać kolejnego, bo takie rady też widzę w sieci. To są ogromne koszty i nie wiem co jest w tym dziwnego, że chciałabym widzieć jakieś światełko w tunelu. Jest wiele historii, ze ludzie latami chodzą na terapię i nie widać zmian i w takim wypadku niewiadomo gdzie szukać winy, a problem trwa nadal...


Jak jest dobry specjalista to to sie czuje, od poczatku. Bo widac to po tym jak daje nam do myslenia to co mowi.
Ludzie czasem chodza do zlego specjalisty latami, nie moga sie rozstac z problemami, nie chca sie zmienic, chca sie zmienic ale to co ich blokuje to jes ta czesc z ktora sie utozsamiaja, ludzie niektorzy nie maja charakteru, ktory pozwala na wyleczenie lub sa uzaleznieni od terapii i chca tam chodzic latami.
Mozna sie ogarnac bez terapeuty, samoterapia, ale do tego trzeba miec wiedze i predyspozycje i samozaparcie.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

29 Ostatnio edytowany przez Averyl (2020-10-29 12:20:52)

Odp: Jak mieć wywalone?

Określenie "lubi" może nie jest zbyt trafne, bo większości kojarzy się, z czymś co świadomie robią, by zrobić sobie dobrze czyli lubię zakupy, bo w nowej kiecce super się czuję. Chodzi jednak o twoje świadome preferencję, skoro wiesz, że ten przesadny perfekcjonizm jest nikomu niepotrzebny, a dodatkowo tobie szkodzie... a mimo to wybierasz tę złą ścieżkę - to jak to nazwać?
Mniejsza o nazwę, to są twoje świadome wybory - idziesz do psychoterapeuty, by głaskał cię po główce i utwierdzał w szkodliwych schematach, czy by pomógł ci? po co do niego poszłaś? liczyłaś na magiczną pigułkę, która nagle odmieni wszystko?

A co do reakcji organizmu, kumulujesz w sobie bardzo dużo złych emocji, i twoje ciało próbuje odreagować - stąd objawy psychosomatyczne, stąd potrzeba wypłakania się, by wyrzucić z siebie te złe emocje. Znajdujesz chwilowe zadowolenie w takim odreagowywaniu emocji i dlatego powtarzasz te zachowania. Boisz się, przełamać ten schemat, bo na początku byłoby gorzej, musiałabyś wyjść z dziupli, musiałabyś pogodzić się ze świadomością, że super zrobiona robota, jest mniej warta niż twoje zdrowie, itp. - musiałabyś zauważyć swoje schematy myślowe i zacząć pracować nad nimi, a to już ciężka praca, więc wolisz udawać przed sobą samą, że problem leży gdzie indziej.

Oczywiście mogę się mylić w mojej opinii, ale chyba po to zapytałaś się na publicznym forum, by usłyszeć jak osoby z zewn. widzą twój problem.

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

30

Odp: Jak mieć wywalone?
Averyl napisał/a:

Określenie "lubi" może nie jest zbyt trafne, bo większości kojarzy się, z czymś co świadomie robią, by zrobić sobie dobrze czyli lubię zakupy, bo w nowej kiecce super się czuję. Chodzi jednak o twoje świadome preferencję, skoro wiesz, że ten przesadny perfekcjonizm jest nikomu niepotrzebny, a dodatkowo tobie szkodzie... a mimo to wybierasz tę złą ścieżkę - to jak to nazwać?
Mniejsza o nazwę, to są twoje świadome wybory - idziesz do psychoterapeuty, by głaskał cię po główce i utwierdzał w szkodliwych schematach, czy by pomógł ci? po co do niego poszłaś? liczyłaś na magiczną pigułkę, która nagle odmieni wszystko?

A co do reakcji organizmu, kumulujesz w sobie bardzo dużo złych emocji, i twoje ciało próbuje odreagować - stąd objawy psychosomatyczne, stąd potrzeba wypłakania się, by wyrzucić z siebie te złe emocje. Znajdujesz chwilowe zadowolenie w takim odreagowywaniu emocji i dlatego powtarzasz te zachowania. Boisz się, przełamać ten schemat, bo na początku byłoby gorzej, musiałabyś wyjść z dziupli, musiałabyś pogodzić się ze świadomością, że super zrobiona robota, jest mniej warta niż twoje zdrowie, itp. - musiałabyś zauważyć swoje schematy myślowe i zacząć pracować nad nimi, a to już ciężka praca, więc wolisz udawać przed sobą samą, że problem leży gdzie indziej.

Oczywiście mogę się mylić w mojej opinii, ale chyba po to zapytałaś się na publicznym forum, by usłyszeć jak osoby z zewn. widzą twój problem.

Terapeuta to też człowiek. Wystarczy wejść w pierwszy lepszy artykuł, aby dowiedzieć się, że teraz każdy może otworzyć swój gabinet terapii, bo nie ma prawa, które reguluje ten zawód. Szukałam informacji o osobie, u której byłam i wiem, że skończyła psychologię i tyle...czy ma kwalifikacje do bycia terapeutą nie wiem, w sumie mogłam zapytać. Korzystanie z usług osoby, która nie koniecznie mi przypadła do gustu chyba mija się z celem, bo jak tu już ktoś pisał trzeba czuć, że to jest właściwy człowiek. Mam po prostu wątpliwości, więc szukam, czytam, że jedni są zadowoleni, inni po długich terapiach nie widzą poprawy. Mam prawo miec obawy co do takiego leczenia, bo nie jest to jedna wizyta, a ciągłe spotkania przez miesiące czy lata, które kosztują i to nie mało. Kiedyś żyłam w przekonaniu, że lekarze są super, leczą, pomagają, znają się na rzeczy, liczy się dla nich drugi człowiek. Teraz wiem, że specjalista, który faktycznie coś wie i jest w tym zawodzie z powołania to gatunek nieczęsto spotykany. Takie samo zdanie mam i o wszelkiej maści psychlogach. Nie wątpię w ich moc, ale czuję strach, że znowu się nie uda i to niekoniecznie musi być moja wina...

31

Odp: Jak mieć wywalone?

Ewabi, ale zdajesz sobie sprawę, że takie przesadne zamartwianie się nad wyborem terapeuty, skupianie się na perfekcyjności tej osoby jest objawem Twoich zaburzeń? Jasne, że sprawdzić trzeba kim ten czlowiek jest, może popytac sie na forach, znaleźć jakieś recenzje na jego temat, ale jak będziesz szukała ideału, to w rezultacie nikogo nie znajdziesz i będziesz tkwić w miejscu.

W większości przypadków pierwszy terapeuta to wcale nie jest ten wlaściwy. Powody mogą być różne: rodzaj terapii może być nieodpowiedni, ktoś może nie mieć odpowiednich kwalifikacji, albo, po ludzku, jako osoby jesteście niekompatybilni i nie lapiecie kontaktu. To jest droga prób i błędów- taka jest prawda.

32

Odp: Jak mieć wywalone?

Jeśli chcesz sprawdzić kwalifikacje danej osoby, wejdź na stronę Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, tam znajdziesz listę certyfikowanych psychoterapeutów, a to już jest cenną wskazówką. 

Ponadto terapię poprzedza jedna lub dwie konsultacje, wtedy już możesz poczuć czy między Wami zaistniała ta słynna chemia, dzięki której wiesz, że znajdujesz się we właściwym, a przed Tobą siedzi właściwa osoba. Dopiero później decydujesz czy to u niej będziesz podejmować terapię, czy jednak poszukasz innej. Musisz też pamiętać, że terapia wymaga z Twojej strony pracy nad sobą i dopuszczenia do siebie wielu niewygodnych faktów, nie zawsze jest łatwo, lekko i przyjemnie. Swoją drogą często tak nie jest, niemniej liczy się nie droga do celu, a jej efekt - to on ma być dla Ciebie satysfakcjonujący.

Odnoszę przy tym wrażenie, że jeszcze dobrze nie spróbowałaś, a już wszystko widzisz w czarnych kolorach. Dlaczego sobie to robisz?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jak mieć wywalone?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018