Cześć. Postanowiłem napisać tutaj ponieważ sam już nie wiem co mam o tym sądzić. Zacznę od początku.
Z K poznaliśmy się około 2 lata tamu. Na początku wszystko super. Wiadomo pierwsze miesiące tak wyglądają. Lecz oboje czuliśmy że to coś wyjątkowego. Nigdy się tak przy nikim nie czułem nawet w tej początkowej fazie. Ona mówiła to samo. Dodam że K jest chora na przewlekłą chorobę która ma na pewno wpływ na jej życie ale nigdy mi to nie przeszkadzało. Zaakceptowałem to. K przeżyła ze mną swój pierwszy raz ( ja miałem wcześniej partnerkę ).
Jak to pewnie w większośći takich historii po pewnym czasie wszystko zaczęło się psuć. Zaczęły się kłótnie o byle pierdoły, ona twierdziła, że cały czas coś mi nie pasuje, ja że ona czepia się o głupoty. Były rozmowy, próby ratowania. I znowu : jak było dobrze to było super, wystarczył 1 moment i znów się wszystko sypało.Ona powiedziała, że juz nie ma na to siły i że nie wie czy chce tego nadal. A dosłownie powiedziała coś takiego " W tej chwili nie wiem czego chce. Z 1 strony chce z tobą być z 2 nie. Jeśli miałąbym decydować teraz to nie mam siły po prostu. Jeśli chcesz to na mnie poczekaj może zmienie zdanie " ROzstaliśmy się bo powiedziałem ze nie jestem jej zabawką i nie będe czekał aż ona się łaskawie zdecyduje, bo co jeśli poczekam np miesiąc a ona przyjdzie i powie "sory ale nie " Niestety popełniłem błąd i nie odciąłem się od tego. Ona pisała że chce się spotkać, że kocha że na prawde jej zależy i chce to naprawić. Postanowiłem spróbować. Porozmawialiśmy ustaliliśmy co komu w tym związku przeszkadza. W tej chwili znowu się nie układa. Mam wrażenie że ona myśli tylko o sobie. Przykład ? Posypało jej się życie. CO mam na myśli ? Jeśli mógłbym użyć 1 słowa powiedziałbym, że wszystko. Praca studia itp itd. + oczywiście nasz związek. Gdy próbuje z nią o tym rozmawiać nie chce. Mówie jej że słuchaj rozumiem ze ci się wszystko posypało ale może warto zacząć naprawiać wszystko od tego co masz najbliżej czyli od nas. Reszta się z czasem ułoży. Co usłyszałem ? " jak ja mam myśleć o nas jak nie mam pracy ? " Bardzo się od siebie oddaliliśmy. Jeśli chodzi o sprawy łóżkowe - w sumie nie ma o czym pisać bo nie istnieją. Dlaczego ? Nie wiem. Pytam jej dlaczego między nami do niczego nie dochodzi ( zazwyczaj ja zaczynam ) ? Twierdzi że ona tego nie potrzebuje. A jeśli już to zrobi to zrobi to dla mnie. Ona nie ma z tego przyjemnośći. Nasz seks najczęściej wygląda tak że ja zacznę. Potem "zrobie jej dobrze " oralnie i następnie gdy próbujemy czegoś więcej słyszę że ona się boi. Jest to dla mnie strasznie frustrujące bo jak każdy facet mam swoje potrzeby i nie powiem często to po mnie widać. Ona wtedy pyta co jest. Mówie wprost że nie ma między nami zbliżen i że ja tego potrzebuje. Pytam czy zamierza coś z tym zrobić ? W odpowiedzi słyszę " na siłę mam to robić ? ja tego nie potrzebuje"
Coraz częsciej myślę że to na prawdę już nie ma sensu. Za dużo od siebie daje a za mało dostaje.