Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

1

Temat: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Zacznę może od początku. Rok temu w maju zostawił mnie chłopak, mówił, że się wypalił, po kilku dniach twierdził, że kocha. Po paru dniach znowu mnie nie kochał. Gdy pytałam dlaczego, skąd zmiana, w odpowiedzi słyszałam, że jestem śmieciem, nic dla niego nie znaczę, nie musi mi nic tłumaczyć, a przez 5 lat związku byłam dziwka, a nie dziewczyna. Było to dla mnie niesamowicie bolesne. Po paru dniach wracał z wyznaniem miłości. I tak do maja tego roku. W końcu postanowiłam to zakończyć i zablokowałam go gdzie tylko mogłam. Miałam dość. Pomogło mi czytanie tego forum, szukanie informacji o przemocy psychicznej, uzależnieniu od drugiej osoby, od zastrzyków emocji, zaburzeniach narcystycznych. I znalazłam się w takim punkcie, że wszędzie widze psychopatów. Nie rozmawiam z nim od maja, czyli 4 miesiące. Jestem psychicznie stabilniejsza. Bywają dni ze czuje sie nic nie warta,słaba i głupia, że pozwalałam się tak traktować, ale odcinam się powoli od tego co było.
Zaczęłam umawiać się z dawnym kolegą i nie umiem ocenić czy bez wybuchów silnych emocji to w ogóle miłość. Spotykamy się raz na 2 tygodnie. Bardzo rzadko i tylko jeśli on ma czas. To on nalegał, żeby to był związek, ja mówiłam, że dla mnie to jest luźne spotykanie. Tak rzadkie spotkania, komentowanie i dodawanie lajków innym dziewczynom nie budzi mojego zaufania, dlatego już kilka razy zrobiłam krok w tył. Przestawałam odpisywać na wiadomości, nie dzwoniłam, nie pisałam. Znikałam. On wtedy pisał, szalał, mówił, że nic się nie dzieje a my dopiero zaczynamy zwiazek. I tak dałam mu szanse. Pojechaliśmy razem na 5 dni nad morze. To były bardzo przykre wakacje. Traktował mnie jak kumpla, ciągle prosił żebym robiła mu zdjęcia na plaży, siedział wieczorami na telefonie i pisał z "kolegami", przez cały wyjazd nie wziął mnie ani razu za rękę, nie przytulił. A gdy podchodzili do nas sprzedawcy z różami mówił ze nie ma pieniędzy. Byłam tam jak koleżanką + wieczorne bonusy... On uważa ze to były najlepsze wakacje w jego życiu. Tzn. tak mówi. Dla mnie były koszmarne.
Sama nie wiem, czy to ze mną jest cos nie tak? Czy to kolejny narcyz/psychopata? Nie szukałam nikogo do związku. Chciałam pobyć sama, ale on jak usłyszał ze znów jestem wolna to ciągle pisał, dzwonił. Tylko to wszystko jest jakieś koślawe. Ja jestem turbo ostrożna, a on też? Prosił, żebym go zaprosiła do siebie (nie ma opcji zebym przedstawiła rodzinie kogoś komu nie ufam, wiedzą jak przeżyłam poprzednie rozstanie), poznałam jego brata i kolegów, więc kilka kroków w przód też było.
Wiem, że bardzo mnie pilnuje w social mediach, gdy w złości usunęłam zdjęcia z nad morza, bo umówił się z moją koleżanką (oznaczył ją żebym widziała i nie miała wątpliwości z kim był. Może chciał wzbudzić zazdrość, żebym stała się trochę milsza i łagodniejsza?) to on też pousuwał zdjęcia. Przepytywał mnie o każdego kolegę i mówił ze on z nikim rywalizował nie będzie.
Porozmawiałabym z nim, ale nie ufam mu. Taka rozmowa przyniosłaby tylko czcze gadanie. To dopiero początki a on już stosuje na mnie gierki.
Dodam jeszcze ze jego poprzednia dziewczyna działała na dwa fronty i ostatecznie wybrała innego. On jej nie mógł/ nie może tego wybaczyć. Ze straszną złością o niej mówi.
Starałam się opisać to jak najdokładniej. Mam nadzieje, że ktoś doradzi mi czy lepiej ewakuować się z tego "związku" czy dać temu szanse, choć na to nie mam sposobu.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

znowu trafiłaś na frajera, słusznie czytasz znaki- olej typa, szukaj dalej.

3

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Wg mnie on Cię traktuje bardzo przedmiotowo.
Jeżeli czujesz się źle w jakiejkolwiek relacji to znak że ta relacja nie jest do końca dobra. Można podjąć próby naprawy ale sama mówisz że mu nie ufasz ba tyle żeby podjąć jakąkolwiek rozmowę. To już mówi samo przez siebie. Granie na uczuciach nie jest ok.
Spróbuj się może wycofać z tej relacji, a nast razem bardziej ostrożnie podejdź do potencjalnego partnera.

4

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Z opisu zachowania tego chłopaka wynika, że jest mocno niedojrzały... Granie na emocjach, wzbudzanie zazdrości, kontrolowanie. To, że miał złe doświadczenia w poprzednim związku nie powinno rzutować na ten związek. To nie Twoja wina, że ktoś inny go potraktował źle.

Z mojego punktu widzenia ta relacja nie rokuje. Niemniej pytanie czy Tobie tak naprawdę na niej zależy? Rozmawiałaś z tym chłopakiem szczerze o wakacjach? O swoich oczekiwaniach? O tym jak się poczułaś? Mam wrażenie, że u Was słabo z komunikacją...

5 Ostatnio edytowany przez Xtal (2020-09-18 21:34:12)

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

No właśnie. Myślałam, że może ja nad interpretuje wszystko. W poprzednim związku emocji mi nie brakowało, miałam skoki od ekscytacji do nienawiści, aż skończyło się na leczeniu nerwicy u psychiatry. Teraz wypracowałam wewnętrzny spokój. Nic nie czuje do tego chłopaka. Zerwanie tego w tym momencie nie będzie mnie wiele kosztowało.
Sama już nie wiem co robić. Gdy ostatnio odsunęłam się, on dzwonił, pisał, w końcu powiedziałam, że przecież to nie jest związek i żeby dal mi spokój. On wtedy powiedział, ze zmienimy to, pojedziemy na wakacje, będziemy się widywać częściej. I nic z tych słów nie wynikło. Jest tak jak było.
Myślę, ze on oczekuje ze to ja będę się starać, wieszać mu na szyi, zasypywać go wiadomościami tak jak te inne dziewczyny. U mnie czegoś takiego nie będzie dopóki mu nie zaufam. A jak mam to zrobić, jak on umawia się z innymi? to jest jak blednę koło.
On na wakacjach poruszył temat moich kolegów, to znajomi ze studiów czasami wymienimy kilka zdań. Powiedział, że jego dziewczyna nie może rozmawiać z innymi, bo on tego nie toleruje. Ja byłam mocno poirytowana, bo wcześniej przez godzinę gapił się w telefon odpowiedziałam mu "ja się o twoje koleżanki nie czepiam". A on, że przecież on nie ma nikogo więcej i tylko ja jestem. Kłamał mi prosto w twarz, bo jego telefon odbijał się w szybie i widziałam, że rozmawiał z inną dziewczyną. Dlatego uważam, że próba szczerej rozmowy będzie tylko odwróceniem kota ogonem.
Wiem jak przebiegnie ta rozmowa, on załagodzi sytuacje i dalej będzie robił co chciał.
Chyba mi nie zależy na kimś kto od samiutkiego początku robi mnie w konia. Najlepiej byłoby zerwać, ale nie wiem jak to zrobić. Jak mu tego nie wyjaśnie to będzie to trwać w nieskończoność. Spotkamy się od czasu do czasu i tyle. Ani zaufania, ani wsparcia. Nic tylko takie puste gadanie o pogodzie. Tylko nie wiem jak to umiejętnie zrobić? Nie chce powiedzieć wprost co mnie gryzie, bo wyjdzie że wymuszam na nim deklaracje.

6

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja
Xtal napisał/a:

No właśnie. Myślałam, że może ja nad interpretuje wszystko. W poprzednim związku emocji mi nie brakowało, miałam skoki od ekscytacji do nienawiści, aż skończyło się na leczeniu nerwicy u psychiatry. Teraz wypracowałam wewnętrzny spokój. Nic nie czuje do tego chłopaka. Zerwanie tego w tym momencie nie będzie mnie wiele kosztowało.
Sama już nie wiem co robić. Gdy ostatnio odsunęłam się, on dzwonił, pisał, w końcu powiedziałam, że przecież to nie jest związek i żeby dal mi spokój. On wtedy powiedział, ze zmienimy to, pojedziemy na wakacje, będziemy się widywać częściej. I nic z tych słów nie wynikło. Jest tak jak było.
Myślę, ze on oczekuje ze to ja będę się starać, wieszać mu na szyi, zasypywać go wiadomościami tak jak te inne dziewczyny. U mnie czegoś takiego nie będzie dopóki mu nie zaufam. A jak mam to zrobić, jak on umawia się z innymi? to jest jak blednę koło.
Szczera rozmowa nie wiem czy ma sens, bo nie wiem co miałabym mu powiedzieć? "Jesteś dla mnie zimny, niedostępny, domyślam się, że piszesz z innymi dziewczynami, dlatego nie chce dłużej umawiać się"?
On na wakacjach poruszył temat moich kolegów, to znajomi ze studiów czasami wymienimy kilka zdań. Powiedział, że jego dziewczyna nie może rozmawiać z innymi, bo on tego nie toleruje. Ja byłam mocno poirytowana, bo wcześniej przez godzinę gapił się w telefon odpowiedziałam mu "ja się o twoje koleżanki nie czepiam". A on, że przecież on nie ma nikogo więcej i tylko ja jestem. Kłamał mi prosto w twarz, bo jego telefon odbijał się w szybie i widziałam, że rozmawiał z inną dziewczyną. Dlatego uważam, że próba szczerej rozmowy będzie tylko odwróceniem kota ogonem.

No to chyba masz odpowiedź. Po pierwsze primo nie ufasz mu, więc nie możesz się zaangażować (i bardzo dobrze!), po drugie primo on nie jest z Tobą szczery, po trzecie próbuje Cię kontrolować i ograniczać, co jest mocno niedojrzałe i trąci zakompleksieniem (nie wyobrażam sobie, żeby mój partner miał mi zabraniać mieć znajomych albo ja jemu znajome).

Myślę, że intuicja podpowiada Ci dobrze. Jeśli nie chcesz na razie podejmować radykalnej decyzji, to możesz się zdystansować i ewentualnie powiedzieć mu szczerze czego oczekujesz od tej znajomości, że nie otworzysz się dopóki nie zaufasz, a nie zaufasz, dopóki on nie zdobędzie Twojego zaufania swoim postępowaniem (i tu możesz wyliczyć konkretne działania, których oczekujesz), nie masz nic do stracenia, a przy okazji potrenujesz asertywność.

7 Ostatnio edytowany przez Xtal (2020-11-30 00:23:13)

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

To znowu ja. Od wakacji minęło już dobrych kilka miesięcy, a sytuacja z tym chłopakiem nie uległa poprawie. Ciagle jest tak samo. Jestem/nie jestem dziewczyna. Meczy mnie to strasznie. Umawiamy się tyle czasu, a ja mu ciagle nie ufam. Nie chce go wpuścić bliżej do siebie, bo jak? Z całym haremem w pakiecie?
Pokłóciłam się z nim o to. W końcu powiedziałam co myśle, czyli, ze nie traktuje  mnie poważnie, ze umawia się jak mu się chce i w ogóle ani nie jesteśmy razem, ani tym bardziej się nie przyjaźnimy. On wzorowo przeprosił i poprosił o szanse. To dałam... Może 2 tygodnie była poprawy. Teraz znowu jest to samo. Już miałam ochotę pójść z nim naprzód. Zaprosić do domu, żeby zrobiło się poważniej ( bo umawiamy się już pewnie ponad pół roku i wyłącznie na mieście, spotkania raz na tydzień lub 2 tygodnie a czasami i miesiąc ciszy)
Jest mi po prostu wstyd za niego. Moja siostra się smieje ze co to za chłopak, ze po co ja w ogóle się z nim spotykam.
I ja to wiem. Nie ma po co. Ale kiedy ja już mam go dość to on się „ stara”. Ja w ogóle nie wiem o co chodzi... nie rozumiem.
Totalnie jestem zagubiona.
Wkurza mnie jego nieszczerość. Bo czuć na kilometr ze ze mną pogrywa, ze trzyma mnie w rezerwie. Ale to w koncu musi pójść w któraś stronę. A ja coraz większa mam ochotę zerwac z nim kontakt. on sam nie wie czego chce, odejsc mi nie chce dać, ale iść do przodu tez nie chce. ( nie liczę na oświadczyny. Licze, ze będę mogła odczuć ze jestem trochę ważniejsza od reszty koleżanek)
Jest mi strasznie smutno. Wyczuwam w jego zachowaniu manipulacje mną. Na tyle bym nie odeszła, ale tez nie tak bardzo żebym poczuła się w związku. Nie umiem rozwiązać tej sytuacji. Nie wiem.
Była próba wyjaśnienia tego i skończyło się na udawanej poprawie.
Może powinnam przestać odpisywać? Zablokowac?
Nie chce nim manipulować tylko ochronić siebie.

8 Ostatnio edytowany przez KoloroweSny (2020-11-30 01:08:45)

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

A Ty nadal z nim nie zakończyłaś relacji? Po co tkwisz w takim czymś, ani to związek ani koleżeństwo. Tu już nie ma co rozwiazywać i o czym rozmawiać. Tu jest tylko jedna droga, z której nie chcesz skorzystać. Piszesz, że on nie chce Ci dać odejśc, on to, on tamto. Nie jesteś jego niewolnikiem, masz wolną wole i swobodę decyzji. Powinnaś skupić się na sobie, wejść w głąb siebie i zadać pytanie - dlaczego jestem w takiej relacji i boję się zerwać? Jakie to ma podłoże i skąd to się bierze. Po wcześniejszym zerwaniu od razu prawie weszłaś w nowy 'związek'. Nie przemyślałaś nic, nie wykonałaś pracy nad sobą. I przez to poraz kolejny weszłaś w coś, co obok zwiazku nawet nie stało.

9 Ostatnio edytowany przez Xtal (2020-11-30 09:02:10)

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Sama nie wiem o co ze mną chodzi. Chyba jestem taka ciepła klucha, liczę, ze ludzie nie są tacy źli, ze powinno się dawać kolejne szansy i nie ranić innych.
Pewnie wynika to z mojego dzieciństwa, moja mama zawsze oczekiwała ze będę dzieckiem przezroczystym, bezproblemowym, miałam być cicha, spokojna, zadania odrobione bez żadnych problemów. Byłam takim dzieckiem którego nie było, którego potrzeby się nie liczyły. Mama miała być szczęśliwa, ze może sobie pooglądać telewizje w spokoju, czy poplotkować z koleżankami. A ja byłam dumna ze sama sobie radzę i nikomu nie przeszkadzam.
Dlatego teraz nie potrafię się postawić, zawalczyć o siebie i powiedzieć wprost ze coś mi nie odpowiada. Po prostu nie chce stwarzać problemów.
najchętniej ucieklabym od niego bez słowa żeby nie musicie już nic mówić. Tylko on już mnie na tyle poznał, ze wie, ze trochę mnie pobajeruje i dalej będę w tym trwać.
A jeśli chodzi o poprzedni związek to dużo przemyślałam, jestem bardziej świadoma, straciłam trochę naiwności, dlatego nie mam złudzeń co do przyszłości tego czegoś co nawet na nazwę związek nie zasługuje.
Chociaż może to ja blokuje ruchy, z jego perspektywy moze to wygladac tak, ze to ja jestem problemem. On już mnie kilka razy zaprosił do starego mieszkania rodziców, poznałam jego brata, kilku kolegów. A ja w tym czasie pozwoliłam mu podjechać samochodem pod bramę wjazdową swojego domu. Tyle.
I dziwie się ze on mi nie okazuje uczuć, nie stara się i w sumie pewnie pisze z innymi dziewczynami. On często wspomina ze chce przyjść do mnie do domu, poznać moich rodziców, ze znamy się tyle lat, a ja go nie dopuszczam bliżej. Tak samo jak mnie przytula, czy całuje to ja sztywnieje.
Ostatnio tez mu mówię drobne uszczypliwości, niby w żartach, ze on to jest taki ze głowa mu lata na boki za innymi dziewczynami, ze chyba pod tym względem mnie nie zaskoczy. A on się tłumaczy ze się zmienił, ze sporządniał, ze myśli już poważnie, bo się wysłał, a do mnie zawsze miał słabość.
Miło się tego słucha, ale jakoś się boje. Ze to kłamstwa, ze to kolejny facet, który mi w jakiś sposób zrobi krzywdę. Tam ten poprzedni tez pięknie mówił, nawet pomiędzy nazywaniem mnie dziwka i śmieciem. Nie wiem. Chyba mam wykrzywione postrzeganie związków i na pewno tez jestem winna tego, ze to tak wyglada. Myśle ze takie pisanie z innymi na moich oczach, komentowanie innym dziewczną, wysyłanie serduszek, ma wzbudzić moją zazdrość, bo po co robiłby to centralnie na moich oczach do wspólnych znajomych? Jak się chce mieć kilka dziewczyn, to się pilnuje człowiek, żeby nie pokazać, a nie w taki sposob.
A z drugiej strony sytuacja z przed 2 tygodni. Zachwalał jedną restauracje, wiec zaproponowałam żebyśmy wzięli jedzenie na wynos z tamtąd, a on nie chciał, bo będą kolejki, bo covid, bo pewnie zamkniete i jedzenie nie takie dobre. Migał się niesamowicie, wiec odpuściłam. Ale zastanowiło mnie to czy on się nie boi ze mną pokazać publicznie. Jestem strasznie pogubiona w tym. Chciałabym szczerej rozmowy, ale nie wiem czy szczera ona by była, czy tylko bajera i przeciąganie tej sytuacji.
Staram się napisać jak najwiecej, bo ja już sama nie wiem co się dzieje.
To wina mojej przesadzonej ostrożności względem ludzi?
Czy może to on sobie robi żarty i jemu ten układ odpowiada i dlatego nie stara się zdobyć mojego zaufania?

10

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja
Xtal napisał/a:

Sama nie wiem o co ze mną chodzi. Chyba jestem taka ciepła klucha, liczę, ze ludzie nie są tacy źli, ze powinno się dawać kolejne szansy i nie ranić innych.
Pewnie wynika to z mojego dzieciństwa, moja mama zawsze oczekiwała ze będę dzieckiem przezroczystym, bezproblemowym, miałam być cicha, spokojna, zadania odrobione bez żadnych problemów. Byłam takim dzieckiem którego nie było, którego potrzeby się nie liczyły. Mama miała być szczęśliwa, ze może sobie pooglądać telewizje w spokoju, czy poplotkować z koleżankami. A ja byłam dumna ze sama sobie radzę i nikomu nie przeszkadzam.

Ale bycie grzecznym nie oznacza pozwalanie innym na przekraczanie naszych granic. Dawanie szans jest super, pod warunkiem, że robisz to bo tego chcesz i jesteś świadoma, że może to nie przynieść oczekiwanego skutku i jesteś z tym ok. Jeśli ktoś enty raz dopiero pod "groźbą" rozstania poprawia się na chwilę, to raczej nie jest chętny do zmiany na stałe.

Xtal napisał/a:

Dlatego teraz nie potrafię się postawić, zawalczyć o siebie i powiedzieć wprost ze coś mi nie odpowiada. Po prostu nie chce stwarzać problemów.

To nie jest stwarzanie problemów, to jest artykułowanie problemów. Myślę, że terapia i praca nad sobą mocno Ci się przydadzą.

Xtal napisał/a:

najchętniej ucieklabym od niego bez słowa żeby nie musicie już nic mówić. Tylko on już mnie na tyle poznał, ze wie, ze trochę mnie pobajeruje i dalej będę w tym trwać.

Dlaczego oddajesz mu władzę nad sobą? Przecież jesteś odrębną niezależną jednostką. Nie musisz trwać w czymś w czym trwać nie chcesz.

Xtal napisał/a:

Chociaż może to ja blokuje ruchy, z jego perspektywy moze to wygladac tak, ze to ja jestem problemem. On już mnie kilka razy zaprosił do starego mieszkania rodziców, poznałam jego brata, kilku kolegów. A ja w tym czasie pozwoliłam mu podjechać samochodem pod bramę wjazdową swojego domu. Tyle.

A może tkwisz w tej relacji bo tak jest wygodnie? Przeżyłaś traumę, nie wyleczyłaś jej i wskoczyłaś w nową relację. Nawet nie dałaś sobie czasu na złapanie równowagi. Może Ty tak naprawdę nie chcesz być w związku? Boisz się tego? Nie jesteś gotowa? Wybrałaś kogoś, kto nie wskoczy na level wyżej i choć z jednej strony chcesz więcej, to z drugiej strony nie chcesz. Dobrze myślę?

Xtal napisał/a:

Tak samo jak mnie przytula, czy całuje to ja sztywnieje.

Wygląda to trochę masochistycznie. Oboje się wzajemnie odpychacie i żadne nie chce tego zakończyć.

Xtal napisał/a:

Miło się tego słucha, ale jakoś się boje. Ze to kłamstwa, ze to kolejny facet, który mi w jakiś sposób zrobi krzywdę. Tam ten poprzedni tez pięknie mówił, nawet pomiędzy nazywaniem mnie dziwka i śmieciem. Nie wiem. Chyba mam wykrzywione postrzeganie związków i na pewno tez jestem winna tego, ze to tak wyglada.

Ale Ty nie masz wykrzywionego postrzegania związków, bo dobrze wiesz, że to w czym tkwisz nie jest okej. Ty się boisz, i bardzo słusznie, bo nie przepracowałaś swoich doświadczeń, nie wyleczyłaś traum. To tak jakbyś po uderzeniu się w głowę znów próbowała skakać na główkę w płytkiej wodzie. To się skończy źle.

Wiem jak to jest się bać, że ktoś Cię oszuka i skrzywdzi i wiem, że taki stan jest niewłaściwy do nawiązywania bliskich związków. Zawsze jest ryzyko, że ktoś może nie być uczciwy, że może Cię skrzywdzić, ale kiedy masz zdrowe granice, poczucie własnej wartości, poczucie szczęścia i zadowolenie z siebie i życia, rozwiniętą asertywność, empatię i analizujesz, zamiast wierzyć w fantazje, to nie stanie Ci się wielka krzywda, nie pozwolisz na to. Nie ufasz sobie, nie wierzysz sobie, że w razie czego obronisz swoich granic i dlatego się boisz i zamiast cieszyć się relacjami, to trzymasz gardę wysoko i czekasz na cios. Nad tym można pracować, jeśli nie chcesz się więcej bać.

Xtal napisał/a:

To wina mojej przesadzonej ostrożności względem ludzi?
Czy może to on sobie robi żarty i jemu ten układ odpowiada i dlatego nie stara się zdobyć mojego zaufania?

Nie ma nic złego w ostrożności. Natomiast jak napisałam wyżej moim zdaniem ten układ pasuje wam obojgu. Pytanie czy chcesz tak żyć jeszcze kilka miesięcy? Jeśli tak. To okej. Tylko nie zdziw się, że za jakiś czas możesz być w tym samym miejscu. Jeśli nie, to wiesz co robić.

11

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja
Shoggies napisał/a:
Xtal napisał/a:

Sama nie wiem o co ze mną chodzi. Chyba jestem taka ciepła klucha, liczę, ze ludzie nie są tacy źli, ze powinno się dawać kolejne szansy i nie ranić innych.
Pewnie wynika to z mojego dzieciństwa, moja mama zawsze oczekiwała ze będę dzieckiem przezroczystym, bezproblemowym, miałam być cicha, spokojna, zadania odrobione bez żadnych problemów. Byłam takim dzieckiem którego nie było, którego potrzeby się nie liczyły. Mama miała być szczęśliwa, ze może sobie pooglądać telewizje w spokoju, czy poplotkować z koleżankami. A ja byłam dumna ze sama sobie radzę i nikomu nie przeszkadzam.

Ale bycie grzecznym nie oznacza pozwalanie innym na przekraczanie naszych granic. Dawanie szans jest super, pod warunkiem, że robisz to bo tego chcesz i jesteś świadoma, że może to nie przynieść oczekiwanego skutku i jesteś z tym ok. Jeśli ktoś enty raz dopiero pod "groźbą" rozstania poprawia się na chwilę, to raczej nie jest chętny do zmiany na stałe.

Xtal napisał/a:

Dlatego teraz nie potrafię się postawić, zawalczyć o siebie i powiedzieć wprost ze coś mi nie odpowiada. Po prostu nie chce stwarzać problemów.

To nie jest stwarzanie problemów, to jest artykułowanie problemów. Myślę, że terapia i praca nad sobą mocno Ci się przydadzą.

Xtal napisał/a:

najchętniej ucieklabym od niego bez słowa żeby nie musicie już nic mówić. Tylko on już mnie na tyle poznał, ze wie, ze trochę mnie pobajeruje i dalej będę w tym trwać.

Dlaczego oddajesz mu władzę nad sobą? Przecież jesteś odrębną niezależną jednostką. Nie musisz trwać w czymś w czym trwać nie chcesz.

Xtal napisał/a:

Chociaż może to ja blokuje ruchy, z jego perspektywy moze to wygladac tak, ze to ja jestem problemem. On już mnie kilka razy zaprosił do starego mieszkania rodziców, poznałam jego brata, kilku kolegów. A ja w tym czasie pozwoliłam mu podjechać samochodem pod bramę wjazdową swojego domu. Tyle.

A może tkwisz w tej relacji bo tak jest wygodnie? Przeżyłaś traumę, nie wyleczyłaś jej i wskoczyłaś w nową relację. Nawet nie dałaś sobie czasu na złapanie równowagi. Może Ty tak naprawdę nie chcesz być w związku? Boisz się tego? Nie jesteś gotowa? Wybrałaś kogoś, kto nie wskoczy na level wyżej i choć z jednej strony chcesz więcej, to z drugiej strony nie chcesz. Dobrze myślę?

Xtal napisał/a:

Tak samo jak mnie przytula, czy całuje to ja sztywnieje.

Wygląda to trochę masochistycznie. Oboje się wzajemnie odpychacie i żadne nie chce tego zakończyć.

Xtal napisał/a:

Miło się tego słucha, ale jakoś się boje. Ze to kłamstwa, ze to kolejny facet, który mi w jakiś sposób zrobi krzywdę. Tam ten poprzedni tez pięknie mówił, nawet pomiędzy nazywaniem mnie dziwka i śmieciem. Nie wiem. Chyba mam wykrzywione postrzeganie związków i na pewno tez jestem winna tego, ze to tak wyglada.

Ale Ty nie masz wykrzywionego postrzegania związków, bo dobrze wiesz, że to w czym tkwisz nie jest okej. Ty się boisz, i bardzo słusznie, bo nie przepracowałaś swoich doświadczeń, nie wyleczyłaś traum. To tak jakbyś po uderzeniu się w głowę znów próbowała skakać na główkę w płytkiej wodzie. To się skończy źle.

Wiem jak to jest się bać, że ktoś Cię oszuka i skrzywdzi i wiem, że taki stan jest niewłaściwy do nawiązywania bliskich związków. Zawsze jest ryzyko, że ktoś może nie być uczciwy, że może Cię skrzywdzić, ale kiedy masz zdrowe granice, poczucie własnej wartości, poczucie szczęścia i zadowolenie z siebie i życia, rozwiniętą asertywność, empatię i analizujesz, zamiast wierzyć w fantazje, to nie stanie Ci się wielka krzywda, nie pozwolisz na to. Nie ufasz sobie, nie wierzysz sobie, że w razie czego obronisz swoich granic i dlatego się boisz i zamiast cieszyć się relacjami, to trzymasz gardę wysoko i czekasz na cios. Nad tym można pracować, jeśli nie chcesz się więcej bać.

Xtal napisał/a:

To wina mojej przesadzonej ostrożności względem ludzi?
Czy może to on sobie robi żarty i jemu ten układ odpowiada i dlatego nie stara się zdobyć mojego zaufania?

Nie ma nic złego w ostrożności. Natomiast jak napisałam wyżej moim zdaniem ten układ pasuje wam obojgu. Pytanie czy chcesz tak żyć jeszcze kilka miesięcy? Jeśli tak. To okej. Tylko nie zdziw się, że za jakiś czas możesz być w tym samym miejscu. Jeśli nie, to wiesz co robić.

To co napisałaś dało mi bardzo dużo do myślenia. Chyba masz racje, podświadomie wybrałam lokalnego bawidamka do poważnego związku. Teraz sama przed sobą mogę udawać, ze się staram, daje kolejne szanse, a to kolejny "okropny facet". Gdybym wyciągnęła lekcje z poprzedniego związku to wybrałabym normalnego, ułożonego chłopaka, a nie wchodziłabym w coś co nie ma przyszłości, dla kolejnego szarpania się i niezdrowych emocji.
Ja tego chłopaka znam 7 lat. Dobrze wiem jaki był i jest. Zawsze otoczony wianuszkiem byłych, aktualnych i przyszłych dziewczyn. On przez ten czas się w ogóle nie zmienił, nie wydoroślał. Kiedyś gdy uważałam, że jestem coś warta nie było mowy o spotykaniu się, nie chciałam być kolejną, jedną z wielu. Teraz byłam słaba, rozbita i dałam się nabrać, chociaż chyba podświadomie czułam, że to ściema. W każdym razie chyba sama sobie na złość zrobiłam oczekując poważnego i przede wszystkim bezpiecznego związku od kobieciarza.

12

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Facet ewidentnie traktuje cie jak zabawke i swoja wlasnosc, do tego ma chorobliwa potrzebe kontroli. Nie wiem nad czym ty sie w ogole zastanawiasz.

13 Ostatnio edytowany przez Xtal (2020-12-01 19:24:51)

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja
nahaja napisał/a:

Facet ewidentnie traktuje cie jak zabawke i swoja wlasnosc, do tego ma chorobliwa potrzebe kontroli. Nie wiem nad czym ty sie w ogole zastanawiasz.

więc co powinnam zrobić? napisać mu "traktujesz mnie niepoważnie. nie pisz do mnie więcej"? wtedy to by było. 20 wiadomości, 10 telefonów. (przerobiłam) i chwilowa poprawa w pakiecie.
jak z tego wyjść jak czlowiek, tak po ludzku to załatwić? bez szarpania sie i odstawiania szopek z wielkimi przeprosinami, szansami itd. ja to ciągnęłam też ze względu na to, że się boje, że on zacznie mnie męczyć, a ja ulegnę, bo która dziewczyna nie lubi słuchać jaka jest ważna? Nie wiem jak to skutecznie załatwić. tak żebym na ulicy mogła mu zwyczajnie powiedzieć cześć.
On nie powie mi "ok. masz racje." to będzie bombardowanie wiadomościami, jak mu zależy, ze nie wiedział ze ja to tak odbieram, ze nie rozumial, ale teraz już wie... jeśli nie będe odpisywać to zacznie dzwonic, po 100 razy. wiem, bo przerobiłam ignorowanie jego wiadomości. i w końcu uległam, odpisałam... no i dałam się przekonać. a mam to samo...
Nie da się uniknąć takiego szarpania?

14 Ostatnio edytowany przez Britan (2020-12-01 19:30:21)

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Tak szczerze chcesz mu dać szansę, wizję szansy? Czy definitywnie koniec?

Ile było takich powrotów i szans? Upewniłaś się, że wiedział, że dostawał od Ciebie szanse?

15 Ostatnio edytowany przez Xtal (2020-12-01 21:18:34)

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja
Britan napisał/a:

Tak szczerze chcesz mu dać szansę, wizję szansy? Czy definitywnie koniec?

Ile było takich powrotów i szans? Upewniłaś się, że wiedział, że dostawał od Ciebie szanse?

Nie chce wymuszać na nim zmiany, bo wg mnie to do niczego dobrego nie będzie prowadziło. Chyba mamy inne wizje relacji, ja potrzebuje więcej uwagi, poświęcania czasu, a on ma kolegów, koleżanki, ciągle ktoś, coś. Tak szczerze to nawet czasami nie wiem co on robi calymi dniami, bo on nie pisze, a jak ja zapytam to jest jakaś zdawkowa odpowiedz ze miał robote. Taki jest, nie chce żeby na siłę się zmieniał, bo to będzie nienaturalne, wymuszone i pretensje potem będą do mnie, że go ograniczam. Także na pewno nie będzie to udawane zerwanie, żeby go zmusić do czegoś.
Szans z mojej perspektywy było dużo, ile razy sie popłakałam, bo odwołał spotkanie, wystawił mnie, to tylko ja wiem, jemu mówiłam, że ok, nie ma problemu. On wie tylko o jednej szansie. Jak już nie wytrzymałam kilka tygodni temu i mu powiedziałam, że nie chce być w takim czymś, że mi nie odpowiada bycie panną na wolne wieczory, jak inni nie mają czasu. Przeprosił i była poprawa. Ale znowu jest to samo... Nie widzieliśmy się od 2 tygodni, jest tak zajęty spotkaniami ze znajomymi i wszystkim innym, że nawet gdy napisałam, że prawie potrąciłam sarnę i ogólnie mega się tym zdenerwowałam, bo ledwie wyhamowałam. Włączył mi się abs w samochodzie i chciałam pogadać przez telefon to nie miał czasu i to olał, bo koledzy...  koleżanki/koleżanka? randka? nie wiem.
Brakuje mi oparcia w tej relacji, bardziej pomogają mi przyjaciółki, czy mąż mojej siostry niż on. A ja takiego udawanego związku nie potrzebuje. Jak mam być sama z problemami, stresami to wole być oficjalnie sama. Byłoby mi lżej jakbym wiedziała, że zwyczajnie nikogo nie obchodzę, niż teraz, jestem z nim, ale i tak nie mogę na niego liczyć i muszę sobie radzić sama.

16

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

"jak z tego wyjść jak czlowiek, tak po ludzku to załatwić? bez szarpania sie i odstawiania szopek z wielkimi przeprosinami, szansami itd. ja to ciągnęłam też ze względu na to, że się boje, że on zacznie mnie męczyć, a ja ulegnę, bo która dziewczyna nie lubi słuchać jaka jest ważna? Nie wiem jak to skutecznie załatwić. tak żebym na ulicy mogła mu zwyczajnie powiedzieć cześć."

Oznajmić mu, że kończysz tą relację. Wymienić kilka powodów, albo po prostu oznajmić, że już nic do niego nie czujesz/ nie takiej relacji szukasz. Powiedzieć to zdecydowanie by nie było wątpliwości. Nie bądź "za miła". Odpowiedzieć mu max kilka razy jak będzie chciał coś wyjaśniać, za każdym razem powtarzając, że nie chesz się z nim już spotykać. Jak będzie bąbardował wiadomościami czy telefonami to nie odbierać/ nie odpisywać/ zablokować. Inaczej przy takiej osobie nie skończysz nigdy rozmowy/ relacji. A masz prawo, nie musisz w nieskończoność z nim dyskutować. Nie musisz mu dawać żadnej szansy.
Jak byłaś z nim w związku, spaliście ze sobą, to nie będzie już jak dawniej. Olej to czy będzie ci mówił "cześć". On też nic nie musi. Może nie będzie się odzywał i od Ciebie to nie zależy.

"męczyć, a ja ulegnę, bo która dziewczyna nie lubi słuchać jaka jest ważna" - musisz wiedzieć co chcesz zrobić. Nie bądź uległa, to się zemści w życiu, a ludzie nie będą Ciebie szanować. Można łatwo Tobą manipulować, wystarczy opowiadać ci jak jesteś ważna. Uważaj na to.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

17

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Cześć Xtal.
Jak ciebie czytam to tak jakbym widziała siebie

18

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Utrwało mi moją bardzo długa wypowiedź

19

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja
K-Pax napisał/a:

Utrwało mi moją bardzo długa wypowiedź

Szkoda, bo chętnie przeczytałabym jak to wyglądało u Ciebie. Każdą wiadomość tutaj czytam po kilka razy żeby wyciągnąć wnioski dla siebie.

20

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Dziewczyno!! Napisz na jednej stronie kartki co Cie przy nim trzyma w ogóle.
A po drugiej co Ci w tym związku nie odpowiada.

Juz ktoryś miesiac Ci z nim źle, ale dalej trzymasz sie go jakby ...no właśnie, co?
Boisz się byc sama? Tymczasem daaawno moglaś miec fajniejszego chlopaka, ktory nie traktowałby Cię przedmiotowo.
Ten jawnie śmieje się z Ciebie, moze sie okazać, że bez wzgledu na to jak zerwiesz on nie przyzna się do Ciebie na ulicy. I co wtedy? Zerwij normalnie i konsekwentnie nie daj się namówić na powtórkę z rozrywki.
A moze nie zrywasz, bo boisz się, ze przestanie dzwonić i zabiegać. Co jest zresztą prawdopobne.
Ile masz lat?

21 Ostatnio edytowany przez Xtal (2020-12-03 23:07:23)

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Trzymała mnie jakaś nadzieja, sentyment. Znamy się bardzo długo i przez te lata mieliśmy zawsze kontakt. Dopiero od kilku miesięcy staraliśmy się wyjść na wyższy poziom. Miałam zwyczajną nadzieje, że jak poczekam to może cos się jeszcze się zmieni.
I nie czekam już. Powiedziałam mu, że tak się nie da, bo przede wszystkim ja się męczę. Jemu pewnie wygodnie, ale mi nie. Teraz zaczęły się wiadomości, że to ja go ranię i jemu jest przykro, że pewnie mam innego i inne głupoty. Zwalił winę na mnie.
Olewał mnie cały czas i to moja wina, że powiedziałam dość? On mi ufał i byłam najważniejszą osobą w jego życiu i go zraniłam. Nie wiem tylko w jaki sposób i czym, bo ja się z nikim więcej nie umawiałam, z nikim nie pisałam, tak jak robił on. Może mi zarzucić, że byłam chłodna i zdystansowana, ale nie widziałam zaangażowania z jego strony to jak miałam mu rzucać się w ramiona?
A jako osoba najważniejsza w jego życiu szokująco nisko wypadam w rankingu. Nic dla mnie nie zrobił w ciągu tych miesięcy, chyba, że zakup butelki wody mam liczyć, to wtedy się starał. Ja nie byłam jego kumplem, tylko dziewczyną, ale on chyba nigdy nie zrozumie co to znaczy i jak powinno się traktować osobę rzekomo najważniejszą w życiu. I nie chodzi o to, że liczyłam, że będzie sypał mi płatki róż pod stopy, ale chociaż trochę lepiej mnie potraktuje niż resztę swoje koleżanek. Nie chciałam też tego wymuszać na nim. Chciałam żeby zachował się odpowiednio sam z siebie, ale się nie doczekałam. Zakładam, że tyle rozumny jest, że się domyśli co źle zrobił i że jak dziewczynę zabierasz raz na2 tygodnie na godzinę to ciut mało żeby związkiem nazwać.
Teraz jest mi zwyczajnie przykro, że on tego nie widzi, a jedyne co powtarza to "masz innego, a ja nie będę rywalizował". Nie mam. Nie szukam.

22

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

On tylko czeka, aż się zaczeniesz tłumaczyć :-P No bo jak nie masz innego, to jakże możesz nie być z nim :-D  Powiedz mu, że nie jego interes czy kogoś masz :-) A w ogóle, to nie zauważyłaś, że jesteś z nim w związku ;-P

Na forum też się nie musisz tłumaczyć ;-) On się nie stara, manipuluje, jest zbyt wygodnicki

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

23

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Po toksycznym związku bardzo ciężko jest zacząć nową relację. Sam jestem w podobnej sytuacji i obiecałem sobie, że jak tylko dzieci wyrosną nie zwiążę się już z żadną kobietą. Niemniej w przypadku po uwolnieniu się z toksycznego związku doradzany jest przynajmniej rok przerwy w budowaniu relacji partnerskich by pozbierać się do kupy i zacząć patrzeć na ludzi nie przez pryzmat poprzedniego związku. Sytuacja, którą opisujesz z Twoją nową relacją jest dla mnie dość ewidentna. Ten drugi związek też nie ma racji bytu. Moja rada, nie doszukuj się cech narcystycznych jako punkt odniesienia. Narcyz maskuje się wybitnie dobrze i to wychodzi po czasie. Niestety. Kieruj się podstawową zasadą, która mówi, że brak okazanego szacunku skreśla partnera. Zero tolerancji dla przemocy tak fizycznej jak i psychicznej. Nie inwestuj swojego czasu w przegraną sprawę. To co opisujesz w obu przypadkach jest karygodne. Niestety czasy mamy takie, że mamy pandemię zaburzeń osobowości zarówno pośród kobiet jak i mężczyzn. Bądź ostrożna, ale nie doszukuj się niczego na siłę. Jak powiedziałem, potrzebujesz przerwy. Właśnie kształcę się na coacha i przygotowuję się do otwarcia punktu pomocy ofiarom przemocy i uzależnień. Jeśli będziesz chciała na ten temat porozmawiać zapraszam do prywatnego kontaktu. Chętnie doradzę, bo chociaż nie mam ukierunkowanego wykształcenia (jestem zawodowym negocjatorem a nie couchem), to sam jestem ofiarą przemocy psychicznej i moja wiedza w tym temacie teoretyczna i praktyczna jest już dość znaczna.
Pozdrawiam i nie daj się zapędzić w kozi róg. Tak przez innych jak i własne emocje.

24

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Piszę już chyba 10 raz.
Chciałam ci powiedzieć że jesteś w takiej samej sytuacji jak ja byłam.
Byłam w toksycznym, długim małżeństwie później poznałam kogoś takiego, z kim ty się obecnie spotykasz. Taki sam typ człowieka.
U ciebie jest taki problem że nie przeszłaś żałoby po poprzednim związku, nie czujesz abyś mogła w pełni przed kimś się otworzyć.
Druga sprawa to taka, że ta obecna relacja nie układa ci się i nigdy nie będzie dobrze, nie dlatego że masz traumę po pierwszym związku, tylko dlatego że znów trafiłaś na toksyka. Ot cała filozofia

25 Ostatnio edytowany przez kamiloo86 (2020-12-07 00:43:46)

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Kochana, dziekuje Bogu ze tego psychopaty nie ma już w Twoim życiu, ten 2 przegryw to w sumie zabawna historia w porównaniu z pierwszą historią, w ogole zapomniej o jego istnieniu i zablokuj wszedzie, bez zadnego tlumaczenia. 5 lat zawodowo zajmowalem sie tematem psychopatow (Studia+wizyty w zakladkach karnych), udalo mi sie pomoc kilku kobietom w zerwaniu relacji i wytlumaczeniu ze one nigdy ich nie kochaly tylko uzaleznily sie od emocjonalnego koktajlu w mysl zasady ze jak ktos raz mowi ze kocha a potem daje kopa w tylek to ta burza emocji odbiera rozum. Dobrze tez ze jestes teraz ostrozna a to z tego wzgledeu ze widac odrazu ze nie masz asertywnosci, to pierwsza sprawa ktorą musisz poprawic. Pamietaj zyjemy w swiecie gdzie są 2 glowne rodzaje ludzi, jedni wiecznie glodni ktorzy jak maja chec na jedzenie to je spozywaja a podaje im je wlasnie ta osoba bez asertywnosci. Takze dopoki tego nie poprawisz to tak bedziesz na takich ludzi natrafiac bo oni wyczuwaja swoje ofiary na kilometr. Strasznie mnie to wkurza bo na ogol ofiarami padaja swietne babeczki, ale niektore są cieniem czlowieka po takich zwiazkach i jeszcze potrafia pisac ze swoim dawnym katem i niepotrzebnie dalej maja kontakt, pamietajcie Panie jak ktos sie kreci u fryzjera to w koncu obetną mu wlosy, takich ludzi nalezy usuwac ze swojego zycia kazdym sposobem, jak trzeba to rowniez silowym. Zawsze sie znajdzie jakis starszy brat, kolega z poczucie misji lub mozna najac zboja. Nie raz sobie z nimi radzilem i oni są mocni tylko do momentu do ktorego czują ze maja pelnie kontroli, jak im ją odebrac lub strzelic w pysk to szybko znikają z zycia, ogien sie zwalcza ogniem a Litosc w takich historiach to slbosc, jak nie masz jednak totalnie charakteu do walki to zwyczajnie usuwasz i blokujesz a jak spotykasz na ulicy to krzyczysz ratunku pomocy, dziala wink ZASADA ZERO LITOSCI, nie dopuszczasz do siebie w ogole mysli ze taki frajer moze wrocic do Twojego zycia, jego sie powinno lamac na kole i wystwiac zlowki publicznie, to są ludzie ktorzy maja odgorny imperatyw zyc kosztem innych ,inni to narzedzie do realizacji swoich celi, oni sie nigdy nie zmieniaja, to jest w ich DNA, nie wolno w ogole myslec ze jest inaczej, mowi Wam to jako praktyk.

26 Ostatnio edytowany przez Xtal (2020-12-08 03:32:40)

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

No wiec tak. On nie odpuszcza, ciagle pisze. Odpowiedziałam mu kilka razy zdawkowo. Ale to jest tak męczące, aż chce mi się płakać.
Ciagle pisze, wciska mi, ze kocha, ze tylko o mnie myśli poważnie... już nawet zaczął udawać ze jest Ok między nami i wysyła „ dzień dobry” „dobranoc ”.

Już nie mam do niego siły. Nie chce wyjść na nienormalną, ale zaczęłam patrzeć czy coś się zmieniło i sprawdziłam jego koleżanki, którym dodaje serduszka pod zdjęciami, ślini się na ich widok jednocześnie mi mówiąc jaka to jestem ważna.
Zastanawiam się czy to ze mną jest wszystko w porządku? Może to normalne zachowanie? Ślini się na zdjęcia innych i to dosłownie żadnej nie przepuści- 10 lat starsza, licealistka. Każda. I w tym wszystkim ja. „Ta najważniejsza”
Dla mnie to nie jest uczciwe, tym bardziej ze po mnie nie ma śladu. Ja się nie będę ośmieszać i publikować komentarzy w tłumie dziewczyn, które mu serduszka wysyłają. Dla mnie to by było publiczne upokorzenie się i postawienie na równi z resztą. Wole już żeby nikt o mnie nie wiedział. Gdyby moja rodzina czy znajomi zobaczyli profil „mojego chłopaka” wypełniony komentarzami i polubieniami od innych dziewczyn to by mi współczuli lub wyśmiali. Byłoby mi wstyd za niego, za to ze pewnie musiałabym znosić jakiś kąśliwe uwagi. Nie. To nie dla mnie.
Drażni mnie to tak bardzo, że nie mam ochoty z nim gadać. Wiem, że to głupie, bo to tylko internet, ale odczytuje to jako nieuczciwe. Do mnie pisze błagalne wiadomości, a jednocześnie wali komentarzami „ślicznie” „cudownie wyszłaś”.  Pewnie go w końcu zablokuje, bo innego wyjścia nie widzę. Jeśli mnie zmusi to mu powiem ze chodzi nie tylko o złe traktowanie ale i o te wszystkie koleżanki. Ale jest dla mnie upokarzające już samo przyznanie się ze mam tak niska samoocenę ze tak mnie wkurzają te komentarze.

Ale mam pytanie do Was. Czy jego zachowanie jest w porządku, a to ja mam problem ze sobą, że mi przeszkadza ślinienie się na inne dziewczyny? I to nawet w momencie kiedy „walczy o powrót”.
Przepraszam za chaotyczny wpis, ale jest 2 w nocy, a mnie nosi z nerwów po kolejnych wiadomościach.

27

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Szczerze mówiąc zupełnie nic z tego co piszesz nie rozumiem.
Nie chcesz z nim kontaktu, męczy Cię, dręczy, z powodu tego niechcianego kontaktu chce Ci się płakać, nie masz już do niego siły. Ok, to jestem w stanie pojąć.

Ale drugą część - czyli to, że śledzisz go w mediach społecznościowych, utrzymujesz ten kontakt, odbierasz od niego połączenia - tego już nie rozumiem.

To albo, albo. Albo Cię to męczy, dręczy i masz tego dość - albo dobrowolnie odbierasz od niego połączenia i skwapliwie śledzisz jego każdą, najdrobniejszą nawet aktywność.

Odpowiadając na Twoje pytania. Tak, z Tobą jest problem, ponieważ skarżysz się i narzekasz na rzeczy, które dobrowolnie akceptujesz i bierzesz w nich udział.
I tak, z Twoim byłym partnerem też jest problem, ponieważ nie jest konsekwentny w stosunku do swoich własnych deklaracji, które złożył Ci dobrowolnie.
Zmiany nie okazuje się gadaniem. A można ją pokazać i udowodnić wyłącznie postępowaniem i czynami.
U niego nie ma powiązania pomiędzy jednym a drugim.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

28 Ostatnio edytowany przez Xtal (2020-12-08 18:02:23)

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Rany. Zerwalam, uznałam, że blokowanie jest ciut dziecinne, nie odpisywałam, a jeśli już musiałam to zdawkowo. Do niego nie dotarło ze koniec, wiec zablokowałam. NASZA HISTORIA SIĘ SKOŃCZYŁA.
Ale czytałam te wiadomości i jakieś emocje we mnie wzbudzały. Pewnie chciałam zrozumieć brak konsekwencji i łapanie kilku srok za ogon.
Dziś sobie to przemyślałam i nie muszę tego rozumieć. Zachował się jak chciał. Potraktował mnie tak jak uznał za wystarczające. Jest wolnym człowiekiem i może pisać z innymi, nie traktować mnie poważnie i nawet kłamać mi prosto w oczy.
Ja mogę tylko decydować o sobie i o tym czy mu wierze i jak zareaguje na brak szacunku. Nie jest mi do niczego potrzebna informacja dlaczego tak postąpił. Zachował się tak bo mógł i każdy człowiek robi to co uważa za korzystne dla siebie.
Szkoda, że wyszła z tego taka dziecinada i musiałam go zablokować, żeby mieć spokój.
Pisałam tutaj i narzekałam, bo liczyłam naiwnie, że ktoś poda mi rozwiązanie, przepis, że może można tego trupa reanimować jeszcze. Ale mam dość ciągłe podkładania się i stawiania w roli ofiary. Nie dam się więcej źle traktować i sobą manipulować. Miał mnóstwo czasu, a wykorzystał go na granie na kilka frontów. Jego decyzja, ale ja też swoją podjełam.
Dziekuję za wszystkie rady. Bardzo pomaga jak ktoś obcy dzieli się swoją wiedzą.

29

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja
Xtal napisał/a:

Rany. Zerwalam, uznałam, że blokowanie jest ciut dziecinne, nie odpisywałam, a jeśli już musiałam to zdawkowo. Do niego nie dotarło ze koniec, wiec zablokowałam. NASZA HISTORIA SIĘ SKOŃCZYŁA.
Ale czytałam te wiadomości i jakieś emocje we mnie wzbudzały. Pewnie chciałam zrozumieć brak konsekwencji i łapanie kilku srok za ogon.
Dziś sobie to przemyślałam i nie muszę tego rozumieć. Zachował się jak chciał. Potraktował mnie tak jak uznał za wystarczające. Jest wolnym człowiekiem i może pisać z innymi, nie traktować mnie poważnie i nawet kłamać mi prosto w oczy.
Ja mogę tylko decydować o sobie i o tym czy mu wierze i jak zareaguje na brak szacunku. Nie jest mi do niczego potrzebna informacja dlaczego tak postąpił. Zachował się tak bo mógł i każdy człowiek robi to co uważa za korzystne dla siebie.
Szkoda, że wyszła z tego taka dziecinada i musiałam go zablokować, żeby mieć spokój.
Pisałam tutaj i narzekałam, bo liczyłam naiwnie, że ktoś poda mi rozwiązanie, przepis, że może można tego trupa reanimować jeszcze. Ale mam dość ciągłe podkładania się i stawiania w roli ofiary. Nie dam się więcej źle traktować i sobą manipulować. Miał mnóstwo czasu, a wykorzystał go na granie na kilka frontów. Jego decyzja, ale ja też swoją podjełam.
Dziekuję za wszystkie rady. Bardzo pomaga jak ktoś obcy dzieli się swoją wiedzą.

I tego się trzymaj. Stać Cię na kogoś dojrzalszego i wartościowszego! Głowa do góry:)

30

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Myślę że facet jest bardzo niedojrzały.Do tego masa koleżaneczek, przyjaciółeczek i aktywne lajkowanie i komentarze pod ich zdjęciami, lub też ich aktywność pod jego zdjęciami świadczy tylko o tym, że on utrzymuje kontakty choćby poprzez czat z nimi, jest jakaś tam integracja. Taki facet nie wzbudza zaufania, i rozumiem twoje rozterki, bo jednak rozum podpowiada ci że nie warto, a serce gdzieś tam rwie się do niego. To czyni mieszane uczucia, a nawet wzbudza niepokój. Gdyby był wobec ciebie w porządku to oszczędziłby tobie takich emocji, a tak zachowuje się jak dzieciuch który łaknie potwierdzenia swojej wartości w oczach innych bab. Żałosny typ, i co ci po tych jego słowach skoro czyny mówią za siebie? Słowa nic nie są warte, gdy facet w ogóle nie działa. Daj sobie z nim spokój i wytrwaj w tym postanowieniu, po co masz się szarpać i wciągać w to co wątłe i nie stanowi nawet żadnego fundamentu do budowania związku? Powodzenia życzę i wytrwałości. Pamiętaj, że na świecie jest cała masa facetów, tych dobrych też smile

31

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Zacznij dziewczyno pracować nad sobą, bo masz mocno ale to mocno zaburzone poczucie własnej wartości. Gdy uwierzysz w siebie, swoją wartość, gdy zaczniesz siebie szanować, kochać, doceniać...to automatycznie będziesz takich typów , śmieci intelektualnych odrzucać. Pozwalasz sobie na takie traktowanie, bo nie kochasz siebie.Potraktuj siebie jak najlepszego przyjaciela, nagradzaj siebie codziennie, kupuj sobie jakieś drobne rzeczy, mów sobie same dobre rzeczy, niech twoja podświadomość zaprogramuje się na to że jesteś wartościową osobą, i godną wartościowego faceta. Zajmij się sobą tak jak najlepszym przyjacielem, zmień myślenie o sobie, podejście do siebie na pozytywne...a z czasem naprawdę zaczniesz dostrzegać zmiany w sobie i swoim postrzeganiu otoczenia oraz relacji. Broń siebie i chroń, bo nikt tego za ciebie nigdy nei zrobi.Nie opieraj swojego szczęścia na byle zapierdziałych portkach kiepskiej jakości. Wybrałaś towar w postaci tego typa z najniższej półki, przeceniony, tani, wyświechtany. Taki towar  bezwartościowy. A powinnaś wybierać towary najlepszej jakości.Pamiętaj, najpierw zadbaj o swój samorozwój, swoje poczucie własnej wartości...Dostrzegaj w sobie pozytywy, bo napewno masz sporo walorów. Nigdy nie daj sobą pomiatać byle łajzie. Jeśli nie zaczniesz nad sobą pracować, to będziesz pakowała się w kolejne pseudo relacje z podobnymi burakami. Naucz się omijać towary z najniższej półki. Powodzenia życzę. A tego typa odrzuć z miejsca, bo to nic z tego nie będzie. A im dłużej będziesz ciągnąć to gówno to tym gorzej będzie ci się z tego gówna wydostać, to jest już jak uzależnienie.I trzeba do tego tak samo podchodzić jak do każdego innego uzależnienia, walczyć z tym aby wyzdrowieć.

32 Ostatnio edytowany przez Xtal (2021-01-26 01:13:48)

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Trzymam się niezmiennie tego, że z nim nie rozmawiam. Chyba po prostu w końcu przelała się czara goryczy. Tych sytuacji było tak dużo, że mi już zbrzydła relacja z nim.
On jeszcze czasem próbuje pisać, ale dla mnie temat jest zamknięty. Traktował mnie niepoważnie od samego początku i powinien się cieszyć ze dałam mu tyle czasu na ogarnięcie. Nie skorzystał, a teraz jest za późno. Niech się te jego koleżanki zagryzą o niego. Nie mój cyrk, nie moje małpy.
A co do mnie to pracuje nad sobą, bo wiem, że nikt nie sprawi, że sama siebie polubię. W związkach szukałam potwierdzenia ze jestem coś warta. To facet nadawał mi wartość. A ja robiłam wszystko żeby w jego oczach być warta spędzania ze mną czasu. Na randki zakładałam sexi ciuszki, włosy, makijaż, przy jedzeniu to on decydował co jemy i co robimy, nawet jak nie podobało mi się co mówi to przytakiwałam. Byłam grzeczna i chciałam dogodzić swojemu chłopakowi żeby nadal mi wartość. To od niego zależało na ile mnie wycenia.
Jeśli byłam źle traktowana, to starał się bardziej. To było błędne koło wynikające z mojego wychowania na bezproblemową, grzeczną dziewczynkę, która za dobre stopnie dostawała nagrodę. Bo przecież im większy wysiłek, ból i cierpienie tym większa nagroda, a każda porażka to powód do wstydu. I nie odnosi się to tylko do związków, taka była każda moja relacja. Nawet przyjaciółki, koleżanki im gorzej mnie traktowały tym ja starałam się sprostać bardziej. Studia też wybrałam turbo wymagające i nie szło mi dobrze przez 1 semestr (usłyszałam ze nie nadaje się na ten kierunek), a ja mimo to parłam do przodu i ukończyłam studia z bardzo dobrym wynikiem. Ciagle sobie muszę udowadniać, ze jestem coś warta i nigdy nie jest dość.
Jakbym sama celowo wybrała sobie bawidamka jako wyzwanie- ja go zmienię, żeby się każdy zachwycał jakiego cudu dokonałam i przemieniłam go w dobrego chłopaka i do tego szybciej znalazłabym kogoś niż mój były. 2 wyścigi, 2 nagrody.
Gdy przypomnę sobie mój poprzedni związek, kiedy pozwalałam się nazywać dziwką i śmieciem za zamkniętymi drzwiami też było spowodowane wstydem, ale nie wstydem za to co on mówi, tylko, że ktoś się dowie o mojej porażce, że nie jestem w idealnym związku, że mi nie wyszło. To było strasznie męczące gdy ciągle udowadniałam wszystkim, że jestem szczęśliwa i to samo próbowałam wciskać znajomym teraz. „ mam kogoś, Jest nam wspaniale, a on jest taki idealny, pomaga swoim przyjaciółkom/ koleżankom. Ma takie dobre serce, dlatego tak mało czasu mi może poświecić”. Byłam bardzo głupia jeśli sądziłam, że nikt nie widzi jak jest naprawdę.
Podchodzę bardziej świadomie do tego jak postępuje i staram się myśleć bardziej o sobie, a nie o tym czy reszta mnie polubi gdy coś zrobię, albo czy nie próbuje komuś czegoś udowodnić. Jeszcze daleka droga przede mną, bo ciągle rwę się do „udowadniania swojej przewagi”, ale wiem  już chociaż co jest moim problemem.

33 Ostatnio edytowany przez kamiloo86 (2021-01-30 14:35:46)

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Dobra coś na wzmocnienie Twojej decyzji, obyś wytrwała, pożycz lub kup: Susan Forward - Dlaczego on nie kocha a ona za nim szaleje,

+ pamiętaj wszyscy upadamy, ale wstajemy silniejsi, przeszłości nie zmienisz, ale tu i teraz czas zmądrzeć, w tej książce wyżej jest takie zdanie, trochę zmienię ale znaczenie to samo: Poznanie to intelektualne cwiczenie ale tylko wprowadzenie zmian w życiu nadaje mu inną wartość/wyrywa z powtarzającego się schematu, ja się z tym zgadzam w 100% to ze zdiagnozowałaś ze jest problem i pewnie dobrze rozumiesz przyczynę to dopiero wierzcholek gory, zmiana wymaga na prawdę ciężkiej pracy, ale najdalsza podroz zaczyna sie od 1 kroku, jestes na dobrej drodze, przeczytaj ksiazke, na pewno ciut pomoze

34

Odp: Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Według mnie powinnas zakończyć taka relacje jak najszybciej. Do niczego ona nie prowadzi dobrego.. Zawsze możesz dać sobie czas z kimś nowym który będzie cie lepiej traktował i poważniej.

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nie wiem jak wygląda zdrowa relacja

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021