Nowa praca czy żyć w lęku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

Temat: Nowa praca czy żyć w lęku

Witajcie
Piszę bo mam ogromny dylemat z moją pracą i szefem. Na wstępie tylko wspomnę, że pracuje w obecnej pracy 9 miesięcy, jestem osobą sumienną i mało popełniam błędów ale jestem tylko człowiekiem więc te błędy się czasem pojawiają. A piszę to bo nie chcę wyjść na osobę która jest chodzącym ideałem i tylko narzeka na szefa.
Zacznę od początku. Kwestia jest tutaj warunków o pracę oraz stosunek mojego szefa do mnie i jego zachowanie.
Pierwsza kwestia to jego charakter. Pracujemy razem ponieważ to mała firma. Zdaję sobie sprawę, że szef może się zdenerwować na mnie bo ma powód bo coś skopsałam, ale są pewne granice. Mój szef to straszny nerwus, choleryk i wg mnie ma rozdwojenie jaźni. Potrafi z błahego powodu zacząć rzucać rzeczami. Nie we mnie ale po prostu. Potrafi zacząć krzyczeć, walić drzwiami. Potrafi się na mnie wydrzeć tylko dlatego bo moja wypowiedź mu się nie spodobała. Wielokrotnie powtarza mi, że nie mam pojęcia czy racji na dane tematy, nawet te niezwiązane z pracą, nawet te któew są moim konikiem a jego nie. Nie zwracam mu już na nic uwagi bo wtedy zaczyna się wydzierać albo wali mi jakieś chamskie teksty. Wiem że to nie jest kierowane tylko do mnie. Znam jego rodziców i dziewczynę i do nich tak samo sie odnosi. Ale ja jestem pracownikiem i nie muszę tego znosić, też należy mi sie szacunek. Wielokrotnie powtarza mi abym danych słów nie używała do klientów albo do niego bo jemu się to nie podoba. To nie sa obraźliwe słowa, np wnerwia się strasznie jak podczas luźniejszej rozmowy na słowo praca powiem robota. Wspomniałam, że ma rozdwojenie jaźni ponieważ często zdarza się, że coś mi powie jak mam wykonać. Wykonuję to tak, potem ma pretensje że źle. jak mu mówię, że tak właśnie mi powiedział to twierdzi, że nic takiego nie mówił, albo że go nie zrozumiałam. Jest to kwestia czasem paru dni między dwoma zdarzeniami, a czasem nawet kilkunastu minut.
Druga sprawa to umowa. Podczas rozmowy o pracę miałam być zatrudniona na 3 miesiące na umowę o pracę na kwotę 3000zł. Po tych 3 miesiącach miałam mieć obiecaną z rozmowy podwyżkę na 3500zł i umowę na rok, a po roku czasu na 4000zł. Przez pierwsze 3 miesiące było całkiem fajnie, sympatycznie chociaż troszkę stresująco jak to w nowej pracy. Potem skończyła sie umowa 3 miesięczna i zamiast umowy na rok dostałam na pół i bez podwyżki. Miałam mieć zysk od sprzedaży od klientów których sama znajdę. Zysku 0 ponieważ nie miałam nawet czasu wysyłać po kilka dziennie ofert (tyle pracy miałam), a potem pojawił się koronawirus więc nie było sensu. Teraz umowa półroczna mi się kończy. niby nie będę zwolniona, ale też szef jak do tej pory nie zamierza ze mną rozmawiać, czeka nie wiem na co. Ogólnie szef jest ze mnie zadowolony, mówił mi to. Ale popełniłam jeden poważniejszy błąd z braku wiedzy na pewien temat, który próbuję naprawić z pewnym serwisem. Staram sie jak mogę ale jak na razie efekty są słabe. Szef mi tego nie ułatwia bo to co ten serwis prosi(czyli np jakiś dokument) on twierdzi, że mu go nie da. Więc stoję w miejscu. Szef jasno mi zasugerował, że od tego czy to naprawię zależy moja umowa.
I do czego zmierzam...mam ogromny stres. Boję się robić tam nawet banalne rzeczy aby się nie pomylić. To co robię znam sie bardzo dobrze, robię w tej branży od kilku lat. Stres mnie zżera. Miałam  nawet niedawno problem z sercem. Cały tydzień miałam tętno ok 110, duszności i ledwo funkcjonowałam.
Dzis piszę ten post bo zamiast relaksować się weekendem ja się stresuję że w poniedziałek znowu muszę tam iść i nie wiem w którym momencie on nie wybuchnie. Myślę nad odejściem, ale wiem że teraz będzie ciężko znaleźć pracę. W pracy mojego męża szykują się zwolnienia, mamy na utrzymaniu mieszkanie i kredyt. To wszystko mnie mega stresuje. Gdyby to było rok temu to bez wahania rzuciłabym pracę bo szkoda nerwów, a pieniądze też nie sa jakieś duże. Ale dzisiaj...nie wiem co robić.
Proszę was o opinie bo już sama nie wiem: czy ja przesadzam, czy mam jakiś gorszy okres i te lęki, czy mam rację.

?Wierzę w karmę. Dostajesz to, co dajesz, czy to złe, czy dobre. ?
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nowa praca czy żyć w lęku

Izzie,

powinnaś odejść z tej pracy. Takie zachowanie jakie prezentuje Twój szef jest nie do przyjęcia. Ja nie wiem, czy to dlatego, że to Polska i na więcej sobie szefostwo może pozwolić, bo słyszę czasem takie historie. W firmie, gdzie ja pracuje, gdyby ktoś darł się (!) na pracownika, miałby problemy. Rozumiem, że Twoja firma jest niewielka i pewnie nawet nie ma komu się poskarżyć.

Zacznij szukać pracy już teraz, to, że jest epidemia nie musi oznaczać, że niczego nie znajdziesz. Wszystko zależy od branży w jakiej szukasz. Jesli nie zdążysz znaleźć zanim skończy Ci się obecna umowa, to rozważ jej przedłużenie. Zorientuj się tylko, co by było, gdybyś w trakcie jej trwania jednak chciała zrezygnować, bo np udało Ci się znaleźć pracę.

Zachowanie Twojego szefa to jest mobbing i zwykłe 'januszostwo' - to, że nie dał Ci tyle pieniędzy, ile obiecał. Jest szansa, że kolejnej podwyżki też nie dostaniesz, tym bardziej, że pewnie nawet nie pisnęłaś słowa na ten temat? Już samo to jest powodem do odejścia.

Nie warto tracić zdrowia, to naprawdę jest tylko praca. Stres w pracy nie powinien być na tyle duży, by odbijać się na codziennym życiu. Naprawdę, zacznij szukać innej pracy, szukaj, a znajdziesz.

3

Odp: Nowa praca czy żyć w lęku

Odeszła bym,  najpierw znalazłabym coś nowego i bym odeszła,  nie ma co tracić nerwów  na pracę.

Natomiast  powiem szczerze,  że na niektórych stanowiskach bardzo ważny jest dobór słownictwa. Z racji  że współpracuje głównie z przedsiębiorcami to pewien poziom trzeba trzymać,  pokazać klasę również w słownictwie.  Pewne słowa uchodzą  za prostackie po prostu.  Natomiast  nie bronię szefa,  absolutnie.

Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu.

4

Odp: Nowa praca czy żyć w lęku
Istotka6 napisał/a:

Odeszła bym,  najpierw znalazłabym coś nowego i bym odeszła,  nie ma co tracić nerwów  na pracę.

Natomiast  powiem szczerze,  że na niektórych stanowiskach bardzo ważny jest dobór słownictwa. Z racji  że współpracuje głównie z przedsiębiorcami to pewien poziom trzeba trzymać,  pokazać klasę również w słownictwie.  Pewne słowa uchodzą  za prostackie po prostu.  Natomiast  nie bronię szefa,  absolutnie.

Zgadzam się odnośnie dobierania odpowiednich słów, jak najbardziej. Ale mam kontakt głównie z klientami detalicznymi albo też firmami ale z luźniejszych branż. Sprzedaję elektronikę i klient sam woli jak rozmawiam z nim na luzie a nie tylko technicznym językiem, który on nie zrozumie. Zawsze mam szacunek do ludzi/klientów nawet jak mnie wnerwiają a takich jest dość dużo, że na wstępie zanim się przedstawią wyskakują z buzią.

Są plusy tej pracy , ale ... Mam swoje lata i w kilku pracach już pracowałam. W pracy bywa różnie...albo sama praca jest ciężka, albo kierownictwo, albo koledzy albo klienci. Ale chyba jeszcze nigdy tak nie miałam że bałam się iść do pracy, tak bardzo się stresuje. Że boję się jakkolwiek odezwać, że czuję się mega głupia przy nim.
Rozmawiałam dzis z mężem bo od wczoraj znowu miałam duszności i problemy z sercem. Mąż mnie zna i powiedział, że tak dłużej być nie może.
Przeczekam kilka dni i sama zobaczę jak będzie z rozmową . Sprawdzałam dzisaij rynek pracy i dużo ofert nie ma, ale jakieś są te konkretne.

CatLadyZacznij szukać pracy już teraz, to, że jest epidemia nie musi oznaczać, że niczego nie znajdziesz. Wszystko zależy od branży w jakiej szukasz. Jesli nie zdążysz znaleźć zanim skończy Ci się obecna umowa, to rozważ jej przedłużenie. Zorientuj się tylko, co by było, gdybyś w trakcie jej trwania jednak chciała zrezygnować, bo np udało Ci się znaleźć pracę."
Wg stażu pracy to chyba będę miała 2 tygonie wypowiedzenia. Mam jeszcze urlop więc w najgorszym razie mogę z dnia na dzień zrezygnować i jako okres wypowiedzenia wykorzystać urlop.

?Wierzę w karmę. Dostajesz to, co dajesz, czy to złe, czy dobre. ?

5

Odp: Nowa praca czy żyć w lęku

Czy Twoje zdrowie i godność są mniej ważne od tego miejsca pracy? Pracę znajdziesz, skoro mówisz, że znasz się na swojej robocie i masz już kilka lat stażu. Może nie od razu, może nie idealną, ale serio, która praca jest teraz idealna?

Dla żadnych pieniędzy nie warto dawać sobą pomiatać, robić wodę z mózgu i narażać się na taki stres. Gdyby to jeszcze była firma rodzinna albo taka, którą budowałaś...

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

6

Odp: Nowa praca czy żyć w lęku

Problem do rozwiązania jest jeden. Jak znaleźć nową pracę i spokojnie żyć, spłacając zobowiązania?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

7

Odp: Nowa praca czy żyć w lęku

Wiesz,  nie mówię by być " ą,  ę piernęęę" big_smile
Chodzi o dobór słów,  ale dalej zachowywać się na luzie.  W branży nauczyłam się zastępować  np "słucham" na "proszę".  Brzmi po prostu  lepiej smile  mam bardzo luźny styl bycia,  tak też zdobyłam sympatię wielu znaczących kontrahentów,  natomiast czy to w pracy,  czy luźna  rozmowa ze sprzedawcą  na bazarze  to jednak dobrze wyrobić sobie pewne nawyki a ja razy tym pozostać sobą.  Ludzie lepiej odbierają też taką osobę wink  ale to tak tylko ma marginesie,  nie jest to tu kluczowe

Co do pracy,  pomyśl o zwolnieniu chorobowym,  ze względu  a stan zdrowia (duszności itp) wywołany stresem,  sympatyczny lekarz wypisze zwolnienie.  Nie ukrywam,  że za sobą  mam pracę,  gdzie też miałam dużo stresu.  Zdecydowałam się odejść.  Nie żałuję, ulga...  Dziś śpię spokojnie smile

Nie wiem w jakiej konkretnie  branży działasz,  ale zaufaj,  nie bój się zmian.  Możesz np pracować jako przedstawiciel,  teraz masa ogłoszeń. Na pewno znajdziesz coś lepszego tylko przestań się bać.  Spróbuj. 

Wysyłając cv uwzględnij dwutygodniowe wypowiedzenie.  Potencjalny pracodawca da Ci ten czas,  a Ty będziesz miała "pewniaka".  Dopiero wtedy możesz wykorzystać urlop  (jeżeli jest to firma duża,  otrzymasz dodatkowa  wypłatę za wykorzystanie  14 dni urlopu,  jako wakacje pod grusza"
Ja bym tak zrobiła
Powodzenia smile

Nie ma rewolucji, jeśli nie ma buntu.

8

Odp: Nowa praca czy żyć w lęku

Moja branża to głównie e-comerce, drukarnie i prace administracyjne/kadrowe.
Poczekam co będzie. Jak coś to mając okres wypowiedzenia pójdę na chorobowe, a potem urlop.

Dziękuję za rady smile

?Wierzę w karmę. Dostajesz to, co dajesz, czy to złe, czy dobre. ?

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018