Cześć wszystkim.
Przechodząc od razu do tematu sytuacja wyglada tak. Jakieś 3 miesiące temu poprzez wspólnych znajomych poznałem dziewczynę. Dobrze nam się gadało, była bardzo sympatyczna. Miałem do tej znajomosci nastawienie takie ze poznałem po prostu fajną koleżankę z która można sobie wyjść, pogadać, pośmiać się, wyjść nawet jakąś większą ekipą, no wiecie o co chodzi. Nie miałem wtedy w głowie żadnych uczuć albo takiego stosunku ze ma być z tego jakaś relacja która przerodzi się w uczucie. No i spotykaliśmy się tak 2-3 razy w tygodniu. Ze względu iż były ogromne zakazy przez całą tą pandemie to zazwyczaj spotykaliśmy się w kilka osób u takiego jednego znajomego na działce. Po pandemi zaczęliśmy wychodzić sami, raz czesciej, raz rzadziej. No i stało się, zaczelo mi na niej zależeć z tego co widze, co ona mowi i jakie wysyła mi sygnały wiem ze tez jej zależy. Problem w tym ze ja od października ide na studia do Krakowa tzn 400 km od domu a ona leci do Anglii w listopadzie... Klapa na maksa
I co teraz zrobić w takiej sytuacji? Zerwać kontakt? Jakoś nie chce a z drugiej strony będę się wkręcał coraz bardziej. Na spotkaniach poruszaliśmy raz ten temat ale nic konkretnego nie wynikło. Dodam ze ja mam lat 20 a ona rok młodsza
Noc cóż, jeśli nic nie ustalicie, to sprawa najpewniej rozwiąże się sama - najpóźniej w październiku.
Czego będziesz żałował bardziej, że nigdy nie spróbowałeś, odciąłeś znajomość zanim się zaczęła, nie wiedząc, czy będzie wielki romans czy wielka klapa, czy raczej tego, że spróbowałeś, miałeś dwa miesiące miłych spotkań, które muszą (bądź nie) zakończyć się w październiku?
To czy ta relacja ma przyszłość, to zależy od Was ![]()
Nikt nie powie co masz zrobić.
Jak Ty to widzisz lub chciałbyś widzieć?