Pułapka bycia zawsze dobrą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Pułapka bycia zawsze dobrą

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1 Ostatnio edytowany przez AloneInTheDark (2020-09-25 17:55:03)

Temat: Pułapka bycia zawsze dobrą

Hej. Dziewczyny, piszę do Was, bo absolutnie, ale to absolutnie nie mam się komu zwierzyć, a zaraz głowa mi pęknie. Mam już dość ryczenia po kątach, gryzienia pięści i psychicznej udręki. Liczę na to, że ktoś chociaż wysłucha.

Jestem z mężem w sumie już 13 lat (obecnie oboje zbliżamy się do czterdziestki). Nie mamy dzieci. W ten związek weszłam nie z wielkiej miłości, a trochę z rozsądku. Broń Boże nie dla kasy. Jestem DDA. Szukałam zawsze chłopaka spokojnego, szczerego, uczciwego, wiadomo że bez nałogów, szlachetnego oraz inteligentnego, trochę idealisty. Może to wszystko naiwne, ale pieniądze, status społeczny itp. nie miały dla mnie znaczenia. Nigdy nie wymagałam stawiania mi w knajpach, robienia prezentów, niespodzianek, zabierania do kina, płacenia za wyjazdy itp. rzeczy. Brałam to, co sam chciał mi dawać. I WYSZŁO NA TO, ŻE TO BYŁ MÓJ BŁĄD.

Mój mąż na początku się starał, ale zawsze był minimalistą. Nie byłam rozpieszczana przez niego jako kobieta. I na początku nie przeszkadzało mi to, gdyż jestem raczej typem kumpeli, a nie księżniczki. Niestety, życie przez 13 lat w ten sposób doprowadziło do tego, że mąż potrafił zapomnieć o moich urodzinach. W ogóle nie dba o mnie jak o kobietę, nie stara się, nawet nie stara się dla mnie ładnie wyglądać, chodzi w rozciągniętym dresie. Niczym mi nie imponuje. Jest freelancerem i pracuje kiedy chce, zarabia na minimum egzystencji, bo tak chce. Szczere rozmowy z nim nie pomagają, zawsze ma jakąś durną wymówkę. Nie wychodzimy na głupie piwo nawet do knajpy. W kinie byłam z nim nie pamiętam kiedy. Dziewczyny, po prostu dramat...

Płakać mi się chce. To tylko szczyt góry lodowej. Mąż ma pretensję, że na niego "nie lecę"... że nie mam "sexi bielizny" itd....

Z drugiej strony, nie jest jakimś strasznym potworem, nigdy mnie nie zdradził, nigdy nie oszukał w żaden sposób.
Niestety, ROZMOWY Z NIM NIE POMAGAJĄ... Prośby że mógłby choć trochę się postarać w codziennym zyciu, nawet niedużym kosztem: zrobić sam kolację w domu dla mnie (bez proszenia), kupić kwiatek, zaprosić do kawiarni na kawe.....

Czuję się strasznie.

ps
Oczywiście, nasza relacja jest bardziej skomplikowana, a to był tylko wycinek problemu. Na pozór jesteśmy zgodnym małżeństwem. Żyjemy skromnie, choć nie widać tego na pierwszy rzut oka. Umiem się dobrze ubrać w lumpeksach, zadbać o dom tak, by nie było widać, że nie stać mnie np. na nową narzutę na kanapę, zrobić tanie dobre jedzenie.

Mój mąż jest bardzo uparty, często kontrolujący, wg mnie bywa też despotyczny. Ja choć na pozór „mu się stawiam”, ostatecznie jestem uległa i bierna. Z jednej strony wiem, ze on jest dobrym człowiekiem, szlachetnym i nie zepsutym. Nie jest typem cwaniaka, podrywacza czy „co to ja nie jestem”.

I dlatego mam taki dysonans poznawczy. Nie jest mi z nim dobrze, naprawdę. Cenię męża za dobre cechy, ale nienawidzę za ten jego „egoizm” w stosunku do mnie, i brak jakiejś ematii. Ciągle mi obiecuje, że „będzie lepiej”, że się „bardziej postara”, że „jeszcze nam się w życiu poprawi, bo ona ma plan” i to słyszę od 6 lat…

Czuję, że przez niego nie mogę ruszyć z miejsca. To nie jest tylko wymówka, bo ktoś mi zaraz napisze „bierz sprawy w swoje ręce i idź na przód”. Staram się to robić, choć trochę się szamocę, bo on „ciągnie mnie w dół”. W tym roku obiecałam sobie że zmienię pracę i będę niezależna od niego, tak, żeby w razie czego rozstać się… Jest mi bardzo ciężko na sercu, ale nie wiem czy dalej dam radę z takim partnerem.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Lovelynn (2020-09-25 19:54:15)

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą

Widzę tu wiele możliwych przyczyn Twojego obecnego stanu położenia.
Być może weszłaś w związek, nie do końca zdając sobie sprawę z tego, czego w życiu pragniesz, jakie są Twoje długofalowe cele?
Może z początku miałaś inne priorytety, a teraz przestało Ci wystarczać mało wymagające życie (szumnie tu nazwane: minimalizmem)?
Może zmieniliście się oboje lub jedno z Was dramatycznie wyprzedziło w rozwoju drugie?
Może zostałaś z partnerem z litości, bo tak wypada, czy z innych, nieadekwatnych powodów?
Ty znasz odpowiedź.

Mój pierwszy partner był osobowością w podobnym typie, jak opisujesz. Zaczynaliśmy na podobnym poziomie, jednak sama zaczęłam dynamicznie się rozwijać, podczas gdy on bardzo szybko "zdziadział", pomimo młodego wieku. W którymś momencie przestało mi odpowiadać uwstecznianie się u jego boku.
Weszłam w tamtą relację jako młodziutka dziewczyna i też miałam w głowie "ideały" w stylu - "nawet jak będziemy mieszkać pod mostem, to najważniejsze, żebyśmy byli razem". Niestety, gdybym się wtedy w porę nię ewakuowała to sądzę, iż prędzej czy później byśmy niechybnie pod tym mostem wylądowali...

Czasem mi się wydaje, że ludzie niesłusznie nazywają "minimalizmem" życie jałowe, bez celu, leserskie i próżniacze. Sama mogłabym żyć dość skromnie, jeśli chodzi o dorobek materialny, ale mam bardzo wysoko ustawioną poprzeczkę, jeśli chodzi o rozwój we wszelkich innych dziedzinach życia. Lubię się doskonalić, rozwijać, ewoluować, dokształcać i ulepszać.

Na początku zadbaj o siebie i swoje potrzeby, a przede wszystkim zabezpiecz swoją przyszłość pod względem finansowym. Może, kiedy zobaczy, że Ty faktycznie ruszyłaś do działania, to wtedy również zacznie realizować te swoje wielkie plany. A może nie, bo coś mi się wydaje, że to taki bohater z cyklu gawędziarz - opowiadacz. Taki, co żyje samymi wyobrażeniami na temat swojej przyszłości, ale nie potrafi chwycić byka za rogi.

You've got to be all mine, all mine
Foxy lady
Here I come

3

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą

Po co żyć pozorami. Przecież nie uszcześliwiacie tak nikogo. Zastanawiam się, kogo chcecie oszukać, przed kim udajesz, że jest jeszcze okej? Taki teatr, a za kulisami aktorzy płaczą.

Proszenie, żeby Cię ktoś zauważył, jest trudne. Ale to zrobiłaś. Nie podziałało. No trudno, musisz pogodzić się z tym, że on taką decyzję podjął, że nie warto. Nie dziwię się, że się strasznie czujesz, dziwię się, że dalej z nim jesteś. Związek chyba jest po to, żeby być widzianym, żeby nie być samotną, żeby z kim iść przez życie... a nie gnić w starych ubraniach i starych schematach.

Dużo uzależniasz od niego. Niech on sobie gnuśnieje w tym, w czym mu dobrze, ale nie jesteście nierozerwalną jednością. Masz swoje aspiracje, marzenia, to je realizuj. Działaj. Wyjdź, odważ się zrobić coś, wzrusz ramionami na jego apatię.

If you can be anything, be kind.

4

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą
AloneInTheDark napisał/a:

Hej. Dziewczyny, piszę do Was, bo absolutnie, ale to absolutnie nie mam się komu zwierzyć, a zaraz głowa mi pęknie. Mam już dość ryczenia po kątach, gryzienia pięści i psychicznej udręki. Liczę na to, że ktoś chociaż wysłucha.

Jestem z mężem w sumie już 13 lat (obecnie oboje zbliżamy się do czterdziestki). Nie mamy dzieci. W ten związek weszłam nie z wielkiej miłości, a trochę z rozsądku. Broń Boże nie dla kasy. Jestem DDA. Szukałam zawsze chłopaka spokojnego, szczerego, uczciwego, wiadomo że bez nałogów, szlachetnego oraz inteligentnego, trochę idealisty. Może to wszystko naiwne, ale pieniądze, status społeczny itp. nie miały dla mnie znaczenia. Nigdy nie wymagałam stawiania mi w knajpach, robienia prezentów, niespodzianek, zabierania do kina, płacenia za wyjazdy itp. rzeczy. Brałam to, co sam chciał mi dawać. I WYSZŁO NA TO, ŻE TO BYŁ MÓJ BŁĄD.

Mój mąż na początku się starał, ale zawsze był minimalistą. Nie byłam rozpieszczana przez niego jako kobieta. I na początku nie przeszkadzało mi to, gdyż jestem raczej typem kumpeli, a nie księżniczki. Niestety, życie przez 13 lat w ten sposób doprowadziło do tego, że mąż potrafił zapomnieć o moich urodzinach. W ogóle nie dba o mnie jak o kobietę, nie stara się, nawet nie stara się dla mnie ładnie wyglądać, chodzi w rozciągniętym dresie. Niczym mi nie imponuje. Jest freelancerem i pracuje kiedy chce, zarabia na minimum egzystencji, bo tak chce. Szczere rozmowy z nim nie pomagają, zawsze ma jakąś durną wymówkę. Nie wychodzimy na głupie piwo nawet do knajpy. W kinie byłam z nim nie pamiętam kiedy. Dziewczyny, po prostu dramat...

Płakać mi się chce. To tylko szczyt góry lodowej. Mąż ma pretensję, że na niego "nie lecę"... że nie mam "sexi bielizny" itd....

Z drugiej strony, nie jest jakimś strasznym potworem, nigdy mnie nie zdradził, nigdy nie oszukał w żaden sposób.
Niestety, ROZMOWY Z NIM NIE POMAGAJĄ... Prośby że mógłby choć trochę się postarać w codziennym zyciu, nawet niedużym kosztem: zrobić sam kolację w domu dla mnie (bez proszenia), kupić kwiatek, zaprosić do kawiarni na kawe.....

Czuję się strasznie.

ps
Oczywiście, nasza relacja jest bardziej skomplikowana, a to był tylko wycinek problemu. Na pozór jesteśmy zgodnym małżeństwem. Żyjemy skromnie, choć nie widać tego na pierwszy rzut oka. Umiem się dobrze ubrać w lumpeksach, zadbać o dom tak, by nie było widać, że nie stać mnie np. na nową narzutę na kanapę, zrobić tanie dobre jedzenie.

Mój mąż jest bardzo uparty, często kontrolujący, wg mnie bywa też despotyczny. Ja choć na pozór „mu się stawiam”, ostatecznie jestem uległa i bierna. Z jednej strony wiem, ze on jest dobrym człowiekiem, szlachetnym i nie zepsutym. Nie jest typem cwaniaka, podrywacza czy „co to ja nie jestem”.

I dlatego mam taki dysonans poznawczy. Nie jest mi z nim dobrze, naprawdę. Cenię męża za dobre cechy, ale nienawidzę za ten jego „egoizm” w stosunku do mnie, i brak jakiejś ematii. Ciągle mi obiecuje, że „będzie lepiej”, że się „bardziej postara”, że „jeszcze nam się w życiu poprawi, bo ona ma plan” i to słyszę od 6 lat…

Czuję, że przez niego nie mogę ruszyć z miejsca. To nie jest tylko wymówka, bo ktoś mi zaraz napisze „bierz sprawy w swoje ręce i idź na przód”. Staram się to robić, choć trochę się szamocę, bo on „ciągnie mnie w dół”. W tym roku obiecałam sobie że zmienię pracę i będę niezależna od niego, tak, żeby w razie czego rozstać się… Jest mi bardzo ciężko na sercu, ale nie wiem czy dalej dam radę z takim partnerem.

Ty wyszłaś za niego z rozsądku.
A on?

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

5

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą
AloneInTheDark napisał/a:

Szukałam zawsze chłopaka spokojnego, szczerego, uczciwego, wiadomo że bez nałogów, szlachetnego oraz inteligentnego, trochę idealisty.

Teoretycznie to słuszne. Ale czy on będzie zarabiał na życie? Pracował po prostu?


Może to wszystko naiwne, ale pieniądze, status społeczny itp. nie miały dla mnie znaczenia.

Pieniądze nie mają znaczenia do czasu, gdy zacznie ich brakować, a mąż się leni na kanapie...


Nigdy nie wymagałam stawiania mi w knajpach, robienia prezentów, niespodzianek, zabierania do kina, płacenia za wyjazdy itp. rzeczy. Brałam to, co sam chciał mi dawać. I WYSZŁO NA TO, ŻE TO BYŁ MÓJ BŁĄD.

To NIE był błąd.
Chyba pogubiłaś się w rozważaniach.



Niestety, życie przez 13 lat w ten sposób doprowadziło do tego, że mąż potrafił zapomnieć o moich urodzinach. W ogóle nie dba o mnie jak o kobietę, nie stara się, nawet nie stara się dla mnie ładnie wyglądać, chodzi w rozciągniętym dresie.

Urodziny... powinien pamiętać, ale jak zapomniał to trudno... wybacz mu. Nie dba o Ciebie? Może nie umie? Może taki charakter? Rozciągnięty dres? czy to takie ważne?


Niczym mi nie imponuje.

I tu jest bardzo ważna rzecz. Upadł w twoich oczach, bo nie ma nic na podstawie czego chciałabyś z nim być... Smutne. Ale diagnoza jest baaaaaaaaaaardzo celna.


Jest freelancerem i pracuje kiedy chce, zarabia na minimum egzystencji, bo tak chce.

Po prostu leni się...


Szczere rozmowy z nim nie pomagają, ...

Dobrze, że w końcu do dostrzegłaś... Nie wychowasz go na nowo.


Nie wychodzimy na głupie piwo nawet do knajpy. W kinie byłam z nim nie pamiętam kiedy. Dziewczyny, po prostu dramat...

Masz rację. Dramat. Niestety często obserwuję takie nie staranie się przez mężów...


Płakać mi się chce. To tylko szczyt góry lodowej. Mąż ma pretensję, że na niego "nie lecę"... że nie mam "sexi bielizny" itd....

Ale Ty nie jesteś bez winy, prawda? Wciaż się starasz? Nie masz sobie nic do zarzucenia?


Z drugiej strony, nie jest jakimś strasznym potworem, nigdy mnie nie zdradził, nigdy nie oszukał w żaden sposób.

Cytat:  "Mój mąż to drań, brudas, leń, ale przynajmniej nie zdradza...".


Niestety, ROZMOWY Z NIM NIE POMAGAJĄ... Prośby że mógłby choć trochę się postarać w codziennym zyciu, nawet niedużym kosztem: zrobić sam kolację w domu dla mnie (bez proszenia), kupić kwiatek, zaprosić do kawiarni na kawe.....

Aaaaa... kolację... kwiatek... Tego nie będzie.



I dlatego mam taki dysonans poznawczy. Nie jest mi z nim dobrze, naprawdę. Cenię męża za dobre cechy, ale nienawidzę za ten jego „egoizm” w stosunku do mnie, i brak jakiejś ematii. Ciągle mi obiecuje, że „będzie lepiej”, że się „bardziej postara”, że „jeszcze nam się w życiu poprawi, bo ona ma plan” i to słyszę od 6 lat…

Z egoizmem bardzo uważaj -- bo na drugiej szali mogą być twoje wygórowane oczekiwania... Oczekwania że ktoś sprawi, że będziesz szczęśliwa.


Czuję, że przez niego nie mogę ruszyć z miejsca.

Możesz... tylko może nie dobiłaś do dna, od którego musiałabyś się odbić już.


To nie jest tylko wymówka, bo ktoś mi zaraz napisze „bierz sprawy w swoje ręce i idź na przód”. Staram się to robić, choć trochę się szamocę, bo on „ciągnie mnie w dół”.

Nie ciągnie... tak sobie wmawiasz... Wiesz jakie jest rozwiązanie?


Takie:

... zmienię pracę i będę niezależna od niego, tak, żeby w razie czego rozstać się…

Ale czy pokonasz sama siebie i to zrobiśz? Napisz nam za kilka miesięcy...

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

6

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą

Piszesz, że nie stać Cię na narzutę... Ok, a co robisz, aby było Cię stać? Może też zaproś męża na kawę, kup mu fajny prezent? Kup sobie tę seksowną bieliznę, skoro o niej marzy. A wtedy oczekuj, że i on zrobi coś dla Ciebie. Wielu facetów nie czuje, że za mało robią dla kobiety, bo mają poczucie, że to, że zarabiają wystarczy. Pewne rzeczy trzeba pokazać, czasem jak krowie na rowie.

7 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-09-25 21:11:05)

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą

A gdzie ta dobroć Twoja z tytułu? Bo ja jej nie widzę.
Wyszłaś za mąż, widziałaś jaki jest mąż.
A teraz dobiegasz do 40 i jesteś bardzo niezadowolona że swojego życia.
Oczekujesz od męża, że On coś z tym zrobi. 
Nie pisałaś, ile On zarabia, ile Ty.
Dzieci nie macie, więc odpada kupą wydatków i zostaje dużo wolnego czasu.
Dlaczego jak masz ochotę na wyjście na piwo, to męża nie zaprosisz?
Jak bedzie fajnie, to pewnie sam będzie chciał powtórzyć?
Chociaż szczerze to jakby mi zależało na nowej narzucie to wydalabym na nią te pieniądze co na knajpkę, a z mężem wypiła piwo w domu przy dobrym filmie.
Widzę, że zamiast zająć się sobą, wolisz się zastanawiać, czy mąż daje z siebie wystarczająco.
Wg mnie komunikacja u Was leży,  na domiar złego sama przyznajesz,  że męża nigdy nie jkochałaś i wyszłaś za niego z rozsądku? Z braku laku? Myślisz że tego się nie odczuwa?
Twoja nieakceptacja dla niego  wyłazi uszami. I dla jego pracy.  Co on robi?
Może się mylę, bo z jednego posta mogę nietrafione ocenić, ale mam wrażenie że to bajka o Rybaku  i złotej rybce, tylko mąż nie chce po rybkę iść..

Zaskakująco wielu ludzi uważa, że przeczytanie każdego słowa nie jest niezbędne do zrozumienia tekstu...

8 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-09-25 21:54:54)

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą
AloneInTheDark napisał/a:

Jestem DDA.

To ma coś wyjaśnić i wytłumaczyć ?
Co z tym zrobiłaś jeżeli rozumiesz co to jest to całe DDA ?

AloneInTheDark napisał/a:

Szukałam zawsze chłopaka spokojnego, szczerego, uczciwego, wiadomo że bez nałogów, szlachetnego oraz inteligentnego, trochę idealisty. Może to wszystko naiwne, ale pieniądze, status społeczny itp. nie miały dla mnie znaczenia. Nigdy nie wymagałam stawiania mi w knajpach, robienia prezentów, niespodzianek, zabierania do kina, płacenia za wyjazdy itp. rzeczy. Brałam to, co sam chciał mi dawać. I WYSZŁO NA TO, ŻE TO BYŁ MÓJ BŁĄD.

Czyli wygląda na to że wszystko wyszło na odwrót,nawet przed sobą ukryłaś oczekiwania zupełnie chyba inne niż opisałaś ,bo skąd te rozczarowanie.
Nie wymusisz na sobie miłości choćbyś stawała na rzęsach i jest tak jak napisał Gary nikt nie da Ci szczęścia w taki sposób jak tego oczekujesz ,nie uleczy tego mitycznego DDA z szykanami,wszystkimi konsekwencjami, objawami, deficytami w Tobie i za Ciebie, szukasz usprawiedliwienia dla tego niby rozsądku który stał się więzieniem .Mąż też gdzieś po drodze usnął,pytanie po co się ożenił ? bez wzajemności i komunikacji nie ma paliwa to działa w dwie strony ,nie lubicie się to źle rokuje.Mnóstwo pretensji macie do siebie ,za dużo raczej jedno czeka na ruch drugiego .
Uniezależnij się i odejdź jak tak źle,płacz niewiele pomoże, bo czekasz na jakiś cud,który się nie stanie ,chyba że klasycznie pojawi się jakiś bajerant i naobiecuje Ci i naopowiada bajek o szczęściu, jesteś podatna teraz na takie farmazony bo rozgoryczenie i rozczarowanie masz w sobie i zawiodłaś się na sobie najbardziej, nic się nie stało tak  jak chciałaś uciekając z domu.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

9

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą

Odpowiem tak, bo trudno streścić 13 lat związku w dwóch zdaniach: to, że wyszłam za męża z rozsądku, znaczy tyle, że kochałam go, ale nie "szaleńczą miłością z romansów", tylko to uczucie rodziło się dłużej, poprzez poznawanie, a ślub był naturalnym przedłużeniem zwiazku. Nie jestem osobą, która zakochuje się od pierwszego wejrzenia.

Jeśli chodzi o moje zarobki, zarabiamy podobnie, ale ja zawsze starałam się jeszcze coś dorobić, żeby było lepiej. Nadal szukam i wykorzystuje alternatywne sposoby zarobku.

Jeśli chodzi o.moje staranie się dla męża i w ogóle. Zawsze dbałam o siebie, nie chodzę w starych dresach, znoszonych ubraniach itp, wyglądam zawsze schludnie, czysto, jestem umalowana i uczesana. Dbam o dom, przynoszę zakupy, gotuję.

Co do zarzutu, czemu ja nie zaproszę męża do knajpki. Nie zaproszę, gdyż mój mąż marudzi czasem jak proszę go o ukrojenie mi kromki chleba. Więc nie, nie zaproszę sad

10 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2020-09-25 22:05:36)

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą
AloneInTheDark napisał/a:

(...) Czuję się strasznie. (...)

Wyszłaś za mąż z rozsądku.
Wyszłaś za mąż za człowieka, którego cechy i sposób bycia - także wobec Ciebie - podobały Ci się.
Wyszłaś za mąż za mężczyznę, którego akceptowałaś.


Po latach zmieniłaś swe preferencje, zmieniłaś oczekiwania.
Mąż, do tej pory dobry, stał się nieznośnym. Nieznośnym tym bardziej, że nie chciał i dalej nie chce wskoczyć w buty, które dla niego uszyłaś, cóż z tego, że to nie jego rozmiar i dla niego niedobre. Okazało się, że on winnym jest wszystkim Twym troskom, nawet temu, że nie rozwijasz się.


Szykujesz swój odwrót.
Może uczciwie będzie powiadomić o tym zainteresowanego, by nie dowiedział się jako ostatni.


***
W międzyczasie napisałaś kolejny post, po jego przeczytaniu przypomniało mi się porzekadło "Na złość mamie, niech mi uszy zmarzną".

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

11

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą

Nie wiem co Ci doradzić, ale Twój mąż powinien usłyszeć nie pretensje i wymagania, tylko to, że On Ci nie odpowiada już.
Może znajdziesz  kogoś bardziej dopasowanego, wbrew pozorom to podobieństwa mocniej się przyciągają.

Zaskakująco wielu ludzi uważa, że przeczytanie każdego słowa nie jest niezbędne do zrozumienia tekstu...

12

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą

Autorko, minimalizm nie polega na życiu w bylejakości, na dziafowaniu, lenistwie i gnuśności.
Minimalizm to coś zupełnie innego. Wyjaśnię Ci to tylko na jednym przykładzie. Nie kupujesz tonami ciuchów z sieciowek, bo wiesz, że za każdym kupionym przez Ciebie ciuchem stoją ciężko pracujący ludzie, w morderczych warunkach i za grosze szyją te łachy, żeby jakiś opadły grubas mógł nazrec się do syta. Wiesz o tym wszystkim i dlatego kupujesz tylko i wyłącznie to, co naprawdę jest Ci potrzebne i kupujesz z drugiej ręki. Jesteś bowiem zwolenniczką ekologicznego stylu życia. To tylko jeden z przykładów obrazujących, czym jest, od jakiegoś czasu coraz mocniejszy i Bogu dzięki za to, minimalizm.

Ty natomiast żyjesz po prostu w dziadostwie, w dziadostwie wymuszonym prze sytuację, bo nie wybranym przecież przez Ciebie.

13

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą
AloneInTheDark napisał/a:

Mój mąż jest bardzo uparty, często kontrolujący, wg mnie bywa też despotyczny. Ja choć na pozór „mu się stawiam”, ostatecznie jestem uległa i bierna. Z jednej strony wiem, ze on jest dobrym człowiekiem, szlachetnym i nie zepsutym. Nie jest typem cwaniaka, podrywacza czy „co to ja nie jestem”.

I dlatego mam taki dysonans poznawczy. Nie jest mi z nim dobrze, naprawdę. Cenię męża za dobre cechy, ale nienawidzę za ten jego „egoizm” w stosunku do mnie, i brak jakiejś ematii. Ciągle mi obiecuje, że „będzie lepiej”, że się „bardziej postara”, że „jeszcze nam się w życiu poprawi, bo ona ma plan” i to słyszę od 6 lat…

Czuję, że przez niego nie mogę ruszyć z miejsca. To nie jest tylko wymówka, bo ktoś mi zaraz napisze „bierz sprawy w swoje ręce i idź na przód”. Staram się to robić, choć trochę się szamocę, bo on „ciągnie mnie w dół”. W tym roku obiecałam sobie że zmienię pracę i będę niezależna od niego, tak, żeby w razie czego rozstać się… Jest mi bardzo ciężko na sercu, ale nie wiem czy dalej dam radę z takim partnerem.

To jednak wygląda na proces robienia z Twojego męża tego złego, aby ułatwić Tobie odejście od niego i pozbycia się poczucia winy z tego powodu. Nie rób tego, to wcale nie jest potrzebne do rozstania. Wystarczy, abyś Ty sama sobie szczerze powiedziała, że Twój związek to nie to, że nie ma tu niczyjej winy, że to niedopasowanie, które z czasem przeszkadza coraz bardziej.

Ponadto trochę za bardzo zamykasz się w swojej perspektywie (jasne, że przede wszystkim powinnaś myśleć o sobie), bo nie dostrzegasz tego, co sama robisz w sensie negatywnym dla tego związku. Po prostu nie kochasz swojego męża takiego, jakim jest, więc nie męcz siebie i jego. Stworzyłaś związek z braku laku, a teraz usilnie probujesz nie dostrzegać, że brak laku jest nie tylko efektem zachowań i charakteru Twojego męża, ale także wynikiem Twoich wyborów i zachowań oraz waszych wzajemnych interakcji.

14 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-09-26 08:57:36)

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą

Nie wiem w jakim świecie żyje autorka i Ulle, ale jeśli ta para bez dzieci ma razem 5000,  6000 na miesiąc,  to plakanie że nie stać kogoś kupić narzuty za 100 czy 200 zł raz na czas, to gruba przesada.

Może autorka dostrzegła że inne są obdarowywane przez partnerów  czy mężów, mają willę, samochody luksusowe, a Ona tak dobra wyszła za biedaka wink

Zaskakująco wielu ludzi uważa, że przeczytanie każdego słowa nie jest niezbędne do zrozumienia tekstu...

15

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą
AloneInTheDark napisał/a:

Odpowiem tak, bo trudno streścić 13 lat związku w dwóch zdaniach: to, że wyszłam za męża z rozsądku, znaczy tyle, że kochałam go, ale nie "szaleńczą miłością z romansów", tylko to uczucie rodziło się dłużej, poprzez poznawanie, a ślub był naturalnym przedłużeniem zwiazku. Nie jestem osobą, która zakochuje się od pierwszego wejrzenia.

Jeśli chodzi o moje zarobki, zarabiamy podobnie, ale ja zawsze starałam się jeszcze coś dorobić, żeby było lepiej. Nadal szukam i wykorzystuje alternatywne sposoby zarobku.

Jeśli chodzi o.moje staranie się dla męża i w ogóle. Zawsze dbałam o siebie, nie chodzę w starych dresach, znoszonych ubraniach itp, wyglądam zawsze schludnie, czysto, jestem umalowana i uczesana. Dbam o dom, przynoszę zakupy, gotuję.

Co do zarzutu, czemu ja nie zaproszę męża do knajpki. Nie zaproszę, gdyż mój mąż marudzi czasem jak proszę go o ukrojenie mi kromki chleba. Więc nie, nie zaproszę sad

No to nie zapraszaj. Dramatyzujesz "mąż nie chce mi ukroić kromki chleba!" Ojej straszne... Ja tez bym nie ukroiła, jakbym akurat coś robiła i powiedziała "ukrój se sam", a w moim związku nie ma wielkich problemów. Nie chcesz nic zrobić, żeby poprawić związek, to go zakoncz. A przyjaciółeczek opowiadających jak to męzowie je zabierają wiecznie na kolacje, kwiaty, prezenty itp. radzę słuchać zawsze na zasadzie "jednym wpuszczę, drugim wypuszcze". Wierz mi, milion razy słyszałam jak jedna kobieta próbuje drugą nastawic przeciwko facetowi. Jak się spotkają dwie baby i zaczyna się gadka o mężu jednej z nich, to zawsze zrobi się z tego "zostaw go! nie zasługuje na ciebie! ja bym sobie tak nie pozwoliła!". Ja naiwna tez kiedys tego słuchałam i koleżanka, która sama okazała się mieć w związku problemy z PRZEMOCĄ mi smiała radzic, jakiego to ja mam beznadziejnego faceta, bo po mnie nie podjechał gdzies tam. Także tego... zastanów się dobrze

16 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-09-26 10:47:00)

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą

To poczucie bycia wykorzystanym i bez wpływu na rzeczywistość w relacjach  jest tak symptomatyczne  w w przypadku DDA, DDD..
Póki autorka sobie tego nie uświadomi, to kolejne związki mogą być szukaniem wiatru w polu w oparach wiecznego niezadowolenia.

Zaskakująco wielu ludzi uważa, że przeczytanie każdego słowa nie jest niezbędne do zrozumienia tekstu...

17 Ostatnio edytowany przez Gary (2020-09-26 10:57:16)

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą

Możesz iść sama do teatru, na kawę, do kina? Czy będą draki i fochy?

Google:    "metoda 34 kroków netkobiety".

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

18

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą
ulle napisał/a:

Autorko, minimalizm nie polega na życiu w bylejakości, na dziafowaniu, lenistwie i gnuśności.
Minimalizm to coś zupełnie innego. Wyjaśnię Ci to tylko na jednym przykładzie. Nie kupujesz tonami ciuchów z sieciowek, bo wiesz, że za każdym kupionym przez Ciebie ciuchem stoją ciężko pracujący ludzie, w morderczych warunkach i za grosze szyją te łachy, żeby jakiś opadły grubas mógł nazrec się do syta. Wiesz o tym wszystkim i dlatego kupujesz tylko i wyłącznie to, co naprawdę jest Ci potrzebne i kupujesz z drugiej ręki. Jesteś bowiem zwolenniczką ekologicznego stylu życia. To tylko jeden z przykładów obrazujących, czym jest, od jakiegoś czasu coraz mocniejszy i Bogu dzięki za to, minimalizm.

Dlatego nawiązałam do tego tematu w moim pierwszym poście - zauważyłam, że ostatnio zrodził się pewien nowy trend. Trend chowania swoich niepowodzeń życiowych właśnie pod płaszykiem minimalizmu albo bycia tzw. freelancerem czy innym antysystemowcem.
Nawet stało się to świetnym sposobem na podryw!
Wiadomo, kobiety są podatne na trendy eko i tematy ochrony środowiska. Od niedawna wyrastają jak grzyby po deszczu takie nędzne szaławiły, życiowe niemoty i niedorajdy. I te niemoty opowiadają o minimalizmie, trendach eko, o oszczędzaniu surowców i że sobie taki tryb życia świadomie wybrały. Podczas gdy prawda jest taka, że gdyby mogły, to konsumowałyby na potęgę, no ale nie mają z czego wink.
Nie chcę być źle zrozumiana, bo rozumiem, że niektórzy żyją skromnie, bo tak im się życie potoczyło po prostu.
No ale zostańmy przy tym i nie szukajmy dla tego stanu jakichś kwiecistych pojęć, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.
Bo minimalizm to przecież dużo pracy koncepcyjnej, wiedzy, rozmyślania i planowania życia tak, aby móc żyć ekologicznie i zgodnie z koncepcją zrównoważonego rozwoju. To też wysiłek i ciężka praca, z tą różnicą, że nie na etacie.

You've got to be all mine, all mine
Foxy lady
Here I come

19 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-09-26 18:23:59)

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą

Zauważ, że to nie jej mąż zmienił swoje oczekiwania, tylko ona.
I tak, jak napisał Pasławek swoją wizję chyba ukryła nawet sama przed sobą.
Ja uwazam się za eko, ale mam słabość do pięknych rzeczy i kupiłabym sobie tę narzutę, a zrezygnowała z czegoś innego.
I nie przyszłoby mi do głowy wymagać tego od faceta. Ale ludzie mają różne wizje i do tego prawo. Tylko trzeba to wziąć na klatę, a nie zrzucać na innych,
Właśnie w tym rzecz by mieć w związku tę hierarchię spraw ważnych i nieważnych i takich które można w kąt ciepnąć podobną, a nie rozjeżdżającą się.
bo tak jak ktoś wejscie do domu, załozenie dresu i picie kawy uważa za dziadostwo, tak inny bieganie cały czas ze szmatą, zmywanie zaraz po obiedzie z przyjaciółmi w kuchni zamiast rozmowy z nimi w salonie uznać za znerwicoiwanie i małostkowość.
I fajnie się w tym zgrywać.
Ty to uznasz za dziadostwo, ktoś inny popuka się w głowę.
większszość ludzi zarabia 2000-4000 tys i żyje na podobnym poziomie.  jak ktoś ma inne aspiracje i w jego świecie partner czy partnerka  muszą mieć podobne niech odfrunie.  przed Coividem bez większego trudu doszłam do wysokich zarobków, ale teraz jest inaczej i nie uwazam się za biedaka czy dziada:) po prostu etap w życiu.
gdybym chciała mężczyznę który obsypie mnie biżuterią, to nie zawracałabym głowy komuś kto nie będzie tego robił.
Nie oceniam czyjejś hierarchii i nie chcę by ktoś wartościował moją. Nie uwazam by wakacje nad bałtykiem w domku były obciachem a opływanie wysp Jońskich jachtem nobilitacją. I koszty też nie są zabójczo odmienne.
Po prostu nie każdego kręci kasa. Pieniądze można zarobić i można stracić.

Zaskakująco wielu ludzi uważa, że przeczytanie każdego słowa nie jest niezbędne do zrozumienia tekstu...

20 Ostatnio edytowany przez ulle (2020-09-26 18:44:39)

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą

Wyposażenie mojego kota, a właściwie od jakiegoś czasu nawet dwóch, bo kotka mojej córki musi jakiś czas mieszkac u mnie. Tak więc moje koty mają 6 różnych miseczek, kuwetę, żwirek, dwa domki, w których lubią spać,  duży drapak, dwa kocyki, kilka grzebieni ( są długowłose) i trzy szczotki, szampon i transporterek. Chyba o niczym nie zapomniałam. Aha, mają też całkiem sporo zabawek.
Gdybym ja zaczęła wyliczać wszystkie rzeczy, które mam, to musiałabym chyba pisać do rana, a jeśli jeszcze uexglednilabym te, które od dawna zalegają mi w szafach i szafkach jako te na później, czyli po prostu niepotrzebne, to chyba bym oszalała wyliczając to wszystko.
Osobiście ten coraz mocniejszy trend eko, zwany minimalizmem bardzo mi się podoba i nawet nie wiem czy nie pójdę, przynajmniej w pewnym zakresie, w tym kierunku.
Generalnie nie mam nic przeciwko nowym trendom wyznaczających zupełnie inny kierunek stylu życia i tak na przykład ja jakiś czas temu założyłam sobie w domu małą dżunglę. Jestem zachwycona tym swoim nowym hobby. Też chodzi tu o dbałość o nature, ale nie tylko.
Elu, gdyby dla mnie priorytetem w życiu była kasa, to od kilku miesięcy mieszkalabym ze swoim byłem facetem, tym narcyzem i pod względem materialnym xylabym na naprawdę bardzo wysokim poziomie.

Nie wszystko, co nowe jest złe, ale faktem jest, że zawsze znajdą się ludzie, którzy zniszczą najlepsza nawet idee albo pomysł czyniąc z czegoś fajnego istna karykaturę.

21 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-09-26 19:04:58)

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą

W designie wszelkim minimalizm jest drogim stylem. Drogim w zakupie, tanim w przestrzeni wielu lat. Np meble Boconcept czy inne w tym stylu są drogie, ale na lata.
Klasyczny płaszcz z kaszmiru można nosić 5 lat śmiało, albo i dłużej, porządne kozaki to samo.
jak się to przeliczy na pieniądze, wyjdzie taniej niż 5 par butów za 120 jedna.
tylko tutaj nie o takim minimaliżmie w temacie mowa, tylko chyba filozofiię cieszenia się z rzeczy małych i inne podejscie autorki, a inne jej męża co spowodowało, że powstała między nimi duża niechęć już.

No i zerknęłam na miski dla kotów..:) designerzy się wyżywają, perełki niektóre.

Zaskakująco wielu ludzi uważa, że przeczytanie każdego słowa nie jest niezbędne do zrozumienia tekstu...

22

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą
Ela210 napisał/a:

W designie wszelkim minimalizm jest drogim stylem. Drogim w zakupie, tanim w przestrzeni wielu lat. Np meble Boconcept czy inne w tym stylu są drogie, ale na lata.
Klasyczny płaszcz z kaszmiru można nosić 5 lat śmiało, albo i dłużej, porządne kozaki to samo.
jak się to przeliczy na pieniądze, wyjdzie taniej niż 5 par butów za 120 jedna.
tylko tutaj nie o takim minimaliżmie w temacie mowa, tylko chyba filozofiię cieszenia się z rzeczy małych i inne podejscie autorki, a inne jej męża co spowodowało, że powstała między nimi duża niechęć już.

No i zerknęłam na miski dla kotów..:) designerzy się wyżywają, perełki niektóre.

Ela, koty mają najlepiej i zobacz, jak pięknie potrafią się urządzić. Nie bez powodu mówi się, że psy mają panów, a koty mają obsługę.

23 Ostatnio edytowany przez madoja (2020-09-29 10:53:34)

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą

Twój mąż ma trudność by Ciebie gdzieś zaprosić czy żeby w ogóle wyjść? Jak reaguje gdy powiesz że w sobotę pójdziecie do restauracji?
A co do kina - to też zawsze ja musiałam organizować. Bo to ja lubię kino, a mąż po prostu mi towarzyszy.

Słuchaj, skoro on Cię kocha to wierzyć mi się nie chce, że nie zrobiłby czegoś by się postarać.

Na takiej kolacji w restauracji (tak, sama zorganizuj) powiedz mu ze smutną minką ale i z miłością "Wiesz, bardzo bym chciała żebyś czasami sam mnie gdzieś zabrał, sam coś przygotował czy kupił kwiatka" albo "bardzo mi się podobasz w czarnej koszuli, wyglądasz w niej męsko i masz wtedy takie szerokie ramiona, byłoby ekstra gdybyś zakładał ją częściej".

I powtarzać mu to raz na jakiś czas! Bo ja zrobisz to tylko raz, to poprawa będzie na tydzień.

A co do pracy i zarobków - pod tym względem raczej nie masz co liczyć na zmianę. Faceci są strasznie uczuleni na tym punkcie.
Tak samo jak na punkcie seksu - więc nie dziwię się że jest Ci trudno wyłożyć kawę na ławę, powiedzieć że Cię nie pociąga bo jest zaniedbany.
Może próbuj właśnie metodami komplementów i nagród. Czyli że w czymś wygląda super, albo gdy chodzi do fryzjera, albo gdy się ogoli - a gdy to zrobi, to wtedy się do niego dobierać i zachwalać. A gdy jest zaniedbany - nie okazywać zainteresowania. Chyba sam wykmini ze ma dbać o siebie, by "dostawać"  seks.

24

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą

Ty mu mówisz, że on się nie stara - on nic nie robi. On ci mówi, że nie nosisz ładnej bielizny - też nic nie robisz.

Gdzie tu jakieś uczucie, gdy myślicie tylko o sobie i swoich potrzebach?

gdykochamy

25

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą

Takie mam poczucie, ze brakuje u was jakies ekscytacji i przyjazni.
Juz nie mowie, ze ekscytacji soba wzajemnie tylko co do zycia i robienia rzeczy. Wyjscia powinny same naturalnie wychodzic jezeli ludzie sa 'kumplami' poza byciem para. Mozna zoribc liste tego czego sie nigdy nie robilo czy co chcialoby sie robic. My chcemy isc do escape room i np jak moj nigdy nie gral w kregle to tam wlasnie poszlismy.
Do kina jak sie chce isc to mozna zobaczyc jaki wlasciwie film chcialoby sie zobaczyc. Lubie do kina isc na halloween i zakupic hotdogi i inne przekaski. Moj maz jest przeciwienstwem Twojego, nie jest minimalista i gotuje mi obiady, kupuje mi rzeczy. Jednak gdyby taki nie byl to i tak sama to bym robila bo lubie rzeczy i lubie sie rozpieszczac.
Ja rozumiem na co Ty narzekasz i ja sie wcale nie dziwie, Twoj facet to nie moj typ. Facet kasy moze nie miec, ale gest miec musi, o urodzinach pamietac musi, zwracac uwage musi.
Jednak jest taki moment gdzie sama, jako kobieta, mozesz sobie zapewnic przyjemnosci. Przyjemnosci dla siebie tylko, a nie takie zeby dzielic z kims. Nie trzeba miec kogos przy boku by sie tym dzielic.
Jak Ci on bedzie gledzil o bieliznie to powiedz mu o jego wygladzie, bo czasami taki typ faceta nie rozumie, ze facet tez ma wygladac.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

26

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą
AloneInTheDark napisał/a:

Jest freelancerem i pracuje kiedy chce, zarabia na minimum egzystencji, bo tak chce. Szczere rozmowy z nim nie pomagają, zawsze ma jakąś durną wymówkę.

To jego życie i jego życiowe priorytety, czas dorosnąć i pogodzić się z tym, że nie każdy ma takie same oczekiwania do życia. Jeden będzie zapychał jak traktor, żeby mieć kasę, inny woli mieć czas. Jeśli tobie jego priorytety nie odpowiadają, możesz odejść, albo zakasać rękawy i sama zarobić więcej - bo zarabianie więcej to twoja potrzeba, nie jego.

Owszem, taka postawa mężczyzny budzi wielką złość kobiet (patrz posty niezawodnych ulle i Lovelynn). Ale każdy normalny człowiek (nie pracoholik itp.) lubi i kasę, i czas wolny - rozbija się o to, w którą stronę wahadło się wychyli. W waszym przypadku, przy braku dzieci, jemu się wychyliło w stronę czasu. Ale też, skoro dzieci nie ma, nie ma wobec ciebie żadnych obowiązków.

I tak widzę, że kryzys wieku średniego bardziej dotyka kobiety, niż mężczyzn. Być może dlatego, że menopauza jest zjawiskiem bardziej drastycznym, niż andropauza.

"Tolerancja represywna to uzasadnienie dominacji niewielkiej, świadomej swoich celów i dobrze zorganizowanej mniejszości nad rozbitym, upokorzonym, nie potrafiącym bronić własnego systemu wartości społeczeństwem".
Ideolog Nowej Lewicy, niemiecki komunista Herbert Marcuse.

27

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą
JaJakoJa napisał/a:
AloneInTheDark napisał/a:

Jest freelancerem i pracuje kiedy chce, zarabia na minimum egzystencji, bo tak chce. Szczere rozmowy z nim nie pomagają, zawsze ma jakąś durną wymówkę.

To jego życie i jego życiowe priorytety, czas dorosnąć i pogodzić się z tym, że nie każdy ma takie same oczekiwania do życia. Jeden będzie zapychał jak traktor, żeby mieć kasę, inny woli mieć czas. Jeśli tobie jego priorytety nie odpowiadają, możesz odejść, albo zakasać rękawy i sama zarobić więcej - bo zarabianie więcej to twoja potrzeba, nie jego.

Owszem, taka postawa mężczyzny budzi wielką złość kobiet (patrz posty niezawodnych ulle i Lovelynn). Ale każdy normalny człowiek (nie pracoholik itp.) lubi i kasę, i czas wolny - rozbija się o to, w którą stronę wahadło się wychyli. W waszym przypadku, przy braku dzieci, jemu się wychyliło w stronę czasu. Ale też, skoro dzieci nie ma, nie ma wobec ciebie żadnych obowiązków.

I tak widzę, że kryzys wieku średniego bardziej dotyka kobiety, niż mężczyzn. Być może dlatego, że menopauza jest zjawiskiem bardziej drastycznym, niż andropauza.

Od razu "złość kobiet".
Jeszcze raz: niech każdy układa sobie życie na własnych zasadach, nic mi do tego. Jeśli w związku panuje obopólna zgoda na pewien modej życia - to  nie mam problemu ani z pracoholikami, ani z całkowitymi abnegatami.
Jednak w opisanym przypadku tej obopólnej zgody niestety nie dostrzegam - życiowe cele obu partnerów wyraźnie się rozjeżdżają, co rodzi rozgoryczenie jednej ze stron.
Zirytowało mnie również użycie terminu "minimalizm" w opisanym kontekście, bo nie na tym on polega. Ale to wszystko.

You've got to be all mine, all mine
Foxy lady
Here I come

28

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą
madoja napisał/a:

Tak samo jak na punkcie seksu - więc nie dziwię się że jest Ci trudno wyłożyć kawę na ławę, powiedzieć że Cię nie pociąga bo jest zaniedbany.
Może próbuj właśnie metodami komplementów i nagród. Czyli że w czymś wygląda super, albo gdy chodzi do fryzjera, albo gdy się ogoli - a gdy to zrobi, to wtedy się do niego dobierać i zachwalać. A gdy jest zaniedbany - nie okazywać zainteresowania. Chyba sam wykmini ze ma dbać o siebie, by "dostawać"  seks.

Ubrac ladna bielizne i powiedziec mu, ze wyglada jak dziad big_smile XD oczywiscie zartuje

He said "I'll tell you a little story 'bout the wicked witch of wonder"
Hell! No! Don't let her take my soul!!

29

Odp: Pułapka bycia zawsze dobrą

Ona ma koło 40, gdzie tam jeszcze do menopauzy smile Po prostu inaczej sobie wyobrażałem życie i czuje że jej coś ucieka. Dobrze określić  czym to coś jest, i czy ma wiele wspólnego z mężem, czy z samą autorką i jak się z nim rozstanie, swoje dylematy poniesie ze sobą.

Zaskakująco wielu ludzi uważa, że przeczytanie każdego słowa nie jest niezbędne do zrozumienia tekstu...

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Pułapka bycia zawsze dobrą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018