Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1 Ostatnio edytowany przez Dustyy (2020-05-05 12:59:06)

Temat: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci

Witajcie,
Mieszkamy we wspólnym gospodarstwie z rodzicami męża. Maz ogarnia gospodarstwo, ktore od kilku lat nalezy do niego - tata pomaga. Dom jeden, ale mieszkania i budzet osobny. Jednak problem w tym, ze zauwazylam, ze jego rodzice chca miec nad nim, nad nami 100% kontrolę. Jak za czesto gdzies wyjezdzalismy to mowili, ze za czesto, ze po co i przede wszystkim wypytywali dokąd jedziemy. Tesciu otwarcie mezowi komunikowal, ze nie podoba mu się, ze ja gdzieś wyjeżdżam np. sama (gdy wyjezdzalam do koleżanki, na zakupy, do rodziny). Dlaczego on mnie tak puszczą, ze on by swojej żonie poprzebijal opony gdyby tak ciągle gdzieś wyjezdzala (pół żartem). Gdy wychodzę biegać na godzinkę i zostawiam mezowi dzieci on zaraz słyszy od ojca "Ja bym tak nie puszczam, ale ty się dajesz uwiazac z dziecmi" Raz była sytuacja, ze maz wyjeżdżał na weekend autem, a drugie było zepsute więc chcielismy pozyczyc od tescia zebym mogla w ten czas pojechać do swojej rodziny z dziećmi. Mieliśmy nadzieję, ze nam pożyczy ponieważ maz opłaca opłaty za auto, czesto rez pozycza swoje itp. Jednak tesciu stwierdził, że nie muszę tak czesto wyjeżdżać i nie pożyczy. Tego wieczoru sami jednak wyjechali do siostry męża, a w tym czasie maz zawiózł mnie do przyjaciółki. Na drugi dzień tesciowa miała czelność obdzwonic pol mojej rodziny i znaleźć przyjaciolke na fb żeby pod byle pretekstem dowiedziec się gdzie wyjechalam...
Czesto też gdy mąż że mną gdzieś jest (np. W niedziele u mojej rodziny/znajomych) o dosłownie 10 min za długo od obrządku to on manifestuje to w ten sposób, że nie idzie z mężem i mu nie pomaga. Wówczas maz jest spięty na wyjazdach, zawsze bardzo się spieszy i ma wyrzuty sumienia. Sami jednak rzadko mówią dokąd jadą np. do męża rodzeństwa. Zdarzało się że tesciu mowil w prost "A po co ty będziesz jechał, tam już wszyscy są, zaraz trzeba obrzadzac/pilnować gospodarstwa". Jednak sam jedzie i świetnie się bawi. Nigdy nie zaproponowali bysmy jechali np. Wspolnie - jakby chcieli mieć resztę rodziny na wyłączność. Zdarzało się, że bez słowa wyjeżdżali, a potem spotykaliśmy ich na urodzinach u np. Brata A oni wielkie zaskoczenie bo nie wiedzieli, ze my też bedziemy, ale nie pisneli słowem że jadą właśnie tam. Ostatnio też wyjeżdżali, pytamy dokąd, bo przecież panuje wirus. Tata odpowoada "aa jeszcze nie wiemy gdzie pojedziemy" po 2 godzinach widzimy na fb zdjecia z grilla z połową rodziny męza...Jak gdzieś wyjeżdżamy to dzwonią do rodzeństwa i pytają czy tam jesteśmy. Ostatnio tesciowa mowi do mnie bym ubralam córkę, bo oni za 15 min. Wyjeżdżają i ja chcą zabrać. To w takiej sytuacji pytam, ale dokąd, a ona oczywiście zdawkowo "na wycieczkę" A ja na to, ze nie, bo ona wyjeżdża zaraz z nami. Więc tesciowa oczywiscie dopytuje dokąd.. na co odpowiedziałam jej to samo co ona mi - obraza majestatu. Zawsze, ale to zawsze muszą wiedzieć gdzie jedziemy, do kogo i po co. Pytają perfidnie - sami robiąc ze swoich wyjazdów swoje sprawy i tajemnice. Jak tu postępować?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2020-05-05 13:16:24)

Odp: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci
Dustyy napisał/a:

Witajcie,
Mieszkamy we wspólnym gospodarstwie z rodzicami męża. Maz ogarnia gospodarstwo, ktore od kilku lat nalezy do niego - tata pomaga. Dom jeden, ale mieszkania i budzet osobny. Jednak problem w tym, ze zauwazylam, ze jego rodzice chca miec nad nim, nad nami 100% kontrolę. Jak za czesto gdzies wyjezdzalismy to mowili, ze za czesto, ze po co i przede wszystkim wypytywali dokąd jedziemy. Tesciu otwarcie mezowi komunikowal, ze nie podoba mu się, ze ja gdzieś wyjeżdżam np. sama (gdy wyjezdzalam do koleżanki, na zakupy, do rodziny). Dlaczego on mnie tak puszczą, ze on by swojej żonie poprzebijal opony gdyby tak ciągle gdzieś wyjezdzala (pół żartem). Gdy wychodzę biegać na godzinkę i zostawiam mezowi dzieci on zaraz słyszy od ojca "Ja bym tak nie puszczam, ale ty się dajesz uwiazac z dziecmi" Raz była sytuacja, ze maz wyjeżdżał na weekend autem, a drugie było zepsute więc chcielismy pozyczyc od tescia zebym mogla w ten czas pojechać do swojej rodziny z dziećmi. Mieliśmy nadzieję, ze nam pożyczy ponieważ maz opłaca opłaty za auto, czesto rez pozycza swoje itp. Jednak tesciu stwierdził, że nie muszę tak czesto wyjeżdżać i nie pożyczy. Tego wieczoru sami jednak wyjechali do siostry męża, a w tym czasie maz zawiózł mnie do przyjaciółki. Na drugi dzień tesciowa miała czelność obdzwonic pol mojej rodziny i znaleźć przyjaciolke na fb żeby pod byle pretekstem dowiedziec się gdzie wyjechalam...
Czesto też gdy mąż że mną gdzieś jest (np. W niedziele u mojej rodziny/znajomych) o dosłownie 10 min za długo od obrządku to on manifestuje to w ten sposób, że nie idzie z mężem i mu nie pomaga. Wówczas maz jest spięty na wyjazdach, zawsze bardzo się spieszy i ma wyrzuty sumienia. Sami jednak rzadko mówią dokąd jadą np. do męża rodzeństwa. Zdarzało się że tesciu mowil w prost "A po co ty będziesz jechał, tam już wszyscy są, zaraz trzeba obrzadzac/pilnować gospodarstwa". Jednak sam jedzie i świetnie się bawi. Nigdy nie zaproponowali bysmy jechali np. Wspolnie - jakby chcieli mieć resztę rodziny na wyłączność. Zdarzało się, że bez słowa wyjeżdżali, a potem spotykaliśmy ich na urodzinach u np. Brata A oni wielkie zaskoczenie bo nie wiedzieli, ze my też bedziemy, ale nie pisneli słowem że jadą właśnie tam. Ostatnio też wyjeżdżali, pytamy dokąd, bo przecież panuje wirus. Tata odpowoada "aa jeszcze nie wiemy gdzie pojedziemy" po 2 godzinach widzimy na fb zdjecia z grilla z połową rodziny męza...Jak gdzieś wyjeżdżamy to dzwonią do rodzeństwa i pytają czy tam jesteśmy. Ostatnio tesciowa mowi do mnie bym ubralam córkę, bo oni za 15 min. Wyjeżdżają i ja chcą zabrać. To w takiej sytuacji pytam, ale dokąd, a ona oczywiście zdawkowo "na wycieczkę" A ja na to, ze nie, bo ona wyjeżdża zaraz z nami. Więc tesciowa oczywiscie dopytuje dokąd.. na co odpowiedziałam jej to samo co ona mi - obraza majestatu. Zawsze, ale to zawsze muszą wiedzieć gdzie jedziemy, do kogo i po co. Pytają perfidnie - sami robiąc ze swoich wyjazdów swoje sprawy i tajemnice. Jak tu postępować?

Obiektywnie na to patrząc to ponieważ gospodarstwo jest zapisane na twojego męża to on i tylko on ma się zajmować zwierzętami, ma być tam na czas. Lub znaleźć sobie zastępcę gdy sam nie chce lub nie może.
Nie masz prawa wymagać od teścia, że on to ma robić gdy was nie ma.
Jeśli mąż to zaniedbuje to nie ma się co dziwić teściowi, ze męża upomina.

A to, że gdzieś wyjeżdżają to nie powinno cię obchodzić bo mają prawo jechać bez opowiadania się dokąd.
Wy jesteście uwiązani gospodarstwem, zwierzętami a oni już nie. Mogą sobie jeździć.

3

Odp: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci

Jak ja to widzę:

1. Oznajmić rodzicom, że nie życzycie sobie ich ingerencji w Wasze życie; ale bądźcie konsekwentni, nie proście ich o nic i nie korzystajcie z ich pomocy w żadnej postaci.

2. Mąż, skoro ma się zajmować gospodarstwem, to niech to robi jak należy. Obowiązek to obowiązek, zwłaszcza, że gospodarstwo jest przepisane na niego.

————
Jeśli nie podobają się opcje powyżej, warto oddać dom i gospodarstwo teściom, i iść na swoje.

4

Odp: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci
Kleoma napisał/a:
Dustyy napisał/a:

Witajcie,
Mieszkamy we wspólnym gospodarstwie z rodzicami męża. Maz ogarnia gospodarstwo, ktore od kilku lat nalezy do niego - tata pomaga. Dom jeden, ale mieszkania i budzet osobny. Jednak problem w tym, ze zauwazylam, ze jego rodzice chca miec nad nim, nad nami 100% kontrolę. Jak za czesto gdzies wyjezdzalismy to mowili, ze za czesto, ze po co i przede wszystkim wypytywali dokąd jedziemy. Tesciu otwarcie mezowi komunikowal, ze nie podoba mu się, ze ja gdzieś wyjeżdżam np. sama (gdy wyjezdzalam do koleżanki, na zakupy, do rodziny). Dlaczego on mnie tak puszczą, ze on by swojej żonie poprzebijal opony gdyby tak ciągle gdzieś wyjezdzala (pół żartem). Gdy wychodzę biegać na godzinkę i zostawiam mezowi dzieci on zaraz słyszy od ojca "Ja bym tak nie puszczam, ale ty się dajesz uwiazac z dziecmi" Raz była sytuacja, ze maz wyjeżdżał na weekend autem, a drugie było zepsute więc chcielismy pozyczyc od tescia zebym mogla w ten czas pojechać do swojej rodziny z dziećmi. Mieliśmy nadzieję, ze nam pożyczy ponieważ maz opłaca opłaty za auto, czesto rez pozycza swoje itp. Jednak tesciu stwierdził, że nie muszę tak czesto wyjeżdżać i nie pożyczy. Tego wieczoru sami jednak wyjechali do siostry męża, a w tym czasie maz zawiózł mnie do przyjaciółki. Na drugi dzień tesciowa miała czelność obdzwonic pol mojej rodziny i znaleźć przyjaciolke na fb żeby pod byle pretekstem dowiedziec się gdzie wyjechalam...
Czesto też gdy mąż że mną gdzieś jest (np. W niedziele u mojej rodziny/znajomych) o dosłownie 10 min za długo od obrządku to on manifestuje to w ten sposób, że nie idzie z mężem i mu nie pomaga. Wówczas maz jest spięty na wyjazdach, zawsze bardzo się spieszy i ma wyrzuty sumienia. Sami jednak rzadko mówią dokąd jadą np. do męża rodzeństwa. Zdarzało się że tesciu mowil w prost "A po co ty będziesz jechał, tam już wszyscy są, zaraz trzeba obrzadzac/pilnować gospodarstwa". Jednak sam jedzie i świetnie się bawi. Nigdy nie zaproponowali bysmy jechali np. Wspolnie - jakby chcieli mieć resztę rodziny na wyłączność. Zdarzało się, że bez słowa wyjeżdżali, a potem spotykaliśmy ich na urodzinach u np. Brata A oni wielkie zaskoczenie bo nie wiedzieli, ze my też bedziemy, ale nie pisneli słowem że jadą właśnie tam. Ostatnio też wyjeżdżali, pytamy dokąd, bo przecież panuje wirus. Tata odpowoada "aa jeszcze nie wiemy gdzie pojedziemy" po 2 godzinach widzimy na fb zdjecia z grilla z połową rodziny męza...Jak gdzieś wyjeżdżamy to dzwonią do rodzeństwa i pytają czy tam jesteśmy. Ostatnio tesciowa mowi do mnie bym ubralam córkę, bo oni za 15 min. Wyjeżdżają i ja chcą zabrać. To w takiej sytuacji pytam, ale dokąd, a ona oczywiście zdawkowo "na wycieczkę" A ja na to, ze nie, bo ona wyjeżdża zaraz z nami. Więc tesciowa oczywiscie dopytuje dokąd.. na co odpowiedziałam jej to samo co ona mi - obraza majestatu. Zawsze, ale to zawsze muszą wiedzieć gdzie jedziemy, do kogo i po co. Pytają perfidnie - sami robiąc ze swoich wyjazdów swoje sprawy i tajemnice. Jak tu postępować?

Obiektywnie na to patrząc to ponieważ gospodarstwo jest zapisane na twojego męża to on i tylko on ma się zajmować zwierzętami, ma być tam na czas. Lub znaleźć sobie zastępcę gdy sam nie chce lub nie może.
Nie masz prawa wymagać od teścia, że on to ma robić gdy was nie ma.
Jeśli mąż to zaniedbuje to nie ma się co dziwić teściowi, ze męża upomina.

A to, że gdzieś wyjeżdżają to nie powinno cię obchodzić bo mają prawo jechać bez opowiadania się dokąd.
Wy jesteście uwiązani gospodarstwem, zwierzętami a oni już nie. Mogą sobie jeździć.

Witaj,
Uważam, że mąż jest na prawdę odpowiedzialnym facetem. Duzo pracuje i poświęca się gospodarstwu. Odkąd je przejął jest na na prawdę wysokim poziomie, a początki były kiepskie. W ogóle ciężko go wyciagnac, gdziekolwiek ale co by sie nie działo, choćby skały srały i byl po grubej imprezie do rana on zawsze wstaje rano i jest tam wieczorem. Chodzi o to, ze tata go jakby kara za to, ze spędził zbyt dużo czasu z nami w domu lub poza domem (choć rzadko). I przyjmijmy, ze o godzinie 18 jest obrzadek, A my przyjedziemy o 18:10 To ojciec ma Focha i mezowi nie pomaga. Ja mu wtedy tłumaczę, że niestety nie powinien od taty tego oczekiwać. Ale jak tata idzie z nim zawsze, a wtedy gdy mąż zrobi coś nie po jego myśli - nie to oczywiście maz zle się z tym czuje i myślę że to nie fair takie manipulowanie nim. Zwłaszcza że ta godzina nie jest jakas kluczowa czesto z różnych powodów jest przesuwają + - godzinę czy dwie z powodu np. Gości czy innej pracy i wtedy nie ma problemu.

Oczywiście, ze to nie moja sprawa. Ja pytam o to tylko w pojedynczych sytuacjach np gdy chcą zabrać córkę, uważasz że nie powinno mnie to wówczas interesować? A oni mają to przyzwolenie i mogą wiedzieć, tak?

5

Odp: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci

Chodzi o to, ze nie znasz mentalności rolnika, takiego z krwi i kości, jak teść.
Według tych starszych osób to na gospodarstwo zawsze trzeba mieć oko nawet gdy się nic nie robi. Trzeba być, zerknąć czy coś złego się nie dzieje, czy się nie urwało zwierzę, nie dławi, przedwcześnie nie rodzi, czy się nie pali, czy ktoś się nie kręci z obcych w pobliżu itd.
Dlatego teść chce aby mąż był w domu, aby wyrobił w sobie to przywiązanie do gospodarstwa, odpowiedzialność za zwierzęta i dobytek.
Taka sytuacja jest nie tylko u was, zauważyłam to już kilkakrotnie tam gdzie gospodarstwo zostało przekazane młodszym a rodzice nadal mieszkają na terenie gospodarstwa.

I dlatego są te pytania do was po co i gdzie jedziecie i czy na pewno jest to konieczność wyjazdu, próba zatrzymania was w domu i  oczekiwanie szybszego powrotu gdy już wyjechaliście. I stąd te fochy teścia.

6

Odp: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci
Cyngli napisał/a:

Jak ja to widzę:

1. Oznajmić rodzicom, że nie życzycie sobie ich ingerencji w Wasze życie; ale bądźcie konsekwentni, nie proście ich o nic i nie korzystajcie z ich pomocy w żadnej postaci.

2. Mąż, skoro ma się zajmować gospodarstwem, to niech to robi jak należy. Obowiązek to obowiązek, zwłaszcza, że gospodarstwo jest przepisane na niego.

————
Jeśli nie podobają się opcje powyżej, warto oddać dom i gospodarstwo teściom, i iść na swoje.

Hej,
Tak wielokrotnie o tym myślimy. Jednak sytuacja kest bardzo skomplikowana. Resztą rodzeństwa dostala jakies pieniądze na początku A mąż to gospodarstwo właśnie. Było ona na prawdę w kiepskim stanie. Maz przez te kilka dobrych lat mocno je zmodernizowal, pobudowal, odkupił ziemię i maszyny, zainwestował wiele pieniędzy czasu i pracy.. właściwie to pracuje tu od dziecka A ma 30 lat. Więc jak ma to po prostu oddać..

7

Odp: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci
Dustyy napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Jak ja to widzę:

1. Oznajmić rodzicom, że nie życzycie sobie ich ingerencji w Wasze życie; ale bądźcie konsekwentni, nie proście ich o nic i nie korzystajcie z ich pomocy w żadnej postaci.

2. Mąż, skoro ma się zajmować gospodarstwem, to niech to robi jak należy. Obowiązek to obowiązek, zwłaszcza, że gospodarstwo jest przepisane na niego.

————
Jeśli nie podobają się opcje powyżej, warto oddać dom i gospodarstwo teściom, i iść na swoje.

Hej,
Tak wielokrotnie o tym myślimy. Jednak sytuacja kest bardzo skomplikowana. Resztą rodzeństwa dostala jakies pieniądze na początku A mąż to gospodarstwo właśnie. Było ona na prawdę w kiepskim stanie. Maz przez te kilka dobrych lat mocno je zmodernizowal, pobudowal, odkupił ziemię i maszyny, zainwestował wiele pieniędzy czasu i pracy.. właściwie to pracuje tu od dziecka A ma 30 lat. Więc jak ma to po prostu oddać..

Musisz zrozumieć, że nie można mieć wszystkiego.
Chcecie żyć po swojemu, to załatwcie sobie coś swojego od początku do końca... Mąż przejął interes po ojcu i niech się pogodzi z tym, że dopóki ojciec żyje, to ten interes tak naprawdę nie będzie tylko męża ;-)

8

Odp: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci

Jeżeli  mąż inwestował w gospodarstwo to najprawdopodobniej brał dotacje unijne na modernizacje, "młody rolnik" itp .
Może być związany terminami, kredytami preferencyjnymi.
Nie da się tak z dnia na dzień tego oddać nie ponosząc przy tym ogromnych kosztów, zwracania dotacji itd.
Bo w umowach jest zapis, ze ileś tam lat musi gospodarzyć tam.
Jesteście skazani na to gospodarstwo, uwiązani przy nim.

9

Odp: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci
Kleoma napisał/a:

Jeżeli  mąż inwestował w gospodarstwo to najprawdopodobniej brał dotacje unijne na modernizacje, "młody rolnik" itp .
Może być związany terminami, kredytami preferencyjnymi.
Nie da się tak z dnia na dzień tego oddać nie ponosząc przy tym ogromnych kosztów, zwracania dotacji itd.
Bo w umowach jest zapis, ze ileś tam lat musi gospodarzyć tam.
Jesteście skazani na to gospodarstwo, uwiązani przy nim.

Jeśli o to chodzi to terminy już minęły więc nie ma juz zadnych zobowiązań. Wszystko spłacone, kredyty również. Jesteśmy na czysto

10

Odp: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci
Dustyy napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Jeżeli  mąż inwestował w gospodarstwo to najprawdopodobniej brał dotacje unijne na modernizacje, "młody rolnik" itp .
Może być związany terminami, kredytami preferencyjnymi.
Nie da się tak z dnia na dzień tego oddać nie ponosząc przy tym ogromnych kosztów, zwracania dotacji itd.
Bo w umowach jest zapis, ze ileś tam lat musi gospodarzyć tam.
Jesteście skazani na to gospodarstwo, uwiązani przy nim.

Jeśli o to chodzi to terminy już minęły więc nie ma juz zadnych zobowiązań. Wszystko spłacone, kredyty również. Jesteśmy na czysto

To ma prawo je sprzedać. Pole, maszyny, zwierzęta, może niektóre budynki.
Zostawić dla teściów służebność zapisaną w umowie przekazania gospodarstwa.
Znasz treść tej umowy?

11

Odp: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci

Dlatego zawsze mówię : ciasne ale własne". Nie chce od nikogo nic ale i nie chcę być od nikogo zaleźna, źeby mnie ktoś rozliczał, kontrolował, komentował czy mam iść do koleźanki i jeszcze podjudzał mojego męźa. Koszmar jakiś.
A nie moźesz grzecznie zwrócić uwagę, źeby przestali zajmować się Waszymi sprawami ?

12

Odp: Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci
justa_pl napisał/a:

Dlatego zawsze mówię : ciasne ale własne". Nie chce od nikogo nic ale i nie chcę być od nikogo zaleźna, źeby mnie ktoś rozliczał, kontrolował, komentował czy mam iść do koleźanki i jeszcze podjudzał mojego męźa. Koszmar jakiś.
A nie moźesz grzecznie zwrócić uwagę, źeby przestali zajmować się Waszymi sprawami ?

Nie opłaca się zwracać uwagi bo teść fizycznie pracuje w tym gospodarstwie i ta pomoc jest znacząca.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Rodzice próbują kontrolować dorosłe dzieci

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024