Bardzo nieszczęśliwa - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Bardzo nieszczęśliwa

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

Temat: Bardzo nieszczęśliwa

Cześć,

czuję się bardzo nieszczęśliwa w moim małżeństwie (7 lat stażu). Nie czuję żadnego wsparcia, nie potrafimy rozmawiać. Od dawna nie czuje miłości do męża, nie mamy wspólnych zainteresowań, mam wrażenie że w ogóle się nie stara. Jak łapałam go za rękę idąc ulicą to za chwilę wykorzystując wymówki typu muszę znaleźć coś w kieszeni, wyswobadzał się. Jak chciałam się przytulić to na żarty robił to w taki sposób że moja głowa lądował np pod jego pachą, albo również na żarty przenosił cały ciężar ciała na mnie. W końcu przestałam zabiegać o przytulanie i stałam sie wręcz oziębła. Mówię mu co czuje, czego potrzebuje wprost. Jakaś reakcja jest - mówię, że chciałabym żeby mnie zaprosił na kolacje - robi to, powiedziałam że nie daje mi kwiatków  - dostałam bukiet z supermarketu, była awantura i w przypływie emocji powiedziałam że nic dla mnie nie robi- nawet śniadania nigdy mi nie przygotował - więc następnego dnia zrobił... i koniec zero własnej inicjatywy. gdyby nie fakt że postawiłam sprawę na ostrzu noża nadal wynajmowalibyśmy 1 pokój... jak na spokojnie mówię ze coś jest nie tak to mam wrażenie że w ogóle nie słucha, jak robię awanturę to mam wrażenie że dotarło ale nic poza tym, jak go stawiam pod ścianą i mówię albo tak albo tak to dopiero wtedy coś się dzieje ( tak sie dzieje w tematach różnego kalibru od tych najdrobniejszych po naprawę poważne). Pól roku temu powiedziałam że chce iść na terapię, powiedział że się zmieni- widzę że jest inaczej ale mi to nie wystarcza (po prostu nie czepia sie o każde wydane 2 złote - dodam że nigdy nie mieliśmy wspólnego konta) . 3 miesiące temu powiedziałam mu o tym- nadal twierdził że coś się zmieni- nadal nic. Dodatkowo bardzo o siebie nie dba, ma nadwagę i kompletnie nic nie che z tym zrobić. Niestety ma to wpływ na to że w łóżku ostatni raz byliśmy ze sobą ponad rok temu.

Myślę, że jak nie postawie sprawy kolejny raz na ostrzu noża, czyli albo terapia albo separacja, to nic się nie zmieni.
Pytanie czy jest sens...?

Nie wiem już co mam zrobić, chciałabym naprawić nasze małżeństwo ale sama nic nie zdziałam. Czy ktoś z was miał podobne problemy? Może macie jakieś rady?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Bardzo nieszczęśliwa
Ana_1234 napisał/a:

Cześć,

czuję się bardzo nieszczęśliwa w moim małżeństwie (7 lat stażu). Nie czuję żadnego wsparcia, nie potrafimy rozmawiać. Od dawna nie czuje miłości do męża, nie mamy wspólnych zainteresowań, mam wrażenie że w ogóle się nie stara. Jak łapałam go za rękę idąc ulicą to za chwilę wykorzystując wymówki typu muszę znaleźć coś w kieszeni, wyswobadzał się. Jak chciałam się przytulić to na żarty robił to w taki sposób że moja głowa lądował np pod jego pachą, albo również na żarty przenosił cały ciężar ciała na mnie. W końcu przestałam zabiegać o przytulanie i stałam sie wręcz oziębła. Mówię mu co czuje, czego potrzebuje wprost. Jakaś reakcja jest - mówię, że chciałabym żeby mnie zaprosił na kolacje - robi to, powiedziałam że nie daje mi kwiatków  - dostałam bukiet z supermarketu, była awantura i w przypływie emocji powiedziałam że nic dla mnie nie robi- nawet śniadania nigdy mi nie przygotował - więc następnego dnia zrobił... i koniec zero własnej inicjatywy. gdyby nie fakt że postawiłam sprawę na ostrzu noża nadal wynajmowalibyśmy 1 pokój... jak na spokojnie mówię ze coś jest nie tak to mam wrażenie że w ogóle nie słucha, jak robię awanturę to mam wrażenie że dotarło ale nic poza tym, jak go stawiam pod ścianą i mówię albo tak albo tak to dopiero wtedy coś się dzieje ( tak sie dzieje w tematach różnego kalibru od tych najdrobniejszych po naprawę poważne). Pól roku temu powiedziałam że chce iść na terapię, powiedział że się zmieni- widzę że jest inaczej ale mi to nie wystarcza (po prostu nie czepia sie o każde wydane 2 złote - dodam że nigdy nie mieliśmy wspólnego konta) . 3 miesiące temu powiedziałam mu o tym- nadal twierdził że coś się zmieni- nadal nic. Dodatkowo bardzo o siebie nie dba, ma nadwagę i kompletnie nic nie che z tym zrobić. Niestety ma to wpływ na to że w łóżku ostatni raz byliśmy ze sobą ponad rok temu.

Myślę, że jak nie postawie sprawy kolejny raz na ostrzu noża, czyli albo terapia albo separacja, to nic się nie zmieni.
Pytanie czy jest sens...?

Nie wiem już co mam zrobić, chciałabym naprawić nasze małżeństwo ale sama nic nie zdziałam. Czy ktoś z was miał podobne problemy? Może macie jakieś rady?

Będę szczera - po co ta terapia, po co on ma się starać, skoro Ty już go od dawna nie kochasz?

3

Odp: Bardzo nieszczęśliwa
Cyngli napisał/a:
Ana_1234 napisał/a:

Cześć,

czuję się bardzo nieszczęśliwa w moim małżeństwie (7 lat stażu). Nie czuję żadnego wsparcia, nie potrafimy rozmawiać. Od dawna nie czuje miłości do męża, nie mamy wspólnych zainteresowań, mam wrażenie że w ogóle się nie stara. Jak łapałam go za rękę idąc ulicą to za chwilę wykorzystując wymówki typu muszę znaleźć coś w kieszeni, wyswobadzał się. Jak chciałam się przytulić to na żarty robił to w taki sposób że moja głowa lądował np pod jego pachą, albo również na żarty przenosił cały ciężar ciała na mnie. W końcu przestałam zabiegać o przytulanie i stałam sie wręcz oziębła. Mówię mu co czuje, czego potrzebuje wprost. Jakaś reakcja jest - mówię, że chciałabym żeby mnie zaprosił na kolacje - robi to, powiedziałam że nie daje mi kwiatków  - dostałam bukiet z supermarketu, była awantura i w przypływie emocji powiedziałam że nic dla mnie nie robi- nawet śniadania nigdy mi nie przygotował - więc następnego dnia zrobił... i koniec zero własnej inicjatywy. gdyby nie fakt że postawiłam sprawę na ostrzu noża nadal wynajmowalibyśmy 1 pokój... jak na spokojnie mówię ze coś jest nie tak to mam wrażenie że w ogóle nie słucha, jak robię awanturę to mam wrażenie że dotarło ale nic poza tym, jak go stawiam pod ścianą i mówię albo tak albo tak to dopiero wtedy coś się dzieje ( tak sie dzieje w tematach różnego kalibru od tych najdrobniejszych po naprawę poważne). Pól roku temu powiedziałam że chce iść na terapię, powiedział że się zmieni- widzę że jest inaczej ale mi to nie wystarcza (po prostu nie czepia sie o każde wydane 2 złote - dodam że nigdy nie mieliśmy wspólnego konta) . 3 miesiące temu powiedziałam mu o tym- nadal twierdził że coś się zmieni- nadal nic. Dodatkowo bardzo o siebie nie dba, ma nadwagę i kompletnie nic nie che z tym zrobić. Niestety ma to wpływ na to że w łóżku ostatni raz byliśmy ze sobą ponad rok temu.

Myślę, że jak nie postawie sprawy kolejny raz na ostrzu noża, czyli albo terapia albo separacja, to nic się nie zmieni.
Pytanie czy jest sens...?

Nie wiem już co mam zrobić, chciałabym naprawić nasze małżeństwo ale sama nic nie zdziałam. Czy ktoś z was miał podobne problemy? Może macie jakieś rady?

Będę szczera - po co ta terapia, po co on ma się starać, skoro Ty już go od dawna nie kochasz?



Chciałabym go znów pokochać, kiedyś to uczucie było między nami i być może terapia pozwoli nam na to żeby znowu było dobrze.

4

Odp: Bardzo nieszczęśliwa
Ana_1234 napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Będę szczera - po co ta terapia, po co on ma się starać, skoro Ty już go od dawna nie kochasz?

Chciałabym go znów pokochać, kiedyś to uczucie było między nami i być może terapia pozwoli nam na to żeby znowu było dobrze.

Gdyby uczucie między Wami było prawdziwe, nie przestałabyś go kochać tylko dlatego, że się zaniedbał i przestał o Ciebie zabiegać.
Nie ma uczuć z Twojej strony i uczciwe byłoby uświadomienie partnera w tej kwestii.

5

Odp: Bardzo nieszczęśliwa
Cyngli napisał/a:
Ana_1234 napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Będę szczera - po co ta terapia, po co on ma się starać, skoro Ty już go od dawna nie kochasz?

Chciałabym go znów pokochać, kiedyś to uczucie było między nami i być może terapia pozwoli nam na to żeby znowu było dobrze.

Gdyby uczucie między Wami było prawdziwe, nie przestałabyś go kochać tylko dlatego, że się zaniedbał i przestał o Ciebie zabiegać.
Nie ma uczuć z Twojej strony i uczciwe byłoby uświadomienie partnera w tej kwestii.


Szczerze powiedziałam mu co czuję, a właściwie czego nie czuje. On ma tego świadomość.

6

Odp: Bardzo nieszczęśliwa
Ana_1234 napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Ana_1234 napisał/a:

Chciałabym go znów pokochać, kiedyś to uczucie było między nami i być może terapia pozwoli nam na to żeby znowu było dobrze.

Gdyby uczucie między Wami było prawdziwe, nie przestałabyś go kochać tylko dlatego, że się zaniedbał i przestał o Ciebie zabiegać.
Nie ma uczuć z Twojej strony i uczciwe byłoby uświadomienie partnera w tej kwestii.

Szczerze powiedziałam mu co czuję, a właściwie czego nie czuje. On ma tego świadomość.

W takim razie dziwię się i Tobie, i jemu.

7

Odp: Bardzo nieszczęśliwa
Cyngli napisał/a:
Ana_1234 napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Gdyby uczucie między Wami było prawdziwe, nie przestałabyś go kochać tylko dlatego, że się zaniedbał i przestał o Ciebie zabiegać.
Nie ma uczuć z Twojej strony i uczciwe byłoby uświadomienie partnera w tej kwestii.

Szczerze powiedziałam mu co czuję, a właściwie czego nie czuje. On ma tego świadomość.

W takim razie dziwię się i Tobie, i jemu.


Uważasz że nie ma sensu tego ciągnąc i nie ma nadziei dla nas? sad

8

Odp: Bardzo nieszczęśliwa
Cyngli napisał/a:

Będę szczera - po co ta terapia, po co on ma się starać, skoro Ty już go od dawna nie kochasz?

Amen!

Ludzie dzielą się na takich, którzy mają inicjatywę i tych którzy jej nie mają. Czasem nie mają jej z natury, a czasem bierności "uczy" ich druga połówka.
Kobiety często budują sobie wyobrażenie tego jak będzie wyglądać ich przyszłe życie na podstawie pierwszej fazy znajomości - zauroczenia. Mężczyźni wówczas mają dużo inicjatywy - przynoszą kwiaty, prawią komplementy, zapraszają na kolacje, starają się. Ale ten okres mija i wychodzi na jaw ich prawdziwa natura. Wówczas często pojawia się rozczarowanie. Nie wiem od jak dawna jesteś rozczarowana swoim mężem - piszesz o 7-letnim związku, kiedy zaczęło Ci przeszkadzać że mąż się "nie stara" o Ciebie?
Prawda jest taka, że temat jest trudny i nie wiem czy nie przegrany. Ludzie się nie zmieniają. Zmieniają ich jedynie traumatyczne przeżycia, albo jakieś wielkie doświadczenia. W normalnych okolicznościach mimo wielkiej motywacji i chęci - zmiany najczęściej są kosmetyczne i krótkotrwałe. Jeśli Twój mąż faktycznie się stara (pod warunkiem że na gadaniu się nie kończy - choć próby podjęcia terapii mogą świadczyć o tym że jednak się stara), a Ty nie widzisz efektów - nie mam dla Ciebie dobrych wiadomości. Lepiej nie będzie. Albo znajdziecie coś co łączy Was mimo tego, że mąż nie jest taki jakiego sobie wyśniłaś, albo wszystko się posypie.

Jestem w trochę podobnej sytuacji do Twojego męża. Mam parę cech, których moja kobieta we mnie nie cierpi i które od lat jej przeszkadzają. Raz po raz są przyczyną awantur. Nie raz słyszałem identyczne zarzuty jak te, które formułujesz względem swojego męża. O braku inicjatywy, o braku kwiatów, kolacji, etc. Zawsze w takich sytuacjach solennie obiecuję sobie, że wyciągnę wnioski i jutro już zrobię coś inaczej - lepiej. Robię więc tą przysłowiową kolację, organizuję weekend. Czasem usłyszę pretensję że zrobiłem to tylko dlatego, że zwróciło mi się uwagę, co dość mocno podcina skrzydła. Ale prawie zawsze wszystko wraca do "normy". W części dlatego że jednak nie umiem przezwyciężyć w sobie pewnych cech, w części dlatego, że moja druga połówka zwyczajnie nie daje mi szans się wykazać. Jest osobą o znacznie większej inicjatywie i sama wszystko planuje na 5 lat do przodu, na dodatek nie toleruje odstępstw od swoich planów. Zastanów się czy przypadkiem u Was nie jest trochę podobnie. Czy Twój mąż ma szansę się zmienić, czy jest w stanie zaprosić Cię na kolację, bo może Ty od dawna masz na wieczór inne plany i on dobrze wie, że nie może ich wywracać?

9

Odp: Bardzo nieszczęśliwa
Mr_Str4nger napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Będę szczera - po co ta terapia, po co on ma się starać, skoro Ty już go od dawna nie kochasz?

Amen!

Ludzie dzielą się na takich, którzy mają inicjatywę i tych którzy jej nie mają. Czasem nie mają jej z natury, a czasem bierności "uczy" ich druga połówka.
Kobiety często budują sobie wyobrażenie tego jak będzie wyglądać ich przyszłe życie na podstawie pierwszej fazy znajomości - zauroczenia. Mężczyźni wówczas mają dużo inicjatywy - przynoszą kwiaty, prawią komplementy, zapraszają na kolacje, starają się. Ale ten okres mija i wychodzi na jaw ich prawdziwa natura. Wówczas często pojawia się rozczarowanie. Nie wiem od jak dawna jesteś rozczarowana swoim mężem - piszesz o 7-letnim związku, kiedy zaczęło Ci przeszkadzać że mąż się "nie stara" o Ciebie?
Prawda jest taka, że temat jest trudny i nie wiem czy nie przegrany. Ludzie się nie zmieniają. Zmieniają ich jedynie traumatyczne przeżycia, albo jakieś wielkie doświadczenia. W normalnych okolicznościach mimo wielkiej motywacji i chęci - zmiany najczęściej są kosmetyczne i krótkotrwałe. Jeśli Twój mąż faktycznie się stara (pod warunkiem że na gadaniu się nie kończy - choć próby podjęcia terapii mogą świadczyć o tym że jednak się stara), a Ty nie widzisz efektów - nie mam dla Ciebie dobrych wiadomości. Lepiej nie będzie. Albo znajdziecie coś co łączy Was mimo tego, że mąż nie jest taki jakiego sobie wyśniłaś, albo wszystko się posypie.

Jestem w trochę podobnej sytuacji do Twojego męża. Mam parę cech, których moja kobieta we mnie nie cierpi i które od lat jej przeszkadzają. Raz po raz są przyczyną awantur. Nie raz słyszałem identyczne zarzuty jak te, które formułujesz względem swojego męża. O braku inicjatywy, o braku kwiatów, kolacji, etc. Zawsze w takich sytuacjach solennie obiecuję sobie, że wyciągnę wnioski i jutro już zrobię coś inaczej - lepiej. Robię więc tą przysłowiową kolację, organizuję weekend. Czasem usłyszę pretensję że zrobiłem to tylko dlatego, że zwróciło mi się uwagę, co dość mocno podcina skrzydła. Ale prawie zawsze wszystko wraca do "normy". W części dlatego że jednak nie umiem przezwyciężyć w sobie pewnych cech, w części dlatego, że moja druga połówka zwyczajnie nie daje mi szans się wykazać. Jest osobą o znacznie większej inicjatywie i sama wszystko planuje na 5 lat do przodu, na dodatek nie toleruje odstępstw od swoich planów. Zastanów się czy przypadkiem u Was nie jest trochę podobnie. Czy Twój mąż ma szansę się zmienić, czy jest w stanie zaprosić Cię na kolację, bo może Ty od dawna masz na wieczór inne plany i on dobrze wie, że nie może ich wywracać?


często było tak, że tłumaczyłam się przed sama sobą z jego zachowania - typu, ma zapewne ciężko w pracy, dużo na głowie, starałam sie byc wyrozumiała, ale już trochę nie mam na to sił. Ja bardzo często przejmuje inicjatywę, ale nie dlatego, że lubię kontrolę ale dlatego że nie miałam wyjścia. jeśli zostawiałam temat organizacji czegokolwiek to kończyło sie na tym, że nie robiliśmy nic. Np. Mam sporo muzycznych upodobań i straciłam kilka okazji do posłuchania na żywo ulubionych artystów tylko dlatego, że czekałam na to że może akurat tym razem zrobi mi niespodziankę. Najbardziej przykro było mi kiedy 2 lata temu, cudem udało mi sie zyskać 2 bilety na artystę którego ubóstwiam i on o tym wie. rok czekałam na koncert a on w ostatniej chwili stwierdził że nie chce mu sie ze mną jechać bo właściwie on nie lubi tego wykonawcy. Czy w związku nie powinno sie czasem robić rzeczy tylko dlatego żeby zrobić przyjemność drugiej osobie?

10

Odp: Bardzo nieszczęśliwa
Ana_1234 napisał/a:

jeśli zostawiałam temat organizacji czegokolwiek to kończyło sie na tym, że nie robiliśmy nic.

Ewidentnie masz inny charakter w tym względzie. Tu nie ma co dyskutować. Pozostaje pytanie - czy tak było zawsze i zaczęło Ci przeszkadzać dopiero teraz, czy to coś nowego?

Ana_1234 napisał/a:

Np. Mam sporo muzycznych upodobań i straciłam kilka okazji do posłuchania na żywo ulubionych artystów tylko dlatego, że czekałam na to że może akurat tym razem zrobi mi niespodziankę.

Ułatw życie sobie i jemu - nie czekaj - powiedz wprost o swoich oczekiwaniach.

Ana_1234 napisał/a:

Najbardziej przykro było mi kiedy 2 lata temu, cudem udało mi sie zyskać 2 bilety na artystę którego ubóstwiam i on o tym wie. rok czekałam na koncert a on w ostatniej chwili stwierdził że nie chce mu sie ze mną jechać bo właściwie on nie lubi tego wykonawcy. Czy w związku nie powinno sie czasem robić rzeczy tylko dlatego żeby zrobić przyjemność drugiej osobie?

To już zupełnie inna historia - i tu przyznaję Ci rację. Związek to sztuka kompromisów i trzeba się tego nauczyć. Tyle, że ten akurat problem, nie ma związku z tym o czym pisałaś wcześniej.

11 Ostatnio edytowany przez sosenek (2020-08-25 15:13:23)

Odp: Bardzo nieszczęśliwa

"Mam sporo muzycznych upodobań i straciłam kilka okazji do posłuchania na żywo ulubionych artystów tylko dlatego, że czekałam na to że może akurat tym razem zrobi mi niespodziankę. Najbardziej przykro było mi kiedy 2 lata temu, cudem udało mi sie zyskać 2 bilety na artystę którego ubóstwiam i on o tym wie. rok czekałam na koncert a on w ostatniej chwili stwierdził że nie chce mu sie ze mną jechać bo właściwie on nie lubi tego wykonawcy. "

dawno nie czytałam większego absurdu.


"Czy w związku nie powinno sie czasem robić rzeczy tylko dlatego żeby zrobić przyjemność drugiej osobie?"

nie. jeśli to ma być kosztem własnej przyjemności to nie.

12

Odp: Bardzo nieszczęśliwa
sosenek napisał/a:

"Czy w związku nie powinno sie czasem robić rzeczy tylko dlatego żeby zrobić przyjemność drugiej osobie?"

nie. jeśli to ma być kosztem własnej przyjemności to nie.

Bez przesady - wyjazd z kimś na koncert mimo, że się nie przepada za jakimś tam wykonawcą, to nie jest Bóg wie jakie poświęcenie. Szczególnie że bilety dostał do ręki, nie musiał na nie wydawać kasy, ani za nimi biegać. Sam byłem na kilku koncertach tylko do towarzystwa i jakoś nie odcisnęło to piętna na mojej psychice.
Nie mówię o skakaniu ze spadochronem jak się panicznie boisz wysokości, albo namiętnym oglądaniu każdego meczu Izolatora Boguchwała, jeśli nie cierpisz piłki nożnej.

13

Odp: Bardzo nieszczęśliwa

A co  sprawiło, że zakochałaś się w swoim mężu na początku znajomości? I jak długo męczysz się w poczuciu niespełnienia?

Twój mąż ewidentnie się stara, ale Twoje oczekiwania są znaczenie wyższe, co prowadzi do frustracji. I nie znaczy to, że Twoje oczekiwania są za wysokie (choć to całkiem możliwe), i nie ma też w tym nic złego. Niemniej jeśli męża nie kochasz, to skąd ta potrzeba zmienienia go w kogoś kogo mogłabyś pokochać?

Swoją drogą on ustosunkował się do tego, że już go nie kochasz? Może ten marazm z jego strony wynika właśnie z tego, może nie chce sie wysilać na dłuższą metę, skoro wie, że nie jest przez Ciebie kochany i nie doskoczy do poprzeczki, która postawiłaś? Dałaś mu szansę się wykazać i doceniłaś wysiłki włożone w realizację Twoich postulatów? Bo jeśli częściej go krytykujesz, niż chwalisz (jeśli faktycznie zrobi coś ok), to też może być powód, dla którego nic mu się nie chce.

14 Ostatnio edytowany przez sosenek (2020-08-25 16:50:37)

Odp: Bardzo nieszczęśliwa
Mr_Str4nger napisał/a:
sosenek napisał/a:

"Czy w związku nie powinno sie czasem robić rzeczy tylko dlatego żeby zrobić przyjemność drugiej osobie?"

nie. jeśli to ma być kosztem własnej przyjemności to nie.

Bez przesady - wyjazd z kimś na koncert mimo, że się nie przepada za jakimś tam wykonawcą, to nie jest Bóg wie jakie poświęcenie. Szczególnie że bilety dostał do ręki, nie musiał na nie wydawać kasy, ani za nimi biegać. Sam byłem na kilku koncertach tylko do towarzystwa i jakoś nie odcisnęło to piętna na mojej psychice.
Nie mówię o skakaniu ze spadochronem jak się panicznie boisz wysokości, albo namiętnym oglądaniu każdego meczu Izolatora Boguchwała, jeśli nie cierpisz piłki nożnej.

nie przesadzam.
gdybym nie chciała to bym na koncert nie poszła.
gdyby mój partner nie chciał iść ze mną na koncert na który kupiłam nam obojgu bilety - TRUDNO.
wiesz czemu tak uważam? bo kupiłam kiedys 2 bilety na koncert Kayah i Bregovic dla mnie i parnertnera, bardzo chciałam z nim iść.
ale powiedział mi, że uważa, że Bregovic plagiatuje słowiański folk i nie pójdzie.
wzruszyłam ramionami, zaprosiłam przyjaciółkę w ramach jej prezentu urodzinowego i bawiłam się doskonale.

15

Odp: Bardzo nieszczęśliwa
Mr_Str4nger napisał/a:
sosenek napisał/a:

"Czy w związku nie powinno sie czasem robić rzeczy tylko dlatego żeby zrobić przyjemność drugiej osobie?"

nie. jeśli to ma być kosztem własnej przyjemności to nie.

Bez przesady - wyjazd z kimś na koncert mimo, że się nie przepada za jakimś tam wykonawcą, to nie jest Bóg wie jakie poświęcenie. Szczególnie że bilety dostał do ręki, nie musiał na nie wydawać kasy, ani za nimi biegać. Sam byłem na kilku koncertach tylko do towarzystwa i jakoś nie odcisnęło to piętna na mojej psychice.
Nie mówię o skakaniu ze spadochronem jak się panicznie boisz wysokości, albo namiętnym oglądaniu każdego meczu Izolatora Boguchwała, jeśli nie cierpisz piłki nożnej.

Czasami jest.
Jeśli wielbiciela disco polo zaprosić na koncert śp. Pendereckiego na przykład.

16

Odp: Bardzo nieszczęśliwa
Kleoma napisał/a:
Mr_Str4nger napisał/a:
sosenek napisał/a:

"Czy w związku nie powinno sie czasem robić rzeczy tylko dlatego żeby zrobić przyjemność drugiej osobie?"

nie. jeśli to ma być kosztem własnej przyjemności to nie.

Bez przesady - wyjazd z kimś na koncert mimo, że się nie przepada za jakimś tam wykonawcą, to nie jest Bóg wie jakie poświęcenie. Szczególnie że bilety dostał do ręki, nie musiał na nie wydawać kasy, ani za nimi biegać. Sam byłem na kilku koncertach tylko do towarzystwa i jakoś nie odcisnęło to piętna na mojej psychice.
Nie mówię o skakaniu ze spadochronem jak się panicznie boisz wysokości, albo namiętnym oglądaniu każdego meczu Izolatora Boguchwała, jeśli nie cierpisz piłki nożnej.

Czasami jest.
Jeśli wielbiciela disco polo zaprosić na koncert śp. Pendereckiego na przykład.

ja myślę, że w odwrotnej konfiguracji to  dopiero byłby koszmar!

17

Odp: Bardzo nieszczęśliwa
Kleoma napisał/a:
Mr_Str4nger napisał/a:
sosenek napisał/a:

"Czy w związku nie powinno sie czasem robić rzeczy tylko dlatego żeby zrobić przyjemność drugiej osobie?"

nie. jeśli to ma być kosztem własnej przyjemności to nie.

Bez przesady - wyjazd z kimś na koncert mimo, że się nie przepada za jakimś tam wykonawcą, to nie jest Bóg wie jakie poświęcenie. Szczególnie że bilety dostał do ręki, nie musiał na nie wydawać kasy, ani za nimi biegać. Sam byłem na kilku koncertach tylko do towarzystwa i jakoś nie odcisnęło to piętna na mojej psychice.
Nie mówię o skakaniu ze spadochronem jak się panicznie boisz wysokości, albo namiętnym oglądaniu każdego meczu Izolatora Boguchwała, jeśli nie cierpisz piłki nożnej.

Czasami jest.
Jeśli wielbiciela disco polo zaprosić na koncert śp. Pendereckiego na przykład.

O takich skrajnościach nie mówię wink

18 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-08-26 11:36:14)

Odp: Bardzo nieszczęśliwa

Częssto w takich tematach doradzam kobiecie przyjrzenie sie temu, jak sama traktuje męża i od tego zacząć.
Ale Ty Ana nie robisz na mnie kompletnie wrażenia marudzącej żony. Ale wlaśnie nieszczęśliwej kobiety, ktora wali glową w mur, by dobić się do jaśnie Pana uwagi.
Nie rób tego.
Niepotrzebnie tracisz energię i kobiecą pewność siebie.
Ogania się od Ciebie jak od muchy, odtrąca się fizycznie?
Warto się o to prosić?
Kochana, zadbaj o siebie w tym związku, o nic go nie proś, dużo zrobilaś. Kwiatki na odczepne nie zalatwiają sprawy, prawda?
Energię skieruj na swoje sprawy i potrzeby, znajdż nowe aktywnosci poza nim.
I w glowie szykuj się na rozwód, jeśli mąż się nie ocknie.
W Twoje nie kocham nie wierzę, ale w nie kocham męża to juz tak, nawet jak niewypowiedziane

19

Odp: Bardzo nieszczęśliwa
Ana_1234 napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Ana_1234 napisał/a:

Szczerze powiedziałam mu co czuję, a właściwie czego nie czuje. On ma tego świadomość.

W takim razie dziwię się i Tobie, i jemu.


Uważasz że nie ma sensu tego ciągnąc i nie ma nadziei dla nas? sad

Jeśli uczucia wygasły, a piszesz o tym otwarcie - to w mojej opinii nadziei brak.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Bardzo nieszczęśliwa

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024