Czy faktycznie to był powód by było jej przykro? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

Temat: Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?

No bo ja (25 lat) od roku mam zajęcia z niewiele starszą ode mnie rehabilitantką. Dzisiaj akurat na zajęciach miałam zły humor, w sensie ćwiczyłam ładnie, jak zwykle, tylko się nie odzywałam, wkurzyło mnie gdy mnie poprosiła o wybranie kolejność ćwiczeń, odpowiadałam "jak chcesz" albo "nie obchodzi mnie to" co prawda niezbyt miłym tonem, ale jej nie obrażałam. Zapytała czy ma się do mnie nie odzywać. Potwierdziłam. Było widać że jest jej przykro, ale uznałam jej reakcje za przesadzoną, ani jej nie obrażałam, wykonywałam polecenia, tyle że przez mój brak decyzyjności dnia dzisiejszego nie poszłyśmy chodzić w terenie, bo nie zdecydowałam się w jakie miejsce chcę pójść i chodziłyśmy na terenie gabinetu.
Nawet posadziła mnie przed sobą i przez jakąś minutę patrzyła się na mnie, chyba oczekiwała przeprosin.
Potem powiedziała że jest jej przykro, ale rozumie.
Według mnie przesadza, ani się nie kłóciliśmy, ani jej nie obrażałam, ale chyba ona czuje się dotknięta.
Powinnam przeprosić?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?

Hm w sumie  powinnaś za swój ton,  jak nie masz na coś ochotę możesz to powiedzieć inaczej.  Ja bym kupiła Jej jakąś fajną muffinke  żeby było Jej miło smile

Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu.

3

Odp: Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?
NiesprawnaDiana napisał/a:

(...) Dzisiaj akurat na zajęciach miałam zły humor, w sensie ćwiczyłam ładnie, jak zwykle, tylko się nie odzywałam, wkurzyło mnie gdy mnie poprosiła o wybranie kolejność ćwiczeń, odpowiadałam "jak chcesz" albo "nie obchodzi mnie to" co prawda niezbyt miłym tonem, ale jej nie obrażałam. Zapytała czy ma się do mnie nie odzywać. Potwierdziłam. (...)

Co byś czuła, gdyby wobec Ciebie tak ktoś się zachowywał?


(...) Było widać że jest jej przykro, ale uznałam jej reakcje za przesadzoną (...)
Według mnie przesadza, ani się nie kłóciliśmy, ani jej nie obrażałam, ale chyba ona czuje się dotknięta. (...)

Nie pomyliłaś się? To Ty oceniasz, czy reakcja na Twoje zachowanie wobec niej jest słuszna czy nie? To Ty wyrokujesz o tym, czy inna osoba ma prawo do takich nie innych uczuć? 



(...) Powinnam przeprosić?

Skoro uważasz, że Twe zachowanie wobec niej za właściwe, to o co pytasz? Poza tym w przepraszaniu nie chodzi o wypowiedzenie formułki.
Gdybyś zamieniła się z nią miejscami, to także miałabyś wątpliwości co do przeprosin? Czego oczekiwałabyś od osoby, która zlekceważyła Cię?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

4

Odp: Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?
NiesprawnaDiana napisał/a:

Według mnie przesadza, ani się nie kłóciliśmy, ani jej nie obrażałam, ale chyba ona czuje się dotknięta.
Powinnam przeprosić?

Ja tam nie chciałabym pracować z naburmuszoną pacjentką, według mnie twoje zachowanie było dziecinne. Wystarczyło powiedzieć mam kiepski dzień, pogadamy innym razem.

Szukam świata w którym jedna jaskółka czyni wiosnę, gdzie szewc chodzi w butach, gdzie jak cię widzą to dzień dobry, szukam świata w którym człowiek człowiekowi człowiekiem.

5

Odp: Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?
NiesprawnaDiana napisał/a:

, tylko się nie odzywałam, wkurzyło mnie gdy mnie poprosiła o wybranie kolejność ćwiczeń, odpowiadałam "jak chcesz" albo "nie obchodzi mnie to" co prawda niezbyt miłym tonem, ale jej nie obrażałam. Zapytała czy ma się do mnie nie odzywać. Potwierdziłam. Było widać że jest jej przykro, ale uznałam jej reakcje za przesadzoną, ani jej nie obrażałam, wykonywałam polecenia,
?

A wg Ciebie trzeba kogoś obrazić, by mogło mu być przykro?

Zachowałaś się obcesowo i nieprzyjemnie. Pamiętam Twoje inne tematy i Ty w ogóle masz problem z zachowaniem. Nie potrafisz zupełnie wczuć się ani w sytuację ani w sytuację innej osoby. Liczysz się tylko Ty i Twoje humory. Rehabilitantka ma czodzić na paluszkach i milczeć, bo Ty nie potrafisz grzecznie na pytanie odpowiedzieć, czy choćby wyjaśnić, że masz kiepski humor?

Jeśli naprawdę nie wiesz, co źle zrobiłaś, dlaczego ona jest urażona, to nie przepraszaj, bo to będą tylko puste słowa, a sytuacja się za jakiś czas powtórzy, jak nie z nią to z kimś innym, kto np będzie chciał Ci złożyć życzenia urodzinowe...

6 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-09-24 19:11:32)

Odp: Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?

Tak Diano sprawiasz mocne wrażenie, że innym ludziom robisz wielką łaskę .
Cała Twoja teoria na temat natury aspołecznej to jakieś dziecinne fochy,chimery(upss) i humory.

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

7

Odp: Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?

Paslawku,
dziecinne fochy? Chimery? Humory?
Posługujesz się eufemizmami, miast nazwać rzeczy po imieniu.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

8 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2020-09-24 22:50:49)

Odp: Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?

Diano, nie szanujesz ludzi, jesteś obcesowa, roszczeniowa i wydaje ci się, że jesteś pępkiem świata.
Treść usunięta ze względu na mało kulturalne wyrażenie. Na przyszłość proszę się powstrzymać, patrz Regulamin Forum.

9

Odp: Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?

Praca fizjo/rehabilitanta jest ciężka. Fizycznie i psychicznie.
A tu wypadnie praca z taką Dianą.

10

Odp: Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?

Nikt nie ma prawa wyrokować, czy "to jest wystarczający powód, żeby było przykro" - emocje są, i tyle. Nikt nie pyta "czy to był wystarczający powód, żeby woda się zagotowała"? Zagotowała się i tyle. Jakby nie było warunków, to by się nie zagotowała. Nikt nie rozważa czy to dobrze czy źle - to zwyczajnie FAKT. Jej było przykro.

Nie wiem natomiast, czy fakt, że jej było przykro, cokolwiek dla Ciebie znaczy. Masz prawo mieć w nosie to, że jej było przykro - takie sprawiasz wrażenie. Jak chcesz mieć z nią dobrą relację, to bądź dla niej miła, jak nie chcesz - nie bądź. To Ty wybierasz, jakich masz ludzi wokół siebie. Potraktowanie kogoś tak, jak potraktowałaś rehabilitantkę będzie powodować, że ludzie nie będą chcieli z Tobą spędzać czasu.

If you can be anything, be kind.

11

Odp: Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?

Obserwując Twoje posty na Forum, można stwierdzić, że oczekując empatii i szacunku od innych, sama nie masz ich za grosz. To przykre, bo potem na bazie Twojego zachowania niektórzy ludzie zniechęcają się do bliższych kontaktów z osobami niepełnosprawnymi.

W opisanej przez Ciebie sytuacji zachowałaś się nietaktownie i niegrzecznie. Wystarczyło powiedzieć, że nie masz dzisiaj nastroju na pogaduchy. Powinnaś przeprosić rehabilitantkę.

12

Odp: Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?
NiesprawnaDiana napisał/a:

No bo ja (25 lat) od roku mam zajęcia z niewiele starszą ode mnie rehabilitantką. Dzisiaj akurat na zajęciach miałam zły humor, w sensie ćwiczyłam ładnie, jak zwykle, tylko się nie odzywałam, wkurzyło mnie gdy mnie poprosiła o wybranie kolejność ćwiczeń, odpowiadałam "jak chcesz" albo "nie obchodzi mnie to" co prawda niezbyt miłym tonem, ale jej nie obrażałam. Zapytała czy ma się do mnie nie odzywać. Potwierdziłam. Było widać że jest jej przykro, ale uznałam jej reakcje za przesadzoną, ani jej nie obrażałam, wykonywałam polecenia, tyle że przez mój brak decyzyjności dnia dzisiejszego nie poszłyśmy chodzić w terenie, bo nie zdecydowałam się w jakie miejsce chcę pójść i chodziłyśmy na terenie gabinetu.
Nawet posadziła mnie przed sobą i przez jakąś minutę patrzyła się na mnie, chyba oczekiwała przeprosin.
Potem powiedziała że jest jej przykro, ale rozumie.
Według mnie przesadza, ani się nie kłóciliśmy, ani jej nie obrażałam, ale chyba ona czuje się dotknięta.
Powinnam przeprosić?

Pasudnie sie zachowalas. Ona byla w pracy, starala sie byc mila-pewnie cie polubila-a ty bylas wredna, marudzaca baba.
Nie usprawiedliwia cie ani zly humor ani niepelnosprawnosc.
Mam przyjaciol z SM, jezdzacych juz na wozkach elektrycznych ze wspomaganiem i NIGDY nie doswiadczylam od nich tak egoistycznego zachowania. Gdy maja zly dzien, bo bol, trudnosci z oddychaniem czy zwyczajnie "muchy w nosie" mowia o tym wprost i wtedy daje im spokoj.
Kazdy ma prawo do zlego dnia, ale nie ma prawa do wyladowywania swoich frustracji na innych.
Nie przepros jej za swoje obcesowe zachowanie i zrob tak jeszcze z raz czy dwa i albo zmienisz fizjoterapeutke, albo zobaczysz co to znaczy cwiczyc z kims zimnym jak lod.

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

13

Odp: Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?
Cyngli napisał/a:

Obserwując Twoje posty na Forum, można stwierdzić, że oczekując empatii i szacunku od innych, sama nie masz ich za grosz. To przykre, bo potem na bazie Twojego zachowania niektórzy ludzie zniechęcają się do bliższych kontaktów z osobami niepełnosprawnymi.

W opisanej przez Ciebie sytuacji zachowałaś się nietaktownie i niegrzecznie. Wystarczyło powiedzieć, że nie masz dzisiaj nastroju na pogaduchy. Powinnaś przeprosić rehabilitantkę.

Dokładnie to samo miałam napisać.
Nie masz Autorko za grosz empatii, wszystko się Tobie należy, wszyscy muszą zrozumieć ze Ty jesteś aspołeczna, że nie lubisz tego i owego a jeśli o tym zapomna lub przez chwilę zachowają się nie po Twojej myśli to dajesz im to odczuć bardzo boleśnie. Dodatkowo jesteś foszasta, zachowujesz sie jak małe dziecko i czasami bywasz wręcz chamska. Rehabilitantka wykonuje z Tobą ćwiczenia, żeby TOBIE pomoc a Ty robisz jej łaskę jakby to było w jej interesie. Na miejscu tej kobiety zaczęłabym Cie traktować na Twoich zasadach czyli "lata mi czy będziesz ćwiczyć czy nie, czy pójdziecie w teren czy przesiedzicie czas zajec".Skoro Tobie nie zależy na własnym zdrowiu to jej nie musi tymbardziej. Tyle ze ona chyba taka nie jest i probuje zrozumieć i przełknąć Twoje "jazdy". Szacunek dla niej za to ogromny a dla Ciebie lekcja do odrobienia. Niepelnosprawnosc nie uprawnia Cie do bycia wredną, szczególnie w stosunku do osób które chcą Ci pomóc i szczególnie w sytuacji gdzie nigdy sama być może nie będziesz samowystarczalna wiec wypadałoby (nawet w ramach zimnej, wyrachowanej kalkulacji) nie zrazić do siebie wszystkich ludzi wokoło. A zaręczam Ci ze jesteś na najlepszej drodze do tego bo nawet rodzina może wkoncu się na Ciebie wypiąć jak się będziesz tak zachowywać a co dopiero obce osoby. Zacznij więc trochę myśleć o uczuciach innych jak również o swojej własnej sytuacji a nie zachowujesz się jakbyś niepelnosprawna była nie tylko fizycznie ale również a może przede wszystkim emocjonalnie.

14 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2020-09-25 10:19:50)

Odp: Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?

Niestety, zwykle osoby obawiające się zranienia są tak bardzo skoncentrowane na sobie, tak bardzo pochłonięte są budowaniem pancerza wokół swej - w ich mniemaniu jedynej delikatnej i wrażliwej - osoby, że nie zauważają tego, że same rozdzielają ciosy na prawo i lewo. Częstokroć jednak walą świadomie, patrząc na reakcje i sprawdzając granice swych ofiar; często to test na uczucia innych wobec tychże osób: bo im więcej znoszą, tym bardziej kochają/lubią. Nie wiedzą lub nie przyjmują do wiadomości, że wytrzymałość ludzka jest ograniczona. A gdy wokół robi się pusto, tłumaczą to swą aspołecznością.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

15

Odp: Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?

Ależ mówiłam jej, sama pytała, powiedziałam że mam zły humor i żeby nie gadać, ale chyba tymi pytaniami i innymi żartami chciała bym nauczyła się decyzyjności, bo ta często leży nawet gdy mam dobry humor no i pewnie mnie też chciała rozweselić

16

Odp: Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?

Ręce opadają. hmm

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

17

Odp: Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?

Za bardzo się zastanawiasz. Po prostu bądź milsza.

18

Odp: Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?
Wielokropek napisał/a:

Ręce opadają. hmm

To prawda smile

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

19

Odp: Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?

Jesteś z tej grupy niepełnosprawnych, której nie cierpię, czyli:
- Traktujcie mnie, jak osobę pełnosprawną, nie litujcie się, chcę być traktowana bez taryfy ulgowej, wypraszam sobie żeby mnie traktować inaczej, niż pozostałych...
Jeśli jednak coś zawalą, zawiodą na jakimś polu, wtedy zaczynają się ukrywać za swoja niepełnosprawnością:
- Ale o co chodzi? Przecież ja jestem niepełnosprawna! Mnie wolno!

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Czy faktycznie to był powód by było jej przykro?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018