W sumie moje pytanie zrodziło się pod wpływem rozwijania innego wątku... Otóż mam pytanie do mężczyzn: mój mąż opowiadając mi o swojej przeszłości i innych kobietach (o co jestem cholernie zazdrosna) powiedział mi, że po tym jak go zostawiła dziewczyna, w której był zakochany przez 1.5 roku się z nikim nie spotykał (rozpamietywał tamten związek, bał się) a potem spotkał dziewczynę, która okazała mu zainteresowanie i zobaczył w tym szansę na bycie z kimś (jak twierdzi) powiedział, że była nieatrakcyjna i że nie miał z nią o czym rozmawiać, ale tak bardzo chciał z kimś być, że przespał się z nią, bo jak twierdzi myślał, że to w pewien sposób ich zbliży, powiedział, że w trakcie stosunku czuł, że jego penis mięknie i musiał sobie wyobrażać sceny z filmów erotycznych by to skończyć. Ogólnie miał z nią 4 takie zbliżenia, mówi, że za każdym razem myślał, że to z nim jest coś nie tak, bo niby po tamtej przez 1.5 roku nikogo nie miał, aż w końcu mówi, że otrzeźwiał i stwierdził, ze to przez to że ta dziewczyna kompletnie mu nie podchodzi ani wizualnie ani jej osobowośc nie była szczególnie interesująca dla niego i zakończył tę znajomość. Więc mnie niepokoi jedno czy naprawdę jets możliwe żeby mężczyzna przespał się z kimś kto go wogóle nie pociąga tylko po to, by niby z kimś być, by nie być samym... Czy to możliwe,ze penis nagle podczas stosunku odmawia posłuszeństwa i dlaczego on wtedy nie powiedział jej nie tylko się zmuszał... Po zakończeniu tej znajomości udał się na wizytę do psychologa, bo nie mógł sobie z tym poradzić, więc dlaczego zdecydował się na taki seks. Panowie, proszę wypowiedzcie swoje zdanie, bo strasznie mnie to nurtuje....
1 2010-05-06 20:01:54 Ostatnio edytowany przez yvette (2010-05-06 20:21:10)
Podobne tematy
Asiu kochana, ale dlaczego tak dociekasz do tego? Naprawdę chcesz znać odpowiedź na to pytanie?
Tylko siebie niepotrzebnie zadręczasz...
Ja nie wiem jak to możliwe zmuszać się do seksu z nietrakcyjną kobietą i to z własnej woli, ale nie jestem facetem, więc jeśli już jakiś się tu pojawi i odpowie, to miło.
Widzisz Asiu, często tak jest, że faceci chcąc poukładać sobie życie robią to na przymus, bo boją się, że nikt inny ich nie zechce. Podobnie jest z kobietami. Tyle, że my podchodzimy do tego bardziej emocjonalnie. A niektórzy mężczyźni chcą spróbować zbliżenia poprzez tą fizyczną sferę. Jeżeli nie znajdują więzi duchowej, to szukają tej cielesnej, a "może się wtedy zakocham". Nie wiem, jak jest u innych, nie chcę uogólniać, ale według opini mężczyzn w moim otoczeniu, część ma właśnie takie zdanie. Na próżno się tym zamartwiasz, według mnie Twój mężczyzna nie zrobił niczego, co powinno Cię teraz zrazić. To jest jego przeszłość, której nie zmienisz. Poza tym doceń to, że się przed Tobą otworzył i przyznał do na ogół wstydliwych dla faceta sytuacji. Widać, że jego to boli/ bolało, więc nie warto wygrzebywać spraw z przeszłości, na które nie ma się wpływu.
4 2010-05-06 21:47:51 Ostatnio edytowany przez mamba (2010-05-06 21:49:52)
P&P, otworzyłaś mi umysł i przypomniały mi się pewne sytuacje!
Właśnie sobie uświadomiłam jak często mój przyjaciel, mimo że nie kochał jakiejś dziewczyny, próbował zakochać się w niej, próbując zbliżyć się do niej fizycznie. Zawsze mu powtarzałam, że nie rozumiem jego postępowania, ale on był zawzięty. Dwa razy po kilku miesiącach (!) udało mu się rozbudzić w sobie uczucie. Za kolejnym razem nie poskutkowało i sobie chyba już odpuścił. Tyle, że on akurat nie uprawiał z tymi dziewczynami seksu, aż tak daleko się nie posuwał. No i uważał, że są atrakcyjne.
Widzisz mamba, przywołując przykład Twojego kolegi- takie metody na rozbudzenie w sobie uczucia nie skutkują, a jeśli już, to na krótką metę. Głupio też nazwać to "metodą". Nawet jeśli kobieta byłaby namiętna w łóżku, to co z tego? Wiecznie przecież w tym łóżku leżeć nie będzie. Przychodzi przecież czas, kiedy trzeba porozmawiać i po prostu dzielić z kimś życie. Dlatego ludzie, którzy mają do tego takie podejście szybko rezygnują. To jest dobra nauczka na przyszłość i myślę, że partner Asi się o tym przekonał. Penis odmawia posłuszeństwa z różnych powodów (min. zmeczenia), ale w większym stopniu jest to wpływ psychiki. A ta kobieta nie podniecała go ani fizycznie, ani intelektualnie. Zresztą, nawet jeśli byłaby super esktra to i tak jest przeszłość i nie ma się co zamartwiać, ani tym bardziej wypominać.
Zajmuję takie samo stanowisko jak Ty w tej sprawie. Nie ma co wypominać tego partnerowi, tym bardziej, że autorkę postu bardzo to męczy, co wynika z innego wątku.
Wiecie dziewczyny, właśnie mi to trochę ciężko zrozumieć, chociaż wiem, że mój P. to wrażliwy facet i że pewnie to prawda, że czuł się samotny, on taki jest;-) tylko, ze ja taka zawsze byłam, że nic na siłę, też kiedyś ktoś mnie zostawił i potem długo byłam sama, ale zawsze uważałam, że wolę to nic tworzenie czegoś na przymus. Może dlatego mi się z tym ciężko pogodzić i chyba trudno mi to zaakceptować, że mój ukochany zmuszał się do czegoś takiego, to takie niesmaczne....
Myślałam, że jakiś pan się włączy do dyskusji, ale jednak nie... no cóż...
Spokojnie, Asiu, wątek został założony dzisiaj, więc na pewno jakiś pan jeszcze się pojawi.
Wiesz, moim zdaniem jeśli w końcu dojdziesz do tego, żeby jakoś zaakceptować jego przeszłość, to wtedy się uspokoisz. Tutaj wystąpiła u Was odmienna różnica w działaniu, ale nie ma dwóch takich samych ludzi...
Znając tutejszych panów na pewno któryś się w niedługim czasie obudzi
A ich mamy wyjątkowo mądrych ![]()
Nie jestem facetem ale uważam, że zjawisko to może wystepować u obu płci i myślę, że można kochać się tak jakby wbrew woli. Czasami człowiek czegoś tak bardzo pragnie, że sięga rzeczy nieralnych, niemożliwych. I myślę, że Twój partner był w takiej sytuacji. Według mnie musiał naprawdę cierpieć...
Moim zdaniem facet owszem może przespać się z kobietą, która go nie pociąga. Tak jak kobieta z mężczyzną, który nie jest dla niej interesujący. To czy facet "mięknie" jest prawdopodobnie spowodowane wieloma różnymi sprawami. Nie jestem facetem by być pewną, ale sądzę, że tak jak i u kobiet czasem emocje mają istotny wpływ na to jak układa się seks. Ale mówiąc o samej możliwości, to jasne, że istnieje. To tak jak np. z gwałtami na mężczyznach. Zdarzają się, choć większość zdrowo ukształtowanych ludzi nie lubi w seksie przemocy, zatem tym tropem idąc można by powiedzieć, że faceta nie da się zgwałcić bo będzie miękki. (mam na myśli typowy gwałt na facecie a nie maltretowanie czy molestowanie seksualne).
12 2010-05-07 08:37:24 Ostatnio edytowany przez Rafix (2010-05-07 08:40:18)
Asia77 - Żaden facet nie lubi na tym polu ponosić porażek. Owszem każdemu się może zdarzyć raz czy drugi nieudany, ale to ma z reguły konkretne przyczyny. Przeważnie zmęczenie, ale mogą być inne. Naprawdę faceci czasem tak mają, że umysł pożąda jak cholera, ale ciało wolałoby się najpierw zregenerować np po wcześniejszym wysiłku. Czy to co opowiedział Ci Twój facet było niesmaczne? Nie mnie oceniać, ale dla mnie żaden facet świadomie nie będzie się w kwestii seksu zawodził. Skoro próbował nie raz czy drugi, ale częściej może jednak ta dziewczyna nie była mu początkowo zupełnie obojętna. Może początkowo czymś go zainteresowała, próbował rozkręcić związek na płaszczyźnie łóżkowej i po prostu nie wypaliło. Nie wierze, że facet kilka razy pcha się do wyrka z kobietą, która totalnie go nie kręci - ani z wyglądu ani z charakteru. Ba sam nie poszedłbym z taką kobietą do łóżka ani razu. W moim przypadku musi być ta iskra. Tylko wtedy mam ochotę zacząć znajomość. No ale faceci są różni. Jedni jak są sami to szukają wytrwale, a inni wolą być z kimś bo nie lubią samotności i też szukają w tym czasie. Każda postawa ma pewnie swoje plusy i minusy. Tylko szkoda takich kobitek, jak ta z Twojej opowieści. Z resztą Twój facet też na tym związku nie skorzystał, bo jak piszesz był później u psychologa.
A po co Twój facet to Tobie w ogóle opowiedział? Rozumiem opowieści o przeszłości, ale nie można żyć poprzednimi związkami. Moja rada - zapomnij o tym i jeśli Tobie dobrze z nim, to zaakceptuj go takim jaki jest. Poza tym nawet gdybym ja miał na koncie taką przygodę, to nie powiedziałbym swojej dziewczynie o tym, gdyż wiem jak potrafią myśleć kobiety. Skoro kiedyś kochał się z kimś kto go nie podniecał, to może ja też go nie podniecam? Rozumiem szczerość, ale po prostu nie warto wywlekać za dużo faktów z poprzednich związków, zwłaszcza tych ze sfery życia intymnego.
P.S. Kobiety w tym wątku bardzo mądrze piszą. Pewnie można się przespać z kimś teoretycznie dla nas nieatrakcyjnym tylko po co? Faktycznie Twój facet Asiu musiał być chyba bardzo samotny i zdołowany, że był tyle czasu sam. Może stąd ta decyzja.
13 2010-05-07 10:40:20 Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2010-05-07 10:41:16)
1. Nie wyobrażam sobie nawet takiego mentalnego podejścia "przez seks wbudzić uczucie" - ale są rózni ludzie więc może takie rzeczy się zdarzają.
Takie podejście to dla mnie sygnał, że ktoś ma nieźle zachwianą wiarę we własne poczucie wartości. Bo niby co powoduje że się idzie "do łóżka" (nie lubię tego określenia)? Nawet jeśli się myśli tylko o seksie a nie o czymś więcej to musi być jakiś impuls - pożądanie, podniecenie, cokolwiek. A tymczasem w opisanej sytuacji to wygląda jakby ktoś myślał "prześpię się z nią, może mnie zechce..." - jakby nie patrzeć, to dośc smutne i żałosne.
2. Seks z nieatrakcyjną partnerką pod każdym względem (fizycznym i osobowościowym) to też jakiś krok rozpaczy. Możliwe, że spowodowany chęcią zamazania wcześniejszych także nieudanych doświadczeń. Ale taki krok powodowany jest pewnie rozczarowaniem i desperacją.
3. "Zmiękczanie" penisa w trakcie akcji.
Tak pewnie dzieje się wtedy gdy się myśli o wszystkim tylko nie o seksie. Zresztą wogóle gdy się myśli zamiast.... wiadomo
No i nie dziwi mnie, że tak się dzieje gdy nagle facet zaczynając akcję nagle stwierdza, że nie o to mu chodziło, nie z tą kobietą itd. To jest klasyczna frustracja. A jeśli tak to już chyba każdy wie, że ona do sprzymierzeńców dobrego seksu nie należy.
Reasumując. Twój facet miał wówczas nie lada problemy natury emocjonalnej. Możliwe, że miał niską wiarę w siebie, może miał kompleksy. To, że szukał pomocy u psychologa też na to wskazuje. Z tego co piszesz teraz pewnie jest już dobrze. Jeśli tak to tylko to powinno być najważniejsze.
Wiele rzeczy można w sobie zmienić i wtedy taki człowiek może mieć niewiele wspólnego z tym z przeszłości.
Moim zdaniem był po prostu zdesperowany tą samotnościa i szukał na siłe związku. Tym bardziej ze wczesniej miał kogos a potem nagle sam został i mu ciezko samemu było. Mysle ze powinnas albo z nim porozmawiac jeszcze zebyś Ty sie lepiej czuła albo zamknąć ten temat i życ terażniejszościa. Wiem ze to trudne i to siedzi w nas dluzszy czas. Ale bądź dobrej myśli:)
Polecam filmik na wp.tv gdzie facet jest zawodowym hm... zawodową prostytutką i robi to z prawie każdą klientką. Ważne jest to że ona płaci a on daje. Ot co!
Polecam filmik na wp.tv gdzie facet jest zawodowym hm... zawodową prostytutką i robi to z prawie każdą klientką. Ważne jest to że ona płaci a on daje. Ot co!
Nie wiem co to wnosi do tematu?
P&P - tyle wnosi, że udowadnia, że facet może przespać się z każdą kobietą, niezależnie czy go pociąga czy nie. Nie wyjaśnia natomiast motywów postępowania partnera autorki wątku.
A swoją drogą - po co grzebać w przeszłości partnera, skoro wiadomo, że nie będzie się umiało przejść nad tym do porządku dziennego?
O tym nie pomyślałam, ale faktycznie, dobry przykład.
Podobnie jak poprzedniczki (i poprzednicy) jestem zdania, że mężczyzna może pójść do łóżka z kobietą, która go nie pociąga. My też jesteśmy w stanie uprawiać seks z facetem, który nam się nie podoba, technicznie wszystko jest możliwe. I to, że nie widzimy w nim Brada Pitta nie zmienia faktu, że mocno chcąc, żeby się udało, możemy i tak zwilgotnieć, choć przecież nie jesteśmy aż tak zaangażowane w akcję.
Potrafię sobie wyobrazić sytuację, w jakiej był Twój partner. Może nie widział w tej kobiecie nic szczególnego, ale nie odpychała go w żaden sposób i zdecydował się spróbować. A wiadomo, że realia często odbiegają od naszych wyobrażeń i już w trakcie seksu można zdać sobie sprawę z tego, że nie szukaliśmy takiego zbliżenia, że nie o to nam chodziło. Niewiele osób w takim położeniu przerwie seks i wyjdzie - przecież są jeszcze uczucia osoby, z którą ten seks uprawiamy itd...
A swoją drogą - po co grzebać w przeszłości partnera, skoro wiadomo, że nie będzie się umiało przejść nad tym do porządku dziennego?
To jest podstawowe pytanie. Nie powinno się nigdy oceniać tego, co zrobił partner w przeszłości, to zwyczajnie jest rozdział zamknięty. I zgodzę się z wypowiedzią, która tu padła, że niekiedy zmieniamy się tak bardzo, że ledwo możemy rozpoznać samych siebie.
Ja powiem Ci co ja bym zrobił: Na dzień dzisiejszy jeśli jakaś kobieta by się chciała przespać ze mną i by mnie nie pociągała
a dokładnie nie podniecała to po prostu nie mógł bym tego zrobić ponieważ nie miał bym z tego żadnej przyjemności , dam
Ci prosty przykład, jeśli masz co jeść to czy zjadłabyś coś co Cie nie smakuje? Bo ja bym wolał coś co mi smakuje i mam na
to ochotę . To jest moje zdanie na ten temat, ale on był w innej sytuacji i nie wiem co ja bym zrobił na jego miejscu, każdy facet
jest inny ale wszyscy maja podobne myślenie ![]()
Zadałam wczoraj koledze pytanie z tematu i odpowiedział, że nie, nie może. Facet, jeśli dziewczyna mu sie kompletnie nie podoba, nie prześpi sie z nią. Zwięźle i na temat:)
Zadałam wczoraj koledze pytanie z tematu i odpowiedział, że nie, nie może. Facet, jeśli dziewczyna mu sie kompletnie nie podoba, nie prześpi sie z nią. Zwięźle i na temat:)
Myślę, że to jest pewne uogólnienie. To tak, jakby pytać heteroseksualnego faceta, czy mężczyzna może się przespać z drugim mężczyzną bez uczucia obrzydzenia - wielu pewnie powie, że to niemożliwe, bo osobiście będą czuli zniesmaczenie, ale znajdą się tacy, którzy będą twierdzili, że to jak najbardziej możliwe i... Przyjemne ![]()
Nie ma rzeczy niemożliwych, wszystko jest kwestią indywidualną.
każdy facet
jest inny ale wszyscy maja podobne myślenie
Jeśli faceci są inni, to właśnie myśleniem się różnią ![]()
23 2010-05-09 12:05:18 Ostatnio edytowany przez Asia77 (2010-05-09 12:06:19)
Skoro próbował nie raz czy drugi, ale częściej może jednak ta dziewczyna nie była mu początkowo zupełnie obojętna. Może początkowo czymś go zainteresowała, próbował rozkręcić związek na płaszczyźnie łóżkowej i po prostu nie wypaliło.
On mi powiedział, że próbował tyle razy, bo Ona a się nim interesował, to znaczy cały czas szukała kontaktu, a On stwierdził, że ma szansę na bycie z kimś.
24 2010-05-09 12:18:44 Ostatnio edytowany przez Asia77 (2010-05-09 12:55:20)
Asia77 - Żaden facet nie lubi na tym polu ponosić porażek. Owszem każdemu się może zdarzyć raz czy drugi nieudany, ale to ma z reguły konkretne przyczyny. Przeważnie zmęczenie, ale mogą być inne. Naprawdę faceci czasem tak mają, że umysł pożąda jak cholera, ale ciało wolałoby się najpierw zregenerować np po wcześniejszym wysiłku. Czy to co opowiedział Ci Twój facet było niesmaczne? Nie mnie oceniać, ale dla mnie żaden facet świadomie nie będzie się w kwestii seksu zawodził. Skoro próbował nie raz czy drugi, ale częściej może jednak ta dziewczyna nie była mu początkowo zupełnie obojętna. Może początkowo czymś go zainteresowała, próbował rozkręcić związek na płaszczyźnie łóżkowej i po prostu nie wypaliło. Nie wierze, że facet kilka razy pcha się do wyrka z kobietą, która totalnie go nie kręci - ani z wyglądu ani z charakteru. Ba sam nie poszedłbym z taką kobietą do łóżka ani razu. W moim przypadku musi być ta iskra. Tylko wtedy mam ochotę zacząć znajomość. No ale faceci są różni. Jedni jak są sami to szukają wytrwale, a inni wolą być z kimś bo nie lubią samotności i też szukają w tym czasie. Każda postawa ma pewnie swoje plusy i minusy. Tylko szkoda takich kobitek, jak ta z Twojej opowieści. Z resztą Twój facet też na tym związku nie skorzystał, bo jak piszesz był później u psychologa.
A po co Twój facet to Tobie w ogóle opowiedział? Rozumiem opowieści o przeszłości, ale nie można żyć poprzednimi związkami. Moja rada - zapomnij o tym i jeśli Tobie dobrze z nim, to zaakceptuj go takim jaki jest. Poza tym nawet gdybym ja miał na koncie taką przygodę, to nie powiedziałbym swojej dziewczynie o tym, gdyż wiem jak potrafią myśleć kobiety. Skoro kiedyś kochał się z kimś kto go nie podniecał, to może ja też go nie podniecam? Rozumiem szczerość, ale po prostu nie warto wywlekać za dużo faktów z poprzednich związków, zwłaszcza tych ze sfery życia intymnego.
P.S. Kobiety w tym wątku bardzo mądrze piszą. Pewnie można się przespać z kimś teoretycznie dla nas nieatrakcyjnym tylko po co? Faktycznie Twój facet Asiu musiał być chyba bardzo samotny i zdołowany, że był tyle czasu sam. Może stąd ta decyzja.
Wiesz On, mi powiedział, że nie widział w niej nic atrakcyjnego, po prostu to, że się interesowała, tzn wiecznie szukała kontaktu i szczerze mówiąc, akurat jej mi nie szkoda, bo to też o niej świadczyło. On miał wtedy pracę na popołudnia, tzn zaczynał o 14 kończył w nocy tzn 24, 1godz., Ona wiecznie przychodziła i czekała, aż On skończy tę pracę i tak wyglądała znajomość. Kiedy miał dzień wolnego (1 w tygodniu) nie poświęcał go jej, bo uważał, że to jest jego dzień, że wtedy On ma prawo na spotkanie z kolegami, piłkę, piwo, przepraszam bardzo, jak dziewczyna pozwala sobie na takie traktowanie, na czekanie po nocach, a gdy On ma wolne to jej pisze, że spędza dzień z kolegami to chyba coś z nią nie tak, ja bym sobie na to nie pozwoliła, że mój facet w swój jedyny wolny dzień nie znajduje dla mnie ani godziny. Chyba, że Ona też na siłę chciała coś stworzyć....
Powiedział mi o tym, w takiej rozmowie o przeszłości, mówiąc, że uprawiał seks z kimś z kim nie był, z komś, kto nic dla niego nie znaczył, nic nie rozumiałam z tego więc zaczęłam pytać... Mówił, że miałąm takie momenty, że w ogóle nie chciał jej widzieć, bo nie mieli o czym rozmawiać, ale potem myślał, że jak nie będzie próbował, to znowu zostanie sam.... Kurde, to jakieś chore, ja naprawdę tak myślę, czy można być aż tak zdesperowanym?????????? Tragedia!
Yvette, Ty napisałaś, ze już w trakcie stosunku, uświadomił sobie, że coś jest nie tak, więc czemu to powtórzył jeszcze 3 razy. Czytałam, że interesujesz się psychologią i seksuologią, może Ty mi potrafisz to jakoś wytłumaczyć, to naprawdę spędza mi sen z powiek. I ktoś tam napisał, ze to ze mną pewnie coś nie tak i ja nie zaprzeczam, bo mój problem pewnie skądś się wziął, przecież sama świadomie bym się tak nie zadręczała. Załamana jestem...
moim zdaniem facet nie może uprawiać seksu z kobietą dla niego nieatrakcyjną. nie musi jej kochać, ale pociąganie fizyczne musi zaistnieć . Nadal uważam, że to co Tobie naopowiadał Twój mąż to po prostu ściema, aby Ciebie uspokoić. a że to wywołało inny skutek.. na pewno pluje sobie teraz w brodę.
dziwi mnie jednak, że nadal drążysz ten temat
w ten sposób nie odnajdziesz spokoju, którego tak szukałaś w poprzednim wątku.
26 2010-05-09 15:02:33 Ostatnio edytowany przez Asia77 (2010-05-09 15:03:33)
:-( sęk w ty, ze mój facet jest przeuczciwym człowiekiem...
...ale tu chyba nie o tym...
Yvette, Ty napisałaś, ze już w trakcie stosunku, uświadomił sobie, że coś jest nie tak, więc czemu to powtórzył jeszcze 3 razy. Czytałam, że interesujesz się psychologią i seksuologią, może Ty mi potrafisz to jakoś wytłumaczyć, to naprawdę spędza mi sen z powiek. I ktoś tam napisał, ze to ze mną pewnie coś nie tak i ja nie zaprzeczam, bo mój problem pewnie skądś się wziął, przecież sama świadomie bym się tak nie zadręczała. Załamana jestem...
Jestem absolwentką psychologii.
To, co zrobił Twój mężczyzna nie jest żadnego rodzaju objawem problemów. Bardzo wielu ludzi podświadomie traktuje seks jako narzędzie do uzyskania czegoś - poczucia atrakcyjności, czułości, z nadzieją na stworzenie związku, na pogłębienie znajomości albo czystą przyjemność, gdy nie ma szansy na zaangażowanie (na zasadzie "jak się nie ma, co się lubi to się lubi, co się ma"). Poza tym, mamy fizyczną możliwość uprawiania seksu z kimś, z kim nie dzielimy wielkich uczuć i taką możliwość szczególnie mają mężczyźni - ewolucyjnie ich celem było spłodzenie potomstwa, to kobieta potrzebowała ochrony na czas ciąży i połogu, stąd dążyła do zbudowania relacji.
Odchodząc od ewolucji, bo przecież nie wszystko trzeba tłumaczyć pradawnym językiem; jesteśmy tylko ludźmi. I czasami szukamy szczęścia tam, gdzie go nie znajdziemy. Myślę, że tak właśnie postępował Twój mężczyzna. To, że tak postąpił wcale nie oznacza, że jest skłonny wybierać seks bez uczuć, mógł spróbować seksu bez miłości i zrozumieć, że to go nie kręci.
Najgorsze w tej całej sytuacji nie jest wcale to, co on zrobił, ale to, co teraz Ty z tym zrobisz. Dla Twojego partnera ten temat to zamknięty rozdział, jak historia o złamaniu nogi w dzieciństwie, a dla Ciebie powód do tego, żeby się udręczać. Wyrządzasz sobie krzywdę, bo burzysz własny spokój czymś, czego nie możesz zmienić.
Jestem pewna, że sama w przeszłości popełniłaś jakieś błędy czy coś, co dziś mogłoby sprawić dyskomfort Twojemu partnerowi (np. mogłaś nie być dziewicą, gdy go poznałaś). I sądzę, że nie chciałabyś być teraz za to rozliczana, a wręcz ciężko byłoby Ci zrozumieć, dlaczego to taki problem dla niego.
Jeśli czujesz, że nie jesteś w stanie znieść prawdy, nie dopytuj o nią. Sztuką nie jest znaleźć partnera bez skazy, ale zaakceptować go z jego wadami i pomyłkami z przeszłości. Zastanów się nad tym, bo inaczej cokolwiek negatywnego odkryjesz w mężczyźnie, będzie Ci to stało na drodze do zadowolenia.
28 2010-05-09 15:14:20 Ostatnio edytowany przez Asia77 (2010-05-09 15:16:24)
Popłakałam się, wiem, że masz rację, że większość tutaj ją ma...
Pewnie mi to tak ciężko zaakceptować, bo dla mnie zawsze najpierw musiało być uczucie i to było najważniejsze i naprawdę wolałabym tego nie wiedzieć, ale On właśnie taki jest, chcial być ze mną szczery, a dla mnie to był szok i z uwagi, że nie mogłam tego zrozumieć, z jednego pytania rodziło się drugie itd
Nie wiem czemu ja tak mam, wychowywałam się w niepełnej rodzinie, zawsze potem stawiałam na uczucie. Kiedyś też zostawił mnie chłopak, długo byłam sama i samotna, miałam okazję na taki seks, ale wiedziałam, że tak nie można rozpoczynać znajomości.
Mój mąż jest przedobrym człowiekiem, mówią o nim "człowiek - dusza", kocha mnie nad życie, co pokazuje na każdym kroku, słowem i czynem, uwielbia ludzi i jest baaaaardzo wrażliwy, dlatego to dla mnie taki szok, to do niego nie pasuje....
Boli mnie, że go tak ranię i cholera (za przeproszeniem) dalej drążę:-(((
Nie wiem czemu ja tak mam, wychowywałam się w niepełnej rodzinie, zawsze potem stawiałam na uczucie. Kiedyś też zostawił mnie chłopak, długo byłam sama i samotna, miałam okazję na taki seks, ale wiedziałam, że tak nie można rozpoczynać znajomości.
Mój mąż jest przedobrym człowiekiem, mówią o nim "człowiek - dusza", kocha mnie nad życie, co pokazuje na każdym kroku, słowem i czynem, uwielbia ludzi i jest baaaaardzo wrażliwy, dlatego to dla mnie taki szok, to do niego nie pasuje....Boli mnie, że go tak ranię i cholera (za przeproszeniem) dalej drążę:-(((
Myślę, Asiu, że go sobie jednak wyidealizowałaś. Nie możemy oczekiwać od partnera, że nie będzie miał na koncie błędów. Najważniejsze jest to, że jest dobrym człowiekiem, że Cię kocha, że to pokazuje - to ma znaczenie, a nie jakieś pierdoły. I zostaw ten temat, jeśli nie chcesz narobić w Waszym związku zniszczeń.
Asiu, nie ma nic złego w posiadaniu swoich lęków z przeszłości - sporo kobiet wychowanych w niepełnych rodzinach tak boi się rozstania, że żyje w obawie przed najmniejszymi wadami mężczyzn, które w ich oczach mogłyby doprowadzić do rozstania. Ale życie z doszukiwaniem się dziury w całym na pewno nie jest szczęśliwe.
Jeśli będzie Ci to dalej siedziało na duszy, zastanów się, może czas na terapię? Kilka spotkań z psychologiem mogłoby podziałać kojąco i mówię tu również z własnego przykładu.
Asia77 napisał/a:Nie wiem czemu ja tak mam, wychowywałam się w niepełnej rodzinie, zawsze potem stawiałam na uczucie. Kiedyś też zostawił mnie chłopak, długo byłam sama i samotna, miałam okazję na taki seks, ale wiedziałam, że tak nie można rozpoczynać znajomości.
Mój mąż jest przedobrym człowiekiem, mówią o nim "człowiek - dusza", kocha mnie nad życie, co pokazuje na każdym kroku, słowem i czynem, uwielbia ludzi i jest baaaaardzo wrażliwy, dlatego to dla mnie taki szok, to do niego nie pasuje....Boli mnie, że go tak ranię i cholera (za przeproszeniem) dalej drążę:-(((
Myślę, Asiu, że go sobie jednak wyidealizowałaś. Nie możemy oczekiwać od partnera, że nie będzie miał na koncie błędów. Najważniejsze jest to, że jest dobrym człowiekiem, że Cię kocha, że to pokazuje - to ma znaczenie, a nie jakieś pierdoły. I zostaw ten temat, jeśli nie chcesz narobić w Waszym związku zniszczeń.
Asiu, nie ma nic złego w posiadaniu swoich lęków z przeszłości - sporo kobiet wychowanych w niepełnych rodzinach tak boi się rozstania, że żyje w obawie przed najmniejszymi wadami mężczyzn, które w ich oczach mogłyby doprowadzić do rozstania. Ale życie z doszukiwaniem się dziury w całym na pewno nie jest szczęśliwe.
Jeśli będzie Ci to dalej siedziało na duszy, zastanów się, może czas na terapię? Kilka spotkań z psychologiem mogłoby podziałać kojąco i mówię tu również z własnego przykładu.
Udałam się raz na wizytę, spotkanie trwało 45 min., w tym czasie opowiedziałam o swoim dzieciństwie, poprzednich związkach i zaczęłam o naszym związku, niestety czas się skończył, następne spotkanie miało być za 3 tyg. ale pani psycholog zachorowała, potem za następne 2, gdzie wtedy stwierdziłam, że pewnie sama sobie z tym poradzę, chyba chwilowo poczułam przypływ siły, ale to cały czas wraca, różnica jest tylko taka, że już nie robię z tego powodu jemu wyrzutów (wcześniej było okropnie wyzywałam go od różnych, spoliczkowalam parę razy itp - naprawdę nie ma czym się chwalić), teraz jak mam taki zły moment, to podchodzę i się przytulam, milczę i nie wspominam o tym, ale sama się zadręczam, myślę, ze On myśli, że mi to już minęło, a to wraca do mnie jak jakaś zmora, najgorzej jak się zacznie, gdy się kochamy, ta myśl, że ją dotykał w taki sposób jak mnie jest dobijająca. Już sama nie wiem czy lepiej milczeć, czy dalej próbować z nim o tym rozmawiać, tylko, że On mi pewnie nic nowego nie powie, a i znowu będzie mu przykro. Wiem, że go to bardzo boli, bo powiem Ci, że to na czym mu najbardziej zależy to moje szczeście, naprawdę tak jest, a tego, co się stało już nie zmieni.
Może powinnam się znowu zastanowić nad tymi wizytami, bo myślę o nich,ale do końca nie mam pewności. Może P. poproszę, żeby się ze mną tam udał....
Yvette - dziękuję!!!
Nie ma za co. Wiesz, z psychologiem jest tak, że powinien dopasować się z pacjentem jak przysłowiowy "but do nogi". Spotkałam w swoim życiu wielu psychologów, kiedy zdecydowałam się przejść terapię zaliczyłam 3 różnych i dopiero z tą trzecią psycholożką terapeutycznie związałam się na dłużej.
Nie zniechęcaj się. Uważam, że wizyty co 5 tygodni na początku terapii to jakaś abstrakcja, tak zajęty specjalista nie powinien już zapisywać nowych pacjentów, jeśli nie jest w stanie im wszystkim zapewnić dogodnych terminów.
Wydaje mi się, że znajdzie sie jakaś mniejszośc panów którym nie zależy czy dziewczyna piękna czy nie grzeszy urodą.
Mogę to śmiało stwierdzic po słowach które od czasu do czasu obijają mi się niestety o uszy typu ' przeleci każdą co sie rusza byle by miała dziurę '
a za stwierdzenie przepraszam nie ja je wymyśliłam .
Wydaje mi się, że znajdzie sie jakaś mniejszośc panów którym nie zależy czy dziewczyna piękna czy nie grzeszy urodą.
Mogę to śmiało stwierdzic po słowach które od czasu do czasu obijają mi się niestety o uszy typu ' przeleci każdą co sie rusza byle by miała dziurę '
a za stwierdzenie przepraszam nie ja je wymyśliłam .
...ale tu właśnie chodzi o to, że On nie miał z tego przyjemności, myślę, że Ci, o których piszesz jednak mają...
A skąd Asiu wiesz, że nie miał przyjemności? Bo Ci tak powiedział. Może po prostu szukasz odpowiedzi, której nigdy nie poznasz? Po co to Tobie? Ja tam nie wierzę, ze facet kilka razy pójdzie z dziewczyną do łóżka i nie ma z tego żadnej przyjemności. Skoro wierzysz, że nie miał z tego żadnej przyjemności, to po prostu uwierz w całe jego wyjaśnienia i zapomnij o wszystkim. Niezbyt uczciwe podejście wobec partnera wybierać, w które jego słowa się wierzy na podstawie tego co nam pasuje ![]()
Geje tak często robią, po to tylko żeby mieć przykrywkę. Mój kolega jest gejem a ma dwójkę dzieci i żonę. Ba, nie uprawia z nią seksu bo mówi że nie ma ochoty itd....
36 2010-05-10 15:50:44 Ostatnio edytowany przez Asia77 (2010-05-10 15:54:02)
A skąd Asiu wiesz, że nie miał przyjemności? Bo Ci tak powiedział. Może po prostu szukasz odpowiedzi, której nigdy nie poznasz? Po co to Tobie? Ja tam nie wierzę, ze facet kilka razy pójdzie z dziewczyną do łóżka i nie ma z tego żadnej przyjemności. Skoro wierzysz, że nie miał z tego żadnej przyjemności, to po prostu uwierz w całe jego wyjaśnienia i zapomnij o wszystkim. Niezbyt uczciwe podejście wobec partnera wybierać, w które jego słowa się wierzy na podstawie tego co nam pasuje
Wiesz Rafix, dlaczego miałabym mu nie wierzyć, że nie miał z tego przyjemności, jeśli o innej dziewczynie mi powiedział, że miał i że mu się podobała, tylko o niej jednej coś takiego... Tym bardziej, podkreślę jeszcze raz, że to przeuczciwy człowiek. A poza tym napisałam wcześniej, że próbował kilka razy, bo widział w tym szansę na związek, na bycie z kimś, czego mu brakowało. A że jest osobą, która nie wykazuje inicjatywy, bo nie wierzy we własne ja, wykorzystał (może to złe określenie) - zobaczył szansę na związek, bo ktoś się nim zainteresował. Pewnie gdyby miał z tego przyjemność przy jego pragnieniu bycia z kimś nie zakończył by tej znajomości ot tak.... Po 4 razach... Ty jesteś inny, jak wcześniej napisałeś o takim czymś nigdy byś dziewczynie nie powiedział.
Asiu,
jeszcze raz przeczytałam wszystkie posty. z obu wątków. i muszę powiedzieć, że wyolbrzymiasz, przesadzasz, wpędzasz się w jakiś kryzys emocjonalny. daj temu spokój. wyidealizowałaś sobie swojego męża. dopuść taką myśl, że może on tak po prostu zrobił, uznał to za błąd i tyle. dlaczego dociekasz prawdy? jeżeli tak bardzo chcesz ją usłyszeć to zapytaj się samego zainteresowanego, jak to jest, że facet może uprawiać seks z kobietą, która go nie pociąga. wiem,odpowie Ci, że chciał z kimś być, że wyobrażał sobie sceny z filmów erotycznych. dlaczego nie wystarcza Tobie taka odpowiedź? Twoje dociekania przypominają nieudolne dochodzenie jak z kiepskich filmów kryminalnych. masz jakąś tam poszlakę, której trzymasz się zawzięcie. stale powtarzasz to samo,bo nie wiesz więcej, a od nas się tego też nie dowiesz... my nie wiemy co siedziało w głowie Twojego męża. każdy jest inny. dla jednego najistotniejsze jest uczucie. inni stawiają na sam czysty seks, a inni uważają, że bliskość fizyczna zastąpi uczuciową.
rozumiem, że Ciebie to dręczy, że nie możesz sobie tego wyobrazić... ale zauważ, że dotychczas żadna odpowiedź Ciebie nie zadowoliła. Ktoś odpowie, że tak nie można, to mówisz, że Twój ukochany na pewno nie kłamie. ktoś odpowie, że owszem, to jest możliwe, to dociekasz "ale jak?"
współczuję Tobie.. ale nie wiem jak Ci pomóc. przykro mi.
Asiu, a ja się zastanawiam, jaką odpowiedź chciałabyś tutaj usłyszeć? Bo chyba już wszystkie możliwości zostały przewałkowane...
Padło, że facet może się przespać z kobietą, która go nie pociąga, były podane różne motywacje takiego zachowania, ustaliliśmy, że taki epizod nie musi mieć żadnego wpływu na Wasze obecne relacje... Czego Ty jeszcze od nas oczekujesz? Jeżeli nie umiesz sobie z tą sytuacją poradzić - pozostaje psychoterapia - my amatorki (i amatorzy) nie możemy oferować Ci nic poza tym, co już masz wypisane...
Asiu masz rację jestem inny, ale nie dlatego że bym tego nie powiedział swojej dziewczynie, lecz dlatego, że nigdy nie przespałbym się (że tak to nazwę) z kobietą, która mnie w żaden sposób nie pociąga, z pragnienia stworzenia związku ani z żadnego innego pragnienia.
Moja dziewczyna zadawała mi czasem jakieś pytania o przeszłość, o inne związki, ale raczej takie niewinne. I nigdy nie robiła z mojej przeszłości problemu. Owszem nie poznała żadnych wielkich tajemnic, bo takowych nie posiadam.
Moja uwaga co do wiary w słowa twego faceta polegała na tym, że skoro wierzysz w to co mówi, że nie czuł żadnego pociągu do tamtej dziewczyny, to uwierz też w tłumaczenie, że zrobił to z powodu tego, że nie chciał być sam i pragnął związku i tyle. Czemu szukasz innej odpowiedzi troszkę na siłę?
Twój facet jest w nowym związku, z nową osobą i dlatego nie warto zastanawiać się co robił X lat temu.
40 2010-05-10 23:24:45 Ostatnio edytowany przez Asia77 (2010-05-10 23:26:30)
Wszyscy macie rację! Dziękuję jakkolwiek za każdą próbę pomocy!
A szczerze mówiąc, Rafix uwierz mi, że ja wolałabym tego nie wiedzieć.... (a tak na marginesie, to sam napisałeś, że nawet gdyby, to byś czegoś takiego nie powiedział dziewczynie ...)
No nie powiedziałbym nie jest jednoznaczne z kłamałbym. Akurat nie wierze, że taka historia może wyjść w przypadkowej rozmowie. Nie wierzę, że o to spytałaś, bo niby jak i skąd mogłaś wiedzieć, że miał taką historię w swoim życiu. Jedynie mogłaś go wypytywać o jego poprzednie związki. A on moim skromnym zdaniem niepotrzebnie takie coś Tobie opowiedział, do tego jak widać ze zbędnymi szczegółami. Chyba sama przyznasz, że do niczego to Tobie nie było potrzebne? To naprawdę nie chodzi o ukrywanie czegoś.
Podam przykład. To trochę tak jakby mi np moja kobieta opowiedziała, że z poprzednim facetem miała super seks. Niby nie powiedziałaby wprost, że było jej lepiej niż ze mną, ale pewnie długo bym myślał czy tak było. Potem bym zaczął pewnie myśleć, że jej ze mną źle. A czy tak faktycznie byłoby? Niewiadomo, ale z jednej niepotrzebnej w sumie opowieści robi się głupi problem. Mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi. Ty też sobie wkręcasz jakiś problem na podstawie tego, co opowiedział Twój facet. Szczerość w związku to nie jest moim zdaniem mówienie o wszystkich szczegółach swojego życia, także intymnego, nim się poznało tę osobę, z którą aktualnie się jest.
Wstyd mi do Was pisać kolejny raz , szczególnie to, co właśnie przeczytacie. Mój mąż 2 dni tmu oznajmił mi, ze mnie okłamał, zatkało mnie byłam przygotowana na jakiś szok, ale to co usłyszałam odebrało mi mowę. Przed Tobą miałem tylko 1 dziewczynę, tę w której byłem zakochany i tylko z nią uprawiałem seks, potem byłaś Ty. Okłamałem Cię na początku zajomości i musiałem to ciągnąć, nie miałem odwagi, żeby się przyzać, nie myślałem, że Ty tak zareagujesz, pytałaś, a ja wymyślałem historie aż w końcu sam zacząłem się w tym motać, kilka razy zbierałem się, by Ci powiedzieć prawdę i nie miałem odwagi, nie chciałem żebyś straciła zaufanie do mnie. Sprawiałem Ci przykrość i sam cierpiałem, bo wiedziałem, że to przez głupotę. Nie chciałem żebyś uważała mnie za jakiegoś ślimoka, który nie potrafi sobie znaleźć dziewczyny... Rozumiecie to? Teraz leży drugi dzień chory, boli go głowa, krew się leje z nosa, wiem, ze się boi, że właśnie rozwalił nasz związek, a ja .... co ja czuję???? Okłamywał mnie na płaszcyźnie, która była tak dla mnie ważna w imię czego???????????
Nie daję sobie z tym rady.........
Ciężka sytuacja, ale nie bez wyjścia. Fakt faktem- mąż okłamał Cię już na początku znajomości. Dlaczego? Bał się, że nie zrozumiesz tego, że miał przed Tobą kobietę, w której BYŁ zakochany? Nie wiedział, że normalne jest uspawianie seksu z osobą, którą się kocha i z którą się jest. Na pewno zaufanie, które próbował budować tak naprawdę na czystym kłamstwie, już zostało mocno nadszarpnięte. Pytanie, czy pozwolisz mu na nowo je odbudować.
44 2010-05-12 17:50:41 Ostatnio edytowany przez Asia77 (2010-05-12 17:52:36)
Ciężka sytuacja, ale nie bez wyjścia. Fakt faktem- mąż okłamał Cię już na początku znajomości. Dlaczego? Bał się, że nie zrozumiesz tego, że miał przed Tobą kobietę, w której BYŁ zakochany? Nie wiedział, że normalne jest uspawianie seksu z osobą, którą się kocha i z którą się jest. Na pewno zaufanie, które próbował budować tak naprawdę na czystym kłamstwie, już zostało mocno nadszarpnięte. Pytanie, czy pozwolisz mu na nowo je odbudować.
On bał się, że wyjdzie na głupka, bo miał tylko jedną partnerkę seksualną. Rozumiesz??? To, ze był zakochany to nie był problem.
Och, P&P mam wrażenie,że świat mi się zawalił, bo najgorsze jest to, że ja naprawdę mu ufałam. Zawsze mu powtarzałam, proszę tylko mnie nie okłamuj. Ja przeżyłam szok, już nie wiem, co gorsze, to straszne... Znając siebie niełatwo będzie to odbudować....
Uff... nie rozumiem mężczyzn, którzy oceniają samych siebie na podstawie ilości partnerek seksualnych. Wiem po moim wrażliwcu, którego czasami trzeba zapewnić o jego męskości. Mój facet był prawiczkiem kiedy mnie poznał i wcale nie uważałam tego za jakąś ułomność, mało tego- dla mnie było to imponujące. Odnalazł się w roli kochanka, mimo braku doświadczenia.
Dlatego też uważam, że powodem kłamstwa MOGŁA być, (ale nie musiała) jego niska samoocena. Być może nikt go nie zapewnił o tym, że mężczyzny nie określa się miarą jego doświadczeń seksualnych. Tak czy inaczej zrobił źle. Okłamał Cię, a później ślepo w to brnął i żył w kłamstwie. Wcale nie musiał tego ciągnąć, jak to określił. Oszczędził sobie po prostu Twoich pytań i trudnych odpowiedzi.
Mnie by bardziej zabolał sam fakt kłamstwa, niż jego powód.
paradoksalnie jeden problem się rozwiązał - teraz wiesz, ,że facet nie może uprawiać seksu z kobietą, która go nie pociąga - Twój mąż kłamał.
jednak zarazem masz teraz jeszcze większy kłopot. dla mnie również byłoby ważniejsze to że skłamał, a nie dlaczego. powód jest też na tyle głupi i błahy, że tylko rozzłościłoby mnie to jeszcze bardziej..
rozumiem, że czujesz się z tym źle. nie wiem co zrobiłabym, gdyby mój chłopak do mnie przyszedł i przyznał się do tego, że cały czas kłamał. Rozumiem, że straciłaś do niego zaufanie, ponieważ skłamał w tak ważnej dla Ciebie w kwestii, która, nawiasem mówiąc, doprowadziła Ciebie prawie do psychologa.. ciężko będzie odbudować zaufanie. jest ono jednak podstawą związku, dlatego teraz jest to najważniejsze. związek musi być oparty na zaufaniu.
Dziewczyny ja jestem załamana. Ja nie wiem czy jak kogoś się niby kocha to można go tak zadręczać... Na większość moich pytań miał odpowiedź, czasami się motał, ale coś tam dopowiadał, ja nie wiem czy takie rzeczy można wymyślić.... A ja mu tak ufałam...
Dzięki dziewczyny za zainteresowanie sprawą....
A ja bym poczula swego rodzaju ulge na twoim miejscu. Nie wiem, moze jakos potrafilabym go zrozumiec.
Wiesz, zadaj sobie pytanie, czy wasza milosc jest najwazniejsza dla ciebie. Ludzie maja to do siebie, ze popelniaja bledy, twoj facet jest niezwykle wrazliwy i mozliwe, ze ubzduralo mu sie cos z ta iloscia partnerek, i gdyby przyznal,ze mial tylko 1 partnerke to wstydzilby sie tego przed toba i odbieraloby mu to resztki pewnosci siebie w waszych relacjach,bo np ciagle myslalaby, ze pewnie uwazasz go za 'meska ciape'. Wiem,ze to absurdalne, ale tak samo dosc absurdalne byly twoje rozterki w tym watku, a jestescie do siebie podobni - oboje bardzo wrazliwi, wielkim problemem sa dla was rzeczy, nad ktorymi inni przechodza do porzadku dziennego.
Kiedy twoj maz zrozumial swoj blad (zapewne bardzo szybko), zaczal sie okropnie bac - wyobraz sobie, jak bardzo bal sie, ze cie straci, skoro tak dlugo sie motal, a jak mowisz - jest bardzo uczciwy. Okaz mu troche wyrozumialosci. Jemu tez nie ejst latwo. Jesli dotad nie oszukal cie w zadnej kwestii i zaluje, przeprasza, to nie widze powodu, zeby mu to po prostu wybaczyc. Spojrz na niego jak na czlowieka, ktory TEZ popelnia bledy, nie ejst bogiem, ma swoje leki, obawy, swoje schizy, ale wciaz estes dla niego bardzo wazna. Jesli bedziesz taka pamietliwa to bedziesz go psychicznie wykanczac,odbierac resztki pewnosci siebie. A jesli kiedys cos przeskrobie to bedzie sie ci bal o tym powiedziec, wiedzac, ze tak latwo moze cie stracic i nie okazesz mu zrozumienia (mowie oczywiscie o ''przeskrobaniu'' w drobnych sprawach, nie czyms powaznym).
I mozesz uznac, ze nie ma ludzi bez skaz, a kazdemu ufac maksymalnie w 99%. Swiat, Ziemia ma to do siebie, ze malo co jest w 100 procentach idealne. Mnie tez pare razy moj chlopak zawiodl, bo np. nie przytulil, kiedy plakalam, ale wyjasnilismy sobie, czemu tak bylo (tez go niezle ranilam) i po prostu ZROZUMIALAM go. Dalam mu prawo do slabosci.
Pamietaj, ''Miłość cierpliwa jest,łaskawa jest'' ![]()
A ja bym poczula swego rodzaju ulge na twoim miejscu. Nie wiem, moze jakos potrafilabym go zrozumiec.
Wiesz, zadaj sobie pytanie, czy wasza milosc jest najwazniejsza dla ciebie. Ludzie maja to do siebie, ze popelniaja bledy, twoj facet jest niezwykle wrazliwy i mozliwe, ze ubzduralo mu sie cos z ta iloscia partnerek, i gdyby przyznal,ze mial tylko 1 partnerke to wstydzilby sie tego przed toba i odbieraloby mu to resztki pewnosci siebie w waszych relacjach,bo np ciagle myslalaby, ze pewnie uwazasz go za 'meska ciape'. Wiem,ze to absurdalne, ale tak samo dosc absurdalne byly twoje rozterki w tym watku, a jestescie do siebie podobni - oboje bardzo wrazliwi, wielkim problemem sa dla was rzeczy, nad ktorymi inni przechodza do porzadku dziennego.Kiedy twoj maz zrozumial swoj blad (zapewne bardzo szybko), zaczal sie okropnie bac - wyobraz sobie, jak bardzo bal sie, ze cie straci, skoro tak dlugo sie motal, a jak mowisz - jest bardzo uczciwy. Okaz mu troche wyrozumialosci. Jemu tez nie ejst latwo. Jesli dotad nie oszukal cie w zadnej kwestii i zaluje, przeprasza, to nie widze powodu, zeby mu to po prostu wybaczyc. Spojrz na niego jak na czlowieka, ktory TEZ popelnia bledy, nie ejst bogiem, ma swoje leki, obawy, swoje schizy, ale wciaz estes dla niego bardzo wazna. Jesli bedziesz taka pamietliwa to bedziesz go psychicznie wykanczac,odbierac resztki pewnosci siebie. A jesli kiedys cos przeskrobie to bedzie sie ci bal o tym powiedziec, wiedzac, ze tak latwo moze cie stracic i nie okazesz mu zrozumienia (mowie oczywiscie o ''przeskrobaniu'' w drobnych sprawach, nie czyms powaznym).
I mozesz uznac, ze nie ma ludzi bez skaz, a kazdemu ufac maksymalnie w 99%. Swiat, Ziemia ma to do siebie, ze malo co jest w 100 procentach idealne. Mnie tez pare razy moj chlopak zawiodl, bo np. nie przytulil, kiedy plakalam, ale wyjasnilismy sobie, czemu tak bylo (tez go niezle ranilam) i po prostu ZROZUMIALAM go. Dalam mu prawo do slabosci.
Pamietaj, ''Miłość cierpliwa jest,łaskawa jest''
Dziękuję Ci Paulina i innym osobom, które w jakiś sposób zaangażowały się w mój problem!!!!
Asiu77,
Jak czytam twoje wypowiedzi to jeszcze bardziej doceniam moja zone. Nasze zycie razem zaczelo sie od momentu poznania i koniec kropka. Ona nie docieka mojej historii sprzed, a szczegolnie w sprawach seksu.
Mysle ze robisz zasadniczy blad chcac by facet myslal kategoriamii kobiety. Facet i kobieta to sa dwa rozne byty , nieporownywalne.Pretensje o to mozesz miec tylko do Stworcy.
Chlopiec mniej wiecej od 13 roku zycia chcialby ,,przeleciec,,kazda dziewczyne tylko po to by poznac jak to jest. Nie przypadkowo uzylem tu slowa ,,przeleciec,, taki jest mechanizm zainteresowania plcia przeciwna w tym wieku. Mniej wiecej do 16 - 17 roku zycia. W tym wieku chlopcy zaczynaja szukac stalej dziewczyny,jednak bardziej po to by zaznaczyc swoje miejsce w hierarchi mlodych samcow, ale gdyby zdazyla sie okazja nie wzgardza. 19 lat i wiecej - chlopcy emocjonalnie dojrzewaja do w miare cywilizowanego bycia z dziewczyna.
Mysle ze wiek 24 - 27 lat to wiek gdy faceta w tych sprawach mozna uwazac za dojrzalego emocjonalnie. Tzn, zdolnego do wziecia odpowiedzialnosci za kobiete. Czy facet moze przespac sie z kobieta ktora mu sie nie podoba, na trzezwo raczej nie. Przy odpowiednich zabiegach tejze kobiety tak, mysle o pewnym szantazu emocjonalnym, taka gra w seksualne szachy i facet jest zobowiazany do pojscia do lozka by nie skrzywdzic kobiety.Kobiety bardzo dobrze potrafia czynic winnym faceta.
Irena Kwiatkowska zapytana kiedys przez mlodego dziennikarza - czy mogla by Pani powiedziec cos na temat swoich kochankow - odpowiedziala - mlodziencze, ja sie spowiadam swojemu spowiednikowi a nie gazetom. Dobrze by przyjac te wypowiedz za zasade.
W kulturze francuskiej pytania ktore zadajesz swojemu mezowi nie istnieja, badz sa uwazane za bardzo niestosowne.
Mysle ze szukasz klopotu i chcesz w jakis sposob wpedzic meza w poczucie winy a przyczyny leza gdzies indziej.
Gra nie jest warta swieczki, wazna jest tylko przyszlosc razm a nie osobne historie gdy chodziliscie po swiecie nie wiedzac nic o sobie.
Amen.
Facet +50- dobrze mowisz
Kiedys zapytalam mojego meza ole mial kobiet, myslal myslal I w koncu mowi 4 albo 6 jakos tak. Ja mu na to to chyba nie jest to tak duza ilosc zeby nie muc sie doliczyc, to mi potem mowi chyba 5.A prawda jest taka ze nadal nie wiem I malo mnie to obchodzi ale najlepsze jak sie glowil, juz se wyobrazam... Kurcze powiem 3 to pomysli ze jakis ciamajda powiem 10 to pomysli ze sypialem jak tylko byla okazja, wyposrodkuje w takim razie.Moze mial 5 moze 50 , 4 znam osobiscie I jakos nie katuje sie ze on je dotykal. Kiedys jak mnie zapytal ilu mialam to mu powiedzialam: kochany gdybym wiedziala ze Cie spotkam na swej drodze to trzymalabym dla Ciebie:)
Tak sobie myśle, że to jest troche tak, że jak ktoś nie ma bogatej przeszłości w sferze związków/seksu to wtedy przeszlość partnera mu bardzo ciężko zaakceptować, a jeśli samemu ma się bagaż doswiadczeń to przeszłość drugiej osoby nie jest dla nas istotna. wtedy wiemy że bylo co było i nie ma co do tego wracać, bo nie chcemy też wracać do własnej przeszłości, bo dobrze wiemy że to nie ma sensu.
Ale nie dziwie się dziewczynom, które nie moga pogodzić się z tym, że chlopak dotykał, calowal, przytulal inne dziewczyny. "bo przez krótką chwile one mialy w ramionach caly mój świat" -taką wypowiedź gdzieś keidyś czytałam.
Kiedyś zapytalam mojego chłopaka czy 'był' kiedys z dziewczyną i on powiedział: "raz...yyy..tzn dwa razy". Bardzo to dziwnie zabrzmiało. Nie wracam do tematu, ale czasem myślę, że skłamał, żeby nie wyjść na takiego bez doświadczenia ![]()
Nie widzę sensu seksu z kobietą, która choć odrobinę mnie nie pociąga.
Oczywiście, że facet może się przespać z każdą dziewczyną:) Przyjaciółka gorzałka zawsze może zrobić swoje ![]()